Cyfroteka.pl

klikaj i czytaj online

Cyfro
Czytomierz
00226 004574 13085452 na godz. na dobę w sumie
Niezapomniany rejs - ebook/pdf
Niezapomniany rejs - ebook/pdf
Autor: Liczba stron: 153
Wydawca: Harlequin Polska Język publikacji: polski
ISBN: 978-83-238-8499-6 Data wydania:
Lektor:
Kategoria: ebooki >> romans
Porównaj ceny (książka, ebook, audiobook).

 

Kat Balfour, piękna i przebojowa córka bajecznie bogatego Oscara Balfoura, ma wszystko, czego zapragnie. Ojciec wie jednak, że przydałaby jej się w życiu odmiana i wysyła ją na rejs jachtem po Morzu Śródziemnym. Właścicielem jachtu jest niezwykle przystojny Hiszpan, Carlos Guerrero, były torreador, przyjaciel i dłużnik jej ojca. Carlos obiecał ojcu Kat, że nauczy ją, czym jest praca i co jest w życiu ważne. Gdy jacht wypływa w morze, Kat dowiaduje się, że nie będzie się opalać na pokładzie, ale sprzątać i gotować dla siedmioosobowej załogi...

Znajdź podobne książki Ostatnio czytane w tej kategorii

Darmowy fragment publikacji:

Sharon Kendrick Niezapomniany rejs Tłumaczył Kamil Maksymiuk Tytuł oryginału: Kat and the Dare-Devil Spaniard Pierwsze wydanie: Harlequin Presents, 2010 Redaktor serii: Marzena Cieśla Opracowanie redakcyjne: Marzena Cieśla Korekta: Maja Garlińska ã 2010 by Harlequin Books S.A. ã for the Polish edition by Arlekin – Wydawnictwo Harlequin Enterprises sp. z o.o., Warszawa 2012 Wszystkie prawa zastrzez˙one, łącznie z prawem reprodukcji części lub całości dzieła w jakiejkolwiek formie. Wydanie niniejsze zostało opublikowane w porozumieniu z Harlequin Enterprises II B.V. Wszystkie postacie w tej ksiąz˙ce są fikcyjne. Jakiekolwiek podobieństwo do osób rzeczywistych – z˙ywych lub umarłych – jest całkowicie przypadkowe. Znak firmowy Wydawnictwa Harlequin i znak serii Harlequin Światowe Z˙ycie Ekstra są zastrzez˙one. Arlekin – Wydawnictwo Harlequin Enterprises sp. z o.o. 00-975 Warszawa, ul. Starościńska 1B lokal 24-25 Skład i łamanie: COMPTEXTÒ, Warszawa ISBN 978-83-238-8499-6 ŚWIATOWE Z˙YCIE EKSTRA – 354 ROZDZIAŁ PIERWSZY Nawet wspaniałe śródziemnomorskie słońce nie było w stanie się przebić przez kłębiące się w jej głowie czarne chmury. Odgarnęła z oczu kosmyk ciemnych włosów i z cięz˙- kim westchnieniem oparła się o miękki skórzany fotel limuzyny. Wprawdzie minął juz˙ tydzień, lecz wspo- mnienia tamtego feralnego wieczoru nadal były z˙ywe i wyraźne; wieczoru pełnego obustronnych obelg i oskarz˙eń, które co chwila przecinały powietrze niczym wystrzały z pistoletu. W takiej właśnie atmosferze kolejny brzydki sekret rodzinny wyszedł na jaw. – Boz˙e, gdyby chociaz˙... – powiedziała na głos Kat, lecz urwała. Rana była nadal zbyt świez˙a. Gdyby chociaz˙ to wszystko nie wydarzyło się podczas słynnego balu charytatywnego organizowa- nego co roku przez rodzinę Balfourów. Na zewnątrz koczowały chmary dziennikarzy, których było chyba nawet więcej niz˙ gości. Liczyli na to, z˙e trafi im się jakiś efektowny skandalik. Kat przymknęła powieki, jej usta wykrzywił gorzki grymas. Była pewna, z˙e te hieny do dzisiejszego dnia nie mogą uwierzyć w far- ta, którego mieli tamtego wieczoru. 6 SHARON KENDRICK Juz˙ ubiegłoroczna edycja balu była istną katastro- fą. Kat zrobiła wówczas z siebie kompletną idiotkę przy bogatym aroganckim Hiszpanie, Carlosie Guer- rero. Wtedy jednak jedynym świadkiem tego kom- promitującego incydentu był jej ojciec, Oscar. Tym razem było nieporównywalnie gorzej – siostry Kat, bliźniaczki, oświadczyły, z˙e ich ukochana siostra Zoe została poczęta nie przez Oscara, tylko przez innego męz˙czyznę, zatem nie jest prawdziwą Balfourówną. Dziennikarze, ci padlinoz˙ercy, byli wniebowzięci. Nazwisko Balfourów znowu trafiło na pierwsze stro- ny gazet, zwłaszcza tabloidów. Paparazzi oblegali bajeczną posiadłość słynnego rodu przez wiele dni. Kat raniły brutalne słowa artykułów oraz nagłówki, które krzyczały: Skandal! Szok! Wstyd! Istotnie, w rodzinie Balfourów roiło się od drama- tów i sekretów. Posiadane przez nich bogactwo nie oznaczało jednak, z˙e są impregnowani na ból. Jesteś- my ludźmi, tak jak inni, pomyślała Kat. Krwawimy, kiedy się nas zrani. Rzecz jasna, nikt nie chciał przyjąć tego do wiadomości. Zresztą Kat juz˙ dawno temu przysięgła sobie, z˙e nie będzie wyprowadzać opinii publicznej z błędu. W tym brutalnym świecie przyznanie się do tego, z˙e jest się osobą czującą i wraz˙liwą, jest jedną z najbardziej niebezpiecznych rzeczy, jakie moz˙na zrobić. Wyglądając przez okno limuzyny, przypomniała sobie, w jaki sposób poradziła sobie z najnowszym skandalem z rodem Balfourów w roli głównej. W taki sam jak zwykle – uciekła z rodzinnej posiadłości. Niezbyt daleko, zaledwie do Londynu, gdzie zaszyła NIEZAPOMNIANY REJS 7 się w jakimś hotelu pod fałszywym nazwiskiem. Dzięki ciemnym okularom zachowała anonimowość. Mogła wreszcie choć trochę odetchnąć od całego tego zamieszania. Wczoraj rano otrzymała jednak telefon od ojca. Powiedział, z˙e ma dla niej ,,atrakcyj- ną propozycję’’. W Kat natychmiast obudziła się podejrzliwość. Czyz˙by dlatego, z˙e Oscar, jej prawdziwy ojciec, nigdy nie był jej tak bliski, jak ukochany ojczym, Victor? Zamrugała energicznie, próbując powstrzy- mać napływające do oczu piekące łzy. Nie chciała myśleć ani o swoim ojczymie, ani o swojej przeszło- ści. Wiedziała, z˙e te myśli prowadzą prosto do obłę- du, rozpaczy i innych bolesnych emocji, przed który- mi z całych sił się broniła. – Co masz na myśli, tato? – zapytała ostroz˙nie. W słuchawce zapadła złowroga cisza. – Propozycję, z której powinnaś skorzystać – od- parł wreszcie juz˙ chłodniejszym tonem. – Czyz˙ nie powiedziałaś mi podczas balu, z˙e masz dość swojego obecnego z˙ycia? Naprawdę to powiedziałam? – pomyślała zdzi- wiona. Być moz˙e w chwili słabości coś takiego palnęłam. I tak oto ojciec dowiedział się o dojmują- cym uczuciu smutku i samotności, które krąz˙yło w jej z˙yłach niczym trucizna. – Moz˙e mnie źle zrozumiałeś... – Zrozumiałem cię doskonale, Kat. Dlatego radzę ci wykorzystać szansę, którą chcę ci dać. Zmiana otoczenia, zmiana trybu z˙ycia. Co powiesz na rejs łodzią po Morzu Śródziemnym? 8 SHARON KENDRICK Brzmi fantastycznie! – pomyślała uradowana. Oj- ciec nie chciał zdradzić z˙adnych szczegółów, lecz Kat wiedziała, z˙e czegoś takiego właśnie teraz potrzebuje. Dla swoich córek Oscar był czasem nieco szorstki i srogi, często poirytowany ich wybrykami, ale i tak największą przyjemność sprawiało mu dbanie o to, by jego latorośle wiodły przyjemne z˙ycie w luksusie. Dlatego właśnie teraz luksusowa limuzyna wiozła Kat do szalenie modnego portu w Antibes na Lazuro- wym Wybrzez˙u. Prowansalskie słońce praz˙yło zamoz˙- nych wczasowiczów, błyszczące morze miało piękny odcień kobaltu, a sam port zapełniony był najwspanial- szymi na świecie okazami jachtów motorowych. Tak właśnie wygląda południe Francji – splendor, blichtr i niedostępne zwykłym śmiertelnikom bogactwo. – Dotarliśmy na miejsce, proszę pani – poinfor- mował szofer, zatrzymując wóz przy największym jachcie w całym porcie. Kat nigdy w z˙yciu nie widziała tak imponującego jachtu. Dzięki aerodynamicznemu kształtowi oraz szpiczastemu dziobowi zdawał się wyłaniać z wody niczym jakiś gigantyczny ptak morski. Dostrzegła wypolerowany drewniany pokład, turkusowy basen oraz lądowisko dla helikopterów. – Wow! – wyszeptała podekscytowana, a jej usta ułoz˙yły się w uśmiech. Kat od dziecka obracała się w wysokich sferach, w świecie ludzi bajecznie bogatych, totez˙ wiedziała, z˙e tego typu superjachty to luksus dostępny wyłącz- nie tym najzamoz˙niejszym; nie tylko kosztują for- tunę, ale są horrendalnie drogie w utrzymaniu. Łódź, NIEZAPOMNIANY REJS 9 przed którą stała, była spektakularna. Dookoła stali turyści, pstrykając zdjęcia. Kat zastanawiała się, kim jest właściciel. Ojciec, zapewne z wrodzonej przeko- ry, zataił przed nią tę informację. Rzuciła okiem na nazwę jachtu wymalowaną ciem- nymi literami na kadłubie. Corazón Fro. Ściągnęła brwi. Czyli właściwie... co? Nie była poliglotką; wiedziała jedynie, z˙e to po hiszpańsku. Jej serce zabiło nerwowo; od razu pomyślała o jedynym męz˙- czyźnie, który publicznie ją upokorzył. I który od tamtej pory nawiedzał ją w snach. Potęz˙ny, o czar- nych kręconych włosach oraz najzimniejszych oczach, jakie w z˙yciu widziała. Odpędziła od siebie myśli o tym Hiszpanie, które były jeszcze bardziej draz˙niące i bolesne niz˙ wspo- mnienie burzliwych scen rodzinnych z ubiegłego tygodnia. Weszła na nabrzez˙e i zauwaz˙yła, z˙e ludzie się na nią gapią. Nic nowego. Ludzie zawsze to robili, a ona ich do tego zachęcała. Wiedziała, z˙e jeśli będzie olśniewać ludzi swoją powłoką, to oni nie pofatygują się, by spojrzeć głębiej w jej umysł i serce. Ta filozofia, której kurczowo się trzymała, mówiła, z˙e ubranie moz˙e słuz˙yć jako zbroja, która zniechęca ludzi do bliz˙szych kontaktów. A dla Kat tak było lepiej. Dzisiaj miała na sobie skąpe dz˙insowe szorty oraz obcisły biały T-shirt, który nieco odsłaniał jej płaski i opalony brzuch. Błyszczące czarne włosy spływały kaskadami na ramiona i plecy. Jej błękitne oczy, znak rozpoznawczy Balfourów, ukryte zostały za ogrom- nymi okularami przeciwsłonecznymi. Wiedziała, jaki 10 SHARON KENDRICK strój jest adekwatny do odpręz˙ającego rejsu luksuso- wym jachtem. Zasada jest prosta: nie moz˙na się prze- sadnie wystroić, ale trzeba włoz˙yć na siebie rzeczy markowe, będące symbolem statusu społecznego. – Wypakuj moje bagaz˙e – rzuciła do kierowcy, po czym ruszyła w kierunku kładki. Chybocząc się nieco na swoich najmodniejszych w tym sezonie espad- rylach, ujrzała ubranego w uniform jasnowłosego męz˙czyznę, który się do niej zbliz˙ał. Uśmiechnęła się na powitanie. – Dzień dobry. Chyba się pan mnie spodziewa. Nazywam się Kat Balfour. Męz˙czyzna skinął głową. W jego uchu zabłysł mały diamentowy kolczyk. – Domyśliłem się – powiedział, taksując ją wzro- kiem. Kat rozejrzała się dookoła. – Czy przybyli juz˙ inni goście? Męz˙czyzna pokręcił głową. – A mój... gospodarz? – Poczuła się głupio. Nie znała nawet nazwiska właściciela lub właścicielki jachtu. Dlaczego nie nalegałam, by ojciec mi je wy- jawił? Bo nie chciałaś draz˙nić swojego tatusia, usły- szała w głowie brutalnie szczery głos. Wiedziałaś, z˙e jest w złym humorze i moz˙e wstrzymać twoje kieszonkowe. A co byś wtedy zrobiła, bidulko? Zau- waz˙yła, z˙e nieznajomy patrzy na nią lekko rozbawio- ny. – Czy juz˙ się pojawił? – Jeszcze nie. – Moz˙e zechce pan wziąć moje bagaz˙e? – zapyta- ła, a raczej stwierdziła z wymuszonym uśmiechem. NIEZAPOMNIANY REJS 11 – A moz˙e... pani sama je weźmie? Kat spojrzała na niego zdumiona. – Pardon? – Jestem inz˙ynierem – wyjaśnił. – A nie tragarzem. Kat nie pozwoliła, by uśmiech na jej twarzy zgasł. Doszła do wniosku, z˙e nie ma sensu wdawać się w dyskusje z tym nieokrzesanym majtkiem. Poskarz˙y się jego szefowi. Pokaz˙e mu, z˙e nikt nie ma prawa odzywać się w taki sposób do Kat Balfour! – W takim razie moz˙e zaprowadzi mnie pan do mojej kabiny – powiedziała lodowatym tonem. – Jasne, z przyjemnością – odparł męz˙czyzna, uśmiechając się. – Za mną, proszę. Kat nie niosła sama swoich bagaz˙y od czasów, kiedy została wylana z ostatniej szkoły, do której uczęszczała. Była wściekła; niosła cięz˙kie i niepo- ręczne bagaz˙e, idąc na wysokich obcasach, nie dało się tego zrobić z gracją! Jak się okazało, to był jedynie wstęp. Kiedy dotarli do kajuty, do której męz˙czyzna ją zaprowadził, Kat nie mogła uwierzyć własnym oczom. Gdy dawniej zatrzymywała się na jakimś jachcie, dostawała naj- lepsze miejsce, blisko głównego pokładu, tak by wstając z łóz˙ka, moz˙na było niemal od razu wyjść prosto na poranne słońce... Nie tym razem. Kat omiotła wystraszonym wzrokiem ciasną klitkę, w której nie starczyłoby miejsca nawet na jej ubrania. Do tego gołe ściany, bez ani jednego okienka! Na drzwiach wisiało jakieś ohydne ubranie. Kto je tu zostawił? Rzuciła torby na ziemię. – Niech mnie pan posłucha... 12 SHARON KENDRICK – Mam na imię Mike – przerwał jej. – Mike Price. Chciała mu powiedzieć, z˙e ma w nosie to, jak się nazywa, i z˙e niedługo będzie musiał poszukać nowej pracy, ale powstrzymała się. Wzięła głęboki wdech. – Zaszła jakaś fatalna pomyłka – zauwaz˙yła cierp- kim tonem. – Naprawdę? – Ta kajuta to z˙art. Jest o wiele za mała! Męz˙czyzna wzruszył ramionami. – Taki dostała pani przydział. Z pretensjami pro- szę do szefa. Kat zacisnęła usta. Gdyby tylko wiedziała, kim jest ów tajemniczy szef! – Chyba pan nie rozumie... – Nie, to chyba pani nie rozumie – poprawił ją obcesowo. – Szef lubi, kiedy jego załoga nie narzeka i nie podskakuje. Dlatego tak hojnie nam płaci. – Ale ja, do diabła, nie jestem członkiem załogi! – sprostowała z z˙arem. – Jestem tutaj gościem. Mike najpierw zmruz˙ył oczy, a potem wybuchnął gromkim śmiechem. – Coś mi się nie wydaje. A przynajmniej posia- dam inne informacje. Kat poczuła na plecach zimny dreszcz. – O czym pan mówi? – Z˙aden ,,pan’’, tylko Mike. Na pokładzie wszys- cy są równi. Znaczy, z wyjątkiem szefa. – Wyjaśniw- szy tę kwestię, wskazał ręką wiszące na drzwiach ubranie, które juz˙ wcześniej przykuło uwagę Kat. Zdjął je z haczyka i podał Kat. NIEZAPOMNIANY REJS 13 Spojrzała na niego bez zrozumienia. – Co to jest? – A jak myślisz, Kat? Dopiero po chwili dotarło do niej, czym jest ta płachta materiału. – To... fartuch? – Nagle poczuła obrzydzenie do trzymanego w palcach mundurka słuz˙ącej i wcisnę- ła go z powrotem Mike’owi. – O co tu, do diabła, chodzi? Męz˙czyzna zmarszczył brwi. – Chodź ze mną – rzucił po chwili. Nie miała na to najmniejszej ochoty, ale nie miała tez˙ z˙adnego wyboru. Bo co innego miałabym niby zrobić? – pomyślała. Zostać w tej dziupli i zacząć wypakowywać swoje warte fortunę ubrania? A moz˙e powinnam posłuchać swojej intuicji, czyli wziąć nogi za pas i zapomnieć o tych koszmarnych ,,wakacjach’’? Miała jednak nadzieję, z˙e wszystko się zaraz wy- jaśni. Przeszli przez labirynt ciasnych, obitych drew- nem korytarzy, a następnie weszli przez podwójne drzwi do jakiegoś większego pomieszczenia. Kat odetchnęła z ulgą. Pokój był dokładnym przeciwieństwem nory, w której byli wcześniej. Z aprobatą omiotła wzro- kiem wielki salon, rzęsiście oświetlony małymi z˙y- randolami zawieszonymi pod sufitem oraz promie- niami słońca wpadającymi przez przeszklone drzwi. Na środku pokoju znajdował się ogromy stół, przy którym mogło się zmieścić tuzin osób. Kat zauwaz˙y- ła jednak, z˙e nakryty był jedynie dla dwóch. Do połowy wypalona świeca, brudne naczynia, piękna 14 SHARON KENDRICK taca z niebieskiego szkła wypełniona nadgryzionymi egzotycznymi owocami oraz wiaderko, w którym nadal tkwiła otwarta butelka szampana. – Co za bałagan! – zauwaz˙yła Kat, krzywiąc się z niesmakiem. W jej domu słuz˙ba zawsze pilnowała, by panował idealny porządek. – W rzeczy samej – zgodził się Mike. – Szef czasem lubi się dobrze zabawić... Dowiedziała się zatem wreszcie czegoś o tajemni- czym ,,szefie’’. Raptem silniki cicho zawarczały i łódź zaczęła płynąć. Kat poczuła, jak serce podskoczyło jej do gardła. Juz˙ miała wpaść w panikę, zacząć krzyczeć, gdy nagle dwie rzeczy pochłonęły jej uwagę. Na wypolerowanej dębowej podłodze lez˙ał stanik od bikini. Był to zaledwie skrawek złotego materiału; tego typu bieliznę wkłada się jedynie w sytuacjach, kiedy wiadomo, z˙e się ją zdejmie. Co, jak widać, tutaj miało miejsce. Kat poczuła, jak jej policzki zaczynają płonąć na myśl o tym, co się musiało wydarzyć w tym pomieszczeniu. Po chwili jej uwaga skupiła się na zdjęciu męz˙- czyzny zawieszonym na ścianie. Poczuła się tak, jakby ktoś nagle uderzył ją pięścią w twarz! Człowiek na zdjęciu był bardzo młody, jednak na jego męskim obliczu z˙yciowe doświadczenie zdąz˙yło juz˙ odcisnąć wyraźne piętno. Czarne oczy wpatrywa- ły się prosto w obiektyw, jakby chciały go rozsadzić intensywnością swojego spojrzenia. Męz˙czyzna miał na sobie bogato zdobioną marynarkę, obcisłe spodnie oraz jakiś dziwny, ciemny kapelusz. Dopiero po chwili Kat zorientowała się, z˙e to przeciez˙ tradycyjny NIEZAPOMNIANY REJS 15 strój torreadora. Znowu przeniosła wzrok na twarz męz˙czyzny. Zadrz˙ała na całym ciele. Z przeraz˙eniem stwierdziła, z˙e wpatruje się w sta- rą fotografię Carlosa Guerrero! Usiłując się opanować, odwróciła się do Mike’a. – Do kogo nalez˙y ten jacht? – zapytała bardzo powoli, niemal sylabizując. Mike skinął głową w kierunku fotografii. – No jak to? Do tego przystojniaka. – C-Carlosa? – Samo wypowiedzenie na głos jego imienia sprawiło, z˙e przeszły ją ciarki. Z im- petem powróciło wspomnienie jego okrutnych słów, które przeszyły jej serce jak strzały, i nadal tam właśnie tkwiły. – Carlosa Guerrero? – Ma się rozumieć. – Spojrzał na nią zaskoczony. – Nie wiedziałaś o tym? Oczywiście, z˙e nie! Gdyby wiedziała, jej noga nie postałaby na pokładzie tej przeklętej łodzi. Za z˙adne skarby! Trzeba to wszystko wyjaśnić, pomyślała z determinacją. – Obawiam się, z˙e zaszło pewne nieporozumienie – wyrecytowała gładko, pomimo tego z˙e łomoczące serce niemal łamało jej z˙ebra. – Chcę wrócić na ląd. – Po chwili dodała: – Proszę. – Jakby to powiedzieć... – Mike podrapał się w głowę. – To chyba raczej niemoz˙liwe. – Słucham? – Carlos mi powiedział, z˙e ma dzisiaj przyjść nowa słuz˙ąca. I z˙e nazywa się... Kat Balfour. Jej umysł wypełniło to jedno słowo, migoczące niczym neon, obraźliwe i absurdalne. 16 SHARON KENDRICK – Słuz˙ąca? – powtórzyła z niedowierzaniem. – Ano tak. Ty się nazywasz Kat Balfour, a na pokładzie jest sześciu chłopa z pustymi z˙ołądkami. – Uśmiechnął się szeroko. – Ktoś musi po nas sprzą- tać i przygotowywać nam posiłki, prawda? Cała ta sytuacja była tak groteskowa, z˙e miała wraz˙enie, z˙e jest ofiarą jakiegoś głupiego z˙artu. A moz˙e bohaterką programu typu ,,ukryta kamera’’? Wystarczyło jednak spojrzeć w szczerą i powaz˙ną twarz Mike’a, by zrozumieć, z˙e to jednak nie jest dowcip. – Nie chcę być na tej przeklętej łodzi! – wrzas- nęła, czując przypływ paniki. – Odstaw mnie na brzeg. Natychmiast! Mike wzruszył ramionami. – Przykro mi. Nie da rady. Musisz porozmawiać z szefem. Ja tu nie mam nic do gadania. Radzę jednak najpierw posprzątać ten bałagan. Szefa i tak na razie nie ma. Dlaczego ojciec wrobił mnie w coś takiego? – po- myślała zrozpaczona. Czy to jakaś kara? Za co? To wszystko nie ma sensu! Zresztą, to w tej chwili bez znaczenia. Przede wszystkim muszę stąd uciec, za- nim... Zanim pojawi się męz˙czyzna, który działa na ciebie tak, jak z˙aden inny, ponownie w myślach usłyszała ten głos. Wyjrzała przez okno. Łodzie w porcie w Antibes były juz˙ tylko malutkimi kropeczkami na horyzoncie. Kat zdała sobie sprawę, z˙e jest uwięziona. Naprawdę uwięziona. Chyba z˙e uda się jej przekonać tego irytującego majtka Mike’a, z˙eby ją uwolnił.
Pobierz darmowy fragment (pdf)

Gdzie kupić całą publikację:

Niezapomniany rejs
Autor:

Opinie na temat publikacji:


Inne popularne pozycje z tej kategorii:


Czytaj również:


Prowadzisz stronę lub blog? Wstaw link do fragmentu tej książki i współpracuj z Cyfroteką: