Cyfroteka.pl

klikaj i czytaj online

Cyfro
Czytomierz
00357 007084 14486296 na godz. na dobę w sumie
Oranżeria rodziny Williamsów - ebook/pdf
Oranżeria rodziny Williamsów - ebook/pdf
Autor: Liczba stron:
Wydawca: E-bookowo Język publikacji: polski
ISBN: 9788362480074 Data wydania:
Lektor:
Kategoria: ebooki >> inne >> inne
Porównaj ceny (książka, ebook (-15%), audiobook).
Cassandra Williams po ośmiu latach nieobecności przylatuje do rodzinnego domu w Singleton (Zachodnia Australia) na odczytanie testamentu swojego wujka Denisa, który umarł od ukąszenia przez węża. Już pierwszego wieczoru po przylocie wokół Cassandry zaczynają dziać się dziwne, wręcz niewytłumaczalne rzeczy doprowadzając ją do obłędu. Z pomocą przychodzi jej ciotka, która daje jej namiary na prywatnych detektywów - Piotra i Annę Balickich, którzy postanawiają pomoc jej wyjaśnić wiele niezrozumiałych faktów. Zaskakujące wydarzenia oraz dokonane odkrycia w budynku oranżerii przez bohaterów książki sprawiają, że od początku aż po koniec tej historii trwająca akcja trzyma w napięciu i do końca nie można być pewnym, kto jest faktycznie przestępcą. Jesteś ciekawy, kto morduje członków rodziny Williams...? FRAGMENT: Zimny wiatr po raz już nie wiadomo który owiał twarz Anny. Stojąc na ganku patrzyła na światło ulicznej latarni, które rzucało skąpe oświetlenie na aleję i oranżerię, skąd spodziewała się nadejścia Piotra. Spojrzała nerwowo kolejny raz na zegarek. Przecież powiedziałem ci, że wrócę najdalej za dwie godziny. Piotr, wychodząc z zarośli, szedł przez trawnik, który jeszcze nie tak dawno badał ostrzem. Piotrze, nigdy tego więcej mi nie rób. Może dla ciebie jest normalne to, co robisz, ale moje nerwy też mają swoje granice wytrzymałości. Musiałem tam wejść. Wyjaśniłem wiele bardzo istotnych rzeczy, które do dziś były dla wszystkich wielką zagadką. Słuchaj, jak chcesz się na mnie złościć, to zrób to później, a teraz posłuchaj mnie. Zaczekaj, Adams jest tutaj. Myślę, że to z nim powinieneś porozmawiać. Mówiłam mu, że wszedłeś... Adams jest tutaj? Powinien być na przyjęciu u Katie Jones zdziwił się Piotr. Dobrze się składa, bo mam coś dla niego. Posłuchaj mnie... Miałeś kolejny raz szczęście, lecz wszystko, mój drogi, ma swój początek i koniec, musisz o tym pamiętać. Skoro powiedziałeś mi już wszystko, to powiedz mi jeszcze, kiedy chcesz lecieć do Sydney. A tak w ogóle to wejdźmy do środka, bo jeszcze chwila i podzielę los Cassandry powiedziała Anna, kiedy zakończył swoją opowieść. No właśnie, masz jakieś informacje odnośnie stanu jej zdrowia? Anna przybrała groźną minę spoglądając na męża. Już dobrze, nie denerwuj się. Myślę, że w niedzielę wieczorem wylecę. W Sydney będę rano w poniedziałek. Nie sadzę, by Heniu i jego znajomy, kapitan Peter Stonn nie pomogli mi ustalić, skąd ci tutaj dostają przesyłki kwiatów. Myślę Aniu, że w najgorszym wypadku we wtorek będę już z powrotem. Anna skinęła głową. Skoro musisz tam lecieć, to leć. Pytałeś o Cassandrę. Nic o niej nie wiem. Czekamy, aż zadzwoni ze szpitala David Jenkis.
Znajdź podobne książki Ostatnio czytane w tej kategorii

Darmowy fragment publikacji:

Janusz Brzozowski Oranżeria rodziny Williamsów Janusz Brzozowski: Oranżeria rodziny Williamsów | 3 © Copyright by Janusz Brzozowski e-bookowo Projekt okładki: Sabina Bączkowska ISBN 978-83-62480-07-4 Wydawca: Wydawnictwo internetowe e-bookowo www.e-bookowo.pl Kontakt: wydawnictwo@e-bookowo.pl Wszelkie prawa zastrzeżone. Kopiowanie, rozpowszechnianie części lub całości bez zgody wydawcy zabronione Wydanie I 2011 www.e-bookowo.pl Janusz Brzozowski: Oranżeria rodziny Williamsów | 4 Składam serdeczne podziękowania Żonie, jak i moim przyjaciołom za pomoc w napisaniu tej książki. Janusz Brzozowski www.e-bookowo.pl Janusz Brzozowski: Oranżeria rodziny Williamsów | 19 – Dziękuję za dobre chęci, mój synu, ale przyda mi się mały spacer. Całą drogę od siebie przeszedłem pieszo i muszę się przyznać, że dobrze mi to zrobiło. – W takim razie do zobaczenia na obiedzie. – Roger Williams wsiadł do samochodu, ruszając ostro w stronę domu. Zostawszy sam, pastor ostrożnie się rozejrzał. Do- okoła panowała całkowita cisza. Idąc powoli, wyraźnie wi- dział świecące się w pokojach jaskrawe światła. *** Stuk w okienną szybę powtarzał się ze zmienną często- tliwością. Cassandra, budząc się, nie była do końca pewna, czy śni czy rzeczywiście słyszała przez sen pukanie w szybę. W po- koju panowała ciemność. Nie zapalając światła narzuciła na siebie szlafrok i podeszła do uchylonego okna. – Cassandro, tutaj jestem. Patrząc uważnie, nie mogła w ciemności dostrzec posta- ci, którą słyszała. – Cassandro, to ja, Roger – usłyszała tuż pod oknem. – Co ty robisz za podchody? Zachowujesz się jak dziec- ko. – Muszę się z tobą spotkać najszybciej jak jest to możli- we, jeszcze przed obiadem. Od naszej rozmowy wiele może zależeć. Ja nie żartuję, Cassandro. Będę na ciebie czekał na plaży, koło łódek za piętnaście minut. Raptowna cisza, jaka nastała po tych słowach, wzbudziła www.e-bookowo.pl Janusz Brzozowski: Oranżeria rodziny Williamsów | 20 w niej niepokój. Zasłoniła okno i zapaliła światło. Bez- myślnie patrząc na dywan, dała się owładnąć beztroskim wspomnieniom z lat beztroskich i szczęśliwych. Gdyby ten dywan umiał mówić, pomyślała. Rozczesując włosy, spoj- rzała na zegarek, była 18.05. Założyła ciepły, wełniany swe- ter, dżinsy, ulubione adidasy i wyszła z pokoju. Na schodach jak i na korytarzu nie było nikogo. Odgłos rozmów dobiegł ją z salonu. Zamknęła cicho drzwi i wyszła na ganek. W świetle palących się dwóch ulicznych lamp zobaczyła wydobywająca się z ust parę. Zimno, pomyślała schodząc ze schodów. – Cassandro, drogie dziecko, jak ty wydoroślałaś! – Rozległo się nagle. Słowa pastora zaskoczyły ją. – Pastor Bugg, jak się cieszę, że pastor do nas przyszedł. Proszę mi wybaczyć, ale muszę przebiec jeszcze jedno peł- ne okrążenie, by zakończyć na dzisiaj swoja gimnastykę – wymyśliła na poczekaniu. – Zrób to, dziecko, jak najszybciej, to wilgotne powie- trze nie sprzyja zbytnio zdrowiu. – Już biegnę. W świetle ostatniej latarni zbiegła z asfaltowej alei na piaszczystą dróżkę prowadzącą na plażę. Niebo wypoga- dzało się. Od strony domu wyłaniał się w zimnej poświacie księżyc, rzucając na ocean skąpe światło. Dochodząc do stojących w szeregu łódek zatrzymała się i cicho zawołała: – Roger, gdzie jesteś? – Odczekała chwilę i powtórzyła wołanie. – Nie krzycz tak głośno, bo jeszcze w domu nas usłyszą. www.e-bookowo.pl Janusz Brzozowski: Oranżeria rodziny Williamsów | 21 – Myślisz, że nie powinni? – roześmiała się. – Coś ty tym razem wymyślił? – Ja nic nie wymyśliłem. Chciałem cię tylko uprzedzić, że twój przylot stał się dla wielu osób bardzo kłopotliwy. Myślę, że najlepiej w twojej sytuacji byłoby, byś wyjechała z Singleton na dwa, trzy tygodnie. Wiem, Cassandro, co mówię. Nie chciałbym, by ci się stało coś złego. Wyjeżdża- jąc stąd uniknęłabyś poważnych kłopotów. Wybacz mi to, co ci teraz powiem, ale z tego, co wiem, ktoś z naszej wspaniałej rodziny doszukał się w dokumentach, że nie je- steś córką Adama Williamsa. Ponieważ nie byłem pewny, czy będę na dzisiejszym obiedzie, napisałem do ciebie list, z którego dowiesz się wszystkiego, co się wokół ciebie święci. Zarys cicho mówiącej postaci wolno do niej się zbliżał. – Mówisz tak cicho, Roger, że ledwo cię słyszę. O jakich kłopotach ty mówisz? – Nie czas teraz na tłumaczenie. Wysłałem ten list do ciebie wczoraj. Gdy go dostaniesz, dobrze przemyśl to, co ci tam napisałem. Teraz wracaj do domu, bo nie wiadomo, co pomyślą, jak zobaczą nas razem. Musisz uważać na sie- bie, Cassandro, i na to, co robisz. Wiele osób z naszej ro- dziny bardzo nieprzychylnie mówi o tobie i chciałoby się ciebie pozbyć. Boję się, że przez złość mogą cię uwikłać w jakąś paskudną sprawę, z której wygrzebać ci się będzie bardzo ciężko. Wracaj już do domu i uważaj na siebie. Ja przyjdę za chwilę. Cassandra bez słowa odwróciła się i skierowała się www.e-bookowo.pl Janusz Brzozowski: Oranżeria rodziny Williamsów | 22 w stronę domu. Po kilku krokach przystanęła i odwróciła się do niego. – Tylko przyjdź zaraz, widział mnie pastor, jak biegłam na plażę. – Zaraz będę, wypalę papierosa i zaraz się zjawię – za- pewnił Roger. Podejście pod stromą wydmę kosztowało ją sporo wysił- ku. Nie zauważyłam, by ktoś miał do mnie o coś żal, pomy- ślała, dochodząc do asfaltowej alei oświetlonej przez latar- nię. Łapczywie łapiąc powietrze, nie mogła zapomnieć jego słów. Kto może być na mnie zły? Ja nikomu przecież nic nie zrobiłam. Co on plecie, że nie jestem cór... Gwałtowny wybuch oburzenia spowodował, że przestała nad sobą panować. Odwróciła się i zaczęła biec w stronę, z której dopiero przyszła. Schodząc z wydmy głośno wołała: – Roger, gdzie jesteś? Muszę z tobą porozmawiać! To nieprawda, co mówiłeś! Odczekała chwilę i krzyknęła ponownie z całych swoich sił. Zażartował sobie ze mnie, zawsze taki był, a ja głupia ponownie dałam się na to nabrać, pomyślała, obchodząc dookoła łódki. Coraz większa wściekłość ogarniała ją na myśl o jego reakcji przy stole. Mijając ostatnią z łódek po- tknęła się o coś, co leżało na piasku. Dotknęła delikatnie przeszkody nogą. Tuż pod stopą dojrzała zielonkawy, roz- świetlony kolor tarczy i wskazówek zegarka. Schyliła się. Przełamując strach dotknęła świecącego przedmiotu i momentalnie odskoczyła na bok. W ułamku sekundy zro- www.e-bookowo.pl Janusz Brzozowski: Oranżeria rodziny Williamsów | 23 zumiała, że była to ręka człowieka. Upadając na kolana nie myślała o zimnie i mokrym piasku. Odruch niesienia po- mocy sprawił, że nie spojrzała nawet na twarz leżącego człowieka, która spowita była głębokim cieniem. Po omacku chwyciła przegub ręki usiłując wyczuć tętno. Leżący człowiek był martwy. *** W salonie, gdzie wszyscy czekali na przybycie Rogera i Heleny Wiliamsów, trwała gorąca dyskusja o wojnie w Iraku. – Uważam panowie, że ta wojna w ogóle jest niepo- trzebna. Myślę, że każdy naród powinien pilnować swojego podwórka, a nie wtrącać się w czyjeś sprawy. – Major David Jenkins odstawił kieliszek, w którym miał jeszcze koniak, wstał i poważnie spojrzał na mężczyzn. – To, co robią w tym Iraku, to czyste morderstwo. Ciało pastora Bugga na samą myśl o morderstwie prze- szył dreszcz. – Myślę, panowie, że gdyby w ludziach nie zakorzeniła się żądza przemocy, świat inaczej by wyglądał. Nasz Zba- wiciel głosił: „Kochaj bliźniego swego jak siebie samego”… – Zgadzam się całkowicie z pastorem, ale ludzie do tego jeszcze nie dorośli. – Matthew Jenkis, mówiąc te słowa, spojrzał na pastora, a następnie na ojca. – Nie sądzisz ojcze, że trzeba by obudzić już Cassandrę? – zmienił temat. www.e-bookowo.pl Janusz Brzozowski: Oranżeria rodziny Williamsów | 247 Spis treści: Rozdział 1............................................................................. 5 Rozdział 2 .......................................................................... 26 Rozdział 3 .......................................................................... 46 Rozdział 4 ......................................................................... 117 Rozdział 5 ........................................................................ 183 Rozdział 6 ........................................................................ 210 Epilog .............................................................................. 233 www.e-bookowo.pl JANUSZ BRZOZOWSKI Urodził się 58 lat temu w Polsce, w tętniących studenckim życiem Gliwicach. Od najmłodszych lat marzył o tym, by zostać pisarzem. W grę nie wchodziło zarobkowa- nie, lecz możliwość przelania na papier swoich odczuć, myśli, wy- obraźni, której mu do dnia dzisiej- szego nie brakuje. Zadebiutował już w szkole średniej, pisząc pracę, w której wcielił się w postać adwo- kata broniąc winną popełnienia zbrodni Antygonę. Praca jego została bardzo wysoko wy- różniona. W wieku lat 27 z żoną i 3-letnią córeczką emi- gruje do Australii, zaliczając po drodze Austrię, gdzie spędza 2 lata. Obowiązek utrzymania rodziny oraz nauka nie pozwalały mu na oddanie się mojej życiowej pasji – pisaniu. Dopiero teraz, gdy jest już wolny od obowiązków, może pozwolić sobie na swoje przyjemności. Janusz Brzozowski zadebiutował w roku 2010 dwoma książkami „Sen” oraz „Tydzień u rodziny” (wyd. Goneta). Książki te spotkały się z doskonałymi recenzjami kryty- ków oraz zainteresowaniem wśród internautów, zdoby- wając nagrodę w konkursie na najlepszą książkę na jesień 2010.
Pobierz darmowy fragment (pdf)

Gdzie kupić całą publikację:

Oranżeria rodziny Williamsów
Autor:

Opinie na temat publikacji:


Inne popularne pozycje z tej kategorii:


Czytaj również:


Prowadzisz stronę lub blog? Wstaw link do fragmentu tej książki i współpracuj z Cyfroteką: