Cyfroteka.pl

klikaj i czytaj online

Cyfro
Czytomierz
00228 005811 13604964 na godz. na dobę w sumie
Opiekun - ebook/pdf
Opiekun - ebook/pdf
Autor: Liczba stron: 152
Wydawca: Self Publishing Język publikacji: polski
ISBN: 978-83-936801-4-6 Data wydania:
Lektor:
Kategoria: ebooki >> fantastyka >> fantasy
Porównaj ceny (książka, ebook (-8%), audiobook).

Uparta, zawzięta, ceniąca prawdę ponad wszystko- taka jest Paulina Kowal.

Czuły, troskliwy, opiekuńczy, ceniący własne przekonania ponad wszystko - taki jest Jakub Alert.

Zimna jak lód księżniczka Annabel i buntowniczy przybysz Alahir.

Dwa światy, dwie historie. Magiczna Edaria i romantyczny Wrocław.

Co z tego wyniknie? Przekonaj się sam…

Znajdź podobne książki Ostatnio czytane w tej kategorii

Darmowy fragment publikacji:

OPIEKUN IZABELA MROZIŃSKA BYDGOSZCZ 2014 © Copyright by Izabela Mrozińska Projekt okładki: Izabela Mrozińska ISBN 978-83-936801-4-6 Wszelkie prawa zastrzeżone. Rozpowszechnianie i kopiowanie całości lub części publikacji zabronione bez pisemnej zgody autora. Opiekun 4 Opiekun Rozdział I Pierwsze spotkanie Była chwila po 2000, Paulina Kowal ślęczała przed ekranem swojego laptopa i z uwagą śledziła doniesienia prasowe dotyczące ostatnich sondaży przedwyborczych. To była jej praca, nie tyle siedzenie przed komputerem, co wydobywanie z niego spośród gąszcza bzdurnych plotek tych informacji, które zainteresują czytelnika. Od dziecka pasjonowało ją dziennikarstwo i dlatego robiła wszystko, aby zrealizować swoje marzenie. Z wyróżnieniem skończyła studia dziennikarstwa i komunikacji społecznej na Uniwersytecie Wrocławskim. Bardzo poważnie traktowała naukę, to był jej priorytet. Za wszelką cenę chciała być najlepsza. Narzuciła sobie mordercze tempo. Może dlatego nie była lubiana na roku. Chłodna i wyniosła, emanowało z niej zimno. Wszystkich trzymała na dystans. Zdawała sobie sprawę z tego, że momentami była wredna dla kole- żanek, ale to nic nie znaczyło, liczył się tylko sukces, cel, który sobie dawno wytyczyła. Odkąd pamiętała zawsze była pyskata i nie bała się pytać, szczególnie wtedy, kiedy coś nie dawało jej spokoju. Zawsze starała się dociec prawdy. Gdy była małą dziewczynką często bawiła się w detektywa, z wielką pasją oglądała seriale o policjantach. Prawda, była jej mottem życiowym, nienawidziła, kiedy ktoś ją okłamywał, bywała wtedy bezlitosna. Jej artykuły w gazecie trafiały w samo sedno problemu. W tym roku okrzyknięto ją odkryciem i w końcu dostała swoją cotygodniową kolumnę w „Rewolcie”. Była z tego dumna, miała 28 lat i osiągnęła sukces. W końcu stać ją było na zakup wynajmowanego mieszkania na sukiennicach. Była spełniona, jej własne M4. Jak to brzmiało, niczym poezja. 5 Opiekun Otworzyła szeroko okno i spojrzała na przepiękny wrocławski rynek. To było jej miasto, pokochała je odkąd zaczęła studia, ono tętniło życiem i nieu- stannie się rozwijało. Mnóstwo zagranicznych inwestorów, coraz to nowe miej- sca pracy, za żadne skarby nie opuściłaby swojego Wrocławia. Przez chwilę się rozmarzyła, poczuła ogromną satysfakcję, udowodniła całemu światu, że jest coś warta, a szczególnie rodzicom, których szczerze nienawidziła. Wiedziała, że nie powinna tak myśleć ani czuć, ale to była prawda, ona nic ich nie obcho- dziła. Dla nich liczył się tylko alkohol. Dziwiła się, że jeszcze ich stać na utrzy- manie domu. Ciągłe awantury i libacje, wzajemne pretensje i żale, ona miała tego serdecznie dosyć. Dlatego odetchnęła z ulgą, kiedy po maturze mogła sta- mtąd wyjechać i zacząć wszystko od nowa, bez nich. Z zadumy wyrwał ją dzwo- nek telefonu. - Słucham?- spytała. - Paula mam dla ciebie robotę- powiedział Rafał. - Co jest szefie? - Szykuje się wielka afera. Podobno jakiś wysoko postawiony urzędnik opubli- kował w Internecie nielegalne pliki. Wkrótce policja ma go aresztować. - Podaj mi adres już tam jadę. - Zuch dziewczyna, wiedziałem do kogo zadzwonić, notuj Cieszkowskiego 34. Paula szybko zabrała najpotrzebniejsze rzeczy i wybiegła z mieszkania. Złapała taksówkę i czym prędzej pognała do podanej lokalizacji. Po 15 minutach dotarła na miejsce. Wokół nie było nikogo dlatego udało jej się przedostać bliżej budy- nku. Wykorzystała chwilę nieuwagi stróżów prawa i weszła do środka udając mieszkankę kamienicy. Miała przy sobie miniaturowy aparat. Wtargnęła do po- koju Mieleckiego przedostając się pod policyjną taśmą ochronną. Właśnie pstrykała zdjęcie, kiedy potknęła się i poleciała do przodu, aparat się rozbił. Zamiast jednak upaść na twardą podłogę wpadła w czyjeś ramiona. Obydwoje 6 Opiekun się zatoczyli i wylądowali na kanapie. Paula ocknęła się i zorientowała się, że siedzi jakiemuś facetowi na kolanach, a w dodatku obejmuje go za szyję i przytula do jego policzka. Nieznajomy wyglądał na zaskoczonego całą sytuacją. Paula zareagowała pierwsza, wstała z jego kolan i wojowniczo spojrzała mu w oczy. - Widzę, że gotuje się pani do walki- stwierdził mężczyzna. - Żaden obcy facet nie będzie mnie trzymał na kolanach- odparowała. - Hola, hola, jeśli mnie pamięć nie myli, to nie ja na panią wpadłem, usiadłem na kolanach i objąłem za szyję. Że też musiał jej to przypomnieć. Cholera jasna, teraz będzie musiała mu po- dziękować. - Dziękuję- wybąkała. - Niech sobie pani daruje te wymuszone podziękowania, i co do cholery pani tu w ogóle robi? - Kim pan jest, że zadaje takie pytania? - Tak się akurat składa, że jestem odpowiednią osobą na odpowiednim miejscu. - Doprawdy?, a ja jestem królewna Fiona- odparowała. - Niech pani przestanie żartować, bo się zdenerwuję. - I co wyrzuci mnie pan?- zapytała prowokacyjnie. - Ażeby pani wiedziała. - Akurat, nie jest pan do tego zdolny. - Czyżby?, to zaraz się pani o tym przekona- powiedział, podniósł ją i przerzucił sobie przez ramię. - Puść mnie, natychmiast, słyszysz, ty.. draniu ty, zacznę krzyczeć. - Bardzo proszę, mam to w nosie. Paula zaczęła go drapać i bić po głowie. Nie re-agował, dopiero kiedy zszedł na dół i postawił ją na chodniku chciał jej wygarnąć, co o niej myśli. 7 Opiekun W tym jednak momencie nie mógł nic powiedzieć, bo dziewczyna chciała go uderzyć, zareagował błyskawicznie i zdążył złapać jej rękę. Spojrzał jej w oczy dostrzegł w nich ten sam żar, który i on miał w sobie. Przez moment mierzyli się wzrokiem. Paulina skapitulowała pierwsza. Oto miała przed sobą godnego rywala. Dobra- pomyślała pierwsza runda dla niego, jednak wojna jeszcze się nie skończyła. Odwróciła się na pięcie i wściekła odeszła. Całkiem niezła- pomyślał Jakub, twarda niczym stal, ale jednocześnie coś w jej spojrzeniu mówiło mu, że to tylko pozory. Przeczuwał, że jeszcze nie raz się spotkają i bynajmniej nie będą to miłe chwile. Wrócił do budynku i zabrał się do pracy. Paulina musiała usiąść na ławce. Ręce jej się trzęsły ze zdenerwowania, jeszcze nigdy żaden facet jej tak nie potraktował. Co za bałwan, kretyn, idiota, ale musiała uczciwie przyznać, że pociągający idiota. Miał zgrabne, duże dłonie i zniewalające spojrzenie. Kiedy wylądowała na jego kolanach przeszedł ją dreszcz. Biła siła od tego mężczyzny, poczuła się przy nim bezpiecznie, zde- nerwowało ją to, ale jednocześnie przyciągało. Kiedy trochę ochłonęła postanowiła spróbować jeszcze raz, nie da się zbyć jakiemuś frajerowi. W końcu nazywa się Paulina Kowal i niech ją ktoś teraz spróbuje powstrzymać. Weszła do pobliskiego sklepu kupiła ciemne okulary i chustkę, zdjęła palto. Tym razem chciała wejść od tyłu budynku, wspięła się na schody przeciwpożarowe i dotarła na właściwe piętro. Miała szczęście, okno było uchylone, lekko je podważyła i wgramoliła się do środka, zahaczyła jednak niefortunnie o ramę i zbiła szybę raniąc głowę, straciła równowagę i spadła... wprost w czyjeś ramiona. Tym razem wylądowała na męskim torsie i to w do- datku na podłodze. - Cholera jasna, to znowu pani!- warknął ten sam mężczyzna, zaraz jednak złagodniał, kiedy zobaczył, że jest ranna. 8 Opiekun - Nic pani nie jest? - Nie nic, aaaa- zawyła z bólu- czoło. - Niech pani mi je pokaże- powiedział spokojnie. Wziął ją na ręce i zaniósł na kanapę. Początkowo chciała się zbuntować, lecz kiedy zauważyła, że nie ma wrogich zamiarów, a w jego oczach wyczytała troskę, poddała się. Posadził ją delikatnie i poszedł po apteczkę. Wziął potrze- bne rzeczy i zaczął opatrywać ranę, syknęła z bólu. - Przepraszam, ale muszę odkazić skaleczenie, miała pani szczęście, kilka centy- metrów niżej i rozcięłaby pani sobie łuk brwiowy, a tak wystarczy niewielki opa- trunek. Uraz szybko się zagoi- powiedział i cmoknął ją w policzek. Była zaskoczona tym co przed chwilą zrobił, już go miała przed godziną znienawidzić, a teraz jak mogła, kiedy tak czule się nią zaopiekował. - Dziękuję- powiedziała tylko i spojrzała mu w oczy. Tym razem zabrzmiało to szczerze, przez chwilę patrzył w te duże brązowe oczy, po czym pomógł jej się podnieść. - Czy w końcu powie mi pani, czego tu szuka? - Dlaczego to pana tak interesuje? - Niech pani nie przesadza- zdenerwował się. - A pan niech mi da spokój- powiedziała i szybko wstała a to był błąd bowiem za-kręciło jej się w głowie i znowu by upadła gdyby nie jej wybawca. Przy- trzymał ją przez chwilę, bał się, że ta kobieta zaraz zemdleje. Odgarnął jej włosy z czoła. - Widzi pani, po co się tak denerwować. Niech tylko powie mi pani dlaczego tu węszy a przestanę wypytywać. - A dlaczego to dla pana takie ważne?- nie dawała za wygraną. - Bo prowadzę śledztwo i nie lubię jak mi się ktoś pałęta pod nogami. - Pałęta pod nogami! Też mi coś- prychnęła. 9 - Czy możemy choć na chwilę zakopać topór wojenny? Inaczej będę musiał pa- Opiekun nią aresztować za utrudnianie śledztwa. - Nie ośmieli się pan. - Nie?- spytał prowokacyjnie. - Dobrze już powiem, piszę artykuł o pewnym senatorze, który jak się dowie- działam sfałszował pliki. - Skąd pani o tym wie? - Mam dobrych informatorów. - I wchodzi pani tak bez pukania do cudzego mieszkania, ładnie to tak? - A uważa pan, że można bezkarnie kogoś okradać? - A pani sądzi, że cel uświęca środki? - Nie, ale zawsze docieram do prawdy. Zabrzmiało to jak groźba. Przez chwilę poczuł się w defensywie. Szybko jednak odzyskał dawny spokój. - Ma pani szczęście, że trafiła na mnie. - Niech pan sobie nie pochlebia- prychnęła. - A pani niech mi nie przerywa. Gdyby był tu mój kolega już dawno zakułby pa- nią w kajdanki i nie bawił się w żadne dyskusje. - Dobrze, rozumiem aluzję, już znikam- powiedziała i zaczęła zbierać się do wyjścia. - Na miłość Boską niech pani siedzi- powiedział i złapał ją za nadgarstek- nie puszczę pani samej a poza tym moim zdaniem powinien panią zobaczyć lekarz. Pomógł jej wstać, nie wypuścił bynajmniej jej ręki. Zaprowadził do swojego forda, posadził jak małe dziecko w fotelu i zapiął pas. Zawiózł ją do szpitala, po godzinie w końcu dostała się na izbę przyjęć. Zrobili jej rentgen czaszki i prze- pisano środki przeciwbólowe. Paulina wychodziła z gabinetu, za nią szedł lekarz. - Niech pan pilnuje żony, aby się nie przemęczała- powiedział. 10 Opiekun - Przez parę dni może odczuwać lekkie zawroty głowy. Chłopak wczuł się w rolę, objął dziewczynę i powiedział. - Oczywiście doktorze, już moja w tym głowa, aby ukochana należycie odpo- częła. - Dobrze się bawisz?- wycedziła, kiedy wyszli ze szpitala. - O widzę, że już jesteśmy po brudziu- powiedział i cmoknął ją w policzek. - Jakub Alert. - Paulina Kowal- wydukała. - Skoro mamy już za sobą formalności, może powiesz mi gdzie mieszkasz? - Za dużo sobie pozwalasz- wypaliła. - Dziewczyno, czy ty zawsze na każde słowo reagujesz agresywnie? - Nie, tylko kiedy ktoś mnie zdenerwuje. - Kobieto, słyszałaś co powiedział lekarz, powinnaś odpocząć, a ja cię nie Pu- szczę samej w tym stanie. - Sukiennice 24. - Dziękuję. - Proszę. Resztę drogi przebyli w milczeniu. Kiedy dojechali do rynku Jakub zaparkował i pomógł Paulinie wyjść z samochodu. Nie zastanawiał się długo tylko wziął ją na ręce i wniósł po schodach. Była tak zmęczona, że nie pro- testowała, cały ubiegło tygodniowy stres teraz dał o sobie znać. Półprzytomna, odurzona lekami oparła tylko głowę na jego ramieniu. Próbował ją obudzić, lecz zasnęła na dobre. Musiał teraz znaleźć klucze, zaczął szukać ich w torebce. Paulina mamrotała przez sen, była rozpalona. Jakub wniósł ją do mieszkania i położył w sypialni na łóżku. Znalazł koc przykrył ją, chciał już wychodzić, kiedy otworzyła oczy i złapała go za rękę. - Zostań proszę- powiedziała. 11 Opiekun - Nie chcę być teraz sama. Wciągnęła go do łóżka. Był zaskoczony, jeszcze niedawno darła z nim przy- słowiowe koty, a teraz bezradna jak małe dziecko prosiła aby przy niej był. Nie mógł jej zostawić. Ułożył się obok, wpatrywał się w jej twarz, odgarnął kosmyk z czoła, znowu otworzyła oczy. Oparła rękę na jego piersi dotknęła wargami jego ust, po czym zasnęła wtulona w jego ramiona. Rozdział II Pierwsza noc Jakub przez dobrą godzinę wpatrywał się w sufit. Był w obcym Mie- szkaniu, leżał w obcym łóżku u boku nieznanej dziewczyny, a mimo to czuł się zadziwiająco dobrze. Wsłuchiwał się w jej oddech, był spokojny, w końcu udało mu się zasnąć, lecz nie na długo, obudził go krzyk Pauli. - Co się stało?- spytał. - Co, gdzie?- mówiła bezradnie i mała łza stoczyła się po jej policzku. - Spokojnie, wszystko będzie dobrze- powiedział i przytulił dziewczynę. To ją uspokoiło i ponownie zasnęła, tym razem już nic nie zakłóciło jego snu. Rano ponownie obudził go krzyk, lecz innego rodzaju. - Co ty tu robisz? Zerwał się jak oparzony z łóżka. Wyglądał tak rozkosznie, że nie wytrzymała i wybuchnęła śmiechem. - Jak ty wyglądasz? Spojrzał w lustro i też się roześmiał, faktycznie pognieciona koszula, włosy w nieładzie a na twarzy zarost, wyglądał jak zabijaka. - Zostałem bo mnie o to prosiłaś, czy ty nic nie pamiętasz? 12
Pobierz darmowy fragment (pdf)

Gdzie kupić całą publikację:

Opiekun
Autor:

Opinie na temat publikacji:


Inne popularne pozycje z tej kategorii:


Czytaj również:


Prowadzisz stronę lub blog? Wstaw link do fragmentu tej książki i współpracuj z Cyfroteką: