Cyfroteka.pl

klikaj i czytaj online

Cyfro
Czytomierz
00260 004969 14869131 na godz. na dobę w sumie
Pieśni sobie śpiewane - ebook/pdf
Pieśni sobie śpiewane - ebook/pdf
Autor: Liczba stron: 151
Wydawca: Universitas Język publikacji: polski
ISBN: 978-832-421-086-2 Data wydania:
Lektor:
Kategoria: ebooki >> poezja
Porównaj ceny (książka, ebook (-9%), audiobook).

Konstancja z Ryków Benisławska (1747-1806) poetka, pochodziła z niezamożnej szlachty z Inflant, odebrała wysokie wykształcenie. Wcześnie została żoną Piotra Benisławskiego, stolnika inflanckiego, od 1776 r. podkomorzego dworu polskiego. Administrowała sprawnie majątkiem męża, rygorystycznie wychowywała dzieci. Ufundowała szpital w Rosołach, gdzie opiekę znajdowali ubodzy. Zbiór liryków religijnych Pieśni sobie śpiewane powstał w latach 1774-1775 i został wydany w Wilnie w 1776 r. za sprawą brata męża, kanonika inflanckiego, Konstantego Benisławskiego. Poezja Benisławskiej nawiązuje sposobem obrazowania do XVII-wiecznej barokowej liryki religijnej, związanej z nurtem mistyków hiszpańskich, zwłaszcza z twórczością Teresy z Avila. Można odnaleźć wpływy „Psałterza” Jana Kochanowskiego, a także polskich poetów barokowych. Prawdopodobnie Benisławska jestteż autorką książki Nabożeństwo przez pewną damę.

Znajdź podobne książki Ostatnio czytane w tej kategorii

Darmowy fragment publikacji:

PIEŚNI SOBIE ŚPIEWANE Konstancja z Ryków Benisławska (1747-1806) poetka, pochodziła z nie- zamożnej szlachty z Inflant, odebrała wysokie wykształcenie. Wcześnie została żoną Piotra Benisławskiego, stolnika inflanckiego, od 1776 r. pod- komorzego dworu polskiego. Administrowała sprawnie majątkiem męża, rygorystycznie wychowywała dzieci. Ufundowała szpital w Zosołach, gdzie opiekę znajdowali ubodzy. Zbiór liryków religijnych powstał w latach 1774-1775 i został wydany w Wilnie w 1776 r. za sprawą brata męża, kanonika in- flanckiego, Konstantego Benisławskiego. Poezja Benisławskiej nawiązuje sposobem obrazowania do XVII-wiecznej barokowej liryki religijnej, związanej z nurtem mistyków hiszpańskich, zwłaszcza z twórczością Teresy z Ávila. Można odnaleźć wpływy Jana Kochanowskiego, a także polskich poetów barokowych. Prawdopodobnie Benisławska jest też autorką książki Nabożeństwo przez pewną damę . Pieśni sobie śpiewane Psałterza K L A S Y K A M N I E J Z N A N A Konstancja Benisławska PIEŚNI SOBIE ŚPIEWANE Kraków © Copyright for Klasyka Mniej Znana by Towarzystwo Autorów i Wydawców Prac Naukowych UNIVERSITAS, Kraków 2003 Pieśni sobie śpiewanych Podstawą niniejszej edycji jest wydanie , Lublin 1958 w opracowaniu Tadeusza Brajerskiego i Jerzego Starnawskiego. Tekst zmodernizowano według obowiązujących zasad ortograficznych i interpunkcyjnych. ISBN 97883-242-1086-2 TAiWPN UNIVERSITAS Projekt okładki serii Ewa Gray DO WIELMOśNEJ STOLNIKOWEJ PRZY WYDANIU TYCH WIERSZÓW OD BRATA Bratowo! Choć to dla mnie najmilsze jest słowo, Jednak rzadko nazywać śmiem Ciebie bratową, Bo nie chcę być powodem częstej pychy sobie Szczycąc się, Ŝe tak godną mam bratową w Tobie. Są, którzy Ciebie chwalą, skąd niewielka chwała, Jako sama znasz lepiej, z nadobnego ciała. I jać z tego nie cenię, bo wiem, Ŝe w kształt kwieci Za leda tam przyczynką precz glans z twarzy leci. By mrozek, aŜ po róŜach, byle tam chorobka, AŜ z Heleny nadobnej niekształtna osobka. Ktemu jeśli uroda z cnotą się nie spoi, Barziej hańbi i szpeci, niŜ szczyci i stroi. Są, co z jasnej, kwiecistej i gładkiej wymowy Dank przypisują Tobie między białogłowy. Lecz i to mię nie chwyta, bo wiem, iŜ za laty Kształtną mowę w szeplunną ząb mieni szczerbaty. CóŜ gdy na złe kto zwróci? Na niezgod rozsianie, Pochlebstwa, zdrady, kłamstwa, obmowy, wyśmianie? Jasność ta z trojjęzycznych ogniów piorunowym Biciem, kwiat trutą, gładkość ksykaniem węŜowym. 5 Niejeden Cię z imienia i innych przymiotów Od natury Ci hojnie danych chwalić gotów. Lecz jam skąpy na chwałę, więc nie chwalę prze to, Co jest częścią powierzchną i cudzą zaletą. Imie winniśmy przodkom, a wierzchna pobiała, Widziałem, Ŝe i sprosne gruzy pokrywała: A natury przymiotów pięknych często bywa I łotr i wszetecznica wszystkim obmierźliwa. Cnota to nasz skarb. Cnota pochwałą właściwą. Nic więcej nie naleŜy do nas, jako Ŝywo. Ni uroda, ni imie, ni skarb, ni dostatki, Którym panem – czas, przodek – złodziej i przypadki. Ta mię jedna porywa, której twarz, zda mi się, W niemylnym wierszów świętych wyśledzam abrysie: Twarz Twej cnoty maszkarką Ŝadną nie pokrytej, W którą się świat przybiera z swymi hipokryty. Niech więc, godna Bratowo, kto Cię wznosi chwałą, śe przyrodzenie wszystko hojnie na Cię wlało, Jam jest postanowienia inszego u siebie: Nic w Tobie, nic nie cenię, jedno tylko Ciebie. K. B. II Nie chcę Cię, Stolnikowo, ani sadzić blisko, Ni równać z Skarbnikową, dawną wierszopiską. Tamta często w swym rymie, jak rodek niewieści, Z światem miewa zabawkę, z Kupidem się pieści. 6 Tamtej sam wiersz duchowny często ziemią trąci, Często nieczysta czysty zdrój Wenera mąci. Twój wiersz z Bogiem, Maryją, Niebem i Świętemi. O, wyŜszaś nad DruŜbackę, jak niebo od ziemi. B. B. Ł. C. III Sławne Safony greckie i Korynny, wierszem Godne z samym Pindarem niekiedy grać pierwszem, By głosu Konstancyi posłuchały, chutnie Do nóg by jej rzuciły pogańskie swe lutnie. F. M. D. F. IV Gdyby Ŝył w chrześcijaństwie z nami dziś Tarkwini, Co staruszce Sybille sumki dobyć z skrzyni Za jej wieszcze tam księgi poŜałował, za te Kapitolskie by skarby wysypał bogate. F. M. D. F. 7 8 KSIĘGA PIERWSZA PIEŚŃ PRZED ZACZĘCIEM DZIEŁA ABO ZACHWYT DUCHA DO DUCHA NAJŚWIĘTSZEGO Jaki mię Duch, – ehej! – jaki Na powietrze wznosi z ptaki? Czy uwodzi sen mię? Czyli Mara jaka zmysły myli? CzyŜ, lotnymi dziana pióry, Przelatuję niebios góry? Dokąd, dokąd, prze Bóg Ŝywy, Rwie mię wicher popędliwy? Abo jakieŜ mię zachwyty, Abo jakiŜ pąd mię skryty Dziś osadzić w świętym zborze Boga mogły i w gwiazd chorze? Precz odstąpcie, precz, złośnicy! Precz, bezboŜni! Precz, grzesznicy! Owo Bóg się tu najduje! Czuję Ducha, Ducha czuję! Huk się, łoskot i grom wali Po rozciągłej niebios sali, A powietrze z siebie Ŝenie śywe ognie i płomienie. 9 Wy, co Bogu słuŜyć chcecie Lub w zakonie, lub na świecie, śywiej, Ŝywiej sam się śpieszcie, Otworzone serca nieście! Nic nie powiem tu małego, Nic prostego, doczesnego, Co by ziemią abo ciałem, Lub trąciło świata kałem. Ale Bogu me usługi Dając na czas wiecznodługi NaboŜnymi, jako trzeba, Modły uderzę do Nieba. PIEŚŃ PRZEśEGNANIE W IMIE OJCA I SYNA I DUCHA ŚWIĘTEGO Precz, na duszę mą zaŜarci, Precz pierzchajcie, precz, precz, czarci! Znak, znak KrzyŜa kładę drogi! Precz ode mnie! Precz stąd, w nogi! Strach i trwoga, widzę, pada. Zmyka, pierzcha złość szkarada. Zginiesz, zginiesz, złości wściekła! Prędzej, prędzej leć do piekła! W Imie Ojca... Stój! Stój, biesie! W Imie Syna... Stój! Gdzie rwiesz się? W Imie Ducha Najświętszego... Stój! Czcij Boga ze mną mego! 10 Stój, lecz jako uwiązany Na łańcuchu, psie, do ściany! Gryź się, zrzyj się, wściekni, a nie Gabaj! Wara mnie, brytanie! BoŜe Ojcze, niech Twe Imie Pod straŜ swoję rozum przyjmie! BoŜe Synu, strzeŜ pamięci! BoŜe Duchu, strzeŜ mych chęci! 11 MODLITWA PAŃSKA NA PIEŚNI PODZIELONA PIEŚŃ I O Ty, co Panem na niebie i ziemi, Panem od wieków, Panem nad wszystkiemi, Co na to myślisz, gdy lepianka licha Ojcem Cię zowie, jak do Ojca wzdycha? Wiem, wiem, co myślisz; ile z łask Twych dociec, Ach, lepiej myślisz, niźli kaŜdy ociec, I więcej czynić kaŜdemu gotowy, Niźli kto trafi wymodlić się słowy. Z tym wszystkim, Panie, nigdy bym, jak Ŝywię, Ojcem zwać Ciebie nie śmiała prawdziwie, By Syn rodzony Twój Ojcem jedynie Zwać nie nakazał nędznej człowieczynie. Poznaj, o Ojcze, słowa Syna Twego Z ust kobieciny grzesznej dziś, dnia mego, Dzisiaj, dnia nędzy, przyjm w święte Twe uszy Ku czci Twej, mojej ku zbawieniu duszy. Wprzód tylko poświęć zmazane me usta, Ciało i duszę, bym, modłka niepusta, Mogła modlić się tak do Boga Ciebie: O BoŜe, Ojcze nasz, któryś jest w niebie! 12 PIEŚŃ II OJCZE NASZ, KTÓRYŚ JEST W NIEBIE Ojcze nasz, któryś jest w niebie jak król na stolicy, Jak słońce wszystkoŜywne na niskiej ziemicy, W Kościele – jako Rządzca, w duszy wiernej – jako Oblubieniec w łoŜnicy przybranej wszelako. W Aniołach i swych Świętych jak odpłata droga, W złych duchach i przeklętych – jako strach i trwoga. Jak Alfa i Omega sam w sobie od wieka, Jak ociec dobrotliwy dziecinie – dla człeka. Ojcze nasz! Kto? Ty, BoŜe! Tyś jest nam za Ojca! Jeden w istocie, w liczbie niepodzielna Trójca. W radzie straszny, niemylny w słowie, w dziełach święty, W widzeniu nieprzejrzany, we wszem niepojęty. W wielkości niezmierzony, w dobrym nieprzebrany, W mądrości niedościgły, w mocy niezrównany. Litośny w pokutnikach, w grzesznikach cierpliwy, Straszliwy w zakamiałych, wszędzie sprawiedliwy. Ojcze nasz, któryś w niebie! Tyś i z wszech poŜytkiem Nad wszytkim i pod wszytkim, przed wszytkim, we wszytkiem. Zewnętrznyś przez niezmierność, wnętrznyś przez subtelność, NiŜszy przez utrzymanie, wyŜszy przez swą dzielność. Z wysoka wszystkorządny, z spodu utrzymliwy, Z podworza wszystkokrąŜny, wewnątrz przenikliwy. Wszędzie cały w istocie, wszędzie niedzielony. Wszędzie we trzech jedyny, wszędzie nieskończony. Ach, jak wielki nasz Ojcze! CóŜ mógł człek takiego Zadziałać, by Ojcowstwa był wart tak wielkiego! 13 Nic, nic nie mógł uczynić, ani mógłby, gdyby Przez całą wieczność na to mozolił bez chyby. Ojcze! O Ojcze dobry! Ojcze, któryś w niebie! I stąd się mocno cieszę, Ŝem nic jest bez Ciebie. I Ŝe nic, nic nie mogę, ani nawet wreszcie Chciałabym być czymkolwiek, lubo moc co bez Cię. Ojcze nasz! Tyś mym Ojcem! Toć ja Twoja córa! DajŜe mi moję cząstkę, spada na mię która! Lecz cząstką Ty mą jesteś, o innej niech w mojej Głowie nigdy na jawi, ni się w śnie poroi. JeŜeli masz co, Panie, dać mi w mej potrzebie, Wszystko weź i zatrzymaj, a daj tylko Siebie. Co Cię nie pragną, o jak nędzni w kaŜdej dobie! O jak łakomi, którym mało jest na Tobie! Ojcze nasz! Nasz! Boś Ojcem powszechnym jest ziemi, Równie nad złotogłowem jako siermięŜnemi. Równie Ty masz o wszystkich pieczą i staranie: Wielkiegoś i małego Ty uczynił, Panie. Równie wszytkich Ty Ŝywisz, Ojcze nasz jedyny, Równie wszytkie chcesz wynieść i córy i syny. Wszyscy w Tobie Ŝyjemy, a kto się wydziera Z Ŝyciodawnej Twej ręki, ten rychło umiera. Przejmę promyk od słońca, aŜci po promyku, RozŜenię strumyk z zrzódłem, aŜci po strumyku, Siekę gałęź od drzewa, i usycha snadnie, Utnę członek od ciała, i zgnilizna padnie. Tak nie jest – wiem, o Ojcze – syn synem, jeŜeli Od miłości ojcowskiej sercem się oddzieli, 14
Pobierz darmowy fragment (pdf)

Gdzie kupić całą publikację:

Pieśni sobie śpiewane
Autor:

Opinie na temat publikacji:


Inne popularne pozycje z tej kategorii:


Czytaj również:


Prowadzisz stronę lub blog? Wstaw link do fragmentu tej książki i współpracuj z Cyfroteką: