Cyfroteka.pl

klikaj i czytaj online

Cyfro
Czytomierz
02266 048623 15670029 na godz. na dobę w sumie
Odmowa współudziału - ebook/pdf
Odmowa współudziału - ebook/pdf
Autor: Liczba stron: 50
Wydawca: Self Publishing Język publikacji: polski
ISBN: 978-83-933728-5-0 Data wydania:
Lektor:
Kategoria: ebooki >> poezja
Porównaj ceny (książka, ebook, audiobook).

Jacek Podsiadło w swym młodzieńczym wcieleniu i jeden z najbardziej kontestacyjnych zbiorów jego wierszy. Pierwotnie wydany w undergroundowym wydawnictwie ruchu 'Wolność i Pokój', tym razem ukazuje się w wersji poszerzonej o archiwalne fotografie i obszerny (i samokrytyczny :-) wstęp poety.

Znajdź podobne książki Ostatnio czytane w tej kategorii

Darmowy fragment publikacji:

Jacek Podsiadło ODMOWA WSPÓŁUDZIAŁU Wyd. II BEZ NAPIWKU Opole 2011 3 Jacek Podsiadło „Odmowa współudziału” Wyd. II Opole 2011 Copyright © by Jacek Podsiadło, 1989. Fotografie z archiwum autora. Na pierwszej stronie okładki: worek podróżny J.P. (fot. ok. 1986). Na str. 10: „Żołnierze i spowiednicy”, bazgroły z kajeciku poety (1987). Na str. 13 i 22: warsztat pisarski autora w warszawskiej „cieciówce” (1989). Na str. 23: Joanna Skrobut „Mała” i Mariusz Bednarski, Szczecin (ok. 1986). Na str. 28: zdjęcie wykonane przez J.P., Warszawa, centrum (ok. 1987). Na str. 32: autor i Mirosław Pukacz w Warszawie (1988). Na str. 45: Marcin Kaczyński „Jah’deck” [1969-1989] w swoim mieszkaniu w Opolu (ok. 1986). Na str. 47: Tomasz Gołębiowski „Kembridż” i Wojciech Jarząb „Zombie” w mieszkaniu Joanny Skrobut „Małej” w Szczecinie (ok. 1987). Na str. 48: autor w mieszkaniu Pawła Marcinkiewicza w Opolu (1989). Ostatnia strona okładki to faksymile okładki z pierwszego wydania książki (Wolność i Pokój, Opole 1989) z ówczesnym credo autora. ISBN 978-83-933728-5-0 4 TAMTEN CHŁOPAK W pierwszym wydaniu „Odmowy współudziału” w tym miejscu fi- gurowało krótkie wyjaśnienie, skąd wzięła się ta ksiąŜka. Dziś takie samo wyjaśnienie wymaga duŜo więcej miejsca - choćby na przypisy bio- graficzne i odsyłacze do lamusa. Był to mianowicie skromny początkowo tomik zaplanowany do druku w serii Biblioteka Okolic miesięcznika „Oko- lice”. W latach 80. XX wieku owo pismo, kierowane przez Andrzeja śmudę, wydawało teŜ niewielkie zbiory wierszy zwane wówczas „arku- szami poetyckimi”, w postaci wkładek do kolejnych numerów - tu zapla- nowany był druk innego mojego zbioru. Zresztą śmuda do dziś przed- stawia się, przynajmniej na stronie własnego wydawnictwa, jako „pro- motor wielu znaczących debiutów literackich m.in.: Marzeny Brody, Da- riusza Foksa, Adama Gruszki, Hanny Kowalewskiej, Jacka Podsiadły czy Olgi Tokarczuk”. Z listy tej powinno się mnie skreślić. PoniewaŜ, jak in- formowałem we wstępie do pierwszego wydania „Odmowy współudzia- łu”, „zdałem sobie sprawę, Ŝe taki tytuł jednak zobowiązuje” i poniewaŜ uczyłem się w owych dziwnych czasach odróŜniać zamiary szlachetne od przedsięwzięć niegodnych, wypiąłem się na niedoszłego wydawcę, zabra- łem dwa przygotowane do druku zbiory swoich wierszyków i więcej nie widziano mnie w tamtych niechlubnych okolicach. Po roku albo dwóch „zmodyfikowaną i znacznie rozbudowaną” wersję zbioru opublikowałem w nielegalnym wydawnictwie Koła „Nowa Kultura” Ruchu „Wolność i Pokój” w Opolu, a tom „W lunaparkach smutny, w lupanarach śmiesz- ny”, jeszcze rok później w Staromiejskim Domu Kultury w Warszawie. Czym było Koło „Nowa Kultura”, nie wiem do dzisiaj. Czy w o- góle istniało? Przyjaźniłem się wtedy z opolanami działającymi w „Wol- ności i Pokoju”, Piotrem Goćkiem i Marcinem Kaczyńskim, muzykiem grupy „Bakszysz”. Romantyczna, poetycka przyjaźń połączyła mnie teŜ na długo z Pawłem Marcinkiewiczem. MoŜe ten właśnie kwadrat sta- nowił Koło „Nowa Kultura”, tylko Gociek, jedyny wśród nas zręczny organizator i kalkulator, zapomniał nam o tym powiedzieć? A moŜe było to koło jednoosobowe, tworzone tylko przez niego? Faktem jest, Ŝe dzięki krągłości tego szyldu, operatywności Goćka i pracy anonimowych 5 chłopaków przy powielaczu „Odmowa współudziału” ujrzała dzienne światło swymi jakŜe dziś wyblakłymi od tego światła czcionkami. No właśnie. Czas nie oszczędził zawartych tu wierszy, a niektóre uczucia, które pchały mnie do ich pisania, takŜe zdąŜyły spłowieć i wyja- łowieć. Szukając usprawiedliwień dla młodego poety, o ile nie chce się zacząć od młodości i na niej skończyć, naleŜałoby wyjaśnić, skąd wzięła się wspomniana potrzeba „modyfikacji i rozbudowania”. Nie odtworzę juŜ dziś pierwotnej zawartości tomiku, ale zapewne, skoro został przyjęty do druku w oficjalnym wydawnictwie, utwory wyraźnie niechętne władzy i jej ustrojowi nie były tu większości. Musiało być tak, Ŝe dopiero wy- zwoliwszy się spod kurateli peerelowskich redaktorów, poczułem się jak pies, który zerwał się z łańcucha: nie będzie więcej budy ani miski ze strawą, ale za to teraz wszystko mi wolno! Napakowałem tu więc ile się dało wierszy pisanych „przeciw”, a wiersze takie rozmnaŜały mi się jak króliki. MoŜe tym łacniej, Ŝe lata mojego młodzieńczego jeszcze buntu i włóczęgi po Polsce pokryły się z latami waŜnych podziemnych ruchów, które miały pogrzebać stare, a wypiętrzyć nowe wyŜyny i szczyty, przy- nieść całkowicie nową „rzeźbę terenu” w Ŝyciu społecznym. Te ruchy to oczywiście strajki robotnicze i w ogóle krecia robota opozycji, ale teŜ erupcja młodzieŜowych podkultur, tworzenie się punkowej „sceny” jako wspólnoty nie tylko muzycznej, aktywność pierwszych ruchów ekolo- gicznych czy sukces drugiego obiegu literackiego i narodziny obiegu trze- ciego (który rychło stał się i moim). „Coś” wisiało w powietrzu i choć niewiele wiedziałem o rzeczywistej sytuacji na frontach ideologicznych, choć nie miałem pojęcia, Ŝe szykuje się piękny upadek PRL-u, byłoby dziwne, gdyby mój nos tego czegoś nie wyniuchał i nie poprowadził mnie w cudowne maliny swobody. Na naturalny, „biologiczny” bunt bę- dący zapewne pochodną odwiecznego konfliktu pokoleń nałoŜyła mi się fascynacja „nowym paradygmatem”, jak niekiedy określano przełom do- konujący się wówczas w społecznej świadomości. Miało to być coś znacznie większego niŜ zwykły przełom polityczny i poszedłem za tym jak w dym; oczywiście „underground” młodego pokolenia pociągał mnie przy tym o wiele bardziej niŜ katakumby i podziemia polityczne. Szarpały mną silne namiętności i - pechowo dla kultury narodowej, a jakŜe szczęśliwie dla mnie - znajdowałem dla nich ujście w nałogowej pisaninie. Pomijając nawet te najsilniejsze z nich, właściwe latom cielę- cym i dojrzewaniu, trzeba tu wspomnieć namiętne odkrywanie anglosa- skich szkół poetyckich dotychczas w Polsce nieoswojonych (beat gene- 6
Pobierz darmowy fragment (pdf)

Gdzie kupić całą publikację:

Odmowa współudziału
Autor:

Opinie na temat publikacji:


Inne popularne pozycje z tej kategorii:


Czytaj również:


Prowadzisz stronę lub blog? Wstaw link do fragmentu tej książki i współpracuj z Cyfroteką: