Cyfroteka.pl

klikaj i czytaj online

Cyfro
Czytomierz
00251 004541 14685563 na godz. na dobę w sumie
O pochodzeniu człowieka - ebook/pdf
O pochodzeniu człowieka - ebook/pdf
Autor: Liczba stron: 250
Wydawca: Biblioteka Analiz Sp. z o.o. Język publikacji: polski
ISBN: 978-83-62948-41-3 Rok wydania:
Lektor:
Kategoria: ebooki >> dokument, literatura faktu, reportaże
Porównaj ceny (książka, ebook, audiobook).

Jest to jedna z tych książek, które wstrząsnęły światem. Na podstawie wieloletnich badań, powołując się także na ustalenia innych uczonych, Darwin przedstawił teorię, zgodnie z którą protoplastą rodu ludzkiego jest ni mniej ni więcej tylko małpa. Pisana w pierwszej osobie, pełna osobistych refleksji i uwag praca angielskiego uczonego nie ma wcale charakteru obrazoburczego, a już na pewno nie jest ateistyczna, co przypisywały jej niektóre środowiska. Zawarty w tej opublikowanej w 1871 roku rozprawie determinizm ewolucyjny oraz obraz bezwzględnej walki o byt posłużyły wprawdzie niejednemu przywódcy państw totalitarnych, zwłaszcza Hitlerowi, do usprawiedliwiania zbrodniczych poczynań, ale Darwin był przede wszystkim uczonym, który, posługując się aparatem badawczym dostępnym dziewiętnastowiecznemu przyrodnikowi, sformułował szereg wniosków o charakterze rewolucyjnym, podobnie jak rewolucjonistą był Kopernik, ogłaszając swoją teorię heliocentryczną. Czy jednak sugestywne argumenty Darwina mają wartość żelaznych dowodów? Na ten temat Czytelnik musi wyrobić sobie własne zdanie.

Znajdź podobne książki Ostatnio czytane w tej kategorii

Darmowy fragment publikacji:

O pochodzeniu CZŁOWIEKA O pochodzeniu CZŁOWIEKA Karol Darwin Jirafa Roja Warszawa 2009 © Copyright by Jirafa Roja, 2009 Tytuł oryginału: „The Descent of Man” Spis treści Tłumaczenie: M. Ilecki Redakcja: Piotr Kitrasiewicz Korekta: Sylwia Mroczek-Zawadzka Opracowanie graficzne serii: Grzegorz Zychowicz | Tatsu Zdjęcie na okładce: Edwin Verin | Dreamstime.com Łamanie: Tatsu Druk i oprawa: Eurodruk-Kraków Sp. z o.o. tatsu@tatsu.pl ISBN 978-83-62948-41-3 Wydanie I Warszawa 2009 I.  Dowody pochodzenia człowieka  od niższej formy ustrojowej     .    .    .    .    .    .    .    .    .    .    .    .    .    .    .    .   7 II.  Dowody pochodzenia człowieka  od niższej formy ustrojowej (c.d.)     .    .    .    .    .    .    .    .    .    .    .    .    23 III.  Władze umysłowe człowieka a takie same  władze zwierząt niższych     .    .    .    .    .    .    .    .    .    .    .    .    .    .    .    .    .71 IV.  Porównanie władz umysłowych człowieka  z władzami umysłowymi niższych zwierząt    .    .    .    .    .    .    .  110 V.  O rozwoju intelektualnychi moralnych władz  człowieka podczas pierwszych faz jego istnienia  na ziemi oraz w czasach cywilizacji    .    .    .    .    .    .    .    .    .    .    .  154 VI.  Genealogia człowieka i jego pokrewieństwo   .    .    .    .    .  181 VII.  O rasach ludzkich .    .    .    .    .    .    .    .    .    .    .    .    .    .    .    .    .    . 207 VIII.  O tworzeniu się ras ludzkich  .    .    .    .    .    .    .    .    .    .    .    . 241 Wykaz niektórych uczonych oraz nazw i pojęć  występujących w tekście  (w porządku alfabetycznym)  .    .    .    .    .    .    .    .    .    .    .    .    .    .    . 251 I.   Dowody pochodzenia człowieka  od niższej formy ustrojowej Jeśli pragniemy upewnić się, czy człowiek rzeczywiście pocho- dzi od jakiegokolwiek tworu, który kiedyś istniał na ziemi, na- leży w pierwszym rzędzie dowieść, że w organizmie ludzkim  zachodzą jakieś zmiany, czy to w budowie ciała, czy też psy- chiczne i, jeśli zmiany takie zachodzą, to czy przekazują się one  dziedzicznie na potomstwo tak samo jak to zachodzi u tworów  niższego rzędu. Również należy upewnić się, że zmiany takie  zachodzą wskutek przyczyn ogólnie znanych i że podlegają  prawom działającym na wszystkie organizmy, jak na przykład  prawa zmienności współczynnej lub prawa, które powoduje  dziedziczność skutków nadmiernego używania, względnie za- niechania użytku niektórych organów. Trzeba również zbadać,  czy ród ludzki może podlegać tym samym ułomnościom, któ- rym podlegają zwierzęta, czy płodzi typy potworne oraz czy kie- dykolwiek w budowie ludzkiego organizmu daje się zauważyć  powrót do typu pierwotnego. Należy też zbadać, czy ród ludzki,  podobnie jak zwierzęta stworzył odmiany gatunkowe o niewiel- kich różnicach rasowych, bądź też tak odmienne, że można je  zaliczyć do rzędu gatunków wątpliwych. Ostatecznie zaś, jako  ważny przyczynek, należy zbadać sprawę geograficznego roz- powszechnienia ras oraz ich wzajemny wpływ wywierany przy  krzyżowaniu na pierwsze oraz późniejsze pokolenia. 8 O pOchOdzeniu człOwieka dOwOdy pOchOdzenia człOwieka Od niższej fOrmy ustrOjOwej 9 Podczas badania tych zagadnień nasuwa się przede wszyst- kim pytanie, czy rozmnażanie rodu ludzkiego odbywa się w ta- kich rozmiarach, że może wywołać walkę o byt, która, powo- dując w organizmie zmiany fizyczne oraz psychiczne, szko- dliwe zniszczy, a pożyteczne zachowa. Gdy przekonamy się,  że tak jest, powstanie wówczas inne pytanie. Mianowicie, czy  poszczególne rasy lub odmiany rodu ludzkiego w walce o byt  ulegają zupełnej zagładzie. Muszę nadmienić, że wszystkie te  zagadnienia zostaną rozwiązane twierdząco, zupełnie tak sa- mo jakbyśmy rozpatrywali kwestie dotyczące zwierząt niższego  rzędu. Najpierw jednak musimy zastanowić się nad kwestią,  czy i jakie znajdujemy w organizmie ludzkim dowody, niezbi- cie wskazujące na pochodzenie od formy niższego ustroju. Na- stępne rozdziały poświęcimy na zbadanie psychicznej strony  człowieka i na jej stosunek do zwierząt niższego rzędu. Wiadomo, że ciało ludzkie jest zbudowane według ogólne- go typu zwierząt ssących. Wszystkie kości szkieletu człowie- ka wykazują podobieństwo do odpowiednich części szkieletu  małpy, nietoperza czy foki. To samo podobieństwo zachodzi  w innych częściach organizmu. Najważniejszy z organów —  mózg ludzki podlega, zgodnie z opinią wszystkich anatomów,  tym samym prawom co mózg innych zwierząt. Za zbyteczne  uważam zresztą poddawanie szczegółowej analizie podobień- stwa zachodzącego między człowiekiem a ssącymi wyższego  rzędu, tak pod wzglądem budowy mózgu, jak i innych części  organizmu. Należy jednak zwrócić uwagę na kilka zasadni- czych kwestii, które nie pozostają w bezpośrednim związku  z budową ciała, a świadczą przecież o podobieństwie i pokre- wieństwie człowieka do zwierząt niższego typu. Różne choroby, jak wścieklizna, ospa, nosacizna, przymiot  lub cholera, mogą się udzielić człowiekowi od zwierząt i od- wrotnie. Fakt ten jest mocniejszym dowodem podobieństwa  zachodzącego w składzie krwi oraz budowie włókien niż wszel- kie badania przy pomocy mikroskopu lub analiza chemicz- na. Małpy również, jak ludzie, podlegają pewnym chorobom  nie zaraźliwym. Często chorują na przeziębienie, które łatwo  przechodzi w suchoty. Miewają również zapalenia kiszek i ka- tarakty, a nawet apopleksje. Młode małpiątka w okresie ząb- kowania często umierają wskutek febry. Lekarstwa wywierają  na ich organizm równie dobroczynny skutek jak na organizm  ludzki. Niektóre małpy lubią bardzo kawę, herbatę oraz napo- je wyskokowe, a zdarza się nawet, że palą fajki. Mieszkańcy Afryki Północnej, pragnąc schwytać dzikie  pawiany, na przynętę stawiają im mocne piwo, którym mał- py upijają się. Po takiej libacji skutek był taki sam jak u ludzi.  Nazajutrz małpy były bez humoru i chore trzymały się oburącz  za głowy, na widok piwa lub wina odwracały się ze wstrętem,  z przyjemnością natomiast żuły cytryny. Jedna małpa ame- rykańskiego gatunku Ateles, wypiwszy raz zbyt dużo wódki,  nie chciała jej potem już pić wcale, co świadczyłoby, że była  rozsądniejszą od wielu ludzi. Drobne te przykłady są dowodem  wysokiego podobieństwa nerwów smakowych u ludzi i małp,  a także całego systemu nerwowego. Organizm ludzi często bywa trapiony przez pasożyty we- wnętrzne i zewnętrzne wywołujące niekiedy fatalne skutki.  Te same pasożyty, a przynajmniej podobnych rodzajów, napa- stują także inne zwierzęta ssące. Inne zjawiska wreszcie, jak  brzemienność, dojrzewanie oraz trwanie niektórych chorób  podlegają u człowieka, jak również u zwierząt ssących, ptaków,  a nawet owadów, tym samym tajemniczym prawom, których  działanie określa się liczbą okresów księżycowych. Rany czło- wieka goją się podobnie co rany zwierząt, a w miejscu utraco- nych członków, szczególnie u zarodków, rozwijają się niekiedy  nowe, co spotykamy również u innych zwierząt. 10 O pOchOdzeniu człOwieka dOwOdy pOchOdzenia człOwieka Od niższej fOrmy ustrOjOwej 11 Przebieg doniosłej czynności rozmnażania gatunku od  zalotów samca aż do spłodzenia i wykarmienia młodych jest  jednakowy u wszystkich zwierząt ssących. Małpiątka rodzą  się równie niedołężne jak dzieci ludzkie, a potomstwo niektó- rych gatunków czwororęcznych tak samo różni się od starych  zwierząt jak niemowlęta od ludzi dorosłych. Niektórzy uczeni  za cechę wyłączną człowieka uważają długość dojrzewania.  Lecz weźmy za przykład plemiona zamieszkałe w okolicach  podzwrotnikowych i wówczas przekonamy się, że nie zacho- dzi tam zbyt wielka różnica między ludźmi a na przykład  orangutanami, które również osiągają dojrzałość między 10.  a 15. rokiem życia. Jeśli zaś dodamy, że różnice płciowe pod  względem wzrostu owłosienia, siły fizycznej oraz władz umy- słowych zachodzą u wszystkich zwierząt ssących, to zrozu- miałym zupełnie stanie się twierdzenie, iż organizm ludz- ki tak pod względem budowy ogólnej jak konstrukcji tkanek  oraz składu chemicznego wykazuje zupełnie podobieństwo  do organizmów zwierząt wyższego typu, w szczególności zaś  małp-antropoidów. Embrion ludzki rozwija się z jajeczka o średnicy 1/125 ca- la, nie różniącego się niczym od jaj innych zwierząt. Zarodek  człowieka w pierwotnym stadium rozwoju również nie wyka- zuje żadnych różnic. Arterie szyi rozgałęziają się łukowato, jak  gdyby miały doprowadzić krew do skrzeli, które u wyższych  kręgowców nie istnieją, aczkolwiek pozostał po nich ślad w po- staci łuków skrzelowych po obu stronach szyi. W późniejszym  okresie rozwoju powstają kończyny na tej samej zasadzie, co  łapy zwierząt ssących i gadów, skrzydła i nogi ptaków. Znacz- nie później dopiero embrion człowieka zaczyna różnić się od  embriona małpy, zaś zarodek tej ostatniej o tyle już różni się  od psiego, że większych różnic nie wykazuje nawet embrion  człowieka. Dodać jednak muszę, że zalążek człowieka w pew- nych stadiach rozwoju w zupełności podobny jest do form  niższych organizmów będących w stanie dojrzałym. Serce  w tym wczesnym okresie jest zwykłym tętniącym narządem,  wydzieliny odchodzą przez wspólny otwór odbytowy, a kość  ogonowa ma pozór prawdziwego ogona i jest znacznie dłuższa  od dolnych kończyn zalążka. Embriony kręgowców oddycha- jących za pomocą płuc posiadają tzw. ciała Wolffa, działające  jak nerki identycznie z nerkami dorosłych ryb. I w później- szych okresach rozwoju ludzkiego zarodka daje się spostrze- gać duże podobieństwo tegoż do zarodków zwierząt niższe- go typu. Bischoff stwierdził, iż zwoje mózgu płodu ludzkiego  w siódmym miesiącu życia osiągają prawie taki sam stopień  rozwoju jak u dorosłego pawiana. Wielki palec stopy, który,  jak to słusznie twierdzi profesor Owen, jest główną podporą  podczas chodzenia lub stania, a stanowi najbardziej charak- terystyczną cechę ludzkiego organizmu, u zarodka ludzkie- go jednocalowej długości jest krótszy o wiele od pozostałych  palców, zwraca się na zewnątrz i przypomina zupełnie odpo- wiedni palec czwororęcznych. Na zakończenie wreszcie przytoczę zdanie Huxleya. Gdy go  zapytano, czy człowiek rodzi się w inny sposób niż pies, żaba,  ptak czy ryba, odparł bez wahania, że sposób powstania oraz  pierwsze okresy rozwoju człowieka są identyczne z takimi sa- mymi okresami u zwierząt wyższego typu. Dodał również, że  pod tym względem różnica między człowiekiem a małpą jest  znacznie mniejsza niż między małpą a psem. Sprawę organów szczątkowych, choć zasadniczo jest ona  mniejszej wagi niż dwie poprzednie, również należy poddać  obszernej analizie. Wszystkie bowiem zwierzęta niższego ty- pu, nie wyłączając i człowieka, posiadają jakieś organy szcząt- kowe. Należy jednak odgraniczać je od organów znajdujących  się w stadium rozwoju, a dodać muszę, że rozgraniczenie takie  12 O pOchOdzeniu człOwieka dOwOdy pOchOdzenia człOwieka Od niższej fOrmy ustrOjOwej 13 niekiedy bywa nader trudne. Organy szczątkowe są czasem zu- pełnie niepotrzebne, jak na przykład sutki samców lub krótkie  siekacze u przeżuwających, niekiedy zaś są w tak małej mierze  użyteczne, że trudno przypuszczać, aby utrzymały się i rozwi- jały nadal. Organy tego typu nie są szczątkowe w ścisłym tego  słowa znaczeniu, lecz ujawniają tendencję do stania się nimi.  Zaś organy będące w stadium rozwoju są nie tylko nader po- trzebne posiadającym je organizmom, lecz także ujawniają  zdolność dalszego kształtowania się. Organy szczątkowe są na- der zmienne, gdyż nie pełnią swych funkcji i jako niepotrzeb- ne nie ulegają prawom naturalnego doboru. Częstokroć też  znikają zupełnie. Na mocy jednak prawa wstecznictwa zdarza  się, że po zaniknięciu występują jednak na nowo, co stanowi  szczegół bardzo ważny. Zaniechanie używania jakiegoś organu w okresie, kiedy  powinien on być używany najwięcej, wraz z prawem dziedzi- czenia zdaje się być głównym powodem powstawania organów  szczątkowych. Zdarza się niekiedy, że niektóre części ciała  u jednej płci przechodzą w stan szczątkowy, u drugiej zaś za- chowują swą normalną czynność. W wielu wypadkach również  niektóre organy maleją wskutek działania doboru naturalnego,  gdyż przy zmienionych warunkach bytu mogłyby jedynie szko- dzić organizmowi. Taki proces zmniejszania się organów jest  najprawdopodobniej skutkiem dwóch przyczyn, a mianowicie  kompensaty oraz oszczędności, które zachodzą w organizmie  w okresie rozwoju. Jednakże tylko drogą pan-genetycznej hipo- tezy wytłumaczyć można zjawiska nagłego zanikania takiego  organu, który zmalał już o tyle, że organizm, nie odżywiając  go wcale, osiąga tylko nieznaczną oszczędność. Niektóre mięśnie ludzkiego ciała są w stanie szczątkowym,  niektóre zaś, odpowiadające tym, które u wielu zwierząt niż- szego typu są w stanie czynnym, u ludzi znajdują się w stanie  skarłowaciałym. Tak na przykład konie potrafią z wielką siłą  potrząsać całą swą skórą za pomocą mięśni panniculus carno- sus. Szczątki tych mięśni zachowały się jeszcze w niektórych  częściach ludzkiego ciała, np. na czole, dzięki czemu mamy  możliwość podnoszenia brwi. Do tego samego rzędu należy  również najszerszy mięsień szyi. Profesor Turner z Edynburga  przypadkowo zupełnie wykrył w pięciu miejscach ciała ludz- kiego włókna mięsne, należące do tegoż panniculus carnosus.  Zbadawszy 600 trupów, wykazał również, że mięsień most- kowy, który nie jest zresztą bynajmniej przedłużeniem mię- śnia prostego brzusznego, a należy również do rzędu mięśni  panniculus carnosus, istnieje przynajmniej u 3 proc. ludzi.  „Występowanie tego mięśnia — mówi Turner — świadczy, iż  organy szczątkowe podlegają znacznym zmianom”. Niektórzy ludzie mają zdolność kurczenia mięśni po- wierzchniowych czaszki, znajdujących się ogólnie w stanie  szczątkowym, w rozmaitych stadiach rozwoju. Członkowie  pewnej rodziny w ciągu kilku pokoleń dziedziczyli zdolność  poruszania skóry na czaszce, która to zdolność rozwinęła się  u nich znakomicie. Jeden z jej członków jako młody chłopiec  przy użyciu skurczu skóry czaszki mógł podrzucić kilka gru- bych książek położonych na głowie. Dzieci jego, a również oj- ciec, dziad i stryj także posiadali te właściwości. Ale co cie- kawsze, krewny tej rodziny, daleki, bo w siódmym stopniu,  mieszkający w innej części kraju, także posiadał w wysokim  stopniu zdolność kurczenia mięśni czaszki. Objawy te są do- wodem, iż zdolności organów szczątkowych mogą być prze- kazywane dziedzicznie na cały szereg pokoleń. Zdolność kur- czenia skóry na głowie jest niewątpliwie dziedzictwem po tych  na poły ludzkich, na poły zwierzęcych tworach, które były na- szymi przodkami. Małpy również posiadają tę zdolność i czę- sto z niej korzystają. 14 O pOchOdzeniu człOwieka dOwOdy pOchOdzenia człOwieka Od niższej fOrmy ustrOjOwej 15 To samo należy powiedzieć o zewnętrznych i wewnętrz- nych mięśniach konchy usznej, które również są u człowieka  organem szczątkowym. Na podstawie licznych obserwacji,  moich i cudzych, wnioskuję, iż ludzie są w stanie poruszać  uszami, a w wypadku doskonalenia tej zdolności mogliby do- prowadzić ją do perfekcji. Zdolność nastawiania uszu i zwra- cania ich w rozmaitych kierunkach niewątpliwie przynosi  korzyść zwierzętom, ułatwia im znakomicie wykrycie nie- bezpieczeństwa. Nigdy jednak nie zdarzyło mi się słyszeć, by  ktokolwiek z ludzi posiadał tę właściwość w takim stopniu,  żeby mógł z tego wyciągnąć korzyść praktyczną. Dlatego też  konchę uszną ludzką wraz ze wszystkimi jej wypukłościami  i wklęsłościami należy uważać za organ szczątkowy. Wypukłość ta jest niejako pozostałością z tych zamierz- chłych czasów, kiedy przodkowie nasi posiadali spiczaste uszy  i umieli je nastawiać. Trwam przy tym wniosku tym bardziej,  iż przekonałem się, że wypukłość ta występuje dość często,  a zawsze w tej części ucha, gdzie powinien się znaleźć jego  szczyt, gdyby je rozwinąć i uczynić spiczastym. Przysłano mi  również fotografię ucha, które posiada wypukłość tak wy- datną, że gdyby wewnętrzne jego chrząstki rozwinęły się do  całkowitej wysokości po obu stronach, to dałyby fałdę zakry- wającą prawie trzecią część długości ucha. Doniesiono mi  także o dwóch osobach, z których jedna przebywa w Stanach  Zjednoczonych, druga zaś w Anglii, a których uszy nie posia- dają wcale zagiętej do wnętrza fałdy, są spiczaste i zupełnie  podobne do zwierzęcych. Jedna z nich jest dzieckiem. Opis  uszu podał mi jego ojciec, porównując je do uszu małpy Cy- nopithecus niger, której rysunek umieściłem w innej mojej  pracy. Gdyby uszy tych osób zagięto i zrobiono fałdę, wówczas  spiczasty koniec przypadłby dokładnie na to miejsce, w którym  zwykłe ucho posiada wypukłość. Muszę jednakże nadmienić,  że znam dwa wypadki, kiedy ucho zachowało kształt spicza- sty, brzeg zaś zewnętrzny jest, równie jak i w uchu zwykłym,  zagięty do wewnątrz, lecz fałda szczególnie w jednym z tych  wypadków jest nader cienka. Ptaki poza dwiema zwykłymi powiekami posiadają jeszcze  trzecią tzw. migawkę, nader rozwiniętą, posiadającą odpo- wiednie mięśnie oraz inne tkanki. Spełnia ona ważną dla tych  zwierząt rolę, gdyż może zakryć całą gałkę oczną. Posiadają ją  również niektóre gady i płazy, z ryb zaś rekiny. Występuje ona  również i to bardzo wydatnie u zwierząt ssących dwóch niż- szych poddziałów, to znaczy u torbaczy i jednoodchodowych,  wśród zwierząt ssących wyższego rzędu napotyka się rzadko,  występuje jednak u morsów. Ludzie oraz zwierzęta czworo- ręczne posiadają migawkę tylko w stanie szczątkowym, jako  tzw. fałdę półksiężycową. Węch, będący u zwierząt jednym z najważniejszych zmy- słów, ostrzegający jedne przed niebezpieczeństwem, drugim  zaś ułatwiający zdobycie żeru, u ludzi gra rolę podrzędną. Dzicy  posiadają go w większym stopniu niż ludzie cywilizowani, ale  nawet i u nich nie jest tak ważny. Zwolennicy prawa ewolucji  stopniowej tylko niechętnie godzą się na zdanie, że zmysł ten  został przez ludzi odziedziczony w stanie obecnym. Niewąt- pliwie jednak węch otrzymaliśmy w stanie przytłumionym  i szczątkowym poniekąd w spuściźnie po jednym z naszych od- ległych przodków, któremu zmysł ten oddawał znaczne usługi.  Również nie ulega wątpliwości, że niektórym zwierzętom, jak  np. psy i konie, które posiadają wysoce rozwinięty węch, uła- twia on znacznie poznawanie miejscowości i osób. Nagość skóry jest jedną z zasadniczych cech, wyodręb- niających człowieka wśród innych zwierząt wyższego typu.  Jednakże ciało mężczyzny w wielu miejscach porasta twardy,  krótki włos, tak samo jak ciało kobiety gdzieniegdzie porasta  16 O pOchOdzeniu człOwieka dOwOdy pOchOdzenia człOwieka Od niższej fOrmy ustrOjOwej 17 puch. Pod tym względem jednakże zachodzą wielkie różnice  między rasami, a nawet poszczególnymi przedstawicielami  ras. Tak na przykład niektórzy Europejczycy maja zupełnie  nagie plecy, inni zaś gęsto owłosione. Nie ulega wątpliwości,  że te resztki owłosienia na ciele ludzkim są pozostałością po  jednolitej sierści zwierząt niższego typu. Powszechnie znany  jest fakt, że włosy krótkie cienkie i jasne, w razie nienormal- nego odżywiania mają tendencję do przeistoczenia się w twar- de, grube i ciemno zabarwione. Ale objawem najciekawszym jest tak zwane Ianugo, czy- li owłosienie płodu ludzkiego w szóstym miesiącu rozwoju.  W piątym już zjawia się ono na twarzy płodu, głównie na  brwiach i wokół ust, gdzie włosy są nawet dłuższe niż na gło- wie. Całe ciało, a także czoło i uszy zarodka, pokryte są tym  gęstym i wełnistym, miękkim puchem, natomiast stopy i dłonie  wolne są od owłosienia, podobnie jak podeszwy kończyn zwie- rząt niższych. Nie można oczywiście uważać tego za zwykły  zbieg okoliczności. Nasuwa się wniosek, iż meszek pokrywający  skórę embriona ludzkiego jest pozostałością po owłosieniu na- szych odległych przodków. Znamy kilka wypadków, w których  niemowlęta przychodziły na świat z ciałem pokrytym długim  i cienkim włosem, który porastał nawet twarz. Jest to zjawisko  nienormalne, jak się okazało dziedziczne, stoi zaś w prostym  związku z nieprawidłowym ząbkowaniem. Profesor Brandt  badał taki wypadek u mężczyzny 35-letniego, który przyszedł  na świat z tak obfitym owłosieniem skóry. Porównał on włosy  z twarzy tego mężczyzny z Ianugo płodu ludzkiego i odkrył, że  w obu wypadkach włosy są jednakowej budowy. Na mocy tego  twierdzi, że fakty takie można tłumaczyć jako objawy zaha- mowania rozwoju włosów, które, stojąc na niższym szczeblu  rozwoju, nie mogą się dalej rozwijać. Pewien lekarz szpitala  dziecięcego zapewniał mnie, że na plecach wielu wątłych dzie- ci spostrzegł długie i delikatne jak jedwab włosy. Zjawisko to,  moim zdaniem, należy tłumaczyć podobnie. Mamy także podstawy, aby sądzić, że tzw. zęby mądrości  u ludzi cywilizowanych znajdują się na drodze do stania się  organem szczątkowym. Zęby mądrości posiadają tylko dwa  rozdzielone korzenie, a przebijają dziąsła najwcześniej w 17.  roku życia. Wielu utrzymuje, iż zęby mądrości psują się i wy- padają dużo wcześniej niż inne zęby, chociaż wybitni denty- ści nie potwierdzają tego. Ludzie należący do rasy melanezyj- skiej posiadają zęby mądrości o trzech korzeniach, a różnią się  one u nich od zębów trzonowych niewiele i lepiej zachowują  stan zdrowotny. Moim zdaniem przypisać to zjawisko nale- ży spożywaniu miękkich, gotowanych potraw, dzięki czemu  nie zachodzi potrzeba tak silnego natężania szczęk jak u lu- dzi dzikich. W ludzkim przewodzie pokarmowym spostrzeżono do- tychczas jeden tylko szczątek a mianowicie wyrostek robacz- kowy ślepej kiszki. Kiszka ta stanowi, jak wiadomo, odnogę  jelit, kończy się ślepym wyrostkiem, a bywa niekiedy nader  długa, zwłaszcza u zwierząt ssących roślinożernych. Czasa- mi wydłuża się, niekiedy zaś zwęża kilkakrotnie. Zdaje się,  że zmniejszenie tej kiszki u wielu zwierząt zaszło wskutek  zmiany pożywienia, względnie trybu życia, a robaczkowaty  wyrostek jest szczątkiem skróconej jej części. Niewątpliwie  zaś jest szczątkiem, gdyż jego rozmiary podlegają różnym wa- haniom, przeważnie jednak bywa niewielki. Niektórzy ludzie  nie mają go zupełnie, inni posiadają nadmiernie duży. Wnę- trze wyrostka zarośnięte jest niekiedy do połowy lub dwóch  trzecich długości, a jego rozszerzony koniec jest spłaszczony  i twardy. Orangutan ma wyrostek skręcony i długi, u ludzi wy- nosi on zazwyczaj 4-5 cali długości, zaś 1/3 cala średnicy. Ja- ko narząd nie ma on żadnego zastosowania, często natomiast  18 O pOchOdzeniu człOwieka dOwOdy pOchOdzenia człOwieka Od niższej fOrmy ustrOjOwej 19 jest powodem choroby i zgonu, gdyż mały i twardy przedmiot,  przedostawszy się do jego wnętrza, wywołuje ostre zapalenie  ślepej kiszki. Niedawno właśnie opowiadano mi o dwóch ta- kich wypadkach, których wynikiem była śmierć. Niektóre zwierzęta czwororęczne, także lemury, a zwłasz- cza mięsożerne, posiadają w pobliżu dolnego końca ramienia  niewielki kanał, zwany otworem nadkłykciowym, przez który  przechodzi wielki nerw odnóży przednich, a czasem i głów- na ich tętnica. Dr Struthers oraz inni badacze stwierdzili, że  w organizmie ludzkim istnieje zazwyczaj ślad takiego kanału,  a niekiedy nawet i kanał właściwy, utworzony przez wyrostki  kostne i wzmocniony wiązadłem. Znalazł go u ojca pewnej  rodziny oraz czterech z siedmiu jego synów. Jeśli kanał ten  trafi się u człowieka, zawsze przechodzi przez niego wiel- ki nerw ramienny, co może dowodzić, że jest on szczątkiem  otworu nadkłykciowego niektórych zwierząt ssących. Wystę- powanie tego otworu jest niewątpliwie objawem wstecznym,  sięgającym bardzo daleko, gdyż u wyższych czwororęcznych  nie znajdujemy tego kanału. Na ramieniu ludzkim znajdujemy jednak czasem inny  otwór, który można śmiało nazwać międzykłykciowym. Tra- fia się także u różnych małp antropoidów oraz innych, a na- wet u zwierząt niższego rzędu. U przodków naszych wystę- pował on znacznie częściej niż u nas. Profesor Broca znalazł  ten otwór u 41/2 proc. ramion, wydobytych z południowego  cmentarza w Paryżu, w jaskini Orony, której zawartość da- tuje się na okres brązu. Otwór był go na 8 ramionach spo- śród znalezionych 32. Jest to stosunek znaczny, tłumaczący  się może tym, że jaskinia owa była prawdopodobnie grobow- cem rodzinnym. Ale Duposet, badając w dolinie Lesse kości  z okresu renifera, ustalił 30 proc. stosunek, gdy Langay w Ar- genteuil wykrył 25 proc., a Pruner-Bey w Vaureal 26 proc.  Ten ostatni twierdzi jeszcze, że otwór ten znajduje się zawsze  na ramionach Guanchów. Ustalono więc, że przodkowie na- si częściej niż my posiadali cechy zbliżone do zwierząt niż- szego typu. Przyczyną tego zjawiska jest oczywiście fakt, że  znajdowali się oni w długim szeregu pokoleń bliżej od nas do  zwierzęcych protoplastów. Mimo że kość ogonowa i należące do niej kręgi nie stano- wią u człowieka ogona, odtwarzają dokładnie tę część ciała  innych kręgowców. Wczesny okres rozwoju zarodka ukazu- je nam, jak już się przekonaliśmy, kość ogonową swobodną,  przerastającą nawet dolne kończyny. Nawet po urodzeniu  niekiedy tworzy ona krótki ogon szczątkowy. Kość ogonowa  składa się tylko z czterech kręgów, znajdujących się w stanie  szczątkowym, gdyż za wyjątkiem górnego składają się one je- dynie z pnia bez wyrostków bocznych. Posiadają małe mięśnie,  z których Theile dokładnie opisał jeden jako szczątek mięśnia  służącego u zwierząt ssących do naprężania ogona. Rdzeń pacierzowy kończy się na ostatnim kręgu grzbieto- wym, względnie pierwszym lędźwiowym, jednakże tzw. nić  cienka (filum terminale) idzie wzdłuż osi części krzyżowej ka- nału, a nawet biegnie po grzbietach kości ogonowych. Turner  uważa, że górna część tej nici jest identyczna pod względem  budowy z rdzeniem pacierzowym, dolna jednak składa się wy- łącznie z miękkiej błony mózgowej (pia mater), zawierającej  dużą ilość naczyń. Jednym słowem kość ogonowa posiada śla- dy rdzenia pacierzowego, aczkolwiek nie posiada go wewnątrz  swego kostnego kanału. Dla potwierdzenia wniosku, że jest ona  identyczna z ogonem niższych zwierząt, przytoczę ciekawy fakt.  Oto Luschka znalazł niedawno na końcu kości ogonowej swo- iste ciałko skręcone, połączone ze środkową tętnicą krzyżową.  To dało mi impuls do dalszych badań. Krause i Meyer również  przeprowadzili badania nad ogonami małp z gatunku Macacus  20 O pOchOdzeniu człOwieka dOwOdy pOchOdzenia człOwieka Od niższej fOrmy ustrOjOwej 21 oraz kotów i u obu tych zwierząt znaleźli podobne ciałka skrę- cone, jednakże nie na samym końcu kości ogonowej. Również i w organach rozpłodowych znajdujemy dużo  kształtów szczątkowych, które jednakże pod pewnymi wzglę- dami różnią się od opisanych wyżej, gdyż nie są to już szczątki  organu nie pełniącego swoich funkcji, ale funkcjonują tylko  u jednej płci, u odmiennej zaś znajdują się w stanie szczątko- wym. Jednakże istnienia ich również nie można potwierdzić  na podstawie teorii o odrębnym stworzeniu każdego gatunku,  jak w ogóle teoria ta nie nadaje się do wytłumaczenia istnie- nia organów szczątkowych. W dalszym ciągu pracy niniejszej zajmę się bardziej szcze- gółowo owymi szczątkowymi częściami organów rozpłodo- wych oraz dowiodę, że podlegają one głównie dziedziczeniu;  jedna płeć odziedzicza pewne organy, które częściowo wy- stępują i u płci odmiennej. Teraz zaś przytoczę tylko kilka  przykładów. Otóż wiadomo, że samce wszystkich zwierząt ssących, tak- że i ludzi, posiadają szczątkowe gruczoły piersiowe, które cza- sami dochodzą do takiego rozwoju, że mogą wydzielać dosta- teczną ilość mleka. Identyczność tych gruczołów u obu płci  jest niewątpliwa. Tak na przykład zarówno u mężczyzn jak  i u kobiet jednakowo nabrzmiewają one podczas odry. Pęche- rzyk przyprątny (vesicula prostatica), znajdujący się u wielu  samców zwierząt ssących, dziś uznany już jest powszechnie  za szczątek macicy i jej kanału. Podobieństwo tych organów  występuje głównie u tych zwierząt ssących, których samice  posiadają widełkowatą macicę, gdyż i u samców w podobny  sposób rozwidla się pęcherzyk. Takich przykładów można  przytoczyć dużo więcej. Przypuszczam, że obecnie każdy z łatwością już rozumie  znaczenie tych trzech kategorii przytoczonych dowodów. Zby- teczne jest więc podawanie w niniejszej pracy tych argumen- tów, które umieściłem w książce p.t. „O powstawaniu gatun- ków”. Podobieństwa w budowie poszczególnych części organi- zmu należących do tej samej grupy, wówczas dopiero stają się  zrozumiałe, kiedy założymy wspólne ich pochodzenie i weź- miemy pod uwagę późniejsze ich dostosowanie do zmienio- nych warunków. Inaczej nie będziemy w stanie wytłumaczyć  podobieństwa ręki ludzkiej czy małpiej do przedniej nogi konia  czy też płetwy foki lub wreszcie skrzydła nietoperza. Twier- dzenie zaś, że wszystkie zwierzęta zostały stworzone według  wspólnej zasady doskonałej, oczywiście nie jest ściśle nauko- we. Opierając się na fakcie, że liczne zmiany mogą z tytułu  dziedzictwa występować w późniejszych okresach rozwoju za- rodka oraz w wieku odpowiednim, jesteśmy w stanie zrozu- mieć, dlaczego embriony rozmaitych zwierząt w mniejszym  lub większym stopniu posiadają cechy wspólnego przodka. Tyl- ko tą drogą daje się wytłumaczyć, dlaczego zarodki człowie- ka, foki, psa lub nietoperza czy wreszcie gada w początkowym  okresie rozwoju są tak do siebie podobne. Istnienie zaś orga- nów szczątkowych można wytłumaczyć tylko przypuszcze- niem, że przodek posiadał dane organy w stanie doskonałego  rozwoju, lecz wskutek zmiany warunków bytu oraz płynącego  stąd zaniechania użytku, zmniejszały się one stopniowo. Dzia- łać tu mógł wreszcie dobór naturalny, który właśnie wpłynął  na utrzymanie przy życiu jednostek posiadających owe zbęd- ne organy w stanie najmniej doskonałego rozwoju. Takie rozumowanie wyjaśnia całkowicie, dlaczego ludzie  oraz inne kręgowce wykazują jednolitość typu w budowie ciała,  dlaczego zarodek ich przechodzi te same fazy rozwoju i dlaczego  niektóre z nich zachowały te same organy szczątkowe. A jedno- cześnie logiczne to rozumowanie musi doprowadzić do postawie- nia wniosku ich wspólnego pochodzenia, inaczej bowiem trzeba  22 O pOchOdzeniu człOwieka by było zadecydować, że budowa naszego organizmu zarówno  jak i wszystkich zwierząt została uskutecznioną w taki sposób  umyślnie, aby wprowadzić nas w błąd. Na poparcie tego wniosku mamy fakty, ogólnie znane, któ- re znajdujemy tak w zoologii, jak zoogeografii czy wreszcie  geologii. Jedynie przesąd i zarozumiałość ludzka, które wolą  wywodzić pochodzenie człowieka raczej od półbogów, mogą  postawić jakieś zarzuty powyższemu rozumowaniu. Jednakże  już niedługo nastaną czasy, kiedy wieść o tym, że przyrodni- cy, znając budowę ciała i rozwój człowieka oraz innych zwie- rząt ssących, mogli niegdyś wierzyć w to, że każdy z tych or- ganizmów powstał drogą odrębnego aktu stworzenia, będzie  wywoływać zdumienie i podziw. II.   Dowody pochodzenia człowieka  od niższej formy ustrojowej (c.d.) Oczywiste jest, że typ człowieka podlega ciągle znacznym  zmianom. Podobieństwo absolutne nie istnieje. Nie można  spotkać dwóch przedstawicieli jednej i tej samej rasy zupełnie  do siebie podobnych. Można uczynić przegląd miliona twarzy  i nie znaleźć dwóch jednakowych. W stosunku i wymiarach  różnych pozostałych części ciała zachodzą również poważne  różnice. Długość goleni ulega największym wahaniom, a co  się tyczy czaszek, to aczkolwiek w niektórych krajach przewa- ża typ długogłowy, w innych zaś krótkogłowy, w łonie każdej  poszczególnej rasy zachodzą pod względem wymiarów czasz- ki olbrzymie różnice. Daje się to zauważyć wszędzie i zawsze,  czy u tubylców Ameryki, czy też mieszkańców obszaru tak  niewielkiego jak wyspy Sandwich. Pewien renomowany den- tysta zapewniał mnie, że zęby ludzkie ujawniają tyle różnic,  co rysy twarzy. Główne arterie często biegną w tak nieprawi- dłowych kierunkach, że ze względu na operacje chirurgiczne  zaszła potrzeba obliczania stosunku procentowego tych ano- malii. Uczyniono to na podstawie badania 1040 zwłok ludz- kich. Podobną zmienność wykazują mięśnie. Profesor Turner  dowiódł, że nawet u 50 ludzi nie można znaleźć podobnych,  a różnice zachodzą tu bardzo znaczne. Profesor utrzymuje,  że odpowiednio do tych zmian w układzie mięśni zmienia się  24 O pOchOdzeniu człOwieka dOwOdy pOchOdzenia człOwieka Od niższej fOrmy ustrOjOwej (c.d.) 25 również zdolność wykonywania różnych ruchów. Wood, pod- czas badania 36 trupów, znalazł 295 różnic w układzie mię- śni, innym zaś razem taka ilość badanych zwłok wykazała aż  558 odmian, przy czym odmiany zachodzące po obu stronach  ciała liczone były za jedną. W drugiej grupie 36 zwłok, według  słów Wooda, nie było ani jednego ciała, które pod wzglądem  ukształtowania zgadzałoby się z klasycznymi przykładami ist- niejących podręczników anatomii. Jeden z tych trupów wyka- zał aż 25 nader wydatnych anomalii. Mięśnie mogą niekiedy  podlegać tak daleko idącym wahaniom, że profesor Macali- ster podaje opis 20 rozmaitych odmian mięśnia dłoniowego  dodatkowego (M. palmaris accessorius). Słynny anatom Wolf utrzymuje, że wewnętrzne części  organizmu podlegają różnicom w jeszcze większym stopniu  niż zewnętrzne. Napisał on nawet rozprawę traktującą o ty- pie ludzkim, którego zewnętrzność świadczy o prawidłowym  stanie jelit. A przecież dyskusja nad idealnym pięknem wątro- by, nerek czy też płuc, tak jakby się rozprawiało nad boskim  stygmatem naznaczającym ludzką twarz, musi się wydawać  nieco dziwna. Różnorodność stanu władz umysłowych u ludzi jednej i tej  samej rasy jest aż nazbyt widoczna i uzasadnianie jej jest zby- teczne. To samo zjawisko spotykamy u zwierząt niższego typu.  Przytoczyć tu można głosy wszystkich hodowców zwierząt,  pogromców oraz kierowników menażerii i ogrodów zoologicz- nych. Brehm podaje, że wśród małp, których wiele trzymał  w niewoli podczas pobytu w Afryce, zachodziły znaczne róż- nice pod względem zdolności, temperamentu oraz nawyków.  Wspomina on o pewnym pawianie, który zdradzał dużą inte- ligencję. Dozorcy ogrodu zoologicznego pokazywali mi pew- ną małpę, pochodzącą z Nowego Świata, która ujawniała tak  wysoki rozwój władz umysłowych, że wyróżniała się stanow- czo wśród innych i zwracała na siebie ogólną uwagę. Rengger  również podkreśla te różnice małpich charakterów, sądząc,  że należy je uważać częściowo za skutek zdolności wrodzo- nych, częściowo zaś za wpływ tresury. Ze względu na fakt, że w innej mojej pracy szczegółowo  omówiłem już sprawę dziedziczności, uważam, iż zbędne by- łoby w niniejszej przytaczać znów różne szczegóły. Tym bar- dziej, że w stosunku do człowieka zebrano tak wiele dowodów  świadczących o dziedziczeniu mniej lub bardziej znaczących  cech charakteru i usposobienia, jakich nie zgromadzono w sto- sunku do żadnego ze zwierząt niższego typu. Ale i o zwierzę- tach posiadamy dziś dużo wiadomości. Właściwość dziedzi- czenia różnych zalet umysłowych u koni, psów czy bydła jest  niezaprzeczona. Odwaga, dobry lub zły temperament udzielają  się dziedzicznie z pokolenia na pokolenie. Władze umysłowe  człowieka również są przekazywane dziedzicznie, a wyczer- pujące studia Galtona wykazały, że nawet genialność, zjawi- sko znamionujące niesłychaną komplikację wszystkich władz  umysłowych, dąży do przejścia w stan dziedziczny. Powszech- nie zaś znany jest smutny fakt, że obłęd oraz inne zawikłania  umysłowe stale przekazywane bywają z rodziców na dzieci. Podczas rozważania zmienności kształtów organizmu na- suwa się pytanie, jakie przyczyny powodują te wahania. Na  to na razie odpowiedzi nie ma, gdyż dotychczas zdołaliśmy  skonstatować to tylko, że wszystkie odchylenia znajdują się  w zależności od warunków w jakich dany gatunek znajdował  się w ciągu wielu pokoleń. Zwierzęta domowe w większym  stopniu niż dzikie podlegają zmienności i należy to oczywi- ście przypisać różnorodności wpływów hodowli domowej. Pod  tym względem rasy człowieka wykazują pewne podobieństwo  do zwierząt hodowanych w niewoli. Między przedstawiciela- mi jednej i tej samej rasy ludzkiej zachodzą znaczne różnice,  26 O pOchOdzeniu człOwieka dOwOdy pOchOdzenia człOwieka Od niższej fOrmy ustrOjOwej (c.d.) 27 jeśli rasa ta zaludnia większe obszary, jak na przykład rozle- głe terytorium Ameryki. W środowiskach cywilizowanych bardziej rzuca się w oczy  wpływ, jaki okoliczności zewnętrzne i różne warunki bytu wy- wierają na ukształtowanie jednostek należących nie tylko do  jednej rasy, lecz i jednego narodu. Tutaj warstwy społeczne  o różnym sposobie zarobkowania oraz rozmaitych środkach do  życia wykazują dużo większe, niż u plemion dzikich, różnice  charakterów i usposobień. Mówiąc o plemionach dzikich, na- leży nadmienić, że w przyjętym pojęciu o podobieństwie bliź- niaczym ich przedstawicieli dużo jest przesady. Poszczególni  dzicy, należący do jednego plemienia, podobnie jak Europej- czycy różnią się między sobą tak rysami twarzy, jak postawą  i wreszcie usposobieniem. Bezwzględnie mylne jest jednak twierdzenie, że człowiek  jest najbardziej „domowym” zwierzęciem pośród wszystkich  naszych domowych zwierząt. Niektóre rasy dzikich zwierząt,  na przykład w Australii, żyją w warunkach niekiedy bardziej  odmiennych niż gatunki zwierząt rozproszone po wielkich  obszarach ziemi. Ale i pod innym względem człowiek różni  się znakomicie od zwierząt domowych. Oto rozmnażanie je- go nigdy nie podlegało żadnej kontroli, wykonywanej świado- mie w pewnym określonym celu, względnie nieświadomym.  Nigdy i nigdzie nie zdarzył się wypadek, aby rasa ludzka była  ujarzmiona do tego stopnia, żeby wybierano z niej jednost- ki obdarzone cechami korzystnymi dla ciemięzców i z tego  względu przeznaczano je do dalszego rozpłodu. Znamy tylko  jeden taki przykład w historii, a mianowicie słynnych grena- dierów pruskich. Tutaj działało prawo metodycznego doboru.  Wiadomo też, że we wsiach zamieszkałych przez owych grena- dierów oraz ich wysokie żony namnożyło się dużo potomstwa  odznaczającego się nadmiernie słusznym wzrostem. Dobór  taki znała również Sparta. Tam każde dziecko po przyjściu  na świat poddawano oględzinom i zdrowe chowano dalej, sła- be za uśmiercano. Jeśli wszystkie rasy ludzkie będziemy uważać za jeden  gatunek, to rozpowszechnienie tego gatunku musi się wy- dać olbrzymie, ale nawet przyjąwszy odrębność ras, musi- my przyznać, że niektóre z nich, na przykład polinezyjska  i amerykańska, zajmują rozległe obszary ziemi. Powszech- nie zaś znane jest prawo, że zmienność gatunku stoi w pro- stym stosunku do wielkości zajmowanego przezeń obszaru.  Skoro więc mowa o zmienności typu człowieka to bardziej  właściwe będzie porównanie jej do zmienności szeroko roz- powszechnionych gatunków niż do zmienności zwierząt do- mowych. Nie tylko zmienność człowieka i zwierząt niższych  wydaje się ulegać działaniu tych samych przyczyn. W obu  wypadkach spostrzegamy, iż zmiany powstają w sposób po- dobny. Quatrefages i Gordon poddali tę sprawę szczegółowej  analizie i do ich to prac odsyłam ciekawego czytelnika. Tak- że i potworności, które stopniowo przechodzą w nieznaczne  odmiany, są tak pokrewne u ludzi i u zwierząt niższych, że  w obu wypadkach możemy zastosować tę samą klasyfikację,  co zresztą uczynił Geoffroy S-t Hilaire. W mojej pracy zaty- tułowanej „O zmienności zwierząt i roślin pod wpływem ho- dowli”’ pragnąłem choćby pobieżnie wyliczyć prawa rządzące  zmiennością kształtów, które tam zgrupowałem, jak następu- je: 1) Bezpośredni i ustalony wpływ zmienionych warunków  bytu, zaznaczający się tym, iż wszystkie lub prawie wszystkie  osobniki należące do jednego gatunku ulegają jednakowym  zmianom pod wpływem jednakich warunków; 2) Następstwa  długotrwałego używania względnie nie używania poszcze- gólnych organów oraz całych członków; 3) Zrastanie się jed- nakowych części ciała i kolejne zmienianie się tych części, 
Pobierz darmowy fragment (pdf)

Gdzie kupić całą publikację:

O pochodzeniu człowieka
Autor:

Opinie na temat publikacji:


Inne popularne pozycje z tej kategorii:


Czytaj również:


Prowadzisz stronę lub blog? Wstaw link do fragmentu tej książki i współpracuj z Cyfroteką: