Cyfroteka.pl

klikaj i czytaj online

Cyfro
Czytomierz
00403 007127 14657939 na godz. na dobę w sumie
Niczego już więcej nie poszukujcie - ebook/pdf
Niczego już więcej nie poszukujcie - ebook/pdf
Autor: Liczba stron: 82
Wydawca: Projekt Wydawniczy Miska Ryżu Język publikacji: polski
ISBN: 978-83-64213-31-1 Data wydania:
Lektor:
Kategoria: ebooki >> religia i rozwój duchowy >> religia
Porównaj ceny (książka, ebook (-8%), audiobook).

„Lin-chi I-hsuan, ojciec linii przekazu Szkoły Zen Lin-chi (jap. Rinzai), zmarł 10 stycznia 866 roku, u schyłku dynastii Tang (618-907 n.e.), w czasie trwania której pojawiło się wielu wielkich mistrzów zen - Te-shan, Huang-po, Chao-chou, Nan-chuan, Pai-chang. /.../ Jak wszystkich wielkich mistrzów zen, wiedza Lin-chi była głęboko zakorzeniona w naukach buddyjskich i poparta doskonałą znajomością pism, które zresztą często cytował. Jednak zamiast rutynowej pamięciowej nauki wymagał on rzeczywistego wglądu w pisma oraz życia, które z takiego wglądu wypływa. Jeśli czasami zdarza mu się szydzić, to nie z pism, ale ze swoich uczniów, którzy woleli pobożnie i kurczowo trzymać się słów, niż próbować je zrozumieć. /.../ Lin-chi ma opinię niezwykle gwałtownego i bezpośredniego. Kiedy naprawdę się wścieka, to tylko po to, aby odciąć przywiązanie do jakiegokolwiek ideału czy też idei, a należy pamiętać, że zwraca się przy tym do doświadczonych mnichów. Jego pozorne przeczenie samemu sobie jest kolejnym zręcznym środkiem, które ma na celu wyrwanie uczniów ze stanu samozadowolenia. W tych zapiskach Lin-chi mówi sam za siebie, jasno i zdecydowanie” [ze wstępu tłumacza angielskiego Irmgarda Schloegla].

Znajdź podobne książki Ostatnio czytane w tej kategorii

Darmowy fragment publikacji:

CZĘŚĆ PIERWSZA MISTRZ ZEN LIN-CHI MOWY DO MNICHÓW I ANEGDOTY 1 O Joji, gubernator prowincji, oraz jego świta zaprosili Mis trza, aby zasiadł na wysokim podium1. Z wysokiego podium Mistrz powiedział: „Nie mogę odmówić waszej prośbie, aby zasiąść dziś na tym podium. Zgodnie z tradycją patriarchów nie powinienem nawet otwierać ust, aby chwalić Wielką Sprawę2. Wtedy jednak nie mielibyście znikąd żadnego wsparcia. Dlate go dzisiaj, będąc zaproszonym przez Gubernatora, czyż mógłbym ukryć przed wami zasady mojej linii przekazu? Może jednak jest tu jakiś zręczny generał, który pokieruje swoimi wojskami i wywyższy swoje sztandary? Niechże wystąpi i da pokaz swoich umiejętności przed zgromadzeniem [mnichów]”. Pewien mnich zapytał: „Co jest esencją buddyzmu?”3. Mistrz krzyknął: „Katz!”4. Mnich pokłonił się. Mistrz powiedział: „Ten to do - pie ro po tra fi obronić się w wymianie zdań”. Inny mnich zapytał: „Mistrzu, czyja jest pieśń, którą śpiewasz? Skąd pochodzi twój styl?”. Mistrz odparł: „Kiedy przebywałem z Huang- po5, wypytywałem go trzy razy, i trzy razy zostałem uderzo ny”. Mnich za wa hał się. Mistrz krzyknął: „Katz!”, następnie uderzył go i powiedział: „Nie można wbić gwoździa w pustą przestrzeń”. Obecny tam pewien mistrz sutr 6 zapytał: „Czyż Trzy Wozy i Dwa naś cie Działów Nauk 7 nie ukazują nam natury buddy?”. Mistrz odpowiedział: „Twoje poletko nie zostało jeszcze przekopane”. Mistrz sutr powiedział: „Czy Budda mógłby wszystkich oszukać?”. Mistrz po - wie dział: „Gdzie on jest, ten Budda?”. Mistrz sutr nie potrafił wykrztu- 13 sić słowa. Mistrz kontynuował: „Tutaj, przed obliczem Gubernatora, chciałeś nabrać starego mnicha? Uciekaj stąd! Przez ciebie inni nie mo - gą zadawać swoich pytań”. Po chwili dodał: „Tylko dla tej jednej Wielkiej Sprawy spotkaliśmy się dzisiaj. Czy są jeszcze jakieś pytania? Proszę szybko wystąpić i pytać! Jednak wystarczy, że tylko otworzycie usta, a już popełnicie błąd. Dlaczego tak jest? Czy nie wiecie, co powiedział Budda: »Dharma jest poza słowami; nie jest ani ograniczona, ani uwa- runkowana«? Ponieważ w to nie wierzycie, jesteście poplątani i po - mieszani. Obawiam się, że nawet Gubernator i jego świta są uwikłani [w słowa], a ich natura buddy przesłonięta. Lepiej będzie, jeś li już zakończę”. Krzyknął wtedy: „Katz!”, i powiedział: „Wy, ludzie małej wiary, nigdy nie odpoczywacie. Trzymałem was tutaj na stojąco wy - star czająco długo. Dbajcie o siebie!”. 2 Pewnego dnia Mistrz udał się do stolicy prowincji. Gubernator O Joji zaprosił go do zajęcia miejsca na wysokim podium. Wtedy zbliżył się do niego Ma-yu i zapytał: „Wielki Bodhisattwa Współczucia Kwan Um ma tysiąc rąk i tysiąc oczu. Które oko jest tym prawdziwym?”. Mistrz odpowiedział: „Wielki Bodhisattwa Współczucia Kwan Um ma tysiąc rąk i tysiąc oczu. Które oko jest tym prawdziwym? Mów - szybko, szybko!”. Ma-yu ściągnął Mistrza z podium i sam zajął jego miejsce. Mistrz zbliżył się do niego i powiedział: „Jak to było?”. Ma-yu zawahał się. Wtedy Mistrz jego ściągnął z podium i wrócił na swoje miejsce. Ma-yu wyszedł, a po chwili wyszedł również Mistrz. 3 Mistrz przemówił z wysokiego podium: „Na kawałku czerwonego mięsa siedzi Prawdziwy Człowiek Bez Pozycji8, który nie przer wanie przenika przez bramy waszych twarzy. Ci, którzy go jeszcze nie roz- poznali, strzeżcie się, strzeżcie!”. 14 Jeden z mnichów wystąpił i zapytał: „Kim jest ten Prawdziwy Człowiek Bez Pozycji?”. Mistrz wstał ze swojej poduszki do medytacji9, chwycił [mnicha] i powiedział: „Przemów, przemów!”. Mnich zawahał się. Mistrz puścił go i powiedział: „Cóż za gówniany kijek 10 z tego Prawdziwego Człowieka Bez Pozycji!”, po czym udał się do swego pokoju. 4 Pewien mnich zbliżył się i pokłonił przed Wysokim Podium. Mistrz krzyknął: „Katz!”. Mnich powiedział: „Czcigodny Starcze, le piej mnie nie sprawdzaj!”. Mistrz odpowiedział: „W takim razie powiedz, gdzie to upadło [Katz]?”. Mnich krzyknął: „Katz!”. Innym razem pewien mnich zapytał: „Co jest esencją bud- dyzmu?”. Mistrz krzyknął: „Katz!”. Mnich pokłonił się. Mistrz powie- dział: „Po wiedz mi, czy był to dobry »Katz!«, czy też nie?”. Mnich odpowiedział: „Złodziej chrustu poniósł sromotną porażkę”. Mistrz powiedział: „Gdzie w takim razie leżał błąd?”. Mnich odpowiedział: „Drugie przewinienie jest niedozwolone”. Mistrz krzyknął: „Katz!”. Pewnego razu główni mnisi z dwóch części klasztoru spotkali się. Jed- no cześnie obaj krzyknęli: „Katz!”. Tego samego dnia mnich zapytał Mistrza: „Kto był gościem, a kto gospodarzem?”11. Mistrz odparł: „Gość i gospodarz zostali wyraźnie rozróżnieni”. Wszystkim innym swoim mnichom powiedział: „Jeśli pragniecie zrozumieć, co znaczy mo je stwierdzenie o gościu i gospodarzu, zapytajcie głównych mni- chów obu części klasztoru”, po czym zszedł z podium. 5 U wysokiego podium pewien mnich zapytał: „Co jest esencją buddyz- mu?”. Mistrz uniósł do góry swoją miotełkę na muchy12. Mnich krzyknął: „Katz!”. Mistrz uderzył go. Pewnego razu inny mnich znowu zapytał go: „Co jest esencją buddyz- mu?”. Mistrz znowu uniósł swoją miotełkę. Mnich krzyknął: „Katz!”. 15 Mistrz również krzyknął: „Katz!”. Mnich zawahał się. Wtedy Mistrz go uderzył. Następnie Mistrz powiedział: „O mnisi, istnieją ludzie, którzy nie wzbraniają się przed poświęceniem swego ciała i życia na rzecz Dharmy. Jeśli o mnie chodzi, to spędziłem 20 lat z moim zmarłym mistrzem Huang-po. Trzy razy zapytywałem go o esencję buddyzmu, a on trzy razy ze współczuciem mnie uderzał. Czułem, jakby mnie pieścił gałązką wonnej szałwi. Chciałbym teraz znowu posmakować porząd nego lania; który z was może mi je sprawić?”. Pewien mnich wystąpił i powiedział: „Ja mogę to zrobić”. Mistrz wziął do ręki swój kij i podał mu go. Mnich zawahał się przed jego przyjęciem. Wtedy Mistrz go uderzył. 6 U wysokiego podium pewien mnich zapytał: „A co z ostrzem mie cza?”. Mistrz wykrzyknął: „Niebezpiecznie, niebezpiecznie!”. Mnich zawahał się. Mistrz uderzył go. Ktoś zapytał: „Kiedy nasz świecki brat chodził po kamieniu młyńskim w młockarni13, gdzie tak naprawdę się znajdował, skoro zapominał po ru szać nogami?”. Mistrz odpowiedział: „Zatopiony w głę bokim źród le”. Następnie Mistrz powiedział: „Ktokolwiek do mnie przychodzi, ja go nie zawodzę. Wiem, skąd przychodzi. Jeśli przychodzi taki, jaki jest, wydaje się, że zawiódł. Jeśli nie przychodzi takim, jaki jest, wyda- je się, że jest spętany bez użycia sznurów. Strzeżcie się pochopnych sądów. Mówię wyraźnie tak, jak jest — rozumieć i nie ro zu mieć to dwa błędne [poglądy]. Ludzie mogą sobie ze mnie drwić, jeśli mają na to ochotę. Trzymałem was tutaj na stojąco wystarczająco długo. Dbajcie o siebie”. 7 Mistrz przemówił z wysokiego podium: „Ktoś znalazł się na samotnym górskim wierzchołku, z którego nie prowadzi w dół żaden szlak; ktoś 16 znalazł się na środku ruchliwego rozdroża i nie może ani iść do przodu, ani się cofnąć; z tych dwóch, który jest na czele, a który ciągnie się z tyłu? Nie bierzcie ich za Wimalakirtiego ani za wielkiego Mistrza Fu14”. Następnie zszedł z podium. 8 Mistrz przemówił z wysokiego podium: „Ktoś jest w drodze od eonów, nie opuszczając swego domu; ktoś opuszcza swój dom, nie będąc w dro- dze. Który z nich jest godzien otrzymywania darów od ludzi i bogów?”. Następnie zszedł z podium. 9 U wysokiego podium pewien mnich zapytał: „Jakie jest pierwsze zdanie?”. Mistrz powiedział: „Kiedy pieczęć trzech najważniejszych rzeczy 15 zostaje uniesiona, cynobrowe wzory są dobrze odbijane. Zanim pojawiło się wahanie, gospodarz i gość byli wyraźnie rozróżnieni”. Mnich zapytał: „Jakie jest drugie zdanie?”. Mistrz powiedział: „W jaki sposób głębokie rozumienie mogłoby dopuś cić do zadania pytań przez Wu-cho? 16 Czy zręczne środki mogłyby nie przeciąć rwącego strumie- nia?”. Mnich zapytał: „Jakie jest trzecie zdanie?”. Mistrz powiedział: „Obserwuj kukiełki pyszniące się na scenie i popatrz na człowieka, który pociąga za sznurki”. Po chwili dodał: „Każde zdanie zawiera trzy głębokie bramy; każda głęboka brama zawiera trzy najważniejsze rzeczy; tam jest moc, tam jest jej wykorzystanie. Jak wy to wszyscy rozumiecie?”. Następnie zszedł z podium. 10 Podczas wieczornej sesji pytań i odpowiedzi Mistrz powiedział swoim mnichom: „Czasami chwytam człowieka, ale nie to, co na zewnątrz17; czasami chwytam to, co na zewnątrz, ale nie człowieka. Czasami chwy tam zarówno człowieka, jak i to, co na zewnątrz; czasami nie chwytam ani człowieka, ani tego, co na zewnątrz”. Mnich zapytał: „W jaki sposób chwytasz człowieka, ale nie to, co na zewnątrz?”. 17 Mistrz powiedział: „Ciepłe promienie słońca pokrywają ziemię broka- towym dywanem. Dziecięcy włos jest biały jak jedwabna nitka”. Mnich zapytał: „W jaki sposób chwytasz to, co na zewnątrz, ale nie człowieka?”. Mistrz powiedział: „Ponieważ wszędzie docierają królew- skie rozkazy, generał na rubieży zaprzestaje walk”. Mnich zapytał: „W jaki sposób chwytasz zarówno to, co na zewnątrz, jak i czło- wieka?”. Mistrz powiedział: „Prowincje Hei i Fu są całkowicie odcięte, każda osobno na swoim własnym miejscu”. Mnich zapytał: „W jaki sposób nie chwytasz ani człowieka, ani tego, co na zewnątrz?”. Mistrz powiedział: „Kiedy król wstępuje do pałacu z klejnotów, chłopom na polach wyrywa się z ust radosna pieśń”. 11 Mistrz powiedział: Dzisiejsi uczniowie Budda-Dharmy muszą poszukiwać praw dzi- wego wglądu18. Jeśli posiadacie prawdziwy wgląd, życie i śmierć nie mają na was wpływu, i będziecie przychodzili i odchodzili zgodnie ze swoją wolą19. Nie będziecie też potrzebowali poszukiwać zasług; pojawią się one same z siebie. Uczniowie Drogi [Tao], starożytni mis- trzowie mieli sposoby na to, aby uczynić z was ludzi. Nie dajcie się nikomu zwieść; oto całe moje nauczanie. Jeśli chcecie z niego [praw- dziwego wglądu] skorzystać, wtedy skorzystajcie z niego w tej właśnie chwili, bez wahania ani zwłoki. Jednak w dzisiejszych czasach uczniom się to nie udaje, ponieważ cierpią oni na brak niezależ noś ci20. Z powo- du tego braku biegacie wciąż w te i we w te, jesteście miotani na różne strony przez okoliczności 17 i utrzymywani w pomie szaniu przez dziesięć tysięcy rzeczy. W ten sposób nie osiągniecie wyz wolenia. Jednak jeśli będziecie potrafili powstrzymać wasze umysły od nieustan- nej pogoni za podszeptami woli, nie będziecie róż nili się od Buddy ani patriarchów. Czy chcecie poznać Buddę? To nikt inny niż to, co teraz w waszej obecności przysłuchuje się Dharmie. Tylko dlatego, że braku- je wam wiary w siebie, zwracacie się ku rze czom zewnętrznym i wciąż czegoś poszukujecie. Nawet jeśli coś tam znajdziecie, będą to tylko 18 słowa i litery, ale nigdy nie będzie to żyjący duch patriarchów. Nie dajcie się zwieść. Czcigodni uczniowie zen, jeśli nie poznacie Tego w tej właśnie chwili, krążyć będziecie w trzech światach 21 przez dziesięć tysięcy kalp i tysiąc narodzin. A uganiając się za przyjemnostkami, odrodzicie się w łonach oślic i krów. Uczniowie Drogi, według mnie nie różnicie się od Śjakji [Bud- dy]. Dzisiaj, pośród waszych najróżniejszych codziennych działań, cze go wam brak? Strumień sześciu zmysłów 22 nigdy nie ustaje. Ten, który jest w stanie w ten sposób to postrzec, przez całe życie jest człowiekiem, który niczego już więcej nie poszukuje.23 Czcigodni, w trzech światach nie ma ani jednego miejsca, w któ rym moglibyście odpocząć; są one jak płonący dom. To nie jest dobre miej sce na dłuższy pobyt. Morderczy demon nietrwałości uderza nagle, nie wybierając pomiędzy wysokim i niskim, starym i mło dym. Czy pragniecie nie różnić się buddów i patriarchów? W takim razie nie poszukujcie niczego na zewnątrz. Czyste światło waszego umysłu w tej właśnie chwili jest Buddą Dharmakają w waszym własnym domu. Nierozróżniające światło waszego umysłu24 w tej właśnie chwili jest Buddą Sambhogakają w waszym własnym domu. Niedyskryminujące światło waszego umysłu25 w tej właśnie chwili jest Buddą Nirmana- kają w waszym własnym domu. Ta trójca ciał buddy jest niczym innym, jak tym przed waszymi oczyma, słuchającym mojego wygła- szania Dharmy. Możecie osiągnąć to postrzeżenie tylko dzięki nie ugania niu się i poszukiwaniu na zewnątrz. Uczeni w sutrach i traktatach uważają te trzy ciała za absolut. Według mnie tak nie jest. Te trzy ciała to zwykłe nazwy, albo pomocni- cze środki. Pewien stary mistrz powiedział: „Ciała [buddy] ustano- wione są w odniesieniu do znaczeń; pola26 [Buddy] rozróż niane są w od nie sie niu do substancji”. Jednak, właściwie rozumiane, ciała na tu ry Dhar my i pola natury Dharmy są tylko umysłowymi konfigura- cjami27. Czcigodni, poznajcie to, co bawi się tymi konfiguracjami. Jest 19
Pobierz darmowy fragment (pdf)

Gdzie kupić całą publikację:

Niczego już więcej nie poszukujcie
Autor:

Opinie na temat publikacji:


Inne popularne pozycje z tej kategorii:


Czytaj również:


Prowadzisz stronę lub blog? Wstaw link do fragmentu tej książki i współpracuj z Cyfroteką: