Cyfroteka.pl

klikaj i czytaj online

Cyfro
Czytomierz
00279 009490 11770138 na godz. na dobę w sumie
Norwegia. Przewodnik nieturystyczny - ebook/pdf
Norwegia. Przewodnik nieturystyczny - ebook/pdf
Autor: Liczba stron:
Wydawca: Krytyka Polityczna Język publikacji:
ISBN: 978-83-63855-45-1 Data wydania:
Lektor:
Kategoria: ebooki >> biznes >> zarządzanie i marketing
Porównaj ceny (książka, ebook, audiobook).

Największe PKB per capita, najwyższa na świecie jakość życia i ponad 75 procent szczęśliwych obywateli. Do tego dobre szkoły, piękne fiordy i czyste powietrze. Co to za kraj? Oczywiście Norwegia.


Pewnie wielu z nas zna mniej więcej norweską kulturę – potrafi wymienić nazwiska takie jak Ibsen czy Munch, przeczytało przynajmniej jeden norweski kryminał, a najtwardsi słuchają norweskiego black metalu. Pomimo tego kraj ten wciąż pozostaje dla nas egzotyczny.


Nie będziemy oszukiwać, też nie wiedzieliśmy wiele więcej. Dlatego pojechaliśmy do Norwegii i sprawdziliśmy, jaka jest naprawdę – a nie w rankingach.

 

W książce Norwegia. Przewodnik nieturystyczny pokazujemy ten „najlepszy kraj na świecie“ z perspektywy własnej oraz samych Norwegów. Poddajemy dyskusji norweskie marzenie o utopii, dążenie do dobrobytu, tożsamość kulturową, odcięcie od Europy i jej fundamentalizmu rynkowego. Próbujemy zdiagnozować kondycję tej dość homogenicznej, praktycznie  samowystarczalnej „wyspy”.

 

W Przewodniku oprócz tekstów o Norwegii zamieścilimy także tłumaczenia wybranych fragmentów literatury. Ta, choć z pozoru zwrócona ku wnętrzu, mroczna i pesymistyczna, nie rezygnuje z komentowania rzeczywistości społecznej, humoru ani ironii. Norweskie tytuły, które zamieszczamy w Przewodniku to fragmenty większych całości, wyraźnie zaangażowanych społecznie. Wśród pisarzy, których teksty prezentujemy, są Dag Solstad, Thomas Hylland Eriksen, Alexander Aarvik, Johan Harstad, Roy Jacobsen, Nina Lykke, Christer Mjåset, Nina Witoszek.

Znajdź podobne książki Ostatnio czytane w tej kategorii

Darmowy fragment publikacji:

NORWEGIA P R Z E W O D N I K N I E T U R Y S T Y C Z N Y SPIS RZECZY WSTĘP Hanna Gill-Piątek, Powrót do Norwegii, w której nigdy nie byłam POLITYKA Nina Witoszek, Najlepszy kraj na świecie Michał Syska, Czerwono-czerwona koalicja, czyli odrodzenie socjaldemokracji Bez walki nie ma sukcesów. Z Alim Esbatim rozmawia Jan Smoleński SPOŁECZEŃSTWO Thomas Hylland Eriksen, Śmieci Simen Særte, Petromania Moje książki to konie trojańskie. Z Johanem Harstadem rozmawiają Marius Fossøy Mohaugen i Kristian Meisingset Black metal – muzyczny hołd złożony naturze. Z Kamilem Antosiewiczem rozmawia Jaś Kapela LITERATURA Alexander Aarvik, Kuloodporny Johan Harstad, Rozeznanie Roy Jacobsen, Lód Nina Lykke, Weekend za miastem Christer Mjåset, Najstarszy mężczyzna świata Dag Solstad, Nauczyciel Pedersen. Relacja z wielkiego politycznego przebudzenia, które nawiedziło nasz kraj 5 6 11 12 35 46 57 58 83 110 123 133 134 146 161 175 201 214 Autorzy Wykaz źródeł Krytyka Polityczna Przewodniki Krytyki Politycznej 230 233 234 238 WSTĘP Hanna Gill-Piątek POWRÓT DO NORWEGII, W KTÓREJ NIGDY NIE BYŁAM Zaczął się przeszukaniem na warszawskim lotnisku. Być może uwagę strażniczki przyciągnęły moje pancerne buty, może wzrost – nie wiem. Stojąc w skarpetkach na baczność na oczach kolejki przeciskającej się przez bramki, czułam, jak ręce tej niewielkiej kobiety z surowo zaciśniętymi ustami fachowo przesuwają się po moim ciele. Ta uzasadniona zasadami bezpieczeństwa, ale dotkliwa opresja odebrała mi komfort spokojnego bycia sobą, odarła z polskiej codzienności, zresetowała do jakiejś pierwotnej, cielesnej warstwy. Może dlatego po przylocie inaczej czułam przestrzeń. Najpierw doświadczyłam jej rękoma, ciągnąc dziewiętnastokilogramową torbę na kółkach. Mój bagaż stał się jakby nieważki, toczył się grzecznie po równych chodnikach, lekko pokonywał niewysokie krawężniki i perony idealnie dopasowane do poziomu podłogi w pociągu. Wcześniej w Warszawie ta sama torba prawie wyrwała mi stawy, kiedy targałam ją przez maksymalnie skomplikowane i nieprzyjazne bebechy Dworca Centralnego, chyba specjalnie zaprojektowanego do fi zycznej eksterminacji słabszych podróżnych. Na norweskiej ziemi dzielna walizeczka tylko dwa razy fi knęła koziołka na lodzie, ale przynajmniej w dobrej sprawie, bo ekologiczni Norwegowie nie solą chodników. Posypują je tylko grubym czarnym żwirem. Wiele wyjaśniła mi wizyta w Narodowym Muzeum Archi- tektury i Wzornictwa, gdzie z wypiekami na twarzy mogłam przez godzinę zatopić się przetłumaczonej na angielski norweskiej prasie 6 Powrót do Norwegii, w której nigdy nie byłam branżowej. Już wiem, co ciekawego aktualnie się w Norwegii buduje, wybudowało lub planuje wybudować. Zdecydowana większość prezentowanych projektów to niekomercyjne obiekty publiczne: sale gimnastyczne, skateparki, skwery, centra kultury czy park mający zbliżyć dwie dzielnice – tę zamieszkiwaną przez klasę średnią i tę, w której żyją imigranci. Przeczytałam artykuł na temat polityczności architektury, w którym autor zastanawiał się nad przekładaniem pojęcia „dobrego życia” na planowaną prze- strzeń. Zobaczyłam też, że pojęcia zrównoważonego rozwoju, ekologicznych technologii lub rewitalizacji społecznej traktuje się tu absolutnie poważnie. Te zagadnienia w norweskiej archi- tekturze są punktem wyjścia, a nie ozdóbką do deweloperskiego folderu reklamującego tony betonu wylane na lewo przy Jeziorku Czerniakowskim. Nic dziwnego, że kultura organizowania prze- strzeni publicznej stoi tutaj na wysokim poziomie. Nasza wyprawa była poświęcona poszukiwaniom ciekawej norweskiej sztuki alternatywnej. Alternatywnej w znaczeniu, jakie przyjmuje się w Polsce: kontestującej, przekraczającej, offowej. I tu zaczęły się prawdziwe przygody. Odwiedziliśmy w tym celu wiele polecanych miejsc: Hausmanię – miejsce pracy niezależnych artystów i alternatywny teatr, Blitz – jedyny squat w Oslo, feministyczne radio, alternatywny koncert i rewolucyjną księgarnię. Potem chyba straciliśmy nadzieję. Zamiast oczeki- wanych ekscesów lub przynajmniej sztuki krytycznej odnaleź- liśmy spokojne instytucje: luźniejszy dom kultury z teatrem rozwijającym myśl Artauda, wegańską knajpę z wyćwiekowaną obsługą, zwykłe radio, dwoje Norwegów męczących rozstrojo- ne gitary oraz elegancki sklepik z publikacjami o sztuce. Wiele spodziewaliśmy się po niezależnym festiwalu odbywającym się w czyimś mieszkaniu – i trafi liśmy na koncert mis tybetańskich. 7 Także poszukiwania w muzeach i galeriach nie dały spodziewa- nego rezultatu. Najmocniejsze współczesne prace pochodziły głównie z zagranicy. Już po kilku dniach zrozumieliśmy, że trudno o kontestację w społeczeństwie spełnionym. Istnieją jeszcze pola, gdzie w Nor- wegii pozostało coś do zrobienia: prawa zwierząt czy sprawy imi- grantów, jak historia wydalonej Marii Amelie, ale są to już tylko marginesy. Szybko też poznaliśmy przyczynę naszych niepowodzeń. Kultura jest w Norwegii dziedziną bardzo zadbaną i każda ciekawa inicjatywa uzyskuje, właściwie natychmiast, potrzebne dofi nan- sowanie. To z kolei sprzyja instytucjonalizacji i poszukiwaniom skierowanym w stronę apolitycznej „czystej sztuki”, niewadzącej się z nikim. Przez cały wyjazd doświadczałam czegoś w rodzaju fl ashbacku z wczesnych lat 90. w Polsce, kiedy artyści uwolnieni z opresji poprzedniego systemu uciekali na gwałt od wszelkiego zaangażowania i polityczności. Spokojni Norwegowie za wszelką cenę unikają wyróżniania się. Widać to na każdym kroku: w uporządkowanej przestrzeni, w skromnym stroju, w sposobie komunikowania, w końcu – we współczesnej sztuce. Eksces praktycznie nie istnieje. Nawet Varg Vikernes, lider black metalowej grupy Burzum o otwarcie faszy- zujących oglądach, który w 1993 roku zabił gitarzystę innego zespołu i podpalił kilka kościołów, po zwolnieniu warunkowym osiadł na wsi i zadeklarował powrót do spokojnego życia. Nie oznacza to jednak, że nic nas w Norwegii nie zdziwi. Wędrując po Oslo, wszędzie można natknąć się na golasy. Oczywiście nie takie zwykłe, różowe i miękkie, bo te są po uszy zakutane w płaszcze i szaliki. Chodzi o golasy niemarznące, z brązu lub gipsu. Wśród licznych rzeźb tylko te przedstawiające prawdziwe osoby mają jakieś wdzianka. Na przykład zwinięta w paragraf Kate Moss jest 8 Powrót do Norwegii, w której nigdy nie byłam w bikini. Reszta dotyka lodowatego powietrza nagimi stopami, pupami i całą szczegółowo oddaną resztą. Jakby Norwegowie lubili symbolicznie mierzyć się z niemożnością wyskoczenia z gatek przy temperaturze minus 17 stopni. Czasem golas jest samotny, czasem spleciony z innym. Lub w grupie. Albo w jednej wielkiej lodowato- -golasowej orgii, która odbywa się w słynnym Parku Vigelanda. I choć byłam w Norwegii po raz pierwszy, to tak naprawdę do niej wracałam. Ósma część mnie pochodzi właśnie stamtąd za sprawą mojego pradziadka Roberta Andersena. W dzieciństwie w mojej głowie Norwegia była na poły mityczną krainą, miejscem bojowych czynów moich przodkiń i przodków, które opowiadano mi przed zaśnięciem. A tu proszę, nikt nie lata w rogatej czapce, a w pociągu – przysięgam – wisi naklejka z przekreślonym toporem. Ta cała Norwegia to po prostu spokojne miejsce, zapraszające, by w nim żyć, zestarzeć się i nie wyrywać sobie stawów, kiedy chce się gdzieś przewieźć bardzo ciężką torbę. 9 POLITYKA Nina Witoszek NAJLEPSZY KRAJ NA ŚWIECIE NORWESKIE MARZENIE Na jednym z najbardziej magicznych obrazów współczesnej norweskiej idylli widzimy chór starszych panów, którzy stoją na plaży na tle wzburzonego zimowego morza i śpiewają sentymentalne pieśni o swojej ojczyźnie. Nie przejmują się ani szalejącym dookoła wiatrem i śniegiem, ani lodowatym zimnem. Śpiewają ze szronem na brwiach i heroicznymi soplami smarków wiszącymi z nosów. Taki jest motyw przewodni Heftig og begeistret (Mocar- nych i nawiedzonych, 2001), najważniejszego „plemiennego” fi lmu w historii norweskiej kinematografi i. To nie jego treść jest fascynująca, lecz reakcja publiczności – długotrwała kolek- tywna katharsis. Wszyscy śmieją się i płaczą równocześnie – i to w cynicznych czasach, gdy patriotyczne łzy są raczej rzadkością. Dzieje się tak nie dlatego, że chór męski z Berlevåg jest spek- takularny, pieśni urzekające, a natura nie z tej ziemi. Jest raczej odwrotnie. Chór składa się głównie ze starszawych, całkiem zwyczajnie wyglądających mężczyzn. Pieśni są wykonywane z imponującym zapałem, który tuszuje niedoskonałości, natura zaś jest surowa i nieprzyjazna. Jednak starsi panowie z Berlevåg pieszczą norweską duszę, bo są dowodem na to, że zwykli ludzie są nadzwyczajni, świat peryferii jest OK, a życie jest wspaniałe – nawet jeśli jest się po sześćdziesiątce i na bezrobociu. Stoją 12 Najlepszy kraj na świecie więc sobie na tle wzburzonych fal i śpiewają – jak jakiś chór z Titanica – dumni, pełni patriotycznej w e r w y i przekonani, że mieszkają w najlepszym z najlepszych światów. Mocarni i nawiedzeni to fi lm ojczyźniany, który wykorzystuje wszystkie obowiązkowe obrazy i sztampowe symbole nordyckości: muzykę w przyrodzie i przyrodę w muzyce, wyobrażenie Norwegów jako „dzieci natury”, heroizm dnia codziennego w najodleglejszych zakątkach kraju oraz socjalistyczne i seksualne fantazje. Sednem fi lmu jest Norweskie Marzenie: baśniowy scenariusz à la „z chło- pa król”, w którym zwyczajni ludzie, zarówno metaforycznie, jak i dosłownie, obejmują rząd dusz. Mocarni i nawiedzeni dowodzą, że aby zostać królem, nie trzeba być Arnoldem Schwarzenegge- rem; można być zwykłym facetem z brzuchem i zakolami – nie mówiąc o prozaicznych tęsknotach. Niniejszy pamflet jest wynikiem mojej fascynacji Nor- wegian Dream i jego metamorfozą w XXI wieku. Podobnie jak American Dream – jedna z najbardziej charyzmatycznych i mobilizujących opowieści w historii ludzkości – Norwegian Dream, choć dotąd „nieskodyfikowany” tak, jak ten amery- kański, jest konkurencyjnym mitem, który zasługuje na uwagę. W The Epic of America (Amerykańskiej epopei, 1931) James Truslow Adams pisze: […] marzenie o kraju, w którym życie miało być dla wszystkich lepsze, bogatsze i bardziej kompletne, z możliwościami dla każ- dego, w zależności od zdolności i osiągnięć. Europejskiej klasie wyższej trudno jest to marzenie odpowiednio zinterpretować, zbyt wielu z nas jest nim zmęczonych i straciło do niego zaufanie. Nie jest to marzenie wyłącznie o samochodach i wyższej pensji, lecz o społecznym porządku, w którym każdy mężczyzna i każda 13 kobieta mogą w pełni się zrealizować i zyskać uznanie innych za to, kim są, niezależnie od przypadkowych okoliczności związa- nych z narodzinami czy pozycją społeczną. Od Deklaracji Niepodległości, przez literaturę narodową, do kultury popularnej Amerykanie lansowali obraz samych siebie jako ludzi wybranych, dla których nic nie jest niemożliwe: pod- bój kolejnych terytoriów, walka z lokalnymi i międzynarodowymi złoczyńcami oraz nieskończone bogactwo i władza. Niezmienne przesłanie brzmiało: i ty możesz zostać Rockefellerem, gwiazdą Hollywood lub amerykańskim prezydentem, nawet jeśli jesteś jednonogim Albańczykiem chorym na AIDS. W ostatnich dziesięcioleciach American Dream został skompro- mitowany – jeśli nie trwale okaleczony – z powodu przygód supermo- carstwa, bezmyślnej kultury konsumpcyjnej i chciwości Wall Street. W powstałej w ten sposób próżni wyrosło Norweskie Marzenie – ła- godniejsza, etycznie bardziej akceptowalna wersja projektu mającego na celu stworzenie a great good place on Earth („wspaniałego miejsca na Ziemi”). Podobnie jak Amerykanie, Norwegowie chcą uwieść świat historią ukochaną przez wszystkich: o drodze Kopciuszka z biedy do bogactwa. W przeciwieństwie jednak do Amerykanów – którzy zachłys- nęli się snem o nieograniczonym dobrobycie, sławie, miłości, władzy i szczęściu – Norweskie Marzenie mówi o świecie z ograniczeniami i niedostatkami, świecie, który toleruje dyktat miernoty i wyśmie- wa wyczyny Supermana. Czy Norweskie Marzenie jest odpowiedzią na tęsknotę człowieka za bezpieczeństwem, pokojem i szczęściem? Co jest jego siłą napędową? Czy jest wolne od hybris, tej tragicznej skazy, która spowodowała upadek Ikara, skłoniła Doktora Fausta do zaprzedania duszy diabłu, stała się przyczyną klęski Napoleona i Hitlera i doprowadziła prezydenta Busha do katastrofy w Iraku? 14 Najlepszy kraj na świecie LA BELLE ÉPOQUE W roku 1976, kiedy Europa Wschodnia nadal znajdowała się pod sowieckim butem, Wisława Szymborska napisała takie oto strofy o utopii: Wyspa, na której wszystko się wyjaśnia. Tu można stanąć na gruncie dowodów. Nie ma dróg innych oprócz drogi dojścia. Krzaki aż uginają się od odpowie dzi. Rośnie tu drzewo Słusznego Domysłu o rozwikłanych wiecznie gałęziach. Olśniewająco proste drzewo Zrozumienia przy źródle, co się zwie Ach Więc To Tak. Im dalej w las, tym szerzej się otwiera Dolina Oczywistości. Jeśli jakieś zwątpienie, to wiatr je rozwiewa. Echo bez wywołania głos zabiera i wyjaśnia ochoczo tajemnice światów. W prawo jaskinia, w której leży sens. W lewo jezioro Głębokiego Przekonania. Z dna odrywa się prawda i lekko na wierzch wypływa. 15 Góruje nad doliną Pewność Niewzruszona. Ze szczytu jej roztacza się Istota Rzeczy. Mimo powabów wyspa jest bezludna, a widoczne po brzegach drobne ślady stóp bez wyjątku zwrócone są w kierunku morza. Jak gdyby tylko odchodzono stąd i bezpowrotnie zanurzano się w topieli. W życiu nie do pojęcia1. Wiersz Szymborskiej dotyczy świata, w którym socjalizm stał się sceną największej masowej ucieczki z Utopii. Tak jakby najlepszą rzeczą, jaką można było zrobić w tym najlepszym ze wszystkich światów, był exodus mieszkańców. Warto się zasta- nowić nad faktem, że gdy poetka starała się uchwycić przeraża- jące rozczarowanie dyktaturą szczęścia, kilka tysięcy kilometrów na północ rosło jedyne w swoim rodzaju, utopijne, prawdziwie socjalistyczne królestwo – świat, który był dla swoich obywateli domem, a nie więzieniem. Na początku XXI wieku Norwegia wydaje się krajem, który jest blisko spełnienia najważniejszych postulatów europejskiej lewicy z ostatnich dwóch stuleci: równouprawnienia, wolności, sprawiedliwości – i bogactwa. Podstawą bajecznego dobrobytu są nie tylko główne źródła energii: ropa, gaz i woda, oraz jeden z najwyższych na świecie produktów narodowych brutto na mieszkańca. Jest nią także długa tradycja pokojowego rozwoju, rola wspólnoty i społeczeństwa obywatelskiego, mądra polityka 1 Wisława Szymborska, Poezje, Wydawnictwo Literackie, Kraków 1989, s. 204. 16 Najlepszy kraj na świecie reform, która stworzyła jeden z najlepszych na świecie systemów opieki społecznej, urzekający krajobraz oraz tożsamość oparta na partnerstwie z naturą. W oczach świata Norwegia XXI wieku to ideał piękna, bo- gactwa, społecznej sprawiedliwości oraz oświeconego samaryta- nizmu. Kraj, który lansuje – symbolicznie i politycznie – zrówno- ważony rozwój – od jego koncepcji stworzonej przez Gro Harlem Brundtland do gigantycznych dotacji dla krajów rozwijających się. Norwegia inwestuje namiętnie w akcje pokojowe, szerzenie praw człowieka i proces demokratyzacji w krajach mniej uprzywi- lejowanych. Jest poniekąd największym światowym eksporterem dobra dla w s z y s t k i ch. Jest również jednym z największych na świecie eksporterów broni, lecz w tym eseju odłożymy to na bok i poczekamy na bardziej mroczny moment w dalszej części książki. Dzisiaj, jeśli wojna jest problemem, Norwegia jest rozwiązaniem. Kraj ten ma obecnie największą liczbę pokojowych mediatorów, wszechobecnych na Bliskim Wschodzie i w Ameryce Łacińskiej, w Sudanie, Erytrei, Tanzanii i na Sri Lance. Na początku nowej ery norwescy stratedzy polityczni i media przekonali zarówno swoich obywateli, jak i na społeczność międzynarodową, że ojczysty kraj Ibsena stanowi ucieleśnienie odwiecznego marzenia ludzkości o sprawiedliwości i dobroci. Żaden inny kraj nie odniósł tak wielkiego sukcesu w dzie- dzinie autoreklamy (branding). Weźmy parę epizodów z moralnej biografi i Norwegii jako współczesnej utopii: 10 stycznia 2002 roku „International Herald Tribune” cytowało doradcę prezydenta Busha, który wyraził nadzieję, że „the Norwegian countries would function as peace brokers in Afghanistan” („kraje norweskie mogą spełnić funkcję mediatorów w Afganistanie”). Czyli nie Szwecja albo na- wet Skandynawia – ale Norwegian countries (sic!). 5 kwietnia tego 17 samego roku „London Times” wydrukował list znanego profesora fi lozofi i Laurence’a Goldsteina, który argumentował, że najlepszym sposobem na rozwiązanie konfl iktu na Bliskim Wschodzie byłoby oddanie Jerozolimy w ręce Norwegii na następne dwadzieścia lat. W wyświetlonym w 2002 roku programie BBC o Sri Lance wojujące strony, reprezentowane przez skwaszonego Tamila i melancho- lijnego Syngaleza, pozostają w cieniu promiennego norweskiego mediatora, który pedagogicznym, śpiewnym norwego-angielskim odczytuje pompatyczne oświadczenie o radościach pokoju. 8 lip- ca 2002 roku w „Time Magazine” można było przeczytać artykuł Little Fish in a Big Pond. How Tiny-Though Rich-Norway Became a Master in the Art of International Diplomacy (Mała rybka w du- żym stawie. O tym, jak niewielka, ale bogata Norwegia stała się mistrzem w sztuce międzynarodowej dyplomacji). W roku 2008 nawet CNN i BBC pokazywały prognozy pogody, w których fi - gurowało Oslo, a nie Sztokholm. No i Sir Crispin Tickell, brytyjski parlamentarzysta, który twierdzi, że „Norwegowie zagarnęli dla siebie wszystkie szlachetne cele i są teraz Robin Hoodem naszej planety. Szczerze mówiąc, nas, Brytyjczyków, trochę to irytuje, zważywszy że niegdysiejsi barbarzyńscy wikingowie skradli nam naszą cywilizacyjną misję!”. Jakby tego było mało, obecny mi- nister spraw zagranicznych Jonas Gahr Støre założył narodowe „forum reputacji”, mające na celu dalszą poprawę międzynarodo- wej opinii o Norwegii.. Oto tylko część materiału dowodowego, który pokazuje, że Norwegia pełni zarówno funkcję Eldorado, jak i moralnego supermocarstwa. Takiego połączenia nie spotyka się w światowej geopolityce, jest to raczej historia z bajek. Na mi- tycznej mapie świata bogacze fi gurują jako bad boys. Z wyjątkiem Norwegii – n a j l e p s z e g o k r a j u ś w i a t a. Lecz to nie koniec historii. 18 Najlepszy kraj na świecie NORDIC MODEL UNLIMITED Profesor André Sapir, wybitny badacz globalizacji i państw dobrobytu, wyróżnia nordyckie, anglosaskie, kontynentalne i śródziemno- morskie modele dobrobytu. Model anglosaski kładzie nacisk na efektywność, lecz społecznie jest bezwzględny. We francuskim etatyzmie egocentryczne związki zawodowe blokują efektywne wykorzystanie zasobów społecznych. Model śródziemnomorski wypracował styl i strukturę, gdzie żadne prawe uczynki nie pozostają bez kary i gdzie efektywność i sprawiedliwość są równie rzadkie jak trufl e. Z tych czterech modeli, podsumowuje Sapir, tylko nordycki potrafi łączyć równość, efektywność, wysokie zatrudnienie i względny brak biedy. Do niedawna najwięcej uwagi na arenie międzynarodo- wej przyciągał „model szwedzki”. Po II wojnie światowej Szwe- cja stanowiła cnotliwy wzór pozytywnej współczesności. Pod koniec XX stulecia mit o szwedzkim folkhemmet („dom ludu”) uległ kompletnej dekonstrukcji; idealne państwo dobrobytu zostało zdemaskowane jako kraj, który „normalizował” swoich mieszkańców za pomocą różnych podejrzanych środków: od inwigilacji klasy średniej do zbiurokratyzowanego zarządzania. Szwedzkie elity okazały się „dziwkami rozumu” (Jan Myrdal), róż- ne badania zaś wykazały zasadniczą bezsilność jednostki w spo- łeczeństwie kiedyś uważanym za najbardziej demokratyczne na świecie. W orgii narodowego samobiczowania w latach 90. mó- wiło się nawet o szwedzkim „wariancie faszyzmu z domu ludu”, po ujawnieniu informacji o licznych zabiegach sterylizacyjnych przeprowadzanych w imię zdrowia ludu w okresie największej świetności socjaldemokracji. Dzisiejsza Szwecja przestała być niekwestionowanym wzorcem moralności dla Zachodu – lub może nigdy nim nie była. Bogiem 19 a prawdą, nie była nim też Norwegia. Również tu do początku lat 60. praktykowano lobotomię „na rzecz zdrowia narodu”, a Cyganów sterylizowano aż do roku 1977. Tak to już jednak jest, że mroczna przeszłość narodu jest zawsze bardziej eksponowana w czasach kryzysu – i mniej widoczna w okresach świetności. Teraz pora na „model norweski”. Jest on bardziej atrak- cyjny od szwedzkiego, ponieważ wydaje się mniej autorytarny i słabiej naznaczony szacunkiem dla aparatu władzy. Norwe- gia oferuje światu dobrobyt bardziej elastyczny i cieplejszy, a także pokazuje, w jaki sposób można wykorzystać ogromne bogactwo w nowej mission civilisatrice, kwestionującej stare brytyjskie i francuskie projekty imperialne. Dowodzi, że we współczesnym świecie lepiej jest dawać niż brać – i kosztuje to mniej więcej tyle samo. Kim więc są te anielskie istoty, które pełnią rolę współczes- nych stróżów północnej Utopii? Na ofi cjalnym zdjęciu czerwo- no-zielonego rządu widzimy grupę roześmianych młodych ludzi ubranych nieformalnie w kurtki, norweskie „reniferowe” swetry i czerwone anoraki. Mówią: jesteśmy tacy jak ty! Żadnych kra- watów czy biznesowych garniturów, żadnych czarnych limuzyn. Symbole władzy starannie usunięto z rządowych stron interne- towych, podobnie jak z norweskiego krajobrazu. Aby zobaczyć zamki i katedry, trzeba przejechać tysiące kilometrów, a nowa, rewelacyjna Opera Królewska przypomina senną łódź podwodną lub łagodnie lodowato-białe zbocze do połowy zanurzone w wo- dach fi ordu. Ministrowie w anorakach uśmiechają się i obiecują jeszcze wyższe pensje, jeszcze krótsze dni pracy, jeszcze dłuższe urlopy i jeszcze wyższe ceny benzyny. Najbardziej uderzającą oznaką norweskiego sukcesu nie są jednak dane dotyczące przemysłu naftowego czy promocja 20 Najlepszy kraj na świecie pokoju na świecie, ale dobrobyt samych mieszkańców. Jeśli wierzyć ostatnim wynikom badań szczęścia narodowego brutto (Gross National Happiness), Norwegia jest żywym dowodem na to, że za pieniądze m o ż n a kupić szczęście. Badacz Ottar Hellevik i jego sztab przeprowadzili wywiady z 40 tysiącami Norwegów i stwierdzili, że szczęście – „poczucie dobrobytu i zaspokojenia oraz brak materialnych kłopotów” – jest w norweskim społe- czeństwie coraz bardziej powszechne (W pogoni za norweskim szczęściem, 2008). Norweski kryzys tożsamości z początku lat 80., wywołany niepokojem, że dobrobyt demoralizuje, wydaje się zażegnany. To samo dotyczy niepohamowanej konsumpcji. Hellevik sugeruje, że w roku 2003 nastąpiła zmiana systemu wartości z materialistycznego na bardziej idealistyczny: „Moż- liwe, że dla wielu ludzi nie ma już więcej rzeczy godnych pożą- dania. Przypuszczalnie więcej osób niż wcześniej przywiązuje też wagę do ogromnej przepaści między panującą w wielu krajach biedą i cierpieniem a dobrobytem, który mamy w Norwegii. Czują moralny dyskomfort. Do tego dochodzi zaniepokojenie klimatem i środowiskiem”. Norwegowie są tak szczęśliwi, że gazety narzekają, że ludzie narzekają za mało. Na dodatek nowsze badania wykazują, że 70 proc. mieszkańców „płaci swoje podatki z entuzjazmem i jest w stanie płacić nawet więcej” („Aftenposten”2, 2 maja 2008). Czy to jedna wielka autoiluzja, czy też mamy do czynienia ze wzorem odpowiedzialności obywatelskiej? A może z masochizmem? Pięk- ną fasadą, za którą kryje się mroczny świat smutku i utraty? Czy tez stoimy wobec autentycznego szczęścia, kiedy pieniądze nie stanowią już problemu? 2 „Aftenposten” to jedna z najpopularniejszych norweskich gazet (przyp. tłum.). 21 NORWESKI KOSZMAR Istnieje już cały batalion skwaśniałych domowych krytyków, zazdros- nych wschodnich Europejczyków i upokorzonych pięknoduchów z krajów muzułmańskich, którzy demaskują Norwegię jako upadłą krainę Sorii Morii3. W Strategach narodowych (1998) Rune Slagstad dokonał analizy rozpadu unikalnego modelu „demokratycznego kapitalizmu” oraz triumfu kapitalizmu bezdusznego, pazernego i technokratycznego. W krytycznej antologii Norwegia. Diagnoza (2008) autorzy pokazują, jak dalece mit o Norwegach jako dobrych i szczęśliwych obywatelach nie zgadza się z rzeczywistą sytuacją w kraju. Księga skarg i zażaleń jest długa: janteloven („prawo Jante”, będące wyrazem pogardy dla elit), dyskryminacja rasowa, fatalny stan edukacji, podejrzane inwestycje w skorumpowanych krajach dyktatorskich i żałośnie krótka lista zasług w zakresie ochrony środowiska (sic!). Kto demaskuje szczęśliwych Norwegów? Czy szukające sensacji media? A może elity intelektualne, które zawsze szukają dziury w całym? Elity są podejrzane. Od Woltera przez Sartre’a i dalej, do Ortegi y Gasseta klasy wykształcone nienawidziły wulgarnego gustu mas. Ludzie, których zadowala niewymagająca praca i któ- rzy wolą Taniec z gwiazdami od Platona, zawsze byli postrzegani przez intelektualistów jako Untermenschen. Z drugiej strony me- diom też nie zawsze można ufać: czasami mówią prawdę, czasami zmyślają, żeby coś sprzedać, a jeszcze innym razem konspirują z partią rządzącą. A co z ludźmi? 3 Wcześniej byli wrodzy katolicy z Europy Południowej, którzy wykorzysty- wali nordycką statystykę samobójstw jako dowód, że państwo dobrobytu nie jest jednak takie dobre (Soria Moria to zamek z norweskiej baśni, symbol idealnej szczęśliwości – przyp. tłum.). 22 Najlepszy kraj na świecie Kiedy we wrześniu 2008 roku leciałam samolotem z Krakowa do Oslo, siedziałam obok rozmownego starszego pana. Zapytał mnie: „Czy to ty jesteś tą polską Niną, która tak brzydko pisze o Norwegii?”. Przytaknęłam trochę niespokojnie, przygotowana na pedagogiczną tyradę. „Co teraz czytasz?”, zapytał. Pokazałam mu książkę leżącą na moich kolanach: Norwegia. Diagnoza. Spoj- rzał na nią sceptycznie i powiedział: „Ale Norwegia m a diagnozę. Jest nam dobrze”. Wygląda na to, że sytuacja Norwegii jest beznadziejna, ale nie poważna. Nie jest poważna, ponieważ większość białych Nor- wegów ma się świetnie i koniec. A także dlatego, że z międzynaro- dowej perspektywy nawet Telenor okazuje się jedną z najbardziej odpowiedzialnych społecznie fi rm świata. Jednocześnie sytuacja jest beznadziejna, ponieważ książki takie jak Norwegia. Diagnoza są stratą czasu. Norwegia pokazuje, że Gross National Happiness nie ma nic wspólnego z dobrymi szkołami czy kwitnącymi biblio- tekami. „Nie nauczyłaś się jeszcze, że za dużo myślenia sprawia, że człowiek staje się zagubiony i nieszczęśliwy?”, zapytał mnie mój sąsiad z samolotu. „We in Norway don’t want the brains to go to our heads” („W Norwegii nie chcemy, żeby mózgi uderzyły nam do głowy”). OD WELFARE STATE DO LEISURE STATE Norweskie Marzenie niekoniecznie opiera się na złudzeniach. Tak jak inne mity, jest to dydaktyczny moralitet opowiadający nie o tym, jacy j e s t e ś m y, ale kim c h c i e l i b y ś m y b y ć. To, że Norwegia wydała dwa razy tyle na wojnę w Afganistanie, ile na działania pokojowe, nie odgrywa tu roli. Bez znaczenia jest także nasze zdziwienie nietaktownym zachowaniem norweskich 23 ekspertów od pokoju i pomocy na Sri Lance czy w Bangladeszu. Narodowe aspiracje – i oczekiwania zewnętrznego świata – żeby ujrzeć Norwegię jako kraj ucieleśniający wszystko, co najlepsze: pokój, prawa człowieka, zrównoważony rozwój i demokrację, są tak wielkie, że Norwegowie musieli dorosnąć do roli światowej mekki praworządności i umiaru. Pragnę jeszcze dodać, że tym, co czyni Norwegię szczegól- nie atrakcyjną w postmodernistycznym świecie, jest osobliwa kulturowa schizofrenia. W rzeczywistości istnieją dwie różne mityczne „Norwegie”, które nadal ze sobą konkurują: cnotliwo- -biedna Norwegia – dumny naród z wzorowymi tradycjami równości, solidarności i ludowej mądrości – zderza się z nową „mamoniczną” Norwegią, z piraniami rynku fi nansowego, kultem pazerności i samozadowoleniem. To Thorstein Veblen, socjolog norweskiego pochodzenia oburzony amerykańskim marnotraw- stwem, wymyślił kiedyś pojęcie conspicuous consumption. Świnia przedstawiająca satyrycznie budżet państwowy radzi: „Posta- raj się wyglądać zarówno chudo, jak i grubo”. To nie tylko żart: to obraz rozdwojonej norweskiej psychiki z pierwszej dekady XXI wieku. To Norwegia jako biedny-bogaty kraj o dziewiczej podświadomości. Jak powiedział Picasso: „Marzę o tym, żeby być biedakiem z gigantyczną kasą”. Powszechne moralne obu- rzenie, które towarzyszy rewelacjom o przekrętach fi nansowych, pokazuje, ze cnotliwo-biedna Norwegia jeszcze nie zginęła. Wy- starczy wymienić narodową burzę po ujawnieniu informacji o in- westycjach StatoilHydro w naftowe pola Kanadzie, nielegalnym zatrudnianiu dzieci u poddostawców Telenor w Bangladeszu czy astronomicznie wysokich pensjach i bonusach przyznawanych dyrektorom dużych przedsiębiorstw. Publiczne oburzenie, które towarzyszy tym sensacjom, dowodzi, że w oczach Norwegów 24
Pobierz darmowy fragment (pdf)

Gdzie kupić całą publikację:

Norwegia. Przewodnik nieturystyczny
Autor:

Opinie na temat publikacji:


Inne popularne pozycje z tej kategorii:


Czytaj również:


Prowadzisz stronę lub blog? Wstaw link do fragmentu tej książki i współpracuj z Cyfroteką: