Cyfroteka.pl

klikaj i czytaj online

Cyfro
Czytomierz
00613 007807 11499040 na godz. na dobę w sumie
Niki i Tesla. Pojedynek tajnych agentów - ebook/pdf
Niki i Tesla. Pojedynek tajnych agentów - ebook/pdf
Autor: , , , , , , , , , , Liczba stron: 256
Wydawca: RM Język publikacji: polski
ISBN: 9788377738139 Rok wydania:
Lektor:
Kategoria: ebooki >> dla dzieci i młodzieży
Porównaj ceny (książka, ebook, audiobook).

Po schwytaniu gangu porywaczy i pokonaniu armii robotów jedenastoletnie rodzeństwo – Niki i Tesla Holt – marzą o krótkim wypoczynku. Czeka ich jednak trzecia zagadka. Okazuje się bowiem, że w domu ich ukochanego (i nieco szalonego) wujka Newta pojawił się szpieg! Kto wie, może chce wykraść rodzinne tajemnice?! Czy jest nim nowy asystent pracujący w laboratorium? Tępiciel insektów? Sprzątaczka? A może ktoś zupełnie nieoczekiwany? Aby odkryć tożsamość tajnego agenta, Niki i Tesla będą musieli stworzyć niesamowite gadżety, od maszyn kodujących i proszku do badania odcisków palców po kamery szpiegowskie i alarmy przeciwwłamaniowe. Co najważniejsze, instrukcje dotyczące ich budowy dołączono do książki, więc i ty możesz je skonstruować. 


Niki i Tesla to seria książeczek o sympatycznym rodzeństwie, które ma talent do eksperymentów naukowych i pakowania się w wielkie kłopoty!

Znajdź podobne książki Ostatnio czytane w tej kategorii

Darmowy fragment publikacji:

NIKI I TESLA POJEDYNEK TAJNYCH AGENTÓW NIKI I TESLA POJEDYNEK TAJNYCH AGENTÓW „SCIENCE BOB” PFLUGFELDER STEVE HOCKENSMITH ILUSTROWAŁ SCOTT GARRETT Niki i Tesla. Pojedynek tajnych agentów „Science Bob” Pfl ugfelder, Steve Hockensmith Tłumaczenie: Michał Zacharzewski Original title: Nick and Tesla’s Secret Agent Gadget Battle Text Copyright © 2014 by Quirk Productions, Inc. Illustrations by Scott Garrett All rights reserved. First published in English by Quirk Books, Philadelphia, Pennsylvania. This Book was negotiated through Livia Stoia, Livia Stoia Agency. Copyright for the Polish edition © by Wydawnictwo RM, 2017 All rights reserved. Wydawnictwo RM, 03-808 Warszawa, ul. Mińska 25 rm@rm.com.pl www.rm.com.pl Żadna część tej pracy nie może być powielana i rozpowszechniana, w jakiejkolwiek formie i w jakikolwiek sposób (elektroniczny, mechaniczny) włącznie z fotokopiowaniem, nagrywaniem na taśmy lub przy użyciu innych systemów, bez pisemnej zgody wydawcy. Wszystkie nazwy handlowe i towarów występujące w niniejszej publikacji są znakami towarowymi zastrzeżonymi lub nazwami zastrzeżonymi odpowiednich fi rm odnośnych właścicieli. Wydawnictwo RM dołożyło wszelkich starań, aby zapewnić najwyższą jakość tej książce, jednakże nikomu nie udziela żadnej rękojmi ani gwarancji. Wydawnictwo RM nie jest w żadnym przypadku odpowiedzialne za jakąkolwiek szkodę będącą następstwem korzystania z informacji zawartych w niniejszej publikacji, nawet jeśli Wydawnictwo RM zostało zawiadomione o możliwości wystąpienia szkód. ISBN 978-83-7773-648-7 ISBN 978-83-7773-811-5 (ePub) ISBN 978-83-7773-812-2 (mobi) ISBN 978-83-7773-813-9 (pdf) Redaktor prowadzący: Agnieszka Trzebska-Cwalina Redakcja: Anita Rejch Korekta: Składnica Literacka Nadzór grafi czny: Grażyna Jędrzejec Opracowanie grafi czne okładki wg oryginału: Maciej Jędrzejec Edytor wersji elektronicznej: Tomasz Zajbt Ilustracje: Scott Garrett Redakcja techniczna: Anna Nieporęcka Skład: Marcin Fabijański Druk i oprawa: Ofi cyna Wydawnicza READ ME – Drukarnia w Łodzi, Olechowska 83, (42) 649-33-91, druk@readme.pl, http://druk.readme.pl W razie trudności z zakupem tej książki prosimy o kontakt z wydawnictwem: rm@rm.com.pl UWAGA! Projekty opisane na stronach Niki i Tesla konstruują wykorzystują elektrycz- ność, substancje toksyczne i  łatwopalne, znajdujące się czasami pod ciśnie- niem, a  także ostre narzędzia. Zanim przystąpisz do  zabawy, poproś kogoś dorosłego o  dokładne prze studiowanie instrukcji. Niekiedy musisz poprosić o pomoc kogoś dorosłego także przy przygotowaniu opisanych eksperymentów. Choć wierzymy, że są one bezpieczne i przyjazne dla rodziny, ostrzegamy, że wypadki chodzą po ludziach. Nikomu nie możemy zagwarantować bezpie- czeństwa. Dlatego właśnie autorzy i wydawcy nie ponoszą odpowiedzialności za jakiekolwiek szkody wynikające z  wykorzystywania, właściwego czy nie- właściwego, informacji zawartych w  tej książce. Pamiętaj, że istnienie szcze- gółowych instrukcji nie zwalnia cię z korzystania z rozumu! ROZDZIAŁ 1 To ona! – stwierdził Niki. – Na pewno jest szpiegiem. –(cid:10)Kto? – zdziwiła się Tesla i rozej- rzała dookoła. tylko Stali z  bratem na podwórku za domem wujka i  szykowali się do testu szybowca obręczowego, nad którym pracowali od rana. W  za- sięgu wzroku była jedna osoba: na oko czterdziestoletnia kobieta klęcząca przy grządce begonii, jakieś dwadzieścia metrów od nich. Ubrana w  zwykłe dżinsy, koszulkę z  krótkim rękawem oraz brudne rękawice ogrodnicze. Na głowie miała przepoconą bandankę. Według Tesli nie wyglądała na szpiega. –(cid:10)Masz na myśli Julię Casserly? – upewniła się. Chłopiec kiwnął głową i zerknął podejrzliwie na sąsiadkę. –(cid:10)Przecież stale nas obserwuje – przypomniał. – Ciągle zerka w naszą stronę. –(cid:10)Oczywiście, że zerka. A ty byś nie zerkał, gdy- byś mieszkał obok wujka Newta? Wujek z  pewnością był niezwykłym wynalazcą, człowiekiem wybitnym i  pomysłowym. Niestety był również sklerotykiem wiecznie pogrążonym w  swoich myślach, w  dodatku mającym niebez- pieczne koncepcje. W  ciągu tych dwóch tygodni, które spędził z  dzieciakami, jego szalone wyna- lazki nie raz niszczyły klomby Julii. Do tego zma- sakrowały jej krasnala ogrodowego, podpaliły traw- nik oraz unurzały jej kota w piętnastu kilogramach papki ze zgniłych bananów. Mężczyzna był przekonany, że zdoła wybudować odkurzacz wykorzy stujący silnik kompostowy, jed- nak na razie udało mu się złożyć jedynie cuchnące bomby zegarowe. Być może Julia zdołałaby zapomnieć o  swojej awersji do wynalazcy oraz polubić rodzeństwo, gdyby byli zwykłymi dzieciakami. Niestety oni też kochali wynalazki i  zbyt często pojawiali się na I N K I I T E S L A  P O J E D Y N E K T A J N Y C H A G E N T Ó W 7 I N K I I T E S L A  P O J E D Y N E K T A J N Y C H A G E N T Ó W 8 podwórku, żeby przetestować nowe pojazdy lata- jące, balony rakietowe i roboty. No i szybowce obręczowe, tak jak dziś. –(cid:10)Co tam macie? – zawołała sąsiadka, widząc, że dziewczynka przygotowuje model do próbnego lotu. Potem uniosła wzrok znad begonii i  posłała jej ostrzegawcze spojrzenie. – Zdalnie sterowana włócznia? Dziewczynka spojrzała na wynalazek. Składał się z  dwóch papierowych obręczy wykonanych ze sztywnego papieru, mniejszej z  przodu i  większej z tyłu, połączonych słomką. –(cid:10)Nie – odpowiedziała. –(cid:10)To elektroniczny oszczep? – Kobieta się nie poddawała. –(cid:10)Nie. –(cid:10)Samowystrzeliwująca strzała? –(cid:10)Nie. –(cid:10)Rodzaj pocisku? –(cid:10)Nie. –(cid:10)To szybowiec – zakończył zabawę Niki. Julia zmrużyła oczy. –(cid:10)I co on niby robi? –(cid:10)On… szybuje! – wyjaśniła Tesla. Kobieta przechyliła głowę i uśmiechnęła się sar- kastycznie. I N K I I T E S L A  P O J E D Y N E K T A J N Y C H A G E N T Ó W 9 –(cid:10)Uważaj, bo uwierzę! – rzuciła i  podniosła się z kolan. Powoli ruszyła w stronę domu. – Zanim go wystrzelicie, pozwólcie mi się schować. Nie chcę być tutaj, kiedy wasz „gadżet” wyśle kogoś do szpitala. Po chwili zniknęła za rogiem budynku. –(cid:10)Nie jest zbyt odważna jak na szpiega – stwier- dziła dziewczynka. –(cid:10)Może to taka przykrywka – mruknął Niki. – W  każdym razie bierzmy się do roboty. Przetes- tujmy wreszcie ten samolot! Tesla uniosła szybowiec i  na wszelki wypadek ustawiła się tak, aby nie wylądował w ogrodzie Julii. I N K I I T E S L A  P O J E D Y N E K T A J N Y C H A G E N T Ó W Następnie wzięła zamach i  wypuściła go z  rąk. Pofrunął przed siebie zaskakująco szybko, unosząc się wysoko ponad trawnikiem wujka. Lekko skręcał w lewo. –(cid:10)Łał! Zobacz, jak daleko leci! – zachwycił się chłopiec. –(cid:10)Leci i leci! – przytaknęła Tesla. Spodziewała się, że samolocik spadnie po kilku metrach. Tymczasem przefrunął kilkanaście met- rów i  wciąż unosił się nad ziemią. W  dodatku nie zwalniał, lecz powoli wzbijał się wyżej, kierując się w  stronę drzew rosnących po drugiej stronie działki. Istniało ryzyko, że opuści jej teren! –(cid:10)Hej, dzieciaki! – rozległ się radosny głos. – Co słychać? Drugi sąsiad wynalazcy, pan Jones, właśnie poja- wił się na patio. Brzuchaty, siwiejący mężczyzna podchodził do pomysłów Newta z  należytą rezerwą – co było zrozumiałe – lecz mimo to zawsze uśmiechał się i przyjaźnie machał rodzeństwu. Niestety wybrał nie najlepszy moment na uśmie- chanie się i machanie. 10 –(cid:10)Panie Jones! – zawołał Niki. – Uwaga! –(cid:10)Waga? Gdzie? Mężczyzna rozejrzał się dookoła. Szybowiec przefrunął między drzewami i  ude- rzył go prosto w nos. Starszy pan zatoczył się do tyłu. Rodzeństwo rzu- ciło mu się na pomoc, jednak zdołał wstać o  wła- snych siłach. –(cid:10)Gdzie podziała się ta waga? – zapytał oszoło- miony. Potem zobaczył szybowiec leżący tuż obok drzwi. –(cid:10)Ach, no tak! – westchnął. –(cid:10)Bardzo nam przykro, panie Jones – powiedział Niki. –(cid:10)Nie wiedzieliśmy, że tak daleko poleci – dodała Tesla. Mężczyzna potarł dłonią swój olbrzymi nochal, który wydał się teraz jeszcze większy i  znacznie bardziej czerwony niż zazwyczaj. –(cid:10)Nic się nie stało – oświadczył. Nie zabrzmiało to jednak szczerze. Również uśmiech, którym obdarzył rodzeństwo, oddając szybowiec, wydawał się wymuszony. Po chwili pan Jones zatrzasnął za sobą drzwi, wspominając coś o zimnym okładzie. –(cid:10)Cudownie – westchnęła dziewczynka, kiedy wrócili na posesję wujka Newta. – Jedynego mi- łego  sąsiada, jakiego mamy, trafi amy szybowcem w nos… I N K I I T E S L A  P O J E D Y N E K T A J N Y C H A G E N T Ó W 11 I N K I I T E S L A  P O J E D Y N E K T A J N Y C H A G E N T Ó W 12 –(cid:10)Przecież to był przypadek – przypomniał jej Niki. – Poza tym kto powiedział, że pan Jones jest miły? –(cid:10)Co? Tesla spojrzała na brata. Uznała, że żartował. Ale przecież ostatnio rzadko to robił. A  już na pewno nie w takich sprawach. –(cid:10)To on – stwierdził. – On jest szpiegiem. –(cid:10)Pan Jones? Przecież on ma, no ja wiem, z dwie- ście lat. –(cid:10)Szpiedzy starzeją się tak jak inni ludzie. – Chło- piec zerknął podejrzliwie za siebie. – A ten gość cią- gle nas obserwuje. I bez przerwy się uśmiecha. –(cid:10)Czyli bycie miłym czyni go podejrzanym? –(cid:10)Być może. Pamiętasz, co mama powiedziała? Tesla oczywiście pamiętała. Wolałaby jednak zapomnieć. Rodzeństwo miało odwiedzić Disneyland. Miało brać lekcje tenisa. Miało także oglądać fi lmy skła- dające się w  99 procentach z  efektów specjalnych oraz eksplozji. Miało pić zbyt wiele Kool-Aid*,  Kool-Aid – popularny amerykański słodki napój owocowy. chodzić nad staw popływać i  codziennie spotykać się z przyjaciółmi. Miało cieszyć się z normalnych wakacji. Zamiast tego spędzało u wujka najdziwniejsze lato swojego życia. Rodzice Nikiego i Tesli byli naukowcami, specja- lizowali się w rolnictwie i pracowali dla rządu. Dwa dni po zakończeniu roku szkolnego oświadczyli, że zostali nieoczekiwanie wezwani do Uzbekistanu, żeby przyjrzeć się lokalnym, niezwykle skutecz- nym metodom uprawiania soi. A  przynajmniej tak twierdzili, kiedy pakowali dzieciaki do samolotu lecącego do Kalifornii. Zafundowali im bowiem pobyt u ekscentrycznego wujka, którego rodzeń- stwo prawie nie znało, a potem przez dwa tygodnie się nie odzywali. Aż w  końcu nadeszła wiadomość. Nagranie gło- sowe od ich matki. –(cid:10)Tesla! Niki! Chciałabym wam tak wiele powie- dzieć, ale nie ma na to czasu! Wszystko okazało się… bardziej skomplikowane, niż myśleliśmy! Wysłaliśmy was do wujka, bo sądziliśmy, że będzie- cie tam bezpieczni. Tak nie jest. Ludzie, przed któ- rymi chcieliśmy was ukryć, wpadli na wasz trop. Mogą być w  pobliżu. Cokolwiek postanowicie, nie ufajcie… I N K I I T E S L A  P O J E D Y N E K T A J N Y C H A G E N T Ó W 13 I N K I I T E S L A  P O J E D Y N E K T A J N Y C H A G E N T Ó W 14 Potem usłyszeli trzask, a  następnie jednostajny sygnał. I cisza. Rodzeństwo bez końca odtwarzało tę wiadomość. A  kiedy ich wujek wrócił do domu, spróbowało odsłuchać ją jeszcze raz. Tym razem jednak w słuchawce rozległo się nie: „Tesla! Niki! Chciałabym wam tak wiele powie- dzieć…”, lecz mechaniczny głos mówiący: „Nie ma nowych wiadomości”. –(cid:10)Co? – jęknął chłopiec, patrząc na telefon, jakby ten go właśnie ugryzł. –(cid:10)Pewnie nacisnąłeś niewłaściwy guzik – podpo- wiedziała Tesla. –(cid:10)Nie ma mowy! Jestem tego pewny! Potem zaczął naciskać kolejne guziki, przegląda- jąc liczne opcje poczty głosowej. Wujek Newt ziewnął. Zrobiło się już późno i miał wielką ochotę położyć się do łóżka. –(cid:10)Nie ma nowych wiadomości – oświadczył po- nownie mechaniczny głos. –(cid:10)Och, nie… Musiałeś ją skasować! – jęknęła dziewczynka. –(cid:10)Na pewno nie! – warknął. –(cid:10)Może przypadkowo… –(cid:10)Nie! –(cid:10)Więc co się z nią stało? Niki znieruchomiał na chwilę. Potem otworzył szeroko oczy. –(cid:10)No jasne! Skasował ją! –(cid:10)On? –(cid:10)Albo ona. –(cid:10)Ona? –(cid:10)Albo oni. –(cid:10)Oni? O kim ty mówisz? –(cid:10)A jak sądzisz? O szpiegach! –(cid:10)Co? O kim? Że jak? – zdziwił się wujek i uniósł głowę znad stołu w jadalni. Chciał dać odpocząć swoim oczom, lecz po pro- stu zasnął. Nie spał długo, a mimo to zdołał naba- wić się poważnych kłopotów z fryzurą (jak zawsze po wstaniu z  łóżka). Jego siwiejące włosy zazwy- czaj sterczały we wszystkie strony, ale teraz wyglą- dały, jakby włożył palec do kontaktu. –(cid:10)Nie możemy odtworzyć wiadomości – oświad- czyła Tesla. – Ktoś ją skasował. –(cid:10)Ciekawe, jakim cudem – dodał złowróżbnym tonem Niki. –(cid:10)Och, nie przejmujcie się tym – stwierdził męż- czyzna. – Przecież opowiedzieliście mi to, co naj- ważniejsze. „Mam wam tyle do powiedzenia”, „sprawy się skomplikowały”, „nie rozmawiajcie z obcymi”. Matki zawsze tak mówią. I N K I I T E S L A  P O J E D Y N E K T A J N Y C H A G E N T Ó W 15 I N K I I T E S L A  P O J E D Y N E K T A J N Y C H A G E N T Ó W 16 –(cid:10)Co? – jęknął zaskoczony chłopiec. –(cid:10)Oczywiście, że tak. Wasza babcia bez przerwy zostawiała mi podobne wiadomości. „Nie zapomnij zjeść”. „Jeśli nie zrobiłeś prania, kup sobie przynaj- mniej nową bieliznę”. „Może nie powinniśmy prze- chowywać tylu chemicznych odpadów w piwnicy?”. Bardzo się martwiła. Jak to matki! Nieoczekiwanie wujek wyprężył się i  przechylił głowę, jakby zobaczył coś niepokojącego za oknem. –(cid:10)Co się stało? – zapytał Niki. –(cid:10)Właśnie coś sobie przypomniałem! – stwierdził wujek. – Muszę sobie kupić nową bieliznę! Wstał zza stołu i ruszył w stronę schodów prowa- dzących na piętro. Najwyraźniej zamierzał położyć się spać. –(cid:10)Ale mama była naprawdę zdenerwowana. I za- sugerowała, że grozi nam niebezpieczeństwo! –(cid:10)Ona wcale tego nie zasugerowała – przerwał jej brat. – Ona jasno to powiedziała! –(cid:10)No dobrze, już dobrze – westchnął wujek i  zakręcił się na pięcie, obracając się w  stronę tyl- nej ściany budynku. – Upewnię się, czy wszystkie drzwi i  okna są zamknięte. Uruchomię też system antywłamaniowy. Poza tym, jeśli ktoś wedrze się do środka, narazi się na szaleńczy atak mojego kota obronnego. –(cid:10)Jeeee. Super! – westchnęła Tesla. „Systemem przeciwwłamaniowym” była lampka na ganku z tyłu domu (w tej z przodu przepaliła się żarówka). A  za kota obronnego uchodziła Eureka, bezwłosy, pomarszczony zwierzak, zdolny zaatako- wać wyłącznie jedzenie znajdujące się na kuchen- nym blacie. Dziewczynka widziała kiedyś, jak tuż przed jej nosem przemknęła mysia rodzina. Kot nawet nie drgnął, bo był zajęty pożeraniem pączka z nadzieniem owocowym. –(cid:10)Kolorowych snów – powiedział wujek i  zaczął się wspinać po schodach. –(cid:10)Tia. Jasne – jęknął Niki. Tej nocy chłopiec nie spał zbyt dobrze. Nie spał też niedobrze. Po prostu nie spał. Przewracał się z  boku na bok i  zastanawiał nad odpowiedzią na jedno jedyne pytanie: kto? Przeglądał w myślach listę podejrzanych – wyjąt- kowo krótką, bo razem z  Teslą znali może z  tuzin osób w  mieście – i  bawił się wisiorkiem w  kształ- cie gwiazdki. Rodzice podarowali im po błyskotce w  dniu ich wylotu do Kalifornii. Niki podejrzewał, że wisiorki były w  rzeczywistości urządzeniami I N K I I T E S L A  P O J E D Y N E K T A J N Y C H A G E N T Ó W 17 I N K I I T E S L A  P O J E D Y N E K T A J N Y C H A G E N T Ó W 18 namierzającymi. To rodziło kolejne pytanie: dla- czego? Para naukowców specjalizujących się w roślinach wyjeżdża na drugi koniec świata, żeby przyjrzeć się hodowli soi, i przed wyjazdem wciska „pluskwy” swoim dzieciom? Bez sensu! Oczywiście pod warunkiem, że to, co rodzeństwo wiedziało o rodzicach, było choć w części prawdziwe… Tesli nieco lepiej poszło odpoczywanie i  zapo- minanie o  problemach. Jako starsza i  bardziej doświadczona była po prostu odważniejsza. Niki miał jedenaście lat, pięć miesięcy, dwa tygo- dnie, sześć dni, dwadzieścia godzin i  piętnaście minut. Jego siostra miała natomiast jedenaście lat, pięć miesięcy, dwa tygodnie, sześć dni, dwadzieścia godzin i dwadzieścia siedem minut. Przez dwanaście minut była jedynym dzieckiem w  rodzinie, a  tego rodzaju doświadczenie czyni człowieka silniejszym. Oczywiście dziewczynka wiedziała, co to strach. Tylko głupiec nie bałby się, gdyby dostał podobną wiadomość od matki (wujek był tu akurat wyjąt- kiem). Cóż jednak rodzeństwo mogło zrobić? Jedy- nie zachować czujność i smutno zwiesić głowę. To ludzie, przed którymi rodzice starali się ich ukryć, musieli wykonać pierwszy ruch. I N K I I T E S L A  P O J E D Y N E K T A J N Y C H A G E N T Ó W Tesla gwałtownie się przebudziła. W  ponu- rym świetle poranka dostrzegła wiszący nad sobą kształt. Zacisnęła dłoń w  pięść i  przygotowała się do wyprowadzenia ciosu. –(cid:10)Sierżant Feiff er – powiedział kształt głosem jej brata. – To on jest szpiegiem! –(cid:10)Rany, nie strasz mnie tak! – jęknęła dziew- czynka, zwalczając chęć wypróbowania pięści na Nikim. – Od jak dawna tak nade mną sterczysz? –(cid:10)Jakieś pięć czy dziesięć minut – wyjaśnił. – Czy wiesz, że chrapiesz, kiedy śpisz na plecach? –(cid:10)Nie, nie wiem, ponieważ wtedy śpię. I  nadal chciałabym to robić! Odwróciła się na bok i zamknęła oczy. Po paru sekundach ponownie przewróciła się na plecy. Niki wciąż nad nią stał. –(cid:10)Powiedziałeś, że sierżant Feiff er jest szpie- giem? – upewniła się. Sierżant Feiff er był jedynym policjantem w  mie- ście. Wyręczyli go już dwukrotnie, rozprawiając się z  porywaczami oraz miejscowym złodziejem. Co 19 I N K I I T E S L A  P O J E D Y N E K T A J N Y C H A G E N T Ó W prawda na Tesli nie zrobił wrażenia człowieka kom- petentnego, ale również i złowieszczego. Jej brat pokiwał głową. –(cid:10)To właśnie o  nim mama mówiła, kiedy popro- siła nas, żebyśmy nikomu nie ufali – powiedział. – Czuję to w trzewiach. –(cid:10)A masz jakiś dowód? –(cid:10)Nie. Ale chyba miałoby to sens, nie sądzisz? Przecież on reprezentuje miejscowe władze. Gdyby ci źli go kupili, bylibyśmy zdani na jego łaskę. –(cid:10)To, że coś ma sens, jeszcze nie oznacza, że jest prawdą – przypomniała Tesla. – To znaczy… tyle samo sensu miałoby twierdzenie, że listonosz jest szpiegiem. Przecież odwiedza nas praktycznie codziennie. Dzięki temu może mieć na nas oko! –(cid:10)Jej, masz rację! – stwierdził zaskoczony Niki. –(cid:10)To był tylko przykład! Nie sądzę, aby listonosz był szpiegiem! –(cid:10)A jeśli jest? Zawsze nam się przyglądał, kiedy przychodził z  pocztą, a  my bawiliśmy się na podwórku. Machał do nas. Pytał, jak się mamy. –(cid:10)Bardzo podejrzane… Choć mówiąc to, Tesla wywróciła oczami, jej brat tego nie zauważył. 20 –(cid:10)Wiem – powiedział. – A nie mówiłem? –(cid:10)Aaaagrr! Dziewczynka zerwała się z łóżka. –(cid:10)Wiesz, co czuję w  trzewiach? – zapytała, kro- cząc w stronę drzwi. –(cid:10)Co? –(cid:10)Nic! I zeszła na dół na śniadanie. Kiedy po chwili Niki dotarł do jadalni, gotowy był przyznać, że zachował się głupio. Nikt o zdrowych zmysłach nie podejrzewałby listonosza, zwłaszcza że, jak oświadczył, szpiegiem była nowa przyja- ciółka Newta, doktor Hiroko Sakurai. Gdyby grzanka Tesli nie była taka smaczna, rzu- ciłaby nią w brata. –(cid:10)Zastanów się! – zawołał, kiedy zobaczył jej minę. – Jakiś tydzień temu niespodziewanie poja- wiła się w  mieście. W  dodatku bez przerwy kręci się przy naszym wujku! Wskazał dłonią zakurzone stare komputery pię- trzące się w rogu pokoju, dawny strój do nurkowa- nia, teleskop oraz wypchanego białego niedźwie- dzia w  korytarzu, wreszcie choinkę o  brązowych igłach, która świeciła się przez dwadzieścia cztery godziny na dobę, choć było lato. Tu i  ówdzie ze I N K I I T E S L A  P O J E D Y N E K T A J N Y C H A G E N T Ó W 21 I N K I I T E S L A  P O J E D Y N E K T A J N Y C H A G E N T Ó W ścian wystawały kable, podłoga usłana była zaś porzuconymi płytkami drukowanymi, serwome- chanizmami, prasą naukową oraz bananami opa- nowanymi przez muszki (te owoce nie były jeszcze dość zgniłe, żeby wykorzystać je do napędzania sil- nika odkurzacza). –(cid:10)Spójrzmy prawdzie w  oczy – zakończył Niki. – Nasz wujek nie jest idealnym kandydatem na chło- paka. –(cid:10)Ale to nie oznacza, że Hiroko jest szpiegiem. –(cid:10)Ale nie oznacza też, że nim nie jest. –(cid:10)Co za pokrętne myślenie! –(cid:10)To myślenie typu „wiemy, że ktoś na nas poluje, ale ponieważ nie mamy pojęcia kto, nikomu nie ufamy”. Tesla westchnęła. –(cid:10)Wiem, czego potrzebujesz – powiedziała. –(cid:10)Ochroniarzy? –(cid:10)Nie. Oderwania się. Jedynie projektowanie wynalazków pochła- niało jej brata bardziej niż martwienie się. Niki – podobnie jak Tesla – uwielbiał konstruować odlo- towe gadżety o  niesamowitych możliwościach. 22 I N K I I T E S L A  P O J E D Y N E K T A J N Y C H A G E N T Ó W W  efekcie znajdujące się w  piwnicy laboratorium wujka zagracały nie tylko wynalazki naukowca. Rodzeństwo miało swój wkład w zrealizowane tam pomysły. Jak na ich możliwości szybowiec obręczowy nie należał do skomplikowanych urządzeń. Dlatego właśnie tak bardzo spodobał się Tesli. Potrzebowała gadżetu, który da się skonstruować na tyle szybko, aby Niki nie przypomniał sobie o  swojej obsesji na  punkcie szpiegów. Jednocześnie musiał być na tyle atrakcyjny, żeby wyciągnąć chłopca z domu. Dzień zapowiadał się bowiem tak piękny, jak tylko piękne potrafi ą być dni w  północnej Kalifor- nii. Słoneczny, lecz niezbyt gorący – głównie dzięki delikatnej bryzie znad odległego o kilometr oceanu. –(cid:10)Jest cudownie – oznajmiła, uśmiechając się do bezchmurnego nieba. –(cid:10)Czy to dron? – zapytał brat, spoglądając w stronę czarnej kropki, która zapewne była wroną. Dziewczynka spojrzała na niego krzywo. –(cid:10)Chodźmy stąd – powiedziała i  pociągnęła chłopca w stronę trawnika. Minutę później, po niezbyt przyjemnej rozmowie z  Julią Casserly, wypuściła szybowiec, który bły- skawicznie opuścił posesję wujka i  uderzył pana Jonesa w nos. 23 I N K I I T E S L A  P O J E D Y N E K T A J N Y C H A G E N T Ó W 24 –(cid:10)Zaufaj mi – powtórzył chłopiec po drodze do domu. – Pan Jones jest szpiegiem. Naprawdę czuję to teraz w trzewiach. –(cid:10)Wiesz co? Zamknij się razem ze swoimi głu- pimi trzewiami! – warknęła dziewczynka. – Czy jest ktoś, kto według ciebie nie jest szpiegiem? Przez trawnik tuż przed nimi przebiegła wie- wiórka. Tesla wskazała ją palcem. –(cid:10)Uważaj, szpieg! –(cid:10)Daj spokój, Tes. Aż tak źle ze mną nie jest. W oddali zatrąbił samochód. Dziewczyna przyłożyła rękę do ucha. –(cid:10)Kryj się! Szpieg! –(cid:10)Okej, okej, rozumiem. Trochę przesadziłem. Tesla wskazała siebie. –(cid:10)O rety! Szpieg. Tuż obok ciebie! –(cid:10)Rany, Tes. Powiedziałem, że rozumiem! W końcu jego siostra rozpogodziła się. –(cid:10)To dobrze. Wiadomość od rodziców rzeczy- wiście była niepokojąca, ale nie ma co wpadać w panikę. Z pewnością sytuacja nie jest taka zła, jak nam się wydaje. No bo jaki szpieg miałby ochotę marnować czas na parę jedenastolatków? Niki zwiesił głowę. Wcale nie wyglądał na prze- konanego. Tesla sama nie była przekonana, ale nie zamie- rzała tego okazywać. –(cid:10)Zmieńmy słomkę w  szybowcu i  przetestujmy go ponownie – zaproponowała. – I  żadnych gadek o szpiegach. Umowa stoi? –(cid:10)Stoi – westchnął jej brat. Przeszli przez patio i weszli tylnym wejściem do domu. Wysoki mężczyzna w  trenczu i  kapeluszu typu fedora czekał już na nich w kuchni. W prawej ręce miał coś długiego, błyszczącego i bardzo ostrego. –(cid:10)Wreszcie się spotykamy – powiedział głębo- kim głosem o  dziwnym akcencie. – Mam do was kilka pytań. Dla jego dobra udzielcie prawidłowych odpowiedzi… –(cid:10)Tes? – sapnął Niki. – Zrywam umowę! I N K I I T E S L A  P O J E D Y N E K T A J N Y C H A G E N T Ó W 25
Pobierz darmowy fragment (pdf)

Gdzie kupić całą publikację:


Opinie na temat publikacji:


Inne popularne pozycje z tej kategorii:


Czytaj również:


Prowadzisz stronę lub blog? Wstaw link do fragmentu tej książki i współpracuj z Cyfroteką: