Cyfroteka.pl

klikaj i czytaj online

Cyfro
Czytomierz
00191 030718 15023770 na godz. na dobę w sumie
Nocne Haiku - ebook/pdf
Nocne Haiku - ebook/pdf
Autor: Liczba stron: 121
Wydawca: Self Publishing Język publikacji: polski
ISBN: 978-83-935993-0-1 Data wydania:
Lektor:
Kategoria: ebooki >> sztuka >> kino i teatr
Porównaj ceny (książka, ebook (-8%), audiobook).

 

Czy może być coś straszniejszego dla rodzica, niż śmierć jedynego dziecka. Do tego śmierć samobójcza? Jak pogodzić się żyć z taką stratą, gdy w dodatku nie widzi się dla takiej śmierci powodu? Próbując zrozumieć syna – niespełnionego pisarza, będący na emeryturze ojciec analizuje jego teksty z jedynego ocalałego zeszytu z zapiskami, z czasem otrzymuje również fragmenty tekstów syna od przyjaciela, a w końcu zapis telefonicznej rozmowy z synową. Wszystkie te „tropy” niczym puzzle odsłaniają obraz syna, rzucając kolejne światło na prawdziwe powody tego, co zrobił. Wczytując się w zapiski syna – niedoszłego pisarza, jednocześnie ojciec sam prowadzi zapiski z tych swoich spotkań z literaturą, poddając analizie sam proces pisania co sprawia, że w końcu sam doświadcza siły targających pisarzem uczuć. Jednocześnie poprzez zapiski syna, bohater mierzy się z własnymi wspomnieniami, ponownie musi ocenić własne wybory i doświadczenia a na ich tle snuje opowieść o życiu i przemijaniu w trudnych czasach, w jakich przyszło mu żyć. Przez to dramat ten staje się opowieścią o życiu, analizą jego mechanizmów i praw, które wpływają na wybór ostatecznej decyzji. Na tym tle odbywa się pozorny monolog ojca, a nieświadomie – wielopłaszczyznowa rozmowa ojca z synem, a właściwie z duchem syna, który próbuje nawiązać z żyjącym ojcem kontakt właśnie poprzez literaturę.

 

Znajdź podobne książki Ostatnio czytane w tej kategorii

Darmowy fragment publikacji:

R a d o s l i a l e m a n s k i i N O C N E H A I K U Radosław Lemański Nocne Haiku R a d o s l i a l e m a n s k i i N O C N E H A I K U Skład: www.mpress.cba.pl Copyright© Radosław Lemański Zielona Góra 2012 Wszelkie prawa zastrzeżone. All rights reserved. Wydanie I Zielona Góra 2012 ISBN: 978-83-935993-0-1 4 Osoby Ojciec – starszy mężczyzna Syn – duch zmarłego syna 5 AKT I Pierwsze litery alfabetu Scena I Podnosi się kurtyna. Na środku sceny widać delikatnie podświetlone, stare biurko z krzesłem, za którym siedzi starszy mężczyzna i pisze. W trakcie swojej opowieści porusza się: chodzi, przystaje, siada na stopniu na wprost widza i zwraca się do niego – w zależności od wizji re- żysera i przyjętej konwencji. Gdzieś z tyłu, na drugim planie, siedzi na podwyższeniu (na przykład szafie) mało widoczny Syn – a raczej jego duch. W tle, jakby z drugiego pokoju, by nie zagłuszać dialo- gu, słychać radio, ew. również telewizor. Oprócz muzyki, co jakiś czas do widza dochodzą ważne wydarzenia na świecie, które „przepływają obok” bohatera, skupionego na swoim wnętrzu, symbolizując upływ czasu. 6 Syn Wolno sylabizuje litery i recytuje całość. A AAAAAAAAAAAAAAAAA!!! AAAAAAAAAAAAAAAAA!!! AAAAAaaaaaaaaaaaaaa... Krzyk. Szczelina krzyku. Szcze- lina, poprzez którą wdziewa się na świat pierwsza lite- ra. Wiem, nie usłyszał jej żaden anioł, nie usłyszał nikt ze stojących ponad ich zastępami. Nie mam złudzeń, nie mam nadziei. Urodziłem się w roku po śmierci Stalina. Mogę tylko krzyczeć. Aaaaaaaaaaaa! Aaa... Nie, nie jestem chory. Krzyk jest jednym ze sposobów zapominania się wyobraźni. Na- uczyłem się go od Człowieka Szalonego. Kiedyś chciałem pójść jego drogą. Zrezygnowałem. Nie, nie dlatego, że znalazłem drogi prostsze. Przestraszyłem się jej niemocy. A krzyk? Krzyk mi o tym przypomina. 7 Aaa... a... ...dziś już się nie boję. Nie boję się pierwszej litery alfabetu, ni ostatniej. Nie boję się słów, które z tych liter układają się w przedziwną mozaikę na przemian zdziwienia i tego, co owo zdziwienie unice- stwia. Nie boję się i was, bezimienni, milczący aniołowie, których już czasami udaje mi się usłyszeć... Ojciec Do tej pory pochylony nad zeszytem – pamiętnikiem. Mówi jakby do siebie, ważąc poszczególne słowa. O... Piszę. Pierwsze słowo... Przepraszam... Czy robię to wbrew sobie?... Co to znaczy, że piszę?... I czy to w ogóle coś znaczy?... Dalsze słowa są do widza Nigdy się nad tym nie zastanawiałem. Przez całe życie unikałem pytań o pierwszeństwo kury przed jajkiem. Jestem inżynierem. Pragmatykiem. Lubię (a właściwie lubiłem) pracować, lubię słuchać muzyki, lubię dobre je- dzenie i dobre piwo. Jestem hedonistą – jeśli używam właściwego słowa. O kobietach w moim wieku wspomi- nać raczej nie wypada. A szkoda. Mam 65 lat. Od kilku miesięcy jestem też „emerere”. Wysłużony. Trochę mi przykro z tego powodu, bo chciałem jeszcze pracować. 8 Ale dano mi całkiem niedelikatnie do zrozumienia, że mój czas się skończył. „Bezrobocie, kolego, rozumiecie!”. Dawniej mówiło się „towarzyszu”. Dostałem dyplom, na- grodę za 40 lat pracy i urlop, z którego się nie wraca. Przyznam, że zimny dreszcz masuje mój kręgosłup, gdy uświadamiam sobie co to znaczy. Niestety, nie wolność, o której marzyło się przez te wszystkie lata nienawidze- nia budzika. Raczej straszliwą samotność i pustkę, od których można zwariować. Naprawdę. Dlatego kupiłem sobie gruby zeszyt, bardzo drogie pióro i kilka paczek nabojów z zielonym atramentem. Zielonym, ponieważ ta- kiego używał w swoim dzienniku Michał, mój syn. Przy- najmniej w tym, który mam przed sobą, bo tylko ten się po nim ostał. Jeżeli były jakieś inne, to zabrała je synowa. I chyba zniszczyła, bo gdy ją o to zapytałem, z wście- kłością powiedziała, że tak i że nie chce o tym więcej słyszeć. Domyślam się dlaczego. Mogło w nich nie być o niej niczego dobrego. Tak jak w tym, który mam przed sobą. Czy zasłużyła na tak surową ocenę? Nie wiem. Czy ja zasłużyłem? Też nie wiem. Chyba dlatego kupiłem ten zeszyt. Bo może poprzez pisanie można się czegoś o so- bie dowiedzieć. I żeby nie zwariować. Dzień jest piekielnie długi, gdy trzeba go zagospodarowywać samemu. Muszę przyznać, że nigdy tego nie czułem. Do niedawna wszyst- kie wydawały mi się za krótkie... Do czasu, gdy to się stało... Mówi z trudem, wzruszony Mój syn... Michał... Nie żyje... Popełnił samobójstwo... Chwila ciszy. Następnie Syn recytuje kolejną część „Abe- cadła”. Ojciec przystaje bez ruchu. 9
Pobierz darmowy fragment (pdf)

Gdzie kupić całą publikację:

Nocne Haiku
Autor:

Opinie na temat publikacji:


Inne popularne pozycje z tej kategorii:


Czytaj również:


Prowadzisz stronę lub blog? Wstaw link do fragmentu tej książki i współpracuj z Cyfroteką: