Cyfroteka.pl

klikaj i czytaj online

Cyfro
Czytomierz
00091 007121 14658395 na godz. na dobę w sumie
Niemcy 1890-1945. Dzieje państwa i społeczeństwa - ebook/pdf
Niemcy 1890-1945. Dzieje państwa i społeczeństwa - ebook/pdf
Autor: Liczba stron: 335
Wydawca: Avalon Język publikacji: polski
ISBN: 978-83-7730-964-3 Data wydania:
Lektor:
Kategoria: ebooki >> naukowe i akademickie >> historia
Porównaj ceny (książka, ebook (-8%), audiobook).

„Znany, ceniony i doświadczony badacz dziejów nowożytnych i najnowszych Niemiec prof. Tadeusz Kotłowski, związany z posiadającym piękne tradycje niemcoznawcze ośrodkiem poznańskim, podjął się opracowania jednego z najważniejszych fragmentów dziejów Niemiec, którego cezury wytaczają: przełom XIX i XX wieku, okres niebywałego rozkwitu gospodarki i nauki niemieckiej, a z drugiej strony kapitulacja III Rzeszy i rozwianie się mitu o niemieckiej światowej potędze. Nie ulega wątpliwości, że w dziejach Niemiec to okres szczególny i ze wszech miar zasługujący na rzetelną i wnikliwą analizę i ocenę. Prof. Tadeusz Kotłowski opisuje dzieje Niemiec na podstawie swoich rozległych doświadczeń wyniesionych z prac nad dziejami Republiki Weimarskiej, czy okresu III Rzeszy. Praca napisana jest z rozmachem. Synteza ukazuje Niemcy w ujęciu dynamicznym na szerokim tle przeobrażeń, które zachodziły w ówczesnej Europie i świecie. Narracja Autora jest wartka i precyzyjna. Te pracę po prostu dobrze się czyta”. (fragment recenzji)

Znajdź podobne książki Ostatnio czytane w tej kategorii

Darmowy fragment publikacji:

N I E M C Y Dzie je pa ństwa i społe czeń stwa 1890–1945 T a d e u s z K o t ł o w s k i N I E M C Y Dzie je pa ństwa i społe czeń stwa 1890–1945 K r a k ó w 2 0 0 8 A v a l o n Książka dofinansowana przez Ministerstwo Nauki i Szkolnictwa Wyższego RP Redakcja i korekty Agata Sularzówna Opracowanie typograficzne Sławomir Onyszko Projekt okładki Andrzej Najder Na okładce wykorzystano zdjęcia w oparciu o licencję GNU Free Documentation Licence Copyright by Wydawnictwo AVALON, Kraków 2008; wyd. I ISBN 978-83-7730-964-3 Z a m ó w i e n i a p r z y j m u j e Wydawnictwo AVALON T. Janowski Sp. j. ul. Fiołkowa 4/13 • 31-457 Kraków tel. 48 606 750 749 zamowienia@wydawnictwoAVALON.pl www.wydawnictwoAVALON.pl Sło wo wstęp ne Hi sto ria Nie miec, tak ze wzglę du na ro lę, ja ką to pań stwo speł nia ło i dziś od gry wa, jak i na bli skie sto sun ki z Pol ską sta no wi przed miot ży we go za in - te re so wa nia nie tyl ko za wo do wych hi sto ry ków, ale rów nież prze cięt ne go czy tel ni ka. Naj bar dziej po cią ga ją ba da czy dzie je Nie miec XX wie ku, wie ku zwa ne go „nie miec kim dra ma tem”, a zwłasz cza prze bieg je go pierw szej po - ło wy, za koń czo nej – jak to okre ślił Frie drich Me inec ke – „nie miec ką ka ta - stro fą”*. W cią gu nie speł na pięć dzie się ciu lat, ja kie na stą pi ły po 1900 r., Niem cy wpra wi ły Eu ro pę i świat w nie po kój i zdu mie nie; za ska ki wa ły czy - na mi do bry mi i zły mi, ofiar no ścią i ofia ra mi, na ko niec po sia ły trwo gę to ta - li ta ry zmem, woj ną, lu do bój stwem. Szwaj car ski hi sto ryk Ja cob Burc khardt pi sał, że dzie je nie miec kie by ły ob le ka ne w „sza tę wiecz nych zwy cięstw – te - raz w 1945 r. sza ta ta zo sta ła zdar ta, a tym sa mym hi sto ria utra ci ła sen sow - ną spój ność, gdyż na stą pił upa dek nie miec kie go pań stwa na ro do we go”. „Niem cy by li sta le za sil ni, aby za do wo lić się wła snym pań stwem, a za sła - bi, aby opa no wać Eu ro pę” – na pi sał zna ny niem co znaw ca prof. Antoni Czu - biń ski. Wie lo krot nie po dej mo wa ły one pró bę opa no wa nia Eu ro py i na rzu ce - nia jej swe go przy wódz twa, ścią ga jąc na sie bie gniew i re tor sje za gro żo nych na ro dów. Z ko lej nych klęsk pod no si ły się jed nak szyb ko przy po mo cy swych prze ciw ni ków czy kon ku ren tów, po nie waż, z jed nej stro ny, w Eu ro pie nie było ta kiej si ły, któ ra by mo gła na dłuż szy czas za pa no wać nad ni mi, a z dru - giej, bez udzia łu Niem ców nie moż na by ło utrzy mać europejskiej rów no wagi sił. Pań stwa eu ro pej skie po mo gły Niem com wy do być się z kry zy su spo wo - do wa ne go woj na mi na po le oń ski mi na po cząt ku XIX wie ku, z klę ski po nie - sio nej w cza sie I woj ny świa to wej, z po gro mu II woj ny świa to wej. Pro blem nie miec ki wy stę pu je w pra cy tak w aspek cie we wnątrz nie miec - kim, jak i mię dzy na ro do wym. Aspekt we wnętrz ny tej kwe stii spro wa dza się do za gad nie nia wal ki o cha rak ter i toż sa mość Niem ców ja ko na ro du, pro ble - mu jed no ści na ro do wej i pań stwo wej, cha rak te ru pań stwa nie miec kie go itp. * Wszyst kie cy ta ty zo sta ły za czerp nię te z prac umiesz czo nych w bi blio gra fii na koń cu książ ki. Sło wo wstęp ne 5 Aspekt mię dzy na ro do wy kwe stii nie miec kiej wy ni ka z dą żeń po szcze gól nych Niem ców, jak i państw nie miec kich do eks pan sji i do mi na cji nad in ny mi na - ro da mi i pań stwa mi w po czu ciu wła snej si ły i pręż no ści or ga ni za cyj nej, pod pre tek stem wyż szo ści kul tu ry nie miec kiej. Pro ble my te szcze gól nie sil nie da ły o so bie znać w pierwszej po ło wie XX wie ku. Niem cy ode gra ły wy bit ną ro lę w roz pę ta niu I woj ny świa to wej, ale pró bo wa ły wy ka zać, że nie od po wia da ją za jej wy buch, że pro wa dzi ły tyl ko woj nę obron ną. W woj nie tej po nio sły dru zgo cą cą klę skę, zo sta ły zmu szo ne do pła ce nia od szko do wań wo jen nych, sce do wa nia ko lo nii i nie któ rych ob - sza rów eu ro pej skich i roz bro je nia się. Fakt ten spo wo do wał umoc nie nie jed - no ści na ro do wej miesz kań ców Rze szy, wzrost na stro jów na cjo na li stycz nych i od we to wych oraz upa dek ro li i zna cze nia sił de mo kra tycz nych w pań stwie. Pań stwa zwy cię skie naj pierw roz bro iły Niem cy, ob cię ły te ry to rial nie i zmu - si ły do pła ce nia od szko do wań wo jen nych, a na stęp nie pod ję ły z ni mi współ - pra cę, udzie li ły im po ży czek i po mo gły od bu do wać się go spo dar czo, wy ra zi - ły też zgo dę na po now ne uzbro je nie się i pod ję cie ko rek tur gra nicz nych. W tych wa run kach A. Hi tler sku pił więk szość Niem ców wo kół swe go pro gra mu eks pan sji, pod bo jów i eks ter mi na cji. W la tach 1938–1942 zre ali - zo wał wy su wa ny przez wie lu swo ich po przed ni ków plan zjed no cze nia Eu ro - py pod he ge mo nią Nie miec. Jed nak po stę po wa nie na cjo na li stów nie miec - kich spo wo do wa ło po now ną kon so li da cję wo jen ną państw de mo kra tycz - nych, któ re roz bi ły ma chi nę wo jen ną Hi tle ra i po now nie usta no wi ły swo je po rząd ki w Eu ro pie. Aby sa mym so bie, a tak że hi sto ry kom pro fe sjo na li stom, pu bli cy stom, stu den tom i zwy kłym czy tel ni kom od po wie dzieć na py ta nie o „kwe stię nie - miec ką” w pierwszej po ło wie XX wie ku, mu si my wy ja śnić, czym by ły Niem - cy. Jak do szło do ich upad ku, a na stęp nie od ro dze nia, po tem przej ścia do to ta li ta ry zmu, roz pę ta nia II woj ny i ogro mu zbrod ni? Czy rze czy wi ście mu - sia ło do te go dojść? Kto o tym de cy do wał i kto za to od po wia da? A po nie - waż nie każ dy ma dość cza su czy cier pli wo ści, by prze dzie rać się przez ob - szer ne kom pen dia, tym ra zem bę dzie to hi sto ria opo wie dzia na jak naj zwięź - lej, z uwzględ nie niem te go, co naj waż niej sze i naj istot niej sze. Ale bę dzie to rów nież hi sto ria Nie miec na pi sa na na no wo. 6 NIEM CY. Dzie je pań stwa i spo łe czeń stwa 1890–1945 R o z d z i a ł p i e r w s z y Epo ka Wil hel miń ska 18 mar ca 1890 r. Ot to von Bi smarck, kanc lerz Rze szy i pre mier Prus, twór - ca pań stwa na ro do we go, wy stą pił z proś bą do ce sa rza o zwol nie nie z obu tych urzę dów. Dy mi sję Bi smarc ka wy mu si ły głów nie je go nie po wo dze nia w po li ty ce we wnętrz nej, choć nie zdo łał rów nież usta bi li zo wać po zy cji ze - wnętrz nej Rze szy. Ce lem bo wiem, któ ry za kre ślił swej po li ty ce za gra nicz nej, by ło nie do pusz cze nie do od we tu ze stro ny Fran cji, nie po zwo le nie na po - wsta nie wro giej ko ali cji i na oskrzy dle nie Nie miec, utrzy ma nie po zy cji Rze - szy ja ko pierw szej po tę gi w Eu ro pie. Te ce le osią gnął w tym sen sie, że w cią - gu swe go urzę do wa nia sie cią mi ster nych ukła dów, nie kie dy wzajemnie sprzecz nych, utrzy my wał w sta nie od osob nie nia Fran cję i wią zał z Niem ca - mi jej po ten cjal nych so jusz ni ków. Nie by ła to jed nak li kwi da cja nie bez pie - czeń stwa, a tyl ko je go od su nię cie. W dzie dzi nie po li ty ki we wnętrz nej do znał cał ko wi te go nie po wo dze nia. Prze grał wal kę, któ rą roz pę tał z so cjal de mo kra - cją nie miec ką, po róż nił się z ce sa rzem w kwe stiach so cjal nych, nie zła mał si - ły ka to li cy zmu nie miec kie go, nie osła bił, a wręcz roz bu dził pol skie dą że nia na ro do we. Sam wi dział zresz tą fia sko swej po li ty ki, sko ro groź ba mi za ma - chu sta nu prze ciw ko par la men to wi i so cjal de mo kra cji, a na wet pro jek ta mi zmian ustro ju Rze szy, wy mu szał po słuch dla swych kon cep cji. The odor Mom m sen kry tycz nie oce nił wpływ że la zne go kanc le rza na nie miec kie spo - łe czeń stwo jesz cze przed je go dy mi sją: „Bi smarck zła mał krę go słup na ro du (…) Szko da, ja ką wy rzą dzi ła era Bi smarc ka, jest nie skoń cze nie więk sza niż ko rzy ści, ja kie przy nio sła… Ujarz mie nie nie miec kiej oso bo wo ści, nie miec - kie go umy słu by ło nie szczę ściem, któ re go nie da się na pra wić”. Odej ście „że la zne go kanc le rza” za koń czy ło epo kę upra wia nia po li ty ki w sty lu przed re wo lu cyj nym; w cza sie, któ ry nad szedł, co raz sku tecz niej sze po li tycz nie sta wa ło się roz bu dza nie emo cji mas. W Niem czech wcho dzą cych w erę im pe ria li zmu, w Niem czech, któ rych eli ty go spo dar cze dą ży ły do wiel - I. Epo ka Wil hel miń ska 7 kiej świa to wej eks pan sji, a eli ty rzą dzą ce do po li ty ki świa to wej (We lt po li tik), Bi smarck ze swą men tal no ścią kon ser wa ty sty, z pru sko –ju nkie rskim spo so - bem pa trze nia na świat, na pań stwo i na spo łe czeń stwo, był już ana chro ni - zmem. Hi sto ria wy nio sła go tak wy so ko, że po tra fił rzą dzić już tyl ko sam. W no wo cze snym pań stwie, ja kie stwo rzył, oka za ło się to nie moż li we. 20 mar ca 1890 r. mło dy ce sarz Wil helm II, nie cier pli wie pra gną cy rzą dzić sa mo dziel nie, nie zaś we dle wo li wiel kie go star ca, przy jął je go dy mi sję, stwier dza jąc, że te raz on bę dzie sam swo im pierw szym mi ni strem. Za mi ło - wa ny w grom kich oświad cze niach po wie dział: „Sta no wi sko ofi ce ra do wo - dzą ce go na okrę cie mnie przy pa dło. Kie ru nek po zo sta je bez zmian. Peł ną pa rą na przód! ”. Wil helm II pod wie lo ma wzglę da mi ucie le śniał du cha no - wej epo ki. W prze ci wień stwie do swe go dziad ka Wil hel ma I był czło wie kiem lu bu ją cym się w pu blicz nych, olśnie wa ją cych i im po nu ją cych wy stą pie niach. Je go błysz czą cy wzrok, mar so wa po sta wa, bo ha ter skie po zy, pod kre śla ne olśnie wa ją cym stro jem i pod nie ca ją cą mu zy ką, wy wo ły wa ły wiel kie wra że nie na pod wład nych. Ja ko stu dent w Bonn na uczył się, że wie dza to po tę ga, ja - ko pocz dam ski ka det roz wi nął w so bie za mi ło wa nie do pa rad nych wy stę pów i pru skiej glo rii. Współ cze snym ja wił się ja ko czło wiek o wiel kich ta len tach, wy śmie ni tej pa mię ci i bły sko tli wym umy śle. W rze czy wi sto ści wy cho wa ny bi - go te ryj nie i aż do ab sur du ro man tycz nie uspo so bio ny, w do dat ku oka le czo - ny du cho wo przez de spo tycz ną mat kę i cier pią cy z po wo du ura zu ra mie nia – na wet w ro li na czel ne go do wód cy po zo sta wał wiecz nym aro ganc kim ka de - tem, za ko cha nym w tech ni ce ma rzy cie lem, po zu ją cym na na stęp cę śre dnio - wiecz nych ce sa rzy; czło wiek do wie lu ról, ale po zba wio ny zde cy do wa nej toż - sa mo ści. Wil helm II sza le nie lu bił po dró żo wać, a jesz cze bar dziej prze ma wiać – był zdol nym i do brym mów cą. J. Pen zler pi sał: „Mo wy ce sa rza wier nie od - da ją je go oso bo wość. Uprzy tom niw szy so bie, że nie mal za wsze prze ma wia bez przy go to wa nia, do strzec trze ba bo gac two tre ści i czę sto kroć praw dzi wie ar ty stycz ną for mę je go prze mó wień, któ re nie rzad ko osią ga ją po ziom naj - szla chet niej szej re to ry ki. Są świa dec twem wy so kie go mnie ma nia o wła snym po wo ła niu do ro li pa nu ją ce go, wła ści we go Ho hen zol ler nom po czu cia obo - wiąz ku, lo jal no ści wo bec sprzy mie rzo nych ksią żąt, mi ło ści do na ro du, współ czu cia dla cier pią cych nę dzę oraz świę te go gnie wu prze ciw wszel kiej 8 NIEM CY. Dzie je pań stwa i spo łe czeń stwa 1890–1945 nie pra wo ści, nie praw dzie, nie wier no ści. Te dy co kol wiek by jesz cze na pi sa no o oso bie ce sa rza, nic nie uka że go nam praw dzi wiej niż tych kil ka je go mów”. To ostat nie zda nie jest nie wąt pli wie praw dzi we przede wszyst kim w sen sie de ma ska tor skim. Choć w je go wy stą pie niach nie by ło ani śla du ofi - cjal nie gło szo nej za sa dy, że ce sarz stoi po nad par tia mi – o swej wła dzy miał po ję cie wy gó ro wa ne i nie li czył się zu peł nie z pa nu ją cym ustro jem. Trwa łej kon cep cji po li tycz nej nie re pre zen to wał, zwłasz cza w po li ty ce za gra nicz nej, gdzie wy ka zał się mie sza ni ną do brej wo li i agre syw no ści. Ob ję cie tro nu w 1888 r. przez mło de go ener gicz ne go mo nar chę, któ ry wi docz nie roz ko szo wał się swo ją ro lą i pod trzy my wał kró lew ski splen dor, po wi ta ne zo sta ło przez na ród z za do wo le niem. Już w pierw szym okre sie rzą - dów kaj ze ra po dziw dla nie go prze ro dził się w na ro do wy kult, był bo wiem cho dzą cym sym bo lem na ro du, nad któ rym pa no wał. Wy ci snął też wła sne pięt no na ca łym ćwierć wie czu burz li we go roz wo ju kra ju i cy wi li za cyj ne go po stę pu Nie miec, na po li ty ce we wnętrz nej i za gra nicz nej Rze szy. Po stęp, któ re go ucie le śnie niem był ce sarz, uwi docz nił się w wy mia rach i dzie dzi - nach: de mo gra fii, eko no mi ce, han dlu i ko lo nia li zmie, bu dow nic twie, kul tu - rze, sztu ce i na uce. Na prze ło mie XIX i XX wie ku Niem cy prze kształ ci ły się w je den z naj - bar dziej dy na micz nie roz wi ja ją cych się i naj bo gat szych kra jów świa ta. Do - chód na ro do wy Rze szy wzrósł z 14,6 mld ma rek w la tach 1871–1875 do 48 mld w la tach 1911–1913. Jed no cze śnie na stą pił bar dzo sil ny roz wój de mo - gra ficz ny kra ju: od po cząt ku XIX wie ku licz ba lud no ści wzro sła z 24,8 mln (1816 r.) do 41 mln w 1871 i 67 mln w 1913 r. Dla po rów na nia we Fran cji licz ba ta wzro sła do nie speł na 40 mln w 1870 r. i już prak tycz nie do po ło wy XX wie ku nie ule gła więk szym zmia nom. W pu bli cy sty ce po li tycz nej o Fran - cu zach za czę to pi sać ja ko o na ro dzie „sta rym” w prze ko na niu, że Niem cy są na ro dem „mło dym i dy na micz nym”. Jed no cze śnie oko ło 4,5 mln oby wa te li Rze szy nie by ło Niem ca mi, a spo śród nich naj licz niej szą gru pę sta no wi li Po - la cy – oko ło 3,5 mln. U pro gu XX wie ku pro te stan tów w Niem czech by ło 35 mln, ka to li ków 20 mln, Ży dów po nad 0,5 mln. Za ha mo wa no pro ce sy mi - gra cyj ne, głów nie do Ame ry ki Pół noc nej. Je że li w la tach 1870–1900 Niem - cy opu ści ło oko ło 2,5 mln osób, to w la tach 1900–1913 już tyl ko 280 tys., przy czym więk szość emi gru ją cych uda wa ła się do ko lo nii nie miec kich I. Epo ka Wil hel miń ska 9 w Afry ce. Wraz z licz bą lud no ści ro sła też oczy wi ście gę stość za lud nie nia: o ile w 1871 r. sta ty sty ka mó wi ła o 76 miesz kań cach na km2, o ty le w 1910 r. by ło ich już po nad 120. Na ra sta ło po czu cie cia sno ty, zwłasz cza w West fa lii (z 1,9 mln do 4,1 mln), dla któ rej zna kiem cza su by ła in du stria li za cja. Dla po rów na nia, w re gio nie rol ni czym – Pru sach Wschod nich – w tym sa mym okre sie (1875–1910) licz ba miesz kań ców wzro sła z 1856 tys. do 2064 tys. In du stria li za cji to wa rzy szył wiel ki wzrost mo bil no ści spo łe czeń stwa. Gu stav Schmol ler ob ra zo wo przed sta wił je ja ko „nie zna ne na wet na ro dom współ - cze snym włó czę go stwo ca łej pa ra ją cej się pra cą lud no ści”. W okre sie 1881–1914 oko ło 30 miesz kań ców śred nich i wiel kich miast zmie ni ło miej sce swe go po by tu. By ogra ni czyć się do kon kret ne go przy pad ku: w 1905 r. do li czą ce go wów czas oko ło 200 tys. miesz kań ców Chem nitz przy - by ło 46 tys. lu dzi, z któ rych te go sa me go ro ku po nad 50 zdą ży ło prze nieść się w in ne miej sce. Mi gra cja ge ne ral nie ukie run ko wa na by ła na Za chód. 27 emi gran tów, któ rzy w la tach 1880–1907 przy by li do Nad re nii (oko ło 675 tys.), wy wo dzi ło się z ów cze snych Nie miec wschod nich. Od se tek ten był znacz nie wyż szy wśród oko ło 610 tys. przy by szów osia dłych w tym cza sie w West fa lii, gdyż wy no sił aż 45 . W Niem czech do ko ny wał się szyb ki pro ces urba ni za cji. Od se tek lud no - ści miej skiej wzrósł z 36,1 w 1871 r. do 60,1 w 1910 r. W spo sób szcze - gól ny roz ra sta ły się mia sta; licz ba ośrod ków li czą cych po wy żej 100 tys. miesz kań ców wzro sła z 8 w 1870 r. do 45 w 1910 r. Ta be la nr 1 Roz wój naj więk szych miast nie miec kich w la tach 1850–1910 (w tys. miesz kań - ców) mia sto Ber lin Ham burg Mo na chium Lipsk 1850 419 132 110 63 rok 1900 1889 706 490 456 1910 3730 931 595 588 10 NIEM CY. Dzie je pań stwa i spo łe czeń stwa 1890–1945 Frank furt nad Me nem No rym ber ga Wro cław 65 54 114 289 299 423 415 389 512 Źró dło: Sta ti sti sches Jahr buch für das Deut sche Re ich 36 Jg. (1915) s. 9. Szcze gól nie szyb ko roz wi ja ły się mia sta uprze my sło wio nych pół noc nych i za chod nich re gio nów Nie miec. Ko lo nia prze kro czy ła w 1910 r. 500 tys. miesz kań ców; mia sta Za głę bia Ruh ry: Düssel dorf i Es sen – 300 tys.; nie wie - le mniej sze od nich by ły Bo chum, Do rt mund, Du is burg. Otwar cie ka na łu łą - czą ce go Mo rze Pół noc ne z Bał ty kiem (1895 r.) przy czy ni ło się do roz wo ju Ki lo nii; gwał tow nie roz ro sła się aglo me ra cja por to wa Bre ma -Br eme rh aven, po ło żo na u uj ścia We ze ry. Do ol brzy mich roz mia rów (oko ło 950 tys.) roz wi - nął się le żą cy u uj ścia Ła by Ham burg, któ ry mi mo roz bu do wy stocz ni, fabryk, prze twór ni, za cho wał swój han ze atyc ko –pr ot estan cki cha rak ter. Nie mniej licz na i do brze zor ga ni zo wa na kla sa ro bot ni cza mia ła wpływ na ob - li cze po li tycz ne te go mia sta. W 1912 r. w wy bo rach do Re ich sta gu, na 226 tys. waż nych gło sów od da nych w Ham bur gu 60,6 uzy ska ła SPD, 22,5 Par tia Po stę po wa, a 15,7 Na ro do wi Li be ra ło wie. Dre zno, Han o wer czy Stut t gart za wdzię cza ły swój roz kwit po zy cji sto lic pań stwo wych, a na przy - kład Lipsk i Wro cław szyb kie mu roz wo jo wi prze my słu, ko mu ni ka cji i han - dlu. Jed nak to przede wszyst kim Ber lin prze kształ cił się w wiel ką me tro po lię prze my sło wo –ha ndl ową i cen trum kul tu ry eu ro pej skiej. Od mo men tu zjed - no cze nia Nie miec do 1890 r. licz ba miesz kań ców Ber li na po dwo iła się do 1588 tys. i na dal ro sła. Ber lin przy cią gał szcze gól nie miesz kań ców wschod - nich pro win cji. Tyl ko w 1890 r. przy by ło tu 720 tys. osób z Bran den bur gii, Po mo rza, Wiel ko pol ski, Prus Wschod nich i ze Ślą ska, pod czas gdy z po - łudnio wych i za chod nich Nie miec na pły nę ło ich je dy nie 120 tys. Roz rost stoli cy Rze szy na stę po wał też po przez włą cza nie do niej oko licz nych miej - sco wo ści: Ri xdorf (w 1899 r. – 102 tys. miesz kań ców), Lich ten berg i Wil - mers dorf (w 1902 r. – po 50 tys.); Schönen berg, Tem pel hof, Char lot ten burg (181 tys.). Więk szość miesz kań ców Ber li na sta no wi li pra cow ni cy na jem ni: ro bot ni cy i drob ni urzęd ni cy – w 1900 r. 54,8 lud no ści; przo do wa ły dziel - I. Epo ka Wil hel miń ska 11 ni ce ro bot ni cze: Ri xdorf (od 1912 r. Neuköln) – 71,3 , We is sen see – 63,3 , Lich ten berg – 64,6 . „Gross -Be rlin” stał się rów nież głów nym ośrod kiem fi nan so wo –gie łd owym Nie miec; trze cim w Eu ro pie po Pa ry żu i Lon dy nie. Sku tecz ne sta ra nia o nada nie Ber li no wi re pre zen ta cyj ne go wy glą du oraz za mi ło wa nie do mo nu men tal ne go bu dow nic twa zmie ni ły wy gląd cen trum mia sta. Zbu do wa no no wy pa łac dla Izby Wyż szej pru skie go Land ta gu (Her - ren haus) na Le ip zi ger Strasse, a w po bli żu mniej oka za ły bu dy nek dla Izby Niż szej (Ab ge ord ne ten haus), ogrom ny bu dy nek są du na dzi siej szej Lit ten - strasse, a na Unter den Lin den Bi blio te kę Kró lew ską. Od no wio no za mek ce sar ski, roz bu do wa no tak że mi ni ster stwo woj ny. W dziel ni cy Tem pel hof po wsta ły no we ko sza ry woj sko we, wznie sio no tak że wie le no wych ko ścio - łów. Jak pi sze B. Tuch man: „Tam tej sze bu dyn ki pu blicz ne, uli ce i pla ce, zbu do wa ne lub od bu do wa ne po ro ku 1870, aby za pew nić od po wied nie po - miesz cze nie dla no wej świet no ści, by ły cięż kie, pre ten sjo nal ne i prze ła do wa - ne zło ce nia mi. Ale ja Unter den Lin den, dłu go ści mi li, z po dwój nym szpa le - rem drzew, zo sta ła za pla no wa na z wy raź nym za mia rem, aby stać się naj więk - szym i naj pięk niej szym bul wa rem Eu ro py. Koń czy ła się na tu ral nie Łu kiem Trium fal nym przy Bra mie Bran der bur skiej. Bra ma pro wa dzi ła z ko lei do sław nej Sie ges Al lee w Tier gar te nie z sze re ga mi błysz czą cych mar mu ro wych Ho hen zol ler nów w heł mach i w trium fal nych po zach. Kie dy po sta wio no te po są gi we dług dys po zy cji kaj ze ra, Max Lie ber mann, któ re go pra cow nia wy - cho dzi ła na Tier gar ten, na rze kał: «Wszyst ko, co mo gę zro bić, to no sić ciem - ne oku la ry, ale jest to wy rok do ży wot ni». Im po nu ją cy bu dy nek Re ich sta gu miał mak sy mal ne roz mia ry, ma ją ce nad ro bić je go mi ni mum wła dzy. Wzdłuż Le ip zi ger stras se i Frie drich stras se du że ma ga zy ny i biu ra dy rek cji ban ków oraz przed się biorstw han dlo wych pęcz nia ły od róż no rod nych trans ak cji”. Ber li no wi bra ko wa ło sta re go par ty cja tu, ucho dził za mia sto –pa rw eni usza po zba wio ne hi sto rycz nej tra dy cji. To wa rzy sko do mi no wa ła ary sto kra cja, szlach ta zwią za na z dwo rem, wy so ka biu ro kra cja i ka sta ofi cer ska. Ale ton mia stu nada wa li kup cy, prze my słow cy, lu dzie wol nych za wo dów, li te ra ci i ar ty ści oraz ścią ga ją ce do sto li cy gru py „nie bie skich pta ków” li czą cych na szczę ście, ła twy za ro bek i ka rie rę. Ce sarz Wil helm II chęt niej niż w Ber li nie prze by wał w Pocz da mie, któ ry prze jął ro lę re zy den cji kró lów pru skich. 12 NIEM CY. Dzie je pań stwa i spo łe czeń stwa 1890–1945 Ber lin to by ły Pru sy, na tu ral ny wróg Mo na chium i Ba wa rii. Nie miec z pół no cy uwa żał Niem ca z po łu dnia za wy god nic kie go, po bła ża ją ce go so bie, za sen ty men ta li stę z po ża ło wa nia god ny mi ten den cja mi de mo kra tycz ny mi, na wet li be ral ny mi. Nie miec z po łu dnia uwa żał Niem ca z pół no cy za aro - ganc kie go ty ra na o złych ma nie rach i bez czel nym spoj rze niu, któ ry jest za - prząt nię ty in te re sa mi i agre syw ny, a w po li ty ce re ak cyj ny. Za rów no chłop bawar ski, jak i drob no miesz cza nie nie na wi dzi li i ba li się prą dów re wo lu cyj - nych, przy cho dzą cych do nich z ze wnątrz, z „czer wo ne go Ber li na, Ham bur - ga, Lip ska”. Te kra je by ły za wsze ob ce ba war skiej pro sto dusz nej, lecz chy - trej men tal no ści, po nie waż by ły to kra je prze my sło we, pro le ta riac kie, a do te go pro te stanc kie. Tu, nad Du na jem i Ize rą, ist nia ły sta re, wła sne tra dy cje: ba war skie pi wo, ba war skie tań ce, ba war ska przy cięż ka wa bez tro ska i le ni - stwo, wła sny dia lekt, pra wie nie zro zu mia ły dla Niem ca z pół no cy. Na po łu - dniu, wśród Ba war czy ków, Szwa bów, Ba deń czy ków i Wir tem ber czy ków, pa no wa ły in ne uczu cia i tra dy cja, nie chęt ne wszyst kie mu, co przy cho dzi ło z ze wnątrz. Sto li ca Ba wa rii w 1900 r. li czy ła oko ło 500 tys. miesz kań ców, z cze go za - le d wie 90 tys. by ło ro bot ni ka mi. Mo na chium by ło ty po wym sku pi skiem drob no miesz czań stwa po zo sta jącego pod wpły wem kul tu ry ka to lic kie go śro - do wi ska wiej skie go. Z po wo du bra ku wiel kie go prze my słu ha sła bur żu azyj - ne go li be ra li zmu nie na tra fia ły na po dat ny grunt spo łecz ny. Brak pro le ta ria - tu unie moż li wiał roz po wszech nia nie się ide olo gii so cja li stycz nej. Do mi no - wa ły ha sła kon ser wa ty zmu i par ty ku laryzmu warstw śred nich i chłop stwa. Wśród eli ty in te lek tu al nej du żych miast po łu dnio wych Nie miec za ko rze - ni ły się na to miast idee eg zy sten cjo na li zmu, fu tu ry zmu i ku bi zmu. W Mo na - chium Ste fan Geo r ge był naj wyż szym ka pła nem l’art po ur l’art i po cząw szy od 1893 r. wy da wał dla swo ich peł nych uwiel bie nia uczniów prze gląd li te - rac ki „Blätter für die Kunst”, szu ka ją cy nie miec kich od po wie dzi na pro ble - my sztu ki, du szy i sty lu. W Mo na chium zna lazł so bie tak że miej sce hu mor; wycho dzi ło tam pi smo sa ty rycz ne „Sim pli cis si mus”, za ło żo ne w 1896 r., i pis mo hu mo ry stycz ne „Flie gen de Blätter”. Über brettl, ro dzaj sa ty rycz ne go ka ba re tu w ka wiar ni, roz kwi tał w Mo na chium i wy śmie wał Ber lin. Na anar - chi zmie M. Ba ku ni na i M. Stri sa ma wzo ro wa ła się twór czość po pu lar ne go w sto li cy Ba wa rii E. Mülhsa ma. I. Epo ka Wil hel miń ska 13 Gwał tow na urba ni za cja Rze szy spo wo do wa na zo sta ła głów nie przez in - du stria li za cję (tak że w rol nic twie), roz wój trans por tu (zwłasz cza ko lej nic - twa) oraz przede wszyst kim przez eks plo zję lud no ścio wą. Wśród przy czyn tej ostat niej na le ży wy mie nić trzy czyn ni ki: wcze śniej sze i częst sze związ ki mał żeń skie, po stęp w me dy cy nie (spa dek śmier tel no ści) oraz po pra wa wy ży - wie nia i za nik klęsk gło do wych. Licz by ilu stru ją ce ogól ny trend prze mian de mo gra ficz nych nie okre śla ją, w ja kich dzie dzi nach ży cia spo łecz no –ek on omic zn ego zmia ny te by ły szyb - sze i da lej idą ce. Ogól ny po gląd na prze bieg te go pro ce su mo gą do star czyć in for ma cje do ty czą ce licz by za trud nio nych w trzech pod sta wo wych dzia łach go spo dar ki Nie miec, a więc w sek to rze I (rol nic two, le śnic two, ry bo łów - stwo), w sek to rze II (rze mio sło, prze mysł, gór nic two) i III (han del, ko mu ni - ka cja, ban ko wość, usłu gi). Ta be la nr 2 Za trud nie ni w trzech pod sta wo wych sek to rach pro duk cji w Niem czech w la tach 1825–1914 (w ) Rok 1825 1850 1875 1900 1914 SEK TOR Za trud nie nie ogó łem I 69 55 49 38 34 II 22 24 30 37 38 III 19 21 21 25 28 [mln] 12,6 15,8 18,6 25,5 31,3 Źró dło: F.W. Hen ning, Die In du stria li sie rung in Deutsch land 1800 bis 1914, Pa der born 1973, s. 20. Roz wój prze my sło wy miał głę bo kie kon se kwen cje spo łecz ne. Ukształ to - wa ła się bo wiem „ar mia” lu dzi pra cu ją cych fi zycz nie, a ma ją ca sta tus ro bot - ni ków na jem nych. We dług sza cun ków w okre sie 1870–1910 aż 42 ro bot - ni ków wy wo dzi ło się z sek to ra rol ni cze go, resz ta (58 ) to lu dzie co naj mniej od kil ku po ko leń zwią za ni z rze mio słem lub prze my słem. W Niem czech, od - 14 NIEM CY. Dzie je pań stwa i spo łe czeń stwa 1890–1945 wrot nie niż w An glii, owa pro le ta ry za cja nie ob ję ła sa mo dziel nych eko no - micz nie chło pów; ob ję ła głów nie ma ło rol nych, cha łup ni ków i wy rob ni ków. Gru py te nie mia ły prze waż nie wie le do stra ce nia, to też pro ces pro le ta ry zacji nie mógł być przez nie po strze ga ny ja ko spo łecz na de gra da cja. W za kła dach scen tra li zo wa nych (w fa bry kach i ko pal niach) w 1875 r. „ar mia” ro bot ni ków li czy ła 2 mln lu dzi, to da wa ło 33 pra cow ni ków za trud nio nych w sek to rze II, w 1900 r. by ło to już 5,7 mln (60 ), a w 1913 r. – 7,2 mln (61,5 ). Nie by ła to „ciem na i za co fa na” ma sa. War to bo wiem za zna czyć, że już w 1875 r. wśród mło dych męż czyzn w wie ku po bo ro wym w Rze szy je dy nie 2 by ło anal fa be ta mi, we Fran cji zaś 18 , a w An glii, co jest do praw dy szo ku ją ce – 17 . Przy ro sto wi lud no ścio we mu za czął więc do rów ny wać po stęp go spo dar - czy. Niem cy gwał tow nie prze obra ża ły się z kra ju rol ni cze go w prze my sło wy. Licz ba za trud nio nych wzro sła w la tach 1890–1913 z 22,4 mln do 31 mln osób. Udział go spo dar ki rol nej i le śnej był dość skrom ny; od no to wa ła ona wzrost z 9,6 mln do 10,7 mln osób. Prze mysł i rze mio sło za ofe ro wa ły po nad 3,5 mln miejsc pra cy; za trud nie nie moż na by ło zna leźć w gór nic twie i han - dlu, a tak że w no wo cze snych ga łę ziach go spo dar ki, jak: trans port, ban ko - wość i ubez pie cze nia. O tym, jak szyb ko prze bie gał pro ces in du stria li za cji, świad czy udział w wy twa rza niu pro duk tu na ro do we go. Prze mysł i rze mio sło, któ re jesz cze w 1883 r. pla so wa ły się za rol nic twem i le śnic twem, na prze ło - mie wie ków osią gnę ły prze wa gę, a sto su nek ten w 1913 r. wy niósł 19,9 do 11,3 mld ma rek, przy czym po zo sta ła część pro duk cji glo bal nej (48,5 mld ma rek) przy pa dła na po zo sta łe dzia ły, głów nie gór nic two, trans port i han del. W cią gu za le d wie 16 lat, od 1896 do 1912 r., wy do by cie wę gla ka mien ne go zwięk szy ło się z 86 do 177 mln ton, wę gla bru nat ne go od po wied nio z 27 do 82, a ru dy że la za z 6,3 do 17,9 mln ton. Prze pro wa dzo na w pierwszej po ło wie XIX wie ku ko mer cja li za cja rol nic - twa nie tyl ko nie pod wa ży ła eko no micz nej do mi na cji szlach ty, ale wręcz ją wzmoc ni ła. Wy star czy za uwa żyć, że jesz cze w 1907 r. nie licz na gru pa wła ści - cie li ma jąt ków (po wy żej 100 ha), któ re sta no wi ły za le d wie 0,6 ogól nej ich licz by, dzier ży ła w swych rę kach 28,15 zie mi użyt ko wa nej rol ni czo w Pru - sach. W „ma tecz ni ku” pru skie go jun kier stwa, w sze ściu pro win cjach wschod nich (Pru sach Wschod nich, Za chod nich, w Bran den bur gii, na Po - I. Epo ka Wil hel miń ska 15 mo rzu i Ślą sku oraz w Po znań skiem) w 1907 r. by li oni po sia da cza mi 40,8 użyt ków rol nych. Dru gą gru pą be ne fi cjen tów pru skich re form agrar nych by - ła li czą ca nie ca łe 200 tys. osób war stwa bo ga tych chło pów, po sia da ją cych go - spo dar stwa o po wierzch ni 20–100 ha (5,18 go spo darstw obej mu ją cych 31,28 po wierzch ni upraw nej). Więk szość po zo sta łych lu dzi zwią za nych z rol nic twem, a więc chło pi ma ło rol ni, za grod ni cy, cha łup ni cy czy cze ladź, sta ła się ofia rą tych prze mian. Więk szość z nich zo sta ła ska za na na cięż ką wal kę o prze trwa nie czy wręcz we ge ta cję, in ni zaś oka za li się po pro stu zbędni. Nic więc dziw ne go, że w tych wła śnie la tach pro spe ri ty wiel cy wła ści cie - le ziem scy osią gnę li „szczy to wy punkt swo jej po tę gi”. Ta he te ro ge nicz na już wów czas gru pa, gdy do zna ła za gro że nia wspól nych in te re sów, ja ko pro du - cen tów pło dów rol nych, ze stro ny dy na micz nie roz wi ja ją ce go się prze my słu, sta wa ła się co raz bar dziej jed no li ta. Ob fi cie ko rzy sta jąc z po mo cy pań stwa (m.in. ulgi po dat ko we, ta nie kre dy ty, cła za po ro we), z de ter mi na cją bro ni ła swej no wo zde fi nio wa nej sta no wej eks klu zyw no ści i dba ła, aby jej zna cze nie i wpły wy nie do zna ły uszczerb ku. Przed sta wi cie le pru skiej szlach ty by li „nad re pre zen to wa ni” wśród wyż sze go kor pu su urzęd ni cze go, gdyż w 1910 r. sta no wi li po nad 1/3 je go skła du; prze wa ża li zde cy do wa nie wśród mi ni strów (64 ), nad pre zy den tów pro win cji (92 ) czy pre zy den tów re jen - cji (64 ). Nie wie le też ina czej by ło wśród kor pu su dy plo ma tycz ne go czy ofi - cer skie go, gdzie w 1914 r. więk szość (52 ) puł kow ni ków i ge ne ra łów le gi - ty mo wa ła się in dy ge na tem. W Rze szy na prze ło mie wie ków za czę ło wy stę po wać też zja wi sko zle wa - nia się wiel kich ma jąt ków ob szar ni czych (jun kier skich) z ban ka mi i wiel ki mi za kła da mi prze my sło wy mi w je den or ga nizm go spo dar czy. W prze my śle roz - wi ja ły się kar te le i tru sty. Rósł udział Nie miec w glo bal nej pro duk cji prze my - sło wej świa ta (w 1913 r. – 16 ), po dob nie jak Sta nów Zjed no czo nych, a ma lał An glii (11 ) i Fran cji (6 ). W glo bal nych ob ro tach han dlo wych świa ta pry mat utrzy ma ła An glia (15 w 1913 r.), ale Niem cy pla so wa ły się już na dru giej po zy cji (13 ) przed Sta na mi Zjed no czo ny mi (11 ) i Fran cją (8 ). Roz wój prze my słu i han dlu zmu szał nie miec kich prze my słow ców i kup ców do roz bu do wy dróg, ko lei i li nii okrę to wych. Łącz na dłu gość dróg bi tych w Rze szy osią gnę ła w 1913 r. po nad 300 tys. km. In ten syw nie bu do - 16 NIEM CY. Dzie je pań stwa i spo łe czeń stwa 1890–1945 wa no tak że w la tach 1871–1913 li nie ko le jo we. Dłu gość ich wzro sła z 21 tys. km w 1871 r. do 42 tys. km w 1890 r. i 64 tys. km w 1913 r. Ko lej nic two dys - po no wa ło w 1912 r. kil ku na sto ma ty sią ca mi pa ro wo zów, 60 tys. wa go nów oso bo wych oraz pra wie 400 tys. wa go nów to wa ro wych i ba ga żo wych. Roz wój ko lej nic twa w de cy du ją cy spo sób wpły nął na wy do by cie wę gla ka mien ne go, któ re go głów nym do staw cą sta ły się ko pal nie Za głę bia Ruh ry, Za głę bia Sa ary i Gór ne go Ślą ska. Roz wój prze my słu cięż kie go uła twił za bór Lo ta ryn gii, po sia da ją cej bo ga te zło ża ru dy że la znej. W pro duk cji sta li już w 1900 r. Rze sza wy prze dzi ła An glię (5,98 mln ton), pro du ku jąc 7,37 mln ton rocz nie. Przy kła dem roz wo ju prze my słu był wzrost za trud nie nia w za kła - dach Krup pa w Es sen z 16 tys. ro bot ni ków w 1873 r. do 38 tys. w 1913 r. Sym bo la mi in du stria li za cji sta ły się po tęż ne „dy na stie” prze my sło we Thys se - nów (Mülhe im), Krup pów, Henc kel von Don ner smarc ków (Śląsk), Stumm - –Hal ber gów (Sa ara). Da le ko za ty mi gi gan ta mi po dą ża ły za kła dy Sie men sa (prze mysł elek tro ma szy no wy) czy Bay era i Ho ech sta (prze mysł che micz ny), któ re choć dłu go jesz cze mia ły po zo stać w cie niu ko pal nia nych szy bów i hut - ni czych pie ców, to jed nak w ka te go riach tech no lo gicz nych otwie ra ły już dru - gą fa zę re wo lu cji prze my sło wej. W tych wła śnie dzie dzi nach Niem cy nie tyle do ści gnę ły kon ku ren tów, lecz wręcz za pew ni ły so bie przed 1914 r. po zy cję przo du ją cą w świa to wym eks por cie; ich udział się gnął wów czas 50 w sprze da ży pro duk tów elek tro ma szy no wych i 28 che micz nych. In ten syw nie roz wi ja no i mo der ni zo wa no pod wzglę dem tech nicz nym trans port wod ny. Flo ta śród lą do wa wzro sła w la tach 1872–1912 z 1530 tys. BRT do 7395 tys. BRT; na po cząt ku XX wie ku by ła już cał ko wi cie wy po sa - żo na w sil ni ki pa ro we i spa li no we. To naż nie miec kiej mor skiej flo ty han dlo - wej – do 1912 r. wzrósł z 1,6 (w 1872) do 4,6 mln ton re je stro wych brut to. Tym sa mym Rze sza lo ko wa ła się wciąż jesz cze da le ko za Wiel ką Bry ta nią (19,9 mln ton), ale wy raź nie przed Sta na mi Zjed no czo ny mi (2,8 mln ton). Po nad to nie miec ka flo ta han dlo wa by ła zde cy do wa nie no wo cze śniej sza niż ame ry kań ska i tyl ko 1 jej to na żu przy pa da ło jesz cze na stat ki ża glo we, pod czas gdy w Sta nach po nad jed na trze cia. Du ży wpływ na roz wój go spo dar czy Rze szy za czę ły uzy ski wać zor ga ni zo - wa ne gru py in te re sów i ban ki. W 1876 r. po wstał Cen tral ny Zwią zek Nie - miec kich Prze my słow ców (Zen tra lver band Deut scher In du striel len), z któ - I. Epo ka Wil hel miń ska 17 re go wy ło nił się w 1895 r. Zwią zek Prze my słow ców (Bund der In du striel - len), zrze sza ją cy drob niej szych wy twór ców. Oby dwie te or ga ni za cje po pie ra - ły in du stria li za cję Nie miec i po li ty kę in ten syw nych zbro jeń Rze szy. Po sia - dacze ziem scy i bo ga ci chło pi dla ochro ny wła snych in te re sów za ło ży li w 1893 r. Zwią zek Rol ni ków (Bund der Lan dwir te), or ga ni za cję roz ra sta ją - cą się bar dzo szyb ko: w 1894 r. zrze sza ła już 200 tys., a w 1913 r. 330 tys. człon ków. W wy ni ku za cię tej wal ki kon ku ren cyj nej wy ło ni ła się gru pa du - żych ban ków, od gry wa ją cych czo ło wą ro lę w ży ciu eko no micz nym Rze szy. Na le ża ły do nich w koń cu XIX wie ku czte ry tzw. D-Ba nki, tj. Deut sche Bank, Di scon to -G ese l lschaft, Dresd ner Bank i Darmstädter Bank. W 1876 r. na fun da men tach Ban ku Pru skie go utwo rzo no Bank Rze szy, któ ry stał się do mi nu ją cą, choć nie je dy ną, in sty tu cją emi tu ją cą pie nią dze. Z kre dy tów D–Ba nków ko rzy sta ły in sty tu cje pry wat ne oraz rząd Rze szy. W 1913 r. za - dłu że nie te go ostat nie go prze kro czy ło kwo tę 5 mi liar dów ma rek. By ły to głów nie kosz ty zbro jeń fi nan so wa nych przez rząd cen tral ny. W prze my śle wo jen nym naj więk szą ro lę od gry wał kon cern Krup pa, któ ry pra wie zmo no - po li zo wał pro duk cję dział róż nych ty pów. Roz wi nę ły się też za kła dy pro du - ku ją ce broń ręcz ną i ma szy no wą (ka ra bi ny ty pu Mau ser). Du żą ro lę w pro - duk cji zbro je nio wej Nie miec od gry wał po nad to kon cern Thys se na, po sia da - ją cy wła sne sta low nie, stocz nie i wie le in nych fa bryk róż nych ty pów. Ro sła też ro la kor po ra cji zrze sza ją cych prze mysł che micz ny, pro du ku ją cy ma te ria - ły wy bu cho we i uży te w cza sie pierw szej woj ny świa to wej ga zy bo jo we. Po - trze bom woj sko wym w co raz więk szym stop niu słu żyły też prze mysły elek - tro tech nicz ny, pre cy zyj ny, optycz ny itp. Ka pi ta ły i ogrom na pro duk cja nie miec ka szu ka ła ryn ków zby tu w Azji, Afry ce, a na wet w USA oraz w ko lo niach, głów nie bry tyj skich, nie zaś w bez - war to ścio wych dla nie miec kiej go spo dar ki ko lo niach nie miec kich. Od 1884 r. ko lo nie również ist nia ły w po łu dnio wo– wscho dniej Afry ce (Na mi - bia), w To go i Ka me ru nie (Nie miec ka Afry ka Za chod nia), w Afry ce Wschod niej (Tan ga ni ka) i na Pa cy fi ku w No wej Gwi nei, na Wy spach Mar - schal la i Ar chi pe la gu Bi smarc ka (Wy spy Sa lo mo na). Wie lu Niem ców miesz - ka ło w Sta nach Zjed no czo nych, Ar gen ty nie, Cze chach, na Wę grzech, w Ru - mu nii i Ro sji. Utrzy my wa li oni kon tak ty go spo dar cze i kul tu ral ne z Rze szą Nie miec ką. 18 NIEM CY. Dzie je pań stwa i spo łe czeń stwa 1890–1945 Ży cie po li tycz ne w Niem czech sta ło pod koniec XIX wie ku cią gle pod zna kiem prze wa gi tra dy cyj nych sił kon ser wa tyw nych i li be ral nych, lecz prze - wa ga ta stop nio wo zmniej sza ła się, na to miast wzra sta ło w si łę stron nic two Cen trum (ka to li cy), a przede wszyst kim so cjal de mo kra cja. Naj sil niej szą pod po rą Rze szy by ła par tia Na ro do wych Li be ra łów, zło żo na z czę ści in te li - gen cji oraz sfer fi nan so wo –prz em ysł owych. Prze wo dzi li jej Ru dolf von Ben - nig sen i Jo han nes Mi qu el. Wy stę po wa li oni na rzecz li be ral ne go pań stwa pra wa i bi smarc kow skiej po li ty ki za gra nicz nej. Par tią rzą do wą by ła też Nie - miec ka Par tia Rze szy (Deut sche Re ich spar tei), do któ rej wcho dzi li wol ni kon ser wa ty ści (Fre ikon se rva ti ve) i krę gi agrar no –prz em ysł owe. Sil niej sza, skon cen tro wa na głów nie w Pru sach, par tia Sta ro kon ser wa ty stów by ła do Rze szy na sta wio na kry tycz nie. Utwo rzo na w 1876 r. na ba zie sta ro kon ser - watyw nej Nie miec ka Par tia Kon ser wa tyw na (Deut sch kon se rva ti ve Par tei) re pre zen to wa ła tyl ko in te re sy kół agrar nych. W kie run ku an ty rzą do wym ewo lu owa ła le wi co wo li be ral na Par tia Po stę po wa (Fort schrit t spar tei), póź - niej zwa na wol no myśl ną, któ rej przy wo dził Eu gen Rich ter. W opo zy cji znaj - do wa ły się: Ko ło Pol skie, We lfo wie (zwo len ni cy dy na stii ha no wer skiej), Duń czy cy i au to no mi ści al zac cy. Cen trum kie ro wa ne przez Lu dwi ga Wind - thor sta prze trwa ło bu rzę Kul tur kamp fu i pod ję ło ogra ni czo ną współ pra cę z rzą dem (na przy kład w no wej po li ty ce go spo dar czej). W mo no li tycz nym cha rak te rze par tii za czę ły uka zy wać się ry sy; do gło su do cho dziły ży wio ły kon ser wa tyw ne, re pre zen to wa ne m.in. przez ślą ską ary sto kra cję (jak hr. Franz X Bal le strem). Róż ni ce we wnętrz ne po głę bi ły się, gdy na po cząt ku XX wie ku w par tii po ja wił się nurt bar dziej de mo kra tycz ny, ope ru ją cy ha - słem „wyj ścia z wie ży”, ste ru ją cy ku prze obra że niu Cen trum w par tię o cha - rak te rze chrze ści jań sko –d em okr atyc znym. Wspar ły go sil ne ka to lic kie Chrze ści jań skie Związ ki Za wo do we. Nie miec ka kla sa ro bot ni cza zor ga ni zo wa na by ła w Wol nych Związ kach Za wo do wych i w So cjal de mo kra tycz nej Par tii Nie miec (SPD). Obie or ga ni - za cje roz wi ja ły się bar dzo szyb ko; na po cząt ku XX wie ku ruch za wo do wy sku piał oko ło 2 mln człon ków, a SPD li czy ła oko ło 0,7 mln osób. Po wy ga - śnię ciu ustaw wy jąt ko wych już w paź dzier ni ku 1890 r. od był się le gal ny zjazd par tii w Hal le, na któ rym ure gu lo wa no wie le spraw or ga ni za cyj nych, łącz nie z no wym sta tu tem i pew ny mi zmia na mi w struk tu rze kie row nic twa par tyj ne - I. Epo ka Wil hel miń ska 19 go, prócz te go zaś po sta no wio no za cząć pra ce nad przy go to wa niem no we go pro gra mu. Te mu głów nie za gad nie niu czo ło wi dzia ła cze po świę ci li swój wy - si łek w na stęp nych mie sią cach, po czym no wy pro gram uchwa lo no na ko lej - nym zjeź dzie w Er fur cie w paź dzier ni ku 1891 r. No wy pro gram po stu lo wał prze ję cie wła dzy po li tycz nej przez kla sę ro bot ni czą ja ko jej głów ne za da nie. Do te go ce lu kla sa ro bot ni cza zmie rzać mia ła pod kie row nic twem so cjal de - mo kra cji, w jed no ści kla so wej z pro le ta ria tem in nych kra jów. Zjazd er furc ki zmie nił na zwę par tii na So cjal de mo kra tycz ną Par tię Nie - miec. Bę dzie ona od gry wa ła naj waż niej szą ro lę w II Mię dzy na ro dów ce, a w sa mych Niem czech zy ska w la tach na stęp nych wie lu zwo len ni ków i sym - pa ty ków, tak że wśród in te li gen cji. Wal kę z ten den cja mi opor tu ni stycz ny mi w par tii to czo no sta le, lecz z bar dzo róż ną sku tecz no ścią. I nie mo gło być ina czej – nie któ rzy dzia ła cze, na wet wpły wo wi i skąd inąd za słu że ni ja ko po - pu la ry za to rzy teo rii mark si stow skiej, kie dyś na wet zde cy do wa nie le wi co wi, lgnę li co raz bar dziej ku re for mi zmo wi i nie chcie li od nie go od stę po wać. Do te go pra we go skrzy dła so cjal de mo kra cji nie miec kiej należał Georg He in rich Vol l mar, de pu to wa ny do par la men tu Rze szy przez po nad 30 lat. Od 1897 r. pu bli ko wał ar ty ku ły o cha rak te rze re wi zjo ni stycz nym Edu ard Bern ste in, też wie lo let ni po seł do Re ich sta gu, choć ka rie rę par la men tar ną za czął póź niej. Na wet Au gust Be bel, zde cy do wa ny prze ciw nik re wi zjo ni zmu, nie bę dzie po ro ku 1900 zaj mo wał kon se kwent ne go sta no wi ska w róż nych za sad ni czych kwe stiach. Tak sa mo Karl Kaut sky, je den z przed sta wi cie li li te ra tu ry mark - si stow skiej do ro ku 1909, po tem też stopniowo od cho dził od wcze śniej szych re wo lu cyj nych prze ko nań. Pod ję ta przez więk szość frak cji par la men tar nej SPD 3 sierp nia 1914 r. de cy zja, by na stęp nego dnia po przeć wo jen ne wnios - ki bu dże to we rzą du Rze szy, for mal nie bio rąc by ła za prze cze niem ca łej do - tych cza so wej ofi cjal nej li nii dzia ła nia so cjal de mo kra cji nie miec kiej i spo tka - ła się z ostrą kry ty ką mark si stów. Od lat dzie więć dzie sią tych XIX wie ku sce na po li tycz na w Rze szy ule gła więc po waż nym zmia nom. Miesz czań ski li be ra lizm na ro do wy, w pierw szym dzie się cio le ciu Rze szy fi lar po li ty ki Bi smarc ka, był co raz bar dziej spy cha ny do opo zy cji, na plan pierw szy zaś wy su wa ły się par tie kon ser wa tyw ne. W ten spo sób li be ral ne miesz czań stwo, mi mo ro sną ce go zna cze nia eko no micz ne - go, tra ci ło wpły wy po li tycz ne, pod czas gdy wciąż jesz cze opie ra ją cy się na 20 NIEM CY. Dzie je pań stwa i spo łe czeń stwa 1890–1945 szla chec kich przy wi le jach feu dal nych wschod nio łab scy wła ści cie le ziem scy, mi mo ma le ją ce go zna cze nia eko no micz ne go, zy ski wa li co raz wyż szy sta tus nie tyl ko po li tycz ny, lecz rów nież spo łecz ny. Niem cy po zo sta wa ły da lej we - wnętrz nie roz drob nio ne, w tak krót kim cza sie nie da ło się bo wiem zni we lo - wać ani daw nych po dzia łów te ry to rial nych i wy zna nio wych, ani głę bo kich róż nic, ja kie w wy ni ku in du stria li za cji po wsta ły mię dzy prze my słem a rol nic - twem, szlach tą a miesz czań stwem, ka pi ta łem a pra cą. Par tie po li tycz ne, któ - re w za sa dzie po win ny te sprzecz no ści do strze gać i ła go dzić, nie po tra fi ły spro stać te mu za da niu rów nież z te go po wo du, że nie miec ki ład kon sty tu - cyj ny nie ob cią żał ich po li tycz ną od po wie dzial no ścią, a więc nie zmu szał do szu ka nia kom pro mi sów. Wpraw dzie or dy na cja wy bor cza do par la men tu Rze szy da wa ła du że moż li wo ści wy ło nie nia de mo kra tycz nej re pre zen ta cji, ale sam par la ment miał jed nak ogra ni czo ne zna cze nie. Je go ro la spro wa dza - ła się głów nie do uchwa la nia bu dże tu. Za sad ni cze uchwa ły par la men tu nie mo gły wejść w ży cie, do pó ki nie uzy ska ły po par cia Ra dy Związ ku i ak cep ta - cji ce sa rza. Rze sza by ła pań stwem kon sty tu cyj nym, ale nie par la men tar nym; de cy zje w pod sta wo wych spra wach pań stwa znaj do wa ły się w rę ku ce sa rza, a nie re pre zen ta cji na ro du. W rze czy wi sto ści więc po li ty kę we wnętrz ną Nie miec na prze ło mie XIX i XX wie ku de ter mi no wa ły eli ty wła dzy o struk tu rach dość tra dy cyj nych, z trze ma fi la ra mi: dwo rem, ar mią i biu ro kra cją. Ta be la nr 3 Wy ni ki wy bo rów do par la men tu Rze szy (Re ich sta gu) w la tach 1890–1912 (licz - ba man da tów) par tie 1890 1893 1898 1903 1907 1912 rok Kon ser wa ty ści Par tia Rze szy Na ro do wi Li be ra ło wie Par tia Po stę pu Cen trum 73 20 42 76 106 72 28 53 48 96 56 23 46 49 102 54 21 51 36 100 50 24 54 49 105 I. Epo ka Wil hel miń ska 43 14 45 42 91 21 So cja ldemokraci Po la cy In ne 35 16 29 44 19 37 56 14 41 81 16 38 43 20 39 110 18 34 Źró dło: Sta ti stik des Deut schen Re ichs, Bd. 250, Heft 2 (1913). O ce sa rzu już pi sa li śmy, zaj mij my się więc ar mią wy łą czo ną spod kon tro li par la men tar nej i pod po rząd ko wa nej je dy nie su we re no wi. Ar mia ta, in ten - syw nie roz bu do wy wa na, li czy ła po nad pół mi lio na żoł nie rzy sta łe go woj ska lą do we go i po nad 30 tys. lu dzi w ma ry nar ce wo jen nej. Ar mia ce sar ska sta - no wi ła ogrom ną, po tęż ną ma chi nę. Żoł nie rzy musz tro wa no, szko lo no do - kład nie i sys te ma tycz nie, dba jąc przy tym, by świet nie pre zen to wa li się na pa ra dach. Ofi ce ro wie w co raz więk szym stop niu wy wo dzi li się z klas śred - nich – bur żu azji, in te li gen cji – a ten den cja ta zo sta ła sfor ma li zo wa na de kre - tem ce sar skim z 1890 r. Udział jun krów w szta bie ge ne ral nym – wów czas i póź niej – sta no wił od ręb ną kwe stię; na po cząt ku XX wie ku zde cy do wa nie prze kra czał 50 . A sztab ge ne ral ny, któ ry fak tycz nie do wo dził nie miec kim woj skiem, był za pa trzo ny w daw nych pru skich wo dzów: Scharn hor sta i Gnei se nau. Ge ne ra li cja mia ła znacz ny wpływ na kaj ze ra – przy wód cę, któ - ry we dle pru skiej tra dy cji był przede wszyst kim na czel nym wo dzem, a do pie - ro po tem kon sty tu cyj nym mo nar chą. Wil helm II czę ściej udzie lał au dien cji swo je mu sze fo wi szta bu ge ne ral ne go (w la tach 1906–1914 był nim gen. Hel - mut von Molt ke) niż któ re mu kol wiek z mi ni strów – te muż sze fo wi szta bu, któ re go po przed nik do ma gał się de cy du ją ce go sło wa w usta la niu nie miec - kiej po li ty ki za gra nicz nej (feld mar sza łek Al fred Wal der see – szef szta bu ge - ne ral ne go 1888–1891). Ar mia po strze ga ła sie bie ja ko je dy ne go gwa ran ta pań stwa i mo nar chii nie tyl ko wo bec wro gów ze wnętrz nych, lecz rów nież we wnętrz nych, a więc so - cjal de mo kra tów, ka to li ków i li be ra łów. Oka za ło się, że w ży ciu pu blicz nym pru skie wzor ce woj sko we co raz bar dziej przy ćmie wa ły ide ały miesz czań skie - go li be ra li zmu. Cy wil ne cno ty tak istot ne go dla nie miec kiej hi sto rii XIX wie - ku wy kształ co ne go i za moż ne go miesz czań stwa utra ci ły si łę wzor ca, wzro sło na to miast uzna nie dla dyk cji i po sta wy po rucz ni ka pru skiej gwar dii. Na pro - win cji nie miec kiej, przede wszyst kim w sto li cach i mia stach „Trze cich Nie - 22 NIEM CY. Dzie je pań stwa i spo łe czeń stwa 1890–1945 miec”, zwłasz cza w Niem czech Po łu dnio wych, z pew no ścią osta ła się skrom - niej sza sa mo świa do mość miesz czań ska z pierw szej po ło wy stu le cia. Lecz nie miec ką men tal ność kształ to wa ła głów nie na bie ra ją ca co raz więk szej wa gi po li tycz nej trój ca: dwór ce sar ski, dwór pań ski i po dwó rze ko sza ro we. Do te - go do cho dzi ło wiel kie po wa ża nie, ja kim ar mia cie szy ła się wśród lud no ści od cza su wo jen zjed no cze nio wych – by ła ona du mą na ro du. Ten głę bo ki sza cu - nek prze no sił się na każ de go człon ka ar mii i zy ski wał mu uzna nie w śro do - wi sku spo łecz nym. W licz nych nie miec kich mia stach pa no wał oby czaj ustę - po wa nia dro gi na chod ni kach ofi ce rom w mun du rach; woj sko sta wa ło się uprzy wi le jo wa ną ka stą, na rzu ca ło mo dy. Dla te go też po wszech ny obo wią zek służ by woj sko wej nie był od czu wa ny ja ko cię żar, lecz wy róż nie nie i szan sa spo łecz na. Broń i mun dur opro mie niał ro man tycz ny, ide ali zu ją cy blask, do cze go w nie ma łym stop niu przy czy ni ły się li te ra tu ra i pu bli cy sty ka, z wy jąt - kiem nie licz nych ga zet li be ral nych i so cja li stycz nych. Rów nież w ży ciu cy - wilnym li czył się fakt, że ktoś „od był służ bę”. Urzęd ni cy i na uczy cie le zy - skiwa li pew ność sie bie dzię ki sta tu so wi ofi ce rów re zer wy, nor my zaś, któ re po zna li w ar mii, prze no si li do szkół i urzę dów. Ten przy bie ra ją cy na si le „mi - li ta ryzm prze ko nań” w nie uchron ny spo sób wpły wał też na kształ to wa nie się ocen po li tycz nych, naj pierw wśród pod da nych, póź niej rów nież wśród rządzą cych. Ist nia ła jesz cze jed na in stan cja, któ ra by ła w sta nie ła go dzić dra ma tycz ne sy tu acje spo łecz ne, bio rąc na sie bie wszyst kie sta ra nia o roz wią za nie kon flik - tów, włącz nie ze spo łecz ny mi pro ble ma mi po czu cia sen su i toż sa mo ści. In - stan cją tą by ło pań stwo pa ter na li stycz ne, ad mi ni stru ją ce, wy cho wu ją ce i zaj - mu ją ce się dys try bu cją dóbr, któ re uzna wa ło się za wład ne de cy do wać o wszyst kim, od opie ki spo łecz nej po re gu la min cmen tar ny, i któ re go in sty - tu cje, ad mi ni stra cja, a przede wszyst kim woj sko hoł do wa ły jed nej ide olo gii: mia ły stać po nad sprzecz ny mi in te re sa mi spo łe czeń stwa, ist nieć nie za leż nie od nich oraz re pre zen to wać do bro ogó łu, co by ło ideą z grun tu an ty de mo - kra tycz ną, au to ry tar ną. Pań stwo sta ło się w tej sy tu acji wy pad ko wą sił par ty - cy pu ją cych we wła dzy, do któ rych na le żał ce sarz, kanc lerz, se kre ta rze sta nu (mi ni stro wie), woj sko wi, rad cy i dwo ra cy przed ni kim nie od po wie dzial ni, ale nie kie dy o de cy du ją cych wpły wach, wresz cie kon sor cja go spo dar cze. By ła to no wa sy tu acja w sto sun ku do po przed nie go sa mo dzier ża wia Bi smar cka, któ - I. Epo ka Wil hel miń ska 23 ry spra wy Rze szy znał na wy lot, choć w je go dzia ła niu nie kie dy zde rza ły się sprzecz ne me to dy i kie run ki w po li ty ce, zwłasz cza na fo rum kon tak tów mię - dzy na ro do wych. To utwier dza ło jesz cze bar dziej ce sa rza Wil hel ma II w je go kon cep cji rzą dów oso bi stych. Tak po wsta ła dwu to ro wość po li ty ki nie miec - kiej, ba lan su ją cej sta le mię dzy po my sła mi ce sar ski mi i ru ty no wym dzia ła - niem or ga nów rzą do wych. W sto sun kach we wnętrz nych ge ne ral nym za ło że niem by ło do pro wa dze - nie do uspo ko je nia i sta bi li za cji po li tycz nej kra ju. Ten no wy kurs, roz po czę - ty przez no we go kanc le rza Leo von Ca pri vie go (1890–1894), po le gał głów - nie na szu ka niu po ro zu mie nia mię dzy Cen trum a le wi co wy mi li be ra ła mi w ce lu wy ty cze nia kon struk tyw nej i ma ją cej opar cie w cen tro le wi cy po li ty ki spo łecz nej pań stwa. Osła bio no nie co zwal cza nie mniej szo ści na ro do wych i so cjal de mo kra cji, wpro wa dzo no kil ka ustaw roz bu do wu ją cych sys tem opie ki spo łecz nej. Rząd za warł trak ta ty han dlo we z kil ko ma pań stwa mi, m.in. Au stro –W ęgr ami, Wło cha mi, Ro sją, Ru mu nią, w każ dym z tych ukła - dów ob ni ża jąc cła im por to we. Spo tka ło się to z ostrą kry ty ką kół jun kier - skich (głów nie Bund der Lan dwir te), któ rym mo gła te raz gro zić kon ku ren - cja zbo ża nie tyl ko ame ry kań skie go, ale i eu ro pej skie go. Kurs li be ral ny w po li ty ce we wnętrz nej nie ozna czał wca le re zy gna cji z re - ak cyj nej ide olo gii, szo wi ni zmu, za bor czo ści, po gar dy dla in nych na ro do wo - ści. W ro ku 1891 po wstał Po wszech ny Zwią zek Nie miec ki (Al l ge me iner Deut scher Ver band), któ ry w ro ku 1894 prze kształ cił się w Zwią zek Wszech nie miec ki (Al l deut scher Ver band). By ła to or ga ni za cja na cjo na li - stycz na, wręcz szo wi ni stycz na. Dzia ła ła na rzecz umoc nie nia po zy cji Niemiec w Eu ro pie i na in nych kon ty nen tach. Obok niej roz wi ja ły się or ga - ni za cje pa ra mi li tar ne, ko lo nial ne i in ne. Obej mo wa ły one swy mi wpły wa mi licz ne rze sze zwo len ni ków. W pro win cjach wschod nich Rze szy utwo rzo no w ro ku 1894 Zwią zek Kre sów Wschod nich (Ost mar ke nve re in), od pierw - szych liter na zwisk trzech je go za ło ży cie li i przy wód ców (Fer di nand Han se - mann, Her mann Ken ne mann, He in rich von Tied e mann) zwa ny po pu lar nie Ha ka tą. Na stęp ca mi Ca pri vie go by li ko lej no ksią żę Chlo dwig von Ho hen lo - he –Schil lingfürst (1894–1900), Bern hard von Bülow (1900–1909) i The o - bald von Be th man n –Ho l lweg (1909–1917). W cza sie ich kanc ler stwa wła - dza co raz bar dziej kon cen tro wa ła się bez po śred nio w rę kach ce sa rza oraz 24 NIEM CY. Dzie je pań stwa i spo łe czeń stwa 1890–1945 zwięk sza ją cych swe wpły wy kół fi nan so wo –prz em ysł owych, m.in. wiel kie go ma gna ta z Za głę bia Sa ary Car la von Stum m –Ho lbe rga. Stop nio wo ro sła też ro la nie za leż nych od par la men tu se kre ta rzy sta nu lub dzia ła ją cych obok nich rad ców (m.in. Frie dri cha Hol ste ina). Spa da ło zna cze nie wiel kie go zie miań - stwa. Pru ski jun kier nie bu do wał ko lei bag dadz kiej i nie był za in te re so wa ny ma ro kań ski mi zło ża mi że la za i ru dy man ga no wej, za cho wał jed nak znacz ne wpły wy w ad mi ni stra cji, w woj sku i w sej mie pru skim. Rząd Rze szy pro wa dził po li ty kę za gra nicz ną, go spo dar czą i spo łecz ną zgod nie z in te re sa mi i dą że nia mi wiel kiej bur żu azji. Nie mia ła więc ona po - wo du do nie za do wo le nia i opo zy cji. W sil nym, au to ry ta tyw nym, nie za leż nym od zmien nej ko niunk tu ry par la men tar nej rzą dzie ce sar skim upa try wa ła ochro nę przed kla są ro bot ni czą. To też stron nic two na ro do wo –l ib era lne, wy - ra zi ciel in te re sów wiel kiej bur żu azji, by ło za Wil hel ma II sta łą pod po rą rzą - du, po pie ra ło je go po li ty kę za gra nicz ną, ko lo nial ną i bu do wę sil nej flo ty wojen nej. Je dy nie po śród in te li gen cji nie miec kiej, zwłasz cza w Niem czech po łu dnio wych i za chod nich, w sze re gach stron nic twa po stę po we go, le wi cy obo zu bur żu azyj ne go, od zy wa ły się czę sto gło sy kry tycz ne w sto sun ku do pa - nu ją ce go po rząd ku, ale opo zy cja z tej stro ny by ła sła ba. W 1906 r. roz pa dła się ko ali cja rzą do wa w par la men cie Rze szy. Two rzy - ły ją od daw na trzy wpły wo we stron nic twa: kon ser wa ty ści, na ro do wi li be ra - ło wie i Cen trum. Po wo dem by ła opo zy cja Cen trum i so cjal de mo kra cji wo - bec po li ty ki ko lo nial nej rzą du, a zwłasz cza opła ca nie jej z pie nię dzy po dat - ni ków. So cjal de mo kra ci, któ rzy kie ro wa li wiel kim straj kiem gór ni ków w stycz niu 1905 r. w Za głę biu Ruh ry, te raz do pro wa dzi li do po tęż nej de - mon stra cji an ty rzą do wej w Ber li nie. Wszyst ko to spo wo do wa ło, że Bülow w grud niu 1906 r. roz wią zał par la ment i roz pi sał no we wy bo ry. Od by ły się one w stycz niu 1907 r. i da ły rzą do wi po ło wicz ne zwy cię stwo. Cen trum zwięk szy ło nie znacz nie swój stan po sia da nia, so cjal de mo kra ci stra ci li wpraw dzie bli sko poło wę man da tów (43 za miast 81), ale tyl ko skut kiem swo istej geo gra fii wy bor czej, gdyż ge ne ral nie wzro sła licz ba gło sów, któ re pa dły na kan dy da tów so cja li stycz nych. Rząd oparł się te raz na tzw. blo ku Bülo wa; two rzy li go kon ser wa ty ści, na ro do wi li be ra ło wie i po stę pow cy. By ła to wszak że kru cha kom bi na cja, gdyż już w 1909 r. usu nę li się z blo ku kon - I. Epo ka Wil hel miń ska 25 ser wa ty ści, obu rze ni na kanc le rza za wnie sie nie do par la men tu pro jek tu wpro wa dze nia po dat ku spad ko we go. W 1909 r. Bülow otrzy mał dy mi sję. Na cze le rzą du sta nął The obald von Be th man n –Ho l lweg. No wy kanc lerz pró bo wał po cząt ko wo zre for mo wać pru skie pra wo wy bor cze, lecz mu siał się ugiąć przed sil ną opo zy cją jun krów i od stą pił od tej pró by. „W sto sun ku Rze szy do państw człon kow skich – pi - sał roz go ry czo ny – któ ry już choć by przez nie ustan ne bo je o wy so kość podat ków ule gał sta łym za draż nie niom, co raz do tkli wiej i z co raz więk szą szko dą da wa ło się wy czuć nie zgod ność mię dzy nad wy raz kon ser wa tyw ną orien ta cją po li ty ki pru skiej a li be ral nym pro wa dze niem in te re sów Rze szy. Jed no cze śnie co raz bar dziej bu rzy ło umy sły dą że nie do ra dy kal ne go zwięk - sze nia udzia łu par la men tu w za da niach rzą do wych”. W 1912 r. wy bo ry do par la men tu Rze szy przy nio sły ogrom ny suk ces so - cjal de mo kra cji. Na 12 207 tys. ogól nie od da nych gło sów na so cjal de mo kra - tów pa dło 4250 tys. Wię cej niż trze cia część wy bor ców za gło so wa ła na kan - dy da tów so cja li stycz nych. Na 397 man da tów so cjal de mo kra ci zdo by li 110, kon ser wa ty ści 43, na ro do wi li be ra ło wie 45, Cen trum 90. So cjal de mo kra cja by ła więc naj sil niej szym stron nic twem w par la men cie, ale jej wpływ na po li - ty kę pań stwa był na dal nie znacz ny. Na prze ło mie XIX i XX wie ku Niem cy osią gnę ły za tem wiel ką po tę gę i prze ży wa ły buj ny roz wój eko no micz ny. W Rze szy kształ to wa ły się na stro je pew no ści sie bie, dą że nie do ode gra nia szcze gól nej ro li w świe cie i he ge mo - nii w Eu ro pie. Z dru giej stro ny, Niem cy nie mo gły fak tycz nie pro wa dzić in - nej po li ty ki jak im pe rial na, nie chcąc za du sić się owo ca mi wła snej pro spe ri - ty go spo dar czej, któ ra z ma ły mi prze rwa mi trwa ła od 1871 r. Dla nie sły cha - nej dy na mi ki prze mian go spo dar czych i po li tycz nych, ja kie za cho dzi ły w Rze szy Nie miec kiej, nie wiel ka Eu ro pa Środ ko wa zda wa ła się za cia sna. Ogra ni cze nie do skrom nych ram we wnętrz nych pro ce sów roz wo jo wych, ko - niecz ność przy sto so wa nia się do „sa tu ro wa nych” sto sun ków nie miec kie miesz czań stwo od czu wa ło ja ko upo ka rza ją ce i dys kry mi nu ją ce w po rów na - niu z moż li wo ścia mi eu ro pej skich są sia dów. Do tych czas po li ty ka na ro do wa by ła pro wa dzo na pod ha sła mi zjed no cze nia Nie miec, a po tem we wnętrz nej kon so li da cji Rze szy. Ale w la tach dzie więć dzie sią tych XIX w. za czę to ją utoż sa miać z po li ty ką świa to wą, zgod nie z opi nią wy gło szo ną przez Ma xa 26 NIEM CY. Dzie je pań stwa i spo łe czeń stwa 1890–1945 We be ra pod czas in au gu ra cyj ne go wy kła du we Fry bur gu w 1895 r.: „Mu si my so bie uświa do mić, że zjed no cze nie Nie miec by ło mło dzień czym wy bry kiem, po peł nio nym przez na ród na sta re la ta; ze wzglę du na po nie sio ne kosz ty le - piej by ło by z nie go zre zy gno wać, gdy by mia ło być za koń cze niem, a nie punk tem wyj ścia dla nie miec kiej po li ty ki mo car stwo wej”. A za tem po ja wi ło się dą że nie do zdo by cia po zy cji świa to we go mo car stwa, któ re poj mo wa no ja ko do peł nie nie i speł nie nie na ro do wej jed no ści. Sło wem, wszyst ko pro wa - dzi ło ku woj nie, któ rej wbrew pro stej lo gi ce naj bar dziej mu sia ły pra gnąć Niem cy, je śli po tę ga, ja ką osią gnę ły, mia ła się utrwa lić. By ło w tym jed nak ry zy ko utra ty wszyst kie go. Ir ra cjo nal ność po li ty ki za gra nicz nej Ce sar stwa Nie miec kie go wy stą pi ła już na sa mym po cząt ku rzą dów ce sa rza Wil hel ma II. Fakt nie od no wie nia ukła du re ase ku ra cyj ne go z Ro sją po pchnął to pań stwo w ob ję cia Fran cji. W ro ku 1891 so jusz fran cu sko –r osy jski stał się fak tem. Za cie śnio no współ - pra cę go spo dar czą, a 18 sierp nia 1892 r. pod pi sa no ro syj sko –fra nc uską umo wę o współ pra cy woj sko wej. Rząd Ca pri vie go, prze wi du jąc ta ki bieg wy - da rzeń, roz po czął za bie gi o ure gu lo wa nie sto sun ków z An glią. W tym ce lu w ro ku 1890 pod pi sa no układ nie miec ko –a ngie lski o ure gu lo wa niu spor - nych pro ble mów w Afry ce. An glia zrze kła się le żą cej u wy brze ży nie miec kich na Mo rzu Pół noc nym wy sep ki Hel go land. Niem cy na to miast zrze kły się na rzecz An glii wy spy Zan zi bar oraz znacz nych ob sza rów spor nych, tzw. Nie - miec kiej Afry ki Wschod niej (Ugan da). Gra ni ce te go ob sza ru by ły do tąd płyn ne. Dzia łal ność ko lo ni za to rów nie miec kich pro wa dzi ła do licz nych kon - flik tów z osad ni ka mi an giel ski mi. Re gu la cja tych spraw mia ła do pro wa dzić do usu nię cia pro ble mów an ta go ni zu ją cych i lep sze go uło że nia sto sun ków z An glią. Na fo rum mię dzy na ro do wym sil na eks pan sja eko no micz na Dru giej Rze - s
Pobierz darmowy fragment (pdf)

Gdzie kupić całą publikację:

Niemcy 1890-1945. Dzieje państwa i społeczeństwa
Autor:

Opinie na temat publikacji:


Inne popularne pozycje z tej kategorii:


Czytaj również:


Prowadzisz stronę lub blog? Wstaw link do fragmentu tej książki i współpracuj z Cyfroteką: