Cyfroteka.pl

klikaj i czytaj online

Cyfro
Czytomierz
00158 007178 12429515 na godz. na dobę w sumie
Niewolnicy snów - ebook/pdf
Niewolnicy snów - ebook/pdf
Autor: Liczba stron:
Wydawca: E-bookowo Język publikacji: polski
ISBN: 978-8-3785-9359-1 Data wydania:
Lektor:
Kategoria: ebooki >> romans
Porównaj ceny (książka, ebook (-30%), audiobook).
„Niewolnicy Snów. Część 1”  to pełna nieoczekiwanych zwrotów akcji i zaskakujących zdarzeń historia młodej dziewczyny o imieniu Martika, którą zaczynają nawiedzać dziwne sny i mrożące krew w żyłach koszmary. Jej dotychczas poukładany świat burzą nagłe zmiany, a wokół zaczynają dziać się rzeczy, których nie potrafi wytłumaczyć i zrozumieć. Pomagają jej nowi przyjaciele, a wśród nich tajemnicza Sofie i Scott, któremu przychodzi odegrać szczególną rolę w życiu młodej bohaterki. Okazuje się, że głęboko skrywana rodzinna tajemnica musi wreszcie wyjść na jaw, a kolejne sny stają się istotnym tropem w dążeniu do odkrycia prawdy.

Dominika Budzińska urodziła się w marcu 1972 roku. Absolwentka Wydziału Zarządzania na Uniwersytecie Warszawskim. Po studiach rozpoczęła pracę w wydawnictwie w dziale marketingu. Od wielu lat związana z firmą medialną. Podróże i pisanie są jej wielką pasją od zawsze, ale dopiero ta powieść  spełniła jej największe marzenie. Niewolnicy Snów to  pierwsza część przygód młodej bohaterki i długo oczekiwany debiut literacki.
Znajdź podobne książki Ostatnio czytane w tej kategorii

Darmowy fragment publikacji:

DOMINIKA BUDZIŃSKA NIEWOLNICY SNÓW CZĘŚĆ I © Copyright by Dominika Budzińska e-bookowo Korekta: Patrycja Żurek Projekt okładki: Krzysztof Krawiec ISBN 978-83-7859-359-1 Wydawca: Wydawnictwo internetowe e-bookowo www.e-bookowo.pl Kontakt: wydawnictwo@e-bookowo.pl Wszelkie prawa zastrzeżone. Kopiowanie, rozpowszechnianie części lub całości bez zgody wydawcy zabronione Wydanie III 2014 Dla mojej ukochanej córki Julii, bez której świat nie miałby tylu barw. 4 wydawnictwo e-bookowoDominika Budzińska Niewolnicy snów Pokój był ponury i przerażająco ciemny. Gdzieś w oddali, jak przez mgłę, widać było niewielką smugę światła. Z trudem próbowała wedrzeć się do środka przez maleńkie okienko, zabezpieczone mo- siężną, gęsto plecioną kratą. W pomieszczeniu czuć było zapach stęchlizny i potworną wilgoć. Pomimo panującej wszędzie ciemności można było dostrzec poszarzałe ścia- ny, na których gdzieniegdzie widniały brunatne cienie, zbliżone momentami do arabskich malowideł. Martika leżała nieruchomo. Przyglądała się ogrom- nej lampie umieszczonej tuż nad głową. Starała się zro- zumieć, gdzie jest, próbując przypomnieć sobie przy- najmniej skrawki ostatnich zdarzeń. Lampa przypo- minała do złudzenia wielki reflektor ze szpitalnej sali operacyjnej. Dziewczynę ogarnął strach. Zastanawiała się, jak tu trafiła, a przede wszystkim dlaczego. Nie mogła sobie przypomnieć. Próbowała od- naleźć w pamięci cokolwiek, co mogłoby choćby w naj- mniejszym stopniu pomóc wyjaśnić tę niepojętą sytu- ację. Nagle jakby z oddali dobiegł odgłos zbliżających się kroków. Usłyszała zgrzyt ciężkich metalowych drzwi. Do pomieszczenia wkradł się lodowaty chłód, paraliżując ciało. Próbowała coś powiedzieć, ale nie mogła wydobyć 5 wydawnictwo e-bookowoDominika Budzińska Niewolnicy snów żadnego dźwięku. Nie mogła nawet otworzyć ust. Każda próba rozchylenia warg kończyła się bólem. Oślepiło ją światło ogromnego reflektora. Po chwili jak we mgle zaczęły rysować się kontury postaci. Dobrze zbudowany mężczyzna z dość długimi, rzadkimi włosami pochylił się nad nią, po czym odszedł. Nie zdążyła zoba- czyć jego twarzy. W jednym z jasnych halogenów, wcho- dzących w skład okrągłej lampy, ujrzała swoje odbicie. Zielonymi oczami wpatrywała się w zmasakrowaną twarz oszpeconą głębokimi ranami, z których powoli sączyła się krew. Nie mogąc uwierzyć w to, co widzi, jeszcze raz dokład- nie przyjrzała się ustom. Dopiero teraz pośród licznie po- krywających je strupów dostrzegła brązową nić. Wstrzą- sający widok na chwilę odebrał jej oddech. Miała zaszy- te wargi. Poczuła, że się dusi. Przeszywający ból wbił się w ciało niczym ostry sztylet. Z każdą sekundą stawał się silniejszy. Przerażona, nie mogąc złapać oddechu i opano- wać narastającego strachu, straciła przytomność. Kiedy się ocknęła, pokój był pusty. Mężczyzna znik- nął, a wokół znów panowała ciemność. Poczuła ulgę. Po- nownie zaczęła się rozglądać, badając wnikliwie każdy metr obskurnego pomieszczenia. Drzwi były uchylone. Z daleka dochodziły pojedyncze dźwięki klawiszy pianina. Brzmiały tak, jakby ktoś się bawił, nieudolnie uderzając w przypadkowo wybrany klawisz. Czuła, jak wewnątrz cała drży, jak wali jej serce. Nara- stający strach był zbyt wielki, by mogła nad nim zapano- wać. Próbowała się uspokoić, miała wrażenie, że za chwilę znowu straci przytomność. Jedyne, o czym marzyła, to 6 wydawnictwo e-bookowoDominika Budzińska Niewolnicy snów znaleźć w sobie jeszcze odrobinę siły, by jak najszybciej opuścić to koszmarne miejsce. Uciec jak najdalej. Uciec od myśli, które kłębiły się w głowie, od okrutnego obrazu, który ujrzała. Spróbowała wstać, lecz obolałe ciało leżało bezwładnie, nie mogła wykonać żadnego ruchu. – To nie dzieje się naprawdę – pomyślała. – To nie- możliwe! Błagam, niech ktoś mi pomoże! Zabierzcie mnie stąd! 7 wydawnictwo e-bookowoDominika Budzińska Niewolnicy snów Pani Royensen delikatnie stąpała po pokrytej włoską terakotą podłodze, cichutko krzątając się po kuchni. Zawsze wstawała najwcześniej, by móc wszystko spokojnie i dokładnie przygotować. Chciała zdążyć, zanim obudzą się pozostali domownicy. Stół, jak zwykle pięknie nakryty, przygotowany do wspól- nego rodzinnego śniadania, wyglądał jak reklama nowego wystroju kuchni w ekskluzywnym katalogu. W niczym nie przypominał powszechnego mebla, służącego przeważnie do wypicia w pośpiechu porannej kawy i posmarowania dżemem lekko przypalonej grzanki. W tym domu jednak wszystko musiało być wyjątkowe i dopracowane z naj- większą precyzją. I było. Emily Royensen osobiście dbała o każdy szczegół, składający się na codzienną egzystencję rodziny. Jako kochająca żona i jeszcze bardziej kochająca matka, a także doskonała pani domu czuła, że spoczywa na niej ogromna odpowiedzialność. W tej roli sprawdzała się wyjątkowo. Za nic na świecie nie zamieniłaby swojego idealnego życia. Wszystko, co miało ścisły związek z do- mem, a w szczególności z rodziną traktowała z należytą powagą i sprawiało jej to niewypowiedzianą przyjemność. Tak jak dopracowany był świat pani Royensen, tak ona sama była perfekcyjna aż do przesady. Piękna kobieta, dość wysoka, z nieskazitelnie upiętymi w delikatny koczek 8 wydawnictwo e-bookowoDominika Budzińska Niewolnicy snów włosami, zawsze w niezbyt wysokich szpilkach i eleganc- kim ubraniu, mądrym i niezwykle zmysłowym spojrze- niem potrafiła oczarować każdego. Mężczyźni podziwiali ją nie tylko za wygląd. Pani Roy- ensen była oczytaną i wykształconą osobą, z którą można było prowadzić wielogodzinne rozmowy na każdy, nawet najtrudniejszy, temat. Kobiety zazdrościły jej urody i inte- ligencji, a przede wszystkim ogromnej zaradności. Emily posiadała naturalną łatwość radzenia sobie z codzienny- mi, pozornie błahymi sprawami. Była lubiana za lojalność i pomoc, którą chętnie służyła w każdej sytuacji. Zawsze można było na niej polegać. Zawsze i bez wyjątku. Była po prostu idealna. – Witaj, kochanie! – w kuchni zabrzmiał przyjemny męski głos, który na chwilę oderwał kobietę od mister- nych przygotowań. Odwróciła się. Przez ułamek sekundy zdawało się, że widzi go po raz pierwszy. Poczuła się tak jak wtedy, kie- dy kilkanaście lat temu jedli pierwsze wspólne śniadanie. Wciąż był przystojny. Spokojnym krokiem podeszła i tak jak tamtego poranka przytuliła się mocno, wdychając głę- boko jego zapach. Była taka szczęśliwa. – Witaj, Adamie – szepnęła i pocałowała go w poli- czek. – Gdzie nasza panna? Pewnie jeszcze słodko chrapie, nie przyjmując do wiadomości powagi dzisiejszego dnia – mężczyzna uśmiechnął się i usiadł do stołu. – Już po nią idę. Mamy jeszcze czas. Emily włączyła ekspres do kawy, zwinnym ruchem wrzuciła trzy grzanki do tostera, a potem posłała mężowi 9 wydawnictwo e-bookowoDominika Budzińska Niewolnicy snów pełne oddania spojrzenie i ruszyła w stronę schodów, sta- rając się iść niemal bezszelestnie. Uchyliła delikatnie drzwi. Martika siedziała na sze- rokim marmurowym parapecie, na którym zawsze leżały kolorowe, miękkie poduchy. Było to jej ulubione miejsce. Ogromne okno, za którym widać było stare piękne drze- wa i dziewiczy ogród skłaniało do codziennych samotnych rozmyślań, snucia marzeń i planów. Była zamyślona, jak- by zupełnie nieobecna. – Dzień dobry, córeczko – kobieta odezwała się po chwili. – Już wstałaś? – nie ukrywała zdziwienia. – Byli- śmy z tatą przekonani, że wciąż smacznie śpisz. Nie chcia- łam cię budzić wcześniej – podeszła do dużego, zasłanego białą narzutą łóżka, poprawiła różową poduszkę, jeszcze raz wygładziła dłonią nierówne powierzchnie, po czym za- niepokojona brakiem jakiejkolwiek odpowiedzi spojrzała na dziewczynę. – Coś się stało? Denerwujesz się? – Nie, po prostu źle spalam. Jestem trochę zmęczona. – Zejdziesz na śniadanie? – zapytała, głaszcząc córkę po policzku. – Tata już siedzi przy stole – dodała – pewnie umiera z głodu. – Dobrze, już idę – westchnęła i ociężale zwlekła się z parapetu. Jak zawsze suto zastawiony stół prezentował się okaza- le. Świeże owoce, półmisek drogich, wyszukanych serów, trochę chudych wędlin, trzy rodzaje marmolady babcinej roboty, jajka na bekonie, chrupiące grzanki, sok z poma- rańczy, świeżo parzona kawa. Śniadania w tym domu za- wsze były ucztą. Podobnie jak pozostałe posiłki. Jednak to właśnie poranną biesiadę Emily uważała za najważniej- 10 wydawnictwo e-bookowoDominika Budzińska Niewolnicy snów szą. Była przekonana, że tak celebrowane śniadanie w ro- dzinnej atmosferze daje człowiekowi radość i energię na cały dzień. Martika prawie nic nie mogła przełknąć. W końcu udało się ją namówić jedynie na sok i pół banana. Wciąż nie doszła do siebie po nocnym koszmarze. Nie mogła też uwierzyć, że to ostatnie chwile spędzone w tym domu. 11 wydawnictwo e-bookowoDominika Budzińska Niewolnicy snów PODZIĘKOWANIA Spełniło się moje marzenie. Szczęśliwie dobrnęłam do końca pewnego etapu i czuję, że powinnam za to podziękować. Dziękuję najbliższym i tym, którzy za- wsze, w mniejszym lub większym stopniu są przy mnie. Dziękuję moim kochanym rodzicom – Irence i Stasio- wi Budzińskim – za to, że jestem. Za cudowne dzieciń- stwo spędzone w bajkowej aurze przepięknej Juraty, za miłość, ciepło i ciszę. Za pomoc, wsparcie i to, że zawsze mogę na nich liczyć. Dziękuję mojemu mężo- wi, Ryszardowi Czachorowskiemu, za beztroskie życie pełne wspaniałych podróży i miłych niespodzianek. Za cierpliwość, spokój i czas, dzięki którym mogę tworzyć. Za to, że mogłam wreszcie spełnić swoje marzenie. Na końcu, ale za to najbardziej, pragnę podziękować na- jukochańszej istotce, mojej córce Julii za jej głęboką wiarę w to, co robię. Za to, że dała mi siłę. Za chwile radości i smutku, ponieważ wszystkie są dla mnie bez- cenne. Za to, że bez niej prawdopodobnie nie powstała- by ta opowieść... 298 wydawnictwo e-bookowoDominika Budzińska Niewolnicy snów ... i jeszcze wszystkim tym, którzy w jakikolwiek spo- sób przyczynili się do tego, że historia ta ujrzała światło w tunelu księgarnianych półek... Dla Was Z wyrazami szacunku Dominika Budzińska 299 wydawnictwo e-bookowoDominika Budzińska Niewolnicy snów Dominika Budzińska urodziła się w marcu 1972 roku. Absolwentka Wydziału Zarządzania na Uniwersytecie Warszawie. Po studiach rozpoczęła pracę w wydawnic- twie w dziale marketingu. Od wielu lat związana z fir- mą medialną. Podróże i pisanie są jej wielką pasją od zawsze, ale dopiero ta powieść spełniła jej największe marzenie. Niewolnicy Snów to pierwsza część przygód młodej bohaterki i długo oczekiwany debiut literacki.
Pobierz darmowy fragment (pdf)

Gdzie kupić całą publikację:

Niewolnicy snów
Autor:

Opinie na temat publikacji:


Inne popularne pozycje z tej kategorii:


Czytaj również:


Prowadzisz stronę lub blog? Wstaw link do fragmentu tej książki i współpracuj z Cyfroteką: