Cyfroteka.pl

klikaj i czytaj online

Cyfro
Czytomierz
00382 007851 15362596 na godz. na dobę w sumie
Ojciec Pio. Wielkie Biografie - ebook/pdf
Ojciec Pio. Wielkie Biografie - ebook/pdf
Autor: Liczba stron: 168
Wydawca: Literat Język publikacji: polski
ISBN: 978-83-7774-530-4 Data wydania:
Lektor:
Kategoria: ebooki >> religia i rozwój duchowy >> duchowość
Porównaj ceny (książka, ebook, audiobook).

Ojciec Pio jest jednym z największych świętych naszych czasów. Wiele osób kojarzy go ze stygmatami, ale nie są one jedynymi niezwykłymi zjawiskami w życiu tego zakonnika. Czym są stygmaty i jak powstają? Jakie inne niezwykłe cechy posiadał Mistyk z Pietrelciny? Czy potrafił lewitować i bilokować się, co to oznacza? Jakie cuda dokonały się za jego pośrednictwem? Czy miał poczucie humoru? Czego dokonał i co nam pozostawił po sobie? Czy potrafił przewidzieć przyszłość? Czy spotkał się z Janem Pawłem II? Jak odbywała się beatyfikacja i kanonizacja? Odpowiedzi na te i inne pytania związane ze świętym Ojcem Pio znajdują się w tej książce. Mamy nadzieję, że przybliży ci ona sylwetkę tego wielkiego świętego i wyjaśni wiele tajemnic i legend, które go otaczają.

Znajdź podobne książki Ostatnio czytane w tej kategorii

Darmowy fragment publikacji:

rOZdZiAL i Narodziny Świętego 1. Droga do zakonu D nia 25 maja 1887 roku we włoskim miasteczku Pietrelcina, nieda- leko Neapolu, w rodzinie Grazio i Giuseppy di Nunzio urodził się syn, któremu następnego dnia na chrzcie, na cześć św. Franciszka, dano na imię Francesco. Jego rodzina była uboga, skromna i bardzo religijna. Wcześniej urodzili się Michele, Francesco, który żył niecały miesiąc, i Amalia, która umarła w wieku zaledwie dwóch lat. Później urodziły się jeszcze Felicita, Pellegrina oraz Grazia, która wstępując wiele lat później do zakonu brygidek, przyjęła imię Pia da Santa Maria Addolorata. Chło- piec, jak każde małe dziecko, budził płaczem swoich rodziców i domagał się wszystkiego, co zazwyczaj przysługuje niemowlakowi. Jego matka po latach wspominała: chłopiec podrastał i rozwijał się normalnie. Nie miał jakichś wad, nie był kapryśny, był zawsze mi i Grazio posłuszny1. Jak każde dziecko, mały Francesco bawił się, żartował. Zdarzało się, że w żartobliwy sposób dokuczał swojej siostrze. Kiedy zachęcano go, aby ba- wił się z rówieśnikami, odmawiał: Nie pójdę, bo oni przeklinają – mówił. Kiedy podrósł, stronił także od kolegów, którzy nie byli dobrze wy- chowani lub nie zachowywali się przyzwoicie. Gdy był na tyle duży, by zostać pasterzem, zaprzyjaźnił się z innym chłopcem. Dochodziło mię- dzy nimi do niewinnych dziecięcych bójek, które nigdy jednak nie prze- radzały się w poważne konflikty. Francesco był pilnym uczniem, trochę skrytym, ale bardzo grzecznym. Ze względu na pracę pasterza, tak jak inne dzieci, chodził do szkoły wieczorami. Mimo wszystko, kiedy miał chwilę wolnego czasu, uczył się także w dzień. Dzieci często z tego po- wodu drażniły się z nim, zakładając mu czapkę na oczy i rzucając grud- kami ziemi w elementarz. Takie niewinne żarty mały Francesco znosił cierpliwie. Nie zauważono u niego nic szczególnego, chociaż już wtedy istniały pewne znaki zapowiadające jego dalsze losy2. 1 Por. Alessandro da Ripabottoni, Święty Ojciec Pio, Kraków 2002, s. 33. 2 Tamże, s. 34–38. Narodziny świętego 9 Jako ministrant był gorliwy w pełnieniu swoich obowiązków. Często też pozostawał na modlitwie w zamkniętym kościele za zgodą zakrystia- na. Tylko nieliczni, głównie matka, zauważyli, że już jako młody chło- pak podejmował różne pokuty – między innymi biczował się konopnym sznurkiem i łańcuchem. Było to dość niezwykłe jak na dziecko. Można sobie tylko wyobrazić, jak duży ból i niepokój wywoływało to w jego matce. Kiedy pytano go, dlaczego to robi, odpowiadał, że chce cierpieć tak jak Chrystus. Wynikało to z postanowienia, które pielęgnował już od piątego roku życia – poświęcić całe swoje życie Panu Bogu. Wtedy miały też miejsce pierwsze ekstazy religijne i objawienia oraz ataki diabła. Jed- nak wszystko to ukrywał. Pytany wiele lat później, dlaczego, odpowiadał ze szczerością i prostotą, że nic nie ujawniał, ponieważ uznawał to za coś zupełnie normalnego, coś, co spotyka każdego człowieka. Fakt ten nie dziwi, kiedy ma się na uwadze ówczesny wiek Francesco. Wszystko zaczęło się, kiedy miał tylko pięć lat i jak każde dziecko przyjmował to, co go spotykało, jako normę otaczającego go oraz poznawanego świata. Wielu świętych, którym niezwykłe zjawiska towarzyszyły przez długie lata życia, nie uznawało ich za coś nietypowego. W wieku jedenastu lat przystąpił do Pierwszej Komunii Świętej, a w 1899 roku z wielką radością przyjął bierzmowanie. Po trzeciej klasie szkoły podstawowej przerwał naukę w szkole publicznej i kontynuował ją do trzeciej klasy szkoły gimnazjalnej w prywatnej szkole katolickiej. W wieku piętnastu lat otrzymał duchowe ostrzeżenie o czekających go wewnętrznych walkach i atakach. Francesco, przygotowując się na to i pokonując wszelkie przeszkody, 6 stycznia 1903 roku postanowił po- żegnać się z rodziną i bliskimi. Rodzice bardzo przeżywali moment roz- stania, jednak nigdy nie sprzeciwili się woli Bożej. Byli to ludzie, którzy całe życie ciężko pracowali na swoim jednohektarowym gospodarstwie. Stanowili bardzo pogodne, proste i pobożne małżeństwo. Ojciec wielo- krotnie wyjeżdżał do Stanów Zjednoczonych, by zapewnić rodzinie środ- ki do życia i wykształcić syna, który chciał zostać kapłanem. Wymagało to podjęcia studiów, które były ogromnym kosztem dla włoskiej rolniczej 10 Ojciec Pio rodziny w tamtych czasach. Zdecydowali się jednak na wszystkie wy- rzeczenia, szanując wybór syna i wolę Bożą, jaką w stosunku do siebie rozpoznał. Ich syn miał stać się teraz synem świętego Franciszka. Dla- tego po błogosławieństwie matki i otrzymaniu różańca (przechowuje się go jako jedną z najcenniejszych pamiątek po Ojcu Pio) Francesco wyru- szył w drogę do nowicjatu kapucynów, gdzie miał rozpocząć zakonne ży- cie. Tego dnia matka powiedziała mu: Synu mój, rozdzierasz mi serce!... W tej jednak chwili nie myśl o bólu twojej matki: To święty Franciszek cię wezwał, a więc idź! Dla tak wrażliwej duszy, jaką posiadał Francesco, rozstanie z bliskimi było ogromnym wyzwaniem. W noc poprzedzającą odejście z domu otrzymał pocieszającą wizję, dzięki której umocnił się w powziętym postanowieniu3. Nowicjat kapucynów znajdował się 30 km na północ od Pietrelciny, w miasteczku Marcone. Kiedy zapukał do bramy klasztornej, otworzyła mu znajoma postać. Był to brat Camillo, prosty i przykładny zakonnik, który nie raz zbierał datki w rodzinnym miasteczku Francesca. Możli- we, że właśnie ta postać wypłynęła na wybór franciszkańskiej rodziny kapucyńskiej na miejsce oddania siebie Bogu. Franci, pięknie, brawo! Dotrzymałeś danego słowa wezwania świętego Franciszka! – usłyszał od brata Camillo4. Francesco został przyjęty i 22 stycznia 1903 roku otrzymał charak- terystyczny, prosty, brązowy habit kapucyński w nowicjacie oraz imię – Pio z Pietrelciny. Zamieszkał w celi nr 28, w której znajdował się mały stolik, siennik położony na pryczy, krzesło i drewniany krzyż. Cały rytm dnia podporządkowany był jednemu – spotkaniu z Bogiem, czyli mo- dlitwie i pracy, według średniowiecznej łacińskiej zasady ora et labora, co znaczy módl się i pracuj. Jako nowicjusz był posłuszny i dokładny w wykonywaniu obowiązków. Z chęci do modlitwy często prosił prze- łożonych o zwolnienie z czasu rekreacji – czasu przeznaczonego na roz- mowy między współbraćmi czy wspólny wypoczynek. Był tak wielkim 3 Tamże, s. 41. 4 Tamże, s. 45. Narodziny świętego 11 miłośnikiem przepisanego dla nowicjuszy milczenia, że czasem współ- braciom wydawało się, że nie słyszeli z jego ust żadnego słowa. Z ro- dziną utrzymywał słaby kontakt korespondencyjny. W tamtych czasach nie pisano wielu listów. Dodatkowo, jak w każdym zakonie, wszystko było szczegółowo rozplanowane, tak że zakonnicy nie mieli zbyt wiele czasu na czynności prywatne. Mistrz nowicjatu uważał, że brat Pio był wzorowym nowicjuszem i podawał go za przykład innym. Brat Pio ni- gdy nie otrzymał żadnej kary czy upomnienia. Swoim nieskazitelnym zachowaniem pociągał innych za sobą – dzięki temu tworzyli prawdziwą wspólnotę braterską. W ciągu roku nowicjatu odbywały się trzy głosowania całej wspól- noty zakonnej, które miały zdecydować, czy można danego nowicjusza dopuścić do złożenia ślubów. Następnie przełożeni rozpoznawali jego wolę, znajomość kapucyńskiego życia, dobrowolność podjęcia tej dro- gi, czystość intencji złożenia trzech ślubów: czystości, posłuszeństwa i ubóstwa. Kandydat zobowiązywał się także zachować doskonałe życie wspólne i przyjąć Regułę Braci Mniejszych Kapucynów. Przełożeni brata Pio uznali, że wszystkie te warunki kandydat spełnia. Dnia 22 stycznia następnego roku brat Pio został dopuszczony do zło- żenia ślubów zakonnych czasowych, a cztery lata później złożył uroczy- ste śluby wieczyste. Odbyło się to 27 stycznia 1907 roku w klasztorze Kapucynów w Sant’Elia a Pianisi. 2. W zakonie Brat Pio zaraz po ślubach czasowych rozpoczął studia niezbędne do przy- jęcia święceń kapłańskich: retorykę, filozofię oraz teologię. Tak jak przez całe jego życie, w tym okresie również nie brakowało niezwykłych wyda- rzeń i Bożych charyzmatów. Na drugim roku teologii, czyli w 1908 roku, otrzymał święcenia niższe oraz święcenia subdiakonatu. Był wzorowym studentem i wzorem postępowania dla wszystkich. Miał nędzną pościel, 12 Ojciec Pio ale nigdy nie skarżył się na zimno. Chociaż wiadomo było, że możli- wości zakonu są lepsze, nie skarżył się na skromne posiłki czy decyzje przełożonych. Kiedy inni krytykowali przełożonych w jego obecności, upominał ich lub usuwał się na bok, nie biorąc w tym udziału, a nawet nie chcąc tego słuchać. Chociaż ci, którzy obserwowali go na modlitwie i wi- dzieli, jak płacze nieustannie wielką ilością łez, podejrzewali, że może mieć tzw. dar łez, to nie miał opinii świętości. Ogólnie nie zauważono wtedy u niego nic nadprzyrodzonego czy niezwykłego. W następnym roku został wyświęcony na diakona. Brat Pio otrzymał święcenia kapłań- skie w Benevento 10 sierpnia 1910 roku. Cztery dni później odprawił uroczystą mszę prymicyjną, czyli pierwszą w Pietrelcinie, swoim rodzin- nym miasteczku5. Niestety, słabe zdrowie i objawy tajemniczej choroby spowodowa- ły przerwanie regularnego trybu studiów. Przełożeni, mając nadzieję na poprawę, wysłali go w maju 1909 do Pietrelciny, do rodzinnego domu. W połowie października 1911 roku po wizycie u lekarza przełożony od- wiózł go do wspólnoty braterskiej w Venfaro, lecz stan jego zdrowia za- straszająco się pogorszył. W związku z tym znów został przeniesiony do Pietrelciny. Ku zdziwieniu wszystkich, następnego dnia po przeniesieniu miał siły, aby odprawić mszę świętą śpiewaną. Już wtedy, na początku cierpień świętego, niektórzy bracia zauważy- li ekstazy religijne Ojca Pio, podczas których miał niebiańskie wizje lub był dręczony przez szatana. W takich chwilach żywił się tylko Eucharystią. Przełożony Ojca Pio, prowincjał, ojciec Benedykt, nie był zachwycony co- raz bardziej przedłużającym się pobytem zakonnika w domu rodzinnym. Niezadowolenie prowincjała wywołane było wieloma czynnikami: bra- kiem poprawy stanu zdrowia, ojcowską troską i sympatią do podopieczne- go. Przełożony zastanawiał się, czy nie jest wolą Bożą, aby zakonnik, który choruje i którego stan nie poprawia się, nie powinien przebywać lub nawet umierać wśród braci. Ojciec Pio ponad wszystko nie chciał być ciężarem dla 5 Tamże, s. 69. Por. Listy Ojca Pio, opr. M. da Pobladura, A. da Ripabottoni, Łódź 2002, s. 12. Narodziny świętego 13 nikogo. Jego powrót do klasztoru był niemożliwy przy tym stanie zdrowia. W związku z tym w 1915 roku otrzymał reskrypt ze Stolicy Apostolskiej zezwalający na pobyt poza klasztorem, aby mógł się leczyć. Dokument na- kazywał mu jednocześnie nie rezygnować z noszenia habitu kapucyńskiego i pozostawać posłusznym wobec przełożonego prowincjalnego6. W 1914 roku wybuchła I wojna światowa, która zburzyła porządek i dotychczasowy tryb życia wielu osób. Wielu zakonników, także z pro- wincji Ojca Pio, Foggii, zostało powołanych do wojska. Wśród nich zna- lazł się także przyszły święty. Został przydzielony do 10. Korpusu Sani- tarnego w Neapolu. Jednak z powodu stanu zdrowia po 12 dniach służby został wysłany do domu na roczny urlop jako rekonwalescent. Przełożeni ciągle naciskali na jego powrót do wspólnoty zakonnej. Prowincjał chciał dla niego jak najlepiej, „jak dla syna”. W liście pisze on do Ojca Pio: Jeśli twoje dolegliwości są wyrazem woli Bożej i nie jest to fakt naturalny, to lepiej dla ciebie będzie, gdy powrócisz pod cień świętego zakonu. Powietrze stron rodzinnych nie może uzdrowić stworzenia, które nawiedził Najwyższy7. Kiedy pewna pobożna, bardzo chora szlachcianka z Foggii poprosi- ła o jego przyjazd, dla przełożonych stało się to okazją do zatrzyma- nia go na stałe w zakonie. Polecono mu zatem udać się do Foggii. I tak w 1916 roku Ojciec Pio definitywnie opuścił dom i rodzinne miastecz- ko, by na zawsze pozostać w zgromadzeniu. Po przybyciu do klasztoru św. Anny stał się jego stałym członkiem. Tamtejszy klimat nie sprzy- jał jego zdrowiu, dlatego został przeniesiony do San Giovanni Rotondo, gdzie warunki wydawały się być odpowiedniejsze i zdrowsze. Ojciec Be- nedykt, prowincjał zakonu, zezwolił mu na „tymczasowe” przeniesienie do tamtejszego klasztoru, które w praktyce okazało się „stałym”, gdyż Ojciec Pio pozostawał w nim z przerwami aż do momentu swojej śmier- ci. Przerwy te, oprócz służby wojskowej, wystąpiły zaledwie kilka razy. 6 Por. M. da Pobladura, A. da Ripabottoni, dz. cyt. 7 Por. A. da Ripabottoni, dz. cyt., s. 75. 14 Ojciec Pio Od 18 do 23 maja odwoził swoją siostrę, Graziellę, która miała wstąpić do zakonu brygidek w Rzymie. Poza tym wydarzeniem należałoby jesz- cze wspomnieć o wyjeździe trwającym od połowy kwietnia do połowy maja 1918 roku, kiedy przebywał w San Marco la Catola, wezwany przez prowincjała, ojca Augustyna, w sprawie jego bardzo delikatnych w ów- czesnym czasie problemów i rozterek duchowych. 3. Służba wojskowa Kiedy skończył się urlop zdrowotny Ojca Pio, powrócił on do armii w Ne- apolu. Było to 18 grudnia 1916 roku. Już po 30 dniach służby zwolniono go na czas nieokreślony, ale z przepustki wynikało, że okres ten nie może przekroczyć 6 miesięcy. Dokument jednak zaginął, w związku z czym urlop trwał 8 miesięcy. I znów 19 sierpnia 1917 roku Ojciec Pio powrócił do koszar w Neapolu, uznany za zdolnego do służby wojskowej. Zdzi- wiło to wszystkich, którzy znali jego stan i tajemnicze, bardzo często występujące dolegliwości. Tym razem zakonnik dostał urlop 5 listopa- da. Dnia 5 marca 1918 roku, po 4 miesiącach rekonwalescencji w San Giovanni Rotondo, podjął służbę po raz ostatni. Jedenaście dni później, z powodu podwójnego zapalenia oskrzeli, został zwolniony z obowiązku wojskowego na zawsze. Trwająca łącznie sto osiemdziesiąt dwa dni służ- ba wojskowa Ojca Pio, w otrzymanym po jej zakończeniu dokumencie, została określona jako „wierna i honorowa”8. 4. Rozgłos i wzmożona działalność Momentem w życiu Ojca Pio, który zaważył nad całą jego przyszłością, okazał się dzień 30 maja 1918 roku. Wtedy zakonnik otrzymał dar trans- 8 Por. M. da Pobladura, A. da Ripabottoni, dz. cyt., s. 13–14. Narodziny świętego 15 werberacji, czyli mistyczne zranienie serca. Szczegóły tego niezwykłe- go zdarzenia omówione zostaną dokładniej w następnym rozdziale, jak wszystkie inne, o których tutaj wspominam tylko jako o faktach z jego życia. Transwerberacja pociągnęła za sobą szereg innych niezwykłych zdarzeń i przyniosła niechciany rozgłos skromnemu zakonnikowi. Mie- siąc później otrzymał on dar stygmatów, czyli ran na dłoniach, stopach i w boku klatki piersiowej, przypominających rany Chrystusa. Fakty te zarówno sam Ojciec Pio, jak i jego przełożeni starali się ukryć, by uchro- nić zakon oraz przyszłego świętego przed niepotrzebnym rozgłosem oraz zachować ostrożność w osądzeniu zjawiska, jakie miało miejsce. Mimo to nie zdołano zachować w tajemnicy tak niezwykłych zdarzeń9. Zgodnie z wszelkimi przewidywaniami, do San Giovanni Rotondo zaczęły napływać tłumy. Na początku tylko z okolicznych miejscowo- ści, stopniowo jednak z coraz bardziej odległych miejsc Włoch, a nawet świata. To spowodowało, a raczej wymusiło, wzmożoną działalność ka- płańską Ojca Pio, którego coraz częściej proszono o radę, spowiedź czy odprawianie mszy świętej. On sam podjął wyzwanie coraz większych potrzeb wiernych, chociaż wielkie zainteresowanie jego osobą niezmier- nie go krępowało. Wzbudziło to także ciekawość naukowców i prasy. Pierwsze badania niezwykłych ran zostały wykonane w połowie maja 1919 roku przez dra Luigi Ramanelli, który został przysłany przez pro- wincjała, ojca Benedyktyna. Dwa miesiące później Ojca Pio zbadał pro- fesor z Uniwersytetu Rzymskiego, Amico Bignami. W imieniu władz kościelnych powtórzył to badanie tydzień później. Doktor Georgio Festa, który został wysłany do San Giovanni Rotondo przez ojca generała kapu- cynów, przeprowadził badanie 9 października. Powtórzył je w następnym roku, dokładnie 15 lipca, wraz z drem Luigi Ramanelli. Opinie i wnioski uczonych i prasy były bardzo różne. Jednakże to nie zahamowało po- pularności i wzrastającego szacunku dla zakonnika. W krótkim czasie również hierarchowie Kościoła katolickiego zaczęli interesować się jego osobą. Kardynałowie, prefekci, arcybiskupi, biskupi, sekretarze zaczęli 9 Por. A. da Ripabottoni, dz. cyt., s. 140–142. 16 Ojciec Pio odwiedzać, korespondować oraz modlić się z Ojcem Pio. Te wszystkie oficjalne i mniej oficjalne wizyty bardzo zawstydzały skromnego kapu- cyna, który starał się być sługą Bożym, a sam siebie najczęściej nazywał „biednym stworzeniem”10. W połowie 1921 roku ktoś rozgłosił, że Ojciec Pio ma być przeniesio- ny w inne miejsce. Wierni i sympatycy zakonnika zareagowali na to prote- stami. Tłum coraz bardziej napływał w sposób niekontrolowany, do czego przyczyniła się prasa. Wielka liczba przybywających zachowywała się kulturalnie. Zdarzały się jednak również akty fanatyzmu i nadmiernej cie- kawości. Sytuacja zmusiła Kościół do interwencji. 2 czerwca 1922 roku Święte Oficjum przekazało generałowi zakonu wskazówki co do postę- powania wobec Ojca Pio, które następnie zostały przekazane miejscowe- mu ojcu gwardianowi. Polecano, by Ojciec Pio był pod obserwacją (żeby unikać „wszelkiej osobliwości i hałasu”), by nie odprawiał mszy świętej o stałej godzinie, ale nieregularnie i najlepiej prywatnie, aby nie udzielał błogosławieństwa, nie pokazywał stygmatów, nie mówił o nich i nie po- zwalał na ich całowanie. Miał też przerwać wszelką, nawet listowną, łącz- ność z dotychczasowym kierownikiem duchowym, ojcem Benedyktem z San Marco in Lamis. Ojciec Pio jako wierny syn Kościoła poddał się tym wszystkim zaleceniom z wielką pokorą. Nie było to jednak łatwe11. 5. Lata próby Pierwsza interwencja Rzymu rozpoczynała ciąg bolesnych doświad- czeń i zdarzeń w życiu słynnego kapucyna z Pietrelciny. Można się tyl- ko domyślać, jak trudne było dostosowanie się do nakazów ze Stolicy Apostolskiej. Dla kogoś, kto chciał przede wszystkim służyć jako ka- płan i brat, była to wielka próba posłuszeństwa oraz wiary w mądrość Kościoła. Nie było to doświadczenie tylko dla Ojca Pio, ale także dla 10 Tamże, s. 117–132. 11 Tamże, s. 132.
Pobierz darmowy fragment (pdf)

Gdzie kupić całą publikację:

Ojciec Pio. Wielkie Biografie
Autor:

Opinie na temat publikacji:


Inne popularne pozycje z tej kategorii:


Czytaj również:


Prowadzisz stronę lub blog? Wstaw link do fragmentu tej książki i współpracuj z Cyfroteką: