Cyfroteka.pl

klikaj i czytaj online

Cyfro
Czytomierz
00292 008574 11062424 na godz. na dobę w sumie
Otwieram na hasło - ebook/pdf
Otwieram na hasło - ebook/pdf
Autor: Liczba stron:
Wydawca: Goneta Język publikacji: polski
ISBN: 978-8-3637-8395-2 Data wydania:
Lektor:
Kategoria: ebooki >> obyczajowe
Porównaj ceny (książka, ebook, audiobook).
Opowiadanie dla kobiet. Kobieta przy każdej czynności wykonuje jakiś proces myślowy. To dobrze, ale spala się przy tym. Myśli o wszystkim, a potem dochodzi do niepokojących wniosków dotyczących jej życia, a na pierwszy plan wysuwają się emocje. Bo kobieta to same emocje… i intuicja. Mężczyznom tam wstęp wzbroniony, chyba że kobieta sama otwarcie i wyraźnie powie mężczyźnie, co jej dolega i to w bardzo prosty sposób. Wtedy może pojawić się problem, bo kobieta w prosty sposób tego nie zawsze potrafi, zwłaszcza jeśli chodzi o jej sferę emocjonalną, a mężczyzna może nie zrozumieć prostych według kobiety słów. Niniejszy zlepek emocjonalnych przemyśleń zrozumiały jest dla każdej kobiety. Wszelkie niedomówienia i pojedyncze słowa działają jak zapalnik. Nagle wiemy o autorce sporo i się z nią utożsamiamy. Każda czytelniczka może znaleźć tu kawałek siebie. Każda myśl jest w jakiś sposób zatytułowana i potem rozwinięta. Rzucone jest hasło, które — jak to u kobiety — wymaga rozwinięcia, czyli otwarcia i jak hasło komputerowe po otwarciu daje dostęp do zamkniętego z zewnątrz tajemniczego świata, dostępnego jedynie po użyciu nikomu nieznanego... hasła. 
Znajdź podobne książki Ostatnio czytane w tej kategorii

Darmowy fragment publikacji:

Siedzę w kącie, wymyślam dzieci Owo wymyślanie nie jest Tadeuszowym traktatem o nie, czy wszystko znaczącym jasne. To wymyślanie jest szukaniem kozła ofiarnego. Coś w rodzaju chłopca do bicia. Trzeba na kimś psy wieszać i od pochyłych drzew gdzieś wysłać. Siedzę dalej i trzęsę pajęczyną. Nieświadomie uwolniłam dwie muchy. Z wdzięczności pewnie załatwią się na ekranie komputera. Szlag, by je... Wymyślanie dzieci ujęcie drugie. Tym razem próbuję je narysować. Średnio mi to wychodzi. Antoś rysuje buzię, oka, a zaraz potem brodę i nogi. Długo dociekałam, gdzie jest brzuch, ale, od kiedy pan w Cafe powiedział mu, że to anorektyk i zaraz po głowie muszą być nogi, milczę. Po prostu milczę... Wracając do rysowania dzieci. Moje są zdrowe i silne, nie będę przecież kopała płaczących i bezbronnych. Mają wynaturzone nosy i schodzące się oczy, także przerośnięte brwi i małe włoski nad ustami. Są szydercze, bezwstydne, krnąbrne i aż się proszą, żeby im przyłożyć. Kiedy jednak patrzą w ten sposób, jakby chciały powiedzieć, że już będą grzeczne, odechciewa mi się. Zaczynam ziewać i dzieci lądują w koszu. Kosz, jak kosz — wiklinowy i pełen. Zdrzemnęłam się i czas zacząć po raz trzeci. Tym razem próbuję je napisać. Mają fikuśne sukienki, czerwone, trzeciomajowe kokardki, frywolne myśli i o zgrozo, babcię i dziadka gotowych na odsiecz. K…wa, to nie wyjdzie, za nic na świecie ich nie wymyślę. Trzeba będzie napisać traktat o bólu, bo nie ma na kim wyładować złości! Czuję, że moje życie to górska kolejka Wsiadasz. Trzymasz ręce na kierownicy i wydaje ci się, że masz wpływ na nasilanie i niwelowanie zawrotów głowy. Kładziemy palce przy palcach, by mieć poczucie kontroli nad wirowaniem. W gruncie rzeczy to stałe punkty okrągłej historii, spotkania z rodziną. Ubrani w wykrochmalone kołnierzyki, siadamy ostrożnie. Zastanawiasz się, kim jestem. Budzisz się sam. Na policzku ślady po zakładkach pościeli. Pocierasz powieki, jakby świat miał stać się bardziej beżowy. Załamanie światła w kolorach od różu po fiolet. Jesteśmy jak ryby. Upadamy na podłogę, chwila akrobacji, by pokazać godność a potem zastygamy palcami zaczepieni o skrzela. Uznani według ciężaru i długości. Pamiątkowe zdjęcia, a potem uczta kotów przypiecowych. Nie jestem aż tak odważna, nie będę za wszelką cenę szukała oceanu. Po prostu otworzę szeroko usta i woda wypełni wszystkie pęcherzyki pławne. Najtrudniejsze są noce, wtedy śnię koszmary Pusto. Po prostu pusto ani jednej myśli. W ciele gęstnieje cement. Jest już pod sercem, bo nienawiść nagle ustaje. To nie kataklizm, nie ma ofiar, zagubionych i połamanych drzew. Ściany są na swoim miejscu, podłoga, a jakże. Możesz pominąć rekonesans, bo żyły nietknięte. Monika topi się w wannie, leżąc na plecach, zanurza głowę. Mirek zabarykadował drzwi, bo przecież szaro-czerwone poczwary przyjdą po niego. Wyszarpał pasek ze spodni i przerzucił przed belkę. Słyszy stukanie w głowie, przyszła cała armia. — Mogą wziąć ciało, ale nie mnie. Dziesięcioletnia dziewczynka morduje małych chłopców. Najpierw oswaja lęki, tłumaczy i ucisza. Mówi, że rodzice są źli, że nie kochają swoich dzieci, zapewnia, że ona będzie się o nie troszczyła. W końcu kładzie chłopców na podłogę i pod jakimkolwiek pretekstem zaciska dłonie na gardle. Dzieci są ufne. Bóg spokojnie sączy wymyślną herbatę. W kącie mysz, przytrzaśnięta, popiskuje. Nie jest to jednorazowe. Pręt wbił się niefortunnie i będzie umierała powoli. Budda zachwyca się urodzajem. We wsi obok, tony błota zniszczyły zboże. Staruszkowie siedzą na ganku, trzymając się w ramionach, by śmierć nie zabierała pojedynczo... Po takich snach mój środek ciężkości mieści się w żołądku. Czasem na głodzie przenosi się w kierunku jelit, ale — generalnie — to proces krótkotrwały. Trochę zazdroszczę rybom, bo ich środek przesuwa się w zależności od ich potrzeb. Od tego, czy nurkują, czy chcą unieść się ku powierzchni wody. Mój żołądek decyduje o moim szczęściu, o ilości pochłoniętych płynów i zwróconych resztek. Jesteśmy najgorszymi wrogami i szarpiemy się. Ruch nasz jest nieprzerwany, ale też niejednostajny. Rano idziemy powoli, bo sprzątanie ułatwia pozbywanie się wody. Od południa jednak depczemy sobie po piętach. Nie wcinam się w jego pracę, on natomiast ciągle mówi mi, co mam robić i myśleć. Wydzielił się, byt podły, utrudnia trzeźwe spojrzenie na uda i brzuch. Oczywiście wstrzymuje cały proces zmian, bo jak coś zmieniać, kiedy on miewa napady głodu, a mózg nie może wyhamować?
Pobierz darmowy fragment (pdf)

Gdzie kupić całą publikację:

Otwieram na hasło
Autor:

Opinie na temat publikacji:


Inne popularne pozycje z tej kategorii:


Czytaj również:


Prowadzisz stronę lub blog? Wstaw link do fragmentu tej książki i współpracuj z Cyfroteką: