Cyfroteka.pl

klikaj i czytaj online

Cyfro
Czytomierz
00373 006874 11242720 na godz. na dobę w sumie
Nieposłuszeństwo obywatelskie - ebook/pdf
Nieposłuszeństwo obywatelskie - ebook/pdf
Autor: Liczba stron:
Wydawca: Oficyna Naukowa Język publikacji: polski
ISBN: 978-83-64363-56-6 Data wydania:
Lektor:
Kategoria: ebooki >> naukowe i akademickie >> politologia
Porównaj ceny (książka, ebook, audiobook).

Autor stawia tezę o symbolicznym i komunikacyjnym charakterze nieposłuszeństwa obywatelskiego i wyróżnia cztery główne tradycje myślenia o nim, które przyrównuje do analogicznych koncepcji prawa: religijną, romantyczną, reformistyczną i demokratyczną. Do najbardziej spektakularnych i najgoręcej dyskutowanych form udziału obywateli w życiu społecznym i politycznym należy dziś nieposłuszeństwo obywatelskie. Skłania ono do fundamentalnych pytań o to, jakie funkcje pełni prawo i w jakich sytuacjach obowiązek jego przestrzegania może być zawieszony. Autor przybliża czytelnikom najważniejsze dylematy, z jakimi borykali się słynni rzecznicy nieposłuszeństwa obywatelskiego w różnych kulturach i epokach, na przykład Henry David Thoreau, Mahatma Gandhi czy Martin Luther King. Książka może pomóc w interpretacji współczesnych ruchów społecznych odwołujących się do nieposłuszeństwa obywatelskiego w imię racji politycznych i ideologicznych. Zasługuje na zainteresowanie socjologów, prawników, polityków i osób zajmujących się rozwiązywaniem konfliktów społecznych. Michał Roch Kaczmarczyk (ur. 1978) ukończył studia socjologiczne i prawnicze na Uniwersytecie Gdańskim. Był stypendystą DAAD, Max-Weber-Kolleg oraz Fundacji Kościuszkowskiej. Za książkę Wstęp do socjologicznej teorii własności otrzymał w 2007 r. nagrodę PAN im. Ludwika Krzywickiego. Przetłumaczył na język polski między innymi Systemy społeczne Niklasa Luhmanna oraz prace Talcotta Parsonsa i Hansa Joasa.

Znajdź podobne książki Ostatnio czytane w tej kategorii

Darmowy fragment publikacji:

##7#52#aSUZPUk1BVC1WaXJ0dWFsbw== ##7#52#aSUZPUk1BVC1WaXJ0dWFsbw== ##7#52#aSUZPUk1BVC1WaXJ0dWFsbw== ##7#52#aSUZPUk1BVC1WaXJ0dWFsbw== ##7#52#aSUZPUk1BVC1WaXJ0dWFsbw== Projekt okładki i stron tytułowych Ireneusz Sakowski Redakcja Elżbieta Morawska © Copyright by Oficyna Naukowa Warszawa 2010 Powielanie zawartych w książce tekstów, zarówno w całości, jak i we fragmentach, bez zgody wydawcy, stanowi naruszenie praw autorskich i jest karalne. Dotyczy to również tłumaczenia, wykonywania mikrofilmów i reprodukowania metodami elektronicznymi Książka dotowana przez Rektora Uniwersytetu Gdańskiego, Wydział Nauk Społecznych oraz Instytut Filozofii, Socjologii i Dziennikarstwa Uniwersytetu Gdańskiego Książka dofinansowana przez Gdańską Infrastrukturę Wodociągowo-Kanalizacyjną ISBN 978-83-64363-56-6 Zamówienia na książki można składać w Oficynie Naukowej ul. Mokotowska 65/3, 00-533 Warszawa tel. (0 22) 622 02 41, fax (0 22) 622 02 42 e-mail: oficyna.naukowa@data.pl Księgarnia internetowa: www.oficyna-naukowa.com.pl ##7#52#aSUZPUk1BVC1WaXJ0dWFsbw== Spis treści Wprowadzenie . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . Rozdział I PROBLEM NIEPOSŁUSZEŃSTWA OBYWATELSKIEGO . . Niejednoznaczność obywatelskiego nieposłuszeństwa w refleksji praw- niczej . Niestabilność nieposłuszeństwa obywatelskiego z punktu widzenia re- lacji władzy . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . Rozdział II PRAKTYCZNE KONCEPCJE PRAWA . . Typologia praktycznych koncepcji prawa . Zmiana perspektywy . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 7 15 16 39 67 68 92 Rozdział III W POSZUKIWANIU PRAWDY — TRADYCJA RELIGIJNA . . . Korzenie idei nieposłuszeństwa w tradycji judeochrześcijańskiej Prawo natury i formuła Radbrucha . . Eksperymenty z prawdą . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 99 . . 101 . 123 . 151 Rozdział IV W POSZUKIWANIU SPÓJNOŚCI — TRADYCJA ROMANTYCZNA . 178 . 182 . 201 . 222 Społeczne uwarunkowania tradycji romantycznej Sokrates i dylemat romantyczny . . . Dwa warianty idei romantycznej . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . Rozdział V W POSZUKIWANIU RACJONALNOŚCI — TRADYCJA REFORMIS- TYCZNA . . . . . . . . . . . . Krytyka prawa . . . Nieposłuszeństwo obywatelskie jako metoda polityczna . Prawo, polityka i kultura . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 251 . 253 . 280 . 311 ##7#52#aSUZPUk1BVC1WaXJ0dWFsbw== 6 Spis treści Rozdział VI W POSZUKIWANIU SPRAWIEDLIWOŚCI — TRADYCJA DEMOKRA- TYCZNA . . 324 Nieposłuszeństwo obywatelskie a problemy wspólnoty obywatelskiej 331 . 370 Paradoks konformizmu . . . 381 Nieposłuszeństwo a współczesna teoria socjologiczna . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . Podsumowanie . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . Bibliografia . Indeks osób . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . Indeks rzeczowy . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 408 . 412 . 430 . 437 ##7#52#aSUZPUk1BVC1WaXJ0dWFsbw== Wprowadzenie Prawo miłości zadziała tak samo jak prawo grawitacji, niezależnie od tego, czy je zaakceptujemy, czy nie. Jak naukowiec może czynić cuda po- przez różne zastosowania praw natury, tak sprawcą jeszcze większych cu- dów może być ktoś, kto z naukową precyzją stosuje prawo miłości. Wszak siła wyrzeczenia się przemocy jest nieskończenie wspanialsza i bardziej subtelna niż materialne siły natury, choćby takie jak elektryczność. Lu- dzie, którzy odkryli dla nas prawo miłości, byli większymi uczonymi niż którykolwiek z naszych współczesnych uczonych. Jednak nasze badania w tym zakresie są nie dość zaawansowane i dlatego nie każdy ma możli- wość dostrzegania całej skuteczności, jaką niesie z sobą zasada miłości1. Powyższe słowa Mahatmy Gandhiego trafnie oddają inspiracje i cele niniejszej książki. Niezależnie od szczegółowych zadań socjologicznych, jedną z podstawowych moich intencji jest próba ożywienia badań nad działaniem bez przemocy, a przez to przyczynienie się do promocji idei powszechnej miłości, propagowanej niegdyś przez Leona Petrażyckiego. Motywem złamania prawa nie zawsze jest interes własny czy dzia- łanie anarchiczne lub rewolucyjne. Akt ten może być przejawem tej samej idei, która konstytuuje prawo. Twierdzę, że istotą prawa jest rozumne dą- żenie ludzi do dobra wymagające z jednej strony dyscypliny, skromności i sceptycyzmu, z drugiej zaś — odwagi, nonkonformizmu i kreatywności. W historii społeczeństw nie brakuje ludzi przekonanych, że wiedzą, co jest dobre, inni nie zadają sobie nawet pytania o dobro, poprzestając na przy- wiązaniu do tradycyjnych norm i wartości lub pozostając, jakby powiedział Edward Shils, „na peryferiach”. Wyrazem świadomego dążenia do dobra bywa też nieposłuszeństwo. 1 Vom Geist des Mahatma. Ein Gandhi–Brevier, wyd. F. Kraus, Holle, Baden–Baden 1957, s. 270. ##7#52#aSUZPUk1BVC1WaXJ0dWFsbw== 8 Wprowadzenie Założenie, że posłuszeństwo prawu jest dobre ze względu na spra- wiedliwość prawa, jest dziś dalece niewystarczające. Brakuje bowiem zgody, co jest sprawiedliwe, a różnice zdań w tej kwestii wydają się mno- żyć. Uzasadnienia prawa podporządkowane muszą być wszakże nadrzędnej kwestii: czy przestrzeganie prawa jest dobre i w jaki sposób przyczynia się do urzeczywistniania dobra. Konieczność tego pytania z całą wyrazistością dostrzegł Platon. W Państwie czytamy: to, że największym przedmiotem nauki jest postać Dobra, toś często słyszał, i że przez nią to, co sprawiedliwe i tam dalej, staje się tym, co przydatne i pożyteczne. I teraz mniej więcej wiesz, że chcę o tym mówić, a oprócz tego i to, że nie znamy jej dostatecznie. A jeśli jej nie znamy, to choćbyśmy wszystko inne i najlepiej znali, wiesz, że na nic nam się to nie przyda, zupełnie tak samo, jak byśmy posiedli cokolwiek, a Dobra by w tym nie było. Czy ty uważasz, że warto posiąść wszystko, co tylko posiąść można, nie posiadłszy tego, co dobre? Albo myśleć sobie wszystko, co pomyśleć można, tylko nie to, co dobre, i w ten sposób nie myśleć sobie niczego pięknego ani dobrego? Platon nie udziela prostej odpowiedzi na pytanie, czym jest dobro, ale zadając je, relatywizuje uniwersalistyczne koncepcje sprawiedliwości2. A to czy nie jest jasne, że jeśli chodzi o to, co sprawiedliwe i piękne, to niejeden gotów wybrać i to, co się tylko takim wydaje, choćby ono i nie było takie; jednakby to robił i zdobywał i za takie by to uważał, a jeśli o dobro idzie, to już nikomu nie wystarczy zdobyć dobro rzekome, tylko każdy szuka istotnego, a samą tylko opinię na tym punkcie każdy ma w pogardzie? 2 Nie przypisuję idei dobra statusu metafizycznego przysługującego pozostałym ideom. Platon wyraźnie rezerwuje dla niej szczególne miejsce, nie dające się ująć za pomocą kategorii metafizycznych (wskazuje na to metafora słońca). Dobro, będąc wyznacznikiem wszelkich praktycznych dążeń, jest zarazem warunkiem relacji poznawczej i jej elementów, nie daje się więc substancjalizować, wymyka się też wszelkim próbom konceptualizacji teoretycznej. Teorie dobra mieszczą się, zgodnie ze słynną metaforą linii, w „odcinku” odpowiadającym spo- sobowi myślenia, nazywanym przez Platona dianoia, a więc wychodzącym od określonych założeń. Tego rodzaju myślenie nie prowadzi jeszcze do poznania dobra, które wymaga my- ślenia bezzałożeniowego, noesis. Wbrew temu, co można by sądzić, idea dobra nie pozwala na dogmatyczne przyjęcie uniwersalistycznych norm. Relatywizuje ona raczej takie normy i stale każe pytać o ich uzasadnienie. Rozważania prezentowane w niniejszej książce są więc inspirowane Platońskim Państwem o tyle, o ile dystansują się od różnych historycznych wi- zji dobra, mając na uwadze paradoks polegający na tym, że dobro jest zarazem praktycznie konieczne i niemożliwe do esencjalistycznego określenia. ##7#52#aSUZPUk1BVC1WaXJ0dWFsbw== Wprowadzenie 9 Z praktyki życiowej wynika, że pytania o to, co jest dobre i czym jest dobro, dochodzą do głosu między innymi wtedy, gdy wewnętrznie nie- spójne prawo zmusza do trudnych wyborów moralnych lub nie jest zgodne z doświadczeniem moralnym. Bywa, że w kontekście prawa zastanawiamy się nad tym, co uważamy za dobre, szukamy odpowiedzi na zdaniem Pla- tona najważniejsze pytanie stojące przed każdym człowiekiem: czym do- bro jest. Czy prawo pomaga nam w odpowiedzi na to pytanie? To zależy od przypisywanej mu funkcji. Możemy wszak uznać, że jest niepotrzebne i zaburzające nasze własne poszukiwania dobra, ale możemy też dostrzec w nim dzieło istoty wyższej i źródło obiektywnej wiedzy o dobru, albo upa- trywać w nim najskuteczniejszego instrumentu realizacji danej koncepcji dobra czy też sposobu godzenia partykularnych wizji dobrego życia. Nasze praktyczne koncepcje prawa odnoszą się do relacji: stosunek do dobra — porządki normatywne wykształcone w obrębie różnych form działalności prawniczej, zabezpieczone groźbą przymusu. W niniejszym opracowaniu podejmę próbę stworzenia typologii praktycznych koncepcji prawa, uwzględniając różnice między ich głów- nymi założeniami metafizycznymi i epistemologicznymi. Udowodnię, że funkcje i granice prawa można pojmować różnie, w zależności od zało- żeń konstytuujących daną praktyczną koncepcję prawa, oraz że możliwe jest zastosowanie tych samych założeń i praktycznych koncepcji prawa do uzasadniania zarówno posłuszeństwa, jak i nieposłuszeństwa wobec norm prawnych. Choć z istniejących teorii prawa nie wynikają spójne uzasad- nienia nieposłuszeństwa (w obrębie wyróżnianych przeze mnie koncep- cji praktycznych), to w ich głównych założeniach da się odkryć parale- lizm argumentów wysuwanych na rzecz posłuszeństwa i nieposłuszeństwa. Nieposłuszeństwo obywatelskie wykracza wprawdzie poza granice prawa pozytywnego, pozostaje jednak ukrytym postulatem wszystkich koncep- cji prawa. Dystansuję się zdecydowanie od dziedzictwa Trazymacha, czyli poglądu, że prawo jest przejawem woli silniejszego. Tym, co wspólne dla różnych tradycji obywatelskiego nieposłuszeństwa, jest coś wręcz przeciw- nego — docenienie roli miłości jako metody działania czy nawet zasady życia. W niniejszej pracy stawiam sobie jednocześnie trzy cele: praktyczny, teoretyczny i metateoretyczny. Cel praktyczny to wprowadzenie w proble- matykę nieposłuszeństwa obywatelskiego, przedstawienie stanu badań oraz omówienie głównych problemów związanych z tą kwestią w dogmatyce ##7#52#aSUZPUk1BVC1WaXJ0dWFsbw== 10 Wprowadzenie prawniczej, filozofii i socjologii, głównie w ramach socjologii konfliktu i so- cjologii prawa. Podaję definicje nieposłuszeństwa obywatelskiego, opisuję główne kryteria jego dopuszczalności prawnej i moralnej oraz omawiam reakcję nań. Książka jest adresowana do wszystkich, którzy ze szlachet- nych pobudek pragną zaangażować się w debatę nad nieposłuszeństwem obywatelskim. Ma im służyć pomocą w jego praktykowaniu3. Cel teoretyczny, stawiany przez wiele teorii socjologicznych szuka- jących właściwego miejsca dla prawa w strukturze społeczeństwa i ludz- kich motywacji, realizowany tu będzie poprzez badanie sensu prawa z per- spektywy nieposłusznych. Czy obok tradycji uzasadniania posłuszeństwa na podstawie czterech podstawowych, omawianych tu przeze mnie kon- cepcji prawa, dają się podobnie wyróżnić idee nieposłuszeństwa? Twierdzę, że tak, wyjaśniam historyczny kontekst i genezę tych idei, ich obecność w twórczości znanych myślicieli i w biografiach wybitnych nieposłusznych. Wskazanie problemów różnych praktycznych koncepcji prawa i spoj- rzenie na nie przez pryzmat nieposłuszeństwa pozwala na realizację celu metateoretycznego. Dlaczego teoria socjologiczna nie dysponuje obecnie wystarczającymi środkami analitycznymi do zrozumienia idei nieposłuszeń- stwa jest zaledwie przyczynkiem do duchowego dzieła Sokratesa, Jezusa czy Gandhiego? W teorii socjologicznej obserwuje się wynikające z racjonalistycz- nych lub normatywistycznych założeń spłaszczenie problematyki dążenia do dobra: albo każdy z nas sam stanowi dobro, albo jest ono „konstruk- cją społeczną”, albo też socjologia abstrahuje od tego tematu stanowiącego przecież fundamentalny problem ludzkich działań. W socjologii najnow- szej jednak problem dobra pojawia się między innymi w kontekście de- 3 Nie oznacza to, że praca jest pionierska wśród polskich publikacji w podejmowaniu tematu obywatelskiego nieposłuszeństwa. Por.: L. Falandysz, Nieposłuszeństwo obywatelskie, Zaradność społeczna. Z badań nad społecznymi inicjatywami w dziedzinie rozwiązywania problemów Polski lat osiemdziesiątych, red. J. Kwaśniewski, R. Sobiech, J. Zamecka, Ossoli- neum, Wrocław 1990; W. Lang, J. Wróblewski, Sprawiedliwość społeczna i nieposłuszeństwo obywatelskie w doktrynie politycznej USA, Warszawa 1984; R. Pankowski, O obywatelskim nieposłuszeństwie i demokracji bezpośredniej. Uwagi teoretyczne, w: Między lobbingiem a ak- cją bezpośrednią (metody działania obywateli), Bibilioteka Asocjacji i Biblioteka Zielonych Brygad, Warszawa–Kraków 1997; R. Skrzypiec, W poszukiwaniu sprawiedliwości. Obywa- telskie nieposłuszeństwo — filozofia i działanie, Wydawnictwo „Zielonych Brygad”, Kraków 1999. Wiele wątków niniejszego opracowania porusza W. Modzelewski w: Walka bez użycia przemocy. Metody i idee, Wydawnictwa Uniwersytetu Warszawskiego, Warszawa 1986, oraz Pacyfizm. Wzory i naśladowcy, Oficyna Naukowa, Warszawa 2000. ##7#52#aSUZPUk1BVC1WaXJ0dWFsbw== Wprowadzenie 11 baty o „epoce osiowej”. Ten termin Karla Jaspersa oznacza trwającą po dziś dzień erę charyzmatycznych wizji transcendencji jako podstawy pro- cesów instytucjonalizacji, a pośrednio, jak pisze Shmuel Eisenstadt, wielu „nowoczesności”4. Wizje te oraz sama instytucjonalizacja mają często po- czątek w wycofywaniu się z zastanej rzeczywistości (platońska teoria5). Podstawową i najogólniejszą formą dystansowania się od praktyki dnia co- dziennego jest idea dobra, konstytutywna wobec działania, ponieważ czyni świat polem refleksji i zaplanowanej zmiany. Filozofia Platona w tym kon- tekście to pierwsza próba przezwyciężenia myślenia magicznego, wyjście poza mit lub jego reinterpretacja w kategoriach obiektywnych idei. Tak sądząc, będę ukazywał jak każda z omawianych koncepcji dobra przezwy- cięża wyobrażenia „przedosiowe”, praktyki magiczne, kolektywizm i prawo przedpaństwowe. Wybór filozofii Platona jako punktu wyjścia rozważań wynika nie tylko z tego, że po raz pierwszy sformułowana w niej została idea państwa prawa (państwa „idealnego” rządzonego przez prawo, a nie arbitralną wolę), ale także ze względu na stale obecne u Platona napięcie między dobrem i mitem, z jednej strony, oraz dobrem i siłą (przemocą) — z drugiej6. Pod względem metodologicznym moje dalsze rozważania kierować się będą jednak w mniejszym stopniu wskazaniami Platona, a w więk- szym postulatami Maksa Webera. Podstawowa reguła, którą zapożyczam od tego ojca-założyciela socjologii, dotyczy sposobu budowania definicji socjologicznych na podstawie badania historycznych związków między ide- ami a działaniem społecznym. Swe zalecenie metodologiczne sformułował Weber w jednym z artykułów, który stał się później cześcią dzieła Etyka protestancka a duch kapitalizmu. Odnosząc się do pojęcia „duch kapitali- zmu”, Weber wyjaśnia, że opisuje ono „znaczenie kulturowe” (Kulturbe- deutung). Jednostka swemu działaniu zawsze nadaje konkretny, aktualny 4 Por. S. Eisenstadt, The Origins and Diversity of Axial Age Civilizations, Al- bany, N. Y., State University of New York Press, oraz nowsze sformułowanie tego stanowi- ska: tenże, Die Achsenzeit in der Weltgeschichte, Die kulturellen Werte Europas, red. H. Joas, K. Wiegandt, Fischer, Frankfurt am Main 2005. 5 Por. A. Nightingale, Spectacles of Truth in Classical Greek Philosophy: Theoria in Its Cultural Context, Cambridge University Press, Cambridge 2004. 6 Podobną interpretację Platońskiego Państwa sformułował Ernst Cassirer. Por. tegoż Mit państwa, Wyd. IFiS PAN, tłum. A. Staniewska, Warszawa 2006, s. 82–92. Metodolo- giczne postulaty Platona przyjmuje również P. J. Steinberger. Por. tegoż, The Idea of the State, Cambridge University Press, Cambridge 2004, s. 94–146. ##7#52#aSUZPUk1BVC1WaXJ0dWFsbw== 12 Wprowadzenie sens. Socjologa zaś może interesować na przykład sens nadawany działa- niom społecznym w przeważającej masie przypadków lub sens faktycznie nie występujący, ale przydatny teoretykowi w wyjaśnianiu procesów spo- łecznych, pozwalający bowiem przyrównać rzeczywiste zdarzenia do od- powiadających im „perfekcji logiczno-myślowych” (typy idealne). Za inny jeszcze rodzaj sensu uznać można wspomniane „znaczenie kulturowe”. Oto jak wyjaśnia to pojęcie Weber, odnosząc się do ducha kapitalizmu. Jeśli w ogóle istnieje jakiś przedmiot, do którego zastosowanie tego okre- ślenia [duch kapitalizmu — M. K.] miałoby sens, to może to być jedynie „jednostka historyczna”, tzn. pewien kompleks powiązań w rzeczywistości historycznej, które można by ująć w pojęciową całość z punktu widzenia ich znaczenia kulturowego. Takiego pojęcia historycznego nie można jednak, jako że jego treść odnosi się do indywidualnego zjawiska, definiować według schematu genus proxi- mum, differentia specifica. Trzeba je komponować stopniowo, biorąc po- szczególne składniki z historycznej rzeczywistości. Ostateczne określenie pojęcia nie może więc nastąpić na początku, lecz dopiero na końcu pracy badawczej. W toku analizy okaże się, jak najadekwatniej można określać to, co rozumiemy pod pojęciem „duch kapitalizmu”. Nasze sposoby in- terpretacji (o których będzie jeszcze mowa) nie są oczywiście jedynymi metodami badań zjawisk historycznych. Inne punkty widzenia pozwoliłyby, jak w przypadku każdego zjawiska historycznego, odkryć inne cechy, nie tylko «istotne». Wynika stąd, że pod pojęciem «duch kapitalizmu» nieko- niecznie można lub trzeba rozumieć tylko to, co bierzemy jako rzecz istotną dla naszych badań. Taka sama jest istota «tworzenia pojęć historycznych», przy którym dąży się nie do szufladkowania rzeczywistości w abstrakcyjne pojęcia gatunkowe, lecz wiąże się jej elementy w konkretne genetyczne związki, zawsze o zabarwieniu indywidualnym. Jeśli jednak ma dojść do ustalenia przedmiotu, który pragniemy zanalizować i objaśnić historycznie, to nie może chodzić o pojęciową definicję, lecz na wstępie o tymczasowe uzmysłowienie tego, co ma się na myśli, mówiąc o „duchu kapitalizmu”. Jest to niezbędne dla zrozumienia tego, co stanowi przedmiot badań7. A zatem, w odróżnieniu od typów idealnych znaczenia kulturowe istnieją realnie, są uzasadnieniami działań budowanymi zwykle przez dłuż- szy czas w różnych kontekstach historycznych i określają cechy działań charakterystycznych dla danej kultury. Ich analiza pozwala zrozumieć roz- 7 M. Weber, Etyka protestancka a duch kapitalizmu, tłum. J. Miziński, Lublin 1994, Test, s. 31 i następne. ##7#52#aSUZPUk1BVC1WaXJ0dWFsbw== Wprowadzenie 13 wój instytucji społecznych oraz zależności między nimi a ideami. W dal- szych rozważaniach także „nieposłuszeństwo obywatelskie” będę trakto- wał jako znaczenie kulturowe. Wprawdzie praktyczne koncepcje prawa zostaną potraktowane jako typy idealne, ale po odwróceniu perspektywy zajmować się będę tym, jak założenia konstytuujące koncepcje prawa ob- rastały w swym rozwoju historycznym w dodatkowe znaczenia i w jaki sposób znaczenia te zmieniały się w wyniku prób rozwiązywania proble- mów praktycznych. Rozdział pierwszy przywoła definicje nieposłuszeństwa obywatel- skiego i rozważania nad poszczególnymi kryteriami nieposłuszeństwa. Po- bieżny przegląd filozoficznoprawny nie pozwoli na sformułowanie cało- ściowej i spójnej definicji badanego zjawiska. Jeszcze mniej owocne okaże się uproszczone podejście „socjologiczne”, definiujące nieposłuszeństwo w kategoriach działania instrumentalnego. W dalszych rozdziałach sku- pię się na interpretacji symbolicznego wymiaru nieposłuszeństwa. W ra- mach poszczególnych tradycji, wyróżnionych za pomocą typologii prak- tycznych koncepcji prawa, klasyczne kryteria nieposłuszeństwa obywatel- skiego zostaną doprecyzowane i osadzone w kontekście praktyczno-filo- zoficznych założeń „nieposłusznych”. Będzie to podstawą ukazania podo- bieństw i różnic między poszczególnymi tradycjami, a tym samym po- może w wyjaśnieniu niespójności we współczesnych definicjach nieposłu- szeństwa obywatelskiego. Przy analizie każdej z tradycji będę formułował koncepcję nieposłuszeństwa tylko na podstawie założeń tej tradycji, ale takie jednostronne próby nie okażą się satysfakcjonujące. Idea nieposłu- szeństwa jest bowiem związana z dodatkowymi przesłankami antropolo- gicznymi i społecznymi. Postulat Webera ma kluczowe znaczenie dla konstrukcji niniej- szej pracy. Po przybliżeniu pojęcia, rozdział drugi poświęcę typologii praktycznych koncepcji prawa. Na podstawie tego podziału przedstawię cztery wielkie tradycje nieposłuszeństwa: religijną (rozdział III), roman- tyczną (rozdział IV), reformistyczną (rozdział V) oraz demokratyczną (roz- dział VI). Charakterystykę każdej z nich poprzedza opis warunków spo- łecznych, w których dana tradycja się ukształtowała, oraz założeń antro- pologicznych, umożliwiających jej rozwój. W dalszej kolejności sformułuję uzasadnienie danej koncepcji nieposłuszeństwa, by na koniec przedstawiać jej problemy i paradoksy. W wielu przypadkach nie da się jednak całkowicie rozdzielić trzech wyróżnionych wątków — dotyczy to zwłaszcza tradycji ##7#52#aSUZPUk1BVC1WaXJ0dWFsbw== 14 Wprowadzenie demokratycznej, ponieważ omawiając ją, podejmuję jednocześnie dyskusję ze współczesnymi teoriami socjologicznymi. Przyjęcie postulatu Webera jako punktu wyjścia pozwala uniknąć upraszczających prawnodogmatycznych lub czysto filozoficznych punktów widzenia, osłabia też nieco kontrkulturowy wydźwięk moich rozważań. Trzeba wszak zauważyć, że samo postawienie pytania o dobro, będące w istocie jedynie przypomnieniem myśli Platona, radykalnie podważa po- toczne wyobrażenia o tym, co jest dobre i warte pożądania, stawia pod znakiem zapytania instytucje własności, rodziny i państwa, wyobrażenia o wartości wiedzy czy przyjemności, a nawet pojęcie prawa i normy. ##7#52#aSUZPUk1BVC1WaXJ0dWFsbw== Rozdział I PROBLEM NIEPOSŁUSZEŃSTWA OBYWATELSKIEGO Niklas Luhmann pisał o prawie, że jest „ironiczne”. To oryginalne okre- ślenie trafnie opisuje dystans, jaki powstaje między prawnikami a przepi- sami wraz z ich formalną wykładnią. Prawnicy nie traktują ustaw jak wła- snych poglądów, nawet jeśli uważają prawo za sprawiedliwe. Prawo jest dla nich raczej naturalnym uwarunkowaniem uprawianej profesji, środ- kiem realizacji celów formułowanych przez państwo lub klientów. Na co dzień jest czymś, do czego trzeba się dostosować, a nie wyrazem słusznych przekonań o sprawiedliwości i dobru. Prawo nie jest zbiorem wskazówek dla rozumu, moralności i serca. Jest jednak istotny wyjątek — nieposłuszeństwo obywatelskie — który nie tylko nie stanowi pocieszenia dla prawników, ale rodzi dodat- kowe dylematy, stawia bowiem pod znakiem zapytania wspomnianą „iro- nię” prawa, stanowi wezwanie do skrócenia dystansu charakteryzującego przedstawicieli profesji prawniczych, stawia pytanie o sens prawa, a nie o kwalifikację prawną określonego czynu. Wydaje się, że prawnicy mo- gliby nareszcie uczynić to, czego im z zasady nie wolno — podjąć dyskusję o tym, czy i kiedy samo prawo jest słuszne. Taką dyskusję podjąć jednak mogą (i powinni) wszyscy ludzie, nie tylko prawnicy. A zatem nieposłu- szeństwo obywatelskie narusza granice prawa, jeśli rozumieć je jako gra- nice profesji prawniczych1. Jest to zapewne ważny powód niechęci wobec 1 Nawiązuję tu do rozumienia granic prawa przez takich klasyków jak Karl Llewellyn, a w pewnym sensie także Eugen Ehrlich czy Talcott Parsons. Najbardziej dobitne wydają się jednak słowa Olivera Wendella Holmesa: „Za prawo uważam przewidywania na temat tego, co sądy będą naprawdę czynić i nic bardziej górnolotnego” (The Path of the Law, „Harvard Law Review” 1897, nr 10 [457]). Nawet sam Luhmann, który uważa raczej, że to system prawa pozwala się ukonstytuować zawodom prawniczym (za wyjątkiem roli sędziego, która wydaje się mieć poniekąd charakter konstytutywny dla systemów oczekiwań normatywnych, por. tenże, Normen in soziologischer Perspektive, „Soziale Welt” 1969, nr 20, s. 44) traktuje ##7#52#aSUZPUk1BVC1WaXJ0dWFsbw== 16 Problem nieposłuszeństwa obywatelskiego poruszania tematyki nieposłuszeństwa obywatelskiego przez prawników, a zarazem powód podejmowania prób regulacji prawnej a nawet legaliza- cji tego zjawiska. Niestety legalizacja nie jest i nigdy nie będzie możliwa, ponieważ nieposłuszeństwo obywatelskie jest z definicji łamaniem prawa. Niejednoznaczność obywatelskiego nieposłuszeństwa w refleksji prawniczej Spróbujmy scharakteryzować nieposłuszeństwo obywatelskie jako pojęcie wewnątrzprawne, zobaczyć jak prawnicy i filozofowie prawa sta- rają się zdefiniować tę instytucję, nadać jej charakter sformalizowany i — w pewnych przypadkach — usprawiedliwiony. Nieposłuszeństwo obywa- telskie postaram się ujmować jako część systemu prawnego i w zgodzie z jego powszechnie obowiązującymi zasadami, takimi choćby jak równość wobec prawa czy racjonalności prawodawcy. Oczywiście ujęcie to (czy ra- czej ujęcia, gdyż będziemy mieć do czynienia z różnymi poglądami i sche- matami postępowania) musi uwzględniać fundamentalne problemy prawa, należące przeważnie do tak zwanej materii konstytucyjnej, czyli zakresu spraw uregulowanych przez konstytucję lub inne kluczowe akty prawne, orzecznictwo sądownictwa konstytucyjnego, a nawet zwyczaje kształtujące ustrój państwa i miejsce obywatela. Tradycją państwową, w której próby włączania nieposłuszeństwa obywatelskiego w zakres prawa czyniono systematycznie i w której przycią- gały uwagę znakomitych autorów, była, rzecz jasna, tradycja amerykańska, z której zresztą wywodzi się to pojęcie2. Powszechnie przyjmuje się, że sam termin ukuł Henry David Thoreau, chociaż jego słynny esej ukazał się w roku 1849 jako Resistance to Civil Government, a termin „obywatelskie nieposłuszeństwo” (civil disobedience) nie pojawia się w nim ani razu. Od czasów Thoreau nawiązuje się bezpośrednio do sformułowanych przezeń idei, częstokroć powołując się na jego słowa. Doszukiwano się początków możliwość dysponowania kodem prawnym przez systemy należące do środowiska systemu prawa jako naruszenie granic systemu. Powrócę do tych zagadnień w rozdziale II. 2 Oryginalną, całościową historię amerykańskiej tradycji protestu ze szczególnym uwzględnieniem obywatelskiego nieposłuszeństwa przedstawia A. H. Patterson, From Emer- son to King. Democracy, Race, and the Politics of Protest, Oxford University Press, New York–Oxford 1997. ##7#52#aSUZPUk1BVC1WaXJ0dWFsbw== Niejednoznaczność obywatelskiego nieposłuszeństwa w refleksji prawniczej 17 nieposłuszeństwa obywatelskiego w odległej historii, nawet w starożytno- ści, a zachętą był fakt, że wiele wydarzeń z przeszłości spełniało kryteria de- finicyjne. Akty nieposłuszeństwa obywatelskiego inspirowane ideami Tho- reau, a później także poglądami Lwa Tołstoja, Mahatmy Gandhiego i Mar- tina Luthera Kinga, nie zawsze spełniały wszystkie tradycyjne wymagania definicyjne. Odnosi się to zarówno do praktyki ruchu abolicjonistycznego, jak i ruchu praw obywatelskich. Ten ostatni, związany z falą protestów murzyńskich w Stanach Zjednoczonych, wywołał także znaczące reakcje Sądu Najwyższego (Supreme Court), który musiał się ustosunkować do idei nieposłuszeństwa obywatelskiego, nawet jeśli tego unikał i poszukiwał rozwiązań prawnych odwołujących się do kategorii prawa pozytywnego. Najważniejsze jednak, że omawiane pojęcie wzbudziło żywe zainteresowa- nie prawoznawców, teologów i filozofów, którzy zaczęli włączać je do ka- nonu podstawowych instytucji ustroju demokratycznego. Formułowali też precyzyjne kryteria definicyjne oraz warunki usprawiedliwiające te szcze- gólne akty łamania prawa. W bogatej literaturze na ten temat, która poja- wiła się w latach sześćdziesiątych i siedemdziesiątych XX wieku, nie tylko w związku z ruchem praw obywatelskich, ale także na fali sprzeciwu wobec wojny w Wietnamie czy protestów przeciwko próbom nuklearnym, wyjąt- kowe miejsce zdobyło sobie dzieło Johna Rawlsa Teoria sprawiedliwości. Omówienie przez Rawlsa idei nieposłuszeństwa obywatelskiego było swo- istym podsumowaniem długiej dyskusji, która po tej publikacji zresztą nie wygasła, lecz coraz mocniej sytuowała nieposłuszeństwo obywatelskie po- śród ważnych instytucji prawnych, traktując je jako nieodłączny składnik lewicowego liberalizmu (podobnie jak wcześniej za nieodłączną instytucję klasycznego liberalizmu zapoczątkowanego w dziele Johna Locke’a, uwa- żano prawo do oporu). Omówmy teraz krótko cechy konstytutywne nieposłuszeństwa oby- jest sam fakt złamania watelskiego. Tą budzącą najmniej wątpliwości prawa. Jednak dopiero określona jego interpretacja pozwala na odróż- nienie omawianej instytucji od innych przypadków bezprawia. Osobnego potraktowania wymagają przejawy protestu przybierające formę zgodną z prawem, na przykład legalne demonstracje i publikacje prasowe czy „odmowa dyktowana sumieniem” (conscientious objection), gdy pacyfi- sta odmawia pełnienia służby wojskowej z powodu przekonań religijnych. Prawo przyznaje mu wtedy, w drodze wyjątku, szczególne uprawnienie, którego nie udziela na przykład niepacyfistom nie godzącym się na udział ##7#52#aSUZPUk1BVC1WaXJ0dWFsbw== 18 Problem nieposłuszeństwa obywatelskiego w konkretnej operacji wojskowej uważanej przez nich za niesprawied- liwą. Nie każde złamanie prawa może być wszakże uznane za nieposłu- szeństwo obywatelskie. Przede wszystkim nie jest nim podważenie całości obowiązującego porządku prawnego. „Nieposłuszni” kwestionują jedynie pojedyncze, konkretne przepisy, decyzje urzędnicze czy ewentualnie po- litykę władz wobec konkretnej sprawy. W przeciwnym razie mielibyśmy do czynienia z oporem wobec prawa lub władzy. Nieposłuszeństwo oby- watelskie jako konkretny akt nie podważa bowiem ani legalności władzy, ani legitymizacji systemu prawnego. Opór, niezależnie od tego, czy jest prawnie uzasadniony i czy korzysta z przemocy, rodzi inną niż nieposłu- szeństwo obywatelskie relację między władzą publiczną a osobami stawia- jącymi opór. Sytuację oporu można nazwać rewolucyjną, gdyż przeciwnicy władzy pragną przywrócić legitymizację prawa i decyzji władczych poprzez wymianę rządzących lub ustanowienie nowego porządku. Podobnie jest w przypadku stanu wyjątkowego, gdy to rządzący pragną wbrew woli oby- wateli przywrócić legitymizację porządku prawnopolitycznego, wykorzy- stując środki przymusu. Warto podkreślić, że prawo do oporu tradycyjnie uważane jest za naturalne, bywa bowiem jedyną adekwatną odpowiedzią na łamanie prawa przez rządzących. Według Locke’a tyran narusza prawo natury, co przeciwnikom władzy przyznaje uprawnienie do rewolty. Pisał o tym w drugim Traktacie o rządzie: wszędzie, gdzie kończy się prawo, rozpoczyna się tyrania, jeśli prawo zo- stanie naruszone ze szkodą dla innych. Ktokolwiek, będąc upoważniony do sprawowania przyznanej mu przez prawo władzy, nadużywa jej i spi- skując używa siły, jaką dysponuje przeciw poddanym, na co prawo nie ze- zwala, przestaje piastować funkcje zwierzchności. Działa on bez upoważ- nienia i może spotkać się z oporem stawionym mu jak każdemu innemu człowiekowi, który siłą narusza uprawnienia innych3. Aktualnie prawo oporu może uzyskać umocowanie konstytucyjne (np. w ustawie zasadniczej RFN) lub prawnomiędzynarodowe (w aktach dotyczących praw człowieka). Legitymizacja nowego porządku nie musi się opierać wyłącznie na racjach moralnych, i pod pewnymi warunkami opór można określać jako prawnie uzasadniony. W przypadku nieposłuszeństwa 3 J. Locke, Dwa traktaty o rządzie, tłum. Zbigniew Rau, WN PWN, Warszawa 1992, s. 307. ##7#52#aSUZPUk1BVC1WaXJ0dWFsbw== Niejednoznaczność obywatelskiego nieposłuszeństwa w refleksji prawniczej 19 obywatelskiego kryterium złamania prawa jest więc niejednoznaczne. Nie- wątpliwie, jeśli usprawiedliwieniem dla aktów nieposłuszeństwa będzie je- dynie prawo natury, kryterium to trzeba będzie uznać za spełnione. Jeśli jednak nieposłuszeństwo polega na złamaniu na przykład przepisów ustawy, ale w imię norm konstytucyjnych i w celu zwrócenia uwagi na niekonsty- tucyjność naruszanych uregulowań, to pojawia się pytanie, czy złamanie normy niezgodnej z normą wyższego rzędu jest naruszeniem prawa. W do- bie konstytucjonalizacji praw oraz wolności człowieka i obywatela, gdy wiele tradycyjnych norm prawa natury włącza się do konstytucji, twier- dzenie, że do złamania prawa dochodzi tylko wtedy, gdy nie jest podwa- żana konstytucyjność naruszanych regulacji, prowadzić musi do zawężenia pojęcia nieposłuszeństwa obywatelskiego i odmówienia tego miana wielu aktom, tak właśnie w praktyce określanym4. W doktrynie prawa kwestia ta pozostaje jednak sporna. Według Sid- neya Hooka i Williama Taylora5 za nieposłuszeństwo obywatelskie uznać można tylko zachowania odwołujące się do prawa ponadpozytywnego, na- tomiast akty określane jako test cases zmierzające do zbadania konstytucyj- ności naruszanych przepisów nie spełniają wymogu świadomego działania w celu złamania prawa. Jeśli celem jest tylko ustalenie bądź potwierdzenie obowiązywania określonej normy, to kluczowe kryterium złamania prawa nie jest spełnione i nie można mówić o „nieposłuszeństwie”. Z kolei Ernest van den Haag6 za akty nieposłuszeństwa obywatel- skiego uznaje jedynie te test cases, które nie spotykają się ex post z sądo- wym orzeczeniem o legalności. Oznacza to, że często nie można określić, czy mamy do czynienia z nieposłuszeństwem obywatelskim. Spektrum sta- nowisk w doktrynie prawa amerykańskiego zamykają Harrop Freeman, Nicholas Puner oraz Elliot Zashin7, którzy włączają test cases do za- kresu pojęcia nieposłuszeństwa obywatelskiego. Według Freemana następ- 4 Por. E. Schnieder, Ziviler Ungehorsam in der angloamerikanischen Rechtswissen- schaft, Peter Lang, Frankfurt am Main–Wien 1993, s. 24. 5 Por. S. Hook, Social Protest and Civil Obedience, „The Humanist” 1967, nr 27, 1967, s. 157 i następne, oraz W. L. Taylor, Civil Disobedience: Observations on the Strategies of Protest, w: Civil Disobedience, red. H. A. Bedau, Macmillan, Indianapolis–New York 1969, s. 98 i następne. 6 Por. E. van den Haag, Civil Disobedience and the Law, „Rutgers Law Review” 1966– –1967, nr 21, s. 27 i następne. 7 H. A. Freeman, Civil Disobedience, Law and Democracy, „Law in Transition Quar- terly” 1966, nr 3, s. 13 i następne; N. Puner, Civil Disobedience: An Analysis and Rationale, ##7#52#aSUZPUk1BVC1WaXJ0dWFsbw== 20 Problem nieposłuszeństwa obywatelskiego cze orzeczenia sądów nie zmieniają niczego w naturze aktów nieposłuszeń- stwa. Kryteria, za pomocą których określamy te akty, nie powinny być niezależne od intencji dokonujących je podmiotów, gdyż oznaczałoby to przedwczesne rozstrzyganie kwestii, które dla „nieposłusznych” są ważne, czyli tak zwaną prejurydyzację zagadnienia. Puner dodaje do tego argu- ment typowo prawniczy: przed rozstrzygnięciem kwestii zgodności danej normy z konstytucją zakłada się jej konstytucyjność. Nieposłuszeństwem obywatelskim zajmują się także juryści nie- mieccy — wspomniana już Elisabeth Schnieder oraz Ulrich Preuss8. Ten ostatni formułuje argumenty w konfrontacji z przedstawionym przez Mar- tina Kriele usprawiedliwieniem państwowego roszczenia posłuszeństwa. Według Preussa symptomatyczny jest już sam fakt, że Kriele inaczej ocenia nieposłuszeństwo Martina Luthera Kinga i protesty przeciw stacjonowaniu w RFN rakiet nuklearnych. Pierwszy przypadek ocenia wyłącznie ex post, a więc z punktu widzenia następczych, legalizujących orzeczeń Supreme Court, drugi zaś — wyłącznie ex ante, z góry zakładając konstytucyjność faktu stacjonowania rakiet. Ta niekonsekwencja wynika z błędu polega- jącego na zawarciu w samej definicji przedwczesnej antycypacji orzeczeń sądowych. Preuss uważa ją za przedwczesną przede wszystkim z uwagi na wieloznaczność i nieprecyzyjność sformułowań konstytucji będącej raczej dokumentem politycznym niż podlegającym interpretacji hermeneutycz- nej. W szczególności konstytucja Stanów Zjednoczonych była przez Su- preme Court interpretowana bardzo różnie. Doktrynę segregacji rasowej (separate but equal) przez wiele lat uważano za zgodną z zasadą równego traktowania wszystkich obywateli. Fakt, że zaniechano stosowania prawa wspierającego segregację, nie był raczej nieoczekiwanym i politycznie za- skakującym osiągnięciem amerykańskiego orzecznictwa. Przewodniczący przełomowego składu sędziowskiego, sędzia Earl Warren, choć mianowany przez Eisenhowera, nie bronił wcale poglądów prezydenta. Czy w przy- padku, gdyby Supreme Court pozostał przy doktrynie separate but equal, nie mielibyśmy już do czynienia z nieposłuszeństwem obywatelskim ruchu praw obywatelskich? Oprócz tego istotą nieposłuszeństwa obywatelskiego „New York University Law Review” 1968, nr 43, s. 651 i następne oraz E. Zashin, Civil Disobedience and Democracy, The Free Press, New York–London 1972, s. 112–115. 8 Por. U. K. Preuss, Politische Verantwortung und Bürgerloyalität. Von den Grenzen der Verfassung und des Gehorsams in der Demokratie, Fischer, Frankfurt am Main 1984, s. 53–58. ##7#52#aSUZPUk1BVC1WaXJ0dWFsbw== Niejednoznaczność obywatelskiego nieposłuszeństwa w refleksji prawniczej 21 jest, zdaniem Preussa, złamanie prawa w imię tak zwanych materialnych zasad konstytucji, które nie znajdują wyrazu formalnego w postaci orze- czeń sądownictwa konstytucyjnego. Jak pisze, „przez zabiegi definicyjne nie da się zlikwidować problemu”. Niektórzy prawnicy nie zajmują jasnego stanowiska wobec test cases. Sędzia Supreme Court Abe Fortas wywołał ożywioną dyskusję, gdy opu- blikował znany esej na temat nieposłuszeństwa obywatelskiego. Jego zda- niem9 następcze orzeczenie niekonstytucyjności „sprawdzanego” aktu nor- matywnego lub polityki nie odbiera danej formie protestu charakteru nie- posłuszeństwa obywatelskiego, a więc nie ma wpływu na definicję tego zjawiska społecznego, ale sądowe orzeczenie konstytucyjności tegoż aktu pozbawia nieposłuszeństwo usprawiedliwienia. Abstrahując od słuszności tej opinii, warto zauważyć, że Fortas słusznie sytuuje problem test cases wśród problemów legitymizacyjnych, a nie definicyjnych, o ile oczywiście w ogóle dostrzega problem definicyjny. Powyższa argumentacja odnosi się jedynie do tak zwanego obywa- telskiego nieposłuszeństwa bezpośredniego, gdy łamane jest prawo oprote- stowywane. Tylko wówczas można się zastanawiać, czy rozważane działanie jest bezprawne, skoro bezprawny (niekonstytucyjny) okazać się może ła- many przepis prawny czy akt normatywny (za bezprawne nie można uznać łamania norm niezgodnych z prawem). Dopiero przypadki nieposłuszeń- stwa pośredniego — o niewątpliwej nielegalności — pokazują zasadniczą różnicę, jaką fakt złamania prawa czyni między ogólnym oporem a se- lektywnym nieposłuszeństwem — różnicę intencji osób łamiących prawo. Realizując prawo do oporu, obywatele przeciwstawiają się uzurpatorowi i go obalają. Intencją stawiających opór nie jest łamanie prawa, lecz unik- nięcie bezprawnej samowoli tyrana i powstrzymanie go od dopuszczania się bezprawia. W przypadku nieposłuszeństwa obywatelskiego, szczegól- nie o charakterze pośrednim, złamanie prawa także nie jest celem osta- tecznym, ale specyficznym, konstytutywnym dla tej instytucji środkiem działania. Za pomocą tego instrumentu „nieposłuszni” świadomie nara- żają się na wiele przewidzianych przez prawo konsekwencji, zwłaszcza na sankcje karne. Obnażając absurdalność pewnych norm, apelują do sumień prawników i ustawodawców, sygnalizują opinii publicznej ważne problemy 9 A. Fortas, Concerning Dissent and Civil Disobedience, The New American Library, New York 1968, s. 34–37. ##7#52#aSUZPUk1BVC1WaXJ0dWFsbw== 22 Problem nieposłuszeństwa obywatelskiego społeczne. Jeśli więc niektórzy autorzy odmawiają określonym działaniom nazwy nieposłuszeństwa obywatelskiego z racji następczych orzeczeń sądo- wych, wytrącają tym samym z rąk potencjalnych „nieposłusznych” podsta- wowe narzędzie, przy pomocy którego mogą oni zrealizować przynajmniej część swych celów. Dostrzega to Alan Schwartz10, pisząc, że odmawianie miana nieposłuszeństwa obywatelskiego działaniom, które w swej intencji miały mieć taki charakter, może kryć w sobie zamiar ich zbanalizowania i racjonalizacji w ramach obowiązującego systemu prawno-politycznego. Aparat państwowy i legitymizujące go prawo mogą się w rezultacie wyda- wać obywatelom bardziej sprawiedliwe, skoro w obliczu wyzwania „niepo- słusznych” okazały się elastyczne i tolerancyjne wobec protestów. Często więc autorzy zawężający definicję nieposłuszeństwa obywatelskiego, należą do jego moralnych krytyków11. Nie jest to jednak przypadek Johna Rawlsa. W jego Teorii sprawiedliwości czytamy dany akt obywatelskiego nieposłuszeństwa jest istotnie pomyślany jako sprzeczny z prawem, przynajmniej w tym sensie, że ci, którzy go dokonują, nie stwarzają jedynie precedensu dla orzeczenia, co jest zgodne z konsty- tucją — są gotowi przeciwstawiać się danej ustawie, nawet jeśli ma być utrzymana w mocy12. Rawls sugeruje, że nie tyle sądy, ile sami „nieposłuszni” powinni traktować swoje działanie jako łamanie prawa. Wyłącza więc ze swej defi- nicji wszystkie test cases, w których „łamiący prawo”, na przekór organom władzy publicznej, trwają przy przekonaniu, że postępują zgodnie z pra- wem, nawet gdy inaczej orzeknie Sąd Najwyższy. O wątpliwościach wobec tego poglądu świadczą słowa Ronalda Dworkina Czasem nawet po przeciwnej decyzji Sądu Najwyższego obywatel może wciąż uważać, że prawo jest po jego stronie; takie przypadki są rzadkie, ale jeśli w ogóle występują, to właśnie w dyskusjach dotyczących prawa konstytucyjnego wiążących się z przypadkami obywatelskiego nieposłu- szeństwa. Praktyka pokazuje, że Sąd Najwyższy jest bardziej skłonny do zmiany swych własnych decyzji, gdy ograniczają one ważne prawa osobi- 10 Por. A. M. Schwartz, Civil Disobedience, „Mac Gill Law Journal” 1970, nr 16, s. 549 i następne. 11 Zwraca na to uwagę Schnieder, Ziviler Ungehorsam…, s. 20. 12 J. Rawls, Teoria sprawiedliwości, tłum. M. Panufnik, J. Pasek, A. Romaniuk, WN PWN, Warszawa 1994, s. 501. ##7#52#aSUZPUk1BVC1WaXJ0dWFsbw== Niejednoznaczność obywatelskiego nieposłuszeństwa w refleksji prawniczej 23 ste lub polityczne, i właśnie z takimi decyzjami obywatel mógłby się nie zgadzać13. Zgodnie z argumentacją Dworkina i Preussa należałoby więc uznać, że nielegalność działania określanego jako nieposłuszeństwo obywatelskie powinien stwierdzać przynajmniej jeden organ władzy państwowej, a jed- nocześnie jego legalność nie powinna być orzeczona przez żaden sąd wyż- szej instancji w momencie, gdy działanie to jest podejmowane. Przejdźmy teraz do kolejnego kryterium nieposłuszeństwa obywa- telskiego — specyficznych intencji osób łamiących prawo. Z jednej strony argumentacja Freemana i Punera wskazuje, że nie można nie uwzględniać intencji złamania prawa i uzależniać tego, czy dane działanie jest nieposłu- szeństwem obywatelskim, od przyszłych i niepewnych decyzji sądowych, zwłaszcza że, jak zauważył Dworkin, Sąd Najwyższy jest bardziej skłonny do zmiany stanowiska na zgodne z postulowanym przez „nieposłusznych”. Z drugiej jednak strony trudno nie uznać za nieposłuszeństwo obywatelskie sytuacji, w których łamiący prawo są przekonani o legalności swych dzia- łań, mimo sprzeczności ich stanowiska z tym prezentowanym przez władzę państwową. Rysuje się więc następująca alternatywa: albo będziemy okre- ślać nieposłuszeństwo obywatelskie przede wszystkim jako złamanie prawa ściśle w sensie prawnym, abstrahując od intencji „nieposłusznych”, albo też właśnie z tych intencji uczynimy kryterium nieposłuszeństwa obywatel- skiego, dopuszczając wszakże, że nie jest ono złamaniem prawa. Rozwiąza- niem wskazanego problemu mogłaby być relatywizacja pojęcia „złamanie prawa”, przede wszystkim w aspekcie czasowym, a więc uznanie, że ze złamaniem prawa prima facie mamy do czynienia także wtedy, gdy owa nielegalność zostanie później definitywnie zakwestionowana i anulowana przez sąd. Drugie możliwe rozwiązanie opiera się na dopuszczeniu „legal- ności” nieposłuszeństwa obywatelskiego i precyzyjnym określeniu intencji, które pozwalałyby zakwalifikować dane działanie do tej kategorii. W literaturze przedmiotu podejmuje się próby określenia, jakie mo- tywacje uprawniają do nazwania aktów łamania prawa obywatelskim niepo- słuszeństwem. Zwraca się przede wszystkim uwagę, że winna to być moty- wacja moralno-polityczna czy nawet inspiracja sumienia. Łamiący prawo nie może działać na własną rzecz — czyniłoby to zeń pospolitego kry- 13 R. Dworkin, Biorąc prawa poważnie, tłum. T. Kowalski, WN PWN, Warszawa 1998, s. 379. ##7#52#aSUZPUk1BVC1WaXJ0dWFsbw== 24 Problem nieposłuszeństwa obywatelskiego minalistę. Czy można oprócz tego uznać za motywowane sumieniem lub moralnością łamanie praw o niekwestionowanej słuszności? Waga tego py- tania wiąże się z częstszym występowaniem obywatelskiego nieposłuszeń- stwa pośredniego. Aby skutecznie zwrócić uwagę na podawane w wątpli- wość elementy systemu prawnego, „nieposłuszni” niejednokrotnie muszą łamać przepisy czy decyzje, których naruszenie będzie bardziej spektaku- larne. Jednak liczni autorzy, jak Abe Fortas14 czy Jeffrie Murphy, wydają się w ogóle odmawiać takim przypadkom miana nieposłuszeństwa obywatel- skiego, gdyż nie dostrzegają związku między motywacją moralno-polityczną a złamaniem normy, której słuszność nie jest kwestionowana. Gdyby uzna- wać takie działania za nieposłuszeństwo obywatelskie, nie istniałyby prze- cież żadne obiektywne kryteria określające, kiedy i które normy wolno łamać. Przypadki nieposłuszeństwa pośredniego nie pozwalają zatem na prostą legalizację nieposłuszeństwa obywatelskiego. Zresztą już samo od- różnienie dwóch płaszczyzn — definicyjnej i legitymizacyjnej — pokazuje, że uznanie danego działania za nieposłuszeństwo obywatelskie nie ozna- cza jeszcze jego usprawiedliwienia. Gdyby nie to rozróżnienie, to istotna część tego, co określono w przeszłości jako nieposłuszeństwo obywatelskie, nie mogłaby zostać włączona do systemu prawnego na mocy nowych orze- czeń lub ustaw. Być może dlatego właśnie Fortas (sędzia sądu najwyższego) nie pisze, czy uważa nieposłuszeństwo pośrednie jedynie za nie dające się usprawiedliwić, czy też nie uważa go w ogóle za nieposłuszeństwo oby- watelskie. Za odrzuceniem możliwości obywatelskiego nieposłuszeństwa pośredniego stoi zwykle wyłącznie zasada legalizmu i wpisane w nią racje. Tymczasem precyzyjne rozróżnienie nieposłuszeństwa pośredniego i bez- pośredniego napotyka niejednokrotnie poważne kłopoty w zakresie sto- sowania prawa. Kent Greenawalt15 jako przykład przytacza opis sytuacji, gdy rodzice okupują budynek, którego deweloper nie chce im sprzedać. Okupacja to w zamierzeniu protest przeciwko prawu, które umożliwia de- weloperowi odmowę zawarcia umowy sprzedaży. Jednak bardzo trudno odpowiedzieć na pytanie, czy nieposłuszeństwo obywatelskie dotyczy tu naruszenia prawa własności dewelopera czy też norm, które umożliwiają mu niemoralne postępowanie. 14 Por. A. Fortas, Concerning Dissent…, s. 31–37. 15 K. Greenawalt, Justifying Civil Disobedience, w: Civil Disobedience in Focus, red. H. A. Bedau, Routledge, London–New York 1991, s. 182. ##7#52#aSUZPUk1BVC1WaXJ0dWFsbw== Niejednoznaczność obywatelskiego nieposłuszeństwa w refleksji prawniczej 25 Kontrowersja dotycząca motywacji łamania prawa wskazuje, że kla- syczna refleksja prawnicza nie wystarcza do uniwersalnego a tym samym praktycznego ujęcia związku między aktem nieposłuszeństwa a intencją „nieposłusznych”. „Nieposłuszni” nie orientują się bowiem na samą le- galność, ale na porządek prawny, którego owa legalność jest cechą. Nie podważają zasady obowiązywania prawa ani rozróżnienia między prawem a bezprawiem, lecz wskazują na deficyt legitymizacji16. Wyjątkowość i zaskakujący charakter nieposłuszeństwa obywatel- skiego można w istocie tłumaczyć szczególną relacją, jaka ukształtowała się w nowoczesnych społeczeństwach między legalnością a legitymizacją. Max Weber, a za nim inni wybitni socjologowie dostrzegli mianowicie, że legalność może być i w coraz większym stopniu staje się podstawą legitymi- zacji. Oznacza to, że adresaci norm prawnych akceptują porządek prawny z uwagi na jego legalność, a więc samo jego faktyczne obowiązywanie i sku- teczność procedur stanowiących podłoże obrotu gospodarczego i wymiany elit politycznych. Racjonalność i spójność ukształtowanych procedur mogą stanowić dodatkowy czynnik legitymizacyjny. Jeśli spojrzeć na społeczeń- stwo całościowo, twierdzenie o legitymizacji przez legalność oznacza, że prawo pośrednio samo się legitymizuje. Legitymizowane byłoby więc to, co jest legalne, ponieważ jest legalne, wszystko zaś, co nielegalne, pozbawione byłoby także legitymizacji. Słabość takiego uzasadnienia posłuszeństwa wo- bec prawa dostrzegł niemiecki konstytucjonalista Carl Schmitt. W słyn- nym eseju Politische Theologie pisał, że nim prawo wypełni swą funkcję normalizacyjną, musi się oprzeć na porządku pozaprawnym, który będzie jego gwarantem17. W ramach każdego porządku prawnego dostrzec można 16 Por. U. K. Preuss, Politische Verantwortung…, s. 28–36. Według Preussa nieposłu- szeństwo obywatelskie jest jednym z dwóch rodzajów kolizji legalności i legitymizacji po- rządku prawnego. Pierwszym jest stan wyjątkowy, gdy władza państwowa w imię legitymiza- cji porządku sięga do środków nielegalnych. Artykuł 20 ustawy zasadniczej RFN potwierdza tę interpretację stanu wyjątkowego, przyznając obywatelom prawo do oporu (a więc sięgnię- cie do środków nielegalnych), gdy zagrożony zostanie porządek konstytucyjny. Artykuł 18 tejże ustawy określa szczególne procedury służące delegitymizacji niektórych w pełni legal- nych zachowań. Nieposłuszeństwo obywatelskie możemy uznać za odwrotny rodzaj kolizji legalności i legitymizacji polegający na tym, że działania nielegalne są legitymizowane. Jest to niejako „oddolny” stan wyjątkowy, w którym naród polityczny staje się depozytariuszem legitymizacji (w odróżnieniu od klasycznego, „odgórnego” stanu wyjątkowego, w którym rolę tę przejmuje władza państwowa monopolizująca zastosowanie środków przymusu). 17 Por. C. Schmitt, Politische Theologie. Vier Kapitel zur Lehre von der Souveränität, Duncker und Humblot, Berlin 2004, s. 16–21. ##7#52#aSUZPUk1BVC1WaXJ0dWFsbw== 26 Problem nieposłuszeństwa obywatelskiego w związku z tym przejawy dwóch potencjalnie rywalizujących ze sobą po- rządków legitymizacyjnych. W czasie kryzysu, gdy legalność przestaje być wyrazem legitymizacji i gwarantem porządku, może dojść do głosu ów po- rządek pierwotny, który przeciwstawia się legalności i przywraca jej nową formę. Warto jednak podkreślić, że w warunkach normalizacji politycznej niełatwo dostrzec dwoistość porządku prawnego, który nie ogranicza się do samej legalności. Wprowadzone właśnie rozróżnienie między legalnością a legitymiza- cją pozwala na precyzyjniejsze określenie motywacji, które umożliwiają od- różnienie nieposłuszeństwa obywatelskiego od innych form łamania prawa. Motywacje charakteryzujące nieposłuszeństwo obywatelskie cechują się szczególnym stosunkiem do legalności, którą podważają w imię legitymi- zacji. Dzięki nim nieposłuszeństwo obywatelskie może być aktem niele- galnym, ale uzasadnionym zasadami leżącącymi u podstaw prawa i legity- mizującymi je. Złodziejem na przykład kieruje zupełnie inny rodzaj mo- tywacji, gdyż nie podważa ani legalności porządku, ani jego legitymizacji. Co więcej, może mu zależeć na korzyściach płynących z owych aspek- tów porządku prawnego. Jaskrawym przykładem jest fałszerz dokumen- tów, któremu, choć działa bezprawnie, zależy, by sfałszowany dokument był powszechnie uznawany, korzysta więc z dobra prawnego, które naru- sza. Inny przypadek motywacji, która nie cechuje się charakterystycznym dla nieposłuszeństwa obywatelskiego podważeniem legitymizacyjnej funk- cji legalności, jest wspomniana już odmowa dyktowana sumieniem. Kla- sycznym przykładem jest odmowa pełnienia służby wojskowej z powodów religijnych lub innych pobudek światopoglądowych (abstrahuję od faktu, że prawo może dopuszczać wyjątki od powszechnego obowiązku wojsko- wego dla pewnych osób i zakładam, że odmowa jest bezprawna). Podobnie jak złodziej czy fałszerz, osoba wierna własnemu sumieniu pragnie dla sie- bie wyjątku od zasady ogólnego obowiązywania prawa. Czyni to jednak wyłącznie w celu zachowania wewnętrznej integralności, a więc na przy- kład zgodności ze swymi przekonaniami religijnymi, i nie odwołuje się do zasad legitymizujących porządek prawny, a więc w żadnej mierze owego porządku nie podważa. Jak sentencjonalnie pisze Preuss, „konflikt między nakazami legalności a nakazami jednostkowego sumienia nie jest kolizją legalności i legitymizacji”18. 18 U. K. Preuss, Politische Verantwortung…, s. 34. ##7#52#aSUZPUk1BVC1WaXJ0dWFsbw== Niejednoznaczność obywatelskiego nieposłuszeństwa w refleksji prawniczej 27 Przyjmijmy zatem, że nieposłuszeństwo obywatelskie motywowane jest wolą zwrócenia uwagi władz lub opinii publicznej na rozdźwięk mię- dzy legitymizacją określonych norm, polityki czy decyzji administracyjnych przez samą legalność, a ich legitymizacją podstawową, „substancjalną”. Do zagadnienia tego będę jeszcze wielokrotnie powracał. Tymczasem warto się zastanowić, czy na motywację aktów nieposłuszeństwa obywatelskiego można nakładać dalej idące warunki. Czyni tak Rawls, wiążąc ideę nie- posłuszeństwa obywatelskiego ze sformułowanymi przez siebie zasadami sprawiedliwości. Pierwsza z nich mówi, że „każda osoba ma mieć równe prawo do jak najszerszej podstawowej wolności możliwej do pogodzenia z podobną wolnością dla innych”19, druga zaś, że „nierówności społeczne i ekonomiczne mają być tak ułożone, by (a) można się było rozsądnie spo- dziewać, że będzie to z korzyścią dla każdego, i (b) wiązały się z pozycjami i urzędami na równi dla wszystkich otwartymi”20. Według Rawlsa są to zasady, które każdy rozsądny człowiek postulowałby „za zasłoną niewie- dzy”, czyli w warunkach pełnej bezstronności. Dlatego też mają one być zgodne z powszechnym poczuciem słuszności. Nieposłuszeństwo obywatel- skie miałoby się pojawiać w społeczeństwach, które bliskie są porządkowi opartemu na tych zasadach. Rawls pisze, że dokonując aktu nieposłuszeń- stwa obywatelskiego, dana osoba odwołuje się do poczucia sprawiedliwości większości członków wspólnoty i oznajmia, że w jej opinii, powziętej po rozwadze, nie przestrzega się zasad społecznego współdziałania wolnych i równych ludzi21. Dalej dodaje: Uzasadniając obywatelskie nieposłuszeństwo, obywatel nie odwołuje się do zasad osobistej moralności ani do doktryny religijnej, choć one także mogą mu przyświecać i wspierać jego żądania; i rozumie się samo przez się, że obywatelskie nieposłuszeństwo nie może się opierać wyłącznie na interesie grupowym czy jednostkowym22. Stanowisko Rawlsa spotkało się z krytyką dotyczącą przede wszyst- kim nadmiernego zawężenia definicji nieposłuszeństwa obywatelskiego. Pe- 19 J. Rawls, Teoria sprawiedliwości…, s. 87. 20 Tamże, s. 87. 21 Tamże, s. 500. 22 Tamże, s. 502. ##7#52#aSUZPUk1BVC1WaXJ0dWFsbw== 28 Problem nieposłuszeństwa obywatelskiego ter Singer23 zwrócił uwagę, że choć niewątpliwie wymaga ono adresata — rządzących, ale też opinii publicznej — to wątpliwości budzi definiowanie go jako apelu łamiących prawo, który odwołuje się do zasad podzielanych przez daną wspólnotę. Dlaczegóż by celem „nieposłusznych” nie mogła być zmiana niesłusznych przekonań społecznej większości lub rozszerzenie perspektywy moralnej i zastanej koncepcji sprawiedliwości? Czy można zakładać, że realnie istniejące dziś społeczeństwa posiadają jedną lub jed- nolitą i podzielaną przez większość ideę sprawiedliwości? Wreszcie, pro- blematyczne jest wykluczenie z zakresu nieposłuszeństwa obywatelskiego tych aktów protestu, które nie dotyczą spraw mieszczących się w Rawl- sowskiej teorii sprawiedliwości. Jak bowiem potraktować nielegalny pro- test osób sprzeciwiających się prawu zezwalającemu na niehumanitarne traktowanie zwierząt? Przykłady działań nie spełniających daleko idących kryteriów Rawlsa znajdujemy u Kenta Greenawalta24. Opisuje on przypa- dek protestu przeciw próbom nuklearnym, którego uczestnicy nie apelują do społecznego poczucia sprawiedliwości, lecz wrażliwości na niepoweto- wane straty, jakie wywołać może użycie ładunków nuklearnych. Przytacza przykład rodziców, którzy po śmierci córki w wypadku samochodowym blokują skrzyżowanie, na którym doszło do wypadku, by wymusić na lokal- nych władzach ustawienie znaku „stop”, czy nielegalnych protestów prze- ciwko prywatnym przedsiębiorcom mających zwiększyć ich wrażliwość na ludzką krzywdę i skłonić do powstrzymywania się od niesprawiedliwego korzystania z prawa. Przykłady te pozostają poza Rawlsowską wizją niepo- słuszeństwa obywatelskiego, zbyt wąską, nie dopuszczającą różnorodnych możliwych koncepcji sprawiedliwości, wielości możliwych adresatów tego rodzaju aktów i różnych celów moralnych „nieposłusznych”. Można przy- puszczać, że swoją definicją Rawls chciał dokonać wspomnianej racjona- lizacji nieposłuszeństwa obywatelskiego, tym razem w ramach porządku prawnego welfare state, w którego obronę zaangażowana jest zresztą cała sformułowana przez niego teoria sprawiedliwości25. 23 Swój komentarz do propozycji Rawlsa Singer przedstawił w książce Democracy and Disobedience, Oxford University Press, Oxford 1973, s. 84–92, niedługo po ukazaniu się Teorii sprawiedliwości. 24 K. Greenawalt, Justifying…, s. 174–181. 25 W ten sposób komentuje dzieło Rawlsa Alan Ryan. Por. A. Ryan, John Rawls, w: Powrót wielkiej teorii w naukach humanistycznych, red. Q. Skinner, Lublin 1998, s. 119 i następne. Szerszą dyskusję na temat kontekstu politycznego i problemów teorii Rawlsa ##7#52#aSUZPUk1BVC1WaXJ0dWFsbw== Niejednoznaczność obywatelskiego nieposłuszeństwa w refleksji prawniczej 29 Odpowiadając na pytanie, dlaczego Rawls tak bardzo zawęził swą definicję, nie tylko w stosunku do potocznego rozumienia nieposłuszeń- stwa obywatelskiego, ale także do innych definicji formułowanych przez prawników i filozofów, należy zwrócić uwagę nie tylko na polityczny wy- miar jego teorii, ale także sposób, w jaki Rawls rozumie adresatów ak- tów nieposłuszeństwa. Przede wszystkim za niezbędne uważa on istnienie jakichś adresatów. Istotnym kryterium nieposłuszeństwa obywatelskiego jest zatem jego jawność. To trzecie już, wymienione kryterium, jest po- wszechnie akceptowane w literaturze, choć zwraca się uwagę na istnienie wielu „przypadków granicznych” — aktów nieposłuszeństwa, które byłyby zapewne jawne, gdyby ich ujawnienie nie uniemożliwiało osiągnięcia pod- stawowych celów stawianych sobie przez łamiących prawo26. Czy jednak wymóg jawności oznacza konieczność informowania władz lub organów stosujących prawo o aktach nieposłuszeństwa? Czy konieczne jest takie łamanie prawa, by informacja o tym dotarła także do opinii publicznej? A może konieczny jest jakiś określony zakres upowszechnienia informacji o złamaniu prawa? Sensowna odpowiedź na te pytania wymaga, po pierw- sze, uzasadnienia wymogu, by nieposłuszeństwo obywatelskie w ogóle po- siadało adresata, po drugie, określenia, kto ma być tym adresatem i jaka relacja powinna zaistnieć między nim a łamiącymi prawo. Mówiąc o adresacie jakiegoś działania, siłą rzeczy nadajemy temu działaniu charakter komunikatu, czyli przekazywania informacji. Oczywi- ście nie każda komunikacja jest nieposłuszeństwem obywatelskim. Każdy akt nieposłuszeństwa obywatelskiego musi być jednak komunikacją. Co więcej, można zasadnie twierdzić, że nieposłuszeństwo obywatelskie wy- znajdzie czytelnik w pracy zbiorowej pod redakcją N. Danielsa, Critical Studies on Rawls’ ‘A Theory of Justice’, Stanford Univeristy Press, Stanford 1975. 26 Typowy przykład to pomoc, której wielu białych Amerykanów udzielało w ucieczce czarnym niewolnikom w okresie obowiązywania Slave Fugitive Act, zakazującego takiej po- mocy, a nawet nakładającego obowiązek pomocy w pościgu za zbiegami. Do kategorii „przy- padków granicznych” należałoby również zaliczyć pierwszy przypadek nieposłuszeństwa oby- watelskiego opisany w drugiej księdze mojżeszowej — powstrzymanie się przez położne egip- skie od wykonania okrutnego rozkazu faraona, który żądał od nich zabijania każdego nowo narodzonego chłopca bezpośrednio po porodzie. Kobiety nie wykonały rozkazu ze strachu przed Bogiem, ale nie przyznały się do tego faraonowi, kłamiąc mu, że kobiety żydowskie, inaczej niż egipskie, są bardzo żywotne i rodzą dzieci jeszcze przed przyjściem położnych. W zachowaniu nieposłusznych kobiet egipskich brakuje więc jawności w znaczeniu wyraź- nego komunikatu wobec władcy. Por. D. Daube, Civil Disobedience in Antiquity, Edinburgh Univeristy Press, Edinburgh 1972, s. 5–8. Szerzej piszę o tym w rozdziale III. ##7#52#aSUZPUk1BVC1WaXJ0dWFsbw== 30 P
Pobierz darmowy fragment (pdf)

Gdzie kupić całą publikację:

Nieposłuszeństwo obywatelskie
Autor:

Opinie na temat publikacji:


Inne popularne pozycje z tej kategorii:


Czytaj również:


Prowadzisz stronę lub blog? Wstaw link do fragmentu tej książki i współpracuj z Cyfroteką: