Cyfroteka.pl

klikaj i czytaj online

Cyfro
Czytomierz
00024 004560 13085743 na godz. na dobę w sumie
Notes Wydawniczy nr 7/2013 - ebook/pdf
Notes Wydawniczy nr 7/2013 - ebook/pdf
Autor: Liczba stron:
Wydawca: Biblioteka Analiz Język publikacji:
ISBN: Data wydania:
Lektor:
Kategoria: ebooki >> kultura, sztuka, media
Porównaj ceny (książka, ebook, audiobook).

W numerze lipcowym znajdziecie Państwo zestaw ciekawych artykułów na tematy okołoksiążkowe - feleitony, wywiad, recenzje, porady prawne. Zapraszamy do lektury!

Znajdź podobne książki Ostatnio czytane w tej kategorii

Darmowy fragment publikacji:

Jeśli sądzicie, że to Kleo była mistrzynią demolki, Jonasz da wam w kość! KOLEJNA KSIĄŻKA AUTORKI BESTSELLERA Nr 7 [254] lipiec 2013 • ISSN 2083-7739 • cena 19,90 zł (5 VAT) K s i ¹ ¿ k a d o s t ê p n a t a k ¿ e j a k o E - B O O K PATRON MEDIALNY: D(cid:31)(cid:30)(cid:29) (cid:28)(cid:27)(cid:26)(cid:25)(cid:24)(cid:27)(cid:23)(cid:31)(cid:22)(cid:21)(cid:20)(cid:24) (cid:19)(cid:29)(cid:18)(cid:25)(cid:31)(cid:17)(cid:16)(cid:25)(cid:15) (cid:14)(cid:24)(cid:13)(cid:28) (cid:27)(cid:12)(cid:24)(cid:16)(cid:14)(cid:24)(cid:17)(cid:30)(cid:24)(cid:16)(cid:31) (cid:30)(cid:11)(cid:19)(cid:23)(cid:21) (cid:19)(cid:18)(cid:24)(cid:10)(cid:16)(cid:25)(cid:31)(cid:9) (cid:14)(cid:8)(cid:23)(cid:29) (cid:26)(cid:31)(cid:8)(cid:11)(cid:16)(cid:7)(cid:25): wykazywać entuzjazm wsprawach cielesnych, brak zainteresowania sprawami sercowymi i– co najważniejsze – mieć męża. D(cid:8)(cid:11)(cid:13)(cid:25) (cid:14)(cid:28)(cid:30) (cid:24)(cid:17)(cid:24)(cid:7)(cid:14)(cid:8)(cid:29)(cid:23)(cid:11)(cid:22)(cid:21)(cid:20)(cid:24)(cid:22) (cid:19)(cid:31)(cid:13)(cid:25) (cid:24)(cid:8)(cid:28)(cid:14)(cid:29)(cid:20)(cid:23)(cid:16)(cid:24)(cid:22) M(cid:25)(cid:25) M(cid:31)(cid:8)(cid:17)(cid:28)(cid:26)(cid:24) Książka dostępna także jako E-BOOK WYŁĄCZNY DYSTRYBUTOR PATRON MEDIALNY:POLECAMY! (cid:50)(cid:192)(cid:3)(cid:70)(cid:92)(cid:81)(cid:68)(cid:3)(cid:58)(cid:92)(cid:71)(cid:68)(cid:90)(cid:81)(cid:76)(cid:70)(cid:93)(cid:68)(cid:3)(cid:44)(cid:80)(cid:83)(cid:88)(cid:79)(cid:86) (cid:39)(cid:93)(cid:76)(cid:68)(cid:227)(cid:3)(cid:75)(cid:68)(cid:81)(cid:71)(cid:79)(cid:82)(cid:90)(cid:92) ul. Fatimska 53B, 31-831 Kraków tel.: 12/422-41-80, 12/422-59-47, 506-624-220 (cid:72)(cid:16)(cid:80)(cid:68)(cid:76)(cid:79)(cid:29)(cid:3)(cid:76)(cid:80)(cid:83)(cid:88)(cid:79)(cid:86)(cid:35)(cid:76)(cid:80)(cid:83)(cid:88)(cid:79)(cid:86)(cid:82)(cid:192)(cid:3)(cid:70)(cid:92)(cid:81)(cid:68)(cid:17)(cid:70)(cid:82)(cid:80)(cid:17)(cid:83)(cid:79) (cid:90)(cid:90)(cid:90)(cid:17)(cid:76)(cid:80)(cid:83)(cid:88)(cid:79)(cid:86)(cid:82)(cid:192)(cid:3)(cid:70)(cid:92)(cid:81)(cid:68)(cid:17)(cid:70)(cid:82)(cid:80)(cid:17)(cid:83)(cid:79) (cid:90)(cid:90)(cid:90)(cid:17)(cid:76)(cid:80)(cid:83)(cid:88)(cid:79)(cid:86)(cid:82)(cid:192)(cid:3)(cid:70)(cid:92)(cid:81)(cid:68)(cid:17)(cid:70)(cid:82)(cid:80)(cid:17)(cid:83)(cid:79) (cid:90)(cid:90)(cid:90)(cid:17)(cid:76)(cid:80)(cid:83)(cid:88)(cid:79)(cid:86)(cid:82)(cid:192)(cid:3)(cid:70)(cid:92)(cid:81)(cid:68)(cid:17)(cid:70)(cid:82)(cid:80)(cid:17)(cid:83)(cid:79) (cid:90)(cid:90)(cid:90)(cid:17)(cid:76)(cid:80)(cid:83)(cid:88)(cid:79)(cid:86)(cid:82)(cid:192)(cid:3)(cid:70)(cid:92)(cid:81)(cid:68)(cid:17)(cid:70)(cid:82)(cid:80)(cid:17)(cid:83)(cid:79) m u w h c r A i . t o F Nieporozumienie? Perypetie, jakie stały się udziałem dwóch opublikowanych niedawno (a jakże od siebie odmiennych!) książek świadczą dobitnie o roli wydawcy jako pierwszego kreatora odbioru publicznego dzieła literackiego (cokolwiek byśmy pod tym pompatycznym nieco sformułowaniem rozumieli). Jedna z nich to słynny już „Kronos” – zbiór prostych, najczęściej sporządzanych codziennie, notatek autora „Trans-Atlantyku”, jako takie przeznaczonych wyłącznie na użytek własny artysty. Na wyrost promowany przez wydawcę jako największe wydarzenie literackie tego wieku. I chyba niepotrzebnie (choć poniekąd zrozumiale) okrzyknięty przez niektóre media skandalicznym/skandalizującym. Zdaniem wielu – tyle tu skandalu, ile wielkiej (a nawet jakiejkolwiek) literatury. Czyli nie za wiele. Drugi z tytułów to biografia znakomitego piłkarza Roberta Lewandowskiego zatytułowana „Lewy”, wydana z potrzeby chwili, więc napisana dosyć szybko, a wprowadzona do dystrybucji w momencie największych sportowych sukcesów zawodnika. Biada wszystkim, którzy oczekiwali od niej rozdętego do niebotycznych rozmiarów studium psychologicznego i dokonanej przez najsłynniejszych fizjologów sportu wnikliwej analizy możliwości motorycznych piłkarza Borussi Dortmund. Bo też nie taka ta książka miała być i nie tego oczekiwać miał jej odbiorca. Za takiego uznał wydawca młodocianego miłośnika futbolu, piłkę kopiącego na boiskach szkół i podwórek, jak Polska długa i szeroka. Taki przekaz starała się trzymać kampania promocyjna książki, nie ukrywająca jej popularnego charakteru. W jednym i drugim wypadku mówić możemy zatem o nieporozumieniu. Nie zawsze jednak za zgodą i wiedzą wydawcy. Kuba Frołow redaKtor naczelny Nr 7 [254] lipiec 2013 ISSN 1230-0624 Nakład: 1000 egzemplarzy Cena 19,90 zł (5 VAT) Wydawca: Biblioteka Analiz sp. z o. o. 00-048 Warszawa ul. Mazowiecka 6/8, lok. 416 tel./fax (22) 827 9350 miesięcznik wydawców księgarzy bibliotekarzy hurtowników iwszystkich zainteresowanych rynkiemksiążki ukazujesię odmaja1992 REDAGUJĄ: Kuba Frołow – redaktor naczelny kuba@booksenso.pl Kamila Bauman – sekretariat kamila@rynek-ksiazki.pl tel./fax (22) 827 9350 AUTORZY NUMERU: Marytka Czarnocka, Piotr Brysacz, Kuba Frołow [kf], Piotr Kofta, Adam Kraszewski [ak], Monika Małkowska [mm], Magdalena Mikołajczuk, Aleksandra Okuljar [alo], Rich Roll, Grzegorz Sowula [gs], Jan Wosiura PROJEKT TYPOGRAFICZNY: Artur Jóźwiak a.p.jozwiak@gmail.com KOREKTA: zespół DRUK: Mazowieckie Centrum Poligrafii ul. Duża 1 05-270 Marki www.c-p.com.pl Tekstów nie zamówionych redakcja nie zwraca. Za treść reklam redakcja nie odpowiada. Numer zamknięto 20 lipca 2013 Jesteśmy na Facebooku Nr 7 [254] lipiec 2013 4 gość„notesu” Kalkulując, nie można pisać Z Ignacym Karpowiczem rozmawia Piotr Brysacz 7 rynek Triumf marketingu?. Kuba Frołow 10 poradnik Ufajcie memu oku i szkiełku! Marytka Czarnocka 14 namarginesie International czyli bez nas Grzegorz Sowula 16 copyright copyleft Wojna Twardowska Jan Wosiura 18 fajnyfilmwczorajczytałem U niej w domu, u niego w głowie Mo ni ka Mał kow ska 20 komiks Windą do piekła Mo ni ka Mał kow ska 26 kronikakryminalna Koniec możemy wybrać Grzegorz Sowula 28 felieton Klejone i szyte Piotr Kofta 29 półkażenady Mój kochany pamiętniczku… Magdalena Mikołajczuk 30 książkanumeru Wdowa bez welonu Mo ni ka Mał kow ska 32 nowaksiążka Rich Roll „Ukryta siła” 36 recenzje 3 I C Ś E R T S I P S 20 26 30 32 Nr 7 [254] lipiec 2013 4 ” U S E T O N „ ć Ś O G i k s w o r t o P i ł e w a P . t o F Kalkulując, niemożnapisać Z Ignacym Karpowiczem rozmawia Piotr Brysacz Nr 7 [254] lipiec 2013 5 ” U S E T O N „ ć Ś O G IgnacyKarpowicz(ur.1976)–pisarz,tłumacz,podróżnik(podróżepoAmeryceŚrodkowejiAfryce Wschodniej,mieszkałwKostaryceiEtiopii).Tłumaczyzangielskiego,hiszpańskiegoiamharskiego (urzędowyjęzykEtiopii).NominowanydoPaszportów„Polityki”(2006)zadebiutanckąpowieść „Niehalo”.W2007rokuukazałasięjegodrugapowieść„Cud”orazzbiórimpresjizpodróżypoEtiopii „NowyKwiatCesarza(ipszczoły)”.Opublikowanaw2008rokupowieść„Gesty”zostałafinalistką NagrodyLiterackiejNike2009.Natomiastzawydanew2010roku„Balladynyiromanse”otrzymał Paszport„Polityki”.Wczerwcuukazałasięjegonajnowszapowieść„ości”. TRZY lATA KAZAłEś CZEKAć NA SWOJĄ NOWĄ POWIEść. TO DłUGO. NIE BAłEś SIę, żE WYPADNIESZ Z OBIEGU?  Literatura w Polsce to jeden z najgorszych pomysłów na życie. Jest po prostu nieopłacalna finansowo – mówię oczywiście o li- teraturze trudniejszej. Trzy lata czy pięć nie ma większego zna- czenia, bo i  tak pozostaje wrażenie ciągłego  bycia poza. Kto w tym kraju pisze teksty mniej oczywiste, ten na dzień dobry ska- zuje się na trwałe wypadnięcie z obiegu. NIE KUSI CIę WIęC, żEBY ZACZĄć PISAć TE OCZYWISTE? POZYCJę WYJśCIOWĄ MASZ Z GATUNKU UGRUNTOWANYCh I ROZPOZNAWAlNYCh, WIęC „SAlONY” WYBACZYłYBY ZAPEWNE… Trochę kusi, ale to jest niewykonalne. Po prostu zasypiam – i nie jest to figura słowna, lecz prawda, powiedzmy, literalna – gdy muszę napisać coś, co mnie nie interesuje. A ponieważ zasypiam, to nie piszę. Inaczej mówiąc, fizycznie nie jestem w stanie pisać książek już wiele razy wcześniej napisanych, a to właśnie takie się sprzedają. AlE ChODZĄ SłUChY, żE KOlEJNA POWIEść, NAD KTóRĄ PRACUJESZ, PAChNIE KRYMINAłEM... PYTAM O Tę KOlEJNĄ, NA KTóRĄ BęDZIESZ KAZAł CZEKAć KOlEJNE TRZY lATA, BOWIEM NA TEMAT „OśCI” POWIEDZIAłEś ChYBA W OSTATNIM CZASIE WSZYSTKO… Tak, mówieniem o „ościach” jestem już zmęczony. A jaka będzie kolejna powieść, jeszcze nie wiem, ponieważ „toczą się” dwie hi- storie. Pierwsza skromna i bardzo podlaska, a druga rzeczywiście z trupami, choć kryminał to nie będzie. Prawdopodobnie pierw- szą skończę tę rzecz skromną i  podlaską. Po „Balladynach...” i „ościach” potrzebuję czegoś małego i nieskomplikowanego. Taką po prostu historię, łatwą do ogarnięcia, co jednak niestety nie znaczy, że łatwą do napisania. ZDRADZISZ COś WIęCEJ? Kobieta, II wojna światowa, zakazana miłość, trudny do określe- nia koniec, przepisywanie prawdy w mówienie o prawdzie. Oczy- wiście, bez martyrologii i wzmożenia historycznego. Co z tego wyjdzie, zobaczymy. Każdy tekst to jest jednak niespodzianka, a zwłaszcza to, jak zostanie odebrany przez czytelników. JAK ZOSTAłY ODEBRANE „OśCI”? CZY ZDARZYłO SIę COś, CZEGO ABSOlUTNIE SIę NIE SPODZIEWAłEś? Książka jest dopiero od dwóch tygodni w księgarniach, więc na zebranie opinii czytelników trzeba jeszcze poczekać, ale począ- tek jest zachęcający. No i zawsze można się czegoś dowiedzieć. Na przykład, że ości to koniec chrześcijaństwa. Jezus był przed- stawiany jako ryba, teraz zostały z tej ryby ości. W ogóle mi to nie przyszło do głowy… NIEźlE... TO JEDNA Z INTERPRETACJI? CZY W OGólE Z JAKĄś INTERPRETACJĄ I RECENZJĄ TEJ KSIĄżKI SIę ZGADZASZ? To jest chyba powieść zbyt rozległa, bohaterowie zbyt niejed- noznaczni, światopoglądy zaś dziurawe, żeby dało się ukuć jed- ną tezę interpretacyjną. I to dobrze. A poza tym każda chyba książka jest „mądrzejsza” od autora. Jest mądrzejsza choćby o czytelnika. ChCESZ POWIEDZIEć, żE AUTOR JEST POZBAWIONY ZMYSłU INTERPRETACYJNEGO? JEST PRZECIEż PIERWSZYM CZYTElNIKIEM, WIęC O NIEGO TA KSIĄżKA JUż NA STARCIE JEST MĄDRZEJSZA… Nie, oczywiście autor posiada i zmysł, i prawo do interpretacji, tylko że to jest, sam przyznasz, dość dziwaczne, interpreto- wać własny tekst. Staram się tego unikać, choć nie zawsze mi się udaje. Rozsądniejsze jest interpretowanie utworów napisanych przez innych. UPARłEś SIę, ABY PREMIERę „OśCI” ZROBIć W BIAłYMSTOKU, W RAMACh FESTIWAlU „PRZECZYTAć BIAłYSTOK”. KIlKA DNI PóźNIEJ ODBYWAł SIę W WARSZAWIE MOCNO REKlAMOWANY BIG BOOK FESTIvAl. WYBRAłEś PROWINCJę… DlACZEGO? Bo prowincja ma z mego punktu widzenia dużo więcej sensu niż Warszawa. Zresztą jakość dużych miast, czy raczej jakość mate- riału ludzkiego w dużych miastach, jest wypadkową ludzi z pro- wincji. To „słoiki” zasilają stolicę i inne wielkie miasta. I ważne jest, co – poza jedzeniem od rodziców – przywiozą do większego świata. Ważne jest, żeby to nie były tylko kompleksy lub chęć szybkiego dorobienia się. Ważne też jest, żeby na prowincji mia- ły miejsce zdarzenia, hmm… powiedzmy z pierwszej ligi, a nie tyl- ko odrzuty, których Warszawa nie chciała. Poza tym jestem z Bia- łegostoku i mi z tym dobrze, choć ostatnio nazbyt brunatnie… NA CZYM óW SENS PROWINCJI POlEGA? Cóż, walka z poczuciem gorszości, prowincja nie powinna się wstydzić bycia prowincją. Prowincja jest też – z mego punktu wi- dzenia – w ludzkiej skali, miejscem wygodniejszym do życia niż wielkie metropolie. Bardzo wiele rzeczy można tu zdziałać, choć- by takie modne pojęcie jak budowa kapitału społecznego. No i prowincja jest indykatorem tego, co się dzieje w kraju. Nie będzie tolerancji, otwartości, szacunku do drugiego człowieka Nr 7 [254] lipiec 2013 6 S ” w Polsce, jeśli nie będzie ich na prowincji. A, U jak wiesz, na prowincji jest trudniej. Ludzie są bardziej konserwatywni, a i Kościół, na pro- wincji silny, jest przeciwnikiem jakiejkolwiek zmiany, która ograniczyłaby jego władzę. E T O N „ ć Ś O G A NIE JEST TAK, żE TO Z CENTRUM NA PROWINCJę „IDZIE ZłE”? żE JEślI W CENTRUM NIKT OD NIKOGO NIE WYMAGA TOlERANCJI I SZACUNKU DlA DRUGIEGO CZłOWIEKA, TO TYM BARDZIEJ NIE BęDZIE GO NA PROWINCJI, BO SKĄDżE CZERPAć WZORCE? To jest pewnie dwukierunkowy ruch albo i jeszcze bardziej złożony. Gdy jednak idzie o szacunek, tolerancję itp., to jednak centrum jest bardziej zaawansowane. A że idą też złe sygnały, nic chyba z tym nie można zrobić w sytuacji morderczej walki politycznej. Polityka atakuje nas ze- wsząd, a do tego działa okropna zasada „wróg mojego wroga jest moim przyjacielem”, co widać choćby po sympatii, jaką prawico- wi publicyści kierują w stronę NOP i innych neonazioli. TWóJ WYBóR, ABY MIESZKAć NA PROWINCJI, GWARANTUJE CI ChOCIAżBY TO, Iż JESTEś DAlEKO OD POlITYKI I TEGO CODZIENNEGO SZUMU, KTóRYM żYJE CENTRUM. BAłEś SIę ROZMIENIENIA NA DROBNE, UTKNIęCIA W JAłOWYCh SAlONOWYCh DYSKUSJACh I DlATEGO WYBRAłEś PROWINCJę? Jak powiedziałem, prowincja jest mi bliższa i wygodniejsza, ła- twiej się odłączyć, łatwiej skupić i  pracować. Przy mojej kon- strukcji charakterologicznej byłoby mi trudno żyć w zgiełku i pę- dzie wielkiego miasta. Też życie towarzyskie, w mieście bujne, tu- taj jest drastycznie ograniczone, co mnie cieszy. Odpowiada mi sytuacja, w której po moje własne życie towarzyskie muszę po- jechać do Warszawy. JAKIE BYłYBY „OśCI”, POWIEść NA WSKROś O lUDZIACh Z CENTRUM, GDYBYś NAPISAł JE, BęDĄC W śRODKU, W CENTRUM, A NIE NA PROWINCJI, Z KTóREJ WIDAć WSZYSTKO Z DYSTANSU? Przypuszczam, że do pewnego stopnia „ości” pisane w centrum byłyby podobne do „ości” pisanych na prowincji. Bo najważniej- si są bohaterowie, a ci byliby jednak podobni. Natomiast pisanie „z daleka” daje większą łatwość kompozycji tekstu (cztery części w rytmie: długa-krótka-krótka-długa), wyraźniej się czuje – mam taką nadzieję – końcowy niepokój i przyspieszenie akcji, zmie- rzającej do słodko-gorzkiego finału. „ości” pisane w centrum by- łyby w większym stopniu pojedynczym strumieniem. Ale może się mylę. A NIE WIDZI SIę WYRAźNIEJ? NIE JEST łATWIEJ O TO, BY hISTORIE WYRWANE Z REAlISTYCZNEGO KONTEKSTU CENTRUM NABRAłY CECh UNIWERSAlNYCh? Najgorzej widać ze środka. Im więcej bodźców i informacji, tym mniejsza szansa na ich przyswojenie i przetworzenie. Z pisaniem jest chyba trochę tak jak z podróżowaniem. Nie pamiętam, kto jest autorem słów, że można pisać tylko o krajach, w których się było bardzo krótko, tydzień dajmy na to, albo bardzo długo, całe Nr 7 [254] lipiec 2013 Ignacy Karpowicz ości Wydawnictwo Literackie, Kraków 2013 s. 468, ISBN 978-83-08-05118-4 lata. Najgorszy jest środek, to ogromne po- między „krótko” a „długo”. GDY SIę JEST „POMIęDZY”, WIE SIę CIĄGlE ZA MAłO, żEBY MóC NAPISAć DOBRĄ RZECZ, A STRACIłO SIę JUż Tę ODWAGę lAIKA, KTóRY PO PROSTU SIADA I PISZE, BEZ ZASTANOWIENIA? Dokładnie tak. Albo głęboka wiedza, albo od- waga idąca w parze z pobieżnością, żeby pi- sać mimo niewiedzy, żeby zaryzykować. Dwie drogi, żeby uciec z tak zwanego środka. ZARYZYKOWAłEś KIEDYś? Tak, ale efekt tego ryzyka wylądował w szu- fladzie i tam niech pozostanie. W PIERWSZYCh DYSKUSJACh NA TEMAT „OśCI” NA PIERWSZY PlAN WYSUNęłY SIę OPINIE, Iż SĄ ONE ZAPROSZENIEM DO DYSKUSJI O ZWIĄZKACh PARTNERSKICh I NOWYM MODElU RODZINY. NIE OBAWIASZ SIę łATKI „PISARZA Z TEZĄ”, ZWOlENNIKA „TęCZOWEJ REWOlUCJI”? ZASTRZEGAM, NIE ChODZI TU O MOJE ODCZYTANIE KSIĄżKI, IlE O TO, JAKIE MIEJSCE TWOJA POWIEść ZACZYNA ZAJMOWAć W POTOCZNEJ śWIADOMOśCI… To jest ryzyko zawsze związane z pisaniem. Można kalkulować, jak napiszę o ateistach, to mnie nie będą chcieli czytać katolicy. Jak o gejach, to się wykrzywi czytelnik o poglądach konserwa- tywnych i tak dalej i dalej. Tyle że takie kalkulowanie jest idio- tyczne i absolutnie paraliżujące. Kalkulując, nie można pisać. Re- akcja czytelników jest i tak w dużej mierze nieprzewidywalna. Gdybym nawet dostał jakąś nową łatkę, a od „Niehalo” trochę ich się nazbierało, to mi nic nie robi. Poza tym – tak, jestem za związkami partnerskimi, za przemodelowaną rodziną, za czyta- niem naszej kultury przez płeć społeczną. W niedawnych prote- stach naszych dziarskich narodowców pojawił się napis: chcemy męszczyzn a nie cioty [pisownia oryginalna – red.]. Cóż, wolałbym być ciotą niż ONR-owską idiotą. W błędzie w poprzednim zda- niu oddaję hołd narodowej znajomości języka polskiego. POWRACA PYTANIE Z lAT DZIEWIęćDZIESIĄTYCh XX WIEKU: CZY lITERATURA W DEMOKRATYCZNEJ POlSCE COś POWINNA, CZY PISARZ WZGlęDEM SPOłECZEńSTWA POWINIEN MIEć JAKĄś MISJę DO WYPEłNIENIA… BO MOżE JEST TAK, żE GDYBY WIęCEJ POWIEśCI BYłO „ZAPROSZENIEM DO DYSKUSJI”, śWIAT WYGlĄDAłBY NIECO INACZEJ… DRUGA STRONA TEGO PYTANIA JEST MOżE NIECO MNIEJ ZAGMATWANA: CZY lITERATURA MA JAKĄKOlWIEK MOC SPRAWCZĄ? Wierzę, że nie ma jakiegoś nadrzędnego sensu, jakiejś absolutnej prawdy ani Boga. Jedynym źródłem i producentem sensu jest sam człowiek. Każdy z nas produkuje sobie sensy, które pozwala- ją mu żyć – rodzina, religia, kariera. Sensem życia, który wyprodu- kowałem dla siebie, jest literatura. Zatem wierzę w literaturę. Pa- radoksalnie uważam jednak, że zasięg oddziaływania literatury jest minimalny, by nie rzec – zerowy. Przy takim postawieniu spra- wy pytanie o to, czy pisarz ma jakieś szczególne obowiązki lub mi- sję do wypełnienia, jest pytaniem, które znika. Nie ma go i już… Tytuł pochodzi od redakcji 7 K E N y R Triumf marketingu? Kuba Frołow „Kronosa”WitoldaGombrowiczaWydawnictwoLiterackie reklamowało:Legenda staje się prawdą. Największe wydarzenie literackie XXI wieku.Trzebamiećwyjątkowytupet,bywroku 2013kusićsięotakieprognozy W tygodniku „Wprost” z 24 czerwca opublikowana została doroczna lista stu najbogatszych Pola- ków. Nie chodzi niestety o to, że po raz kolejny redakcja nie była uprzejma podliczyć i uwzględ- nić fortuny niżej podpisanego (tudzież kogokolwiek z jego rodzi- ny lub przyjaciół). Z punktu widzenia czytelników „Notesu Wy- dawniczego” znaczenie może mieć natomiast fakt, że w wydaniu tym zamieszczona została ciekawa rozmowa Anny Gromnickiej z prof. Michałem Głowińskim, literaturoznawcą i znawcą twór- czości Witolda Gombrowicza. Tekst zatytułowany został zna- miennie „Zrobieni w Gombrowicza”. Momentów można nie zauważyć Przypomnijmy, że 23 maja na rynek trafił „Kronos” – swoisty dzien- nik autora „Ferdydurke”, który publikujące je Wydawnictwo Lite- rackie reklamowało (i nadal to robi na swojej stronie interneto- wej) sensacyjnie: Legenda staje się prawdą. Największe wydarzenie literackie XXI wieku. Trzeba mieć wyjątkowy tupet lub nadzwy- czajne zdolności przewidywania przyszłości, by w roku 2013 ku- sić się o takie prognozy.Legendy i plotki o tym tekście krążyły od wie- lu lat, ale dostęp do manuskryptu miało niewielu. Teraz „Kronos”, pry- watny dziennik Witolda Gombrowicza, w końcu trafia do szerszej pu- bliczności. Co jednak Annie Gromnickiej powiedział prof. Głowiński? Przy- toczmy obszerne fragmenty wywiadu. (…) czymś absolutnie nie do przyjęcia jest kampania reklamowa wokół tej książki, która wprowadzała w błąd często nieuświadomio- nego czytelnika. (…) Skandalem jest to, że rozdmuchano fakt ich wy- dania do niewiarygodnych rozmiarów. Tak naprawdę to Gombro- wicz nie pisał tej książki ani jako powieści, ani jako regularnego dzien- nika, więc wmawianie, że to nieznane dotąd wielkie dzieło, oceniam jako zabieg reklamowy mający przyczynić się do wzrostu sprzedaży. Prawdopodobnie teraz „Kronos” kupowany jest głównie ze snobizmu i z dezorientacji tych, którzy będą się w nim doszukiwać głębi. Tak właśnie zadziałała machina promocyjna, którą wydawnictwo roz- pętało. (…) ta kampania (…) jest wysoce niestosowna i szkodzi sa- memu Gombrowiczowi. I dalej: (…) Jeśli czytelnik przeczyta informację, że książka obfitu- je w  pikantne fragmenty, dotyczące sytuacji męsko-męskich – a głównie chodziło przecież o biseksualizm Gombrowicza, o którym mówiło się od lat, którego zresztą on nigdy publicznie nie potwierdził – i męsko-damskich, to kupi książkę na pewno. Tymczasem ta rekla- ma – która była obecna głównie w mediach, w tym przez opinio- twórcze tygodniki i dzienniki [pisownia oryginalna – red.] – wprowa- dza czytelnika w błąd. Tak zwanych momentów w „Kronosie” moż- na nawet nie zauważyć, bo jest ich tak niewiele i są tak lakoniczne i nudno opisane, że podejrzewam, że ci, którzy kupili książkę dla tych sensacji, srodze się zawiedli. I wreszcie – być może najważniejsze zdanie, konstatacja – w ca- łym materiale: Recepcja tej książki jest triumfem marketingu. Ciekawostka i statystyka 16 maja w „Kawie czy herbacie” wystąpiła Klementyna Suchanow, jedna z opracowujących zapiski pisarza. Na „podchwytliwe” pyta- nie prezenterki, czy „Kronos” faktycznie jest tak sensacyjny, mówi- ła: (…) w pewien sposób, obyczajowo, aczkolwiek czasy, w jakich „Kro- nos” został wydany, bardzo się zmieniły. Tematy homoseksualizmu, czy, jak w przypadku Gombrowicza, biseksualizmu, przestały tak szo- kować. Zaś nieznane fakty z jego biografii nazwała jedynie cieka- wostką. Na pytanie, o język tekstu, uznała, że nie jest to dzieło lite- rackie; nie jest to Gombrowicz, jakiego znamy. „Kronosa” nazwała zaś raportem z życia pisarza, a nawet statystyką. Podobnie recenzowała ów raport Monika Małkowska na ła- mach czerwcowego „Notesu”, uznając go mimo wszystkich za- strzeżeń za książkę numeru. Pisała wtedy: Kto spragniony zjadliwych komentarzy o rodakach i nie tylko, plotek o znajomych, a zwłaszcza wynurzeń Gombra o sekretnych miłostkach – będzie rozczarowany. Komu pulsuje skroń na myśl o intelektualnych rozkoszach, jakich do- Nr 7 [254] lipiec 2013 8 K E N y R starczy ta lektura – zawiedziony będzie podwójnie. Bo, po pierwsze – „Kronos” nie jest literaturą piękną, ani nawet brzydką, lecz przed-lite- raturą. Po drugie – choć niby wszystko kawa na ławę, sensacji za grosz. Raczej zażenowanie, że geniusz objawia się od strony kiszki stol- cowej. W świetle tego, co mówiła redaktorka książki, jedna z jej recen- zentek, a także prof. Michał Głowiński, za co najmniej sensacyjną należałoby uznać co najwyżej kampanię PR krakowskiego wydaw- cy. Czy jednak dopuścił się on aż takiego oszustwa wobec czytel- ników, jak to wygląda na pierwszy rzut oka po lekturze wywiadu z Głowińskim? Zajrzyjmy ponownie na stronę internetową WL i za- łóżmy, że jej zawartość, a przynajmniej opis „Kronosa”, nie zmieni- ły się w ciągu ostatnich tygodni, a już na pewno nie pod wpływem opinii profesora. Pod buńczucznymi zapowiedziami, które przy- wołane zostały już wcześniej, znalazły się sformułowania noszące znamiona PR-owej asekuracji, czy może po prostu… wydawniczej przyzwoitości. Mowa tam m.in. o prywat- nym dzienniku – czyli nie przeznaczonym do publikacji; chronologicznej serii zdarzeń oraz kalendarium, będącymi przecież czymś innym aniżeli literatura. W  notce wydawniczej pojawia się także warte cyta- tu zdanie: Dodatkową trudnością było utrzy- manie prac nad taką szczególną książką w dyskrecji. Spadkobierczyni, a wydawca do- skonale to rozumiał, pragnęła uniknąć przy- jęcia i lektury tekstu Gombrowicza na pozio- mie skandalu (wyróżnienie własne). zespołu W podobnym tonie wypowiadał się na konferencji prasowej prof. Jerzy Jarzębski, przewodniczący redaktorów dzienników. „Kronos” nie jest dziełem literac- kim sensu stricto. On jest dziełem, którego sytuacja jest literacka. (…) jakby Gombro- wicz pisał do siebie samego i sam był pierw- szym i najważniejszym odbiorcą tego tekstu. Wtórowała mu obecna tam Rita Gombro- wicz, mówiąca o  tym, że celem tworzo- nych zapisków było wspomożenie własnej pamięci pisarza, zwłaszcza że był on jedyną osobą, która miała klucz do tych notatek. Nr 7 [254] lipiec 2013 Witold Gombrowicz Kronos Przypisy: Rita Gombrowicz, Jerzy Jastrzębski, Kle- mentyna Suchanow Wydawnictwo Literackie, Kraków 2013 s. 460, il., ISBN 978-83-08-05106-1 Twarz pisarza bez maski Cytowana już Klementyna Suchanow w artykule opublikowanym na stronie tygodnika „Polityka” idzie trochę dalej, przyznając, że zawiedzeni mogą się poczuć ci, którzy czekają na glosy do „Kosmo- su” czy „Dziennika”. Niedużo znajdą w „Kronosie” pożywienia. Cza- sem pojawiają się lakoniczne notatki, że skończył drugi akt „Operet- ki” albo że właśnie pracuje nad sceną w Rudzie („Pornografia”). Jed- nym słowem fakty, rzeka faktów w rodzaju: Środa, nie poszedłem do Banku. Kolacja ze studentką. Potem Carlota parque Retiro. Także w „Polityce”, jeszcze przed premierą książki, wyjaśniała Justyna Sobolewska: W „Kronosie” (…) nie znajdziemy gry i auto- kreacji. To są zapiski prowadzone tylko dla siebie, w tym samym cza- sie co „Dziennik” – od 1953 roku. Zapiski fragmentaryczne, skrótowe, często w formie wyliczeń, nieukształtowane literacko, surowe. Gom- browicz nie walczył w nich z Polską, tylko pisał o sobie, o życiu co- dziennym. O tym, czego nie ujawniał, co nie pasowało do jego obrazu, jaki tworzył w „Dzienniku”. I wyraża nadzieję: Zresztą bardziej pociągająca od wizji skandalu jest inna możliwość: oto być może zobaczymy twarz pisarza bez maski. Także „Rzeczpospolita” nie wydaje się specjalnie działaniami promocyjnymi edy- tora„wkręcona”. W tekście Mariusza Cieśli- ka pada taka chociażby konstatacja: Ta jego księgowość jest, w niezamierzony chy- ba sposób, komiczna. Ale przynajmniej wy- wołuje jakąś reakcję, czego o reszcie tekstu nie można powiedzieć. Suche równoważni- ki zdań. Czasem wręcz pojedyncze słowa od- notowujące fakty z  życia. Zero stylu. Żad- nych głębszych refleksji. I  znów żadnego skandalu nikt się nie dopatruje. Niewątpliwe smaczki faktograficzne związane z  „Kronosem” wylicza Monika Brzywczy w „Przekroju”, nie dziwiąc się za- pewne, że edytor postanowił wykorzystać je w  kampanii promocyjnej: To dopiero maj, a Wydawnictwo Literackie już podsu- mowuje rok, twierdząc, że wydaje właśnie
Pobierz darmowy fragment (pdf)

Gdzie kupić całą publikację:

Notes Wydawniczy nr 7/2013
Autor:

Opinie na temat publikacji:


Inne popularne pozycje z tej kategorii:


Czytaj również:


Prowadzisz stronę lub blog? Wstaw link do fragmentu tej książki i współpracuj z Cyfroteką: