Cyfroteka.pl

klikaj i czytaj online

Cyfro
Czytomierz
00533 006715 13590088 na godz. na dobę w sumie
Owady Polski, tom I - ebook/pdf
Owady Polski, tom I - ebook/pdf
Autor: Liczba stron: 360
Wydawca: Multico Język publikacji: polski
ISBN: 978-83-7073-666-8 Rok wydania:
Lektor:
Kategoria: ebooki >> inne
Porównaj ceny (książka, ebook, audiobook).

Nie lubisz owadów, boisz się ich, złoszczą Cię i denerwują? Ta książka jest dla Ciebie!

Owady żyją wszędzie wokół nas, ale rzadko cieszą się naszym zainteresowaniem. A naprawdę na to zasługują. Świat widziany fasetkowymi oczami, wąchany czułkami i smakowany nogami jest całkiem inny od naszego. Poznaj go! Przekonaj się, jaka jest owadzia rzeczywistość!

Przeczytaj fascynujące opowieści z życia owadów, a także zobacz rzeczy, których istnienia nawet nie podejrzewasz! Stań oko w oko z przedstawicielami olbrzymiej grupy zwierząt, bez których nie byłoby na świecie kwiatów i ptaków, a być może i nas samych. Przyjrzyj się z bliska tym ciekawym istotom, poznaj ich zwyczaje i charakter, dowiedz się więcej o ich życiu. Poznając je, docenisz niezwykłość owadów. Przekonasz się, że można i warto je polubić.

Przeczytaj, a dowiesz się, że:
• owady dają sobie prezenty
• oszukują swoich prześladowców, ale też partnerów seksualnych
• owadzie "dzieci", czyli larwy, same miewają dzieci, które z kolei zjadają swoje młodociane matki
• owady tworzą z niejasnych powodów wielotysięczne zgromadzenia
• rytuały godowe owadów nie ustępują bogactwem form i wykwintem rytuałom godowym ptaków
• dowiesz się też, jak fotografować owady

Książka jest bogato ilustrowana zdjęciami Autora, który od wielu lat śledzi owady z notatnikiem, kamerą i aparatem fotograficznym. Dokonał przy tym niezwykle ciekawych odkryć, którymi dzieli się z Czytelnikami. Spojrzenie na te drobne zwierzęta jego oczyma jest niezwykłym przeżyciem, na długo zapadającym w pamięć.

O Autorze

Marek W. Kozłowski
jest profesorem w Katedrze Entomologii Stosowanej SGGW. Pracę badawczą (ekologia behawioralna owadów, powiązania między owadami i roślinami, fizjologia chemoreceptorów owadów) łączy od lat z pasją penetrowania rozmaitych miejsc zasiedlanych przez owady. Już jako student wyrzucił zatruwaczkę i przestał kolekcjonować martwe okazy entomologiczne na rzecz dokumentacji fotograficznej i filmowej. Przez kilkadziesiąt lat, chodząc po łąkach, zaroślach i mokradłach, nacisnął kilkadziesiąt tysięcy razy spust migawki aparatu fotograficznego lub włączył bieg kamery, gromadząc setki godzin rejestracji filmowych i kilkadziesiąt tysięcy zdjęć. Jest administratorem strony www.ethology.sggw.pl archiwizującej filmową dokumentację zachowań zwierząt i wiceprezesem oraz współzałożycielem Polskiego Towarzystwa Etologicznego. Jest też autorem wielu programów i seriali telewizyjnych dla telewizji publicznych i komercyjnych, w tym we współpracy z Davidem Attenborough z BBC.

Znajdź podobne książki Ostatnio czytane w tej kategorii

Darmowy fragment publikacji:

E N W E R K O P I I K A I W K S U L P E T A W O K D A J A Z 116 Kiedy wiele lat temu fotografowałem, używając najgorszego możliwego materiału fotograficznego, ORWO UT 20, kopulujące dziubałki gajowe, Anthocoris nemorum, nie domyślałem się, że oto dokumentuję stadium „wojny płci”, w którym samica jest górą. Oczywiście figuratywnie to samiec siedzi na samicy. Ale tak jakoś bokiem… Przodkowie dziubałków brutalnie wlewali plemniki do jamy ciała samicy. Procesy kontradaptacyjne u samic doprowadziły do powstania na ich prawym boku wtórnego kanału kopulacyjnego, który doprowadza plemniki do jajników bez kontaktu z hemolimfą Upodobanie w mrówkach: a – południowoamerykański zajadkowaty umie, jak widać, zwabić i wypić nawet cały bukiet mrówek; b – ciekawe, czy podobne skłonności przejawia srogoń Rhinocoris annulatus, który także wysysał mrówkę w towarzystwie innych mrówek a b gwałciciela, które gromadzą się w ich genitaliach i dołą- czają do ładunku własnych plemników wprowadzanych do krwi samicy. Zajadkowate (Reduviidae) – „zabójcze robaki” Zajadkowate (Reduviidae) to pluskwiaki zdecydowanie drapieżne, napadające na inne owady i bezwzględnie je wysysające. Po angielsku nazywają się assassin bugs. Wspominam angielską nazwę, bo kiedyś rozbawiła mnie pokazywana w telewizji polska wersja językowa filmu BBC o ćmach i motylach, której autor prawdo- podobnie nie wiedział, że w języku angielskim istnieją swoiste nazwy przyrodnicze i tłumaczył tekst komen- tarza ze słownikiem (małym!) na kolanach. Opuncję przetłumaczył więc jako „kłującą gruszkę”, rusałkę pokrzywnika jako „małego motylka o żółwiej skorup- ce”, pluskwiaki z rodziny zajadkowatych natomiast właśnie jako „zabójcze robaki”. Skąd te „robaki”? Dla angielskiego zoologa bug to pluskwiak. Słowo to jednak zrobiło karierę w języku potocznym jako „małe zwierzę, bezkręgowiec, owad”, czyli coś, co po polsku nazywa się robakiem, chociaż dla zoologa robak to zwierzę o wyraźnym przodzie i tyle ciała, wielki wyna- a c b d Zajadka domowa, Reduvius personatus: a–b – dorosły owad, który przyleciał wrześniowej nocy do mojego biurka; c–d – larwa zajadki „opanierowana” pyłem tą kłujką wychyloną do przodu. Zajadkowatych pełno jest w tropikach. Niektóre przedziwne, o wydłużonych częściach ciała i dziwnych strukturach na przedpleczu. Kiedyś, przebywając w Indiach, natknąłem się na liściu jednej z roślin na takiego dziwacznego zajadkowatego. Próbowałem go ładnie uwiecznić na filmie, ale kame- ra proponowała mi najmniejszą z możliwych przesłon i tzw. podbicie, co sugerowało niedobór oświetlenia. Podejrzewałem jakąś awarię w systemie pomiaru świat- ła przez kamerę. Niedługo później dowiedziałem się, że w momencie moich zmagań z kamerą i przedstawicielem zajadkowatych trwało właśnie zaćmienie słońca, o czym nie wiedziałem, a czego też nie zauważyłem przez war- stwę monsunowych chmur. Tak to przedstawiciel zajad- kowatych kojarzy mi się od tamtej pory z zaćmieniem słońca. Ciekawe, że niektóre spotykane przeze mnie w krajach tropikalnych zajadki miały na końcu kłujki całe konglome- lazek ewolucji. My sami jesteśmy robakami, zwłaszcza w pozycji leżącej! Owe „zabójcze robaki”, czyli zajadkowate, to często pluskwiaki pokaźne, z wyłupiastymi oczami i łukowa- Spokrewnione z zajadkowatymi zażartkowate (Nabidae). Zażartkowate mają też łukowato wygiętą kłujkę i też nadziewają na nią owady, ale chyba nie mają zdolności wydawania dźwięku. Na zdjęciu portret zażartki drzewnej, Himacerus apterus E N W E R K O P I I K A I W K S U L P E T A W O K D A J A Z 117 Tego spotkałem na poboczu drogi koło Janowa Lubelskiego. Była to dorodna samica, siedząca na pąku dzikiego goździ- ka i wypijająca właśnie uskrzydloną samicę mrówki z rodza- ju hurtnica, Lasius. Przy samicy kręciły się zaniepokojone inne mrówki, a niektóre podchodziły do kłujki wiele razy na niebezpieczną odległość. Niestety, jak to bywa w takich wypadkach, nie mogłem wtedy zostać dłużej przy srogoniu i mrówkach, żeby zobaczyć, jak rozwinie się sytuacja. Innym przedstawicielem „robaków zabójców”, który tym razem sam mnie odwiedził, była zajadka domowa, Reduvius personatus. Była wyjątkowo ciepła, wrześniowa noc. Zajadka wleciała przez otwarte okno i usiadła na biur- ku koło klawiatury komputera, w którą zajadle klikałem. Zajadka to owad tak duży, że nie mógł ujść mojej uwagi. Posiedziała chwilę i zaraz wlazła na grzbiet książki leżącej na biurku, wystartowała z trudem i poszybowała w drugą część pokoju. Jakoś jej później nie znalazłem. Dopiero gdy znikła, przypomniałem sobie, że zajadki ponoć donośnie skrzypią, kiedy ktoś je złapie. Robią to w nietypowy sposób, pocierając kłujką o rzeźbioną bruzdę na przedpiersiu. Za kilka dni miałem okazję sprawdzić te rewelacje, ponieważ znalazłem w jednej z gablot z różnymi okazami owadów Zażartka Nabis flavomarginatus: a–b – na koszyczku złocienia; c – targająca martwą ofiarę, larwę rośliniarki nabitą na kłujkę; d – żerująca na zwłokach larwy Zażartka drzewna szerzy spustoszenie wśród mszyc raty martwych mrówek. Czyżby dysponowały jakąś takty- ką zwabiania mrówek do wysysanej ofiary, co skutkowało tworzeniem się coraz większych grup martwych, wyssanych owadów? Zaczątek podobnego konglomeratu widziałem u naszego srogonia, Rhinocoris annulatus. Srogonie są plus- kwiakami ciepłolubnymi i dobrze się czują na nagrzanych słońcem kwiatach i liściach, gdzie polują na różne owady. a c b d E N W E R K O P I I K A I W K S U L P E T A W O K D A J A Z 118 właśnie zajadkę na szpilce. Była tak zdezelowana, że bez skrupułów oderwałem przednie nogi, aby odsłonić przed- piersie. Istotnie, rzeźbiony dołek był! Następnym razem, gdy zajadka wyląduje obok mojej klawiatury, nie daruję: musi zaskrzypieć, żeby odzyskać wolność! Na wydawaniu dźwięków i dużych rozmiarach ciała nie kończy się lista osobliwości zajadki domowej. Larwy! Te są dopiero oryginałami! Wszystkie stadia larwalne mają lepkie włoski, do których przykleja się kurz. Taki kamuflaż Galeria 12 wybranych z 260 gatunków pluskwiaków z rodziny tasznikowatych (Miridae): a – ścięga, Miris striatus; b – Globiceps spheagiformis; c – Pantilius tunicatus; d – Deraeocoris ruber; e – D. ruber, inna forma kolorystyczna; f – Mecomma ambulans; g – ozdobnik malinowiec, Adelphocoris seticornis; h – Dryophilocoris flavoquadrimaculatus; i – Orthops campestris; j – Pilophorus cinnamopterus; k – Capsodes gothicus; l – Closterotomus biclavatus z kurzu pomaga im prawdopodobnie być niewidzialnymi dla ptaków albo gryzoni, a może też dla swoich ofiar. Larwy, szczególnie młodsze, wyglądają jak grudka kurzu albo jak owad w grubej panierce. Naprawdę osobliwie! Tasznikowate (Miridae) – bogactwo dla zaawansowanych Na dobrą sprawę pluskwiaki z rodziny tasznikowatych (Miridae) są do siebie podobne: średnie rozmiary, mniej lub bardziej wyciągnięte ciało, spiczasta głowa, kłujka podgięta do dołu, brak przyoczek, skłonności do przebywania na rośli- nach… Wszystko byłoby dobrze, tylko ta ich liczba – 260 kra- a d g j b e h k c f i l E N W E R K O P I I K A I W K S U L P E T A W O K I N Z S A T 119 a w ich zachowaniu nie ma specjalnych rewelacji i zwykle ład- nie pozują do fotografii. Chyba wszystkie tasznikowate nakłu- wają rośliny i piją sok i chyba wszystkie mają też skłonności do pokarmu białkowego, a więc owadziej krwi i nasion. Przy czym siła tych skłonności drapieżczych (w ekologii zjadanie nasion to też drapieżnictwo!) rozkłada się różnie u różnych pluskwiaków. Są np. prawie wyłącznie drapieżne, biegające po korze drzew pośpieszniki lipowe, Phytocoris tiliae, i są pra- wie wyłącznie sokopijne mściele trawowe, Stenodema laevi- gatum (choć widziałem je ucztujące na kłosach). Niedawno doświadczyłem tego apetytu na białko. Przemagając lekki ból, sfotografowałem samiczkę zmie- nika ziemniaczaka, Lygus pratensis, raczącego się moją krwią. Bezbarwna zwykle kłujka samicy zabarwiła się w trakcie tego intymnego kontaktu na kolor czerwony (może ktoś wie dlaczego?). Zmienik ziemniaczak, Lygus pratensis, ucztuje na moim przedramieniu. Czerwona kłujka świadczy o wkłuciu się w żyłę (przypadek czy rzadko używana umiejętność?). Czerwone też są woreczkowate pasożyty zmienika, larwy roztoczy z rodziny lądzieniowatych (patrz str. 42), które być może pośrednio także skorzystają z mojej krwi Zgrubiała, włochata podstawa czułków charakteryzuje niektóre „miridy” (jak mówią o nich entomolodzy) z podrodziny Phytinae. Ten sympatyczny, niewielki pluskwiak, Atractotomus cf. magnicornis, raczy się sokiem z żyłki liścia jabłoni jowych gatunków! Każdy, kto chodzi po łąkach i zaroślach, fotografując owady, zwykle przynosi ich zdjęcia, zwłaszcza wiosną i późnym latem. Tasznikowate nadają się do foto- grafowania, ponieważ nie są za małe ani zbytnio płochliwe, E N W E R K O P I I K A I W K S U L P E T A W O K D A J A Z 120 Mam w swoim archiwum fotograficznym setki zdjęć tasznikowatych. Ile tam jest gatunków? Nie mam pojęcia! Nasze tasznikowate to prawie 300 gatunków i trzeba być nie lada specem, aby je wszystkie rozróżniać, a w dodat- ku niektóre z nich są zmienne kolorystycznie. U jednych, np. u żyjącego na trawach mściela, Stenodema laeviga- tum, pokolenie wiosenne przebywa na zielonym tle traw i zieleń jest barwą kamuflującą, pokolenie letnio-jesienne natomiast jest zwykle słomkowo-brązowe, co także ułatwia kamuflaż. U innych, np. u włączonego do galerii w dwóch formach kolorystycznych gatunku o łacińskiej nazwie Deraeocoris ruber, czerwień, brąz i czerń układają się róż- nie niemal u każdego osobnika. Nazwy łacińskie są w więk- szości wypadków konieczne do nazwania przedstawicieli tych pluskwiaków, pomimo ich pospolitości i jawnego życia. Oprócz kilku szkodników upraw nasiennych i młodych stadiów rozwojowych roślin uprawnych (głównie gatunki z rodzaju zmienik, Lygus, i ozdobnik, Adelphocoris), nazwy polskie ma niewiele więcej tasznikowatych. Po przydziele- niu nazw łacińskich 12 tasznikowatym z galerii, zlustrowa- łem je na okoliczność nazw polskich (że użyję poetyki spra- wozdawczości) za pomocą Leksykonu owadów prof. Jana Nawrota (najlepszego obecnie źródła wiedzy o nazwach krajowych owadów). Okazało się, że tylko dwa gatunki mają nazwy polskie, zresztą ładne: ścięga i ozdobnik mali- nowiec. Reszta – tylko dla zaawansowanych! Przy okazji wertowania Internetu miałem wrażenie, że odkryłem homonim, zjawisko zwalczane przez systema- tyków. Homonim to taka sama dwóch różnych obiektów systematycznych. Chodzi o nazwę rodzajową Pilophorus, opisującą piękne (nie wahajmy się użyć tego słowa!) plus- kwiaki zasiedlające drzewa (w galerii P. cinnamopterus żyją- cy na sosnach). Jednak nie! Niektóre źródła (w tym facho- we), podając nazwę pluskwiaka pozwoliły sobie na błąd ortograficzny i podały ją jako Piloporus, co oznacza nawet nie owada, ale porost, zwany po polsku czapnikiem. Pierwsze wiosenne zgromadzenie kowali bezskrzydłych, Pyrrhocoris apterus, gdzieś na początku kwietnia. Wiosenne słońce powoli rozgrzewa krew i stymuluje produkcję hormonów. Mniej więcej za tydzień kowale zaczną łączyć się w pary Dwuwagonowy warszawski tramwaj w miniaturze, złożony z samicy (większej, zawsze poruszającej się do przodu) i samca (zawsze poruszającego się tyłem) Kowal bezskrzydły, Pyrrho- coris apterus – hormony i wychodzone ojcostwo Kowale bezskrzydłe, Pyrrhocoris apterus, można spotkać całą wiosnę i lato pod okapem drzew liściastych. Ulubionym ich pokarmem są orzeszki lipy, fasolki robinii i nasiona mal- wy, toteż oba te drzewa oraz malwy gromadzą wokół siebie najwięcej kowali. Kowale nie są drapieżnikami, nie napada- ją na inne owady, ale nie pogardzą martwymi, nawet osob- nikami własnego gatunku. Raczej też nie zabijają zarodków w nasionach. Ciekawe, że pluskwiaki te są uodpornione na zawartą w orzeszkach lipy specyficzną toksynę naśladują- cą w strukturze i działaniu hormon juwenilny (młodociany) owadów, którego obecność w krwiobiegu hamuje proces przekształcenia się kolejnego stadium rozwojowego w owa- da dorosłego. Nie oznacza to niestety, że w wyniku hor- monalnych zaburzeń, które objawiają się stałym wysokim stężeniem tego hormonu, owady mogą zachować wieczną młodość. Hormon juwenilny nie hamuje wzrostu, a jego obecność w piątym stadium rozwojowym może spowodo- wać, że zamiast przystojnego kowala powstanie pokraczna „superlarwa”. Prawdopodobnie wiele innych owadów, jeśli byłyby zmuszone do żerowania na orzeszkach lipy, rozwi- jałoby się w takie superlarwy, formy źle skrojone tak pod względem budowy, jak fizjologii i zwykle krótko żyjące. Kowale, odporne na analog hormonu juwenilnego zawarty w orzeszkach lipy, okazały się jednak bardzo wraż- E N W E R K O P I I K A I W K S U L P Y Ł D Y Z R K S Z E B L A W O K 121 liwe na ten czynnik, jeśli pochodził on z innego, dość egzo- tycznego źródła. Wszystko dlatego, że znalazły się na obcej ziemi, w Stanach Zjednoczonych. Pojechały tam w bagażu słowackiego endokrynologa Karela Slamy jako obiekty do doświadczeń. Karel opowiadał mi o tej osobliwej naukowej przygodzie w czasie długiej wycieczki autokarem, zafundo- wanej nam przez organizatorów sympozjum „Insect-plant relationships” na południu Francji w Pau. Okazało się, że kowale w laboratorium na Harwardzie czuły się źle, a ich rozwój miał symptomy interwencji z zewnątrz właśnie hor- monu juwenilnego. Przebadano dietę i wszystkie elementy mikrośrodowiska kowali i… znaleziono przyczynę! To papie- rowe ręczniki, którymi wyściełano pudełka, miały w sobie Pary kowali są regularnie napastowane przez wolne samce, które metodycznie sprawdzają determinację samców sparzonych Letnie zgromadzenie kowali zawiera już pluskwiaki w różnym wieku i różnym stopniu rozwoju E N W E R K O P I I K A I W K S U L P Y Ł D Y Z R K S Z E B L A W O K 122 Przejście w dorosłość. Stara powłoka trzyma się jeszcze na kłujce, która linieje jako ostatnia; zaraz na pokrywach ciała zacznie się pokazywać czarny ornament to „coś”! Analog hormonu juwenilnego (budową zbliżo- ny do niektórych substancji żywicznych) tkwił w drewnie jodły kalifornijskiej, z którego owe ręczniki były zrobione, a ekstradawkę hormonu kowale przyjmowały w chwilach dotykania ręcznika czułkami. Historia ta trafiła do podręcz- ników entomologii pod nazwą paper factor, czyli „efektu papierowego ręcznika”. Orzeszek lipy – ulubione danie kowala bezskrzydłego Apetyt na nektar czy próba dotarcia do zalążni? Kowal bezskrzydły na wiosennym przetaczniku Znane jest zamiłowanie kowali w naturze do zrzeszania się w grupy, mniej lub bardziej liczne. Podejrzewa się, że kowale manifestują w ten sposób swą nieprzydatność dla ptaków jako pokarm. Podobno są w smaku wstrętne i wie o tym każda szanująca się sikora, rudzik czy hełmiatka. Jednego kowa- la łatwiej pomylić, powiedzmy, z jagódką niż całą ich grupę, Często mylony z kowalami pluskwiak – glinik lulkarz, Corizus hyoscyami. Poza szczegółami rysunku na tarczce i na pokrywach, glinik – w przeciwieństwie do kowala – ma dobrze widoczne na głowie przyoczka E N W E R K O P I I K A I W K S U L P Y Ł D Y Z R K S Z E B L A W O K 123 E N W E R K O P I I K A I W K S U L P E T A W O K W Ó Z C R A T 124 a przynajmniej duet. Właśnie, duet… Powszechnie widuje się kowale w parach przypominających dwuwagonowe tramwaje (dzieci nazywają te owady tramwajarzami). Kiedy tak połą- czone wędrują albo uciekają, zawsze nieco większa samica jest w tym układzie „lokomotywą”, a samiec „wagonem”. Problem długotrwałego związku z jedną samicą tworzy zawsze ciekawe pytanie o genetyczne korzyści uczestniczą- cego w nim samca. Przecież w czasie, kiedy jest połączony z samicą, traci wiele okazji na następny związek, a sam- ce owadów są z reguły lekkoduchami, jeżeli chodzi o seks. Sprawę tę postanowili bliżej zbadać entomolodzy z Wiednia, na kowalach rojących się pod okapem wiekowych lip na terenie uniwersyteckiego kampusu. Znakowanie farbką par wykazało, że niektóre samce wiązały się z wybrankami nawet na tydzień! Badanie przepływu spermy od samca do sami- cy dowiodło, że zaplemnienie samicy zachodzi w zasadzie w pierwszych 3–4 godzinach połączenia. Cała reszta czasu pozostawania w połączeniu nie ma nic wspólnego z dostar- czaniem plemników, ale z ich pilnowaniem. Czy samcom kowali opłaca się wiązać z samicą w tak nieciekawy spo- sób, tracąc jednocześnie na długie dni okazję do uwiedzenia innej samicy? Wygląda na to, że jakaś metoda w tym sza- leństwie jest. Samice kowali produkują cyklicznie, co tydzień – dwa, porcje jaj, a po złożeniu takiej porcji wchodzą w okres braku receptywności. Kiedy ją odzyskują, mogą kopulować z kilkoma samcami po kolei, ale większość jaj z następnej, rozwijającej się w samicy porcji i tak zapładnia samiec, który kopuluje z nią jako ostatni przed „rozwiązaniem”. Jest to tak zwana reguła przewagi ostatniego samca (the last male precedence), która jest powszechna u owadów, a szczegól- nie silnie objawia się u kowali. Nie ma więc innego sposobu na ojcostwo potomstwa ze składanych przez samicę jaj, jak tylko zostać tym ostatnim z rzędu, nawet kosztem pełnienia niewdzięcznej i poniżającej roli chodzącego pasa cnoty. Tarczówkowate (Pentatomi- dae) – otworek na śródpiersiu Piękne, rosłe pluskwiaki, zaskakujące ubarwieniem i fan- tazyjnymi ornamentami, spotykane od wiosny do późnej jesieni na liściach, kwiatach, łodygach roślin, niekiedy na trawach, zbożach lub ściółce. Nazwa „tarczówkowate” (Pentatomidae) bierze się od silnego elementu śródple- Barczyniec Carpocoris fuscispinus sfotografowany w maju z kłujką zagłębioną w galasie wytworzonym na dębie przez korzenicę dębiankę, Biorrhiza palliada. Co mu tam tak smakuje? Sok z galasa czy może larwy przebywające w komorach wewnątrz tego „dębowego jabłka”? a b Drapieżne pluskawiaki z rodziny tarczówkowatych mają swoje ulubione ofiary: zbrojec dwuplamy, Pictomerus bidens (a), gustuje w larwach o miękkim ciele, zwykle motyli lub rośliniarek; podczas gdy (b) zawadzik leśny, Troilus luridis, często atakuje biedronki i stonki, niekiedy w bardzo nieprzyzwoity sposób E N W E R K O P I I K A I W K S U L P E T A W O K W Ó Z C R A T Tarczówka rudonoga, Pentatoma rufipes (jw.), w czterech odsłonach. Dolne prawe zdjęcie przedstawia ujście gruczołów zapachowych na śródpiersiu cza, rozrośniętego w tarczkę przykrywającą większą część odwłoka. Ta skłonność do opancerzania grzbietu przybie- ra skrajne formy u żółwinkowatych (Scutelleridae), kiedyś należących do tarczówkowatych, obecnie wydzielonych w odrębną rodzinę. U żółwinków, Eurygaster spp., plus- kwiaków znanych u nas przede wszystkim jako szkodni- ki zbóż, tarczka ta sięga do końca odwłoka. Tropikalne 125 a c b d Larwy ostatniego stadium tarczówkowatych mają wyraźne kieszonki skrzydłowe na odwłoku i zawiązek rozrośniętej w przyszłości tarczki, teraz w postaci równoramiennego trójkąta; żyją zwykle w tych samych miejscach co owady dorosłe: a – tarczówka rudonoga, Pentatoma rufipes; b – barczyniec Carpocoris purpureipennis; c – plusknia jagodziak, Dolycoris baccarum; d – strojnica baldaszkówka, Graphosoma lineatum żółwinkowate porażają przepychem metalicznych barw i zwane są tam jeweler bugs, czyli pluskwy-klejnoty. Nasze żółwinkowate, choć sympatyczne, nie mają ani śladu tego przepychu. Zaloty u tarczówkowatych, oprócz – a jakże – atrakcji zapachowych, polegają także na poszturchiwaniu samicy. Na zdjęciu para barczyńców Carpocoris purpureipennis Kopulacja u tarczówkowatych może przeciągać się do kilku godzin. Takie sparzone tarczówkowate wyglądają jak nieco kanciaste ósemki na 12 nogach. Na zdjęciach: a – warzywnica ozdobna, Eurydema ornatum; b – lednica zbożowa, Aelia acuminata; c – odorek zieleniak, Palomena prasina; d – zbrojec dwuzębny, Pictomerus bidens; e – warzywnica kapustna, E. oleracea; f – strojnica baldaszkówka, Graphosoma lineatum; g – Eysarcoris fabricii a b c e f d g E N W E R K O P I I K A I W K S U L P E T A W O K W Ó Z C R A T 126 Odorek zieleniak, Palo- mena prasina – Wielkanoc z miesięcznym opóźnieniem Odorek zieleniak, Palomena prasina, to chyba najpopu- larniejszy przedstawiciel tarczówkowatych. Według nie- zastąpionego Słownika etymologicznego łacińskich nazw i terminów używanych w biologii oraz medycynie Jerzego Kleinera, prasina znaczy „zielona jak szczypiorek”. Biada jednak temu, kto napisze to słowo w tekście, który następ- nie przejdzie przez autokorektę pospolitego komputerowe- go programu edytującego. Słowo prasina odczyta on jako błędnie napisane słowo „pralina” i… poprawi. Zdarzyło mi się kiedyś robić krótkie filmiki o owadach do jedne- go z telewizyjnych programów. Aby uwiarygodnić obraz, proponowałem redakcji dopisywanie na dole ekranu nazw Larwa odorka zieleniaka, Palomena prasina, epatuje piękną zielenią, dopasowaną do barw traw i liści. Larwy nie mają skrzydeł i tarczek, a ujścia gruczołów znajdują się u nich na odwłoku, a nie na przedpiersiu, jak u dorosłych odorków W Polsce występuje około 50 gatunków tarczówkowa- tych i ciągle (nie codziennie!) odkrywa się nowe. Wszystkie tarczówkowate, jak na pluskwiaki przystało, wydzielają zapachy obronne, uchodzące z otworka na śródpiersiu. Przedstawiciela tarczówkowatych łatwo złapać w palce, biorąc go za twarde, niekiedy rogate przedplecze. Wtedy na pewno doświadczymy specyficznych sensacji zapacho- wych. Takie fajnie rozrośnięte przedplecze ma tarczówka rudonoga, Pentatoma rufipes, owad, od którego nazwę wzięła cała rodzina. Jest to duży, czternastomilimetrowy pluskwiak, którego najłatwiej znaleźć na dębie, ale który występuje także na innych drzewach i krzewach. Można u tego gatunku obserwować formy ciemne, niemal czar- ne, ale najokazalej prezentują się te jaśniejsze, z jaskrawo- pomarańczowymi nogami i tego samego koloru plamką na zakończeniu tarczki. Jak większość tarczówkowatych, pluskwiak ten jest polifagiem, czyli owadem wysysają- cym soki głównie z liści, łodyg i owoców, ale czasem też napadającym na drobne stawonogi. Właśnie na okazach tarczówki rudonogiej pokazuję studentom na zajęciach budowę pluskwiaka, strukturę kłujki, skrzydeł oraz ujście gruczołów zapachowych na przedpiersiu. Studenci ogrodnictwa uczą się o warzywnicach: kapustnej, Eurydema oleracea, i ozdobnej, E. ornatum, pięknych, choć niewielkich pluskwiakach, które rzadko, i w latach szczególnie ciepłych i suchych, mogą się licznie pojawić na uprawnych roślinach kapustnych i spowodo- wać szkody przez wysysanie soku z ich liści, łodyg i nasion. W lasach, ogrodach i parkach nie ma groźniejszych szkod- ników z rodziny tarczówkowatych. Frapujące są czerwo- ne, żółte albo białe kropki na skrzydłach i zakończeniu tarczek warzywnic. Kiedyś uległem zwodniczemu prze- konaniu, że samice mają skłonność do plamek żółtych lub białych, samce natomiast – czerwonych. Nic takiego! Kolor plamek jest od płci niezależny, natomiast zależy od gromadzenia się czerwonego barwnika z grupy erytro- pteryn. Starsze osobniki mają go zwykle więcej, więc ich plamki są przynajmniej żółte, a często czerwone. Jaja warzywnic też są szczególnie malownicze. Jakoś nie udało mi się nigdy ich sfotografować. Długie lata wisiał natomiast na korytarzu obok pokoju, w którym urzędowałem na SGGW, oprawiony w ramki obrazek przedstawiający warzywnice i złoże ich jaj, narysowane w dużym powiększeniu. Jaja były kształtnymi, białymi beczułkami z pięknymi czarnymi, smugowatymi wzor- kami złożonymi z czarnych kropek. Kiedyś robiłem film o samicach owadów odkładających znakujące feromony na obiektach, w których złożyły jaja. Marzyło mi się, aby występująca w filmie samica malutkiej błonkówki z rodza- ju Trissolcus, która składa jaja w jajach pluskwiaków, zrobiła to na złożu jaj warzywnicy. Niestety, kiedy było trzeba, nijak nie mogłem zdobyć jaj warzywnicy, i moja błonkówka musiała robić to pod kamerą na dużo mniej malowniczych jajach barczyńca Carpocoris fuscispinus. E N W E R K O P I I K A I W K S U L P K A I N E L E I Z K E R O D O 127 a potem nawet brązowawe. Jest to ewidentna zmiana kamuflażu z „liściowego” na „ściółkowy”, gdyż w ściółce odorki najczęściej zimują. Mało znanym aspektem zachowań pluskwiaków, w tym odorków, jest porozumiewanie się przez wibracje, przeka- zywane przez blaszkę liściową. Odorek zieleniak, a także blisko spokrewniony z nim odorek jednobarwek, P. viridis- sima, były badane pod tym względem przez entomologów ze Słowenii. Opisano u nich system sygnałów wabiących, zalotnych i konkurencyjnych, produkowanych tak przez samce, jak i przez samice za pomocą drgań płytek brzusz- nych odwłoka. Drgania te przenoszą się na liść przez nogi i są wyczuwane przez odbiorcę też nogami, zaopatrzonymi w zespoły receptorów wrażliwych na drgania. Po rytuale wymiany wibracji i zapłodnieniu przez samca, samica odorka zieleniaka, jak to zwykle bywa u pluskwia- ków, składa złoże jaj. Robi to zwykle dopiero w czerwcu, a więc przynajmniej miesiąc po świętach wielkanocnych. Jaja odorka są jednak tak dziwaczne i poniekąd wielkanoc- ne, że warto zrobić im zdjęcie i spojrzeć na nie po niespełna roku, właśnie w czasie przygotowań do Wielkiej Nocy. Tak było w moim przypadku. W czerwcu snułem się po terenie Wraz z przebarwianiem się liści zaczynają przebarwiać się i odorki Dorosły odorek zieleniak w stroju letnim łacińskich owadów. W tej redakcji mieli jednak program z autokorektą i w wypadku odorka zieleniaka wyemitowano filmik z podpisem „poprawionym” przez komputer. Jedna z moich studentek pochwaliła się, że widziała ów program i że zapamiętała, iż wystąpiła w niej Palomena pralina! „Szczypiorkowy” kolor to barwa larw i większości osobników dorosłych wiosną lub w lecie. Zwykle jednak odorki pod koniec lata i na jesieni stają się burozielone, E N W E R K O P I I K A I W K S U L P K A I N E L E I Z K E R O D O 128 musiało być umieszczone jakiś tydzień – dwa wcześniej, bo przez skorupki przeświecały oczy uformowanych już plus- kwiaków. Wszystko to sprawiało niezwykłe, „wielkanocne” wrażenie, bo jaja stały się żółte, a oczy i płytki grzbietowe embrionów układały się w wizerunki kurczaczków! Wiedząc, że lada godzina z jaj zaczną wylęgać się młode, przeniosłem liść ze złożem jaj do laboratorium i położyłem pod kamerą, aby zarejestrować proces wykluwania się larw. Skleciłem z tego trzydziestosekundowy „wielkanocny” klip, który prze- syłałem znajomym Internetem zamiast kartki świątecznej. Knieżyca brzozówka, Elasmucha grisea – kwoka na liściu Pluskwiak o frapującej nazwie knieżyca brzozówka, Elasmucha grisea, pojawia się na brzozach pod koniec maja. Liście brzozy są wtedy już w pełni rozwinięte i odzna- czają się czarowną barwą: zielenią wpadającą w lekki odcień niebieskawy. Liście te są na początku areną dobie- rania się knieżyc w pary, a następnie, przez dwa – trzy tygo- dnie, miejscem, w którym można obserwować przywiązanie samic do potomstwa. Po zapłodnieniu samice składają na spodniej powierzchni wiszącego zwykle, brzozowego liścia około 40 jaj. Jaja ściśle przylegają do siebie i tworzą złoże w kształcie rombu, którego wielkość jest w sam raz taka, że pozwala rozkraczyć się nad nim wszystkimi sześcioma nogami i… tak pozostać mniej więcej przez 20 dni i nocy. Samica knieżycy siedząca nad jajami jest tak zdetermino- Samica knieżycy brzozówki, Elasmucha grisea siedzi „twardo” na jajach przez niemal dwa tygodnie. Słowo Elasmucha oznacza po łacinie pokrywkę E N W E R K O P I I K A I W K S U L P A K W Ó Z O Z R B A C Y Ż E I N K 129 Cienie trzech odorków zieleniaków na arenie godowej w postaci młodego liścia jesionu. Zaloty odorków są pełne sygnałów akustycznych przekazywanych od osobnika do osobnika przez blaszkę liściową. Kim jest „ten trzeci”? Konkurent samca? A może, sądząc po rozmiarach, konkurentka samicy? c a d b Jaja odorka zieleniaka: a – samica w trakcie składania jaj na murze budynku; b – po złożeniu kolejnego jaja samica dosuwa je do złoża; c – jaja na liściu przed wylęgiem – widać kropki oczu i płytkę, służącą prawdopodobnie do wyważenia wieczka podczas wychodzenia z osłonki; d – moment wylęgu larwy z jaja Leśnego Zakładu Doświadczalnego SGGW w Rogowie pod Koluszkami. Co krok napotykałem odorki siedzące poje- dynczo lub w parach na liściach drzew i ziołach. Jednego zauważyłem na ścianie budynku. Kiedy podszedłem bli- żej, okazało się, że jest to samica zajęta składaniem jaj. Przyklejała pieczołowicie po kolei jajo do jaja. Jaja były beczułkowatego kształtu i jasnozielonej barwy. Krótko potem dostrzegłem podobne złoże na liściu, które jednak dobniej nie przyjmując w ogóle pokarmu. Owadom jest łatwiej tak wytrwać niż ptakom ze względu na minimalny koszt energetyczny takiego zachowania wobec zwolnienia z obowiązku utrzymywania stałej temperatury ciała. Knieżyce mają przynajmniej trzy sposoby postępowania w momencie zagrożenia. Można to łatwo sprawdzić, nie odrywając od gałęzi liścia, na którym siedzi samica, a więc nie robiąc krzywdy ani matce, ani potomstwu. Łapiemy bie- dronkę, których na brzozie jest w tym okresie pod dostatkiem, wykorzystując jej silną skłonność do marszu w górę. Sadzamy ją na liść i tak nim manipulujemy, aby biedronka znalazła się jak najbliżej knieżycy. Możemy też sprawić, że biedronka zatrzyma się dłużej obok knieżycy, jeśli położymy tam kro- pelkę osłodzonej wody. Jeżeli nie mamy biedronki, możemy też niepokoić knieżycę małym pędzelkiem. Co zobaczymy? Przy pierwszym kontakcie knieżyca przechyli ciało w stronę napastnika, zasłaniając nim jak tarczą złoże jaj. Jeżeli powtó- U knieżycy ochrona potomstwa nie kończy na ochronie jaj. Jeszcze jakiś czas samice chronią potomstwo po wylęgu, nawet gdy larwy udają się na kwiatostany w poszukiwaniu wartościowego pokarmu wana w obronie swego potomstwa, że żadna, ale to żadna perswazja, oprócz siłowej, nie jest w stanie jej odsunąć od replik swych genów zawartych w jajach. Samica siedzi – jak to ornitolodzy mówią – „twardo” na jajach, najprawdopo- Ważne momenty w życiu knieżycy brzozówki: a – kopulacja (u knieżycy brzozówki, jak u olbrzymiej większości owadów, zapłodnienie jest konieczne do przyjścia na świat młodych); b – starsze stadia larwalne żyją wspólnie, ale już bez opieki matki; c–d – doniosły moment w życiu każdego owada: zrzucenie powłoki larwalnej a c b d E N W E R K O P I I K A I W K S U L P A K W Ó Z O Z R B A C Y Ż E I N K 130 a b Niektóre samice knieżycy mogą mieć wyjątkowego pecha: a – pasożyty w jajach i pasożyt we własnym ciele? (ciemna barwa jaj świadczy o porażeniu ich przez błonkówkę, biała plamka na przedpleczu to jajo pasożytniczej muchówki – rączycy); b – już wylęgają się młode błonkówki, a samica ciągle pilnuje rzymy stymulację z innej strony, knieżyca natychmiast prze- chyli się tam, skąd pochodzi zagrożenie. Jeżeli nadal będzie- my biedaczkę prześladować, możemy oczekiwać, że wpadnie ona w serię kilkusekundowych drgawek. W razie dalszego nastawania na nią, samica zaskoczy nas furkotaniem skrzy- deł, jakby zrywała się do lotu. Gdy przystawimy nos, może wyczujemy przy tym charakterystyczny „pluskwiany” zapach. Takimi sposobami samica broni swych jaj. Knieżyca porzeczkówka, Elasmucha ferrugata, różni się od brzozówki kształtem przedplecza i rośliną żywicielską, ale problemy życiowe ma podobne…: a – samica z charakte- rystycznym, kolczastym przedpleczem, „siedząca” na jajach; b – larwy drugiego stadium świeżo po wylince mają intensywny czerwony kolor, który później (c) znika na korzyść zielonego i (d) larwy w późniejszym wieku pomału rozchodzą się po roślinie a b c d E N W E R K O P I I K A I W K S U L P A K W Ó Z O Z R B A C Y Ż E I N K 131
Pobierz darmowy fragment (pdf)

Gdzie kupić całą publikację:

Owady Polski, tom I
Autor:

Opinie na temat publikacji:


Inne popularne pozycje z tej kategorii:


Czytaj również:


Prowadzisz stronę lub blog? Wstaw link do fragmentu tej książki i współpracuj z Cyfroteką: