Cyfroteka.pl

klikaj i czytaj online

Cyfro
Czytomierz
00282 007776 11009268 na godz. na dobę w sumie
Piekło kobiet - ebook/pdf
Piekło kobiet - ebook/pdf
Autor: Liczba stron: 144
Wydawca: Biblioteka Analiz Język publikacji: polski
ISBN: 978-83-63879-00-6 Data wydania:
Lektor:
Kategoria: ebooki >> inne
Porównaj ceny (książka, ebook, audiobook).

'Życie zawsze było silniejsze od ustaw i od sankcji karnych' - pisał w 1929 roku Tadeusz Boy Żeleński w swoim błyskotliwym eseju, w którym przeciwstawia się karaniu kobiet za przerywanie ciąży. Karanie kobiet, to „zbrodnia prawa karnego”. Pisze też o obłudzie tych, którzy głosząc „prawo do życia płodu” grożą kobiecie więzieniem, nie troszcząc się jednocześnie o jej i przyszłego dziecka warunki bytowe. 
'Piekło kobiet' to książka radykalna, odważna i bezwzględnie rozprawiająca się z obłudą. Książka wciąż aktualna, dotykająca problemu społecznie wciąż bolesnego, bo prawo do życia wciąż nie daje żadnych gwarancji życia godnego.
Tadeusz 'Boy' Żeleński (1874-1941) – wybitny tłumacz, poeta, satyryk, eseista, ale także lekarz i działacz społeczny. Autor m.in. „Flirtu z Melpomeną” czy sławnych „Słówek”. Zamordowany przez Niemców w 1941 roku, do dziś nieznane jest miejsce jego pochówku.

Znajdź podobne książki Ostatnio czytane w tej kategorii

Darmowy fragment publikacji:

B I B L I O T E K A M Y Ś L I S P O Ł E C Z N E J Piekło Piekło KOBIET KOBIET Tadeusz Boy-Żeleński Piekło KOBIET Piekło KOBIET Tadeusz Boy-Żeleński Opracowanie redakcyjne i przypisy: Dorota Kowalska, Marta Niedziałkowska, Paulina Rzymanek Jirafa Roja Warszawa 2013 Jirafa Roja, 2013 Redakcja: Dorota Kowalska, Marta Niedziałkowska, Paulina Rzymanek Opracowanie graficzne serii: Grzegorz Zychowicz | Tatsu Zdjęcia na okładce: Nailia Schwarz | Dreamstime.com Newlight | Dreamstime.com Zdjęcie autora: Wikipedia Łamanie: Tatsu tatsu@tatsu.pl ISBN 978-83-63879-00-6 Wydanie I Warszawa 2013 Spis treści Od autora 7 „Największa zbrodnia prawa karnego” 8 Argumenty 17 W jaskini lwów 27 Paragraf a lancet 40 Prawnicy przeciw prawu 52 Rzeczywistość 61 Błogosławieństwo boże 73 Lwy ugłaskane 82 „Błogosławieństwo” czy przekleństwo? 93 Życie mówi… 108 Zamknięcie bilansu 122 Przypisek 130 Od autora Oto zbiór felietonów, powstałych między październi- kiem a grudniem roku 1929. Przeobrażenie pewnych pojęć, uświadomienie sobie pewnych zagadnień, prze- zwyciężenie pewnych wstydliwości, posunęło się przez ten czas wśród ogółu tak bardzo, że już dziś — po pa- ru zaledwie miesiącach! — niejedno wydać się może w tych artykułach przedawnione; niejedno wyda się „wybijaniem otwartych drzwi”; ale kilka miesięcy temu drzwi te nie były nawet uchylone. Niejedno też, w toku rozwijających się zdarzeń, wypadło mi parę razy po- wtarzać. Mimo to, niech idą te kartki w świat tak, jak były pisane, na gorąco; a jeżeli książeczka ta przyczyni się do wzniecenia dalszej dyskusji, jeżeli dopomoże do usunięcia pewnych rupieci myślowych i obyczajowych, spełni w zupełności swoje zadanie. Warszawa, w styczniu 1930 „Największa zbrodnia prawa karnego” Das grösste Verbrechen des Strafgesetzes — „największą zbrodnią prawa karnego” — nazwał niemiecki uczony paragraf, obowiązujący dotąd we wszystkich prawie ustawodawstwach, a naznaczający ciężkie kary za prze- rwanie ciąży. Kary te grożą zarówno matce, jak tym, którzy jej w przerwaniu ciąży pomagają. Równocześnie większość kryminologów stwierdza, że prawo to nie ma żadnego wpływu, że liczba sztucznych poronień wzra- sta w ogromny sposób. Życie zawsze było w tej mierze silniejsze od ustaw i od sankcji karnych; tym bardziej okazuje się nim życie nowoczesne w tak zmienionych płynące warunkach. Toteż — stwierdzają to znowuż wszyscy jednogłośnie — paragraf ów jest martwą lite- rą; okoliczności, w których prawo przychodzi do głosu, są znikomo rzadkie w stosunku do olbrzymiej ilości wypadków spełnianego przestępstwa. Zatem — powie- działby ktoś — paragraf ten jest obojętny: skoro istnie- je na papierze, ale się go nie stosuje, można go uwa- „Największa zbrodNia prawa karNego” 9 żać za formę niewinnego moralnego protestu przeciw nagannym obyczajom? Niestety, tak nie jest; paragraf ten; nie mający siły, aby coś pomóc, posiada olbrzymią moc, aby szkodzić. Przychodzi do głosu jedynie prawie w wypadkach śmierci matki; wówczas sroży się i sądzi; ale, gdyby wejrzeć bliżej, ujrzałoby się, że najczęściej ta właśnie ustawa jest śmierci przyczyną. Bo ten paragraf, niezdolny zapobiec przerywaniu ciąży tam, gdzie impe- ratyw życia, mocniejszy niż wszystkie kodeksy, zmusza matkę do niego, ma wszakże na tyle siły, aby tę matkę pozbawić umiejętnej pomocy i pchnąć w ręce karygod- nego — tu już naprawdę kary godnego — partactwa. Gdyby zestawić wypadki śmierci młodych kobiet, wy- padki ciężkich i trwałych schorzeń, które z obecnego bezdusznie podtrzymywanego stanu rzeczy wynikają, zadrżeliby może ci, którzy w zaciszu wygodnego gabi- netu układają swoje ustawy. A gdyby doliczyć inne, po- średnio wynikające z nich skutki: samobójstwa, dziecio- bójstwa i inne klęski, wówczas zrozumielibyśmy, z jaką słusznością nazwano ten artykuł „największą zbrodnią prawa karnego”. A nie jest to bynajmniej głos odosobniony. Przeciw- nie, wszyscy, którzy mieli sposobność zetknąć się z tą sprawą, godzą się na jedno: na bezsilność paragrafu i go- rzej niż bezsilność, bo jego działanie w sensie ujemnym. Jakimż cudem tedy może on istnieć, może się ostać? 10 piekło kobiet Dzieje się to tym1, że kwestia jest nader skomplikowa- na i trudna — tak że, można by powiedzieć, po prostu „strach ją ruszać”; — że jest splotem mnóstwa rzeczy, że obrosły ją całe warstwy pojęć i przesądów, groma- dzących się na przestrzeni wieków. Względy prawne, etyczne, lekarskie, społeczne, mają tu głos: dawne roz- różnienia teologiczne spotykają się z nawykami mili- taryzmu, obliczającego na dziesiątki lat naprzód ilość bagnetów; niechęć do tknięcia jednej cegiełki z budo- wy, która okazałaby się może zmurszałą, rutyna my- śli… A wszystko to pokrywa swoim płaszczem obłuda społeczna, przesłaniająca cały kompleks najbardziej żywotnych zjawisk. Uczynić biedną dziewczynę matką, pozbawić ją pra- cy dlatego, bo2 się spodziewa macierzyństwa, kopnąć ją z pogardą, zrzucić na nią cały ciężar błędu i jego skut- ków, i zagrozić jej latami więzienia, jeżeli, oszalała roz- paczą, chce się od tego zbyt ciężkiego na jej siły brze- mienia uwolnić — oto filozofia praw, które, aż nadto znać, były przez mężczyzn pisane! Głosić wzniosłe teo- rie o „prawie płodu do życia”, znów grozić matce wię- zieniem w imię praw tego płodu, ale równocześnie nie troszczyć się o to, aby nosicielka tego płodu miała co 1 Dzieje się to tym — dzieje się tak dlatego. 2 dlatego, bo — dziś popr.: dlatego, że. „Największa zbrodNia prawa karNego” 11 do ust włożyć… I rzecz szczególna, ten sam płód, nad którym trzęsą się ustawodawcy, póki jest w łonie matki, w godzinę po urodzeniu traci wszelkie prawa do opieki prawnej, może zginąć pod mostem z zimna, gdy matka — którą jej „święte” macierzyństwo czyni nieraz wyrzut- kiem społeczeństwa — nie ma dachu nad głową. Ale nie trzeba szukać aż tak jaskrawych przykładów. Ileż zmieniło się w świecie od czasu, gdy tworzyły się te pojęcia prawne! Kobieta stała się równowartościowym obywatelem, zajęła miejsce we wszystkich dziedzinach, u wszystkich warsztatów pracy, nieograniczone macie- rzyństwo nie jest już, nie może być jej ideałem. Zmieniły się warunki życia. Zmienił się i stan medycyny. Przery- wanie ciąży stało się faktem potocznym wcale nie tylko w wypadkach wyjątkowych życiowych katastrof; stało się faktem częstym w życiu małżeńskim, praktykuje je niejedna pani sędzina, niejedna pani prokuratorowa… Ba, sam członek Komisji Kodyfikacyjnej, w tym samym dniu, w którym uchwala straszliwe kary za przerwanie ciąży, po posiedzeniu odwiedzi może swoją magnifikę3 w lecznicy, gdzie odbyła z komfortem ten zabieg, aby oszczędzić płodnemu prawodawcy piątego maleństwa… I pan kodyfikator nie odczuwa żadnej rozterki duszy, żadnej sprzeczności… 3 magnifika (daw., żart., z łac. magnificus: dostojny; wspaniały) — małżonka. 12 piekło kobiet Bo co do tych wypadków, to nie ma obawy, aby się dostały pod srogi miecz prawa! I w tym jeszcze ohyda paragrafu. Jak wszystkie paragrafy wspierające się na obłudzie społecznej, tak i ten godzi jedynie w biedaków. Jest nieetyczny, bo trafia przypadkowe ofiary pośród dziesiątków tysięcy bezkarnych; jest niedemokratyczny, ponieważ zapewnia przywilej bezkarności tym, którzy i tak są uprzywilejowani. Toteż postawa społeczeństwa w tej kwestii jest zupeł- nie zdecydowana. Podczas gdy nasi prawodawcy traktują w swoim projekcie przerwanie ciąży na równi z dziecio- bójstwem (!!), społeczeństwo — ubolewając nieraz nad jego koniecznością — absolutnie nie uważa go za wystę- pek. Wręcz przeciwnie, mimo frazesów o dostojeństwie macierzyństwa, tysiąc razy łatwiej „przebaczy” społeczeń- stwo matce przerwanie ciąży niż urodzenie nieślubnego dziecka. „Zastanówmy się — mówił jeden z prawników na ostatnim zjeździe, czy gdyby który z nas wiedział, że jego siostra dopuściła się tego czynu, czy uważałby ją za zbrodniarkę?” — „W takim razie jesteśmy wszyscy prze- stępcami” — mówił znów na innym zebraniu do swo- ich kolegów pewien prokurator. Gdyby prawo zechciało działać, trzeba by dla samej Warszawy zbudować więzie- nie rozmiarów sporego miasta, aby tam co rok pomie- ścić kilkadziesiąt tysięcy dobrowolnie roniących kobiet. Bo w praktyce społeczeństwo zajęło stanowisko równie „Największa zbrodNia prawa karNego” 13 zdecydowane: uważa prawo za nieistniejące. Niestety, jak wspomniałem, istnieje ono, ale tylko aby szkodzić. Bo to jedno jest pewne, że jakkolwiekby się ktoś zapa- trywał na sprawę przerywania ciąży, nie należy ona do rzędu zagadnień, które załatwia się więzieniem, choćby i dożywotnim! Wniknąć w istotę tych stosunków, szukać na nie lekarstwa, oto zadanie prawodawcy. Zagadnienia tego nie można traktować odrębnie i mechanicznie; trze- ba je rozważać i leczyć w całym kompleksie zjawisk. Jesteśmy w fazie tworzenia nowego kodeksu, nasza Komisja Kodyfikacyjna w pierwszym swoim projekcie wypowiedziała się w tej mierze. Jak, o tym pomówimy; niech tu wystarczy stwierdzenie, że zajęła stanowisko bezduszne i formalistyczne. I oto w końcu września odbył się w Warszawie zjazd pol- skich prawników. Jako jeden z głównych punktów w sek- cji prawa karnego, której przewodniczył p. Al. Lednicki, postawiono sprawę przerwania ciąży i jej „karalności”. I oto — fakt nieoczekiwany może dla samych uczestni- ków kongresu — prawie wszyscy wypowiedzieli się w du- chu wręcz przeciwnym stanowisku Komisji Kodyfikacyj- nej, to znaczy przeciw karalności tego czynu. Wielkie wrażenie wywarło przemówienie b. prezesa Sądu Ape- lacyjnego, p. Czerwińskiego, przeszło siedemdziesięcio- letniego starca, który, na podstawie kilku dziesiątków lat swojej praktyki, żądał zupełnego zniesienia złowrogiego
Pobierz darmowy fragment (pdf)

Gdzie kupić całą publikację:

Piekło kobiet
Autor:

Opinie na temat publikacji:


Inne popularne pozycje z tej kategorii:


Czytaj również:


Prowadzisz stronę lub blog? Wstaw link do fragmentu tej książki i współpracuj z Cyfroteką: