Cyfroteka.pl

klikaj i czytaj online

Cyfro
Czytomierz
00304 004939 12595517 na godz. na dobę w sumie
Ontologia bezkształtu - ebook/pdf
Ontologia bezkształtu - ebook/pdf
Autor: Liczba stron:
Wydawca: Wydawnictwa Uniwersytetu Warszawskiego Język publikacji: polski
ISBN: 978-83-235-2522-6 Data wydania:
Lektor:
Kategoria: ebooki >> naukowe i akademickie >> filozofia
Porównaj ceny (książka, ebook, audiobook).

Książka jest – Deleuzjańską w duchu – analizą koncepcji istoty ludzkiej w filozofii Nietzschego i Foucaulta. Stanowi także próbę ukazania Foucaulta jako spadkobiercy i kontynuatora Nietzscheańskiej ontologii sił, który – mimo że jego kontynuacja ma charakter twórczy – musi mierzyć się z podobnymi problemami co Nietzsche. Oś rozważań wyznaczają figury Dionizosa-Różnicy i Ariadny-Tożsamości, które autorka najpierw zidentyfikowała jako podstawowe pojęcia dzieła Nietzschego, a następnie naniosła na dzieło Foucaulta, co pozwoliło na wydobycie nieoczywistych i podskórnych powiązań myśli obu filozofów. Na tle tych rozważań autorka formułuje również niezwykle ważne pytanie o teoretyczną prawomocność pedagogiki jako „nauki” o wychowaniu po „śmierci człowieka”.

Znajdź podobne książki Ostatnio czytane w tej kategorii

Darmowy fragment publikacji:

Katarzyna Dworakowska Ontologia bezkształtu Koncepcja istoty ludzkiej W MYśLI Nietzschego i Foucaulta ##7#52#aSUZPUk1BVC1WaXJ0dWFsbw== Katarzyna Dworakowska Ontologia bezkształtu Koncepcja istoty ludzkiej W MYśLI Nietzschego i Foucaulta ##7#52#aSUZPUk1BVC1WaXJ0dWFsbw== Dziękuję Pani Profesor Andrei Folkierskiej, bez której ta książka nigdy by nie powstała, a także Panu Profesorowi Pawłowi Pieniążkowi i Panu Profesorowi Tomaszowi Szkudlarkowi za niezwykle cenne korekty myślenia. Katarzyna Dworakowska ##7#52#aSUZPUk1BVC1WaXJ0dWFsbw== Recenzenci Dr hab., prof. UŁ Paweł Pieniążek Prof. dr hab. Tomasz Szkudlarek Redaktor prowadzący Ewa Wyszyńska Redakcja Monika Szewczyk Korekta Elżbieta Błuszkowska Indeks Zdzisława Słuchocka-Ziembińska Projekt okładki i stron tytułowych Elżbieta Chojna Skład i łamanie Akces, Warszawa ISBN 978-83-235-2522-6 © Copyright by Wydawnictwa Uniwersytetu Warszawskiego, Warszawa 2016 Publikacja dofi nansowana przez Wydział Pedagogiczny UW Wydawnictwa Uniwersytetu Warszawskiego 00-497 Warszawa, ul. Nowy Świat 4 e-mail: wuw@uw.edu.pl Księgarnia internetowa: www.wuw.pl Wydanie 1, Warszawa 2016 ##7#52#aSUZPUk1BVC1WaXJ0dWFsbw== Spis treści Wstęp . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 7 Rozdział I. Żywioł historii . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 15 1. Historia dla „poczciwych ludzi”. . . . . . . . . . . . . . . . . 16 2. Historia jest wojną . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 20 3. Diagnoza, czyli wszystko jest niebezpieczne . . . . . . . . . . 32 4. Radykalne dziennikarstwo . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 36 5. Nietzscheański pozytywizm. . . . . . . . . . . . . . . . . . . 39 Rozdział II. W pogoni za ideałem . . . . . . . . . . . . . . . . . 47 1. Proteusz . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 47 2. Nietzsche – w pogoni za ideałem . . . . . . . . . . . . . . . 52 2.1. Po pierwsze geniusz . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 52 2.2. Człowiek nietzscheański . . . . . . . . . . . . . . . . . . 57 2.3. Szlachetny zdrajca . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 66 2.4. Nadczłowiek . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 75 3. Foucault: podmiot antyczny i podmiot współczesny . . . . . . 79 Rozdział III. Dionizos i Ariadna . . . . . . . . . . . . . . . . . . 87 1. Ten, który przynosi grozę . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 87 2. Wieczny powrót tego samego . . . . . . . . . . . . . . . . . 92 3. To, co wiecznie powraca . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 101 4. Zwierciadło Nietzschego . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 110 5. Pani Labiryntu . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 112 6. Foucault i Ariadna . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 122 ##7#52#aSUZPUk1BVC1WaXJ0dWFsbw== 6 Spis treści Rozdział IV. Uszy Ariadny i wezwanie Dionizosa . . . . . . . . . 129 1. Miejsce człowieka w świecie woli mocy . . . . . . . . . . . . 129 2. Między Dionizosem a Ariadną . . . . . . . . . . . . . . . . . 140 3. Władzo-wolność . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 150 4. Między różnicą a tożsamością . . . . . . . . . . . . . . . . . 160 Podsumowanie . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 169 1. Poststrukturalizm i postmodernizm . . . . . . . . . . . . . . 169 2. Mit w pedagogice . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 178 3. Śmierć pedagogiki?. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 184 Bibliografia . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 186 Indeks osób i postaci . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 196 ##7#52#aSUZPUk1BVC1WaXJ0dWFsbw== Wstęp Pytanie o istotę ludzką w fi lozofi i Nietzschego i Foucaulta wydaje się zagadnieniem niezwykle istotnym dla namysłu nad współczesną peda- gogiką. Ma ono ważność nie tylko jako ogólne pytanie o człowieka – ów podmioto-przedmiot dociekań pedagogicznych – ale, przede wszystkim, ze względu na konkretne rozstrzygnięcie, które przynosi. Jest zatem fun- damentalne nie tylko w sposób, w jaki konstytutywne dla pedagogiki by- łoby każde pytanie o człowieka, ale przede wszystkim z uwagi na odpo- wiedź, jakiej udzielają Nietzsche i Foucault. Zarówno fi lozofi a Nietzschego, jak i Foucaulta, wraz z jej antyhumanistycznymi konsekwencjami, rzuca bowiem wyzwanie samej pedagogice. Czy jednak owo wyzwanie, jakie współczesna myśl stawia przed pedagogiką, da się sprowadzić, jak zakła- da Gert Biesta – poprzez zmianę myślenia o tym, czym jest podmiot – do zmiany ośrodka zainteresowań edukacyjnych: z „tożsamości podmiotu jako bycia-identycznym-z” na jego „osobliwość (singularity)”1? Czy zmiana ta może odbyć się na zasadzie powierzchniowej kosmetyki, bez naruszania fundamentów samej pedagogiki? Czy odpowiedź pedagogiki na współcze- sną myśl fi lozofi czną może oznaczać jedynie bezbolesne usunięcie esencji, „głębokiej prawdy”2 z myślenia o człowieku? Czy jedyny wniosek, wynika- jący z „Nietzscheańsko-Foucaultowskiego modelu edukacji”, to krytyczne i świadome społeczeństwo3? Jak zauważa Marek Czyżewski – odnosząc się do dzieła Foucaulta, choć to samo dotyczy myśli Nietzschego – w artykule W kręgu społecznej peda- 1 G. Biesta, Pedagogy Without Humanism: Foucault and the Subject of Educa(cid:415) on, „In- terchange” 1998, vol. 29/1, s. 13. 2 Tamże. 3 Por. F. R. Irwin, Nietzsche: Deleuze, Foucault and Genealogy as a Method for Educa- (cid:415) on [w:] M. Peters, J. Marshall, P. Smeyers (ed.), Nietzsche’s Legacy for Educa(cid:415) on, Bergin Garvey, Westport–Connec(cid:415) cut–London 2001, s. 55. ##7#52#aSUZPUk1BVC1WaXJ0dWFsbw== 8 Wstęp gogii: „Wprowadzenie koncepcji Foucaulta do socjologii czy nauk o wycho- waniu napotyka szereg barier, wśród których chyba największą stanowi wywrotowy charakter jego myśli, sceptycznie nastawionej do kluczowych składników europejskiej tradycji kulturowej, takich jak rozum, wiedza, roz- wój, porozumienie, humanizm czy upodmiotowienie jednostek i zbioro- wości. […] To Foucaultowskie przesłanie stawia pod znakiem zapytania nie tylko aksjologiczne podstawy kultury europejskiej (sprowadzając je do roli dyskursów dominujących), lecz także powstałe na ich gruncie takie współ- czesne koncepty naukowe, jak na przykład «sprawczość» (agency), «spo- łeczeństwo obywatelskie», «uwłasnowolnienie» (empowerment), «zaufa- nie» czy «kapitał społeczny», a zatem kategorie odwołujące się do szeroko rozumianej idei emancypacji jednostki i społeczeństwa z narzuconych na nie ograniczeń”4. Niniejsza praca nie ma ambicji przemyślenia pedagogiki na nowo – byłoby to zadanie na osobną książkę – a stawia sobie za cel raczej przy- gotowanie gruntu do dalszych badań. Chcemy ukazać współczesną pro- blematyczność antropologicznego podłoża, które ex defi ni(cid:415) one funduje pedagogikę. Pojęcia „antropologia” będziemy używać w szerokim rozu- mieniu: nie jako dziedziny naukowej dotyczącej człowieka, ale jako wymia- ru społecznego, kulturowego i historycznego, w którym głównym aktorem jest człowiek jako byt wyróżniony, autonomiczny i świadomy. Usunięcie antropologicznego podłoża rozumianego jako określona dziedzina rozwa- żań oznacza podważenie tradycyjnej pedagogiki wraz z jej normatywno- ścią, umożliwiającą nie tylko formułowanie celów wychowania, ale także dokonywanie wartościowania, pozwalającego na jednoznaczne uprzywi- lejowanie „wolności”, „prawdy” czy „komunikacji”, którym odpowiednio przeciwstawia się „zniewolenie”, „fałsz” i „manipulację”. To, co od zarania wieków było zadaniem pedagogiki, staje się zatem teoretycznie niepra- womocne. W takim układzie jedyną funkcją pedagogiki pozostanie aspekt deskryptywny, choć i on okaże się problematyczny. W swoim badaniu nie będziemy zwracać się w stronę pos(cid:414) oucaul- towskiej socjologicznej (i niejednokrotnie empirycznej) analizy praktyk/ dyskursów edukacyjnych współczesnego społeczeństwa, które to analizy – zresztą w zgodzie z samym Foucaultem – traktują jego myśl jak „skrzynkę 4 M. Czyżewski, W kręgu społecznej pedagogii, „Societas Communitas” 2013, nr 2 (16), s. 45. ##7#52#aSUZPUk1BVC1WaXJ0dWFsbw== Wstęp 9 z narzędziami”5. Dotychczas powstałe prace, poruszające się po tak zary- sowanym obszarze badawczym (na przykład książki Heleny Ostrowickiej: Urządzanie młodzieży. Studium analityczno-krytyczne czy Przemyśleć z Mi- chelem Foucaultem edukacyjne dyskursy młodzieży. Dyspozytyw i urzą- dzanie), wydają się bowiem w satysfakcjonujący sposób wyczerpywać temat. Nie będziemy także przekładać fi lozofi i Nietzschego i Foucaulta na język pedagogiki rozumianej jako wąska dyscyplina naukowa. Nie będzie- my zatem zamykać myśli w przestrzeni klasy szkolnej, w dyktacie „celów” i „metod” kształcenia. Przykłady takiego „wykorzystania pedagogicznego” Nietzschego i Foucaulta można by mnożyć bez końca, zwłaszcza w odnie- sieniu do literatury obcojęzycznej6. Niejednokrotnie tak uprawiana fi lozo- fi a wychowania – szczególnie w przypadku dyskusji na temat Nietzschego, toczącej się od lat 80. XX wieku na łamach Educa(cid:415) onal Theory, Journal of Philosophy of Educa(cid:415) on oraz Studies in Philosophy and Educa(cid:415) on – kon- centruje się jedynie na, wypreparowanej z całości dzieła, tak zwanej „fi - lozofi i/teorii edukacji”, jak gdyby była ona autonomicznie istniejącym ob- szarem myśli. Nawiasem mówiąc, jeden z ostatnich głosów w tej debacie, należący do Douglasa W. Yaceka (w artykule Going to School with Friedrich Nietzsche: The Self in Service of Noble Culture), klasyfi kuje badawczą po- stawę poprzedników jako błąd metodologiczny, polegający na wybiórczo- ści i braku analizy pojęć7. Nie socjologiczna czy technicznie rozumiana pedagogika będzie nas tu zatem interesować, ale poszukiwanie odpowiedzi na pytanie: „kim/ 5 Por. A. Fejes, Idee Michela Foucault w badaniach nad edukacją dorosłych i całożycio- wym uczeniem się (na podstawie analizy czterech czasopism naukowych), tłum. T. Zarębski, „Teraźniejszość–Człowiek–Edukacja” 2009, nr 3 (47), s. 25. 6 Jako przykłady można tu podać następujące teksty: S. Steel, On the Need for Dio- nysian Educa(cid:415) on in Schools Today, „Educa(cid:415) onal Theory” 2014, vol. 64, no. 2, s. 123–141; H. Joosten, Learning and Teaching in Uncertain Times: A Nietzschean Approach in Profes- sional Higher Educa(cid:415) on, „Journal of Philosophy of Educa(cid:415) on” 2013, vol. 47, no. 4, s. 548– 563; L. Jackson, Nietzsche and the Paradox of Postmodern Educa(cid:415) on, „Philosophical Studies in Educa(cid:415) on” 2007, vol. 38, s. 51–59; M. E. Jonas, A R(evalua(cid:415) on) of Nietzsche’s An(cid:415) -demo- cra(cid:415) c Pedagogy: The Overman, Perspec(cid:415) vism and Self-overcoming, „Studies in Philosophy Educa(cid:415) on” 2009, vol. 28, no. 2, s. 153–169. Na gruncie polskim w odniesieniu do myśli Foucaulta przykładem może być pedagogiczna monografi a Maksymiliana Chutorańskiego Pojęcie i konteksty wychowania w pracach Michela Foucaulta (Wydawnictwo Naukowe Dol- nośląskiej Szkoły Wyższej, Pedagogika Plus, Wrocław 2013). 7 Por. D. W. Yacek, Going to School with Friedrich Nietzsche: The Self in Service of Noble Culture, „Studies in Philosophy Educa(cid:415) on” 2014, vol. 33, no. 4, s. 392. ##7#52#aSUZPUk1BVC1WaXJ0dWFsbw== 10 Wstęp czym jesteśmy?”, a materiałem dla tych poszukiwań będzie fi lozofi a Nie- tzschego i Foucaulta. Interesuje nas namysł nad pewną wizją istoty ludz- kiej. Przyjęcie tych założeń będzie miało konsekwencje zarówno teoretycz- ne, jak i metodologiczne. Chcemy pójść drogą jak najbardziej tradycyjnej argumentacji (i nie na przekór patronom tych rozważań, ponieważ jest to wybór czysto metodologiczny), wymagającej analizy tekstu, nie zaś – do- minującej obecnie w pedagogice – rekontekstualizacji. Tym samym anali- za całości dzieła obu fi lozofów, czy też raczej próba takiej analizy, jawi się jako wybór uzasadniony. Całościowe ujęcie myśli podyktowane jest tak- że samym zagadnieniem „istoty ludzkiej”. Wydaje się bowiem, że odpo- wiedź na pytanie o człowieka nie byłaby pełna i satysfakcjonująca, gdyby nie dotyczyła całości dorobku i nie uwzględniała rozwoju oraz przemian zachodzących wewnątrz dzieła. Wymaga ona zatem, możliwie najszersze- go, prześledzenia poszczególnych okresów myśli obu fi lozofów, a także uwzględnienia zarówno Nachlassu w przypadku Nietzschego8, jak i licz- nych wywiadów udzielanych przez Foucaulta. Tę potrzebę całościowej per- spektywy podkreśla dodatkowo to, że zarówno myśl Nietzschego, jak i Fou- caulta należą do niełatwych i zawikłanych; zamiast jednoliniowej narracji, badacz napotyka pełen pułapek labirynt. Pułapek, które swą otwartością wręcz kuszą, aby na przykład koncepcję nadczłowieka ująć jako wezwanie do samorealizacji, czy opisaną przez Foucaulta troskę o siebie starożytnej etyki potraktować jako przykład do naśladowania. Tymczasem ostrożność i czujność badawcza powinny stać się istotnymi wskazówkami „metodolo- gicznymi”. Uprawianie swoistej gry z czytelnikiem jest bowiem integralną częścią Nietzscheańskiego i Foucaultowskiego dzieła. Jak powiadał Zara- tustra: „Ja jestem poręczą nad rwącą rzeką; chwytaj się, kto może. Waszą podporą jednak nie będę”9. Może się zatem okazać, że wątek pozornie porzucony, powraca później, przybierając odmienny kształt i uzupełniając poszukiwanie odpowiedzi na postawione przez nas pytanie. Ze względu na konieczność całościowego ujęcia dzieła, nie sposób było pominąć, a w konsekwencji nie uznać za konstytutywną dla pyta- 8 Równoprawne traktowanie niepublikowanych za życia Nietzschego notatek wciąż budzi spory i kontrowersje. Niedawno kwes(cid:415) ę tę podniósł Łukasz Musiał, podważając łódz- ką inicjatywę tłumaczenia Nachlassu. Zob. Ł. Musiał, Nietzsche poniewczasie, „Przegląd Po- lityczny” 2013, nr 121/122, s. 188–191. 9 F. Nietzsche, To rzekł Zaratustra, tłum. S. Lisiecka, Z. Jaskuła, Wydawnictwo OD DO, Łódź (brw.), s. 41. ##7#52#aSUZPUk1BVC1WaXJ0dWFsbw== Wstęp 11 nia o istotę ludzką, fi gury Dionizosa. Obecność Dionizosa w fi lozofi i Nie- tzschego nie ogranicza się bowiem do wizji stworzonej w Narodzinach tragedii. W dojrzałej twórczości „wielki fi lolog” nie tylko nie porzuca greckiego boga, lecz, wprost przeciwnie, to właśnie Dionizos – tyle, że zmieniony – przenika całe jego dzieło. Uznając zaś ważność dionizyjskiej fi gury, należało także włączyć w rozważania Ariadnę. W ten sposób Dio- nizos-Chaos i Ariadna-Labirynt, Nietzscheańskie fi gury „defi nitywne- go opisu istnienia”10, wyznaczyły oś rozważań. Foucault interesował nas przede wszystkim jako twórczy kontynuator myśli Nietzschego; z tego też powodu przypadła mu rola nieco drugoplanowa, a ciężar eksplikacji spoczął na dziele Nietzschego, jako źródle. Jeśli jednak została mu przy- pisana rola kontynuatora myśli Nietzscheańskiej, to dionizyjsko-ariadycz- ną oś należało nanieść także na fi lozofi ę Foucaulta. Przyjęła ona kształt pytania o różnicę i tożsamość. Krok ten był ryzykowny, ale jednocześnie z ducha foucaultowski. Francuz, w jednym z wywiadów, deklarując swój nietzscheanizm, mówił bowiem: „Ja ludzi, których kocham, wykorzystu- ję. Jedynym znamieniem pokrewieństwa z myślą taką, jak nietzscheańska, jest właśnie jej wykorzystywanie, wykręcanie, zmuszanie do zaciskania zębów, do krzyku. Czy wówczas, zdaniem komentatorów, będzie się wier- nym, czy niewiernym, nie ma żadnego znaczenia”11. Zmuszenie do krzyku tego, który zmusza do krzyku, stało się zatem strategią, pozwalającą, jak się wydaje, ujawnić podskórne i nieoczywiste połączenia Foucaultowskiej i Nietzscheańskiej myśli. Aby dogłębnie zbadać kwes(cid:415) ę istoty ludzkiej, nie sposób było pominąć Nietzscheańską ontologię sił, której twórczym kontynuatorem – w świetle przyjętych założeń – jest Foucault. Myśląc bowiem o Nietzschem tylko i wyłącznie jako o krytyku kultury (casus od- czytań młodopolskich), poruszającym się na poziomie antropologicznym, ignoruje się drugi aspekt jego fi lozofi i, a mianowicie przedosobowe siły, poprzedzające i określające to, co ludzkie. Na kłopotliwy fakt niedoce- niania Nietzscheańskiej ontologii w fi lozofi i edukacji zwraca uwagę także Douglas W. Yacek: „Część zamieszania otaczającego Nietzscheańską dok- trynę przekraczania siebie, w fi lozofi i edukacji spowodowana jest ogólnym uchylaniem się od zaangażowania w Nietzscheańskie siebie na poziomie 10 K. Matuszewski, Fanatyk życia [w:] F. Nietzsche, Wiedza radosna (La gaya scienza), tłum. L. Staff , Wydawnictwo Zielona Sowa, Kraków 2006, s. 250. 11 M. Foucault, Gry władzy. Rozmowa z Michelem Foucaultem, tłum. T. Komendant, „Literatura na Świecie” 1988, nr 6 (203), s. 320. ##7#52#aSUZPUk1BVC1WaXJ0dWFsbw== 12 Wstęp ontologicznym”12. Podobny problem, jak w myśli Nietzschego, występuje w dziele Foucaulta. Tak chętnie podnoszona przez pedagogikę krytyczną koncepcja wyzwalania z opresji władzy, niejednokrotnie pomija zagad- nienie bezosobowego pola sił, warunkującego zarówno samą opresję, jak i możliwość wyzwolenia. Tym samym, zadaniem niniejszej pracy – w po- szukiwaniu odpowiedzi na pytanie o status istoty ludzkiej – będzie także wyjaśnienie możliwości współistnienia tych dwu poziomów: antropolo- gicznego oraz przedosobowego. Ważną „deklaracją metodologiczną” jest ustosunkowanie się do kwe- s(cid:415) i szaleństwa Nietzschego, co oznacza decyzję dotyczącą tego, do którego „momentu” czytać jego dzieła. Decyzja ta jest trudna, choć niesłychanie istotna. Podejście prezentowane w tej pracy bliższe jest podejściu Heideg- gera, który nie uległ naukowomedycznej etykiecie, nakazującej oddzielić dzieło sprzed szaleństwa od zdań kreślonych w obłędzie13. Nie będziemy więc ulegać pokusie dążenia do wycięcia ze zdrowego ciała racjonalnej myśli rakowej tkanki szaleństwa. Nie będziemy podążać tropem selekcji wyznaczonej przez punkt zwrotny szaleństwa; ani go nie uprzywilejowu- jąc (wychodząc z założenia, iż obłęd objawia coś, czego rozum wyrazić nie może), ani nie odrzucając (trwając na stanowisku, że racjonalno-logiczne myślenie tożsame jest z myśleniem w ogóle). Można by zatem za Deleu- ze’em powtórzyć: „Dopóki Nietzsche panował nad zmianą perspektywy, od zdrowia ku chorobie i na odwrót, bez względu na to, jak bardzo był cho- ry cieszył się «dobrym zdrowiem», co dawało mu możność tworzenia. Kie- dy jednak utracił tę zdolność, gdy wszystkie maski zlały się w jedną maskę błazna i pajaca, pod działaniem jakiegoś organicznego lub innego procesu, sama choroba stopiła się w jedno z kresem dzieła”14. Gdzie jednak jest ta granica, która zawsze jest jak Arystotelesowska uciekająca armia? Po czym rozpoznać tę linię demarkacyjną kresu dzieła, jeśli nie jest nią medycz- ne orzeczenie? Czy tak zwane „kartki obłędu” są wyrazem jeszcze, mimo wszystko „dobrego zdrowia” – a to udowadnia Heidegger – czy przeciwnie, są już maską błazna? Będziemy zatem traktować chorobę Nietzschego tak 12 D. W. Yacek, Going to School with Friedrich Nietzsche, dz. cyt., s. 393. 13 Heidegger, mówiąc o obłędzie Nietzschego stwierdzał: „Z naukowomedyczne- go punktu widzenia takie określenie jest trafne, dla myślenia jednak – niewystarczające”. M. Heidegger, Co zwie się myśleniem?, tłum. J. Mizera, Wydawnictwo Naukowe PWN, War- szawa–Wrocław 2000, s. 32. 14 G. Deleuze, Nietzsche, tłum. B. Banasiak, Wydawnictwo Offi cyna, Łódź 2012, s. 59. ##7#52#aSUZPUk1BVC1WaXJ0dWFsbw== Wstęp 13 jak stan upojenia; dopóki wypowiadane słowa będę czytelne i zrozumiałe, dopóty będziemy ich słuchać. Kwes(cid:415) i nietzscheańskości dzieła Foucaulta został poświęcony pierwszy rozdział książki. W drugim skupiliśmy się na „ideałach wychowawczych” obecnych w fi lozofi i Nietzschego – od geniusza z młodzieńczych prac, po- przez ideał prawdziwego człowieka w Schopenhauerze jako wychowawcy, jak i wolnego ducha z okresu Ludzkiego, arcyludzkiego, aż po nadczłowie- ka uwikłanego w dionizyjskość – oraz na problematyce podmiotu u późne- go Foucaulta. Zabieg ten w przypadku Nietzschego pozwolił na zrozumie- nie tego, jak pewne wątki jego fi lozofi i nie giną, a jedynie zmieniają swą postać. W przypadku Foucaulta zaś istotne było przede wszystkim zdanie sprawy ze starożytnej troski o siebie, aby później móc zapytać o współcze- sną postać Foucaultowskiej etyki. Rozdział trzeci dotyczy fi gur Dionizosa i Ariadny rozważanych jako koncepty fi lozofi czne, warunkujące swoistą „kondycję” istoty ludzkiej. Dopiero na tak przygotowanym gruncie badaw- czym mogło pojawić się pytanie o istotę ludzką, któremu poświęcony jest czwarty rozdział książki. W Podsumowaniu zaś zostały ujęte pedagogiczne implikacje dla tak skonstruowanej wizji świata i nas samych. Jednocześnie trzeba wyjaśnić, dlaczego zdecydowaliśmy się używać określenia „istota ludzka”, które, sugerując właśnie jakąś substancjalną istotę rzeczy, wydaje się zupełnie nieadekwatne do analizowanych tu tre- ści. Nie można było jednak użyć określeń takich, jak „człowiek” czy „pod- miot”, ponieważ zostały one bezpośrednio i krytycznie zaangażowane w wywód obu myślicieli. „Stworzenie ludzkie”15 nie tylko brzmi niezręcz- nie, lecz ponadto sugeruje domniemanego „stwórcę”. W „jednostce ludz- kiej” rozbrzmiewa zarówno „indywidualizm”, jak i „Protagorasowa miara”. Pozostała więc „istota bez istoty”, co w przypadku Nietzscheańskiej onto- logii sił okazało się nie takim znów złym wyborem. Na koniec, dodać także należy, że istotna rola w tych rozważaniach przypadła fi lozofi i Deleuze’a. Deleuzjańskie odczytanie myśli Nietzschego uznajemy bowiem nie tylko za najbardziej trafne i najpełniej oddające za- mysł samego Nietzschego, ale także za stanowiące klucz do Foucaultow- skiego nietzscheanizmu. Interpretacji tej można wprawdzie wiele zarzucić (między innymi niedostrzeganie wewnętrznych sprzeczności i zamykanie 15 Jeden z tłumaczy tekstu Foucaulta podejmuje zresztą taką próbę, przekładając an- gielskie human being nie jako „istotę ludzką”, ale jako „stworzenie ludzkie”. Zob. M. Fou- cault, Podmiot i władza, tłum. J. Zychowicz, „Lewą nogą” 1998, nr 10, s. 174. ##7#52#aSUZPUk1BVC1WaXJ0dWFsbw== 14 Wstęp myśli Nietzschego w spójnym systemie), nie można jednak nie docenić jej genialnych odkryć, wśród których koronne miejsce zajmuje pojęcie różni- cy16. Nie będziemy jednak sztywno podążać tropem myśli autora Różni- cy i powtórzenia – celem nie jest poruszanie się wewnątrz tej myśli, lecz korzystanie z jej odkryć – a raczej „używać” jej do konstrukcji przestrzeni teoretycznej. Nie będziemy więc „przepisywać” Nietzschego i fi lozofi i, a ra- czej weźmiemy zarówno z niej, jak i z późniejszej myśli Deleuze’a to, co nietzscheańskie. 16 Por. B. Banasiak, Problem Nietzschego – Nietzsche jako problem [w:] G. Deleuze, Nietzsche i fi lozofi a, tłum. B. Banasiak, Wydawnictwo Offi cyna, Łódź 2012, s. 239–256. ##7#52#aSUZPUk1BVC1WaXJ0dWFsbw== Rozdział I Żywioł historii Zanim przystąpimy do zbadania zagadnienia statusu istoty ludzkiej w dziele Nietzschego i Foucaulta – jako jego spadkobiercy – należy do- kładniej przyjrzeć się owej kontynuacji. Chociaż fi lozofi i Nietzschego, któ- rą odkrył w 1953 roku1, francuski myśliciel poświęcił tylko dwa teksty2, to jednak wielokrotnie deklarował swój nietzscheanizm. Wśród takich waż- nych dla Foucaulta myślicieli, jak Kant, Marks czy Freud, Nietzsche zajmuje miejsce wyróżnione. O ile bowiem stosunek francuskiego fi lozofa, zarów- no do Kanta, Marksa, jak i Freuda, zmieniał się na przestrzeni lat, o tyle stosunek do autora Zmierzchu bożyszcz pozostał niezmienny. Co więcej, właściwie przy każdej możliwej okazji – poczynając od najwcześniejszych wywiadów aż po ostatni – pojawia się jeśli nie wyznanie nietzscheanizmu, to odwołanie do „wielkiego fi lologa”. Niewątpliwie, dla Foucaulta to właś- nie dzieło Nietzschego otwiera nowy rozdział w historii fi lozofi i. Dowody na to można znaleźć, poczynając od Słów i rzeczy – przypisujących nie- mieckiemu fi lozofowi rolę niemal profetyczną3 – po wywiady, w których przedstawia Nietzschego jako tego, który wytycza nowy sposób myśle- nia4. Foucault nie jest oczywiście epigonem, który z akademickim nabo- 1 Por. D. Eribon, Michel Foucault. Biografi a, tłum. J. Levin, Wydawnictwo KR, Warsza- wa 2005, s. 81. Zobacz też: M. Foucault, Powrót do moralności. Ostatni wywiad z Michelem Foucaultem (1926–1984), tłum. E. Radziwiłłowa, „Literatura na Świecie” 1985, nr 10, s. 331. 2 Przy czym tylko jeden w całości poświęcony jest fi lozofi i Nietzschego (Nietzsche, genealogia, historia z 1971 roku), drugi dotyczy także Freuda i Marksa (Nietzsche, Freud, Marks z 1967 roku). 3 Por. M. Foucault, Słowa i rzeczy. Archeologia nauk humanistycznych, tłum. T. Komen- dant, Wydawnictwo słowo/obraz terytoria, Gdańsk 2006, s. 238, 239, 307, 346. 4 Por. m.in. M. Foucault, Le monde est un grand asile [w:] tegoż, Dits et écrits, D. Defert, F. Ewald (éd.), Gallimard, Paris 1994, t. 2, nr 126, s. 433–434 (w dalszej części tek- stu cytowane jako DE, nr tomu, nr tekstu, nr strony); M. Foucault, Kim pan jest, profesorze Foucault? Rozmowa z P. Caruso [w :] tegoż, Kim pan jest, profesorze Foucault? Debaty, roz- mowy, polemiki, tłum. K. M. Jaksender, Wydawnictwo Eperons-Ostrogi, Kraków 2013, s. 58. ##7#52#aSUZPUk1BVC1WaXJ0dWFsbw== 16 I. Żywioł historii żeństwem powielałby myśl Nietzschego. Jego inspiracja Nietzschem, choć głęboka, ma twórczy charakter owego „wykorzystania” i „zmuszenia do krzyku”, o których już była mowa. Powstaje jednak zasadnicze pytanie: „co oznacza bycie nietzscheanistą?”, które z pewnością wykracza poza zwykłe oddziaływanie dzieła, czy korzystanie z niektórych odkryć myśli niemiec- kiego fi lozofa. Jakkolwiek rozwijanie Nietzscheańskich tematów5, konfron- towanie ich z nowymi problemami jest istotne, to jednak nie przesądza o byciu nietzscheanistą. Z pewnością bycie nietzscheanistą oznacza bycie genealogiem. W Przedmowie do Jutrzenki Nietzsche, antycypując swoją genealogię, pisał: „W tej książce przedstawiony zostanie przy pracy ktoś «podziemny», ktoś, kto wierci, kopie, podkopuje. Można go zobaczyć, jeśli chce się dostrzegać taką pracę w głębinach”6. Bez wątpienia, kimś takim jest Foucault. Wydaje się jednak, że istotą nie może być tu zwykłe zastoso- wanie metody genealogicznej w badaniach nad historią, a raczej przyjęcie pewnych z a ł o ż e ń , f u n d u j ą c y c h s a m ą g e n e a l o g i ę . 1. Historia dla „poczciwych ludzi” Wyjaśnienie tego, co oznacza dla Foucaulta sama historia byłoby pierwszym zadaniem, któremu należy stawić czoło. Samo odszyfrowa- nie archeologii czy genealogii jako poszczególnych metod historycznych analiz nie wydaje się tu wystarczające; stosunek w jakim pozostają one do historii odpowiada bowiem relacji, jaka zachodzi między narzędziem a przedmiotem badania. W przypadku dzieła Foucaulta związek ten oparty jest, niewątpliwie, na pokrewieństwie narzędzia i przedmiotu, nie ozna- cza przecież jednak ich tożsamości; ani archeologia ani genealogia nie są historią, a jedynie pewnym sposobem odnoszenia się do niej. Czym za- 5 Jacek Dobrowolski Nietzscheańskie inspiracje porządkuje następująco: „(1) stosunek do prawdy, (2) metoda genealogiczna, (3) władza/moc, (4) krytyka podmiotu (do tematu tego należy także «śmierć Boga» oraz «śmierć człowieka»), (5) przezwyciężenie, przewar- tościowanie wartości, krytyka chrześcijaństwa i jego moralności (wraz z krytyką kapłana/ duszpasterstwa, opracowaniem problemu «ascezy»), prowadząca do etyki i estetyki «troski o siebie» czy «sztuki bycia sobą»”. J. Dobrowolski, Foucault z Nietzschego [w:] B. Banasiak, K. M. Jaksender, A. Kucner (red.), Foucault, Deleuze, Derrida. Fes(cid:415) wal Filozofi i, t. 3, Wydaw- nictwo Adam Marszałek, Toruń 2011, s. 406. 6 F. Nietzsche, Jutrzenka. Myśli o przesądach moralnych, tłum. L. M. Kalinowski, Wy- dawnictwo Zielona Sowa, Kraków 2006, p. 1, s. 7. ##7#52#aSUZPUk1BVC1WaXJ0dWFsbw== 1. Historia dla „poczciwych ludzi” 17 tem jest historia? Najważniejszym wyznacznikiem Foucaultowskiej wizji historii jest wyzwolenie jej spod paradygmatu linearności i racjonalności wraz z dominującą zasadą przyczynowo-skutkową7. Paradygmat ten Fou- cault nazywa fi lozofi cznym mitem historii, historią dla fi lozofów8. „Dla nich historia jest zasadniczo całością analiz – wyznaje w jednym z wywiadów – które powinny podążać wzdłuż wyraźnie określonej linii, przechodząc od punktu A do punktu B, zgodnie z jakimś złudnym wyobrażeniem roz- woju (mit o rozwoju jako fi larze historii). Oprócz tego pojmują oni historię wciąż jako sprawę między jednostką a instytucją, jako materialność rze- czy, inaczej mówiąc, przeszłość, jako dialektykę między wolną, indywi- dualną świadomością a całością świata ludzkiego w jego ogromie i nie- przejrzystości”9. Foucault dodaje również, że złudzenie fi lozofi i polega na postrzeganiu historii jako „wielkiej, rozległej ciągłości”, w której wolność jednostki łączy się z „determinacjami natury ekonomicznej lub społeczne- j”10. „Kiedy ktoś podejmuje jeden z owych wielkich tematów, do których należą ciągłość, faktyczna realizacja ludzkiej wolności bądź ekspresja indy- widualnej wolności ponad społecznymi determinacjami, kiedy więc ktoś dotyka któregoś z tych trzech mitów, natychmiast jacyś poczciwi ludzie podnoszą larum nad gwałtem czy mordem dokonywanym na historii”11. Tymczasem Foucaultowska wizja historii jest wizją antyplatońską: zmie- rzającą do wyzwolenia historycznej narracji z metafi zycznego i antropo- logicznego modelu oraz do uwolnienia jej od pamięci12. Zatem, wbrew 7 W wywiadzie Kim pan jest, profesorze Foucault? fi lozof mówił: „bardzo często uwa- ża się historię za uprzywilejowane miejsce dla przyczynowości: każde podejście historyczne miałoby wydobywać na jaw relacje przyczyny i skutku. A przecież już parę wieków temu w naukach przyrodniczych – a od kilku dziesięcioleci w naukach humanistycznych – za- uważono, że ustanowienie i śledzenie przebiegu stosunku przyczynowego jest niemożliwe w terminach ścisłej racjonalności: w gruncie rzeczy w logice nie ma przyczynowości. Otóż jesteśmy dzisiaj w trakcie prac nad wprowadzeniem do historii relacji typu logicznego. Jest oczywiste, że w momencie wprowadzenia do analizy historycznej relacji typu logicznego, takich jak wynikanie, wykluczenie, przekształcenie, przyczynowość znika. Należy się jednak wyzbyć przesądu, że historia bez przyczynowości to już nie historia”. M. Foucault, Kim pan jest, profesorze Foucault?, dz. cyt., s. 59. 8 Por. M. Foucault, Foucault odpowiada Sartre’owi. Rozmowa z J. P. Elkabbachem [w:] tegoż, Kim pan jest, profesorze Foucault?, dz. cyt., s. 174. 9 M. Foucault, Kim pan jest, profesorze Foucault?, dz. cyt., s. 58. 10 M. Foucault, Foucault odpowiada Sartre’owi, dz. cyt., s. 174. 11 Tamże, s. 174, 175. 12 Por. T. Flynn, Foucault’s mapping of history [w:] G. Gu(cid:427) ng (ed.), The Cambridge Companion to Foucault, Cambridge University Press, Cambridge 1994, s. 39; M. Foucault, ##7#52#aSUZPUk1BVC1WaXJ0dWFsbw== 18 I. Żywioł historii stawianym mu w latach 60. zarzutom, iż dokonuje zbrodni na historii, a tym samym doprowadza ją do upadku, Foucault okazuje się wrogiem nie samej historii, ale przeciwnikiem jej zawłaszczenia przez tradycyjną fi - lozofi ę. Odpierając oskarżenia o „zamordowanie historii”, Foucault odwo- łuje się do znanych szerszemu gronu odbiorców dzieł Georgesa Dumézila, Claude’a Lévi-Straussa i Jacquesa Lacana jak również do odkryć francu- skiej szkoły „Annałów”13. Sednem sprawy jest więc spór, toczony w latach 60. i 70. XX wieku zarówno na gruncie nauk fi lozofi cznych, jak i historycz- nych, który można by określić mianem sporu między humanistami, bro- niącymi autonomii świadomego podmiotu, a strukturalistami. Na obsza- rze nauk historycznych konfl ikt ten przybrał postać sporu między historią wydarzeniową (histoire événemen(cid:415) elle), narracyjną a nie-wydarzeniową (histoire nonévénemen(cid:415) elle). Obrońcy historii wydarzeniowej, czyli trady- cyjnego podejścia, uważali siebie za humanistów, stosujących przy bada- niu dokumentów metodę hermeneutyczną. Ich przeciwnikom natomiast bliżej było do nauk społecznych, nad hermeneutykę przedkładali podej- ście strukturalistyczne albo komparatystyczne, statystyczne argumenty czy techniki komputerowe14. Chociaż Foucault, oskarżany zarówno o „zamordowanie człowieka”, jak i „uśmiercenie historii”, niewątpliwie stał się częścią tego konfl iktu, jego dzieł nie da się jednak jednoznacznie przyporządkować myśli spod znaku strukturalizmu15. W jego dziele można bowiem znaleźć inspiracje Nietzsche, genealogia, historia [w:] M. Foucault, Filozofi a, historia, polityka. Wybór pism, tłum. D. Leszczyński, L. Rasiński, Wydawnictwo Naukowe PWN, Warszawa–Wrocław 2000, s. 131. 13 Por. M. Foucault, Sur les façons d’écrire l’histoire [w:] tegoż, DE, t. 1, nr 48, s. 585. 14 Por. T. Flynn, Foucault’s mapping of history, dz. cyt., s. 40. Zobacz też: tegoż, Sartre, Foucault, and Historical Reason, vol. 2, The University of Chicago Press, Chicago–London, 2005, s. 13. 15 Sam Foucault intensywnie odżegnywał się od etykietki strukturalisty. W Przedmo- wie do angielskiego wydania „Słów i rzeczy”, w której pisał: „Na zakończenie chciałbym skierować prośbę do angielskiego czytelnika. We Francji pewni ograniczeni «komentatorzy» wciąż przyklejają mi etykietę «strukturalisty». Nie udało mi się wpoić w ich ciasne umysły, że nie stosowałem żadnych metod, żadnych pojęć lub słów kluczowych, które cechują ana- lizę strukturalną. Byłbym wdzięczny poważniejszej publiczności za uwolnienie mnie od tego związku, który oczywiście przynosi mi zaszczyt, ale na który nie zasługuję. Możliwe, że istnie- ją pewne podobieństwa między pracą moją a strukturalistów. Nie wypada mi – bardziej niż innym – twierdzić, że dyskurs mój jest niezależny od warunków i reguł, których w dużej czę- ści jestem nieświadomy, a które wpływają na dokonywane dziś prace. Jednakże zbyt łatwo uchylać się od analizy takiej pracy przyczepiając jej szumną, lecz nieadekwatną etykietę”. ##7#52#aSUZPUk1BVC1WaXJ0dWFsbw== 1. Historia dla „poczciwych ludzi” 19 nie tylko „nową historią”, ale także jej oponentem, czyli historyzmem. Do tradycyjnej historiografi i zbliżałoby Foucaulta uznanie roli wydarzenia, które odczytuje on jednak w zupełnie nowy sposób16, dlatego też trafniej- szym określeniem na francuskie événement wydaje się tu słowo „zdarze- nie”. Traci ono bowiem zarówno swą powagę, jak i Heglowską spektakular- ność dziejową, otwierając przestrzeń, w której może pojawić się szczegół, banał; „aż do najmniejszego włoska, aż do brudu pod paznokciem”17. Tak ujęte zdarzenie ma jednak przede wszystkim rodowód w Nietzscheańskiej genealogii. „Zdarzenie – pisze Foucault – nie należy przez nie rozumieć de- cyzji, traktatu, rządów czy bitwy, lecz zmienną relację sił, przejętą władzę, przechwycony i zwrócony przeciwko swym użytkownikom słownik, domi- nację, która się osłabia, rozpręża i sama zatruwa, innego, który się zjawia zamaskowany”18. Wszystko to razem wciąż nie dostarcza jednak jasnej odpowiedzi na postawione wcześniej pytanie. Nie idzie tu rzecz jasna o wydobycie od autora jakiejś defi nicji tego, co można by nazwać historią, ale o zro- zumienie jakie założenia sprawiły, że możliwe stały się zarówno metoda archeologiczna, jak i genealogia. Pewne wskazówki na temat tego warun- kującego podłoża zostają wyeksplikowane przez Foucaulta w latach 70., a więc w „okresie genealogicznym”. Wydaje się, że niezależnie od tego, czy uznamy, iż w dziele Foucaulta dochodzi do rozłamu, który oddziela archeologię od genealogii i od okresu problematyzacji, czy też założymy, że są one komplementarne wobec siebie (a takie podejście zdaje się do- minować wśród współczesnych badaczy), tropy dotyczące tego podłoża nie tracą swojej ważności. Mogą one dotyczyć wszystkich dzieł tego my- śliciela, a przynajmniej nie pozostawać w sprzeczności z pracami nie-ge- nealogicznymi. Takie odczytanie potwierdza między innymi Paul Veyne w książce Foucault rewolucjonizuje historię19, który dostrzega jedną linię w wizji Foucaulta, spajającą rozumienie historii. Podobnego zdania jest również Thomas Flynn, który zauważa, że archeologia, genealogia oraz M. Foucault, Przedmowa do angielskiego wydania „Słów i rzeczy” [w:] tegoż, Filozofi a, hi- storia, polityka, dz. cyt., s. 49. 16 Por. T. Flynn, Foucault’s mapping of history, dz. cyt., s. 40. 17 M. Foucault, Theatrum Philosophicum [w:] tegoż, Filozofi a, historia, polityka, dz. cyt., 18 M. Foucault, Nietzsche, genealogia, historia, dz. cyt., s. 126. 19 P. Veyne, Foucault rewolucjonizuje historię, tłum. T. Falkowski, Wydawnictwo Adam s. 54. Marszałek, Toruń 2007. ##7#52#aSUZPUk1BVC1WaXJ0dWFsbw== 20 I. Żywioł historii okres problematyzacji, nie tylko nie wykluczają się, ale są ze sobą nieroze- rwalnie związane. Mają bowiem budowę szkatułkową; każdy z kolejnych okresów, implicite zawiera się w poprzednim. „Dlatego Foucault upiera się, że problem relacji władzy, który charakteryzuje jego genealogię, był tak naprawdę zasadniczym problemem archeologii, następnie, że kwes(cid:415) a prawdy i subiektywności, zasadnicze zagadnienie jego ostatnich prac, było podstawowym pytaniem wszystkich jego dzieł”20. 2. Historia jest wojną Jedną z istotnych wskazówek byłaby ta, która pojawia się w wykładach zatytułowanych Trzeba bronić społeczeństwa21. Bezpośrednio dotyczą one zagadnienia historii z punktu widzenia rządzących nią mechanizmów. Jed- nocześnie w tekstach tych znajdują się – nieczęste u Foucaulta – odwoła- nia do aktualności. Wykłady te łączą więc historyczną perspektywę i ak- tualność. Wskazanie sposobu w jaki autor Nadzorować i karać pojmuje historię przysparza jednak wielu trudności z uwagi na problem z określe- niem miejsca, z którego mówi Foucault. Niejednokrotnie bowiem granica między quasi-pozytywistycznym opisem dyskursów a autokomentarzem na temat własnej metody jest płynna, a autor z wielką łatwością lawiruje między wnętrzem a zewnętrzem opisu. Trudność ta dotyczy w przypadku Trzeba bronić społeczeństwa przede wszystkim relacji między dyskursem historyczno-politycznym, prezentowanym w wykładach a Foucaultowską genealogią. Odkrycie związków, łączących genealogię z dyskursem wojny, jest jednak ważne właśnie z punktu widzenia odpowiedzi na pytanie o to, czym jest historia dla Foucaulta. Filozof tymczasem ani nie deklaruje swo- jej przynależności do tego dyskursu, ani nie odcina się od niego. Zamiast tego, rozsiewa jedynie pewne tropy, które sugerują pokrewieństwo dys- kursu wojny z genealogią. Zanim prześledzimy owe tropy, przypomnijmy w jaki sposób Foucault opisuje dyskurs historyczno-polityczny. Dyskurs ten narodził się pod koniec XVI wieku i ustanawiał wojnę nieusuwalnym podłożem stosunków społecznych, twierdząc, że każde 20 T. Flynn, Foucault’s mapping of history, dz. cyt., s. 28. 21 M. Foucault, Trzeba bronić społeczeństwa. Wykłady w Collège de France 1976, tłum. M. Kowalska, Wydawnictwo KR, Warszawa 1998. ##7#52#aSUZPUk1BVC1WaXJ0dWFsbw==
Pobierz darmowy fragment (pdf)

Gdzie kupić całą publikację:

Ontologia bezkształtu
Autor:

Opinie na temat publikacji:


Inne popularne pozycje z tej kategorii:


Czytaj również:


Prowadzisz stronę lub blog? Wstaw link do fragmentu tej książki i współpracuj z Cyfroteką: