Cyfroteka.pl

klikaj i czytaj online

Cyfro
Czytomierz
00468 007086 14669999 na godz. na dobę w sumie
Nogi Izoldy Morgan - ebook/pdf
Nogi Izoldy Morgan - ebook/pdf
Autor: Liczba stron: 100
Wydawca: Biblioteka Analiz Sp. z o.o. Język publikacji: polski
ISBN: 978-83-62948-59-8 Rok wydania:
Lektor:
Kategoria: ebooki >> obyczajowe
Porównaj ceny (książka, ebook, audiobook).

Tom zatytułowany Nogi Izoldy Morgan zawiera trzy opowiadania oraz trzy manifesty Brunona Jasieńskiego. Tytułowy przesyconą groteską utwór powstał we Lwowie w 1923 roku. Autor dał w nim wyraz swoim awangardowym ambicjom, tym razem wyrażonym w formie utworu prozatorskiego.

Inny charakter ma niesamowite opowiadanie Klucze, opublikowane po raz pierwszy na łamach lwowskiego czasopisma „Torpeda” i pozostające przez wiele lat w zapomnieniu. Zamieszczenie go w niniejszym zbiorze jest jego pierwszą książkową publikacją. Z kolei utwór Nos powstał w Związku Radzieckim i jest zręczną groteską wymierzoną przeciwko hitlerowskiej ideologii rasowej.

Czytelnik znajdzie także w książce trzy głośne swego czasu manifesty artystyczne pióra Jasieńskiego. Są to: W sprawie krytyki artystycznej, W sprawie poezji futurystycznej oraz Do narodu polskiego. W sprawie natychmiastowej futuryzacji życia. Wszystkie trzy pochodzą z 1921 roku, najbardziej obrazoburczego okresu w literackim życiu Jasieńskiego.

Znajdź podobne książki Ostatnio czytane w tej kategorii

Darmowy fragment publikacji:

NOGI IZOLDY MORGAN Bruno Jasieński NOGI IZOLDY MORGAN Redakcja i wstęp Piotr Kitrasiewicz Tłumaczenie opowiadania „Nos” Wiesława Komornicka Jirafa Roja Warszawa 2005 © Copyright by Bruno Jasieński © Copyright by Jirafa Roja, 2005 Tłumaczenie z języka rosyjskiego opowiadania „Nos” © Wiesława Komornicka Skład i łamanie: Tatsu Projekt okładki: Żaneta Delegacz ISBN 978-83-62948-59-8 Wydawca dziękuje pani Marii Więckowskiej za udostępnienie elektronicznych wersji tekstów Bruno Jasieńskiego Wydanie I Warszawa 2005 Spis treści Bruno Jasieński: Człowiek bez ojczyzny . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 7 Część I. Opowiadania Klucze . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 23 Nogi Izoldy Morgan . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 33 Nos . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 51 Część II. Manifesty Manifest w sprawie krytyki artystycznej . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 83 Manifest w sprawie poezji futurystycznej . . . . . . . . . . . . . . . . . . 85 Do narodu polskiego. Manifest w sprawie natychmiastowej futuryzacji życia . . . . . . . . 91 Bruno Jasieński Człowiek bez ojczyzny „Taka kara, choć na to nie zasłużyłem, będzie w pełni sprawiedli- wą formą samoobrony radzieckiego państwa przed wrogami i przyjmę ją bez sprzeciwu. Tylko niech Pan nie pozwoli dalej mnie męczyć – jest to moja ostatnia i jedyna prośba”. Ten tragiczny w treści list wystosował do szefa NKWD i general- nego komisarza bezpieczeństwa państwowego Nikołaja Jeżowa, wię- zień polityczny, Bruno Jasieński w 1938 roku na krótko przed swoją śmiercią. Do niedawna znany i hołubiony przez władzę pisarz, autor licznych utworów prozatorskich tłumaczonych na języki zachodnie, stał się strzępem człowieka, przerażonym i steranym torturami despe- ratem błagającym jak o łaskę o szybką karę – śmierć. Przyjrzyjmy się jego życiu, charakterystycznemu w swojej kapryśnej zmienności, dla tamtej epoki. Epoki powstawania totalitaryzmów europejskich, będą- cej upiorną ilustracją chińskiego przysłowia-przekleństwa „Obyś żył w ciekawych czasach”. Nie tylko dla Jasieńskiego owe „ciekawe cza- sy” stały się tragicznym i beznadziejnym, chociaż początkowo jakże obiecująco-zwodniczym signum tempori. Futurysta z pomieszanym rodowodem Urodził się w Klimontowie, dużej wiosce, która utraciła prawa miejskie, położonej niedaleko Sandomierza, 17 lipca 1901 roku jako Wiktor Zysman. Niektóre źródła podają, że przyszedł na świat jako Bruno Zyskind, ale jego ojcem był lekarz, Jakub Zysman, do niedaw- na jeszcze członek żydowskiej wspólnoty wyznającej prawo mojże- szowe. Porzucił jednak swoją religię i przyjął chrzest, żeby poślubić 7 Polkę i katoliczkę, Eufemię Marię Modzelewską. Zanim przyszedł na świat Wiktor – późniejszy Bruno – mieli już syna, Jerzego. W mo- mencie narodzin drugiego potomka, jego ojciec miał czterdzieści lat, a matka trzydzieści cztery. Dziecko zostało natychmiast ochrzczone, nadano mu imię Wiktor. Pana Jakuba lubiano i szanowano we wsi. Po latach nazwano jego imieniem jedną z ulic obecnego Klimontowa Sandomierskiego. Państwo Zysmanowie mieli jeszcze córkę, Irenę. Kiedy Wiktor miał siedem lat zmarł jego ojciec. Trójkę dzieci usy- nowił daleki krewny matki, mieszkaniec Kowna, Iwan Jasieński. Poza formalnym nadaniem dzieciom polskiego nazwiska, nic więcej z tego aktu nie wynikało. Być może Iwan Jasieński wspomagał finansowo byłych Zysmanów, ale na ten temat brakuje jak dotąd pewnych da- nych. Kolejne fakty z życia Wiktora są następujące. Uczył się w warszawskim liceum im. Mikołaja Reja, ale edukację przerwał wybuch I wojny światowej. Matka z trójką dzieci wyjechała do Moskwy. Tam Wiktor ukończył polską szkołę średnią, tam również uległ fascynacji rosyjską poezją futurystyczną, zwłaszcza Włodzimie- rzem Majakowskim, bardzo popularnym w moskiewskim środowisku artystycznym, nie tylko jako poeta, ale i aktor (występował w filmach). Po przewrocie bolszewickim rodzina powróciła do kraju. Wiktor za- czął pisać oraz tłumaczyć poetów rosyjskich. W ten sposób narodził się Bruno Jasieński, bo właśnie tym imieniem i nazwiskiem nabytym w wieku siedmiu lat podpisywał własne i tłumaczone utwory. Zamiesz- kał w Krakowie i zapisał się na Wydział Humanistyczny Uniwersytetu Jagiellońskiego. Studiował filozofię oraz filologię polską. Kiedy Armia Czerwona ruszyła na Polskę, Bruno zaciągnął się na ochotnika do woj- ska. Spędził w armii cztery miesiące, ale trudno mówić o jego aktyw- nym wkładzie w obronę ojczyzny. Zorganizował w koszarach wieczór poetycki na którym odczytał utwory będące… pochwałą agresora. Tra- fił za to do aresztu (miał szczęście, że go nie rozstrzelano za dywersję ideologiczną) i w sumie spędził za kratkami dwa miesiące czyli połowę swojej wojskowej służby. Wrócił z wojska jeszcze bardziej zbuntowa- ny i zaczął wyrażać swój protest wobec świata coraz bardziej dosadnie w twórczości literackiej. W 1921 roku ukazał się pierwszy tom jego wierszy futurystycznych zatytułowany „But w butonierce”. 8 Rozpoczął się pierwszy – skandalizujący – okres jego pisarstwa. Poeta atakował czytelnika warstwą wizualno-dźwiękową swoich wierszy, pisanych z urąganiem zasadom ortografii, a raczej zasady te łamiących w sposób prowokacyjny. Pisownia była fonetyczna (np. „dni dziwne” to „dńi dźiwne, a „chodnik” to przez przekorę „hod- nik”, „rzeka” to „żeka” itp). Tak pisane utwory, sławiące „miasto- masę-maszynę”, według ideologii twórcy włoskiego futuryzmu, To- maso Marinettiego, wywoływały aplauz jednych, a do białej gorączki doprowadzały innych. Może nawet futuryzm polski przeszedłby bez większego rezonansu jako rodzaj pseudoartystycznego dziwactwa, gdyby nie to, że futuryści wkładali dużo sił i energii w odpowiednią autoreklamę. Autoreklamę kreowaną za pomocą skandalu. A do skandali nadawały się wieczory autorskie, na których poeci futurystyczni recytowali swoje utwory. Pierwsze publiczne wystąpie- nia Jasieńskiego odbywały się w krakowskim klubie „Katarynka”, za- łożonym razem z Tytusem Czyżewskim i Stanisławem Młodożeńcem. Trzech przyjaciół po piórze serwowało widzom niczym dania swoje recytacje nie stroniąc przy tym od różnego rodzaju błazeńskich popi- sów, a publiczność ryczała ze śmiechu lub gwizdała, a często robiła jedno i drugie. Ten krakowski okres jego życia i twórczości tak wspominał po la- tach Witold Zechenter: „Widzę go jak spaceruje po Plantach krakowskich w latach dwu- dziestych – i to wyłącznie na odcinku między ulicą Szewską a Uni- wersytetem. Jakby nigdzie indziej nie chodził, jakby w dzień pogod- ny, w słońcu, które złotymi płatami sypało się przez cień kasztanów na aleję, jeszcze nie pokrytą twardym betonem, życzliwą miękką aleję plantową, pośrodku której co kilkadziesiąt metrów stały latarnie ga- zowe… jakby tylko na tym odcinku przebywał, przechadzał się, kła- niał, uśmiechał. (…) Chodził ekscentrycznie ubrany, inny surdut, inne spodnie – spodnie jasne, surdut ciemny, chyba z malarskiego materia- łu, jakiegoś aksamitu czy sztruksu, kolorowa koszula, czarna atłaso- wa muszka, albo czerwona wstążka związana w kołnierzyku. Niekie- dy nawet nosił monokl, zawsze – laskę, lekką ze srebrną gałką. (…) Takiego widzę go do dziś – z tą laseczką, w aksamitnej marynarce, 9 w monoklu na alejce Plant krakowskich, czy też zaszytego w kąt pary- skiej kawiarni – człowieka już bez ojczyzny, poetę, którego zaszczuto, banitę, dopytującego się, jak tam w Krakowie – i proszącego, by Kra- ków pozdrowić od niego” („Bruno Jasieński”, w: „Życie Literackie”, 5 grudnia 1965). Wkrótce Jasieński wyjechał do Warszawy. Tutaj właśnie ukazał się „But w butonierce”, tutaj rozpoczęła się jego prawdziwa kariera. Wszedł do kręgu stołecznych futurystów, zaprzyjaźnił się z Anatolem Sternem, Tadeuszem Peiperem i innymi literackimi buntownikami. W marcu 1921 roku w sali Filharmonii Warszawskiej odczytał „Ma- nifest w sprawie krytyki artystycznej”. Kolejne deklaracje artystyczne – „Manifest w sprawie poezji futurystycznej” oraz „Do narodu polskie- go w sprawie natychmiastowej futuryzacji życia” (oba z kwietnia tego samego roku) – zostały odczytane w sali Towarzystwa Higienicznego przy akompaniamencie wrzawy, wygwizdów i hałaśliwego aplauzu. Bruno i jego koledzy po futurystycznym piórze organizowali wie- czory autorskie w różnych częściach ówczesnej Rzeczypospolitej. A publiczność tak zwanego terenu nie zawsze była tak wyrozumiała jak przyzwyczajeni do różnorodnych nowości i dziwactw mieszkań- cy stolicy. Podczas futurystycznych recitali dochodziło do demonstra- cji, wyzwisk, a nawet obrzucania recytujących wiersze wykonaw- ców jajkami. Często interweniowała policja. Zdarzało się nawet, że niektórzy trafiali za kratki. Tak było, na przykład, z Anatolem Ster- nem, który podczas wieczoru autorskiego w Wilnie odczytał wiersz, w którym porównywał Boga do lokaja. Zrobiła się nielicha zadyma. Autora omal nie zlinczowano, a następnie oskarżono o publiczne bluźnierstwo. Trafił do aresztu na kilka tygodni, zanim ostatecznie zwrócono mu wolność po licznych interwencjach wpływowych przy- jaciół wspierających towarzystwo futurystów (jednym z nich był pi- sarz i pułkownik, Juliusz Kaden-Bandrowski). Jak można było przewidzieć, fascynacja futuryzmem szybko przeszła Jasieńskiemu. Owszem, współpracował jeszcze z awangar- dową „Zwrotnicą” wydawaną przez Tadeusza Peipera, ale ciągnęło go w kierunku bardziej konkretnym, bardziej związanym z rzeczy- wistością. Zawsze wrażliwy na społeczną krzywdę, zaczął skłaniać 10 się w stronę komunizującej lewicy. Nawiązał współpracę ze źle wi- dzianymi w ówczesnej Polsce czasopismami: „Nową Kulturą” i „Try- buną Robotniczą”. Mówienie o kimś, że komunizuje, było wówczas wilczym biletem, wystawieniem poza nawias. Dotyczyło to każde- go, bez względu na pochodzenie społeczne. W praktyce, rzecz jasna, na o wiele więcej mógł sobie pozwolić potomek szanowanej rodziny polskiej o szlacheckich lub mieszczańskich korzeniach niż pochodzą- cy z małego miasteczka (a raczej większej wioski) parweniusz i w do- datku pochodzenia żydowskiego. Pochodzenie to – zawsze kłopotliwe w większości krajów Europy i nie tylko – było szczególnie niewygod- ne ze względu na fakt, że Komunistyczna Partia Polski, organizacja postrzegana przez ogół społeczny jako wywrotowa i szkodząca inte- resom państwa polskiego, składała się w dużym stopniu z Polaków o żydowskich korzeniach, zwabionych pod czerwone sztandary wizją nowych możliwości i mrzonką sprawiedliwości społecznej. W 1924 roku wydał razem ze Sternem tom wierszy pt. „Ziemia na lewo”. Było to nowe określenie artystyczne Brunona. Korzystając z awangardowych środków wyrazu (obaj porzucili pisownię fonetycz- ną jako nie odpowiadającą oczekiwaniom mas) poeci wyrażali nowe treści, bardziej społeczne, kontestujące rzeczywistość, pełne buntu i radykalizmu. Jasieński zamieścił w tym tomie (wydanym w nakła- dzie 1000 egzemplarzy, a firmowanym przez oficynę KPP „Książka”) między innymi świetny, zrytmizowany „Marsz”, w którym to poetyc- kim majstersztyku słowa poszczególnych wersów padają niczym mar- szowa komenda tworząc onomatopeiczną ciągłość melodyczną. Sytuacja poety komplikowała się coraz bardziej. Postrzegano go jako wywrotowca lub błazna, a sytuacji na pewno nie poprawiły dwa ataki na niego jakie wyszły spod piór wybitnych pisarzy. Pierwszym był obszerny esej Stefana Żeromskiego „Snobizm i po- stęp”, opublikowany w 1923 roku. Autor „Siłaczki”, przyznając Jasień- skiemu niekwestionowany talent poetycki, zarzucił mu ślepe uleganie rosyjskim wzorom i działanie przez to na szkodę języka polskiego po- przez stosowanie udziwnionej, fonetycznej pisowni. Siła zarzutu była trafna, choć rychło utraciła swoje znaczenie, gdyż jak już wspomnieli- śmy Jasieński sam zrezygnował z tego rodzaju literackiej awangardy. 11
Pobierz darmowy fragment (pdf)

Gdzie kupić całą publikację:

Nogi Izoldy Morgan
Autor:

Opinie na temat publikacji:


Inne popularne pozycje z tej kategorii:


Czytaj również:


Prowadzisz stronę lub blog? Wstaw link do fragmentu tej książki i współpracuj z Cyfroteką: