Cyfroteka.pl

klikaj i czytaj online

Cyfro
Czytomierz
00258 005551 14681530 na godz. na dobę w sumie
Od sasa do lasa - ebook/pdf
Od sasa do lasa - ebook/pdf
Autor: Liczba stron: 492
Wydawca: Iskry Język publikacji: polski
ISBN: 978-83-244-0290-8 Data wydania:
Lektor:
Kategoria: ebooki >> naukowe i akademickie >> historia
Porównaj ceny (książka, ebook (-8%), audiobook).

Od sasa do lasa to zbiór artykułów i szkiców historycznych obejmujących trzy obszary badań profesora Janusza Tazbira.
Pierwszy to istniejący od dawna proceder tworzenia i wykorzystywania falsyfikatów historyczno-literackich – rzekomych pamiętników, listów i relacji. Na ogół były to dzieła historyków i pisarzy zafascynowanych przeszłością do tego stopnia, że podejmowali próby opisu przeważnie wymyślonych sytuacji w językowej i stylistycznej manierze Polaków z minionych epok. Cykl drugi obejmuje studia nad kulturą sarmacką poprzez analizę dorobku kronikarskiego i badawczego autorów takich jak: Jędrzej Kitowicz, Władysław Łoziński, Aleksander Brückner, Jan Stanisław Bystroń czy Stanisław Wasylewski. W trzeciej części książki profesor Tazbir przypomina biografie i dorobek swych ulubionych autorów, m.in. Jana Potockiego, Henryka Rzewuskiego, Józefa Korzeniowskiego, Henryka Sienkiewicza, Marii Dąbrowskiej.
Wnikliwa analiza, błyskotliwy styl i polemiczna pasja Autora nadaje prezentowanym tekstom, oprócz walorów poznawczych, cechy najwyższej jakości prac popularyzujących historię narodową.

Znajdź podobne książki Ostatnio czytane w tej kategorii

Darmowy fragment publikacji:

Tazbir01-3.qxp:Stach.Piw.01/3 10/5/11 6:29 PM Page 4 Opracowanie graficzne: andrzej Barecki Edytor: agnieszka dziewulska Korekta: Bogusława Jędrasik Copyright © by Janusz Tazbir Copyright © by Wydawnictwo Iskry, Warszawa 2011 ISBn 978-83-244-0180-2 Wydawnictwo Iskry Sp. z o.o. ul. Smolna 11 00–375 Warszawa tel./faks 22 827-94-15 e-mail: iskry@iskry.com.pl www.iskry.com.pl Tazbir01-3.qxp:Stach.Piw.01/3 10/5/11 6:29 PM Page 5 Przedmowa WBrEW POzOrOm,KTórE STWarza TyTuł,książka nie stanowi kolejnej odmiany silva rerum, gatunku tak popularnego w okresie staropolskim. do owego „lasu rzeczy”wpisywano wszystko, co mogło zainteresować posia- dacza danego manuskryptu, od poezji obscenicznej po mowy sejmowe o tre- ści nader poważnej. na zawartość tego tomu składają się natomiast trzy pio- ny tematyczne.Pierwszy z nich stanowią różnego rodzaju falsyfikaty,powstałe zarówno w Polsce,jak i w innych krajach Europy.Tworzyli je,w rozmaitych in- tencjach,przez parę nieraz wieków ludzie pragnący,by uwierzono w ich auten- tyczność. niektóre, jak osławione Protokoły Mędrców Syjonu, którym poświęcił ostatnio osobne dzieło sam umberto Eco (Cmentarz w Pradze) znajdują nadal wydawców i rzesze łatwowiernych czytelników. z polskich falsyfikatów po- dobną popularnością cieszyły się dość długo Monita secreta,pamflet demasku- jący ambicje jezuitów do zapanowania nad światem. Falsyfikaty służyły zresztą rozmaitym celom. Jedne z nich miały wykazać aktywny udział Polaków w kolonizacji ameryki, inne bogactwo krakowskie- go patrycjatu w dobie renesansu (vide szkic Nieśmiertelny pan Pszonka), jesz- cze inne mniej chlubne karty naszych dziejów, z paleniem ksiąg heretyckich czy procesem czarownic na czele (doruchów). zadziwia odporność tych fal- syfikatów na krytykę naukową: czyżby ludzie zawsze woleli barwne opowie- ści o magnacie spalonym za przyjęcie judaizmu od potwierdzonych źródłowo, ale mało ciekawych „szarych”opowieści? Bo można długo i cierpliwie dema- skować fantazje o doruchowie czy obyczajowe opowiastki, ogłaszane przez Konstantego majeranowskiego na łamach „Pszczółki Krakowskiej”, aby na- stępnie przeczytać je znowu w którymś z dziś wychodzących czasopism. Tymczasem celem nauczania historii jest nie tylko przyswojenie sobie jak największej liczby dat i związanych z nimi wydarzeń, lecz i wyrobienie kry- Tazbir01-3.qxp:Stach.Piw.01/3 10/5/11 6:29 PM Page 6 JanuSz TazBIr Od sasa do lasa  tycyzmu wobec współcześnie uprawianej i szeroko pojętej propagandy. Jeśli Od sasa do lasa przyczyni się w jakimś stopniu do wypracowania takiego właś- nie krytycznego stosunku wobec kłamstw, zmyśleń i przeinaczeń, które sze- rzy telewizja,radio oraz prasa,zarówno Wydawca,jak i sam autor będą to so- bie poczytywać za sukces, usprawiedliwiający publikację tej książki. W jej drugim pionie tematycznym chcieliśmy ukazać rozwój badań nad polską kulturą i sarmackim obyczajem. ukazać nie tyle od strony tema- tyki.ile twórców,których dzieła są stale wznawiane i nadal znajdują chętnych czytelników. Ojcem tych badań był niewątpliwie ksiądz Jędrzej Kitowicz (1728–1804), w XIX stuleciu pałeczkę przejęli m.in. łukasz Gołębiowski (1733–1849) i zygmunt Gloger (1845–1910), po nich zaś Władysław ło- ziński (1843–1913). W ubiegłym zaś wieku berło pierwszeństwa przypadło aleksandrowi Brücknerowi (185–1939) i Janowi Stanisławowi Bystroniowi (1892–194),do których,z wielkim dla popularyzacji wiedzy pożytkiem,do- łączył Stanisław Wasylewski (1885–1953). Porównując między sobą ich dzieła,dostrzeżemy zarówno przyrost wiedzy o stylu życia i kulturze naszych przodków, jak i oparcie się na różnych kwestionariuszach badawczych. Inne były główne punkty zainteresowań narodową przeszłością,odmienne w wie- lu kwestiach poglądy.nie może to zbytnio nikogo dziwić,jeśli przypomnimy, iż opisani badacze tworzyli przez blisko trzysta lat naszych dziejów.mimo to wspólne było im dążenie do zyskania jak najszerszego grona odbiorców,któ- rych zjednywali sobie m.in.pięknym stylem ocierającym się o powieść histo- ryczną. dlatego też stale wznawiane dzieła: Kitowicza, Glogera, łozińskie- go czy Wasylewskiego (nie mówiąc już o Brücknerze lub Bystroniu) nadal znajdują tak wielu chętnych odbiorców. Ostatnia część tej książki prezentuje pięciu bliskich memu sercu autorów. Pozostawili oni dzieła o nierównej,co tu ukrywać,wartości artystycznej.I róż- nym ich odbiorze w świecie krytyki literackiej oraz wśród zwykłych czytelni- ków. Wszystkie były tłumaczone na języki obce, ale dobrze wiemy, iż sława i rozgłos, jaki zyskał Rękopis znaleziony w Saragossie, przerósł o wiele pięter znajomość Listopada, a tym bardziej Kollokacji poza granicami naszego kraju. nie tylko zresztą dlatego,że oryginał powieści Jana Potockiego,wyprzedzają- cej swój czas, powstał w języku francuskim i stosunkowo niedawno doczekał się pełnego przekładu na polski.Co ważniejsze,był on przyjazny kulturze do- by Oświecenia w przeciwieństwie do rzewuskiego. Bez obszernego komen- tarza Listopad nie jest przecież łatwo czytelny dla kogoś, kto nie zna dziejów Tazbir01-3.qxp:Stach.Piw.01/3 10/5/11 6:29 PM Page 7 7 PrzEdmOWa rzeczypospolitej połowy XVIII wieku.W jeszcze większym stopniu dotyczy to znakomitej powieści obyczajowej Korzeniowskiego, dziejącej się głównie w środowisku drobnej szlachty po upadku powstania listopadowego.dziś ma- ło kto podpisałby się pod programem politycznym ultrakonserwatysty rze- wuskiego, który już współczesnych odstręczał od siebie apologią ugody z ca- ratem i pochwałą Targowicy. Jest to chyba jedyna powieść polska doby zaborów broniąca „sarmackiego Vichy”, jakim była sławna konfederacja. a jednak wolą Opatrzności było,aby wielki talent literacki,dorównujący nie- mal Sienkiewiczowskiemu, został ulokowany w tak lichym moralnie osobni- ku.Inne sprawa,że i autor Kollokacji wyznawał bardzo zbliżone poglądy,opo- wiadając się na długo przed pozytywizmem po stronie pracy organicznej.nie tylko jednak Potockiemu, ale czterem pozostałym pisarzom niepodobna od- mówić miana wybitnych przedstawicieli literatury XIX i XX stulecia.Co wię- cej,ich dzieła tak znakomicie oddają obyczaje panujące w XVIII i XIX stule- ciu, iż można by je postawić obok prac Kitowicza czy Bystronia. Tazbir01-3.qxp:Stach.Piw.01/3 10/5/11 6:29 PM Page 9 Wśród falsyfikatów Tazbir01-3.qxp:Stach.Piw.01/3 10/5/11 6:29 PM Page 11 Fałszerstwa historyczno-literackie arTyKuł TEn dOTyCzy POWSTałyCh w pierwszej połowie XIX stulecia relacji i opisów,głównie o charakterze obyczajowym,których autorstwo przy- pisywano określonym osobom żyjącym w XVI–XVIII w.1.dla uznania dane- go utworu za falsyfikat istotne są więc intencje twórcy; z reguły pragnął on pozostać nieznanym,gdyż tylko wiara w autentyczność jego dzieła gwaranto- wała osiągnięcie zamierzonego celu.dotyczyło to zarówno rzekomych wywo- dów genealogicznych i przywilejów majątkowych, jak tworów poezji ludowej odległych czasów lub też relacji mających świadczyć o wysokim poziomie obyczajów i kultury przodków.Wykrycie fałszerstwa kazało spojrzeć krytycz- nie na te teksty badaczom narodowej przeszłości.nie przestają one jednak być źródłami dla historyka czasów, w których owe falsyfikaty powstały. Wzgląd na intencję twórcy każe też rozgraniczyć falsyfikaty od wszelkiego rodzaju pa- stiszu literackiego,uprawianego zresztą po dziś dzień2.Te mistyfikacje literac- kie były w Polsce pierwszej połowy XIX stulecia szczególnie modne. Począt- kowo traktowano je tylko humorystycznie; w latach 1818–1819 trzy pisma wileńskie, mianowicie „dziennik Wileński”, „Tygodnik Wileński” i „Wiado- mości Brukowe”, ogłaszały np. wiersze odkryte rzekomo w dziuplach starych dębów, stanowiące zaś w istocie dzieło michała Balińskiego. Pierwszym polskim pastiszem serio była – jak twierdzi Wacław Borowy – Żywila adama mickiewicza ogłoszona w 1819 r. na łamach „Tygodnika Wileńskiego”.Tę rzewną,sentymentalnorycerską opowiastkę o miłości księż- niczki Żywili i rycerza Poraja pismo opublikowało jako „wyjątek ze starożyt- nych rękopisów polskich, udzielonych redakcji przez P.S.F.Ż.”. Choć mic- kiewicz oparł się na kronice Stryjkowskiego i Słowniku lindego,brak jest tej opowiastce „rzeczywistego kolorytu historycznego”3.Po pierwszej mistyfika- Tazbir01-3.qxp:Stach.Piw.01/3 10/5/11 6:29 PM Page 12 JanuSz TazBIr Od sasa do lasa 12 cji literackiej (rychło zresztą odkrytej) przyszły następne.„Opowieści o zna- lezionych w dziwacznych okolicznościach rękopisach, subtelne nieraz kryty- ki ich autentyczności ze strony publikujących je «wydawców» to aż do poło- wy XIX wieku stały niemal motyw przedmów, kanoniczny chwyt mający zaspokoić u niewykształconych jeszcze czytelników ząbkującego romansu prymitywne zapotrzebowanie na życiową prawdziwość i wiarygodność opi- sywanych zdarzeń” – stwierdza słusznie maria Żmigrodzka w przedmowie do Pamiątek Soplicy4. również i ich autor zamierzał początkowo pójść drogą mistyfikacji literackiej – świadczy o tym zaniechana przedmowa rzewuskie- go, w której pisał, iż rękopis Pamiątek, pochodzący ze skonfiskowanego ma- jątku wnuka Soplicy, nabył od Żyda w nieświeżu. Wydaje go „tak jak jest, żadnej poprawy nie robiąc i nie tając przed sobą wad tych pamiątek [nie] uważając ich za dzieło [sztuki]”5. Podobnie też w liście do wydawcy „Tygodnika Petersburskiego” z 1840 r. rzewuski stwierdza, że podczas pobytu w rzymie, kiedy to z grupą rodaków poszukiwał w Bibliotece Watykańskiej „polskiej […] pamiątki”, naszła nań „myśl żartobliwa podkraść się pod styl staroświecki, by kilka obrazów świeżo utworzonych napisać dla rozrywki towarzystwa jako wypis ze starego ręko- pisma”. Istotnie pierwsze krajowe wydania Pamiątek Soplicy ukazały się bez podania autora jako Pamiątki starego szlachcica litewskiego. Wprowadziło to w błąd jedynie niektórych7 odbiorców8. Klementyna z Tańskich hoffmano- wa „skomponowała według ustnej tradycji, a może i niektórych źródeł dzien- nik «Franciszki Krasińskiej» (1825) trafnie oddający środowisko dworsko-zie- miańskie u schyłku epoki saskiej, wielu uważało później ten dziennik za autentyczny”.należał do nich Pierre Boyé,który w swej monografii o dwo- rze Stanisława leszczyńskiego „poprawiał”według tego falsyfikatu źródła hi- storyczne. Franciszka Krasińska była morganatyczną żoną księcia kurlandz- kiego Karola, syna augusta III Sasa9. W drugiej połowie XIX w. liczne mistyfikacje literackie były dziełem aleksandra darowskiego-Weryhy (1815–1874), dyletanta o dużej erudycji, po trosze prozaika, poety, publicysty i historyka. darowski – jeśli wierzyć je- go przyjacielowi rollemu – „dziwnie zręcznie umiał nałamywać język do pewnej epoki dziejowej do tego stopnia, że z wszelką łatwością używał w listach albo utworach ulotnych mowy polskiej, właściwej czy to czasom zygmuntowskim, czy okresowi panowania u nas Sasów. Już to przyszły bi- bliograf będzie miał wiele troski,nim mu się uda rozgmatwać wszystkie pso- Tazbir01-3.qxp:Stach.Piw.01/3 10/5/11 6:29 PM Page 13 FałSzErSTWa hISTOryCznO-lITEraCKIE 13 ty literackie darowskiego; nie było to fałszerstwo, nowych bowiem faktów nie tworzył,ale naśladownictwo zręczne,dowodzące zdolności niemałych”10. Przed mistyfikacjami darowskiego przestrzegały Wielka Encyklopedia Po- wszechna Ilustrowana oraz encyklopedia rosyjska Brockhausa, która nazywa- ła go dziwakiem i mistyfikatorem11. Już wcześniej, mianowicie w dawnej rzeczypospolitej, w fałszerstwie dokumentów genealogicznych i fundacyj- nych wszelkiego typu specjalizowali się m.in. Krzysztof Janikowski (ok. 115–147), Przybysław dyamentowski (134–1774) i Stanisław mo- rawski (druga połowa XVIII w.). Janikowski fałszował ponadto wszelkiego rodzaju akta państwowe, m.in. przywileje książąt pomorskich. Poziom tych falsyfikatów nie był zbyt wysoki: teksty obfitowały w liczne błędy rzeczowe i historyczne,a pieczęcie wykonywano nieudolnie.Wspólnicy Janikowskiego nacierali pergaminy gliną i popiołem oraz wędzili w dymie dla nadania im cech starości. morawski nieczytelność pisma uważał za główną cechę daw- ności dokumentów, pieczęcie zawieszał na jedwabnych sznurkach, a do pisa- nia używał często pomarańczowego atramentu. Stąd też żywot tych falsyfi- katów nie był zbyt długi12. dzieło morawskiego,dyamentowskiego i innych doczekało się kontynu- acji w połowie XIX w.,kiedy to dla wylegitymowania się przed heroldią Kró- lestwa Polskiego „poczęto fikcyjnymi zapisami zapełniać puste, a nie zawsze przekreślone stronice ksiąg grodzkich i ziemskich, poczęto w dokonanych tam autentycznych zeznaniach wydrapywać lub dopisywać nazwiska, poczę- to wpisywać zmyślone metryki w księgi kościelne, dodawać tak pożądane słówka jak: generosus, magnificus czy bodaj nobilis”13. Te fałszerstwa, tworzone ze względów – rzecz można – komercjalnych, ograniczały się jednak w Polsce XIX w. do wywodów genealogicznych; nie próbowano natomiast masowo podrabiać zabytków epistolograficznych,jak to czyniono np. współcześnie we Francji. do głośnych fałszerzy XIX w. należeli tam: letellier, który za panowania ludwika Filipa fabrykował listy lutra, Kalwina oraz wielu władców XVI i XVII w., Gugliemo Carrucci Sommaia (od 1841 r.sekretarz komisji do spraw manuskryptów) i wreszcie najgłośniej- szy i najbezczelniejszy z nich – Vrain-lucas.Ten ostatni,omotawszy naiwne- go matematyka m. Chaslesa, sprzedawał mu listy Pascala do newtona, auto- grafy abelarda,dantego,Franciszka I,moliera,Bacona etc.,a w końcu nawet korespondencję marii magdaleny i Sokratesa. licznych fałszerstw dopusz- czano się też na tekstach starożytnych i średniowiecznych,że wymienimy rze- Tazbir01-3.qxp:Stach.Piw.01/3 10/5/11 6:29 PM Page 14 JanuSz TazBIr Od sasa do lasa 14 kome komedie Plauta pisane przez Schennisa, fragmenty neposa ogłoszone przez Giacomo Cortese14 czy też odpisy rzekomych zabytków dawnej ruskiej literatury (jak Słowo o pułku Igora, Russka prawda i inne) sporządzane w po- czątkach XIX w. przez a.I. Bardina i a.I. Sułakadzewa15. zainteresowanie folklorem i przeszłością narodową pociągnęło za sobą z kolei „żywe zajęcie się zabytkami przeszłości i tym, co poczytywano za ich trwałe przeżytki, tj. literaturą ludową”1. na fali takich właśnie zaintereso- wań zrodziły się liczne fałszerstwa literackie,„niewysoki na ogół w tym cza- sie poziom krytyki historycznej i wiedzy językoznawczej” warunkował po- wodzenie tych utworów17. Były wśród nich pozycje o dużych walorach literackich, że wymienimy Pieśni Osjana (tłumaczone u nas przez Kniaźnina, Karpińskiego i Krasickie- go), stanowiące w istocie dzieło Jamesa macphersona, czy Rękopis Kralo- dworski Wacława hanki (1818), którego fragmenty w polskim przekładzie drukował Ignacy Benedykt rakowiecki (1820–1822). Wszystkie te utwory wywarły ogromny wpływ na poezję romantyczną,znajdując również i w Pol- sce licznych naśladowców18. Także i Słowo o pułku Igora,znalezione jakoby w 1795 r.w jednym z klasz- torów przez rosyjskiego badaczy, hrabiego a.I. musina-Puszkina, stało się źródłem natchnienia dla ludowo-romantycznej poezji rosyjskiej XIX wieku. Co więcej, było ono zabytkiem wykorzystywanym z całą wiarą i zaufaniem w naukowych badaniach nad rusią Kijowską przed najazdem tatarskim. Od początku jednak autentyczność Słowa znalazła licznych przeciwników19. Ich grono powiększył moskiewski slawista,a.a.zimin,który przed laty wy- stąpił z twierdzeniem, iż powstało u schyłku XVIII w. Większość rosyjskich badaczy dziejów literatury przychyla się nadal do opinii,że mamy tu do czy- nienia z autentykiem20. Jeśli chodzi o Polskę, to – jak stwierdza Konrad Górski – „w naszej litera- turze nie znajdujemy ciekawszych tego rodzaju falsyfikatów literackich”21. rodzimego Osjana nie wydaliśmy; interesujący się przeszłością i jej zabytka- mi poeci „poszli utorowanym już polskim śladem: parafrazy liryki ludowej, miłosnej”22. rozpoczynające się u nas bardzo wcześnie zainteresowanie folk- lorem przyniosło już w XVIII w. liczne zbiorki różnych pieśni tego typu oraz utwory poetyckie wzorowane na poezji ludowej. Ta konwencja literacka, przysparzająca do dziś dnia wiele kłopotów przy ustalaniu autorstwa, szła w XIX w. w parze z przenikaniem pseudosamorodnej twórczości ludowej Tazbir01-3.qxp:Stach.Piw.01/3 10/5/11 6:29 PM Page 15 FałSzErSTWa hISTOryCznO-lITEraCKIE 15 do bajkopisarstwa. Wystarczy tu przypomnieć antoniego Glińskiego (1817–18), który „bezceremonialnie polszczył i za ludowe podawał utwory literackie znakomitych poetów rosyjskich i pisarzy” (Żukowskiego i Puszki- na).Tak więc w XIX w.zaczęto fabrykować masowo zabytki rzekomego folk- loru, a w szczególności dokumenty dotyczące pieśni, obrzędów i wierzeń25 słowiańskich z okresu przed przyjęciem chrześcijaństwa. Celował w tym Konstanty majeranowski (1790–1851), dramaturg i pu- blicysta krakowski, autor licznych utworów (komedii, oper, tragedii i obraz- ków dramatycznych) osnutych na tle historii Polski, ze szczególnym uwzględnieniem Krakowa. W „Pszczółce Krakowskiej” (1819–1822), której był redaktorem, jak również w „muzie nadwiślańskiej” (1823) majeranow- ski sam jeden wypełniał cały dział pisma noszący nagłówek Pielgrzym zTen- czyna2. umieszczał w nim opisy starych zwyczajów krakowskich (jak lajko- nik czy rękawka), bajki i opowieści czerpane rzekomo z tradycji ludowej; w istocie majeranowski „bez namysłu fabrykował podania, które mu do pra- cy były przydatne”. nie cofał się również przed podrabianiem ballad ludowych; majeranow- ski był tu wyrazicielem ludowości preromantycznej, która „dopuszczała mi- styfikacje literackie. Obce jej było dążenie do autentycznych tekstów folklo- rystycznych […], obce jej były zasady realizmu”27. redaktor „Pszczółki Krakowskiej” postępował w ten sposób nie tyle (jak chce Gloger) „w najniewinniejszej chęci zabawienia swoich czytelników”28, co powodowany przywiązaniem do przeszłości,pragnieniem dodania jej bla- sku, przypomnienia wreszcie wielkich – jak pisał – „zdarzeń historycznych, które ciemnota wieków grubą zasłoną nieświadomości powlokła, że ledwie z podań, zwyczajów prostego ludu, źródła ich dochodzić można”29. majeranowski został zdemaskowany dopiero u schyłku XIX w., głównie za sprawą cytowanego już przez nas Glogera. uznawano starania majera- nowskiego za mające „na celu obudzać i przypominać dawne wspomnienia, ochraniać od zatracenia stare tradycje i wszystkie zabytki obyczajów narodo- wych. niejeden zabytek dawnych czasów w zakresie obyczajowym on od za- ginienia zachował”30. równocześnie jednak zarzucano, iż „pozwalał sobie na bałamuctwa i podrabiania,które następnie tułały się długo jako rzeczy lu- dowe”31.dubiecki usprawiedliwia go niejako,pisząc:„Takie fałsze historycz- ne w owych czasach nikogo nie raziły,popełniano je w dobrej wierze,nie za- stanawiając się, jakie wyrządza się krzywdy społeczeństwu, zaciemniając Tazbir01-3.qxp:Stach.Piw.01/3 10/5/11 6:29 PM Page 16 JanuSz TazBIr Od sasa do lasa 1 prawdę dziejową”32. również i Brückner stwierdzał, iż majeranowski „z fał- szywie odczutego patriotyzmu zmyślał uroczystości i obchody krakow- skie”33. W „Pszczółce Krakowskiej”tłumaczył on więc zwyczaj tzw. rękawki jako pamiątkę „sypania mogiły Krakusa,założyciela miasta”,Fausta,„folgując fan- tazji w sposób niczym nie pohamowany”, połączył z Twardowskim w jedną osobę; konika zwierzynieckiego wyprowadził od napadów tatarskich34. uło- żył wreszcie pieśń dla bractwa kurkowego, którą podawał za autentyczną35. Te fantastyczne etymologie i zmyślenia sprawiły, iż przez długi czas więk- szość badaczy (na czele z Brücknerem) i sam obrzęd lajkonika uważała za je- go wymysł, majeranowskiego zaś za człowieka, który „świadomie fałszował zwyczaje ludu, koloryzując i zmieniając je według własnego upodobania”3. Ostatnio jednak przyjmuje się,iż był on tylko wskrzesicielem obrzędu lajko- nika, a jeśli chodzi o pieśń bractwa kurkowego, to nie jest wykluczone, iż przy jej pisaniu „oparł się na starym,nie zachowanym tekście,który był śpie- wany od XVI w.”37. Geneza fałszerstw historycznych XIX w. nie ogranicza się jednak tylko do zainteresowania folklorem oraz do pewnych tendencji preromantycznej lu- dowości. Falsyfikat historyczny służył bowiem już w czasach dawnej rzeczy- pospolitej aktualnym celom walk wyznaniowych i politycznych.do pierwszej z tych grup można zaliczyć rzekome Monita privata Towarzystwa Jezusowe- go (112), sporządzone przez usuniętego zeń hieronima zahorowskiego (które zyskały europejski rozgłos)38,czy też broniący antytrynitaryzmu rzeko- my List Połowca Iwana Smery do w. Kniazia Włodzimierza (z 980 r.), będący przypuszczalnie dziełem XVI-wiecznej spółki autorskiej w osobach arian an- drzeja Kołodyńskiego, Stanisława Budzyńskiego i Szymona Budnego39. drugą grupę,mianowicie falsyfikatów w służbie walk politycznych,repre- zentują przeróżne wersje Rad Kallimachowych, zawierających tak nienawist- ny szlachcie wykład absolutyzmu królewskiego40, a także opis rzekomego rokoszu gliniańskiego (1371) jako ważnego etapu bojów o demokrację szla- checką41.na oba te dokumenty powoływali się m.in.uczestnicy rokoszu ze- brzydowskiego. W XVIII w. wspominany już Przybysław dyamentowski zabrał się z ko- lei do pisania najstarszych kronik do dziejów Polski.dotknięty brakiem źró- deł odnoszących się do najdawniejszej historii ojczyzny miał zamiar stworzyć szereg apokryfów, przypisując je takim kronikarzom jak Wojan, Prokosz Tazbir01-3.qxp:Stach.Piw.01/3 10/5/11 6:29 PM Page 17 FałSzErSTWa hISTOryCznO-lITEraCKIE 17 (99),zolawa (107),Kagnimir (1070),Jardo (1100),Swietomir (1173),Bo- czula (128) i inni. Swym spadkobiercom zostawił całą skrzynię podobnych rękopisów,które zresztą później w większości zaginęły (tylko niektóre manu- skrypty zachowały się w Bibliotece narodowej). Wydaje się jednak, iż dya- mentowski plan swój zrealizował w małym tylko stopniu.Pobudki jego dzia- łania były dość złożone; wynikały one po części z przywiązania do dziejów ojczystych, częściowo zaś z chęci wykazania historycznej genealogii instytu- cji wolnej elekcji oraz potępienia przewagi magnaterii; znajduje to wyraz w rzekomej Kronice polskiej Prokosza jego pióra42. „Gdy atoli uważamy – pisał lelewel – jak ustawicznie Prokosz sejmuje i sejmy zrywa, jak zajęty jest bez końca elekcją, a kłopoce się, aby Polacy młodszego królewicza nad starszego w elekcji nie przełożyli […] koniecznie przyznać musimy, że to jest płód końca XVII albo początku XVIII wieku najrychlej”43. Wskazując na autorstwo pisarza doby saskiej w osobie dya- mentowskiego, lelewel widział w falsyfikatach skutek ówczesnej ciemnoty. „Szczególniej w drugiej połowie XVII wieku, wieku klęsk, niedoli i upadku rzeczypospolitej, upadku jej światła i zdolności, podobna rozszerzała się za- raza”44.„Po różnych bowiem kątach Polski – pisał lelewel – lęgły się podob- ne płody dla ćwiczenia dowcipu, dla rozweselenia czytelnika, dla pokazania głębokiej nauki, dla uwiecznienia pamięci wielkich domów, dla zysku, gdyż za to sowicie płacono”45. „Ta zaraza panowała najszerzej w Polsce w drugiej połowie XVII w., w czasie upadku światła” – wtórował mu Wiszniewski. Także i Gołębiowski powstanie fikcyjnych kronik wywodził ze skażenia „do- brego smaku” w czasach saskich, kiedy to „wśród niedoli rzeczypospolitej podupadły zdolności kreślenia dziejów krajowych”47. ani jednak lelewel, ani też Gołębiowski i Wiszniewski nie zastanawiali się nad powodami, dla których w 1825 r. ukazała się w Warszawie zarówno Kronika Kagnimira, to jest dzieje pierwszych czterech królów chrześcijańskich w Polsce w wieku X, jak Kronika polska Prokosza. Oba te falsyfikaty wydał bibliotekarz wilanowski, hipolit Kownacki (171–1854) – ten zasłużony edytor kronik wczesnośredniowiecznych (m.in. Baszka, Galla i Kadłubka) był w gruncie rzeczy niesłychanym dyletantem. mimo zaś że w latach 1825–182 lelewel (na łamach „Biblioteki Polskiej”) wykazał nieautentyczność kronik zarówno Kagnimira, jak Prokosza, Kow- nacki w 1827 r. opublikował tłumaczenie tej drugiej na język łaciński (Chro- nicon slavo-sarmaticum Procosii saeculi X scriptoris, Varsaviae 1827); do końca Tazbir01-3.qxp:Stach.Piw.01/3 10/5/11 6:29 PM Page 18 JanuSz TazBIr Od sasa do lasa 18 życia nie przestał też wierzyć w ich prawdziwość48.złudzenia jego podzielał początkowo nawet Julian ursyn niemcewicz. można więc stwierdzić, iż w Polsce pierwszej połowy XIX w. istniała szczególnie dobra passa na falsy- fikaty historyczne wszelkiego typu.rozwijające się coraz silniej poczucie na- rodowe inspirowało fabrykowanie pomników kulturalnych przeszłości, świadczących o wysokim stopniu rozwoju cywilizacji i potęgi narodowej. u nas miało to specjalne znaczenie, służyło bowiem podbudowaniu tezy, iż zagłada państwa nastąpiła na skutek obcej przemocy, a nie z własnej winy. W okresie tym zbiera się w Polsce wszelkiego typu pamiątki narodowe, po- czynając od zabytków kultury materialnej (domek Gotycki, Świątynia Sy- billi), a na różnorodnych relacjach, głównie obyczajowych, kończąc. zainte- resowanie historią stwarzało szczególny popyt na wypełnianie luk w jej obrazie poprzez szczęśliwe „odkrycia”źródłowe; twórcy tych falsyfikatów do- stosowywali je do potrzeb, wyobrażeń i zainteresowań odbiorców, a słabość ówczesnej hermeneutyki gwarantowała długi żywot utworów tego typu. nic przeto dziwnego, że, jak pisał henryk Sienkiewicz „niemal wszystkie praw- dziwe pamiętniki podejrzewano później o podrobienie”49. Gorszył się tym jeden z ówczesnych krytyków literackich,WładysławTrę- bicki,który w 1843 r.pisał w „Bibliotece Warszawskiej”:„nie można jak ubo- lewać nad wznowioną dzisiaj gwałtowniej niż kiedykolwiek chorobą pisania urojonych historii i pamiętników”.autor Kroniki polskiej dał jej,zdaniemTrę- bickiego, tylko początek.„a tak co dyamentowski i jego naśladowcy dla po- czątkowych dziejów narodu,to hrabia raczyński dzisiaj e tutti quanti dla bliż- szych nas czasów gotują. Troskliwie zbierają szacowne zabytki dawnych rękopisów,a podług swoich widoków je obrobiwszy […],drukują tak nazwa- ne pamiętniki, historyje itp. i niemi uczonych nawet durzą”50. O ile zarzut edycji falsyfikatów był zupełnie nieuzasadniony w stosunku do raczyńskiego, to całkowicie odpowiadał on działalności wspominanego już majeranowskiego, który specjalizował się niejako w tworzeniu opisów obyczajowych idących w dwóch zasadniczych kierunkach.Były to,po pierw- sze, rzekomo autentyczne relacje ze ślubów, uczt, zapustów, święconego etc., urządzanych w XVI–XVIII w. głównie przez mieszczan krakowskich, po drugie zaś – opisy uroczystych wjazdów królewskich do Krakowa i odby- wanych tam wesel monarszych. W przedmowie do Pielgrzyma z Tenczyna Konstanty majeranowski stwierdzał: „Wszystko, co się ściąga do dawnych obyczajów i historyi staro- Tazbir01-3.qxp:Stach.Piw.01/3 10/5/11 6:29 PM Page 19 FałSzErSTWa hISTOryCznO-lITEraCKIE 19 żytnej Polaków, z wyłączeniem przedmiotów mających wpływ na politykę lub religię, będzie osnową Pielgrzyma”. Wydawca zamierzał zamieszczać w nim,cokolwiek zdoła „przyjemnego odkryć i wyszperać po dawnych dzie- łach rzadkich i mało znanych”. Celem Pielgrzyma miało być „rozkrzewienie uczciwych obyczajów i zamiłowanie rzeczy ojczystych,z którymi pierwsze są ścisłym złączone braterstwem”51. można tu zaryzykować twierdzenie, że o ile pastisze literackie henryka rzewuskiego służyły apologii szlachetczyzny,to falsyfikaty majeranowskie- go miały na celu odtworzenie imponującej genealogii historycznej miesz- czaństwa. Tym samym zaś służyły w pewien sposób aktualnym ambicjom tego stanu. Cieszyły się one jednak powodzeniem u ogółu czytelników, cie- kawych w każdej epoce obyczajów przodków, szczegółów ich pożywienia i strojów,sposobów obchodzenia świąt.Podobnie jak obecnie,tak i w XIX w. gazety w swych numerach wielkanocnych chętnie zamieszczały opisy daw- nego święconego. Czerpano je dość często właśnie z dzieł majeranowskie- go. relacje te wyzyskiwali również badacze w charakterystyce życia staro- polskiego. Jak stwierdza w 1903 r. Gloger, „Wójcicki i ł. Gołębiowski ogłaszali póź- niej te opisy w swoich dziełach, biorąc za autentyczne. Przedrukowywał także ówczesny «Kurier Warszawski» i «Tygodnik Wileński», a później powtarzały różne czasopisma aż do ostatnich czasów, nie kwestionując nigdy prawdziwo- ści tych rzekomych dokumentów.niedawno powtórzyło kilka czasopism war- szawskich taki opis święconego u radziwiłła w XVII w.”52.W społeczeństwie polskim XIX w.istniało duże zapotrzebowanie na obrazy podkreślające dobro- byt życia przodków. umieszczając opis wesela mieszczańskiego w Krakowie z 1725 r.,„Kurier Warszawski”pisał,iż „dla lubowników starożytności nie mo- że być obojętny”53. łukasz Gołębiowski zaś, który go przedrukował, stwier- dzał:„z tego opisu widać,że nasi mieszczanie dostatkami zbliżając się do moż- niejszej nawet szlachty, przesądami i rubasznością przytykali do gminu”54. autor Ludu polskiego gdyby nawet wiedział, iż relacja ta jest w istocie dziełem majeranowskiego, nie cofnąłby się zapewne przed jej wyzyskaniem. Gołę- biowski korzystał bowiem w swych pracach z współczesnych mu powieści hi- storycznych; Dwaj panowie Sieciechowie J.u. niemcewicza stanowili np. dla niego dobrą egzemplifikację „życia dworskiego z czasów Sasów”55. rzekomy opis wesela mieszczańskiego z 1725 r. znajduje zresztą do dziś dnia badaczy wierzących w jego autentyczność. W 195 r. przedrukował go Tazbir01-3.qxp:Stach.Piw.01/3 10/5/11 6:29 PM Page 20 JanuSz TazBIr Od sasa do lasa 20 – w celu przedstawienia stylu życia zamożniejszego mieszczaństwa – Jan lu- bicz Pachoński w Zmierzchu sławetnych5; w rok później uczynił to samo in- ny badacz obyczajów staropolskich,zbigniew Kuchowicz,dla dokładniejsze- go zilustrowania tezy, iż „wystawne wesela stanowiły charakterystyczny rys ówczesnej obyczajowości”57. Jego śladem poszedł Józef Szczypka w paro- krotnie wznawianym Kalendarzu polskim58. Podobnymi uwagami zaopatrywano w XIX w.opis święconego u Chrober- skiego; doczekał się on aż kilku przedruków, w tym także przez Oskara Kol- berga, Gołębiowskiego i zygmunta Kaczkowskiego59. Już „Tygodnik Wileń- ski” pisał, iż w relacji tej widać „przepych mieszczan krakowskich i zwyczaje Polaków w połowie szesnastego wieku”. również i Kaczkowski na podstawie falsyfikatu z całą powagą stwierdza, że uwagi Pszonki „rzucają bardzo jasne wejrzenie w obyczaje mieszczańskie w wieku XVI […]. Bogactwo mieszczan daje im pole do wystawności, ale wystawność ta jest przyzwoitą; ażeby taką wystawność utrzymać,trza roztropności,trzeba powagi,trzeba gospodarności. Takiemi też były istotnie ówczesne mieszczańskie niewiasty”0. Tak więc utwory majeranowskiego służyły do apoteozy obyczajów staro- polskich.miał on również na względzie rozrywkę czytelnika,jak to widzimy w Rozmaitościach mody, rzekomej korespondencji panien (anieli Siemień- skiej z Elżbietą dombrowską) ze stycznia 148 r.1. Ten „fabrykat majera- nowskiego”2 przedstawia kłopoty młodych niewiast zabiegających o zdoby- cie strojów na zapusty; przy okazji autor daje opis zabaw wówczas urządzanych. z Rozmaitościami mody w tymże samym numerze „rozmaito- ści Krakowskich”sąsiaduje inny utwór majeranowskiego, mianowicie rzeko- my list panny (Józefy Okęckiej) do obrażonego na nią narzeczonego (Józe- fa Trzaski z Bogucic). Epistoła ta, zatytułowana Dawna miłość, wycinki ze starego rękopisu, nosi datę 23 lipca 1503.W pisemku „Pielgrzym z Tenczy- na”,którego według ambrożego Grabowskiego majeranowski sam był auto- rem4, ukazała się m.in. opowieść Figle pazia przy królu Stanisławie Auguście. Anegdota prawdziwa5,zawierająca relacje o psotach płatanych przezTurkuł- ła szambelanowi antoniemu Czapskiemu. Końcowy jej fragment zamieścił antoni magier w swojej Estetyce miasta stołecznego Warszawy.Całość prze- drukował roman Kaleta jako dzieło nieznanego autora7. O ile majeranowski tworzył swe falsyfikaty powodowany w dużym stop- niu patriotyzmem stanowym, to analogiczną działalnością współczesnego mu Teodora narbutta (1784–184) kierował przede wszystkim patriotyzm Tazbir01-3.qxp:Stach.Piw.01/3 10/5/11 6:29 PM Page 21 FałSzErSTWa hISTOryCznO-lITEraCKIE 21 regionalny, mianowicie chęć przydania blasku dziejom ziem litewskich w XIII–XVI w. Fałszerstwa narbutta zaczęto na dobre wykrywać dopiero w dwudziestoleciu międzywojennym. Podobnie jak inni twórcy falsyfikatów, publikował je zawsze z odpisów, utrzymując, iż oryginały miał, ale mu prze- padły8. nasuwa się pytanie, dlaczego fałszerstwa majeranowskiego czy narbutta pozostawały przez wiele lat niewykryte. Choć pierwszemu z nich już współ- cześni zarzucali, iż swe opowieści romantyczne i ballady czerpie „z obcych marzeń i baśni”9, to jednak aż do końca XIX w. nie kwestionowano jego re- lacji obyczajowych.narbutt został zaś zdemaskowany daleko później.Sprawa wygląda na pozór tym bardziej zagadkowo, iż fałszerstwa te nie były na ogół zbyt udatne i obecnie wychodzą na jaw zazwyczaj przy pierwszym czytaniu. Konrad Górski podkreśla decydującą rolę sprawdzianów językowych w ustalaniu czasu powstania danego tekstu70. zdaniem Glogera falsyfikaty majeranowskiego były pisane „z darem naśladowania języka i ducha obycza- jów”.Trudno w to uwierzyć po zapoznaniu się z nimi; autor Encyklopedii sta- ropolskiej sam sobie zresztą przeczy,skoro w dalszym ciągu swych uwag stwier- dza: „na szczęście majeranowski w podrabianiu […] zachował wszędzie styl jednostajny,po którym łatwo poznać autora”71.Istotnie,styl ten jest dość łatwy do identyfikacji; redaktor Pielgrzyma unika, z uwagi na odbiorcę, nawet w re- lacjach rzekomo XVII-wiecznych, makaronizmów, wprowadza za to pseudo- archaiczne zwroty oraz XIX-wieczny styl narracyjny. Wszystkie te opisy są z reguły dziełem naocznego świadka piszącego w pierwszej osobie (co w au- tentycznych staropolskich źródłach tego typu nader rzadko ma miejsce). Opis wjazdu Władysława IV na koronację ludwiki marii do Krakowa (14 lipca 14) tak się np.zaczyna: „Com widział na swe oczy,tom spisał fi- deliter ku pamiątce potomnej, jeśli tak Bóg da, aby doszło – a iż nam Pola- kom szczęśliwie panujący najjaśniejszy król Imci Władysław IV, każdemu serdecznie miły, bo też umie być królem i nie da sobie źle życzyć, to i nie dziw, że co nam go żywię przypomina, to nam wszystko miłe i szacowne”72. Inny z kolei opis, rzekoma relacja mikołaja Pszonki ze święconego u miko- łaja Chroberskiego pisana w formie listu do żony, rozpoczyna się od słów: „nie potrafię dać obrazu Waszeci,sercem najukochańsza Salusiu,jaki tu roz- gardiasz panuje podczas świąt wielkanocnych zmartwychwstania Pańskiego. Tu mieszczanin może nabuczyć się, jak pan wojewoda, bo ma też w co”73. W liście panny do zagniewanego przypuszczeniem, iż chodzi mu jedynie Tazbir01-3.qxp:Stach.Piw.01/3 10/5/11 6:29 PM Page 22 JanuSz TazBIr Od sasa do lasa 22 o jej posag kawalera, znajdujemy takie oto ultimatum: „Jeśli Waszmość jutro na trzynastą godzinę nie stawisz się w Boglewicach i nie powiesz mi, skąd powziąłeś te baje, o których piszesz, to jutro po trzynastej każda minuta od- dali serce moje od Waszmości na sto mil i nigdy twoją nie będę […]. masz tedy Waszmość wóz i przewóz”74. Podobnym językiem były też pisane relacje obyczajowe Teodora narbutta; możemy tu wymienić przykładowo, ułożony w formie dialogu, opis starania o pannę w XVI w.narbutt skopiował go rzekomo ze starego rękopisu,pocho- dzącego z pierwszej połowy XVIII w.75. Styl tego opowiadania niewiele ma wspólnego ze staropolszczyzną. Podobne wrażenie odbieramy przy czytaniu rzekomego opisu palenia ksiąg heretyckich w Wilnie w 1581 r.7. Omawiane falsyfikaty obfitują również w liczne anachronizmy i nieścisło- ści, rażące nawet na tle ówczesnego stanu wiedzy historycznej. W opisie święconego u Chroberskiego majeranowski drzwi domu mieszczańskiego wykłada hebanem i…macicą perłową.W relacji z wjazdu księcia zbaraskie- go do Konstantynopola (pióra rzekomo naocznego świadka) pomylił nie tyl- ko datę wjazdu, ale i sam opis ubarwił szczegółami w rodzaju tego, iż rumak posła miał złote podkowy. Obok konia „szło sześć lokajów w atłasach”, pa- chołkowie zaś „strzelby, karabiny w rękach trzymali”. W barwnym opowia- daniu o wjeździe Władysława IV do Krakowa majeranowski każe jechać bi- skupom na koniach, wszystkich z reguły obsypuje perłami itd. Powodzenie tego typu, nieudolnych nawet, falsyfikatów było uwarunko- wane niskim stanem ówczesnego edytorstwa; oparcie go na naukowych zasa- dach następowało stopniowo dopiero w drugiej połowie XIX w.77.W pierw- szej połowie tego stulecia nawet do tekstów oryginalnych podchodzono w sposób bezceremonialny i daleki od jakiegokolwiek pietyzmu. Kiedy w 1828 (czy 1829 r.) jednemu z redaktorów warszawskich pism literackich proponowano druk fragmentów Pamiętników Paska, miał on odpowiedzieć, „że jeśliby umieścił jakieś wyjątki, musiałby stracić za wiele czasu. Bo rzecz dobra i ciekawa, ale redakcję i styl trzeba było zmienić od deski do deski”78. Już w XVIII w. Szymon zabiełło tłumacząc Annales Wespazjana Ko- chowskiego,dopisywał do nich całe fragmenty; w tym też kształcie przedru- kował Roczniki Edward raczyński (1840).liczne przykłady bezceremonial- nego stosunku wydawców XIX-wiecznych do pamiętników staropolskich79 zestawił alojzy Sajkowski. mnóstwo rzeczy opuszczano więc jako mogące zaszkodzić opinii Polski i Polaków80, wycinano fragmenty uznane za zbyt Tazbir01-3.qxp:Stach.Piw.01/3 10/5/11 6:29 PM Page 23 FałSzErSTWa hISTOryCznO-lITEraCKIE 23 swobodne obyczajowo,„zwroty dla ucha człowieka XIX wieku grube wymie- niano na bardziej poetyckie, w miejscach nieprzyzwoitych komponowano zamiast autentycznego inny tekst przyzwoitszy”81. Wygładzano oryginał, opuszczając wyrazy lub całe zdania i zacierając w ten sposób jego staropolsz- czyznę. „rozprawiano się z formami gramatycznymi i zasobem słownictwa mniej znanego”82. raczyński (i inni wydawcy) niemal z reguły zastępowali fragmenty łacińskie polskimi, nie mówiąc już o pojedynczych obcych sło- wach. Czynił to jeszcze zresztą ludwik Kubala w monografii o Jerzym Ossolińskim (1883). Opuszczeń, skrótów i wtrętów nie zaznaczano na ogół w tekście. Cenzura patriotyczna i obyczajowa szła w parze z troską o uczy- nienie z oryginału tekstu „popularnonaukowego” (w obecnym słowa tego znaczeniu); do tego wszystkiego dochodziła jeszcze ingerencja rosyjskich, niemieckich i austriackich cenzorów.Ten rozpaczliwy stan ówczesnego edy- torstwa umożliwiał pojawienie się licznych falsyfikatów, które w dobrej wie- rze latami przedrukowywano; anachronizmy historyczne tam występujące, wolny na ogół od makaronizmów styl, właściwe XIX w. zwroty, wszystko to nie mogło razić odbiorców wychowanych na okaleczonych edycjach pamięt- ników Paska, Kitowicza czy albrychta radziwiłła. Sprawę ułatwiał fakt, iż dość często nie podawano proweniencji zabytku, zbywając czytelnika enig- matycznym zwrotem „ze starego rękopisu”83. na skutek braku dobrego rozeznania w realiach historycznych minionych epok brano też na serio powstałe w ubiegłych wiekach pastisze. możemy tu przykładowo wymienić dwa utwory tego typu, które doczekały się wydania w XIX w., mianowicie rzekomą mowę kasztelana mścisławskiego Iwana mieleszki z 1589 r. oraz list Filipa Wołuckiego do zygmunta III Wazy. Oba występują w licznych sylwach XVII-wiecznych i późniejszych.Przepisywano je z lubością, wzbogacając nowymi dodatkami i amplifikacjami84. zalewani istną powodzią falsyfikatów i mistyfikacji co ostrożniejsi kryty- cy stawali się nieufni wobec prawdziwych zabytków pamiętnikarstwa staro- polskiego.Wielu z nich uważało nawet utwór Paska za mistyfikację,gdyż,jak tłumaczył Brückner, „znano wiek XVII z najgorszej strony, od łaciny, pane- giryków i ascetyków, więc o romansie obyczajowym […] nikt ani pomy- ślał”85, a jeszcze bardziej – dodajmy – dlatego, ponieważ wydawca I edycji (183),raczyński,„chcąc uczynić tekst bardziej zrozumiałym,przetłumaczył w nim na język polski wszystkie zwroty łacińskie, co oczywiście odjęło wy- daniu znamię autentyzmu”8. Tazbir01-3.qxp:Stach.Piw.01/3 10/5/11 6:29 PM Page 24 JanuSz TazBIr Od sasa do lasa 24 Jak wynika z listu Franciszka Wężyka i Józefa łukaszewicza do michała Wiszniewskiego, uważali oni Pamiętniki Paska raczej za nieautentyczne87. Sam Wiszniewski zaś pisał: „W bliższych nas czasach bawiono się jeszcze niekiedy podrabianiem i przedrzeźnianiem historii […]. do tego rzędu na- leżą kreślone w Bawarii pod okiem księcia Karola radziwiłła genealogie osób z jego orszaku i Pamiętniki Paska”88. za sfałszowane pod koniec tekstu uważał je Ignacy Józef Kraszewski89. dopiero henryk Sienkiewicz napisze, iż podejrzewać np.pamiętniki Paska,że „są one płodem wyobraźni nowoczes- nego pisarza, jest to oddać najwyższy hołd historycznemu powieściopisar- stwu i zetrzeć na proch wszystkie czynione mu zarzuty”90.Trębicki miał bar- dzo za złe Wójcickiemu, iż w swych dziejach teatru przytoczył relacje Paska o tym, jak szlachta szyła z łuków do aktorów francuskich. „Wątpię – pisał Trębicki – żeby w dziełach poważnych wprost i bez krytyki przywodzić go można, jak to uczynił p. Wójcicki”91. Inna rzecz, że krytykowi chodziło tu także o honor gentis,obrażony epizodem z aktorami.Podobnie też za sfałszo- wany uznano wiersz Krzysztofa arciszewskiego Rekurs z Indiej do Niderlan- du przód, potem do Gdańska, post exilium quingenale.Podejrzenie obudził fakt, iż pierwszy ogłosił go znany ze swych mistyfikacji aleksander darowski- -Weryha92. rolle stwierdził bezapelacyjnie, iż utwór ten jest falsyfikatem; powtórzyły to za nim encyklopedie. Tymczasem aleksander Brückner zna- lazłszy jego kopię w Wirydarzu poetyckim J.T.Trembeckiego, opublikował go wraz z całym tym rękopisem. Jako autentyczny utwór Krzysztofa arciszew- skiego ogłosili ten wiersz wydawcy antologii poezji barokowej93.dziś XVII- -wieczne pochodzenie Rekursu z Indiej do Niderlandu nie bywa raczej kwe- stionowane. Przy tworzeniu falsyfikatów historycznych ich autorzy kierowali się róż- norodnymi motywami; pewną rolę odgrywał tu więc interes materialny, sko- ro za sfingowane wywody genealogiczne sowicie płacono.W dużym stopniu zarówno twórcy,jak redaktorzy różnych pism przedrukowujący ich relacje li- czyli się z zainteresowaniami przeciętnego czytelnika, spragnionego wiado- mości o życiu obyczajowym przodków. I wreszcie, miano też na uwadze in- teresy narodu, którego przeszłości owe pia fraus miały nadać więcej blasku i chwały. W artykule poruszyliśmy tylko część problematyki związanej z falsyfika- tami historycznymi.Wiele z nich,pióra majeranowskiego,narbutta,darow- Tazbir01-3.qxp:Stach.Piw.01/3 10/5/11 6:29 PM Page 25 FałSzErSTWa hISTOryCznO-lITEraCKIE 25 skiego-Weryha czy innych94,pozostało do dziś dnia niewykrytych.W drugiej połowie XIX w.,w miarę rozwoju wiedzy historycznej i językoznawczej oraz podnoszenia się poziomu edytorstwa naukowego, falsyfikaty stają się coraz rzadsze. Twórcy współczesnych fabrykatów tego typu kierują się przede wszystkim domniemanym interesem zbiorowym – pragnieniem wykazania dużego wkładu własnego narodu do cywilizacji ogólnoludzkiej95. ustało na- tomiast niemal zupełnie – wraz z zanikiem zapotrzebowania społecznego – fałszowanie wywodów genealogicznych, nie mówiąc już o dokumentach fundacyjnych. nadal jednak toczą się dyskusje nad stopniem autentyczności pamiętników Jana duklana Ochockiego (ok. 178–1848), które wydawca (Józef Ignacy Kraszewski) poddał gruntownej literackiej obróbce, m.in.„ca- łe ustępy przestylizował, wprowadzając tu i ówdzie partie dialogowe, czym zbliżył je jeszcze bardziej do utworu beletrystycznego”9. dziełem całkowi- cie literackiej fantazji są Reszty pamiętników macieja rogowskiego (Pa- ryż 1847) pióra Konstantego Gaszyńskiego (1809–18), uważane przez niektórych za autentyk.Fragmenty pamiętników Ochockiego i „rogowskie- go”zamieszczamy w tej książce. Przed laty (Warszawa 1997) Paweł dunin-Wąsowicz poświęcił był całą książkę97 nigdy nieistniejącym utworom. Wymyślili je autorzy, wkładając w ręce bohaterów swoich powieści książki,których tytuły zaczerpnęli z własnej fantazji.Widmową bibliotekę Pawła dunina-Wąsowicza można niemalże bez końca pomnażać o dalsze przykłady. za istotną lukę wypadnie wszakże uznać pomijanie tych utworów literatury dewocyjnej czasów saskich, które sobie wymyślili w polemicznych celach szermierze polskiego Oświecenia. Tak więc Franciszek zabłocki w Odzie do księcia Adama Czartoryskiego wyśmiewał: Bujne arcybystrego iskry genijusza: „Wojsko affektów nowo zarekrutowanych” „Sejm diabłów”,„Banialukę”,„Czyściec Patrycjusza”; zresztą panegiryki, tak ciemne jak wieki, zajęły głowy puste i biblijoteki… anonimowy autor satyry Żale Podstolego do Skarbnika nad zepsutą młodzieżą kreślił żartobliwy wizerunek libertyna, który Tazbir01-3.qxp:Stach.Piw.01/3 10/5/11 6:29 PM Page 26 JanuSz TazBIr Od sasa do lasa 2 nie wierzy w siedmiu braci, co trzy wieki spali ani w diabłów siedzących w opętanej sali, ni w kordelas, co w odsiecz złym afektom bieży, ni w pułk rekrutowanych ni wiernych żołnierzy, ni w pistolet, co grzechy śmiertelne zabija, ni w kłębek, czyny ludzkie, co na kupę zwija, ni w głos synogarlicy, w puszczy opuszczonej, ni w żale rozczulonej ksieni, magielony98. daremnie byśmy jednak poszukiwali wymienionych w obu satyrach utwo- rów w różnego rodzaju bibliografiach, z Estreicherową na czele, jak również w Centralnym Katalogu Starych druków, pieczołowicie uzupełnianym przez pracowników Biblioteki narodowej, w której się ów katalog znajduje. lwią część tych tytułów wymyśliła satyra doby Oświecenia, lecz wymyśliła tak zręcznie i w zgodzie z potocznym obrazem czasów saskich, że znalazła wiarę w kolejnych pokoleniach przeciwników naiwnej dewocji. Wyszydzano zwłaszcza Pistolet na zabicie grzechu śmiertelnego bez kurka czy rurki. Notabene,ktoś taką właśnie kartę tytułową dodał do pobożnego dziełka Jana maniusa,które ukazało się gdzieś ok.1800 r.zdemaskował tę mistyfika- cję sam Karol Estreicher. daremnie, albowiem zarówno Pistolet, jak inny fik- cyjny tytuł, mianowicie Ścierka na otarcie języków heretyckich, bywają po dziś dzień przytaczane jako autentyczne tytuły, świadczące o kulturalnym upadku czasów saskich. z biegiem lat dodawano do tego dalsze koncepty w rodzaju Podpłomyka matki fary na poły z popiołem łzami jej rozczynionego,Purpury zba- wienia kaznodziejskim stylem ufryzowanej czy Kamienia z procy prawdy świę- tej. Czym to się jednak właściwie różni od autentycznej pozycji, pióra hila- riona Falęckiego, zatytułowanej Wojsko serdecznych nowo rekrutowanych… afektów. nim to właśnie ojciec Gaudenty z Monachomachii wali w głowę jed- nego ze swoich oponentów.Sam Ignacy Krasicki w notach do poematu pisał: „Ta książka nabożna, pełna świątobliwych głupstw, a po części i zgorszenia, osobliwie dla młodzieży, warta by była zakazania”99.W owe pistolety, kamie- nie z procy, podpłomyki i ścierki wierzyli nawet koryfeusze naszej nauki, tacy jak Władysław Smoleński, aleksander Brückner czy Jan Stanisław Bystroń, chętnie posługujący się zabawnymi tytułami dla ubarwienia tekstu. Po dziś Tazbir01-3.qxp:Stach.Piw.01/3 10/5/11 6:29 PM Page 27 FałSzErSTWa hISTOryCznO-lITEraCKIE 27 dzień niemal są one wymieniane na poważnie, żeby przypomnieć tylko opra- cowaną przez B.Baranowskiego antologię Upadek kultury w Polsce w dobie re- akcji katolickiej (1950)100. Omówienia falsyfikatów, które cieszyły się największą popularnością, za- mieszczamy na następnych kartach tej książki. zostały one ułożone nie w kolejności powstawania, lecz czasów, których dotyczyły. niektóre z nich znajdują po dziś dzień obrońców swej autentyczności, co czyni je tym bar- dziej interesującymi i – zabawnymi. Przypisy 001 Według K. Górskiego apokryfami (falsyfikatami) nazywamy dzieła,„których prawdzi- wy autor przypisuje rzekome autorstwo określonej osobie rzeczywistej,żywej lub zmar- łej”(Sztuka edytorska. Zarys teorii,Warszawa 195, s. 139). zagadnienie ma bogatą lek- turę przedmiotu; por. zestawienie jej w artykule G. Ouy, Les faux dans les archives et les bibliotheques (L’histoire et ses méthodes, Paris 191, s. 1383) oraz w książkach J.I. masa- nowa,W mire psewdonimow, anonimow i literaturnych poddiełok,moskwa 193 i W.Koz- łowa, Tajny falsifikacyi, moskwa 199. 002 Por. d. Świerczyńska, Mistyfikacja literacka, „Pamiętnik literacki”, t. XXX, 1989, z. 2, s. 149 i nast. oraz h. markiewicz, Mistyfikacje i fałszerstwa literackie w Polsce, w tegoż: Zabawy literackie, Kraków 1998, s. 4 i nast. 003 W. Borowy, O poezji Mickiewicza, t. 1, lublin 1958, s. 37–38. 004 h. rzewuski, Pamiątki Soplicy, Warszawa 191, s. 7. 005 h. rzewuski, Pamiątki Soplicy, londyn b.d., wyd. Veritas, s. 251–253; zaniechana przedmowa rzewuskiego do Pamiątek. Podobnie i Pamiętniki Bartłomieja Michałow- skiego rzewuski zaprezentował w przedmowie jako rzekomy autentyk. 00 h. rzewuski, Pamiątki Soplicy, oprac. z. Szweykowski, Kraków 1928, s. IV–V. Por. tamże na temat wpływu Paska na Słowackiego,Krasińskiego i innych pisarzy,s.XXXIII–XXXIV. 007 Tak np.adrian Krzyżanowski (Dawna Polska,Warszawa 1844,s.48–470) przedruko- wał z Pamiątek mowę kapelana konfederatów barskich, marka Jandołowicza, z takim oto komentarzem: w kraju „napróżno rozlegały się przestrogi i napomnienia słynnego pobożnością i wymową księdza marka karmelity”. 008 lepiej powiodło się Kornelowi ujejskiemu: jego wiersz Suplikacje nie tylko trafił – ja- ko rzekomy utwór konfederatów barskich – do antologii poezji tego okresu, wydanej (1928) pod auspicjami Biblioteki narodowej, ale już po zdemaskowaniu tej mistyfika- cji został w 1949 r. ponownie przedrukowany w wyborze poezji stanisławowskiej; por. T. mikulski, W kręgu oświeconych, Warszawa 190, s. 390–391 oraz W.B. (Wacław Bo- rowy), Upiory polonistyki,„Tygodnik Powszechny”1950, nr 37. 009 W. Brablecowa, Franciszka z Krasińskich (1743–1796), w: Polski Słownik Biograficzny, t. VII, z. 1, Kraków 1948–1958, P. Boyé, La cour de Lunèville, Paris 1927, s. 15–18. Tazbir01-3.qxp:Stach.Piw.01/3 10/5/11 6:29 PM Page 28 JanuSz TazBIr Od sasa do lasa 28 010 antoni J. [rolle], Aleksander Weryha-Darowski, w: Opowiadania, seria IV, t. II,Warsza- wa 1884, s. 389 oraz J.Tazbir, Jeszcze jedna satyra na księdza Bakę, „nauka”, nr 1, 2009, s. 149 i nast. 011 Wielka Encyklopedia Powszechna Ilustrowana, t. III–IV, Warszawa 1890, s. 454 (art. P. Chmielowskiego, Apokryfy) oraz Bolszaja Encykłopiedija, t. IV, St.-Petersburg 1903, s. 72. 012 na temat Janikowskiego pisał m.in. J. rumiński (Fałszerstwa dokumentów Krzysztofa Stanisława Janikowskiego w Prusach Królewskich w połowie XVII w.,„zapiski historycz- ne”, t. XXX, 195, z. 3 oraz życiorys tego w: Polski Słownik Biograficzny, t. X, 194, s. 518–519). O morawskim por. W. Kętrzyński, Stanisław Morawski. Przyczynek do hi- storii fałszerstw w Polsce,„Przewodnik naukowy i literacki”, t. III, 1875. nieznane fal- syfikaty S. morawskiego zestawił B. Kumor („małopolskie Studia historyczne” 1959, z. 2–3). 013 W. dworzaczek, Genealogia,Warszawa 1959, s. 34. licznych fałszerzy źródeł, działają- cych w XIX i XX w., wymienia G. Stuart, Księga oszustów, Warszawa 199, passim. 014 G.Ouy,op. cit.,s.1373.Por.również P.Eudel,Le trucuage. Alterations. Fraudes et contre- façons devoilées, Paris b.d., s. 273 n. oraz h. hagen, Über literarische Fälschungen, ham- burg 1889 i m. Bloch, Pochwała historii, czyli o zawodzie historyka, Warszawa 190, s. 11 i nast. 015 Por.m.n.Speranskij,Russkije poddiełki rukopisiej w naczale XIX wieka (Bardin i Sułaka- dzew),„Problemy Istocznikowiedienija”,t.V,moskwa 195 oraz d.S.lichaczew,K wo- prosu o poddiełach litieraturnych pamiatnikow i istoriczeskich istocznikow,„Istoriczeskij ar- chiw”, t. VI, 191. 01 Por. J. Krzyżanowski, Historia literatury polskiej, Warszawa 194, s. 529. 017 W. Borowy, op. cit., s. 35. 018 Por. J. Krzyżanowski, op. cit., s. 529 oraz Cz. hernas, W kalinowym lesie, t. I, Warsza- 019 Por. Słowo o wyprawie Igora, oprac. m. Jakóbiec, Wrocław 1950, s. lVIII i lXVI. 020 hipoteza Stanisława Grzybowskiego, jakoby autorem Słowa był Stanisław Kostka-Po- tocki (1755–1821), spotkała się ze sceptycznym przyjęciem ze strony innych badaczy. 021 K. Górski, op. cit., s. 139. 022 Cz. hernas, op. cit., s. 189. 023 J. Krzyżanowski, op. cit., s. 527. 024 Tenże w życiorysie Glińskiego,Polski Słownik Biograficzny,t.VIII,s.58 oraz w artyku- le „Bajarz polski”Glińskiego i jego źródła literackie (Paralele. Studia porównawcze z pogra- nicza literatury i folklorystyki, Warszawa 191, s. 507–508). 025 Odrębnego opracowania wymaga sprawa licznych falsyfikatów w dziedzinie mitologii słowiańskiej – por. a. Brückner, Dzieje kultury polskiej, t. 1, Kraków 1931, s. 44. 02 na temat majeranowskiego por.m.romankówna,„Pszczółka Krakowska”(1819–1822), Kraków 1939, passim oraz P. mitzner, Epoka Majeranowskiego, „Pamiętnik Teatral- ny”1990, nr 3–4. 027 J.Krzyżanowski,op.cit.,s.532 oraz Słownik folkloru polskiego,pod red.J.Krzyżanowskie- go, Warszawa 195, s. 21–217. 028 z.Gloger, Sprostowania,na końcu t.IV Encyklopedii staropolskiej (cyt.według wznowie- nia z 1958 r.). wa 195, s. 222–223. Tazbir01-3.qxp:Stach.Piw.01/3 10/5/11 6:29 PM Page 29 29 jeranowskim pióra ludwika Krzywickiego). FałSzErSTWa hISTOryCznO-lITEraCKIE 029 „Pszczółka Krakowska”, nr 29, z 8 kwietnia 1820 r. (t. II, s. 20). 030 m. dubiecki, Towarzystwo strzeleckie krakowskie, Kraków 1902, s. 99. 031 Wielka Encyklopedia Powszechna, t. XlV–XlVI, Warszawa 1911, s. 241 (artykuł o ma- 032 m. dubiecki, op. cit., s. 99–100. 033 a. Brückner, op. cit., t. III, Kraków 1931, s. 05. 034 m. romankówna, op. cit., s. 8–9. 035 Piosenka braci kurkowych śpiewana jeszcze za Augusta II w Krakowie („Pszczółka Kra- kowska”, 1821); przedrukowali ją ł. Gołębiowski (Gry i zabawy, Warszawa 1831, s. 115–11), Klementyna z Tańskich hoffmanowa i dubiecki. Por. też J. Pachoński, Zmierzch sławetnych. Z życia mieszczan w Krakowie w XVII i XVIII wieku, Kra- ków 195, s. 374. 03 Opinia J. reinholda („Krakauer zeitung”191).Tenże badacz niemiecki zarzucał ma- jeranowskiemu,iż należał do ludzi,którzy „w sztuczny sposób podniecali nastrój patrio- tyczny” (cyt. według F. Gawełek, Konik zwierzyniecki, „rocznik Krakowski”, t. XVIII, s. 154–155). 037 J. Pachoński, op. cit., s. 33 i 374, przyp. 1. Por. także m. romankówna, op. cit., s. 8–9 oraz F. Gawełek, passim. 038 Jeszcze obecnie niektórzy uczeni wierzą w ich autentyczność – por. na ten temat J.Taz- bir,Arianie i katolicy,Warszawa 1971,s.172 oraz S.Pavone,Le astuzie dei gesuiti.La fal- sa Istruzioni segrete della compagne di Gesu…, roma 2000, s. 133, w przypisie. 039 Por. Falsyfikat w służbie propagandy protestanckiej, s. 43 i nast. w tym tomie. 040 Pomijamy tu zagadnienie autentyczności ich pierwowzoru – por.J.Garbacik w artyku- le Kallimach, Polski Słownik Biograficzny, t. XI, 195, s. 497–498. 041 mimo że falsyfikat ten został zdemaskowany przez a. naruszewicza (178), to jednak doczekał się licznych przedruków w XIX wieku. Por. artykuł Gliniański rokosz w Wiel- kiej Encyklopedii Powszechnej, t. XXV, Warszawa 1900, s. 130. 042 W kronice Prokosza autor potępia rządy 12 wojewodów, ponieważ „zła rzecz jest bar- dzo w Polszcze osobliwie wielu zwierzchność, którzy z przyrodzenia do chciwości i okrucieństwa […] skłonność mają” (Kronika polska przez Prokosza w wieku X napisa- na z dodatkami z kroniki Kagnimira, Warszawa 1825, s. 75). Por. Nowy Korbut, t. 4, Oświecenie, Warszawa 19, s. 443–444. 043 J. lelewel, Rozbiory dzieł obejmujących albo dzieje, albo rzeczy polskie, w: Polska, dzieje i rzeczy jej, t. XVII, Poznań 185, s. 204–205. analizę Kroniki Prokosza znajdujemy tamże na s. 180–205. 044 Ibidem, t. XVII, s. 202. 045 Ibidem, s. 200–201.„upewniony jestem – pisał lelewel – że są po rękach na Podolu pis- ma kronikarzy z czasów bałwochwalczych, przedchrześcijańskich”. 04 m. Wiszniewski, Historia literatury polskiej, t. II, Kraków 1840, s. 174–175. 047 ł. Gołębiowski, O dziejopisach polskich, Warszawa 182, s. 210–211. 048 Por. życiorys h. Kownackiego w Wielkiej Encyklopedii Powszechnej, t. XXXIX–Xl, 049 h. Sienkiewicz, O powieści historycznej, w tegoż, Dzieła, t. 45, Warszawa 1951, s. 119. 050 W. Trębicki, Uwagi nad dziełem „Starożytny teatr w Polsce” przez K.W. Wójcickiego, „Bi- Warszawa 1907, s. 393–395. blioteka Warszawska”1843, t. IV, s. 297. Tazbir01-3.qxp:Stach.Piw.01/3 10/5/11 6:29 PM Page 30 JanuSz TazBIr Od sasa do lasa 30 051 Pielgrzym zTenczyna.Dzieło poświęcone obyczajom i starożytności narodowej w dołączeniu do „Muzy nadwiślańskiej”, t. I, 1823, z przedmowy. majeranowski, zostawszy po r. 1831 cenzorem w rzeczypospolitej Krakowskiej, tak dalece zmienił swe przekonania, iż pi- sano o nim w satyrycznym wierszyku: „Kostuś cenzor niezmiernie przyjemny mężczy- zna,/Co z mowy naszej wykreślił słowo «Ojczyzna»”(T.Gutkowski,Cenzura w wolnem mieście Krakowie, 1832–1846, Kraków 1915, s. 39). 052 z. Gloger, op. cit. 053 „Kurier Warszawski”, nr 158, z 5 lipca 1825. 054 ł. Gołębiowski, Lud polski, jego zwyczaje, zabobony, Warszawa 1830, s. 204–205. za Gołębiowskim przedrukował ten opis Gloger (op. cit.), ale już jako dzieło majera- nowskiego. 055 h. Stankowska, op. cit., s. 97. 05 J. Pachoński, op. cit., s. 382–383. 057 z. Kuchowicz, Z dziejów obyczajów polskich w wieku XVII i pierwszej połowie XVIII, 058 Por. J. Szczypka, Kalendarz polski, Warszawa 1979, s. 92. 059 Kolejne edycje ukazały się w „Tygodniku Wileńskim” 1822, nr 10, Ludzie polskim Go- łębiowskiego (s. 305–310), „Przyjacielu ludu”, t. III, 1837, nr 38 i 39 oraz książce z. Kaczkowskiego, Kobieta w Polsce, t. II, Petersburg 1895, s. 170–174. Por. także szkic Nieśmiertelny pan Pszonka w tymże tomie. 00 z. Kaczkowski, op. cit., s. 174–175. drugi tom książki Kaczkowskiego ukazał się po- śmiertnie „z przedmową i uwagami Piotra Chmielowskiego”.Ten wytrawny badacz li- teratury staropolskiej w przypisie do relacji Pszonki stwierdzał: „Całe to opowiadanie zarówno pod względem języka, jak stylu pachnie podrobieniem. nie mogę wprawdzie wskazać istotnego autora żyjącego w XIX niewątpliwie wieku i oczytanego w «Pamięt- nikach» Paska, lecz oznaczać za autentyczny zabytek tego listu Pszonki niepodobna” (s. 174, przyp. 1). Warszawa 1957, s. 38–39. 01 „rozmaitości Krakowskie”, nr 29, z 20 lipca 1834. 02 Określenie l.Finkla,Bibliografia historii polskiej,t.I,Warszawa 1955,s.907,poz.18 28. 03 „rozmaitości Krakowskie”, nr 29, z 20 lipca 1834. 04 Por. m. romankówna, op. cit., s. 104. 05 Pielgrzym z Tenczyna, t. I, s. 14–22. 0 a.magier,Estetyka miasta stołecznego Warszawy,Wrocław 193,s.88–89.W komenta- rzu (pióra J.W. Gomulickiego, s. 30) czytamy, iż jest to powiastka „anonimowego au- tora”zamieszczona w Pielgrzymie z Tenczyna. magier pisał swą Estetykę ok. 1833 r. 07 Anegdoty i sensacje obyczajowe wieku Oświecenia w Polsce. Dokumenty. Wspomnienia. Re- lacje,oprac.r.Kaleta,Warszawa 1958,s.5–70: Figle pazia (Anegdota prawdziwa).Por. ibidem, s. 30: „Tekst według pierwodruku w czasopiśmie «Pielgrzym z Tenczyna»” (1823). 08 Por. w tymże tomie Palenie ksiąg heretyckich. 09 „niechaj mnie prześladuje – pisał majeranowski – nikczemna zazdrość bazgraczy nie- chętnych zaufania, którem mnie obdarzacie, ukochani ziomkowie; niech mi niedołęż- nie zarzucą,iż po niemieckich romansach szukam dla was bajecznych przygód – zosta- wiam je nadętym głupcom, niech się szczycą ich wiadomością, gdy lepszych nie posiadają”(„Pszczółka Krakowska”, nr 53, z 15 lipca 1820, s. 8–9). Tazbir01-3.qxp:Stach.Piw.01/3 10/5/11 6:29 PM Page 31 FałSzErSTWa hISTOryCznO-lITEraCKIE 31 070 K. Górski, op. cit., s. 14. 071 z. Gloger, op. cit. 072 Pielgrzym z Tenczyna, t. I, 1823, s. 23. W opisie tym majeranowski mógł się oprzeć na autentycznej relacji, która wydała mu się jednak zbyt skąpa i powściągliwa – por. J.u.niemcewicz,Zbiór pamiętników historycznych o dawnej Polszcze,t.II,Warszawa 1822, s. 318–320 (fragment opisujący wjazd Krzysztofa zbaraskiego do Konstantynopola). 073 „rozmaitości Krakowskie”, nr 29, z 20 lipca 1834. Podobne pełne anachronizmów traktowanie historii cechowało utwory beletrystyczne majeranowskiego – por.przykła- dowo jego Zamek Ogrodzieniec. Powieść historyczna z XII wieku, Kraków 1847, której bohaterowie przemawiają i piszą listy stylem XIX-wiecznym. 074 „Tygodnik Wileński”182 – stamtąd przedrukował ten opis Gołębiowski,uznając opo- wieść za trafną i „we wszystkich szczegółach zastosowaną do ducha owych czasów od- ległych”(Lud polski, s. 23–238). 075 T. narbutt, op. cit., s. 249–253. 07 Por. s. 75–84 tego tomu. 077 Jeśli chodzi o teksty historyczne, można to wiązać z opracowaniem pierwszej instruk- cji wydawniczej przez W. zakrzewskiego (1877), w zakresie tekstów literackich ze zjazdem im. J. Kochanowskiego (1884), na którym r. Piłat wygłosił referat „Jak nale- ży wydawać dzieła polskich pisarzy XVI w.”(por. K. Górski, op. cit., s. 18–19). 078 K. Gaszyński, Pisma prozaiczne, lipsk 1874, s. 8. Tak np. Jan Komierowski, którego drażniło u Jana andrzeja morsztyna „nagromadzenie synonimów, porównań, przeciw- stawień”, część z nich po prostu skreślał, nie rozumiejąc ich funkcji artystycznej w po- ezji morsztyna (W. Weintraub, Andrzej Morsztyn i jego wydawcy, „Pamiętnik literac- ki”, t. XXXII, 1935, s. 24). 079 Podobne krytyczne uwagi pod adresem ówczesnego edytorstwa historycznego formu- łuje P. Bańkowski („Pamiętniki historyczne” Leopolda Huberta, czyli jak publikowano przed stu laty źródła historyczne z Archiwum Głównego Akt Dawnych, „archeion”, t. XXIX, 1958, s. 5) oraz I. Gieysztorowa i a. Żaboklicka na marginesie edycji Źródeł dziejowych przez a. Pawińskiego (Rejestry poborowe Mazowsza, „Kwartalnik hKm”, t. III, 1955, nr 2, s. 339–341). 080 „mój łukaszewiczu – pisał raczyński do znanego historyka reformacji – jest w Pasku artykuł o wydrze chowanej za króla Jana, której żołnierz na warcie dał uciec i za to zo- stał ukarany śmiercią,to trzeba zmitygować,propter honorem gentis i napisać tylko: a żoł- nierza ukarano jak należy”(a.Sajkowski,Nad staropolskimi pamiętnikami,Poznań 194, s.4).Tenże sam raczyński zdanie des noyersa,iż w pokoju Jana Kazimierza on ne par- le que de luxure,„przetłumaczył”najspokojniej jako „nie rozmawiają o niczym,jak o Piśmie św.
Pobierz darmowy fragment (pdf)

Gdzie kupić całą publikację:

Od sasa do lasa
Autor:

Opinie na temat publikacji:


Inne popularne pozycje z tej kategorii:


Czytaj również:


Prowadzisz stronę lub blog? Wstaw link do fragmentu tej książki i współpracuj z Cyfroteką: