Cyfroteka.pl

klikaj i czytaj online

Cyfro
Czytomierz
00264 005215 13080764 na godz. na dobę w sumie
Nieoczekiwana zmiana - ebook/pdf
Nieoczekiwana zmiana - ebook/pdf
Autor: Liczba stron: 153
Wydawca: Harlequin Polska Język publikacji: polski
ISBN: 978-83-238-8519-1 Data wydania:
Lektor:
Kategoria: ebooki >> romans
Porównaj ceny (książka, ebook, audiobook).

 

Rafe Medici nie planował stałego związku ani tym bardziej założenia rodziny. Pewnego dnia dostrzega w gazecie zdjęcie dziecka z kobietą łudząco podobną do jego zmarłej kochanki Tabithy. Wiek i wygląd chłopca budzą w nim podejrzenia, że to on jest ojcem. Okazuje się, że kobietą na zdjęciu jest siostra bliźniaczka Tabithy, Nicole, która twierdzi, że to jej dziecko. Rafe jednak szybko odkrywa prawdę...

Znajdź podobne książki Ostatnio czytane w tej kategorii

Darmowy fragment publikacji:

Leanne Banks Nieoczekiwana zmiana Leanne Banks Nieoczekiwana zmiana Tłumaczyła Justyna Kapis Tytuł oryginału: From Playboy to Papa! Pierwsze wydanie: Silhouette Books, 2010 Redaktor serii: Dominik Osuch Opracowanie redakcyjne: Dominik Osuch Korekta: Lilianna Mieszczańska ã 2010 by Leanne Banks ã for the Polish edition by Arlekin – Wydawnictwo Harlequin Enterprises sp. z o.o., Warszawa 2012 Wszystkie prawa zastrzeżone, łącznie z prawem reprodukcji części lub całości dzieła w jakiejkolwiek formie. Wydanie niniejsze zostało opublikowane w porozumieniu z Harlequin Enterprises II B.V. Wszystkie postacie w tej książce są fikcyjne. Jakiekolwiek podobieństwo do osób rzeczywistych – żywych lub umarłych – jest całkowicie przypadkowe. Znak firmowy Wydawnictwa Harlequin i znak serii Harlequin Gorący Romans są zastrzeżone. Arlekin – Wydawnictwo Harlequin Enterprises sp. z o.o. 00-975 Warszawa, ul. Starościńska 1B lokal 24-25 Skład i łamanie: COMPTEXTÒ, Warszawa ISBN 978-83-238-8519-1 GR – 948 ROZDZIAŁ PIERWSZY Ta kobieta wygląda jakoś znajomo, pomyślał Rafe. Wręcz nie mógł oderwać wzroku od jej zdjęcia wy- drukowanego w dzisiejszej gazecie. No tak, jak mógł jej nie poznać. Tabitha. Przypomniał sobie w końcu jej imię. Doskonale znał te długie blond włosy, choć teraz wyglądały na dosyć mocno przyciemnione. Jej szczup- łe, wprost stworzone do seksu ciało wciąż go za- chwycało. Błękitne oczy patrzyły na niego. Wiedziała, że jest atrakcyjna i nie miała żadnych skrupułów, aby tego nie wykorzystać. Okręciła go sobie wokół palca, a kiedy przestał być potrzebny... – Co tam masz? – spytał Michael, podnosząc głowę znad rzędu szklanek. – Ten facet, o którym ci wcześniej mówiłem, chce kupić dwa jachty, a jego przyjaciele kilka wydzierża- wić. – Rafe skupił się na interesach. Nie przyznawał się nawet przed samym sobą, że uwielbia odbierać klien- tów ojcu Tabithy. – A co u ciebie? Dobrze idą interesy? Michael uśmiechnął się i powiódł wzrokiem po 6 Leanne Banks swoim lokalu, który ze zwykłego baru przekształcił się w najbardziej oblegany lokal w Atlancie. – Nieźle. Nie będę zaprzeczał. – Jak to zwykle u nas bywa... Damien pewnie by się ze mną zgodził, ale teraz zajęty jest tylko swoją nowo poślubioną żoną. Rafe często myślał o ślubie z Tabithą. Jak mógł być tak głupi i naiwny? – wciąż nie mógł sobie tego wyba- czyć. – Hej, mówię do ciebie! – zawołał Michael, macha- jąc dłonią tuż przy twarzy starszego brata. – Na co patrzysz? Rafe zmrużył oczy, nagle zauważając małego chłop- ca, który stał tuż za Tabithą. – Znasz tego faceta na wózku inwalidzkim? – spytał Michael. – Co? – Rafe zauważył jeszcze jedno zdjęcie przy t ym artykule – weterana wojennego na wózku inwalidz- kim. Co robiła z nim Tabitha? – zastanowił się. Nie była typem samarytanki, raczej zepsutej i rozpieszczo- nej bogaczki. Nagle Rafe zamarł i jeszcze raz spojrzał na małego chłopca. Miał ciemne kręcone włosy... Pomijając fakt, że Tabitha go zdradziła, mógłby być jego synem. – Dziwnie się zachowujesz – powiedział cicho Mi- chael, obserwując uważnie brata. – Wiesz, gdzie to jest? – spytał Rafe, wskazując palcem fotografię. – Jasne, ale nie spodziewaj się pięknej okolicy. Na pewno nie chciałbyś znaleźć się tam po zmierzchu. Rafe zerknął na zegarek. Cholera, już jedenasta, za- klął w myślach. Musi poczekać do rana. – O co chodzi? Nieoczekiwana zmiana 7 – Nie jestem pewien, ale jutro wszystko się wyja- śni. Nicole Livingstone otuliła się szczelniej płaszczem. Styczeń nie rozpieszczał pogodą, a nie lubiła marznąć. Mimo że Atlanta leży na ciepłym południu, zimy są chłodne. Szła szybkim krokiem do samochodu, gdy nagle spostrzegła wysokiego nieznajomego mężczyz- nę, który szedł w jej stronę. Gdyby tylko była typem podrywaczki, ten facet byłby jej następną ofiarą. Mężczyzna miał na sobie czarną skórzaną kurtkę i był diabelnie przystojny. Ciemne włosy były odgarnięte do tyłu przez wiatr, więc doskonale widziała łuki czarnych brwi. – Tabitha – powiedział, zatrzymując się przed nią. – Tabitha Livingstone. Nicole podniosła zdziwiony wzrok. Skąd zna imię jej siostry? – zastanowiła się. – Nie jestem... – Nie gadaj głupot – przerwał jej. – Za dobrze się znamy, żebyś opowiadała mi jakieś bajki. Nicole odetchnęła głęboko. Kiedyś bardziej iryto- wało ją, że ludzie mylą ją z Tabithą. Po śmierci siostry, obok irytacji pojawił się także ból. – Nazywam się Nicole Livingstone, jestem siostrą Tabithy. Obserwowała, jak na twarzy mężczyzny pojawia się najpierw niedowierzanie, później podejrzliwość. – Tabitha nigdy nie mówiła, że ma siostrę. – To już nie moja wina. Nie lubiła się chwalić, że ma siostrę bliźniaczkę. – A gdzie ona jest? 8 Leanne Banks Nicole zagryzła wargę. Myślała, że pogodziła się już z odejściem Tabithy, ale nadal czuła ból po jej stra- cie. – Zmarła trzy lata temu. – Nie wiedziałem... – wyjąkał osłupiały nieznajo- my. – Zmarła nagle. Wszyscy myśleliśmy, że nabawiła się gdzieś okropnej grypy. Lekarze nic nie mogli zro- bić. – Bardzo mi przykro – powiedział mężczyzna ze współczuciem. – Dziękuję. A kim pan w ogóle jest? – Przepraszam, nie przedstawiłem się. Nazywam się Rafe Medici. Przed oczami Nicole pojawiła się twarz Tabithy... Słyszała bicie swojego serca. Podali sobie ręce. Nicole ze wszystkich sił starała się nie okazać swojego zdene- rwowania. Wyswobodziła dłoń i cofnęła się. – Jeszcze raz dziękuję. Do widzenia. Nie pozwolił jej odejść. Złapał ją za rękaw płaszcza, patrząc badawczo. – Widziałem pani zdjęcie we wczorajszej gazecie. Tam był też chłopiec. To dziecko Tabithy? – Jest moje – odpowiedziała spokojnie, choć miała wrażenie, że za chwilę zemdleje. – Joel jest moim sy- nem. – Czy Tabitha miała dzieci? – Joel jest moim synem – powtórzyła dobitnie. – Muszę już iść. Odwróciła się i szybkim krokiem odeszła. Stała już przy swoim samochodzie, gdy Rafe Medici znowu do Nieoczekiwana zmiana 9 niej podszedł. Nie mówiąc ani jednego słowa, otwo- rzyła drzwi auta i wślizgnęła się do środka. – Proszę mnie zostawić – warknęła. – Mój ojciec zmarł, gdy byłem małym chłopcem. Nie chcę tego samego dla mojego syna. Nicole przymknęła oczy. Zupełnie inaczej wyobra- żała sobie tego mężczyznę. Tabitha twierdziła, że jest jedynie samcem o rozbuchanym ego. – Proszę zostawić mnie w spokoju. Nie życzę so- bie, żeby pan mnie napastował. Rafe powoli cofnął dłoń, ani na chwilę nie spusz- czając z niej wzroku. Nicole aż skurczyła się w sobie. Rafe ją przerażał. Górował nad nią nie tylko wzrostem, ale też pozycją. – Na pewno się jeszcze zobaczymy. Nicole głośno zatrzasnęła drzwi i szybko wyjechała na ulicę. A już myślała, że ten facet nigdy się nie pojawi. Teraz, gdy Joel skończył cztery lata, przypomniał so- bie... Dobre sobie, nie przyjechał nawet na pogrzeb Tabithy, więc czego tutaj szuka? Przeklinała tego reportera, który zrobił im to zdjęcie. Nicole zawsze lubiła trzymać się na uboczu, to Tabitha była tą przebojową siostrą. Musiała wziąć tamtego dnia Joela ze sobą. Spotkanie z klientem było ważne, a Joel marzył, aby zobaczyć tę kolekcję dinozaurów. To przypadkowo zrobione zdjęcie wszystko zepsuło. Nicole zacisnęła ręce na kierownicy. Może powinna wyjechać? – pomyślała. Wyjechać stąd jak najdalej, żeby Medici nigdy ich nie odnalazł. Joel był tylko ma- łym nieśmiałym chłopcem. Dopiero co poszedł do przedszkola... 10 Leanne Banks Zadrżała, przypominając sobie determinację wypi- saną na twarzy Rafe’a. Nicole starała się skupić... Jej matka mieszka we Francji, więc przez chwilę mogłaby się tam zatrzymać. Pewnie nie byłaby zachwycona, ale przecież nie wyrzuci córki i wnuka z domu. Tabitha lepiej dogadywała się z ojcem. Zawsze umiała sprzedać mu jakąś wyssaną z palca historię, aby tylko dostać trochę pieniędzy. Nicole zawsze trzymała się od niego z daleka, szczególnie po tym, co zrobił... Wzięła głęboki wdech. Cokolwiek się stanie, musi chronić Joela. Rafe dobrze wiedział, że kłamie. Odprowadził wzrokiem odjeżdżające auto. Gdyby mówiła prawdę, nie byłaby tak przerażona i nie jechałaby tak szybko, pomyślał. Ta Nicole sprawi mu o wiele więcej kłopo- tów niż jej siostra. Jeszcze parę minut temu nawet nie myślał, że jego życie w ciągu zaledwie kilku sekund aż tak bardzo się zmieni. Tabitha na początku sprawiała wrażenie zakocha- nej. Dopiero później odkrył, że chodzi jej tylko o pie- niądze, których Rafe’owi nigdy nie brakowało. Ojciec Tabithy również był majętnym człowiekiem, ale jej chciwość przekraczała wszelkie granice. Kiedyś nawet przekonała go, żeby dał jej szansę w swojej firmie. Udawała, że chce sprzedawać jachty, chcąc zdobyć ich ewentualnego kupca – hiszpańskiego księcia. Okazało się, że jest nieodrodną córką swojego ojca – Conrada Livingstone’a. Idąc do swojego samochodu, obmyślał plan. Do- jście prawdy nie będzie zbyt trudne. Od razu wyciągnął telefon i wybrał numer Michaela. Nieoczekiwana zmiana 11 – Cześć, Rafe. Co słychać? – Potrzebuję telefonu do jakiegoś dyskretnego pry- watnego detektywa. Ma być dobry i szybki, pieniądze nie grają żadnej roli. – Już się robi. Czy to ma jakiś związek z tą wczoraj- szą gazetą? – spytał Michael. – Być może. – Czy to oznacza, że zatrzymasz się u mnie przez jakiś czas? – Jeśli nie będzie to dla ciebie zbyt wielki problem. – Nie ma sprawy, i tak przez większość czasu mnie nie ma. Mam na oku niezły interes... Powiesz mi, o co chodzi z tym detektywem? – Powiem, ale dopiero gdy uda mi się to wszystko wyjaśnić. Czekam na ten numer – powiedział krótko Rafe. Żądał odpowiedzi, i to jak najszybciej. Zanim dostał raport od detektywa, skontaktował się z adwokatem. – Kiedy Nicole Livingstone zostanie pozbawiona prawa do dziecka? – spytał po naświetleniu całej sytua- cji. – Na początek trzeba przeprowadzić test, aby do- wieść pańskiego ojcostwa. Myślę, że nie będzie prob- lemu z nakazem sądowym. Rafe zacisnął zęby. Pomyślał o tych wszystkich la- tach, które mógł spędzić z własnym synem, gdyby ci piekielni Livingstone’owie go tego nie pozbawili. Och, na pewno nie zostawi tak tej sprawy. Zapłacą za jego wszystkie krzywdy. – Ci ludzie mnie ośmieszyli i poniżyli. Chcę zabrać Joela tak szybko, jak to tylko możliwe. 12 Leanne Banks – Uspokój się, Rafe. – Prawnik pojednawczo pod- niósł dłoń. – Dlaczego? Właśnie pan powiedział, że nie będzie problemu z nakazem. – Proszę pomyśleć o psychice tego dziecka. Nie bę- dzie dla niego dobre, gdy wyrwie go pan nagle od osób, z którymi spędził całe dzieciństwo. Sądy biorą pod roz- wagę przede wszystkim dobro dziecka. Nicole Living- stone wspaniale zajęła się chłopcem. Nie może się z tym pan nie zgodzić. – No tak – wydusił z siebie niezadowolony Rafe. – Możliwe, że od razu dostanie pan możliwość wy- wiezienia chłopca, ale proszę chwilę pomyśleć, co bę- dzie dla niego najlepsze. Jak się poczuje, gdy ktoś wy- rwie go z rąk kobiety, którą uważa za matkę? Rafe odchylił się w fotelu. Sam kiedyś był w bardzo podobnej sytuacji. Stracił rodziców, gdy był dziec- kiem, może nie tak małym jak Joel, ale wciąż dziec- kiem. Nadal czuł smutek na myśl o rodzicach. Musiał przyznać, że Nicole była dla Joela wspaniałą matką. Wyglądała na inny rodzaj kobiety niż Tabitha, ale kto wie, jaka jest naprawdę. Gdyby tak bardzo różniła się od swojej siostry i ojca, poinformowałaby go, że ma syna. Nie zrobiła tego... Nawet nie miał ochoty na zemstę. Mógłby ich znisz- czyć, ale to wciąż byli ludzie, którzy zajmowali się jego synem. Przez chwilę był pewien, że jak tylko sytua- cja się wyjaśni, porwie Joela i nigdy nie da znaku życia Nicole. Teraz nie był już tego taki pewien. Miał syna i tylko jego dobrem będzie się kierował. Swoją drogą, to znajomość z Nicole może okazać się potrzebna. Nie epatowała swoją kobiecością, ale Nieoczekiwana zmiana 13 miała w sobie coś, co sprawiło, że był nią zaintereso- wany jako kobietą, nie przyszywaną matką Joela. Ci- cha woda brzegi rwie, pomyślał. Nie zamierzał jednak jej uwieść. Joel był najważniejszy. – Którą książkę dzisiaj ci poczytać? – spytała Ni- cole, pochylając się nad przebranym w kolorową piżam- kę siostrzeńcem. Patrząc, jak chłopiec przebiera wśród okładek, czu- ła, że gardło ściska jej się ze wzruszenia. Traktowała go jak syna. Był jej dzieckiem... Przekona o tym każ- dego. – Aż cztery? Umawialiśmy się chyba na dwie? – Ale ja lubię wszystkie. – Malec spojrzał z roz- paczą na wybrane przez siebie historyjki. – No niech ci będzie, ale tylko dzisiaj – powiedziała Nicole, z radością patrząc, jak na twarzy chłopca wy- kwita szeroki uśmiech. Nie umiała mu niczego od- mówić. Ułożyli się wygodnie, a Joel podał jej książkę o gi- gantycznej truskawce i myszy, która chciała ją zjeść. Nicole czytała, ale jej myśli wciąż błądziły wokół Ra- fe’a. Zastanawiała się, kiedy znowu tu przyjedzie. Na samą myśl o nim drżała z lęku. Znów zaczęła zastana- wiać się nad ucieczką z dzieckiem za granicę. To jed- nak nie rozwiąże problemu, a zapewne tylko go po- głębi. Tabitha zmarła, jak tylko Joel skończył sześć mie- sięcy i od tamtej pory to ona była dla niego matką. To do niej przychodził z płaczem, gdy przewrócił się na podwórku, to ona była przy nim, gdy budził się w nocy. To ona wycierała zabrudzone czekoladą rączki. 14 Leanne Banks Nicole była przy łóżku Tabithy, gdy ta rodziła. Po- ród był długi i trudny. Podejrzewano, że Tabitha zara- ziła się czymś w szpitalu. Lekarze zapisywali jej leki, ale nie chciała ich brać. Myślała tylko, jak podrzucić noworodka siostrze i iść na jakąś imprezę. Któregoś wieczoru upadła i mimo szybkiego przetransportowa- nia do szpitala zmarła. Nicole od razu stała się rodziną zastępczą dla chłop- ca. Ojciec proponował, żeby przeniosła się do niego wraz z Joelem, ale odmówiła, bo był cholerykiem. Chciała chronić malca przed nadmiernym stresem. Myśl o tym, że ich spokój może zostać zburzony, prześladowała ją jak natrętna mucha. Przy czwartej opowieści główka Joela opadła na jej ramię. Delikatnie wyślizgnęła się z jego objęć i przykryła go kołdrą. Lu- biła patrzeć, jak spał. Pocałowała go po raz ostatni w czoło i wyszła z jego pokoju. Po śmierci siostry obowiązki spadły na nią z ogrom- ną siłą, nie pozwalając na chwilę wytchnienia. Była wtedy młodą dziewczyną, ale wiedziała, że nie ma wy- boru. Teraz, po tych kilku latach trosk i radości dnia codziennego, nie zamieniłaby swojego życia na żadne inne. Joel był zdrowym, szczęśliwym dzieckiem. Był jej synem i jej radością. Może i była trochę samotna, ale widocznie nie moż- na w życiu mieć wszystkiego, powtarzała sobie. Mama mieszkała na drugim końcu świata, a na ojca nie mogła liczyć. Jedyną dorosłą osobą, z którą czasem spotykała się towarzysko, była kuzynka Julia. Czasem brakowało jej męskiego ramienia, ale musiała sobie z tym radzić. Przed śmiercią Tabithy spotykała się z jednym męż- czyzną, ale gdy okazało się, że Nicole weźmie na wy- Nieoczekiwana zmiana 15 chowanie dziecko, uciekł. Nicole liczyła się z tym, że będzie jej trudno znaleźć kogoś wartościowego. Wciąż jednak wierzyła, że pewnego dnia ktoś taki pojawi się w jej życiu. Usiadła w końcu do pracy. Zdążyła przejrzeć zaled- wie kilka umów, gdy ktoś głośno zapukał do drzwi. Nicole zerwała się z fotela, było kilka minut po ósmej. Popędziła, nie chcąc, aby kołatanie wyrwało Joela ze snu. Nie patrząc przez wizjer, uchyliła drzwi. Koszmar zaczął się właśnie spełniać. ROZDZIAŁ DRUGI – Joel jest moim synem – powiedział ostrym, stanow- czym tonem. – Joel należy do mnie. Nie masz prawa nazywać się jego ojcem – wysyczała zimnym tonem. – Urodziła go Tabitha. Nawet się specjalnie nie dzi- wię, że mnie nie poinformowała. Byłem jej potrzebny tylko do zabawy. – Tabitha przed śmiercią powiedziała, czego chce – kochającego i spokojnego domu dla Joela. – Joel zasługuje na to, żeby znać swojego ojca – po- wiedział Rafe, nie skrywając złości. – Krzywdzisz go. – Mogę cię zapewnić, że Joel w żaden sposób nie cierpi. Zajmuję się nim tak dobrze, jak tylko potrafię. Niczego mu nie brakuje. – Nie zmienia to faktu, że on potrzebuje ojca. Nie zamierzasz nawet wpuścić mnie do środka? Rafe spoj- rzał ponad jej ramieniem w głąb domu. Nicole przymknęła oczy ze złością, ale odsunęła się i Rafe przekroczył próg. Jego wysoka sylwetka zda- wała się wypełniać cały mały przedpokój.
Pobierz darmowy fragment (pdf)

Gdzie kupić całą publikację:

Nieoczekiwana zmiana
Autor:

Opinie na temat publikacji:


Inne popularne pozycje z tej kategorii:


Czytaj również:


Prowadzisz stronę lub blog? Wstaw link do fragmentu tej książki i współpracuj z Cyfroteką: