Cyfroteka.pl

klikaj i czytaj online

Cyfro
Czytomierz
00265 006376 12422152 na godz. na dobę w sumie
Nowelki zbójeckie - ebook/pdf
Nowelki zbójeckie - ebook/pdf
Autor: Liczba stron:
Wydawca: E-bookowo Język publikacji: polski
ISBN: 9788362480432 Data wydania:
Lektor:
Kategoria: ebooki >> inne >> inne
Porównaj ceny (książka, ebook (-15%), audiobook).
Nowelki Zbójeckie można czytać bez obaw - na czytelnika nie czają się tu wnyki eksperymentów, happeningów i prowokacji. Jedyny zabieg formalny, na jaki pozwolił sobie autor to quasi-wierszowany zapis niektórych tekstów. Istotnie bowiem, kilka z nich ma posmak balladowo-baśniowy, wszystkie natomiast oddają szacunek rzetelnemu realizmowi, czy może nawet naturalizmowi. Jakże jednak pisać o życiu bez Chagallowskiego humoru, jakże - pisząc - nie roześmiać się niekiedy czując zarazem grozę? Miasto, wieś, ziemski padół i Niebo - tutaj ograniczeń dla wyobraźni nie ma; czytelnik przekona się, że nie ma tu również żadnych barier czasowych - można zatem czytać, w jakiś też sposób bawić się czytając.
Znajdź podobne książki Ostatnio czytane w tej kategorii

Darmowy fragment publikacji:

MMIIRROOSSŁŁAAWW SSZZNNAAJJDDEERR NNOOWWEELLKKII ZZBBÓÓJJEECCKKIIEE Mirosław Sznajder: NOWELKI ZBÓJECKIE | 3 © Copyright by Mirosław Sznajder e-bookowo Grafika i projekt okładki: e-bookowo ISBN 978-83-62480-43-2 Wydawca: Wydawnictwo internetowe e-bookowo www.e-bookowo.pl Kontakt: wydawnictwo@e-bookowo.pl Wszelkie prawa zastrzeżone. Kopiowanie, rozpowszechnianie części lub całości bez zgody wydawcy zabronione Wydanie I 2011 www.e-bookowo.pl Mirosław Sznajder: NOWELKI ZBÓJECKIE | 4 SPIS TREŚCI KĘSIM ..................................................................................................................... 5 STANCJA ................................................................................................................ 9 NI MA ................................................................................................................... 11 KAROLCIA I PREZES ...................................................................................... 13 I BUFAN ............................................................................................................. 22 CO DO GROSZA ................................................................................................. 24 TU BUŁ ................................................................................................................ 27 MÓW DONICO.................................................................................................... 29 RĘCZNIE PLECIONA DRABINKA ............................................................... 31 JAK STAWIANO MOST................................................................................... 43 CICHA NOC, ZWYCZAJNE ŻYCIE ................................................................ 45 PANISKO ............................................................................................................. 53 KTÓRA ................................................................................................................. 61 VIA ALL’ITALIANA PO NASZEMU ............................................................. 64 JAK DYMEK Z PAPIEROSA ........................................................................... 83 ZA NASZE, WASZE ........................................................................................... 86 www.e-bookowo.pl Mirosław Sznajder: NOWELKI ZBÓJECKIE | 5 KĘSIM I Minęło południe, dochodzi trzecia, może i piąta, kto to wie? Wie ten, kto ma zegarek. Ale który z trzech siedzących na pniach przy drodze w pobliżu pierwszych chałup Stani- sławowki ma choć marną kopiejkę? A co dopiero zegarek… Jedyny w miasteczku zegarek nosi na ręku popadia, Nikoła- jewna, – ona? jaki zegarek, blaszkę z odpusty, joj, ta u nich bida, aż skrzypi. Drugi zegar, wielki jak wyprostowany chłop, stoi na wy- stawie Siemiona Potapycza, tego, co proste urządzenie na- prawia, starzyznę za marny pieniądz od ludzi skupuje od wiki wikiw, a sprzedaje gdzie indziej po szerokim Bożym świecie za ciężki rubel, oraz innymi rzeczami się trudzi, o których lepiej za głośno nie mówić. Jest pewnie i trzeci, u tych, tych. Ale reszta narodu ledwie co zje, byle czym się okryje. Od zachodu coraz to zawieje wczesnojesienny wiatr i zakręci piachem na drodze. Poszłoby się do domu… ale w domu ziąb taki sam, albo gorszy, bo do tego jeszcze wilgoć i grzyb. www.e-bookowo.pl Mirosław Sznajder: NOWELKI ZBÓJECKIE | 6 A rodzina tylko się gapi, czy czegoś do żarcia nie przyniosłeś. I czy czegoś cichcem nie wynosisz. – Ech ty, Fyłyp, smatri, Poliaki jedut! – A ty sionyk, szto? Nos u tebia jak sobaka? oczy jak so- koł, a? – Co u mni, to moje, tobi niczewo. Tak i Poljaki jedut, je- bu ich mat’. Prawda jest! Od linii lasu zbliża się obłok, szparko toczy się bryczka, widać zza kurzawy końskie łby, a potem i ludz- kie sylwety. Ci zawsze mieli czym jeździć, co wozić, myśli spode łba Fyłyp, myśli tak niejeden w Stanisławowce, myślą tak samo i gdzie indziej ci, co ssą mleko szerokiej piersi zie- mi – wołyńskiej ziemi-matki. – At, panienka-krasawica Poliaczka, a nie dlia tiebia! – Małczy, durak, iszczo bude moja... II Rozległa ta ziemia, zdrowa i obfita, od prawieków kar- miąca każdego; a mimo tego jej szerokiego gestu, ludziom zawsze tu ciasno bywało; swój przeciw swemu, człek przeciw człekowi, nacja wraża wobec innej nacji, z czego wieczne niepokoje i wściekłość. Twarde wyhodowywały się tu i ostawały charaktery, ka- mienne obyczaje i prawo. Człowiek gołębiego serca ginął lub musiał iść i pod łagodniejszym niebem szukać miejsca. – Widziałaś, córcia, jakie to mordy, jak-ci spode łba Fyłyp www.e-bookowo.pl Mirosław Sznajder: NOWELKI ZBÓJECKIE | 7 gapił się i tych jego dwóch psubratów? – Widziałam, gapią się, bo i my podobnie patrzymy na nich. – Nie gadaj, nie! Wszystkiego nam zazdroszczą, a sam je- den z drugim za robotę nie weźmie się, ino knuje, jakby cię tu zaciukać i zagarnąć nieswoje. Ty zaś mi się, dzieciaku, ani waż na nich patrzeć i z nimi zadawać, bo robaczywe ich za- mysły. – Ech, tato, tato... III Ciemnieje, od wschodu martwo sinieje woskries, tylko za- chodnie niebo zapala się na czerwono. Podnoszą się, jeden po drugim otrzepując portki z kory. Po niwach, z dalekich łąk niesie się porykiwanie krów, skrzypi studzienny koło- wrót, sygnaturka zabrzęczała z cerkiewnej bani, tak trzeba i im do chałup, do swoich. A im bliżej chałup, tym gorsza droga, bajorowata od zarania, zdradziecka, niedobra. W oknach ciemno jeszcze, tylko u popadii i tych, tych, jebu ich mat’ Poliakiw w okienkach jasno. Przechodzą mimo tych okien i trącają się w żebro... przyjdzie się po ciemku, zaśp ie- wa na pohybel: Pomyłeńku, Fed’ku hraj bom kapustu jiła! Pomyłeńku obertaj, bo budu perdyła www.e-bookowo.pl Mirosław Sznajder: NOWELKI ZBÓJECKIE | 8 IV – Co to, kto to, ojcze wrzeszczy pod okiennicami? Boże, jaki wstyd! – Kto? Dobrze wiecie kto – ile to wam mówiłem, byście z daleka chodziły od hołoty, żeby żadnego gadania, pożycza- nia im i pomagania, bo za to jeszcze gorzej nie cierpią nas. A przyjdzie i taki dzień, że nie daj Bóg... Bo za lasami, lasami i za wodami, wodami toczą się czar- ne wozy wojenne, a po niebie, po ogromnym, suną skrzydła śmiercionośne, pali się i wali świat cały! Ku Wołyniowi idą zbrojni; ale i na Wołyniu podnoszą się pięści, pobłyskują zbójeckie narzędzia, milknie w płomieniu cerkiewny śpiew. W Stanisławowce okna ciemne, w jednych tylko jasno jak w dzień. Tam jęzory ognia liżą ściany i skaczą po tapetach, trzeszczą skry z gorejącego sprzętu, takoż i z mebli; tam oszalałe z trwogi oczy Poliakiw żenszczyn; a Fyłyp wodząc dzikim nożem po wrażej, ojcowskiej grdyce, z czego rzężenie da się słyszeć i chlupot juchy, śpiewa: – Ech, panienka-serdeńka, budiesz ty moja! www.e-bookowo.pl Mirosław Sznajder: NOWELKI ZBÓJECKIE | 9 STANCJA Dochodziła piąta rano, gdy Mir i Jur dotarli do swojej siedziby. Niemało czasu zeszło im przy odwalaniu desek i gruzu sprzed drzwi, a potem drugie tyle przy odrywaniu sztab i skobli. Wreszcie weszli w ciemność zastygłą, w stę- chłą wilgoć z zapachem charakterystycznym dla długo za- mkniętych pomieszczeń. Z początku szli po omacku, ale gdy tylko oswoili się z mrokiem, Mir wyciągnął rękę do kontaktu. Jur błyskawicznie, jakby wyczuwając jego zamiar, złapał go za przegub. – Nie waż się! – Dlaczego? – aż się wzdrygnął wystraszony Mir. – A to ty nie pamiętasz, że mamy licznik od elektryki na zewnątrz i od razu będzie wiadomo, że byliśmy znowu? Le- piej weź się za sprzątanie. W korytarzu zrzucili plecaki i wierzchnie okrycia. Mir znalazł szczotkę na kiju. Jur tymczasem kręcił się po po- mieszczeniach, wreszcie z jakimś podłużnym, metalowym przedmiotem podszedł do okien. Niczego tak w życiu nie znosił, jak zaduchu i widoku zamkniętych okien. Rozległ się www.e-bookowo.pl Mirosław Sznajder: NOWELKI ZBÓJECKIE | 10 przeraźliwy jęk wyciąganych gwoździ i chrupot odrywanych desek, którymi zabite były ich okna. Mir struchlały i oblany potem to zamiatał, to – wsparty na szczotce – nieruchomiał co chwila. – Wiesz, przeraża mnie to – odezwał się wreszcie. – Co cię tam znów przeraża – rzucił Jur przez ramię pod- wijając rękawy. – A, cała ta nasza sytuacja www.e-bookowo.pl Mirosław Sznajder: NOWELKI ZBÓJECKIE | 11 NI MA Była uliczka, jest jeszcze do dziś dnia i jakiś czas pobę- dzie, ta uliczka, którą łazili wymiętoleni ludziska, w którą od strony świata wjeżdżał tramwaj. Tramwaj bujał się okropnie na krzywiznach i załomach, po czym wykręcał jakby z niecierpliwej złości na podmiejską bide i puszczał się w lepszą dalszą drogę. Zaś uliczka szła se prosto brukiem, krzakiem, niechodnikiem między parszywe kamieniczki dwie i waliła nosem w cmentarny mur, gdzie od lat był jej kres. I dobrze. A kamieniczki stały se naprzeciwko jak zawistne siostry. Jedna krzywsza od drugiej, lecz w krzywości sobie po- dobne jak te ich bramy zdobne w rynsztoki środkiem bram płynące. – To domy dla elementów – gadali tramwajowe widze odwracając zgorszony łeb. I dobrze. www.e-bookowo.pl Mirosław Sznajder: NOWELKI ZBÓJECKIE | 12 … bo w bramie nad rynsztokiem kobite mąż łaje: – w domu kropli wódki ni ma, a tej się butów zachciało www.e-bookowo.pl Mirosław Sznajder: NOWELKI ZBÓJECKIE | 13 KAROLCIA I PREZES Dopiero we wtorek po południu kuzynka pracująca w Warszawie przywiozła Karolinie gazetę z poniedziałko- wym, grubym dodatkiem w całości poświęconym pracy. – Trochę pognieciona, co? – E, to nic – odparła Karolina. – Schowam do reklamów- ki, zobacz jak tu u nas od rana leje. Cały kwiecień był taki. – Wiem, wiem, mogliby przynajmniej jakiś chodnik zro- bić. Patrz, jakie bajoro. Jak tu teraz przejść? Cholera wie, na co te gminne pieniądze idą. Daj buziaka, lecę. Rozstały się i ruszyły spod daszku przystanku PKS-u każ- da w swoją stronę. Karolina narzuciła płaszcz na głowę i na- wet nie bardzo patrząc pod nogi pobiegła przed siebie. Żeby nie wiadomo jak uważała, to drogi tej i tak nikt nie umiał przejść suchą nogą. Na pobliskich polach i łąkach prawie niewidoczne wśród traw i młodych zbóż połyskiwały rozległe płachty podmokłego gruntu. *** www.e-bookowo.pl Mirosław Sznajder (ur. 1946 r.) - zabłąkany w dziedzinę pisarstwa wywoływacz duchów i cieniów, również cieniów przeszłości, usa- dowiony jako tako w siodle czasu teraźniejszego. Związany niemal od urodzenia z Warszawą, co rusz rozstawał się z nią niecierpliwie wyruszając tu i tam w świat, także i po to, aby dowiedzieć się, jak to jest gdzie indziej. Założył poetycką grupę („Stajnia”), zdobył ostrogi polonistyczne na UW. Publikował swe utwory w prasie warszawskiej, almanachu Iskier , re- cenzje w Nowych Książkach oraz Przez Grójecką zbiór wspomnieniowych tekstów w wydawnictwie Spectrumpress. Aż nadto miał czasu, by - zaglądając światu w oczy - prze- konać się, że nie należy uznawać za stracony czas, ten czas, który poświęca się ludziom, miejscom dawnym, innym. Pre- zentowany w Wydawnictwie e-bookowo zbiorek to utwory najnowsze, pisane trochę na przekór sobie. Próbują powie- dzieć to i owo o czasie obecnym; o ludziach, sprawach i oby- czajach znanych nam z codziennego obcowania - z rzeczywi- stością i jej cieniami.
Pobierz darmowy fragment (pdf)

Gdzie kupić całą publikację:

Nowelki zbójeckie
Autor:

Opinie na temat publikacji:


Inne popularne pozycje z tej kategorii:


Czytaj również:


Prowadzisz stronę lub blog? Wstaw link do fragmentu tej książki i współpracuj z Cyfroteką: