Cyfroteka.pl

klikaj i czytaj online

Cyfro
Czytomierz
00598 005668 12759403 na godz. na dobę w sumie
Ostatni lodzermensch. Robert Geyer 1888-1939 - ebook/pdf
Ostatni lodzermensch. Robert Geyer 1888-1939 - ebook/pdf
Autor: Liczba stron: 187
Wydawca: Wydawnictwo Uniwersytetu Łódzkiego Język publikacji: polski
ISBN: 978-8-3796-9445-7 Data wydania:
Lektor:
Kategoria: ebooki >> naukowe i akademickie
Porównaj ceny (książka, ebook (-21%), audiobook).
 Dzieje Łodzi w XIX i XX stuleciu to nie tylko elektryzująca wyobraźnię historia „polskiego Manchesteru” - miasteczka, które w ciągu półwiecza stało się przemysłową metropolią; nie tylko wielobarwna historia „tygla narodów, kultur i religii”; wreszcie nie tylko znaczone kontrastami i konfliktami społecznymi dzieje „złego miasta”. To również historia fortun i karier słynnych „lodzermenschów”. Jedną z najciekawszych, a zarazem najmniej znanych postaci spośród nich pozostaje Robert Geyer - wnuk Ludwika, twórcy potęgi rodu i pierwszego łódzkiego fabrykanta. Robert należał do ostatniego pokolenia wielkich łódzkich przemysłowców, które zeszło z areny dziejów wraz z wybuchem II wojny światowej, kładącym kres „Ziemi Obiecanej”. Był człowiekiem wielu pasji -przedsiębiorcą, działaczem gospodarczym, społecznikiem, politykiem łączącym konserwatywne przekonania z poparciem dla Piłsudskiego, wreszcie człowiekiem zafascynowanym ... Skandynawią, co zaowocowało przyjęciem przez niego funkcji konsula honorowego Finlandii w Drugiej
Znajdź podobne książki Ostatnio czytane w tej kategorii

Darmowy fragment publikacji:

Przemysław Waingertner – Uniwersytet Łódzki, Wydział Filozofi czno-Historyczny Instytut Historii, Katedra Historii Polski Najnowszej, 90-219 Łódź, ul. Kamińskiego 27a RECENZENT Arkadiusz Adamczyk REDAKTOR WYDAWNICTWA UŁ Bogusława Kwiatkowska SKŁAD I ŁAMANIE AGENT PR PROJEKT OKŁADKI Łukasz Orzechowski Tłumaczenie na jęz. fi ński fi nansowane przez fi rmę Polarheat © Copyright by Uniwersytet Łódzki, Łódź 2014 Wydane przez Wydawnictwo Uniwersytetu Łódzkiego Wydanie I. W.06715.14.0.M ISBN 978-83-7969-423-5 Wydawnictwo Uniwersytetu Łódzkiego 90-131 Łódź, Lindleya 8 www.wydawnictwo.uni.lodz.pl e-mail: ksiegarnia@uni.lodz.pl tel. (42) 665 58 63, faks (42) 665 58 62 Druk i oprawa: Quick Druk Spis treści Wstęp ................................................................................ 7 Rozdział I. Z Sępiego Rodu ........................................... 13 1. Protoplasta gatunku .................................................. 13 2. Hybris i Nemezis ....................................................... 31 3. Uczniowie Czarnoksiężnika ...................................... 48 Rozdział II. Dinozaur Ziemi Obiecanej ........................ 71 1. Koniec świata „lodzermenschów” ............................. 71 2. Gente Germanus natione Polonus ............................. 88 3. Fin i Polak – dwa bratanki? ....................................... 108 Zakończenie .................................................................... 125 Bibliografi a ...................................................................... 129 Summary .......................................................................... 133 Viimeinen „lodzermensch” Robert Geyer (1888–1939) (Streszczenie w jęz. fi ńskim) ................. 135 Aneks ................................................................................ 159 5 Wstęp Dzieje Łodzi – „Ziemi Obiecanej”, „polskiego Mancheste- ru”, „włókienniczego Klondike”, „perły w koronie dynastii Ro- manowów”, żeby wymienić tylko niektóre sugestywne okre- ślenia, jakimi przez ostatnie dwa wieki historycy, publicyści, politycy, działacze gospodarczy, przedsiębiorcy i literaci próbo- wali uchwycić i lapidarnie scharakteryzować fenomen miasta nad Łódką – utożsamiane są powszechnie przede wszystkim z historią spektakularnego sukcesu ekonomicznego, zawrotną karierą niewielkiej osady, która w ciągu niespełna pół wieku w iście amerykańskim tempie zamieniła się w tętniący życiem i pracą, dyszący ambicjami wielkich zysków, naznaczony ludz- kimi triumfami i upadkami, pychą i krzywdą „kominogród”, wielką włókienniczą metropolię. Ta niezwykła kariera fascynuje i skupia uwagę zarówno zawodowych dziejopisów, jak i lokalnych amatorów-pasjona- tów regionalnej historii, zapatrzonych w wielką przeszłość swej „małej ojczyzny”. Z ich tekstów wyłania się prawdziwie epicka historia Łodzi. Miasta, które w drugiej połowie XIX w. stało się dla przedsiębiorczych i bezwzględnych fabrykantów i fi nansistów, ówczesnych „biznesmenów-wizjonerów” wymarzonym miej- scem dla zrealizowania snów o zawrotnej karierze i zdobyciu bajecznego majątku. Ośrodka przemysłowego, który poprzez swój bezprecedensowy ekonomiczny sukces zadaje i dziś kłam rozpowszechnionym stereotypom o historii Polski jako ciągu bohaterskich, romantycznych i… kończących się porażkami walk o granice czy polityczny prestiż oraz powstańczych zry- wów. Wielkiej „kuźni fortun”, stanowiącej zarazem znakomi- 7 ty przykład dokonującego się u schyłku XIX w. i na początku XX stulecia na ziemiach polskich – oczywiście nie bez spo- łecznych ofi ar, wśród których na pierwszym miejscu należy wymienić opłakaną sytuację materialną i nędzną wegetację części środowiska robotniczego – wielkiego awansu cywiliza- cyjnego, gospodarczego i technologicznego. Dzieje miasta nad Łódką to także heroiczny, budujący przykład walki z przeciwnościami, ponawianych prób budo- wania na zgliszczach dawnej świetności. Tak było przecież po zakończeniu I wojny światowej i odzyskaniu przez Polskę niepodległości, kiedy Łódź, jako wielki ośrodek przemysłu włókienniczego, zaczęła przeżywać poważne kłopoty ekono- miczne. W wyniku dojścia do władzy bolszewików i oderwania się ziem polskich od rosyjskiej gospodarki, przemysł łódzki został jednocześnie pozbawiony niewyczerpanego źródła ta- nich surowców i nienasyconego rynku zbytu, jakim było dlań imperium Romanowów. Dławione kryzysem miasto musiało borykać się z bezrobociem, biedą i będącymi ich wynikiem napięciami społecznymi, do których dochodziła jeszcze ostra walka o „rząd dusz” w mieście pomiędzy obozem narodowym, socjalistami i zwolennikami autorytarnych rządów Józefa Pił- sudskiego. Choć dawna „Ziemia Obiecana” była już wtedy tyl- ko cieniem swej dumnej przeszłości, nadal można było nad Łódką znaleźć przedsiębiorców, którzy na przekór „trudnym czasom”, na przekór wszystkiemu potrafi li udowodnić sobie i innym, iż Łódź jest nadal miejscem, w którym można robić korzystne interesy, w mozole budować rodzinne fortuny i kon- tynuować „lodzermenschowską” tradycję. Dzieje Łodzi to również pasjonująca dla miłośników Klio, owocująca licznymi badaniami i interesującymi publikacjami, historia prawdziwego „tygla” narodów, kultur i religii, w któ- rym obok siebie przez półtora wieku egzystowały cztery naro- dowości. I choć często nie było to sąsiedztwo łatwe, a różnice etniczne były pogłębiane przez odrębności religijne, poczucie kulturowej obcości, konfl ikty społeczne i polityczne, to jednak 8 dopiero prawdziwe kataklizmy, jakimi okazały się dla naszego miasta – również w kontekście jego wielonarodowego i wielo- kulturowego charakteru – II wojna światowa i hitlerowska oku- pacja, sprawiły, iż Łódź polsko-niemiecko-żydowska (dodać na- leżałoby również i „rosyjska” do I wojny światowej – nad Łódką w okresie zaborów zadomowiła się przecież wcale liczna z cza- sem, choć stanowiąca swoistą enklawę, rosyjska kolonia „woj- skowo-policyjno-urzędnicza”) odeszła w przeszłość. Koniec wielonarodowościowej Łodzi nastąpił w drama- tycznych okolicznościach, wyznaczonych z jednej strony przez koszmar istnienia i zagłady łódzkiego getta, z drugiej przez exodus niemieckiej ludności przed zbliżającą się ze wschodu Armią Czerwoną, ludności obawiającej się nie tylko Sowietów i bolszewii, ale także rewanżu za lata wojennej poniewierki ze strony polskich mieszkańców „niemieckiego” do niedawna Litzmannstadt. I wreszcie – co również istotne i stało się najważniejszym impulsem dla napisania niniejszej książki – historia „polskie- go Manchesteru” to historia konkretnych „ludzi Łodzi” – osła- wionych „lodzermenschów” i ich rodzin budujących przemy- słową potęgę miasta. To dzieje „małej ojczyzny” potężnych przemysłowych i bankierskich, niemieckich, żydowskich, ale i zapatrzonych w ich przykład, terminujących dopiero w wiel- kim biznesie, mozolnie dobijających się uznania i pozycji – pol- skich rodów. To historia przybyłych z Niemiec, ale także z róż- nych regionów ziem polskich, pozostających wówczas pod zaborem pruskim i rosyjskim, na zawsze wrosłych w łódzki pejzaż swymi gospodarczymi sukcesami rodzin Scheiblerów, Grohmanów, Poznańskich, Herbstów, Heinzlów, Meyerów, Biedermannów, Barcińskich, Anstadtów, a także rodzimych, polskich łódzkich i podłódzkich rodów, takich jak Urbanow- scy. To wreszcie dramatyczna, obfi tująca we wzloty i upadki, naznaczona sukcesem, ale i porażkami historia wielkiej familii faktycznych „założycieli miasta” – rodu Geyerów. To właśnie im – choć przede wszystkim wnukowi legendarnego „ojca mia- 9 sta”, Ludwika Ferdynanda, Robertowi Geyerowi – poświęcono tę książkę. Jej treść została podzielona na dwa zasadnicze rozdzia- ły. Pierwszy z nich – to przedstawienie zarysu dziejów fami- lii Geyerów: opowieść o bajecznej karierze jego protoplasty, a zarazem „pierwszego lodzermenscha” w historii i miasta, Ludwika Ferdynanda; o kolejach jego imponującego sukcesu, a następnie spektakularnego upadku; wreszcie – o heroicz- nych wysiłkach jego synów, z determinacją dążących do odbu- dowy rodzinnej fortuny i wprowadzenia na powrót nazwiska Geyerów na społeczny i gospodarczy łódzki Olimp. Szczególnie dużo miejsca poświęcono w tym rozdziale naj- wybitniejszemu przedstawicielowi rodziny, „królowi włókna” Ludwikowi, ale również jego synowi Gustawowi – ojcu Roberta. Rozdział drugi to historia życia i kariery Roberta Geyera – tego, któremu przypadła trudna rola wprowadzenia rodzin- nego przedsiębiorstwa w okres niepodległej Rzeczypospolitej; odnalezienia dla niego miejsca w gospodarce międzywojennej Polski w warunkach (jak już wcześniej wspomniano) utraty wielkich rosyjskich rynków zbytu i zaplecza surowcowego, bę- dących przed I wojną światową, jak się zdawało, warunkiem koniecznym ekonomicznej ekspansji i rozwoju przemysłowej Łodzi; w państwie biednym, które padało ofi arą kolejnych kryzysów fi nansowych i ekonomicznych – najpierw trudności powojennej odbudowy i porozbiorowej integracji gospodarki, później katastrofalnej hiperinfl acji, wreszcie wielkiego kryzy- su gospodarczego pierwszej połowy lat trzydziestych. Rozdział ten ukazuje trzy oblicza spadkobiercy rodzinnej fortuny – przedsiębiorcy, włókiennika, ale także wszechstron- nego biznesmena i obdarzonego intuicją inwestora w różnych branżach krajowego przemysłu; Niemca z pochodzenia, który po odrodzeniu Rzeczypospolitej w polskiej już Łodzi w mia- rę upływu lat coraz mocniej poczuwał się do bycia Polakiem z wyboru – angażował się na polskiej scenie politycznej oraz na niwie społecznej dla dobra lokalnej łódzkiej polsko-nie- 10 miecko-żydowskiej społeczności, płacąc po wybuchu II wojny światowej i zaprowadzeniu w Łodzi okupacji hitlerowskiej za swe wybory cenę najwyższą – ponosząc śmierć z rąk rodaków wyznających zbrodniczą ideologię narodowego socjalizmu, gi- nąc z rąk Niemców, z którymi dzieliło go wszystko oprócz po- chodzenia; wreszcie przedsiębiorcy i społecznika, który nową publiczną pasję odnalazł w służbie dyplomatycznej, zaprzęga- jąc dla jej potrzeb dotychczasowe doświadczenia biznesowe i w działalności społecznej. Jednak książka ta nie jest tylko przewodnikiem po losach Roberta Geyera, jego rodziców i wielkiego dziada. Ich przed- sięwzięcia, sukcesy i porażki stawały się czasem pretekstem do szerszego nakreślenia gospodarczego, społecznego i poli- tycznego tła ich aktywności – zarówno w kontekście lokalnym, łódzkim, jak też ogólnopolskim czy też – przed I wojną świato- wą – imperium rosyjskiego. Czasami zatem opowieść o Geyerach stawała się opo- wieścią o „wielkiej Łodzi” schyłku XIX w., meandrach życia gospodarczego międzywojennej Polski, a także międzynaro- dowych relacjach Drugiej Rzeczypospolitej i tajnikach dyplo- matycznego rzemiosła. * * * Autor chciałby wyrazić wdzięczność osobom, których przy- chylność i pomoc umożliwiły mu jej wzbogacenie o cenny mate- riał ikonografi czny. Podziękowania za życzliwość należą się Pani Dyrektor Muzeum Miasta Łodzi (MMŁ) Małgorzacie Lauren- towicz-Granas i Panu Dyrektorowi Centralnego Muzeum Włó- kiennictwa w Łodzi (CMW) Marcinowi Oko. Za bezinteresowną pomoc, wyrażającą się w przeprowadzeniu kwerendy zbiorów i pomocy w wyborze ilustracji dziękuję kustoszowi Mirosławo- wi Jaskulskiemu (MMŁ) i starszemu kustoszowi Piotrowi Ja- worskiemu (CMW), wreszcie za pomocne rady – Pani Kierow- nik Działu Historii MMŁ Beacie Kamińskiej oraz pracownikom MMŁ Panom Cezaremu Pawlakowi i Marcinowi Szymańskiemu. 11 ROZDZIAŁ I Z Sępiego Rodu 1. Protoplasta gatunku Na miano założyciela „łódzkiej dynastii” Geyerów, a zara- zem pierwszego „lodzermenscha” i protoplasty tego szczegól- nego gatunku „ludzi Łodzi”, twórców potęgi „Ziemi Obieca- nej”, przemysłowców ambitnych i zdeterminowanych na tyle, aby osiągnąć oszałamiający fi nansowy triumf i awansować na szczyty społecznej hierarchii, przedsiębiorców bezwzględ- nych w interesach, a przy tym obdarzonych wymykającym się racjonalnym miarom, niezwykłym zmysłem do interesu – tym co Niemcy określają terminem „czucie opuszkami palców” – zasłużył z pewnością dziad Roberta Geyera, Ludwik. Był to pierwszy łódzki fabrykant „z prawdziwego zdarzenia”, na gło- wę którego wielki sukces osiągnięty w branży włókienniczej ściągnął oskarżenia zawistnej konkurencji o nieczyste machi- nacje fi nansowe i przekupywanie skorumpowanej rosyjskiej administracji, a także posądzenia o paranie się czarną magią i pakt z samym diabłem ze strony zatrudnianych przez niego prostych robotników. „Przemyślny to był jucha Niemiec. Fabrykę kazał zaopa- trzyć w dobrą liczbę okien, a mianowicie w trzysta sześćdzie- siąt pięć! W tyle, ile jest dni w roku. Chodziło mu przecież o to, aby każdego dnia w roku złote promienie słoneczne, wpadające przez jego szyby do jego fabryki, na jego warsz- 13 taty, zamieniały się na nich w jego złote rubelki. A, że lata były słoneczne, pogoda mu sprzyjała, pomieścił więc dodatko- wo jeszcze jedno okno na złote ruble w dachu. To specjalnie na rok przestępny, kiedy przypada trzysta sześćdziesiąt sześć dni… Po co miał być stratny? Przecież dobry i ten jeden dzień, choć co cztery lata” – tak stara miejska legenda z pierwszej połowy XIX w., przy- toczona przez wielkiego miłośnika historii Łodzi, Zdzisława Konickiego, w jego książce pt. Dziwy nad Łódką1, charakte- ryzowała „czarodziejskie” praktyki przodka Roberta Geyera i pioniera przemysłowej Łodzi. Tego samego, którego przed- siębiorcy-rywale i robotnicy nazywali „królem perkalu”, „Sak- sończykiem”, „panem Gajerem”, „niemieckim czarnoksiężni- kiem” – lub po prostu – „Czarnym”. Swą drogę do zdobycia zawrotnej fortuny i pozycji „pierwszego fabrykanta włókna Królestwa Polskiego” (jak pisała o nim ofi cjalnie ówczesna rosyjska prasa) Geyer roz- począł właśnie w Łodzi, dokąd przybył na przełomie lutego i marca 1828 r. „Król łódzkiej bawełny” cieszył się przez całe dziesięciolecia tym prestiżowym tytułem, dopóki nie zdetro- nizował go jeszcze potężniejszy potentat włókienniczy – Karol Scheibler. Ludwik Ferdynand Geyer urodził się 7 stycznia 1805  r. w Berlinie. Pochodził z fabrykanckiego rodu o saskich korze- niach. Jego głowa, Adam Krzysztof Geyer, ojciec Ludwika, był szanowanym właścicielem fabryki wyrobów bawełnianych w Neugerzdorf pod Löbau na Górnych Łużycach2. Zadbał też o właściwe wykształcenie syna. Ludwik – czy też Louis, jak kazał później do siebie (nieco pretensjonalnie) się zwracać – ukończył Akademię Berlińską i zgodnie z planami Geyera se- niora rozpoczął pracę w ojcowskich zakładach. 1 Z. Konicki, Dziwy nad Łódką, Łódź 1970, s. 61. 2 Matką Ludwika Geyera była Emilia Charlotta z domu Tietz. 14 Jednak nie zagrzał w nich długo miejsca i jako się rze- kło już w 1828 r. wraz z ojcem przybył do Łodzi zachęcony polityką gospodarczą rządu Królestwa Polskiego dążącego za wszelką cenę do szybkiego i skutecznego uprzemysłowienia kraju. W przypadku miasteczka nad Łódką polityka ta prze- jawiała się w konsekwentnym promowaniu go jako idealnego miejsca osadnictwa dla tkaczy napływających z Wielkopolski, Prus, Śląska, Saksonii, Czech i Moraw oraz dążeniu do uczy- nienia z małej, nieznanej dotąd osady wielkiego ośrodka prze- mysłu włókienniczego, opartego na tanim rosyjskim surowcu i ogromnym rynku zbytu, jakim było carskie imperium. Jak wieść gminna niosła, „niemiecki czarnoksiężnik” przy- wiózł ze sobą z rodzinnych Łużyc niewielki majątek – mó- wiono o jakimś starym zegarze z kukułką, sfatygowanej ko- modzie, kredensie, paru drewnianych warsztatach i saskiej bryczce z jednym koniem. Jednak to nie wielki kapitał miał mu zapewnić sukces, ale gruntowna, fachowa wiedza i cechy cha- rakteru – kunszt rasowego włókiennika, determinacja, zimna krew i bezwzględność, wreszcie, jak to miejscowi określali, „kręcona kiepieła”, czyli niepowszedni talent kupiecki, owa charakteryzująca później wszystkich „lodzermenschów” przy- słowiowa „żyłka do interesów”3. W niespełna pół roku po osiedleniu się w Łodzi, 9 sierpnia 1828  r., Ludwik Geyer zawarł umowę z Komisją Wojewódz- twa Mazowieckiego, w której zobowiązał się solennie, iż przez dziesięć lat „do stu warsztatów tkackich produkcją na własny rachunek rozmaitych bawełnianych wyrobów mody zatrud- niać będzie”, a w ciągu roku wybuduje też dom mieszkalny – stanowiący w oczach przezornych urzędników rękojmię po- ważnych planów przybysza, mających się odnosić do Łodzi4. 3 P. Waingertner, Historie znad Łódki, czyli 47 opowieści z dziejów Ziemi 4 S. Pytlas, Łódzka burżuazja przemysłowa w latach 1864–1914, Łódź Obiecanej, Łódź 2009, s. 19. 1994, s. 67. 15
Pobierz darmowy fragment (pdf)

Gdzie kupić całą publikację:

Ostatni lodzermensch. Robert Geyer 1888-1939
Autor:

Opinie na temat publikacji:


Inne popularne pozycje z tej kategorii:


Czytaj również:


Prowadzisz stronę lub blog? Wstaw link do fragmentu tej książki i współpracuj z Cyfroteką: