Cyfroteka.pl

klikaj i czytaj online

Cyfro
Czytomierz
00287 005820 13104884 na godz. na dobę w sumie
Niech się pan nie wyteatrza! - ebook/pdf
Niech się pan nie wyteatrza! - ebook/pdf
Autor: Liczba stron:
Wydawca: Wydawnictwa Uniwersytetu Warszawskiego Język publikacji: polski
ISBN: 978-83-235-2691-9 Data wydania:
Lektor:
Kategoria: ebooki >> naukowe i akademickie >> historia
Porównaj ceny (książka, ebook, audiobook).

Autorka podąża tropem Mariana Pankowskiego piszącego historię Auschwitz postrzeganą jako „irracjonalne jasełka”, prywatną, nieoficjalną, obsceniczną, skupioną na cielesnym detalu, głodną zmysłowych doświadczeń, pamiętaną przez dźwięki, smaki, zapachy.

Tytuł książki jest zaczerpnięty z dramatu Chrabąszcze. „Niech się pan nie wyteatrza!” – mówi Dziennikarz, reprezentujący oficjalną wersję pamięci zbiorowej, do pojawiającej się znikąd zjawy Andrzeja, emanacji przeszłości, wnoszącej na scenę całą ambiwalencję i skomplikowanie naszej historii. Wszystko, co w niej uwiera, rodzi dyskomfort, co w owej oficjalnej narracji się nie mieści, co próbujemy stłumić, zatuszować, wymazać. Ale teatr – zdaje się mówić Pankowski – z jego wywrotowym potencjałem, zapomnieć nam nie pozwoli. Oficjalny rytuał upamiętnienia zmieni w groteskowy karnawał. Wyzwoli to, co stłumione. W imię Nocy i Mowy. W imię ciała i śmiechu, historii i pamięci pisanych małymi literami.

Znajdź podobne książki Ostatnio czytane w tej kategorii

Darmowy fragment publikacji:

Inna strona kanonu Bohater tej książki, Marian Pankowski, trafił do KL Au- schwitz-Birkenau jako więzień polityczny w 1942 roku. Prze- wieziony do Gross-Rosen, przeszedł Nordhausen, by doczekać wyzwolenia w Bergen-Belsen. Niewątpliwie więc przysługuje mu status świadka. Świadomy dwuznaczności tej pozycji, Pan- kowski będzie ją w swoich tekstach problematyzował na różne sposoby. Doświadczenia obozowe pojawiły się w jego poezji tuż po wojnie1. W pierwszej powieści, Matuga idzie. Przygody z 1959 roku, poświęcił im rozdział Podróż Władzia Matugi. Następnie w 1968 roku zostało opublikowane Teatrowanie nad świętym barszczem, a w 1998 roku – poobozowe wspomnienia zatytu- łowane Z Auszwicu do Belsen. Przygody2. Wątek kacetowy pełni także ważną rolę w Rudolfie napisanym w 1980 roku. Z doświad- czeniami obozowymi łączy się w jego twórczości wątek Zagłady będący tematem wydanych w 1969 roku Chrabąszczy, krótkiej sztuki Podróż rodziców mej żony do Treblinki z 2003 i powieści Była Żydówka, nie ma Żydówki z 2008 roku. Tę ostatnią książkę pisarz zadedykował swojej zmarłej żonie, Reginie z Fernów, Żydówce ocalałej z Holokaustu, która przeżyła wojnę, ukrywając się na aryjskich papierach w Warszawie. Twórczość zmarłego w 2011 roku autora Teatrowania… po roku dwutysięcznym wydaje się przeżywać renesans. Publika- cjom kolejnych utworów pisarza towarzyszą wznowienia utwo- rów starszych, a także rosnąca biblioteka tekstów krytycznych i książek monograficznych. Tutaj, obok pierwszych, klasycznych 1 Zob. Marian Pankowski, Pieśni pompejańskie, Èditions R.-J. Stenuit, Bruksela 1946. 2 „Twórczość” 1998, nr 5; przedruk: Czytelnik, Warszawa 2000. Inna strona kanonu 21 już opracowań Stanisława Barcia (Marian Pankowski – poeta, pro- zaik, dramaturg3), Krystyny Latawiec (Na scenie świata i teatru. O dramaturgii Mariana Pankowskiego4) oraz Krystyny Ruty-Rut- kowskiej (Dramaturgia Mariana Pankowskiego. Problemy poetyki dramatu współczesnego i Szkice o twórczości Mariana Pankowskiego5) należałoby wymienić książki Piotra Krupińskiego Ciało, historia, kultura. Pisarstwo Mariana Pankowskiego i Leo Lipskiego wobec tabu6 oraz Tomasza Chomiszczaka Mistrz ceremonii. Marian Pankowski – od filologii do rytuału7. Spośród tych ujęć najbliższe mi jest po- dejście Piotra Krupińskiego, który podejmuje zagadnienia klu- czowe także i w moich interpretacjach utworów Pankowskiego: kwestie ciała i cielesności, seksualności, granic reprezentacji i obszarów stabuizowanych, które owe granice wyznaczają, strzegąc kanonu. Wywrotowość twórczości autora Rudolfa – tak jego kontestacja obyczajowa, jak nieustanne kwestionowanie oficjalnej wykładni pamięci zbiorowej zdecydowały, jak pokazu- je Krupiński, o marginesowej pozycji pisarza8. Pankowski jest autorem niepokojącym, na wszelki wypadek więc marginalizowanym w krytycznym oglądzie. […] niewielka książ- ka Z Auszwicu do Belsen prowadzi czytelnika jeszcze dalej, opisu- jąc obóz koncentracyjny jako miejsce „swoje” przez zasiedzenie, miejsce językowego eksperymentu (pisarz wszędzie, także tam, 3 Zob. Stanisław Barć, Marian Pankowski – poeta, prozaik, dramaturg, Wy- dawnictwo Uniwersytetu Marii Curie-Skłodowskiej, Lublin 1991. 4 Zob. Krystyna Latawiec, Na scenie świata i teatru. O dramaturgii Mariana Pankowskiego, Universitas, Kraków 1994. 5 Zob. Krystyna Ruta-Rutkowska, Dramaturgia Mariana Pankowskiego. Pro- blemy poetyki dramatu współczesnego, DiG, Warszawa 2001; Szkice o twórczości Mariana Pankowskiego, Wydawnictwo Wydziału Polonistyki Uniwersytetu War- szawskiego, Warszawa 2008. 6 Zob. Piotr Krupiński, Ciało, historia, kultura. Pisarstwo Mariana Pankow- skiego i Leo Lipskiego wobec tabu, Wydawnictwo Naukowe Uniwersytetu Szcze- cińskiego, Szczecin 2011. 7 Zob. Tomasz Chomiszczak, Mistrz ceremonii – od filologii do rytuału, Miej- ska Biblioteka Publiczna im. Grzegorza z Sanoka, Sanok 2014. 8 Zob. także Jan Burnatowski, Pankowski i Giedroyć – wyimki z koresponden- cji, „Didaskalia” 2012, nr 107. 22 Wstęp poszukuje tematu), a wreszcie miejsce dobre dla homoseksualne- go pożądania. […] To druga, niewidoczna strona kanonu: strona Leo Lipskiego i Mariana Pankowskiego. Obu cenimy, ale młodzież wychowujemy na Herlingu, bo pewnie łatwiej nam uwierzyć, że w lagrze czytalibyśmy Dostojewskiego niż w to, że szukalibyśmy pociechy w miłości z kimś z sąsiedniej pryczy. Jeszcze trudniej po- łączyć erotykę i przemoc, głód życia i sadomasochistyczną scene- rię. Marian Pankowski nie nadaje się na pomnik, a jednak to jemu, w sprawie ludzkiej natury i historii wierzę9 – pisała z kolei na marginesie Fary na Pomorzu Inga Iwasiów, która poświęcony prozie Pankowskiego tekst zatytułowała Inna strona kanonu. To ujęcie wydaje mi się niezwykle trafne i w taki sposób chciałabym interpretować jego utwory w tej książce. Kwestia stosunku Pankowskiego do kanonu – i charakte- rystyczna dla jego twórczości „zmienna, dostosowana do his- torycznego i kulturowego kontekstu taktyka stabilizującego podważania norm”10 – jest także tematem inspirującego eseju Przemysława Czaplińskiego. Rekonstruując strategię twórczą pisarza, Czapliński wycho- dzi od jego dwóch artykułów poświęconych Tadeuszowi Bo- rowskiemu opublikowanych w londyńskich „Wiadomościach” w 1970 roku, w których zaatakował autora U nas w Auschwitzu za fałszywą, upraszczającą wizję życia obozowego i „poniżanie […] legendy czynu zbrojnego”11, a także innych, napisanych kil- 9 Inga Iwasiów, Inna strona kanonu, w: tejże, Rewindykacje. Kobieta czytająca dzisiaj, Universitas, Kraków 2002, s. 220–221. 10 Przemysław Czapliński, Pank’s not dead, czyli pisarz XX-wieczny wobec ka- nonu, „Teksty Drugie” 2011, nr 6, s. 29. 11 Nieoczywistą kwestię stosunku autora Z Auszwicu do Belsen do Tadeusza Borowskiego analizuje obszernie Piotr Krupiński w przywoływanej książce Ciało, historia, kultura. W krytycznym stosunku Pankowskiego do autora Poże- gnania z Marią badacz dostrzega ślady Bloomowskiego „lęku przed wpływem”. (Sam pisarz po latach przyznał się do innych pobudek: „Oczywiście z drugiej strony zdawałem sobie sprawę, że to jest dokument: pierwszy, najważniejszy. To było świetnie napisane, choć o innej precyzji opisu, niż ja bym to zrobił. Być może więc była to jakaś forma zazdrości z mojej strony o to, że on był pierwszy i wtedy jeszcze jedyny, który tak napisał o Auszwicu”. Piotr Marecki, Inna strona kanonu 23 ka lat później, tekstów: Agresywne słowo marginesowców oraz Pol- ska poezja nieokrzesana, gdzie z kolei poddał socjologicznej anali- zie pieczołowicie zbierane przez siebie latrynalia i muralia oraz „poezję nieokrzesaną”. Jej autorami okazali się „zwykli użyt- kownicy polszczyzny uagresywnieni poczuciem swej margine- sowości”. Według Czaplińskiego, agresja i „nieokrzesanie” tej poezji są zdaniem Pankowskiego „wymierzone w oficjalność”, zarazem jednak pisarz wydaje się poszukiwać „ścieżki, na któ- rej agresja podlega sublimacji w wartość estetyczną”12. „Do ta- kiego pojednania dochodzi wtedy, gdy atak – choć wymierzony w konkretny świat wartości i obierający sobie jakiegoś adresata za ofiarę – wytwarza «inność samą w sobie», czyli autonomiczny tekst, który staje się «propozycją nowego świata», wolnego już od uwikłania w społeczny konkret”13. Czapliński uważa, że pisarz w tych kilku tekstach „prze- chodzi przez sprzeczności rozwojowe sztuki modernistycz- nej”, polegające na ścieraniu się wysokiego i niskiego wariantu modernizmu. Pierwszy z nich, Eliotowski, „broniący wartości w obliczu katastrofy” wyrażałby się – jego zdaniem – w zaska- kującym ataku Pankowskiego na obozową prozę Borowskiego. Opiewając „agresywne słowo marginesowców” i „poezję nie- okrzesaną” Pankowski byłby z kolei „przedstawicielem moder- nizmu niskiego, który sferę sztuki uznaje za obszar uprawnio- Nam wieczna w polszczyźnie rozróba! Marian Pankowski mówi, Korporacja Ha!art, Kraków 2011, s. 98). Krupiński stawia tezę, że mocne wystąpienie przeciw Borowskiemu, ustanawiającemu niejako nieheroiczną narrację Auschwitz, w którą tak dobrze wpisują się poobozowe utwory samego Pankowskiego, pozwoliło mu znaleźć język i wykrystalizować własną postawę wobec obo- zowych doświadczeń. Tym samym Z Auszwicu do Belsen wypływałoby z U nas w Auschwitzu, będąc równocześnie kontynuacją i zerwaniem pewnej tradycji. Henryk Bereza zauważa, że autor Rudolfa „eksponuje w swojej narracji nie człowieka, który się dostosowuje do prawa dżungli, lecz człowieka, który w najgorszych sytuacjach ocala w sobie świadomie lub nieświadomie jakikol- wiek ślad tego, w czym zwykło się widzieć zwyczajny i normalny rys ludzki. W tym właśnie narracja Z Auszwicu do Belsen jest najpiękniejsza i najsubtelniej- sza”. Cyt za: Piotr Krupiński, Ciało, historia, kultura, dz. cyt., s. 171. 12 Przemysław Czapliński, Pank’s not dead, dz. cyt., s. 30. 13 Tamże, s. 30–31. 24 Wstęp nego braku pohamowania”14. Tym samym pisarz wszedł niejako w dwie, sprzeczne, role: „strażnika wartości” w czasie dziejowej katastrofy i „promotora anarchii”. „Gdyby poszedł dalej tym tropem – zauważa badacz – miotałby się między rozwiązaniami skrajnymi”15. Pankowski jednak wybiera trzecią drogę: opartą na kreowaniu „inności samej w sobie”. „Inność ta powinna pod- ważać kanon – pisze Czapliński – a jednocześnie zachowywać samą «zasadę kanonu», czyli istnienie zasad”16. Taka koncepcja wymaga nie tylko „indywidualnych rozwią- zań estetycznych”, ale także – własnej antropologii. Czapliński określa ją jako „koncepcję «człowieka ciekliwego»”17. Człowiek jest w niej definiowany przez „niestałość materii, z której się składa”. Jego działania „są powodowane przez biologię – przez pożądanie i lęk, głód i pragnienie”, a świadomość – „jest cechą przygodną, zmienną, niestwarzającą żadnej mocnej podstawy” (co oznacza, że koncepcja człowieka u Pankowskiego „nie jest kartezjańska”). Nie da się jej jednak także wyprowadzić z psy- choanalizy, jako że „nie toczy się w nim dramatyczna walka mię- dzy kulturowymi zakazami i libido, między «zasadą rzeczywi- stości» i «zasadą przyjemności». Wszystko, co w człowieku się znajduje, podlega upłynnieniu”18. Znaczenie owej „antropologii ciekliwości” (którą Pankow- ski kreuje od samego początku swojej twórczości) ujawnia się – zdaniem Czaplińskiego – w pełni dopiero przy lekturze Z Ausz- wicu do Belsen. W tej części wywodu Czaplińskiego kluczową rolę odgrywa figura muzułmana. Dla Pankowskiego muzułman (niepanujący już nad fizjologią) jest „człowiekiem, który prze- cieka”; wspominając obozowych muzułmanów odnotowuje za- równo wstręt, jaki w nim budzili, jak i współczucie19. 14 Tamże, s. 31. 15 Tamże. 16 Tamże. 17 Tamże, s. 32. 18 Tamże. 19 „Muzułman jest widoczny, jest niechcąco ostentacyjny, istny homme- -sandwich, reklamujący ostatni etap koncentracyjnego bytu – pisze Pankow- ski w swoich poobozowych wspomnieniach. – Musowo należał do komanda Inna strona kanonu 25 Muzułman – będący „właściwym celem władzy biopolitycz- nej”20, „martwy za życia”, utraciwszy podmiotowość, wolę, samoświadomość i zdolność posługiwania się językiem, „po- grążony” według Primo Leviego, gdyby nie utracił dostępu do języka, byłby „świadkiem całkowitym”, niezwykle mocno sy- tuując w ten sposób w obrębie refleksji nad Zagładą kwestię świadectwa. Dla Giorgio Agambena z jednej strony „sam mu- zułman zatem staje się świadectwem”21, z drugiej – niemota muzułmana „powołuje do świadczenia” innych, autoryzuje nar- rację i żąda oddania mu głosu. Lecz odpowiedź Pankowskiego – uważa Czapliński – jest jeszcze inna. „W jego ujęciu prawo do świadczenia o Zagładzie ma ten, kto swoje człowieczeństwo będzie definiował tak samo jak muzułman”, a więc „stwierdze- nie nie-człowieczości muzułmana odbierałoby człowieczeństwo wszystkim, ponieważ wszyscy są definiowani przez tę samą «płynność»”22. Wobec tego można uznać, że autor Z Auszwicu do Belsen w pewnym sensie przepisał „kanoniczną opowieść o obozie”, stawiając kanon w paradoksalnej sytuacji: Jeśli odrzucimy opowieść z powodu jej obrazoburczej zawartości, zakwestionujemy świadectwo złożone w indywidualnym języku, łopaciarzy gruźliczejących na deszczu, dreszczu i mrozie. Pewnie próbował okryć swą skórę-i-kości workiem cementu, wepchniętym pod bluzę. A prze- cież wiedział, że tego robić nie wolno. Za to skopał go na sino esesman i tym samym zapoczątkował proces muzułmanienia. Dla esesmanów muzułmanie są masą odrażającą. Ich niezdolność do musztry apelowej rzuca się w oczy. Podaje w wątpliwość walory edukacyjne naszych umundurowanych wycho- wawców. Ale nade wszystko muzułman to człowiek, co przecieka. W szpitalu dostał od sanitariusza garść węgla plus zalecenie. – Wpieprz to, ale pomału... i przegłoduj się, brachu, dwa, trzy dni... Gadanie. On już na pajdkę wieczorną się rzuca, połyka, i oczy mu się palą z gorączki. Wyszedł na lagier. Snuje się blady, prerafaelicki, i nadal się z niego leje. Brzydzę się nim, ale jeszcze się zmuszam do myśli, że to «nieszczęśnik skazany na rychłą śmierć»”. Marian Pankowski, Z Auszwicu do Belsen. Przygody, Czytelnik, Warszawa 2000, s 20–21. 20 Przemysław Czapliński, Pank’s not dead, dz. cyt., s. 32. 21 Tamże, s. 33. 22 Tamże, s. 34. 26 Wstęp które opowiada o obozie z perspektywy erotyki, okrucieństwa i miłosierdzia; jeśli wchłoniemy to świadectwo, wówczas nastąpi wyciek w kanonie, to znaczy dostanie się do niego istota ludzka zdolna do walki, agresji, miłości i życia, lecz zarazem składająca się z materii gnilnej, gniotliwej, odpychającej i budzącej obrzydzenie23. W związku z tym – wydaje się mówić Czapliński – doświad- czenie Auschwitz (chociaż pewnie stosowniej byłoby pisać – „do- świadczenia Auszwic”) jest kluczowe dla antropologii i co za tym idzie – estetyki Mariana Pankowskiego. To rozpoznanie jest mi bardzo bliskie. Dlatego zdecydowałam się skupić na tym jednym temacie w jego twórczości – na Auschwitz i problematyce Zagła- dy. Na kluczowe znaczenie tego wątku w twórczości Pankowskie- go zwracają uwagę także Piotr Krupiński w przywołanej książce o Pankowskim i Leo Lipskim24 oraz Arkadiusz Morawiec25. Mam nadzieję, że moje interpretacje, podejmujące niekiedy ich rozpo- znania, pozwolą je pogłębić, aby lepiej zrozumieć specyfikę twór- czości Pankowskiego i jego miejsce w historii literatury. Książkową wersję obronionego w 1963 roku na brukselskim Université Libre doktoratu o Bolesławie Leśmianie, Pankowski zatytułował Leśmian czyli bunt poety przeciw granicom, odnajdując – jak się wydaje – w twórczości autora Garbusa własne pisarskie strategie. Bunt Leśmiana – pisze – ma dwa wymiary: pierwszy to młodopolski „pokoleniowy” nonkonformizm obyczajowy; drugi – związany jest z osobistą i samoświadomą „ideologią ar- tystyczną”. I właśnie „ekspresję literacką” i indywidualny język Pankowski nazywa „zasadniczym zwycięstwem zbuntowanego poety”26. I pewnie – jak można przypuszczać – marzenie o takim zwycięstwie autor Rudolfa sam pielęgnował w głębi serca. 23 Tamże. 24 Zob. Piotr Krupiński, Ciało, historia, kultura, dz. cyt. 25 Zob. Arkadiusz Morawiec, Zagłada w twórczości Mariana Pankowskiego, „Acta Universitatis Lodziensis”, „Folia Litteraria Polonica” 2013, nr 4 (22). 26 Zob. Marian Pankowski, Leśmian czyli bunt poety przeciw granicom, przeł. Andrzej Krzewicki, Wydawnictwo Uniwersytetu Marii Curie-Skłodowskiej, Lublin 1999, s. 216. Inna strona kanonu 27 Zachęcona nonkonformizmem Pankowskiego, nieustannym kwestionowaniem przez niego reguł stosowności, pozwalam sobie przełamać nieco standardy publikacji akademickiej. Nie oddaję sprawiedliwości całej złożoności problematyki jego twór- czości ani wszystkim jej dotychczasowym interpretacjom. Po- zwalam sobie na radykalne i często arbitralne wybory tak anali- zowanych utworów, jak i kontekstów, w których je osadzam oraz narzędzi, za pomocą których je interpretuję, przyglądając się czasem szczegółom, wyjętym z całości obrazom i motywom. Po- mijam tuż powojenne utwory poetyckie poświęcone Auschwitz, by skupić się na prozie i dramacie. W nich bowiem w pełni do- chodzi do głosu to, co mnie najbardziej interesuje w twórczo- ści autora Rudolfa: jego nieoczywista antropologia, stosunek do ciała i cielesności, obsceniczna estetyka. W swoich interpreta- cjach wypróbowuję użyteczność rozmaitych narzędzi współczes- nej humanistyki – studiów nad Zagładą i studiów nad traumą (Holocaust studies, trauma studies) – w tym tych ich nurtów, uwzględniających genderową specyfikę traumatycznego do- świadczenia, studiów nad pamięcią (memory studies), w końcu – animal studies. Za każdym razem wybór narzędzi interpretacji podpowiada mi tekst, z którym podejmuję dialog, zatem – jeśli nawet błądzę, to na manowce wiedzie mnie sam Pankowski. W każdym rozdziale skupiam się na wybranym tekście, sta- rając się podążać za inspirującymi mnie wątkami. W pierwszym rozdziale jest to Teatrowanie nad świętym barszczem, na którego przykładzie analizuję estetykę obsceniczności autora Z Auszwicu do Belsen i Agambenowską strategię profanacji – jak się wydaje – wyjątkowo mu bliską. W drugim rozdziale – Chrabąszcze pozwa- lają przyjrzeć się genderowej specyfice doświadczenia Zagłady i performatywnemu wymiarowi pamięci. W trzecim – obozowy rozdział z pierwszej powieści Pankowskiego Matuga idzie. Przy- gody daje wgląd w zmysłowy charakter obozowego doświadcze- nia. W czwartym – interpretuję Rudolfa, nazywanego „pierwszą polską powieścią homoseksualną”, który przynosi ważny u Pan- kowskiego wątek śmiechu i tropy posthumanistyczne. Piąty rozdział, poświęcony Podróży rodziców mej żony do Treblinki i Była 28 Wstęp Żydówka, nie ma Żydówki, pozwala przyjrzeć się teatrowi jako medium pamięci oraz wrócić do kwestii genderowego wymiaru doświadczenia Zagłady. Przewrotny tytuł książki pożyczam natomiast od autora Z Auszwicu do Belsen. „Niech się pan nie wyteatrza!” – mówi w Chrabąszczach Dziennikarz, reprezentujący oficjalną wer- sję pamięci zbiorowej, do pojawiającego się znikąd Andrzeja, a właś ciwie – jego zjawy, ducha, emanacji przeszłości, wnoszą- cego na scenę całą ambiwalencję i skomplikowanie naszej histo- rii. Wszystko to, co w niej uwiera, rodzi dyskomfort, o czym nie chcemy pamiętać, co w owej oficjalnej narracji się nie mieści, co próbujemy stłumić, zatuszować, wymazać. Ale teatr – zdaje się mówić Pankowski – z jego wywrotowym potencjałem, zapo- mnieć nam nie pozwoli, a oficjalny rytuał upamiętnienia zmie- ni w groteskowy karnawał. Wyzwoli to, co stłumione. W imię Nocy i Mowy – jak chciał Pankowski. W imię ciała i śmiechu, historii i pamięci pisanych z małych liter.
Pobierz darmowy fragment (pdf)

Gdzie kupić całą publikację:

Niech się pan nie wyteatrza!
Autor:

Opinie na temat publikacji:


Inne popularne pozycje z tej kategorii:


Czytaj również:


Prowadzisz stronę lub blog? Wstaw link do fragmentu tej książki i współpracuj z Cyfroteką: