Cyfroteka.pl

klikaj i czytaj online

Cyfro
Czytomierz
00280 005832 11247525 na godz. na dobę w sumie
Od literatury do polityki - ebook/pdf
Od literatury do polityki - ebook/pdf
Autor: Liczba stron:
Wydawca: E-bookowo Język publikacji: polski
ISBN: 978-83-89113-84-9 Data wydania:
Lektor:
Kategoria: ebooki >> naukowe i akademickie >> politologia
Porównaj ceny (książka, ebook, audiobook).

Historia jest magistra vitae, bo uczy respektu dla doświadczenia. Uczy równocześnie, żeby do doświadczenia odnosić się z ograniczonym zaufaniem. Dlaczego to jest takie ważne? Dlatego, bo doświadczenie uczy ostrożności. Dlaczego ostrożność jest taka ważna? Ostrożność jest potrzebna, żeby przetrwać. Żyć trzeba z namysłem i z pomysłem, bo za wszystko trzeba odpowiadać. A nie ciągle za dużo gadać.

Życie nie może być happeningiem, imprezownią, dyskoteką, rozrywką czy jakąś inną tandetą. Nie musi być walką, bo walka potrzebuje wroga. Wystarczy, że będzie grą, która wymaga organizacji, dyscypliny i odpowiedzialności. Gra premiuje tych, którzy wielkim wysiłkiem i pracą zbudowali sobie zdolność do udziału w grze, co wymaga własnego mistrzostwa oraz zdolności do współdziałania z innymi. W grze jest wysiłek, odpowiedzialność oraz umiejętność osiągania kompromisu w warunkach konkurencji. Życie wymaga umiejętności zrealizowania wartości gry. Najlepiej wygrać, co się jednak zdarza rzadko. Przedtem trzeba w siebie zainwestować, żeby móc zagrać, żeby móc wejść na boisko, a jak się wygra czy przegra, to trzeba wiedzieć, co wtedy zrobić. Ciągle trzeba się tego uczyć.
Jest znakomicie zdefiniowana i objaśniona teoria gier, o bardzo szerokim zastosowaniu i wysokim poziomie komplikacji, ale należy wiedzieć, że jest, natomiast niekoniecznie trzeba ją perfekcyjnie poznać. Chyba, że ktoś chce.
Ta teoria chyba nigdy nie będzie popularna, bo udowadnia, że w grze nie może być zmiłuj. Gra uczy odpowiedzialności, bo zawsze w grze jest stawka, o którą trzeba zagrać i najlepiej wygrać, bo wtedy realizuje się wartość gry. Jeśli w grze nie ma stawki, to gra jest zabawą.
No i gra służy eliminacji słabych, ale jest szansą dla silnych, bo oni zbudują szansę dla pozostałych. Zwycięzcy nie wykluczają dobroczynności, czy współczucia, poza tym gra ciągle potrzebuje nowych, zdolnych do gry. Nie należy oczekiwać od silnych, że będą się opiekować, czy uczyć wygrywania, prowadząc za rączkę. Oni są od pokazywania, że jest możliwe i od przesuwania granic tego, co wydaje się niemożliwe. Oni pokazują drogę. Rafał Sonik, co wygrał Dakar (2015) na czterokołowcu, pytany, co jest główną rolą i zaletą „dzikusów” od wygrywania mówi zdecydowanie, on, zwycięzca rajdu, że ci, co wygrywają, pokazują, że coś jest możliwe, pokazują drogę i sposób na jej pokonanie. Nie można oczekiwać, że będą objaśniać i prowadzić za rączkę. On, Sonik, wygrał i pokazał, że to jest możliwe, ale on przedtem w siebie wiele zainwestował i wygrał swoje po swojemu; każdy następny też musi w siebie zainwestować i też wygrać po swojemu, bo zawsze jest tylko szansa, i żeby wygrać, to trzeba zaryzykować i się spocić. Rafał Sonik nie może wygrać za kogoś. Małysz startuje w Dakarze i mówi, że w tym sporcie latami zdobywa się doświadczenie i żeby wygrywać, to trzeba się dużo natrudzić. Owszem, są w tym sporcie duże pieniądze, ale też koszty są duże, a jeszcze większe jest ryzyko.
Żeby grać skutecznie i bez obciążeń, trzeba mieć wszystko dookoła poukładane. Trzeba mieć dobrze ułożoną codzienność.

 

Znajdź podobne książki Ostatnio czytane w tej kategorii

Darmowy fragment publikacji:

MIRON KŁUSAK OD LITERATURY OD LITERATURY OD LITERATURY OD LITERATURY OD LITERATURY OD LITERATURY OD LITERATURY OD LITERATURY OD LITERATURY OD LITERATURY OD LITERATURY OD LITERATURY OD LITERATURY OD LITERATURY OD LITERATURY OD LITERATURY OD LITERATURY OD LITERATURY OD LITERATURY OD LITERATURY OD LITERATURY OD LITERATURY OD LITERATURY OD LITERATURY OD LITERATURY OD LITERATURY OD LITERATURY OD LITERATURY OD LITERATURY OD LITERATURY OD LITERATURY OD LITERATURY OD LITERATURY OD LITERATURY OD LITERATURY OD LITERATURY OD LITERATURY OD LITERATURY OD LITERATURY OD LITERATURY OD LITERATURY OD LITERATURY OD LITERATURY OD LITERATURY OD LITERATURY OD LITERATURY OD LITERATURY OD LITERATURY OD LITERATURY OD LITERATURY OD LITERATURY OD LITERATURY OD LITERATURY OD LITERATURY OD LITERATURY OD LITERATURY OD LITERATURY OD LITERATURY OD LITERATURY OD LITERATURY OD LITERATURY OD LITERATURY OD LITERATURY OD LITERATURY OD LITERATURY OD LITERATURY OD LITERATURY OD LITERATURY OD LITERATURY OD LITERATURY OD LITERATURY OD LITERATURY OD LITERATURY OD LITERATURY OD LITERATURY OD LITERATURY OD LITERATURY OD LITERATURY OD LITERATURY OD LITERATURY OD LITERATURY OD LITERATURY OD LITERATURY OD LITERATURY DO POLITYKI DO POLITYKI DO POLITYKI DO POLITYKI DO POLITYKI DO POLITYKI DO POLITYKI DO POLITYKI DO POLITYKI DO POLITYKI DO POLITYKI DO POLITYKI DO POLITYKI DO POLITYKI DO POLITYKI DO POLITYKI DO POLITYKI DO POLITYKI DO POLITYKI DO POLITYKI DO POLITYKI DO POLITYKI DO POLITYKI DO POLITYKI DO POLITYKI DO POLITYKI DO POLITYKI DO POLITYKI DO POLITYKI DO POLITYKI DO POLITYKI DO POLITYKI DO POLITYKI DO POLITYKI DO POLITYKI DO POLITYKI DO POLITYKI DO POLITYKI DO POLITYKI DO POLITYKI DO POLITYKI DO POLITYKI DO POLITYKI DO POLITYKI DO POLITYKI DO POLITYKI DO POLITYKI DO POLITYKI DO POLITYKI DO POLITYKI DO POLITYKI MIRON KŁUSAK OD LITERATURY DO POLITYKI ELBLĄG 2016 Recenzent prof. zw. dr hab. Mieczysław Plopa Korekta, skład i łamanie Oficyna Wydawnicza Edytor.org Korekta Lidia Ciecierska Projekt okładki Edytor.org Na okładce wykorzystano obraz licencjonowany przez Deposit­ photos.com/Drukarnia Chroma/[kotin] © Copyright by Miron Kłusak, Gdynia 2016 ISBN 978­83­89113­69­6 druk ISBN 978­83­89113­84­9 on­line pdf Wydawca Elbląska Uczelnia Humanistyczno­Ekonomiczna ul. Lotnicza 2, 82­300 Elbląg tel. 0­55 239 38 02, fax 0­55 239 38 01 www: euh­e.edu.pl Druk i oprawa Totem.com.pl sp. z o.o., sp. k. SPIS TREŚCI Wstęp 7 17 Czy sztuka może dopełnić sens życia? 41 Wiesław Myśliwski o emocjach i złożonościach w roku 2013 45 Uroki i pułapki prognozy w nauce i polityce 57 Naznaczenie 77 O wolności sprawiedliwości i zaufaniu z Fukuyamą w tle 89 Mój kolega Andrzej Heinrich 109 Zegarmistrz Józef 141 Albośmy to jacy tacy Pisane wierszem 153 Zakończenie 183 WSTĘP Historia jest magistra vitae, bo uczy respektu dla do­ świadczenia. Uczy równocześnie, żeby do doświadcze­ nia odnosić się z ograniczonym zaufaniem. Dlaczego to jest takie ważne? Dlatego, bo doświadczenie uczy ostroż­ ności. Dlaczego ostrożność jest taka ważna? Ostrożność jest potrzebna, żeby przetrwać. Żyć trzeba z  namysłem i z pomysłem, bo za wszystko trzeba odpowiadać. A nie ciągle za dużo gadać. Życie nie może być happeningiem, imprezownią, dy­ skoteką, rozrywką czy jakąś inną tandetą. Nie musi być walką, bo walka potrzebuje wroga. Wystarczy, że  będzie grą, która wymaga organizacji, dyscypliny i odpowiedzial­ ności. Gra premiuje tych, którzy wielkim wysiłkiem i pra­ cą zbudowali sobie zdolność do udziału w grze, co wymaga własnego mistrzostwa oraz zdolności do  współdziałania z  innymi. W  grze jest wysiłek, odpowiedzialność oraz umiejętność osiągania kompromisu w warunkach konku­ rencji. Życie wymaga umiejętności zrealizowania wartości gry. Najlepiej wygrać, co się jednak zdarza rzadko. Przed­ tem trzeba w siebie zainwestować, żeby móc zagrać, żeby móc wejść na boisko, a jak się wygra czy przegra, to trzeba wiedzieć, co wtedy zrobić. Ciągle trzeba się tego uczyć. Jest znakomicie zdefiniowana i objaśniona teoria gier, o bardzo szerokim zastosowaniu i wysokim poziomie kom­ plikacji, ale należy wiedzieć, że jest, natomiast niekoniecz­ nie trzeba ją perfekcyjnie poznać. Chyba, że ktoś chce. Ta teoria chyba nigdy nie będzie popularna, bo udo­ wadnia, że w grze nie może być zmiłuj. Gra uczy odpowie­ dzialności, bo zawsze w grze jest stawka, o którą trzeba zagrać i najlepiej wygrać, bo wtedy realizuje się wartość gry. Jeśli w grze nie ma stawki, to gra jest zabawą. No i gra służy eliminacji słabych, ale jest szansą dla silnych, bo oni zbudują szansę dla pozostałych. Zwycięzcy nie wykluczają dobroczynności, czy współczucia, poza tym gra ciągle potrzebuje nowych, zdolnych do gry. Nie nale­ ży oczekiwać od silnych, że będą się opiekować, czy uczyć wygrywania, prowadząc za rączkę. Oni są od pokazywania, że jest możliwe i od przesuwania granic tego, co wydaje się niemożliwe. Oni pokazują drogę. Rafał Sonik, co wygrał Dakar (2015) na czterokołowcu, pytany, co  jest główną rolą i zaletą „dzikusów” od wygrywania mówi zdecydowa­ nie, on, zwycięzca rajdu, że  ci, co  wygrywają, pokazują, że coś jest możliwe, pokazują drogę i sposób na jej pokona­ nie. Nie można oczekiwać, że będą objaśniać i prowadzić za rączkę. On, Sonik, wygrał i pokazał, że to jest możliwe, ale on przedtem w siebie wiele zainwestował i wygrał swo­ je po swojemu; każdy następny też musi w  siebie zain­ westować i też wygrać po swojemu, bo zawsze jest tylko szansa, i żeby wygrać, to trzeba zaryzykować i się spocić. Rafał Sonik nie może wygrać za kogoś. Małysz startuje 8 OD LITERATURY DO POLITYKI WSTęP w Dakarze i mówi, że w tym sporcie latami zdobywa się doświadczenie i żeby wygrywać, to trzeba się dużo natru­ dzić. Owszem, są w  tym sporcie duże pieniądze, ale też koszty są duże, a jeszcze większe jest ryzyko. Żeby grać skutecznie i  bez obciążeń, trzeba mieć wszystko dookoła poukładane. Trzeba mieć dobrze uło­ żoną codzienność. codzienność bez żadnych problemów jest niezbędnym wa­ runkiem, by nie schrzanić nic na parkiecie. Marcin Gortat, koszykarz w NBA, wywiad dla „Newsweeka” 9–15.02.2015, s. 61. Gortat mówi, że w ich środowisku 8 na 10 małżeństw się rozpada, bo nie da się żyć normalnie w nienormalnym reżimie sportu zawodowego, w warunkach niesamowitej konkurencji. Mówi, że  łysieje z  powodu nieustannego stresu. Jego bliski kumpel, Kevin Seraphin, na co dzień jest jego przyjacielem, ale na treningu codziennie poka­ zuje, że mógłby zająć jego miejsce. I tak jest ciągle. Bar­ dzo trudno jest w  tych warunkach ułożyć bezstresowo codzienność. A tę zdolność do codzienności trzeba mieć. Życie jest zawsze emocjonalne i zależy od rozumu. Jeśli on jest, to ta, tak ważna emocja, będzie kulminacją rozumu. Optymalna będzie tylko struktura emocjonalnie dobrze sklejona i uporządkowana, wewnętrznie komple­ mentarna, bo ci, co tworzą taką wspólnotę będą chcieli być razem i razem do czegoś dochodzić, coś osiągać. Taka wspólnota będzie miała zdolność do szczęścia, które bę­ dzie osiągać momentami jako coś ulotnego, ale najważ­ niejszego, co  będzie kulminacyjną należnością za życie 9 poczciwe, premią od  losu, daną bezinteresownie, za to, co osiągane jest również bezinteresownie i nie jest możli­ we bez bezinteresowności. Człowiek chce czuć się bezpiecznie. Tę potrzebę naj­ silniej odczuwają kobiety, bo dzieci, bo rodzina, bo mąż, bo dom, bo przyszłość, bo w  ogóle… Ludzie chcą mieć bezpieczną Polskę, chcą móc w  nią wierzyć, a  przecież tyle razy zawiodła, bo nie umiała sobie z sobą poradzić. Nie umiała siebie ocalić. Polityka historyczna jest odwrotnością historii, nie jest nauczycielką życia. Robią ją ludzie, którzy swego cza­ su Katowice zamienili na Stalinogród, albo między Eur­ fratem i Tygrysem burzą wszystko, co świadczyło o wyż­ szości starych kultur, a  teraz symbolami solidarności oznaczają nie tylko główne arterie, węzły komunikacyjne i  gmachy użyteczności publicznej, ale również wszelkie możliwe skwerki i  zaułki, a  nazwiska jej prominentów zamieniają na polityczny i  tandetny bilon, a  z  imienia prawdziwie wielkiego papieża Polaka czynią jarmarczny gadżet. Użyli do tego autorytetu państwa i jego instytucji. I  nie liczą się z  tym, co  w  niebiesiech, a  przecież w psalmie jest napisane: A  choćbym zeszedł w  ciemną dolinę śmierci, nie będę się lękać złego, bo Ty jesteś nade mną. (Ps 23, 4; tłum. Czesława Miłosza) Czyniąc zło nie lękają się odpowiedzialności, bo pycha zaślepia im oczy i odejmuje rozum. Nie liczą się z Tym, co nad nimi. Historia zmieliła miliony na najprzeróżniejsze sposo­ by, a najstraszniejszy los tych milionów bezimiennych bie­ 10 OD LITERATURY DO POLITYKI WSTęP daków spopielonych w krematoriach, na stosach, w rowach czy specjalnie dla nich przeznaczonych dołach. Żaden ślad po nich nie został. Człowiek jest w stanie zapłakać nad losem pojedynczego człowieka, rodziny, przyjaciela, ale jak zapłakać nad losami tych w nieprzebranej liczbie. Myślał o tym Andrzej Stasiuk (1960) i pisał tak: Topielec wyjdzie z wody, wisielec zejdzie ze sznura, pogrzeba­ ny się wygrzebie, a po spalonym nic. Jakby go nie było. Stasiuk zadaje sobie pytanie, czy jest granica, kiedy człowiek zamienia się w nie­człowieka? Gdzie ona jest i co ją wyznacza? Pisze: wybieramy głupców, żeby nami rządzili, takich samych jak my, bo przy mądrych czujemy się nieswojo. Bo przy mądrych trzeba się starać, a  my wolimy tych, przy których rozum i duch mogą spać. No, to też jest wolność, że niejako samych siebie możemy wybierać i sami sobą rządzić. A. Stasiuk, prozaik i eseista, autor kilkunastu książek, mieszka w Beskidzie Niskim, wywiad dla tygodnika „Przegląd”, 1–7.06.2015, s. 38. Pesymizm Stasiuka nieco peszy, ale jednak, na szczęście, jest różnie. Żydzi… Tylko oni wycierpieli więcej od nas. Mimo to rządzą światem i świat wiele więcej uwagi im poświęca niż nam. Niemcy, najwięksi przegrani XX wieku, podnieśli się i nie możemy nimi pogardzać, bo należy im się szacunek za to, kim są teraz. Pustynne plemię żydowskie wydało Zbawiciela i pod­ biło świat w takim stopniu, że Jezusa uważamy za swoje­ go, a Matkę Boską za królową Polski. 11 Przy pomocy prostej opowieści o  Jezusie podbili świat. Żydówka królową Polski? Rosjan możemy nie lubić z powodu barbarzyństwa, Katynia, rozbiorów, powstań, ale to oni wygrali wojnę, a  przedtem zadziwiali świat, bo chcieli wszystko prze­ wrócić do góry nogami przy pomocy radykalnej ideologii, wzniosłej frazeologii i  twardej polityki. To, w  co  uwie­ rzyli, przyszło z Zachodu. Że nie koniecznie dotrzymują zobowiązań? – Oni tak mają. – Że najeżdżają sąsiadów? – Trzeba im to wybić z głowy. Może im w końcu przyjdzie do głowy odstawić generałów i matuszkę Rosję postawić na nogi, żeby ludziom lepiej się żyło, a  Euroazja dała­ by bezpieczeństwo, dobrobyt całej Europie i  całej Rosji z  przyległościami. Strachem można zniewalać, ale nie jest to sposób na rozwój i pomyślność. Stasiuk zauważa płytkość polskiej religijności, ma w tym względzie jakieś jemu tylko właściwe wyczucie. Najbardziej groźnie jednak brzmi refleksja Stasiuka nad losem Polski: Największym kłopotem Polski jest to, że sama siebie puści z torbami. I nie będzie do tego potrzebny żaden Żyd, tak jak nie trzeba było żadnego rosyjskiego zamachu, żeby rozbić Polskę i urządzić jej małą wojnę domową. Przestrzega przed ferowaniem łatwych sądów w oce­ nie przeszłości, bo ten, kto tego próbuje nie jest w stanie zrozumieć tamtych, wtedy, bo nigdy nie był w ich sytua­ cji, w tamtych warunkach, wobec ich wyborów, których musieli dokonywać często w ekstremalnych sytuacjach. Łatwiej jest w takich sytuacjach o płaskie szczeniactwo niż o odpowiedzialne człowieczeństwo. 12 OD LITERATURY DO POLITYKI WSTęP Nie można sobie wyobrazić siebie w sytuacji człowie­ ka nagiego, przerażonego, pędzonego do komory gazowej, który wiedział, że potem jest tylko krematorium. Takie sytuacje w  różnych odmianach można mno­ żyć w nieskończoność i rzecz w tym, żeby dało się z tym skończyć. I trzeba pamiętać, że po Żydach miała przyjść kolej na nas. I tak się to toczy da capo al fine i nigdy nie poznamy naszego przeznaczenia i do końca prawdy o sobie. Całość tej książki składa się z wielu różnego rodzaju esejów, artykułów naukowych, opowiadań, a nawet wier­ szy, ponieważ życie, owszem, jest jakby, czasami, wielką sagą, ale zwykle składa się z wielu różnego rodzaju kawał­ ków, często do siebie nieprzystających, które dopiero jak je się spasuje, to zaczynają stanowić mniej lub bardziej harmonijną całość. Wynika to z  natury naszego losu, w którym zawsze jest tylko szansa i od nas zależy, czy ją zauważymy i co z nią zrobimy. Los nasz nie jest logicz­ nym ciągiem wydarzeń, nawzajem się warunkujących. Wszystko się toczy od przypadku do przypadku. W treść książki wprowadzają refleksje Andrzeja My­ śliwskiego. Mówi, że najlepiej mieć zdolność do szczęś­ cia, co chroni i uzbraja, ale ilu jest takich szczęściarzy? Normalnie, to człowiek musi się zmagać z codziennoś­ cią i  w  miarę jak mu przybywa doświadczenia zauwa­ ża, że właściwie ta zdolność do codzienności najbardziej sprzyja możliwości przetrwania. Jest zawsze zależny od tego, co go otacza, ale ze swoim losem musi się zma­ gać sam i sam musi za siebie odpowiadać. Nie ma innego 13 sposobu. Wie też, że  życie jest wysiłkiem zbiorowym i musi być pożyteczny, żeby z tego, co umie był dochód umożliwiający przeżycie. Dochód będzie, jak będzie mógł sprzedać to, co  umie, bo ktoś inny będzie musiał mieć z tego pożytek. Jak ma rodzinę, to ta rodzina musi mieć dom i środki na przetrwanie; potrzebny jest stały dochód, bo rachunki ciągle przychodzą i muszą być płacone. Jak jest młody, to musi w  siebie zainwestować, żeby mieć z czym wyjść do ludzi. Z młodością trzeba uważać, bo jest to czas, kiedy łatwo o złudzenia, a równocześnie jest to bardzo ważny czas, bo podejmuje się wtedy bardzo ważne decyzje na przyszłość. Zwykle są one emocjonalne, więc dobrze jest mieć wtedy rozum i trochę doświadczenia. Musi się również otrzeć o politykę i nie ma przed tym ratunku. Jak go życie nieco przeczołga, to może nauczy się, że ta zależność od tego, co publiczne jest bardzo do­ kuczliwa, ale jest również do  uregulowania, od  czego są ci od polityki. Zwykle lubią gardłować, obiecywać i za nic nie odpowiadać, bo wiedzą, że „nikt ci nie da więcej niż ja ci obiecam”. Z czasem ten Obywatel nauczy się, że ci „obiecywacze” to jednak są od tego, żeby zawsze była moż­ liwość wyboru, bo na tym opiera się cały porządek i z tego jest konkurencja. Wie, że lubią, jak wielkie paniska, rozda­ wać nie swoje, bo to daje popularność i głosy w wyborach. Z czasem temu Obywatelowi doświadczenie pokaże, że oni muszą odpowiadać za ten porządek, bo jak on się zachwie­ je, to wali się wszystko. Jeśli mu się pomyliło z wyborami, i ci wybrani stawiają tylko na rozdawnictwo i przywileje, a za nic nie chcą odpowiadać, to znaczy, że należy ich wy­ mienić; im szybciej, tym lepiej. Muszą mieć kompetencje, bo wtedy mniej się mylą i nie unikają odpowiedzialności. 14 OD LITERATURY DO POLITYKI WSTęP Warto posłuchać Myśliwskiego, jego mądrość i  do­ świadczenie nie są natrętne, nie jest kaznodzieją naucza­ jącym z wyżyn swojego autorytetu. Jest człowiekiem wąt­ piącym i poszukującym. Wie, że ciągle trzeba się uczyć; wie, że w życiu dobrze jest mieć szczęście. Z kolei „Zegarmistrz Józef” jest o losie prostego czło­ wieka, bo losy prostych ludzi, są szczególnie pouczające. Pokazują, że na samym dole ludzkiej egzystencji dzieją się rzeczy najważniejsze i najciekawsze. Na tle epoki są skraw­ kiem losu indywidualnego, targanego różnego rodzaju sprzecznościami i przeciwnościami, które są udziałem każ­ dego. Różni się to tylko skalą i poziomem komplikacji. Róż­ ni wielcy osiągają różne wielkie cele, myląc się po drodze i wpadając w różne tarapaty, ale sprawy zasadnicze dotyczą każdego, a Myśliwski objaśnia to najlepiej, bo dużo widzi i rozumie to, co widzi. Ci różni wielcy i wybitni, podda­ wani wielkim losu przeciążeniom, zgodnie mówią, że naj­ ważniejsze jest to, co prywatne i osobiste. Najwięcej osiąga i najlepiej się realizuje człowiek, jak jest w zgodzie ze sobą. Najwybitniejszy polski koszykarz, Marcin Gortat, grający w NBA, mówi, że w jego środowisku rozpada się 8 na 10 małżeństw, bo nie da się żyć normalnie w  rodzinie, bio­ rąc udział w morderczym wyścigu na parkiecie gdzie, żeby mieć wyniki trzeba poddawać się reżimom morderczych treningów i trzeba mieć wolną głowę, bez stresów z powo­ dów osobistych, bo jak nie, to nie wychodzi na parkiecie, a za plecami czeka konkurencja, chcąca zarobić te miliony. Andrzej Heinrich to przypadek szczególny. Człowiek o naturze dziecka, a tą naturą zawładnęły wielkie, skali­ ste, największe góry, szczególnie w wersji zimowej. I też te zwały śniegu i lodu go zabrały, razem z kolegami, tam, 15 na przełęczy Lho La, pod Everestem. Nie da się zrozu­ mieć ani motywacji, ani pasji tych ludzi. Ciągle się wspi­ nają i ciągle giną. Nie tylko w Himalajach czy w Alpach, ale wszędzie, gdzie są stromizny, na które można wejść, ale można też spaść. I oni też czasami spadają. Jeśli to, co mówię i piszę nie specjalnie Tobie się spo­ doba, to zawsze masz wyjście – możesz tę książkę poda­ rować komuś, kogo nie lubisz. Gdynia, lato 2015 roku. OD LITERATURY DO POLITYKI
Pobierz darmowy fragment (pdf)

Gdzie kupić całą publikację:

Od literatury do polityki
Autor:

Opinie na temat publikacji:


Inne popularne pozycje z tej kategorii:


Czytaj również:


Prowadzisz stronę lub blog? Wstaw link do fragmentu tej książki i współpracuj z Cyfroteką: