Cyfroteka.pl

klikaj i czytaj online

Cyfro
Czytomierz
00092 009890 9535155 na godz. na dobę w sumie
Pisarze zapomniani - ebook/pdf
Pisarze zapomniani - ebook/pdf
Autor: Liczba stron: 142
Wydawca: Biblioteka Analiz Sp. z o.o. Język publikacji: polski
ISBN: 978-83-62948-45-1 Rok wydania:
Lektor:
Kategoria: ebooki >> dokument, literatura faktu, reportaże
Porównaj ceny (książka, ebook, audiobook).

Książka zawiera sylwetki wybitnych pisarzy polskich, o których w swoim czasie było głośno, ale z różnych powodów - często politycznych - popadli w swego rodzaju literacki niebyt. A ich tworczość na pewno na zapomnienie nie zasłużyła.

Kto słyszał o Sygurdzie Wiśnowskim, podróżniku i pisarzu, który wyprzedziła H.G. Wellsa w literackim motywie „Niewidzialnego człowieka”? Albo o Janie Żyznowskim, autorze pacyfistycznej prozy, zabitym we śnie przez swoją kochankę? Autor dotyka również zepchniętych w niepamięć niewygodnych zjawisk, jak na przykład książka Pobojowisko Bogusława Kuczyńskiego, wydana w czasie wojny w wielu krajach, a w Polsce nigdy nie opublikowana. Albo moralnego problemu, jaki stanowiły bardzo popularne komedie Romana Niewiarowicza, wystawiane przed wojną na scenach polskich i niemieckich, a podczas wojny w jawnym Teatrze Komedia.

Pisarze zapomniani to książka mogąca stanowić cenną lekturą uzupełniającą dla studentów, uczniów szkół średnich oraz dla wszystkich pasjonatów polskiej literatury.

Znajdź podobne książki Ostatnio czytane w tej kategorii

Darmowy fragment publikacji:

Pisarze zapomniani Piotr Kitrasiewicz Pisarze zapomniani Jirafa Roja Warszawa 2007 © Copyright by Piotr Kitrasiewicz, 2007 © Copyright by Jirafa Roja, 2007 Redakcja: Marta Oniszk, Katarzyna Zegarek Korekta: Paweł Waszczyk Opracowanie graficzne serii: Grzegorz Zychowicz | Tatsu Łamanie: Tatsu ISBN 978-83-62948-45-1 Wydanie I Warszawa 2007 SPIS TREŚCI Władysław z Gielniowa Lewitował w ekstazie . . . . . . . . . . . . 7 Piotr Ciekliński Prekursor z dworu Batorego . . . . . . . . . . . . 12 Stefan Garczyński Gasnący płomień . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 18 Sygurd Wiśniowski Obywatel świata . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 22 Franciszek Mirandola Nadzieje i przekleństwo . . . . . . . . . . 26 Roman Jaworski Mistrz groteski . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 37 Jerzy Bandrowski W cieniu sławnego brata . . . . . . . . . . . . . 49 Maria Komornicka W męskiej skórze . . . . . . . . . . . . . . . . . . 57 Bruno Jasieński Człowiek bez ojczyzny . . . . . . . . . . . . . . . . . 62 Jan Żyznowski Tragiczna twórczość, tragiczna śmierć . . . . . 78 Tadeusz Konczyński Podstępem na scenę . . . . . . . . . . . . . . 84 Józef Wittlin Pacyfista z lirą . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 88 Bogusław Kuczyński Wyklęta powieść . . . . . . . . . . . . . . . . . 93 Ferdynand Goetel Niespokojny duch . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 98 Kazimierz Brończyk Na zakrętach dziejów . . . . . . . . . . . . . 102 Jan Adolf Hertz Śmiech i łzy . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 108 Roman Niewiarowicz I co z takim zrobić? . . . . . . . . . . . . . 112 Leo Belmont W kleszczach lęku . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 117 Tadeusz Hollender Na ostrzu śmiechu . . . . . . . . . . . . . . . . 122 Stefan Krzywoszewski Boy go lubił, Słonimski zwalczał . . . 127 Jan Zygmunt Kisielewski Prelegent dla samotnych . . . . . . 133 Tadeusz Kostecki Polski suspense . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 137 Władysław z Gielniowa Lewitował w ekstazie Władysław z Gielniowa był jednym z pierwszych poetów pi- szących po polsku, a jako duchowny stał się niedługo po swej śmierci obiektem kultu. Dostąpił beatyfikacji, a następnie zo- stał patronem Warszawy. Trzy grosze czesnego Informacje, jakie zachowały się na jego temat, są skąpe i niepeł- ne. Wiadomo, że urodził się w Gielniowie niedaleko Opoczna w biednej rodzinie mieszczańskiej. Na chrzcie otrzymał imio- na Marcin Jan. Nie zostało dokładnie ustalone, kiedy przy- szedł na świat. Przyjmuje się, że nastąpiło to ok. 1440 roku. Ukończył szkołę parafialną, gdzie był wyróżniającym się uczniem. W 1462 roku został studentem Akademii Krakow- skiej. Opłacił czesne, które wynosiło trzy grosze, ale po kilku miesiącach porzucił studia. Wybrał drogę duchownego i wstą- pił do zakonu bernardynów. Bernardyni, czyli Zakon Braci Mniejszych, wywodzący swoją tradycję z kultu św. Franciszka, byli wówczas jednym z bardziej reformatorskich zgromadzeń duchownych. Marcin z Gielniowa przybrał tam zakonne imię Władysław (w dawnej formie: Ładysław). Najpierw przebywał 8 PISARZE ZAPOMNIANI w Krakowie, potem m.in. w Stradomiu. W klasztorze krakow- skim studiował teologię i filozofię. Przygotowywał się do świę- ceń kapłańskich, które uzyskał w 1465 roku. Dwukrotnie peł- nił funkcję prowincjała. Z zaangażowaniem poświęcał się wów- czas działalności organizacyjnej oraz duszpasterskiej. W latach 1486-1487 ponownie przebywał w klasztorze krakowskim, gdzie był członkiem komisji prowadzącej dochodzenie w spra- wie cudów, jakie miały miejsce za sprawą późniejszego błogo- sławionego, Szymona z Lipnicy, zmarłego w 1482 roku zakon- nika bernardyńskiego. W latach 1487-1490 oraz 1496-1499 Władysław z Gielniowa zajmował stanowisko zwierzchnika polskiej prowincji bernardynów. Utworzył w Polsce dwa nowe klasztory swojego zakonu: w Skępem i w Połocku nad Dźwiną. Dwukrotnie wyjeżdżał do Włoch na obrady kapituły generalnej zgromadzenia. Pod koniec życia, w latach 1504-1505 był prze- łożonym warszawskiego klasztoru św. Anny. Zaprzyjaźnił się wtedy z księżną Anną Mazowiecką. Wśród ludu zasłynął jako pełen krasomówczego talentu kaznodzieja, który w swoich roz- ważaniach zajmował się tematem męki Zbawiciela. Cud w kościele Zmarł w maju 1505 roku, zgon poprzedziło zasłabnięcie pod- czas kazania w Wielki Piątek. Wydarzenie to miało niesamowi- ty przebieg. Wygłaszając kazanie, które jak zwykle rozpoczął od imienia Chrystusa, Władysław z Gielniowa wpadł w ekstazę. Krzycząc „Jezus! „Jezus!”, uniósł się nad ambonę i przez kilka chwil lewitował nad nią, po czym runął na ziemię i stracił przy- tomność. Stało się to na oczach licznych wiernych, którzy tak- że wykrzykiwali za nim imię Zbawiciela. Przeniesiony do izby chorych nie odzyskał już przytomności. Zmarł 5 maja, a po je- WŁADYSŁAW Z GIELNIOWA 9 go śmierci natychmiast zaczął się rozwijać oddolny kult. Oczy- wiście ogromne znaczenie w jego powstaniu miał — zgodnie z przekazem tradycji — przedśmiertny akt lewitacji (w XX wie- ku przypadek ten znajdzie opis w niektórych książkach parap- sychologicznych), ale nie tylko. Poeta Władysław słynął za życia nie tylko z wierszy i pło- miennych kazań, ale i starannego przestrzegania postów oraz innych form pokuty. Chodził boso i we włosienicy, pościł, uprawiał samobiczowanie. Modlący się przy jego grobie wie- rzyli, że za jego pośrednictwem ich prośby zostaną wysłucha- ne przez Boga. Przypisywano mu też cuda o szerszym zasię- gu, jak ustanie epidemii w 1522 roku. W 1572 roku szczątki Władysława z Gielniowa uroczyście złożono jako relikwie na ołtarzu w obecności króla Zygmunta Augusta oraz nuncju- sza papieskiego. Jego beatyfikacja odbyła się niespełna 200 lat później, bo w 1750 roku. Dekret beatyfikacyjny podpisał papież Benedykt XIV. Kolejny papież, Klemens XIII, ogłosił Władysława z Gielniowa patronem Królestwa Polskiego oraz Wielkiego Księstwa Litewskiego, natomiast Jan XXIII uczynił go patronem Warszawy w roku 1962. Pod jego wezwaniem jest okazały kościół wybudowany na początku obecnego ty- siąclecia na warszawskich Kabatach. W dzwonnicy świątyni znajduje się największy w Warszawie, a jednocześnie trzeci co do wielkości w Polsce dzwon (po dzwonie Zygmunta i dzwo- nie z bazyliki licheńskiej). Nosi on imię patrona kościoła. Wiersze polskie dla ludu Władysław z Gielniowa zasłynął jako poeta polsko-łaciński, ale przez wiele lat był twórcą prawie całkowicie zapomnia- nym. Dopiero w XX wieku zaczęto mu przywracać należne 10 PISARZE ZAPOMNIANI miejsce w polskiej literaturze. Monografię na temat jego życia i twórczości opublikował w Poznaniu w 1992 roku Wiesław Wydra („Władysław z Gielniowa. Z dziejów średniowiecznej poezji polskiej”). Wcześniej wysoko cenił go przedwojenny ba- dacz literatury staropolskiej, Aleksander Brückner. Władysław pisał zarówno po łacinie, co było powszechną praktyką w tamtych czasach, jak i po polsku, co stanowiło pionierskie działanie w naszej literaturze. Wiersze łacińskie adresował głównie do władających tym językiem osób duchownych. Były to utwory religijne w for- mie antyfon, epitafiów i modlitw (np. do św. Brygidy), pieśni odwołujące się do opieki Matki Boskiej (np. w związku z pa- nująca epidemią), a także poemat oparty na starotestamen- towej „Pieśni nad pieśniami”. Pozostawił też wiersz o cha- rakterze autobiograficznym, dotyczący jego decyzji o wstą- pieniu do wspólnoty bernardynów. Dzieła łacińskie budował za pomocą kunsztownej i niełatwej frazy — wiersza sylabicz- nego z zastosowaniem rymów wewnętrznych oraz innych, trudnych technik z zakresu poetyki. Wiersze w języku polskim tworzył duchowny-poeta głów- nie dla ludu. Wykonywano je w formie śpiewanej podczas na- bożeństw w kościołach. Były to utwory bożonarodzeniowe, pa- syjne, maryjne oraz wykorzystujące popularne wątki apokry- ficzne. Cechowała je w tamtym okresie nowoczesność, głów- nie ze względu na pojawiające się w nich nowatorskie poglądy, chociażby propagowanie modlitwy myślowej (do tej pory Ko- ściół uznawał tylko modlitwę w postaci mówionej). Najlepiej znane utwory twórcy z Gielniowa to: „Już się anjeli wiesielą”, „Jezu, zbawicielu ludzski”, „Jasne Krystowo oblicze”, „Anna, niewiasta niepłodna” (o św. Annie, matce Maryi), „Augustus, kiedy królował”, „Jezusa Judasz przedał za pieniądze nędz- ne”. Oto pierwsza strofa wiersza „Już się anieli wiesielą”: WŁADYSŁAW Z GIELNIOWA 11 Już się anieli wiesielą Na niebie słodko śpiewają Bo Maryja w niebo jidzie Radujcie się wszyscy ludzie. A pieśń „Jasne Krystowo oblicze” rozpoczyna zwrotka: Jasne Krystowo oblicze Więcej niż słuńce świecące Tobie dawam pozdrowienie Ty jeś moje ucieszenie Były to utwory długie, składające się z kilkunastu, a na- wet kilkudziesięciu czterowersowych strof, przy czym te pi- sane w języku polskim, adresowane do prostego ludu, nie miały tak kunsztownej formy jak łacińskie. Spełniały jed- nak niezwykle ważną rolę w propagowaniu języka ojczyste- go w ówczesnej kulturze masowej, której jedyną enklawą by- ły w średniowieczu kościoły. Sława, jaką zyskał Władysław z Gielniowa i szacunek jakim go otaczano sprawiły, że w jego ślady poszli inni, często anonimowi poeci duchowni. Pisane przez nich wiersze i pieśni polskie utorowały z czasem dro- gę najwybitniejszym — już świeckim — przedstawicielom naszej literatury piszącym w języku narodowym: Biernato- wi z Lublina, Mikołajowi Rejowi, a zwłaszcza Janowi Kocha- nowskiemu. Piotr Ciekliński Prekursor z dworu Batorego Niewiele osób zna tego staropolskiego pisarza, nazywanego w wąskim gronie specjalistów „pierwszym polskim komedio- pisarzem”. Inscenizatorzy nie sięgają po jego głośny w swoim czasie utwór, a podręczniki szkolne nie wymieniają jego na- zwiska. A zainspirował on nie tylko naszych twórców kome- diowych, ale również autorów wierszy religijnych oraz bajek alegorycznych. Człowiek renesansu Piotr Ciekliński urodził się w 1558 roku w majątku rodzin- nym w okolicach Biecza, niedaleko Jasła. Jego ojciec, Sta- nisław Ciekliński, był podstarościm sanockim i potomkiem drobnej, lecz starej szlachty herbu „Abdank”, nadanego rodo- wi prawdopodobnie przez Bolesława Krzywoustego. Nie wie- my dokładnie, gdzie młody Piotr zdobył wykształcenie. Wia- domo jednak, że był człowiekiem o szerokich horyzontach. Znał łacinę, grekę, prawo, literaturę starożytną, z czasem stał się ekspertem w sztuce wojennej, polityce oraz dyplomacji. Umiejętności te, a przede wszystkim protekcja ustosunkowa- nego sąsiada sprawiły, że Piotr trafił na dwór Jana Zamoyskie- PIOTR CIEKLIŃSKI 13 go, wpływowego kanclerza i hetmana, a stamtąd do najbliż- szego otoczenia samego króla Stefana Batorego. W wieku 20 lat został sekretarzem królewskim. Był to początek jego karie- ry dworzanina, polityka i dyplomaty. Cieklińskiego protegował Zamoyski, z którym młody szlachcic związał się blisko i które- go zaufanie zdobył. Zamoyski jako doradca i prawa ręka króla miał wtedy na dworze bardzo silną pozycję. Udzielenie pro- tekcji młodemu przyjacielowi jeszcze ją umocniło. Kanclerz zyskał bowiem kolejną zaufaną osobę w otoczeniu króla. Z misją w Watykanie Ciekliński brał udział w wojnach Batorego z Iwanem Groź- nym o Inflanty oraz wyprawie na Moskwę. Potem — już po śmierci monarchy — Zamoyski wysłał go z misją do Szwecji. Piotr przekazał dworowi Wazów wiadomość o wyborze elek- cyjnym nowego króla, Zygmunta III Wazy, który wcześniej uznawany był za najmniej liczącego się kandydata do koro- ny. Wybór Szweda nie spodobał się innemu pretendentowi do tronu, arcyksięciu Maksymilianowi II Habsburgowi, który wyruszył ze zbrojną wyprawą na Polskę. Habsburg liczył na poparcie swoich stronników, m.in. gdańszczan. Jego wojska zostały rozgromione pod Byczyną w 1588 roku przez armię Zamoyskiego. Cieklińskiemu przypadł w udziale zaszczyt po- słowania z radosną wiadomością o zwycięstwie do Krakowa, na dwór królewski. Największa misja dyplomatyczna Piotra miała jednak miej- sce sześć lat później. Wyruszył on do Rzymu, żeby w Watykanie wynegocjować zgodę na zatwierdzenie statutu Akademii Za- moyskiej, której to organizacją aktywnie się zajmował. Wypra- wa zakończyła się sukcesem. Przy okazji Ciekliński przywiózł 14 PISARZE ZAPOMNIANI z Italii wiele humanistycznych druków łacińskich, które zasi- liły księgozbiór uczelni. W 1597 roku był posłem do Konstan- tynopola. I ta podróż zaowocowała nowymi darami dla Aka- demii, tym razem rękopisami greckimi. W nagrodę za swoje zasługi otrzymał od króla włości w okolicach Jasła oraz tytuł podczaszego krakowskiego. W 1601 roku, z okazji ślubu córki Cieklińskiego, Jan Sechini stworzył w języku łacińskim poemat zatytułowany „Thalamus nuptialis”, w którym opisał uroczystości weselne oraz dwór Cieklińskich w Lipniku pod Bieczem. Rok później, dzięki protekcji pana Piotra, Sechini został profesorem Aka- demii Zamoyskiej, gdzie wykładał poetykę, logikę oraz skład- nię. A osiadły w swoim majątku Ciekliński przystąpił do tłu- maczenia jednej z komedii Arystofanesa. Niestety nie ukoń- czył przekładu. Zmarł w Lipniku w roku 1604. Bajkopisarz i poeta religijny Pierwszym znanym dziełem literackim Cieklińskiego była wy- dana w 1595 roku „Ziemia Wołoska”. Poemat opowiadał o wy- prawie wojennej Batorego, w której sam autor brał udział jako oficer. Utwór przyjął kształt alegorycznej bajki politycznej i jako taki był dziełem prekursorskim na polskim gruncie. W później- szym okresie oświecenia w podobną formę artystyczną ujmo- wali swoje patriotyczne wiersze najwięksi polscy bajkopisarze, z Ignacym Krasickim i Stanisławem Trembeckim na czele. W 1600 roku powstały poemat o św. Wojciechu oraz cykl siedmiu utworów maryjnych „Hymny na święta Panny Naj- świętszej”, które ukazały się nakładem młodej wówczas dru- karni w Zamościu. Wiersze maryjne nie były wprawdzie no- vum w polskiej literaturze, ale Ciekliński wprowadził do nich PIOTR CIEKLIŃSKI 15 nowe motywy. Najważniejszymi było: osobiste przeżywanie kontaktu z Madonną, traktowanie postaci Matki Jezusa jako osobistej przyjaciółki, subtelne adorowanie Jej urody oraz nawiązanie z Maryją intymnej więzi, niepozbawionej pier- wiastka fascynacji czysto fizycznej (do tej pory poeci maryjni sławili obiekt swojego kultu wyłącznie w sferze duchowej lub jako matkę). Przytoczmy fragment jednego z utworów Cie- klińskiego, „Hymnu Wniebowzięcia”: Ale któż, Panno, sławie twej podoła? Głos z góry świętej na cię z wieków woła: Wszystkaś jest śliczna, przyjaciółko moja, Próżna wszelakiej zmaze piękność twoja. Ten nurt liryki maryjnej pojawi się w naszej literaturze już w XVII wieku, chociaż niewielu pamięta, że zapoczątko- wał go właśnie poeta-dyplomata z dworu Stefana Batorego. Oryginał „Hymnów na święta Panny Najświętszej” spłonął w Powstaniu Warszawskim z całym księgozbiorem Biblioteki Ordynacji Zamoyskich. Na szczęście w 1938 roku prof. Sta- nisław Łempicki wydał je w „Tece Zamojskiej”. Zachował się natomiast do naszych czasów oryginał poematu o św. Wojcie- chu, wydanego podobno tylko w jednym egzemplarzu. Jest to więc „biały kruk” polskich zbiorów bibliotekarskich. Plautus we Lwowie W 1598 roku ukazała się drukiem komedia Cieklińskie- go „Potrójny z Plauta”. Była to przeróbka dzieła „Trimum- mus” autorstwa starożytnego komediopisarza rzymskiego Titusa Plautusa. Ciekliński dodał do oryginału prawie 600 16 PISARZE ZAPOMNIANI własnych wersów, a co najważniejsze osadził akcję utworu w polskich realiach współczesnych, dokładnie we Lwowie (akcja dramatu Plautusa rozgrywa sie w Atenach). Bohate- rowie Cieklińskiego ubierali szlacheckie kontusze i posługi- wali się mową typową dla potocznego języka z okolic Jasła. Również ortografia i leksyka, jakie stosował autor parafrazy, były charakterystyczne dla pisanego języka z tamtego regio- nu. „Potrójny z Plauta” to śmiała i udana, prekursorska pró- ba wprowadzenia do polskiej literatury utworu satyrycznego utrzymanego w realiach i klimacie określonego regionu Pol- ski, a ponadto obrazującego stosunki polityczne w naszym kraju u schyłku XVI wieku. Ciekliński odważnie posłużył się językiem lwowskiego gminu, wprowadzając nawet wyrażenia wulgarne, co w tamtym czasie było ewenementem. Oczywi- ście ostrze satyry nie było skierowane przeciwko królowi, na to Ciekliński — wdzięczny dworak w służbie królewskiej dy- plomacji — nie mógł i nie chciał się zdecydować. Utwór jest prokrólewski (akcja rozgrywa się w czasach Batorego), au- tor popiera w nim także politykę prowadzoną przez najmą- drzejszego — po królu — człowieka w państwie, czyli Jana Zamoyskiego. Nie było w tym zresztą nawet odrobiny serwi- lizmu: Ciekliński, którego łączyła z Zamoyskim prawdziwa przyjaźń, wierzył w słuszność jego poglądów oraz posunięć dla dobra państwa i służył Zamoyskiemu nie tylko piórem. W swojej komedii propagował patriotyzm oraz poczucie oby- watelskiej odpowiedzialności (tematyka ta pojawia się w dia- logach postaci). Podkreślał wartość wykształcenia (chwalił Sorbonę i polskie uczelnie). Warto powiedzieć jeszcze kilka słów o niezbyt skompliko- wanej intrydze „Potrójnego z Plauta”: Pangracz, lekkoduch i hulaka, syn bogatego szlachcica, właściciela okazałego do- mu we Lwowie, naraża na niebezpieczeństwo rodzinny ma-
Pobierz darmowy fragment (pdf)

Gdzie kupić całą publikację:

Pisarze zapomniani
Autor:

Opinie na temat publikacji:


Inne popularne pozycje z tej kategorii:


Czytaj również:


Prowadzisz stronę lub blog? Wstaw link do fragmentu tej książki i współpracuj z Cyfroteką: