Cyfroteka.pl

klikaj i czytaj online

Cyfro
Czytomierz
00175 006971 14665776 na godz. na dobę w sumie
Państwo bez stosów. Szkice z dziejów tolerancji w Polsce XVI-XVII w. - ebook/pdf
Państwo bez stosów. Szkice z dziejów tolerancji w Polsce XVI-XVII w. - ebook/pdf
Autor: Liczba stron: 231
Wydawca: Iskry Język publikacji: polski
ISBN: 978-83-244-0291-5 Data wydania:
Lektor:
Kategoria: ebooki >> popularnonaukowe
Porównaj ceny (książka, ebook (-8%), audiobook).

Książka ukazuje przemiany mentalności, które umożliwiły triumfy polskiej tolerancji, oraz wpływ postawy tolerancyjnej na umysłowość doby Renesansu. Przedstawiając przejawy polskiej tolerancji autor stara się nie zapominać o tropieniu ich genezy, choć przyznaje, że zagadki pokojowego przebiegu polskich walk wyznaniowych nie zdołano dotychczas rozwiązać ostatecznie i całkowicie. Odrębność Polski przejawiała się bowiem w pewnej dysharmonii między kwitnącą w naszym kraju zgodą religijną w momencie wstrząsających Europą walk na tym tle oraz przejawiania się fanatyzmu w okresie rozpoczynającego się na Zachodzie oświecenia.

Znajdź podobne książki Ostatnio czytane w tej kategorii

Darmowy fragment publikacji:

TazbirPan01-3.qxp:Podole01/2 11/4/09 2:34 PM Page 3 Janusz Tazbir PAŃSTWO BEZ STOSÓW Szkice z dziejów tolerancji w Polsce XVI i XVII wieku TazbirPan01-3.qxp:Podole01/2 11/4/09 2:34 PM Page 4 Opracowanie graficzne: Andrzej Barecki Na okładce ilustracja z archiwum Iskier Copyright © by Wydawnictwo ISKRY, Warszawa 2009 Korekta: Bogusława Jędrasik Copyright © by Janusz Tazbir ISBN 978-83-244-0119-2 Wydawnictwo ISKRY iskry@iskry.com.pl www.iskry.com.pl ul. Smolna 11, 00-375 Warszawa TazbirPan01-3.qxp:Podole01/2 11/1/09 10:00 AM Page 5 Gdyby nie konfederacja warszawska już dawno zapłonęłyby w Polsce takie stosy jak we Francji dla Francuzów, a w belgii dla belgów. luTeRaNIN, ulRYK sChobeR, 1596 Jako myślą trudno strzelbę albo miecz zahamować, tak strzelbą albo mieczem myśli nikt aRIaNIN, aNdRzeJ lubIeNIeCKI, nie zahamuje. w PoCz. XVII w. Polska… otwierała swe granice i gościnny dom dla zbiegów z całego świata, gdy w europie płonęły stosy herezjarchów i wyznawców wolności sumienia. sTeFaN ŻeRomsKI, wIsła 1918 TazbirPan01-3.qxp:Podole01/2 11/1/09 10:00 AM Page 6 TazbirPan01-3.qxp:Podole01/2 11/4/09 2:34 PM Page 7 Przedmowa do III wydania Książka ta ma już swoją historię. Jej pierwsze wydanie, które wyszło w r. 1967, doczekało się 16 recenzji w dziennikach, tygodnikach i miesięcznikach, od „Argumentów” po „Tygodnik Powszechny” i „Więź”,jak również w piśmiennictwie naukowym polskim i obcym. Największą popularność zyskał sam jej tytuł, o czym świadczy uwzględnienie go w Skrzydlatych słowach H.Markiewicza i A.Roma- nowskiego (1990).„Państwem bez stosów”nazwał dawną Polskę Jan Paweł II, w r. 1981 „Solidarność” rozplakatowała zaś niewielki afisz głoszący, iż w kraju, jaki już „ongiś [sic!] nazwano państwem bez sto- sów, nie powinno być więźniów politycznych”. Nietrafne więc okaza- ły się insynuacje jednego z publicystów, który w r. 1989 na łamach „Literatury”(nr 10) sugerował,iż książka powstała na doraźny użytek propagandy politycznej, uprawianej w r. 1968. Jak wynika z metrycz- ki zamieszczonej na końcu I wydania, oddano ją do składu 6 ma- ja 1966 r.,a druk ukończono w styczniu następnego roku,kiedy się ni- komu o haniebnych wydarzeniach z marca 1968 r. nawet nie śniło. Natomiast przypominanie w tymże właśnie roku, iż w naszej prze- szłości były zgoła inne tradycje historyczne,wyrażające się m.in.w to- lerancyjnym stosunku do Żydów,było odczytywane jako wyraz sprze- ciwu wobec antysemickiej nagonki z r.1968.A za to,iż w tymże roku tytuł książki stał się tematem pracy pisemnej podczas egzaminów wstępnych na UW („Kraj bez stosów, czyli tradycje tolerancji religij- TazbirPan01-3.qxp:Podole01/2 11/1/09 10:00 AM Page 8 8 Państwo bez stosów nej w Polsce”) a w r. 1988 tematem maturalnym („Państwo bez sto- sów – reformacja w Polsce na tle europejskim”) jej autor nie ponosi odpowiedzialności. Innym zarzutem, wysuwanym przez niektórych recenzentów, był fakt,iż jakieś stosy w Rzeczypospolitej jednak płonęły.zapominali oni o podtytule ograniczającym czasowo zjawisko polskiej tolerancji:Szki- ce z dziejów tolerancji w Polsce XVI i XVII w. To prawda, że i wówczas spalono kilkadziesiąt czarownic czy wyznawców judaizantyzmu, oskarżanych o rzekome mordy rytualne, ale za samo odstępstwo od katolicyzmu zapłaciło głową jedynie parę osób, na stosie zaś spłonęła jedna tylko Katarzyna weiglowa (1539). Trudno więc porównywać tych ludzi z ofiarami prześladowań wyznaniowych we Francji,w Niem- czech,hiszpanii czy nawet anglii. obecne wydanie Państwa bez stosów jest trzecim,opartym na edy- cji z r. 2000 (J. Tazbir, Prace wybrane, t. 1, Państwo bez stosów i inne szkice). zmiany ograniczyły się do kilku uzupełnień, w tym także w dziale „Najważniejsza literatura przedmiotu”. Reedycja jest wynikiem przekonania, iż tolerancja nadal pozostaje wartością, której nam brakuje nie tylko w życiu wyznaniowym, ale i politycznym. w walce o nią może być przydatne przypomnienie o jej historycznych tradycjach,tym bardziej że Państwo bez stosów jest książką, której dziś daremnie by szukać nie tylko w księgarniach, ale nawet w antykwariatach.Jej angielski przekład A State without Stakes. Polish Religious Toleration in the Sixteenth and Seventeenth Centuries, (1973) znalazł się w wielu księgozbiorach zagranicznych. TazbirPan01-3.qxp:Podole01/2 11/1/09 10:00 AM Page 9 słowo wstępne FeNomeN PolsKIeJ ToleRaNCJI XVI I XVII w. … długo się nad nim i wówczas, i później zastanawiano, nie mogąc pojąć, dlacze- go właśnie Rzeczpospolita stanowiła azyl dla heretyków* wszelkiego rodzaju, nawet tych najgorszych, przed którymi wszystkie kościoły zamykały swe wrota,a władze świeckie bramy miast i granice państw. Rezydujący w Genewie wybitny teolog kalwiński,Teodor beza, pisał (1570) z najwyższym oburzeniem o „diabelskiej” wolności sumienia, „która dziś w Polsce i siedmiogrodzie rozpowszechniła tak wielką za- razę,jakiej by nie tolerowały żadne pod słońcem kraje”1,a kaznodzie- ja zygmunta III, Piotr skarga, wszystkie nieszczęścia spadające na Polskę wywodził właśnie z panującej w niej tolerancji wobec różno- wierców.I to – dodajmy – tolerancji w nader szerokim słowa tego zna- czeniu, skoro obejmowała zarówno dziedzinę prawno-publiczną, w której władzom nie wolno było ogniem i mieczem skłaniać sumień do uległości wobec Kościoła panującego, jak i stosunki prywatne. bu- rza reformacji sprawiła,iż nie tylko państwa czy miasta,ale i członko- wie tych samych rodzin znaleźli się częstokroć w dwóch przeciwnych sobie i zdecydowanie wrogich obozach. w Polsce było podobnie, ale fakt, iż na przykład trzej bracia Niemojewscy: Jan, Jakub i wojciech należeli do trzech różnych wyznań (ariańskiego, kalwińskiego i braci 0* Pojęć heretyk i herezja używamy wszędzie w znaczeniu nadawanym im przez 01 z. ogonowski, Z zagadnień tolerancji w Polsce XVII wieku,warszawa 1958, s. 120. kontrreformację; dlatego też nie opatrzyliśmy ich cudzysłowem. TazbirPan01-3.qxp:Podole01/2 11/1/09 10:00 AM Page 10 JaNusz TazbIR Państwo bez stosów 10 Czeskich), wcale nie zmącił dobrych pomiędzy nimi stosunków i nie miał żadnych reperkusji w sprawach politycznych czy gospodarczych. analogicznie przedstawiała się sytuacja w wielu innych rodzinach. Nic mógł tego pojąć skarga,który – stwierdzając,iż nawet „szcze- rzy i cnotliwi heretycy […] gniewają się o boga swego, to jest o sek- tę swoją i innej nie przypuszczają”– wywodził panującą w Polsce to- lerancję z obojętności tych, co „o boga i chwałę jego nie dbając”, skłonni są dopuszczać istnienie w niej najokropniejszych herezji2. w r. 1861 ks. sadok barącz pisał, iż ludzie, którzy chwalą Polaków „że w rzeczach sumienia gwałtu nie używali, tym samym obwiniają ich o indyferentyzm,czyli obojętność haniebną w rzeczach tyczących się wiary i obyczajów”3.Podobną myśl wyrażał filar krakowskiej szko- ły historycznej, michał bobrzyński; przyznawał on rację temu, kto „chwilową tolerancję naszą religijną w XVI w.wyprowadzi nie z prze- wagi zasad politycznych i humanitarnych nad religijnym, uczuciem, ale w ogóle z braku silnych religijnych przekonań”4. Już w XVI w. niektórzy Francuzi i włosi panującą w Polsce tole- rancję wywodzą z łagodnego charakteru jej mieszkańców. Podobnie oceniał to zjawisko tak bystry krytyk literacki jak Tadeusz Żeleński (boy), który pisał o kraju łagodnych słowian umiejących „przetłu- maczyć renesans na treny po urszulce, rewolucję francuską na Trze- ci maj, a samego byrona na miłość ojczyzny”5. słowem, przypomi- na się nieśmiertelny motyw: „sławianie, my lubim sielanki”, choć z drugiej strony brzmi w uszach werset Pisma Świętego potępiający tych, którzy nie byli zimni ani gorący, lecz tylko letni (apokalip- sa 3, 16). byliśmy więc podobno letni i stąd nasze zasługi w dziedzi- nie tolerancji mogą się wydawać dość mimowolne, płynące raczej z obojętności wobec cudzych przekonań niż z szacunku dla nich.Po- dobnie – dodajmy – jak niektórzy historycy skłonni są w dość ospa- łym, mimo wszystko, prześladowaniu heretyków w Polsce XVII w. widzieć raczej smutny przejaw indolencji i rozprzężenia aparatu pań- stwowego, który żadnej rzeczy nie umiał doprowadzić do końca niż szczytną niechęć do rozlewu krwi czy tortur. w XVI wieku,„Przegląd historyczny”, t. III, 1962, z. 4, s. 772. 02 J. Tazbir, Polscy polemiści wyznaniowi wobec prześladowania antytrynitaryzmu 03 s. barącz, Rys dziejów zakonu kaznodziejskiego w Polsce, t. I, lwów 1861, s. 202. 04 m. bobrzyński, Dzieje Polski w zarysie, t. II, warszawa 1927, s. 314. 05 T. Żeleński (boy), Ludzie żywi, [w:] tegoż: Pisma, t. III, warszawa 1956, s. 84. TazbirPan01-3.qxp:Podole01/2 11/1/09 10:00 AM Page 11 11 słowo wstępne Niesprawiedliwe byłoby jednak na zacytowaniu takich osądów na- szej tolerancji poprzestać. aleksander brückner dowodził słusznie, iż właśnie ona, a nie unia czy zwycięstwo grunwaldzkie rozsławiła nas w całej europie6. autor wielokrotnie wznawianej Historii literatury niepodległej Polski, Ignacy Chrzanowski, nazwał polską tolerancję re- ligijną tak wielką, jakiej nie było „na całym świecie”7. do dziś też w obcych syntezach tego zagadnienia „polskiemu fenomenowi” po- święcane są specjalne rozdziały przedstawiające,choćby pod tytułem Polska azylem heretyków (jak to m.in. uczynił francuski badacz, Jo- seph lecler, w Historii tolerancji w wieku reformacji), nasze osiągnię- cia na tym polu8. Pragnie je przypomnieć ten zbiór szkiców; bardziej nas w nim bę- dą interesować przemiany mentalności, które umożliwiły triumfy polskiej tolerancji niż jej sukcesy na polu publiczno-prawnym, po- dobnie jak na plan pierwszy wysuniemy później raczej wpływ posta- wy tolerancyjnej na umysłowość doby Renesansu niż walkę na sej- mach, toczoną wokół „obwarowania” konfederacji warszawskiej (1573) przepisami wykonawczymi. Przedstawiając przejawy polskiej tolerancji,staramy się nie zapominać o tropieniu ich genezy,choć nie łudzimy się, byśmy zagadkę pokojowego przebiegu polskich walk wyznaniowych zdołali rozwiązać ostatecznie i całkowicie. I nie tylko przebiegu: odrębność Polski przejawiła się w pewnej dysharmonii,ja- ką obserwujemy w kwitnięciu w naszym kraju zgody religijnej w mo- mencie wstrząsających europą walk na tym tle oraz przejawiania się fanatyzmu w okresie rozpoczynającego się na zachodzie oświecenia. swym „letnim”stosunkiem do kwestii wyznaniowych wyprzedziliśmy w XVI w. o dobre sto lat inne państwa, w których dopiero po pokoju westfalskim (1648) problemy te przestają grać poważniejszą rolę w polityce zagranicznej, a po części i wewnętrznej. Przez swoje „go- rące”podejście do obrony spraw wiary pozostaliśmy w pierwszej po- łowie XVIII w. w tyle za ogólnym biegiem wydarzeń, a nieszczęsna sprawa toruńska 1724 r., zręcznie rozdmuchana przez wrogą nam propagandę, miała na długo przyćmić w europie sławę szesnasto- 06 a. brückner, Reformacja, [w:] Kultura staropolska, Kraków 1932, s. 251. 07 I. Chrzanowski, Historia literatury niepodległej Polski (965–1795), warszawa 1971, 08 J. lecler, Historia tolerancji w wieku reformacji, t. I,warszawa 1964, rozdz.: „Polska s. 104. przytuliskiem heretyków”. TazbirPan01-3.qxp:Podole01/2 11/1/09 10:00 AM Page 12 JaNusz TazbIR Państwo bez stosów 12 wiecznego „azylu heretyków”. Podobnie encyklopedyści, a przed ni- mi Piotr bayle, patrzeć będą na Polskę przez pryzmat tych, których w XVII w. wygnała, mianowicie arian, poświęcając im ciepłe wzmianki i artykuły,a nie tych,których w XVI w.przytuliła,dając im pewne, bezpieczne i wygodne schronienie. TazbirPan01-3.qxp:Podole01/2 11/1/09 10:00 AM Page 13 I.Tolerancja doby reformacji walKI RelIGIJNe, JaKIe RozGoRzałY w euRoPIe niemal od początków XVI w., z największym ubolewaniem przyjęli humaniści. Namiętne spory doktrynalne, prowadzone w atmosferze wzajemne- go zacietrzewienia, stanowiły bowiem przekreślenie ich wieloletnich dążeń. Tacy wybitni myśliciele, jak mikołaj z Kuzy czy Pico della mirandola, postulując w drugiej połowie XV w. gruntowną reformę Kościoła, kładli nacisk tylko na zasadnicze prawdy wiary, bagatelizo- wali zaś scholastyczne dysputy nad drugorzędnymi kwestiami dogma- tycznymi czy obrzędowymi.Najwybitniejszy przedstawiciel tego obo- zu, erazm z Rotterdamu, podkreślał, iż od ortodoksyjnej wierności literze Pisma Świętego daleko ważniejszy jest chrześcijański i zgodny z ewangelią sposób postępowania. wierząc w siłę poznawczą rozumu ludzkiego,skłonni mu byli przy- pisać szerokie uprawnienia również w dziedzinie kultury, co w przy- szłości miało doprowadzić do racjonalizmu religijnego. Cechował ich także sceptycyzm wyrażający się w przekonaniu, iż prawda objawiona nie jest jeszcze całkowicie poznana,trudno więc ludzi przymuszać,aby wszystkie głoszone przez Kościół opinie uważali za ostateczne i nie- zmienne. echa tych zapatrywań znajdujemy u biernata z lublina, który już w 1515 r. wyrażał przekonanie, iż „rozum ludzki nie da się powstrzymać, żeby wciąż nie dociekać prawdy”1. zdaniem humani- 01 biernat z lublina, Wybór pism, oprac. J. ziomek, wrocław 1954, bN s. I, nr 149, s. XXVIII. TazbirPan01-3.qxp:Podole01/2 11/1/09 10:00 AM Page 14 JaNusz TazbIR Państwo bez stosów 14 stów należało ją szerzyć jedynie poprzez perswazję i nauczanie, a nie na drodze przymusu. Nic więc dziwnego,iż wydana w tym czasie (1516) przez Tomasza morusa Utopia głosiła pochwałę daleko posuniętej tolerancji, panują- cej w środowisku pogan nieznających prawd objawionych.w rok póź- niej jednak zamiast odnowy chrześcijaństwa humaniści ujrzeli jego rozbicie powstałe na skutek wystąpienia lutra.I tu ich drogi się roze- szły. Jedni, z erazmem z Rotterdamu na czele, uważając ten rozłam za tymczasowy, wzywali do przezwyciężenia go drogą pertraktacji i wzajemnych ustępstw;mając nadzieję,iż rozum weźmie górę nad na- miętnościami i – nie orientując się,że w zapasach tych nie tylko o spra- wy wyznaniowe chodziło – obu walczącym stronom doradzali umiar- kowanie i pobłażliwość. Pod wpływem sukcesów luteranizmu erazm wypowiedział się nawet za przyznaniem mu czasowej tolerancji cywil- nej,choć równocześnie aprobował represje wobec żywiołów buntowni- czych,powołujących się na hasła reformacji.miał on bowiem nadzieję, iż jedność świata chrześcijańskiego zostanie niebawem przywrócona. wielu humanistów nie pozostało jednak biernymi widzami toczą- cych się zapasów i opowiedziało się za bezkompromisowym zwalcza- niem przeciwników wyznaniowych; jedni – jak Filip melanchton – przeszli do obozu luterańskiego, inni – jak Tomasz morus – uznali, iż czymś innym jest tolerancja wobec pogan,czym innym zaś ustępliwość wobec heretyków buntujących się przeciw bogu i – władzy świeckiej. w wirze walk wyznaniowych nie zmarniały jednak rzucone przez humanizm ziarna. bagatelizowanie drugorzędnych różnic doktry- nalnych czy obrzędowych, przenoszenie punktu ciężkości z zagad- nień dogmatycznych na etyczne (jak to czynił erazm), uznanie pra- wa rozumu do osądu w sprawach wiary, wzywanie wreszcie do umiarkowania i pojednawczości wobec przeciwników – wszystkie te postulaty miały w przyszłości przyczynić się walnie do narodzin to- lerancji w teoretycznym i praktycznym słowa tego znaczeniu. w dobie walk wyznaniowych jednak wszystkie Kościoły panujące traktowały tolerancję jako zło konieczne, tymczasowe remedium po- trzebne tylko do momentu, kiedy będzie można przekonać lub poko- nać przeciwnika wyznaniowego, a więc w ten czy inny sposób zmusić go do kapitulacji.stanowisko to,do XX w.pozostałe w doktrynie wie- lu Kościołów,swój najpełniejszy chyba wyraz znalazło w katolicyzmie. Jeszcze w 1864 r. papież Pius IX potępił – jako błędne – twierdzenie, TazbirPan01-3.qxp:Podole01/2 11/1/09 10:00 AM Page 15 15 I. Tolerancja doby reformacji iż „każdy człowiek ma swobodę wyboru i wyznawania religii, którą za pomocą światła rozumu uzna za prawdziwą”.Potępienie to opiera- ło się na wielokrotnie przez Kościół (aż do czasów II soboru waty- kańskiego) przypominanym twierdzeniu,iż prawdziwa jest tylko dok- tryna katolicka,„poza którą nie może być nikt zbawiony”2. wierność tej doktrynie stanowi podstawowy obowiązek członków Kościoła. Najstraszniejsze zaś, co ich może spotkać, to herezja, ponie- waż jej wyznawcy, choćby nawet na tym świecie żyli jak najbardziej moralnie, na tamtym skazani są na wieczne męki. dla dobra więc za- równo samych heretyków, a jeszcze bardziej ich otoczenia, tam gdzie to jest w mocy Kościoła,nie należy dopuszczać do propagowania błęd- nych teorii,zatruwających dusze i wiodących je na potępienie.Państwo winno przyjść tu Kościołowi z pomocą;każde naruszenie jedności wia- ry stanowi bowiem zamach na jego podstawy. zadania państwa nie mogą się ograniczać do spraw czysto „ziemskich”. w początkach na- szego stulecia w Encyklopedii kościelnej pisano, iż obowiązek nietole- rancji dogmatycznej „tkwi głęboko w duszy człowieczej, w samej reli- gii i w instynkcie samozachowawczym Kościoła”.wszystkie Kościoły, które wierzą „w swej religii prawdziwość, nietolerancję wypisują jako zasady na swoich sztandarach”3. bardziej wyrozumiale odnoszono się w średniowieczu do „niewiernych”(pogan); mimo jednak,iż niektórzy teologowie (ze św.Tomaszem z akwinu na czele) byli przeciwni na- wracaniu ich siłą4, liczni władcy świeccy i zakony rycerskie (przede wszystkim Krzyżacy) nie brali tych zastrzeżeń pod uwagę. Nie sposób,oczywiście,odmówić każdej religii prawa do propago- wania swoich zasad i zwalczania poglądów przeciwnika. Istotna róż- nica polega nie na tym, lecz na środkach, za pomocą których ta wal- ka powinna być prowadzona,a więc mówiąc skrótowo,czy potępiając pewne dzieła, można równocześnie wysyłać ich autorów na stos. w XVI w. uważano na ogół, że tak, i pod tym względem przywódcy różnych obozów wyznaniowych niewiele różnili się od siebie5. 02 Por.Breviarium fidei.Kodeks doktrynalnych wypowiedzi kościoła,oprac.J.m.szymu- 03 Encyklopedia kościelna ks. m. Nowodworskiego, t. XXVIII, warszawa 1905, s. 541. 04 Por. l. winowski, Innowiercy w poglądach uczonych zachodniego chrześcijaństwa XIII–XIV wieku, wrocław 1985, s. 102 i n. 05 Problematykę teoretyczną związaną z tym zagadnieniem przedstawiamy tu z koniecz- ności w sposób skrótowy; omawiają ją m.in. J. Kühn, Das Geschichtsproblem der Tole- ranz (Autour de Michel Servet et de Sebastien Castellin, haarlem 1953), oraz z. ogo- nowski,op.cit.,s.5–11 (tamże dokładniejsze dane bibliograficzne). siak, s.J. i st. Głowa, s.J., Poznań 1964, s. 91, 71, 74, 75 i 769. TazbirPan01-3.qxp:Podole01/2 11/1/09 10:00 AM Page 16 JaNusz TazbIR Państwo bez stosów 16 byłoby bowiem niesłusznym i krzywdzącym uproszczeniem,gdy- byśmy doktrynę nietolerancji przypisywali tylko przedstawicielom Kościoła katolickiego. Na zbliżonym do niego stanowisku stanęli w XVI w. zarówno luter, jak Kalwin. Reformator wittenberski prze- znaczał,co prawda,początkowo w swym Kościele dość szerokie miej- sce dla tolerancji. Negował on prawo książąt do ingerencji w sprawy wiary,walkę z herezją nakazywał zaś prowadzić bronią duchową,a nie ogniem czy żelazem. dopiero pod wpływem wystąpienia Tomasza münzera i wydarzeń wielkiej wojny Chłopskiej z jednej strony, a koniecznością tworzenia Kościoła pod opieką tych właśnie książąt z drugiej, luter zmienił poglądy. zadanie władzy państwowej zaczął on upatrywać – podobnie jak to czyniono w średniowieczu – w opie- ce nad prawdziwą religią i gorliwym jej propagowaniu. heretyków, których widział przede wszystkim w anabaptystach, zalecał początkowo karać tylko wygnaniem, chyba żeby występowali z orężem przeciwko prawowitej władzy świeckiej. stopniowo, pod wpływem otoczenia (osiander, melanchton), przyszedł on do prze- konania, iż anabaptystów, jako zakamieniałych i niepoprawnych bluźnierców,należy karać śmiercią,przy czym „prawo miecza”w tym wypadku miałoby należeć do książąt. Inni teologowie luterańscy (przede wszystkim melanchton) twierdzili później, że w taki sam sposób winno się postępować również wobec antytrynitarzy, jeśli uporczywie trzymają się swych błędów. w stosunku do takich wyznań chrześcijańskich jak kalwini czy katolicy luter zalecał wygnanie, jeśli zechcą propagować swą wiarę. Tam, gdzie ich zwolennicy odprawiają publiczne nabożeństwa, urbi et orbi głoszą swe poglądy lub ich bronią,władza świecka ma obowią- zek interweniowania z całą surowością. Reformator wittenberski przyznawał bowiem innym wyznaniom prawo uprawiania kultu je- dynie „w swych pokojach”,a więc prywatnie,ale równocześnie naka- zywał uczestniczenie w publicznym kulcie religii panującej, bo tylko wtedy mogą im się (m.in. poprzez słuchanie kazań) otworzyć oczy na zbawienne światło wiary. był to jednak pewien krok naprzód w stosunku do doktryny katolickiej, która przewidywała tylko na- wracanie i karanie heretyków, a nie dawała im możności emigracji oraz prywatnego uprawiania kultu. Podobnie dla Kalwina do obowiązków władzy państwowej nale- ży obrona prawdy bożej, znieważanej przez bluźnierców, tzn. ludzi TazbirPan01-3.qxp:Podole01/2 11/1/09 10:00 AM Page 17 17 I. Tolerancja doby reformacji negujących Trójcę Świętą i złorzeczących bogu oraz porzucających prawdziwą wiarę; karanie ich śmiercią,jako winnych obrazy majesta- tu boskiego, przewidywał już kodeks Justyniana (529). Nawiązując niejako do jego postanowień, jak również powołując się na przykła- dy zaczerpnięte ze starego Testamentu, Kalwin aprobował egzeku- cje tych przedstawicieli radykalnego nurtu reformacji (anabaptystów i antytrynitarzy), którzy nie chcieli się wyrzec swych „bluźnierstw”. za sprawą też Kalwina spalono w 1553 r. na stosie przeciwnika do- gmatu Trójcy Świętej, hiszpańskiego teologa, michała serveta. Po- czątkowo reformator genewski pragnął to uczynić rękami inkwizy- cji, której przesłał dokumenty świadczące o tym, jak zakamieniałym i niepoprawnym bluźniercą jest servet. skoro jednak temu ostatnie- mu udało się zbiec z katolickiego więzienia, został stracony w kal- wińskiej Genewie, do której – po drodze do włoch – nieopatrznie zawitał. Kiedy zaś zarzucano Kalwinowi, iż poszedł śladami inkwi- zycji,odpowiedział,że instytucja ta nie ma prawa prześladować,jako rzekomych heretyków, protestantów, ponieważ sama opiera się na fałszywej doktrynie. Jedynie prawdziwy urząd chrześcijański jest uprawniony do podobnego postępowania wobec heretyków. Gdyby bowiem ich tolerowano,równałoby się to przyznaniu,iż w nauce he- retyków mogą tkwić jakieś zasady prawdziwe i słuszne,a jest to prze- cież nie do pomyślenia. usprawiedliwiając w słynnej Defensio ortho- doxae fidei (Obrona prawdziwej wiary) spalenie serveta, Kalwin dowodził, iż zarówno bezpieczeństwo religii, jak cześć boża wyma- gają radykalnego tępienia herezji. zarzut,że postępek Kalwina był godny trybunału inkwizycji,wy- sunięto przeciw niemu w wielkiej polemice, jaka rozpętała się w ca- łym świecie protestanckim (i nie tylko protestanckim) po straceniu serveta. w polemice tej po raz pierwszy w dziejach myśli europej- skiej sformułowano (głównie za sprawą sebastiana Castelliona i Ja- kuba acontiusa) w tak szerokim zakresie postulat tolerancji, która winna panować w stosunkach międzywyznaniowych. obaj pisarze byli osiadłymi w szwajcarii humanistami, którzy w wielu punktach nawiązywali do poglądów swoich wielkich poprzedników.Castellion twierdził m.in., iż wszyscy się zgadzają na karanie przestępstw po- spolitych (kryminalnych), na temat jednak wykroczeń przeciwko wierze panuje niesłychana rozbieżność opinii i każdy uważa co inne- go za herezję.Pismo Święte jest zresztą w wielu miejscach tak nieja- TazbirPan01-3.qxp:Podole01/2 11/1/09 10:00 AM Page 18 JaNusz TazbIR Państwo bez stosów 18 sne,że trudno karać za różnice w jego komentowaniu.Prześladowań za wiarę ewangelia wyraźnie zabrania, a więc niepoprawnych bluź- nierców i ateistów można co najwyżej skazywać na wygnanie. wystąpienie Castelliona w obronie tolerancji należy widzieć w konkretnych historycznych warunkach XVI w. Nie wdając się w szczegółowe rozważania,można najogólniej stwierdzić,iż przez to- lerancję rozumiano wówczas dopuszczenie do istnienia innych – obok panującego – wyznań religijnych,którym byłaby przyznawana większa lub mniejsza swoboda kultu. Tolerancja nosiła wówczas, podobnie zresztą jak przywileje polityczne, ściśle stanowy charakter. w takiej też formie występuje ona w Polsce XVI w., gdzie szla- checcy zwolennicy reformacji nie doznawali z racji swojej konfesji ograniczeń w zakresie uprawnień stanowych; szlachta kalwińska, lu- terańska czy ariańska mogła więc na równi z katolicką posłować na sejm, obejmować urzędy, dzierżawić królewszczyzny, zasiadać w trybunałach sądowych, brać wreszcie udział w elekcjach. Inaczej już przedstawiała się sprawa z mieszczaństwem czy chłopami. Nie było to jeszcze równouprawnienie wyznaniowe; katolicyzm pozostał w Polsce aż do rozbiorów religią panującą,co uroczyście po- twierdziła Konstytucja 3 maja, a superintendenci protestanccy nigdy nie zasiadali obok biskupów w senacie. Niemniej jednak w pewnych okresach mało do tego równouprawnienia brakowało, albowiem u schyłku panowania zygmunta augusta większość senatu składała się ze zwolenników reformacji; na mszę odprawianą z okazji otwar- cia sejmu parczowskiego (1564) dwóch tylko panów świeckich po- spieszyło do kościoła za królem, podczas nabożeństwa dla uczczenia zawarcia unii lubelskiej (1569) było ich tam więcej. Cóż z tego, sko- ro nie klęczeli podczas podniesienia, ponieważ nie wierzyli w prze- istoczenie opłatka w ciało i krew Pańską. Pojęcia tolerancja używano często wymiennie z wolnością sumie- nia. Ta ostatnia nie oznaczała jednak wówczas całkowitego zniesie- nia przymusu wyznaniowego, a tym bardziej uczynienia z kwestii wiary lub niewiary sprawy prywatnej każdego człowieka. do całko- witego równouprawnienia wyznań pozostawała jeszcze daleka dro- ga. zarówno katolicy, jak protestanci byli przekonani, że jedynie ich wyznanie zapewnia zbawienie, i jeżeli godzili się na tolerowanie w kraju rozlicznych sekt,czynili to z uwagi na dobro publiczne.Nie- tolerancja kościelna nie szła więc w parze z cywilną.I odwrotnie: na- TazbirPan01-3.qxp:Podole01/2 11/1/09 10:00 AM Page 19 19 I. Tolerancja doby reformacji wet ludzie obojętni dla spraw wiary (jak w XVII w. spinoza czy hobbes) wypowiadali się za wyłączeniem z dobrodziejstw tolerancji tych wyznań, których istnienie mogło podważyć spokój publiczny w państwie. dlatego też w XVI i XVII w. najszersze nawet pojęcie tolerancji pozostawiało za jego obrębem ateistów; uważano ich bo- wiem za istoty z gruntu aspołeczne i niezdolne do przestrzegania ja- kichkolwiek zobowiązań wobec ludzi, ponieważ nie uznają ich wo- bec boga. „a kto wierzy, że boga nie masz, powiedzcie, proszę was, która go rzecz w karności zatrzymać będzie mogła?” – pisano u nas w czasach pierwszego bezkrólewia6. Problem tolerancji stał się sprawą palącą i niesłychanie aktualną właśnie na skutek rozłamu wyznaniowego,jaki europa łacińska prze- żyła w XVI w. Rozłam ów postawił przed światem chrześcijańskim problem koegzystencji różnych wyznań w tym samym państwie, ko- egzystencji koniecznej nieraz ze względów politycznych czy gospo- darczych. Początkowo liczono zresztą na szybkie przezwyciężenie rozłamu poprzez ekspansję protestantyzmu, rewindykacyjną akcję katolików czy też pojednanie obu kierunków na gruncie wspólnych dogmatów wiary.w miarę upływu lat stawało się rzeczą jasną,iż są to wszystko złudne i nieoparte na realnych podstawach nadzieje. wszelkie zaś próby zmiany siłą (poprzez wojny religijne) istniejącego stanu rzeczy pociągały za sobą liczne ofiary w ludziach, zniszczenia gospodarcze, osłabienie polityczne państw, będących widownią tych starć. Problem współistnienia stawał już przed ówczesną europą w ca- łej rozciągłości. Tak więc mimo sprzeniewierzenia się przywódców reformacji początkowo głoszonym hasłom wolności sumienia ruch ten miał zasadnicze znaczenie dla rozwoju koncepcji tolerancji. były to nie jedyne jego skutki przeciwstawne intencjom głównych przy- wódców poszczególnych ugrupowań. Istnienie na terenie jednego kraju kilku nieraz Kościołów,z których każdy twierdził stanowczo,iż tylko on jest posiadaczem prawdy,a co za tym idzie,i wyłącznym sza- farzem zbawienia, a wszystkie inne odsądzał od czci i wiary, budziło coraz częstsze wątpliwości.zaczęto się zastanawiać,czy naprawdę in- ne doktryny kościelne, poza tą jedną, są dziełem szatana. zaczęto 06 Pisma polityczne z czasów pierwszego bezkrólewia, wyd. J. Czubek, Kraków 1906, s. 554. TazbirPan01-3.qxp:Podole01/2 11/1/09 10:00 AM Page 20 JaNusz TazbIR Państwo bez stosów 20 również sobie przypominać dawne twierdzenia humanistów,iż istnie- ją podstawowe dogmaty całego chrześcijaństwa, reszta zaś, którą się tak pasjonują teologowie,stanowi mniej istotny i dodatkowy element, oraz że życie zgodne z nakazami ewangelii jest ważniejsze od ślepej wiary w doktrynę. wszystkie te rozważania podkopywały stopniowo sens i potrzebę stosowania prześladowań wyznaniowych.do obalenia nietolerancji wiodła jednak jeszcze daleka droga. Reformacja wzmacniała władzę państwową; luteranizm czy an- glikanizm podporządkowywał jej nawet Kościół.w intencjach przy- wódców reformacji nie leżało też na pewno pozbawienie „prawdzi- wej wiary” ramienia państwa, nie tylko broniącego jej, lecz i umożliwiającego dalszy zwycięski rozwój danego wyznania. ale równocześnie w wielu państwach istniały mniejszości wyznaniowe, niemogące liczyć na poparcie tej władzy,wręcz przeciwnie,przez nią nieraz zwalczane. I tu znów nasuwał się dylemat, który musieli np. rozstrzygać katolicy angielscy, mianowicie, jak pogodzić posłuszeń- stwo papieżowi z lojalnością wobec własnego króla. Podobny kon- flikt stwarzała hugenotom francuskim nietolerancyjna polityka ich władców, z tą tylko różnicą, iż rolę papieża odgrywał w ich wypadku siedzący w Genewie Kalwin.Co ważniejsze,posłuszeństwo monarsze czy wierność religii,jak dalece władza świecka może ingerować w spra- wy sumień swoich poddanych, czy kompetencje tronu i Kościoła nie powinny być od siebie ściśle rozgraniczone.oto problemy,z jakimi się musiała borykać podzielona wyznaniowo europa. w XVI stuleciu, po nocy św. bartłomieja i prześladowaniach katolików w anglii, za- równo publicyści kalwińscy, jak i jezuiccy doszli do zadziwiająco zgodnych wniosków: pierwsi (monarchomachowie) twierdzili,że ich współwyznawcy mają prawo do zbrojnego oporu wobec władcy pra- gnącego narzucić im katolicyzm, drudzy (mariana, suarez i inni) utrzymywali,iż wolno jest katolikom obalić króla-heretyka jako nie- godnego swego urzędu tyrana. w ten sposób kładziono, nieświado- mie zresztą,podwaliny nie tylko pod późniejsze republikańskie teorie władzy, ale i pod osiemnastowieczne koncepcje rozdziału Kościoła od państwa. Połączenie opozycji politycznej z wyznaniową musiało jednak po- ważnie ograniczać zakres tolerancji stosowanej wobec mniejszości re- ligijnych.Trudno tu nie potępić np.prześladowań katolików w anglii, warto się jednak zastanowić,czy można im było przyznać pełne swo- TazbirPan01-3.qxp:Podole01/2 11/1/09 10:00 AM Page 21 21 I. Tolerancja doby reformacji body wyznaniowe,skoro papież Pius V bullą Regnans in excelsis (Kró- lując na wysokościach – 1570) wezwał poddanych elżbiety do niepo- słuszeństwa wobec królowej. Rzym także i katolicy maczali palce we wszystkich niemal zamachach na jej życie, po śmierci zaś elżbiety w słynnym „spisku prochowym”(1605),którego uczestnicy zamierza- li wysadzić w powietrze parlament angielski.Tworzyło się tu zresztą poniekąd błędne koło: przeciwnicy tolerancji powoływali się na spiski knute przez kalwinów czy katolików z ich współwyznawcami (a wro- gami ojczyzny) za granicą, ci zaś tłumaczyli, że szukają tam jedynie pomocy i ochrony przed prześladowaniami, których nie szczędzi się im w ojczyźnie. Żadna ze stron walczących nie była zresztą w pełni konsekwent- na; gdy bowiem w danym kraju stanowiła mniejszość, apelowała o pełną dla siebie tolerancję, tam zaś, gdzie była zdecydowaną więk- szością,potępiała ją a priori.w obronie swych praw do swobody kul- tu używano tych samych nieraz argumentów; identycznymi niemal wywodami posługują się np. ścigani przez policję jezuici angielscy i nękani przez sądy biskupie kalwini polscy. Pismo Święte stanowiło wspólny dla wszystkich autorytet, przy czym ze starego Testamentu czerpano przeważnie argumenty przeciw tolerancji, a z Nowego do- wody przemawiające za nią. zarówno jednak protestanci, jak i kato- licy zgadzali się na prześladowanie tych grup reformacji,które swym radykalizmem społecznym czy też religijnym naraziły się obu konfe- sjom.mamy tu na myśli antytrynitarzy,negujących podstawowe do- gmaty chrześcijaństwa (z nauką o Trójcy Świętej na czele),oraz ana- baptystów, głoszących wspólnotę dóbr, jak też potępiających istnienie sądów, wojska, urzędów. ludzie tych czasów, sami nieraz zawzięcie prześladowani, choć domagali się swobód dla swoich współwyznawców, potrafili przy- klaskiwać represjom wobec tych,których uważali za szczególnie nie- bezpiecznych i gorszących bluźnierców. Przebywający na emigracji w Niderlandach przywódca jansenistów, antoine arnauld, z pełną aprobatą powitał odwołanie edyktu nantejskiego (1685), które po- ciągnęło za sobą wygnanie hugenotów. Nietolerancją nie splamili się jedynie prześladowani w większości krajów anabaptyści i antytrynitarze; trudno jednak oprzeć się wraże- niu, iż postąpili tak tylko dlatego, że w żadnym z państw nie stali się religią panującą.Jako mniejszość wyznaniowa występowali więc wszę- TazbirPan01-3.qxp:Podole01/2 11/1/09 10:00 AM Page 22 JaNusz TazbIR Państwo bez stosów 22 dzie z hasłami swobód religijnych dla siebie,a co za tym szło,i dla in- nych konfesji. Jak by się zachowali po dojściu do władzy, nie sposób przewidzieć, choć wypadki r. 1534 i 1579 każą raczej sceptycznie pa- trzeć na całkowitą i nieograniczoną tolerancję tych grup.w 1534 bo- wiem roku, po opanowaniu przez anabaptystów münsteru (w west- falii), wygnali oni z miasta tych wszystkich, którzy nie chcieli przy- jąć ich wyznania, a majątki wypędzonych skonfiskowali. osiadli zaś w siedmiogrodzie unitarianie (antytrynitarze), którzy byli tam od r.1571 równouprawnionym,ale nie panującym wyznaniem (jedyny to poza Polską wypadek tolerowania ich),z aprobatą przyjęli uwięzienie Franciszka davidisa,wnoszącego do ich grona niebezpieczny ferment wyznaniowy.Na domiar złego,osadzony w twierdzy dera herezjarcha zmarł niebawem (1579), co dało przeciwnikom arian asumpt do słusznych poniekąd zarzutów, iż i oni nie są w kwestii tolerancji cał- kiem bez winy. I wreszcie sprawa anabaptystów, których prześladowano krwawo i zawzięcie w całej niemal europie. Represje te były tym dotkliwsze, iż ci, rekrutujący się z chłopów i rzemieślników, sekciarze nie mogli na ogół liczyć na możnych protektorów,którzy włoskim intelektuali- stom,z jakich wywodzili się często antytrynitarze,nic szczędzili nie- raz pomocy i poparcia.anabaptyści dzielili się na dwa radykalnie so- bie przeciwstawne odłamy, pokojowo usposobionych marzycieli, którzy pragnęli w małych, odciętych od świata gminach realizować oparte na ewangelii wzory „chrześcijańskiego żywota”, oraz wojow- niczą grupę ludzi,chcących z mieczem w ręku obalić stary,oparty ich zdaniem na wskazaniach antychrysta, porządek. władza świecka prześladowała jednych i drugich, uważając, iż owa głoszona przez anabaptystów „wolność ewangeliczna” służy im za pretekst do anty- państwowych czy antyspołecznych wystąpień oraz do poczynań na- ruszających istniejący kodeks karny. I choć po r. 1534 wojowniczy nurt anabaptyzmu uległ niemal zupełnie zanikowi, nadal za chło- pów-anabaptystów walczących w szeregach Tomasza münzera oraz mieszczan tego wyznania, broniących się bohatersko w münsterze, płacili głowami ich cisi, łagodni i pracowici pobratymcy z gmin rze- mieślniczych na Śląsku i morawach, których jedyną winą było to, że nie chcieli się wyrzec własnego wyznania. Przy całej sympatii i współczuciu dla ofiar tych prześladowań ła- twiej nam jednak dziś zrozumieć, iż kogoś stracono za domniemaną TazbirPan01-3.qxp:Podole01/2 11/1/09 10:00 AM Page 23 23 I. Tolerancja doby reformacji przynależność do ruchu usiłującego zmienić społeczne oblicze świa- ta,niż że – jak wspominanego już serveta – można było heretyka pa- lić na wolnym ogniu tylko dlatego,iż negował istnienieTrójcy Świętej i potrzebę chrztu dzieci.Choć bowiem obywatele w wielu państwach solidaryzują się obecnie z ówczesnymi „buntownikami”,a nie ich po- gromcami,żadne z tych państw nie dopuści,by ich poddani pod pre- tekstem woli bożej czy nakazów Kościoła dopuszczali się buntowni- czych i aspołecznych wystąpień. Podobnie więc jak wówczas, tak i dzisiaj granice tolerancji kończą się tam, gdzie zaczyna się interes publiczny i państwowy. Ten sam interes publiczny dyktował zakres swobód wyznaniowych i w dawnych wiekach. Tak np. John locke stwierdza (1689), iż można by przyznać katolikom pełne prawa cy- wilne, gdyby nie to, że wszędzie, gdzie je uzyskali, wykorzystywali swe zdobycze dla knucia intryg przeciwko protestanckim rządom. Notabene, katolicy angielscy uzyskali równouprawnienie wyznanio- we dopiero w… r. 1829.Ten sam interes publiczny doprowadzał we Francji do jakże często zawieranych (i jeszcze częściej zrywanych) kompromisów pomiędzy hugenotami a katolikami, kompromisów uwieńczonych wreszcie edyktem nantejskim. I wreszcie kwestia kar stosowanych w sprawach o wiarę, a rażą- cych nas dzisiaj słusznie swym okrucieństwem i srogością. Palenie na stosie (czy ścinanie) heretyków należy jednak rozpatrywać na tle ówczesnego prawodawstwa, które za wszelkie przestępstwa przewi- dywało wówczas wysokie, niewspółmierne do nich kary. a przecież herezja uchodziła za przestępstwo najgorsze, bo wymierzone prze- ciwko samemu bogu. skarga pisze,iż są kary „na wydzieracze,złodzieje,na mężobójce”, ale na tych, „którzy zbawienie kradną, dusze zabijają”, żadnych kar w Polsce nie przewidziano7. a pamiętajmy, iż w XVI w. złodziei za- zwyczaj wieszano, zabójców ćwiartowano, a fałszerzy monet karano również śmiercią. w średniowieczu wrzucano ich do kotła z wrzącą wodą lub zalewano im gardło roztopionym ołowiem. Na tym więk- sze uznanie zasługuje postawa ludzi, którzy wystąpili wówczas prze- ciwko podobnym praktykom wobec heretyków.Tolerancja wyznanio- wa łączyła się u nich dość często z postulatami swobód politycznych, 07 P. skarga, Wzywanie do pokuty. Wybór mów staropolskich, oprac. b. Nadolski, wro- cław 1961, bN s. I, nr 175, s. 246. TazbirPan01-3.qxp:Podole01/2 11/1/09 10:00 AM Page 24 JaNusz TazbIR Państwo bez stosów 24 z walką przeciwko wszelkiego typu ograniczeniom nakładanym przez władze zarówno kościelne, jak i świeckie. Niesłuszne więc byłoby zawężanie jej pojęcia do zagadnień reli- gijnych. swoboda publicznego wykonywania kultu oraz propagandy swego wyznania musiała rzutować na inne dziedziny życia publicz- nego. z walki o możność odbywania nabożeństw i synodów wynik- nęły późniejsze postulaty wolności zebrań, ze starań o nieskrępowa- ną publikację dzieł teologicznych żądania wolności druku, z postulatu swobodnego głoszenia „szczyrej prawdy bożej” – postu- lat wolności słowa. Już w XVI w. tolerancyjna postawa w sprawach wiary wiązała się z czymś więcej, mianowicie z postawą otwartą wo- bec napływających z zagranicy nowinek wyznaniowych,kulturalnych i politycznych, od mody i obyczajów począwszy, na wpływach lite- rackich, artystycznych czy ustrojowych skończywszy. dotyczyło to nie tylko idei, ale i ludzi. Nigdy przedtem tak masowo, jak w dobie Renesansu, nie wyjeżdżali Polacy za granicę i nigdy nie napływało do kraju tylu cudzoziemców, emigrantów politycznych i wyznanio- wych co wówczas. stanisław orzechowski w 1564 r. pisał: „Jęli się nasi byli, jako strojów nowych zwykli, tak też […] nowej wiary”8. Istotnie, w wielu wypadkach było to przejściowe, powierzchowne i snobistyczne przejmowanie zagranicznych pomysłów. ale nie zawsze. Co więcej, nie chodziło tu jedynie o zagranicę,ale w ogóle o stosunek do tego co nowe, przodkom nieznane i kłócące się z tradycją. można chyba za- ryzykować stwierdzenie, iż póki stały zarzut polemiki katolickiej, że nowinki religijne są czymś obcym i nowym, nie zaczął znajdować chętnych odbiorców, dopóty wyznawcy reformacji mogli liczyć na większą lub mniejszą tolerancję. dlatego m.in. publicyści prote- stanccy starali się zawsze udowodnić, iż nie są nowatorami, ale jedy- nie wskrzeszają nieskażone tradycje pierwotnego chrześcijaństwa. sami też zresztą wierzyli, że naśladując pierwszych apostołów, wio- dą ludzkość do dawnych złotych czasów w religii, podobnie jak na- śladowanie starożytnych pisarzy i filozofów miało odrodzić złoty wiek w kulturze, a realizację dawnych praw (którą postulowali egze- kucjoniści) w polityce i ustroju. 08 st. orzechowski, Quincunx. Polskie dialogi polityczne, Kraków 1919, wyd. J. łoś, nr 74, s. 194.
Pobierz darmowy fragment (pdf)

Gdzie kupić całą publikację:

Państwo bez stosów. Szkice z dziejów tolerancji w Polsce XVI-XVII w.
Autor:

Opinie na temat publikacji:


Inne popularne pozycje z tej kategorii:


Czytaj również:


Prowadzisz stronę lub blog? Wstaw link do fragmentu tej książki i współpracuj z Cyfroteką: