Cyfroteka.pl

klikaj i czytaj online

Cyfro
Czytomierz
00069 004683 12780617 na godz. na dobę w sumie
Piśmienność mieszczańska w późnośredniowiecznej Polsce - ebook/pdf
Piśmienność mieszczańska w późnośredniowiecznej Polsce - ebook/pdf
Autor: Liczba stron:
Wydawca: Wydawnictwa Uniwersytetu Warszawskiego Język publikacji: polski
ISBN: 978-83-235-3052-7 Data wydania:
Lektor:
Kategoria: ebooki >> naukowe i akademickie >> historia
Porównaj ceny (książka, ebook, audiobook).

Prezentowana książka dotyczy roli i znaczenia pisma w miastach polskich na przełomie średniowiecza i czasów nowożytnych.

Analiza ksiąg kancelarii miejskich, pochodzących z dużych i małych ośrodków, korespondencji zawodowej prowadzonej przez mieszkańców miast (duchownych, kupców, rzemieślników, scholarów), listów prywatnych pozwoliła autorce na dogłębne scharakteryzowanie i opisanie działalności nowej grupy społecznej − ludzi korzystających w coraz większym stopniu z pisma i żyjących z wykonywania zawodu pisarskiego.

Umożliwiła także na sformułowanie cennych spostrzeżeń dotyczących ustroju miast i organizacji ich władz. Autorka w sposób przekonywający pokazuje wzrastające znaczenie piśmienności mieszczańskiej w życiu późnośredniowiecznego społeczeństwa.

Znajdź podobne książki Ostatnio czytane w tej kategorii

Darmowy fragment publikacji:

204 Piśmienność mieszczańska w późnośredniowiecznej Polsce Parafia: szkoła i kler W  kształtowaniu piśmienności mieszczańskiej, na wszystkich etapach tego procesu, podstawową rolę odgrywali duchowni, a ich liczba nie pozostawała bez wpływu na rozwój tego interesującego nas zjawiska. W aglomeracji krakowskiej, liczącej na początku XIV w. około 15 tys. mieszkańców, gdzie mieściła się siedziba kurii biskupiej, kapituł katedralnej i kolegiackich, było dziewięć kościołów parafi al- nych i kilka szpitali, liczba kleru świeckiego wynosiła około 300–400 osób, 100 lat później zaś około 400–50084. W mniejszych miastach była oczywiście odpowiednio niższa. W Starej i Nowej Warszawie (około 5 tys. mieszkańców) z kapitułą kole- giacką, dwoma parafi ami i dwoma szpitalami było to zapewne około 25–30 osób, w Warcie (1500 mieszkańców, jedna parafi a, szpital) – 4–5. Duchowni w różnym stopniu byli związani z kręgiem kultury mieszczańskiej, duchowieństwo kapitulne częstych kontaktów z miastem nie miało, za to odgrywało istotną rolę w kancela- riach: królewskiej, książęcej mazowieckiej i ziemskich85. Nie sposób jednak nie zauważyć, że wielu duchownych rajcy zatrudniali na sta- nowiskach pisarzy, do nich – na ogół86 – należało prowadzenie nauczania w szkole parafi alnej, która stanowiła drugie, obok kancelarii, centrum kultury w mieście87. Nie sposób zatem nie zadać pytania, kim byli nauczyciele w nich pracujący? Jaką rolę odgrywali w rozwoju mieszczańskiej piśmienności kierownicy szkół, których źródła określają najczęściej jako rector scolae, rector scolarum, magister scolae, preceptor, czasem po prostu bakałarz lub – w wypadku mniejszych ośrodków – minister ecclesiae? Badaczy piśmienności mieszczańskiej interesować muszą także pomocnicy nauczycieli, kryjący się pod łacińskim określeniem cantor, succentor, signator lub socius88. Niestety, o ludziach tych, ich umiejętnościach i wiedzy, wiemy w sumie nie- wiele. Początkowo brakowało reguł ustalających wykształcenie nauczycieli szkół 84 K. Ożóg, Kultura umysłowa w Krakowie w XIV wieku. Środowisko duchowieństwa świeckiego, Wrocław 1987, s. 7. 85 A. Sołtan, Warszawskie środowisko umysłowe w XV i na początku XVI wieku, w: Warszawa średniowieczna, z. 2, Warszawa 1974 (Studia Warszawskie, t. 19), s. 203; A. Łosowska, „Pennae investivi Praemisliae”. Notariusze kancelarii kościelnych, pisarze sądów oraz urzędów świeckich w XV i na początku XVI wieku, Przemyśl 2011, passim. 86 W Przeworsku przez pewien czas obowiązki rektora szkoły parafi alnej pełnił świecki notariusz publiczny Paweł. W 1483 r. w Krakowie, po wcześniejszej rezygnacji z obywatelstwa w Przemyślu, przyjął prawo miejskie Szymon, były rektor szkoły przemyskiej; BC, sygn. 2981, s. 68 (1462 r.); Księgi przyjęć I, nr 8092. 87 Dość radykalnie nakreśliła to E. Maleczyńska: „Kler ma w swym ręku szkoły różnych typów, aż do uniwersytetów włącznie – tam gdzie one istnieją. Jest to grupa ludności miejskiej odgrywająca w  okresie fermentu rolę «starej inteligencji» ze wszystkimi konsekwencjami tego stanu rzeczy”; eadem, Ze studiów nad tworzeniem się inteligencji miejskiej w późnym średniowieczu, „Odrodzenie i Reformacja w Polsce” 12, 1967, s. 5. 88 W. Froch, Dzieje Szkoły Lubelskiej przy kościele parafi alnym św. Michała w XV–XVIII w., Lublin 1999, s. 15; Regesty, s. 207–208. Profesjonaliści słowa pisanego 205 parafi alnych, a synod prowincjonalny w 1420 r. zalecał ogólnie, aby posiadali oni „odpowiednią wiedzę” (scientia competens). Dopiero w  XVI w. zaczęto poważ- niej zajmować się tym problemem. Na synodzie piotrkowskim w 1510 r. posta- nowiono, że nauczyciele szkół parafi alnych powinni mieć ukończone studia. Na synodzie łęczyckim w 1527 r. stwierdzono z kolei, że jako nauczycieli w szkołach katedralnych lub kolegiackich można zatrudniać tylko noszących tytuł magistra, a  w  pozostałych bakałarza. W  praktyce wszystko zależało od zamożności mia- sta, wysokości uposażenia oferowanego nauczycielowi, wreszcie – od odległości od głównego centrum kultury, jakim był Kraków. Małopolskie szkoły parafi alne, także wiejskie, prowadzili już w XV w. nie tylko bakałarze, ale także mistrzowie. W  szczególnie uprzywilejowanej sytuacji były placówki działające w  Krakowie i jego najbliższych okolicach, gdzie szukało pracy wielu absolwentów uniwersytetu, pragnących związać swe losy z uczelnią. Przyszli profesorowie krakowskiej Alma Mater Maciej z Miechowa i Jan Kanty pracowali w szkole w Miechowie, a Jakub z Żar – w Kętach. Dobrze wykształceni byli też kierujący szkołami w większych miastach. Szkołę sandomierską prowadzili tacy uczeni jak Bartłomiej z Jasła i Łukasz z Wielkiego Koźmina89. W Lublinie niemal wszyscy znani nam nauczyciele szkoły parafi alnej mieli tytuł bakałarzy sztuk90. Natomiast szkoły parafi alne w innych rejo- nach kraju, w małych miastach, prowadzili zapewne ludzie gorzej wykształceni, choć np. w Szadku na tym stanowisku spotykamy Benedykta, bakałarza sztuk już w latach czterdziestych XV w.91 Nie ulega jednak wątpliwości, że w drugiej poło- wie XV w. wymagano od nauczycieli przynajmniej podstawowej wiedzy z zakresu sztuk wyzwolonych, dobrej znajomości języka polskiego (niemieckiego – zależ- nie od ośrodka) i umiejętności tłumaczenia z łaciny. W końcu tego stulecia i na początku XVI w. duża liczba absolwentów uniwersytetu spowodowała, że rektor szkoły parafi alnej z tytułem bakałarza był już normą. Wszyscy historycy zajmujący się dziejami szkolnictwa i wychowania, począw- szy od prekursora tych studiów Antoniego Karbowiaka, zgodnie podkreślają niskie uposażenie nauczycieli zatrudnionych w  szkołach parafi alnych, ubolewając, że „ubóstwo i  nuda była przyczyną ich zdziczenia”92. Takie postawienie sprawy jest na pewno barwne i wyraziste, ale niekoniecznie prawdziwe, zwłaszcza zarzut 89 M. Kowalczyk, Colligite fragmenta ne pereant… Studia z dziejów Uniwersytetu Krakowskiego w średniowieczu, Kraków 2010 (Historia et Monumenta Universitatis Jagellonicae, t. 1), s. 69, 82. 90 W. Froch, Dzieje Szkoły Lubelskiej..., s. 16–17. Jeden z nauczycieli, Mikołaj Pniowski, kierujący szkołą lubelską w latach 1488–1489, był magistrem sztuk. 91 AMSzadk, sygn. Szadek 1, k. 92, 113–114, 115, 118; Metryka 1400–1508, nr 30e/030; Księga promocji, nr 34/015. Rektorem szkoły w Kłodawie był Paweł Włodkowic; AP Toruń, Katalog I, nr 827 (126) (1426 r.). T. Brzostowski stwierdza natomiast, że przed 1427 r. Włodkowic był proboszczem kościoła św. Idziego w Kłodawie; idem, Paweł Włodkowic, Warszawa 1954, s. 53. 92 A. Karbowiak, Dzieje wychowania i  szkół w  Polsce w  wiekach średnich, t. 3, Lwów 1923, s. 147; zob. też W. Froch, Dzieje Szkoły Lubelskiej..., s. 20–22 (tutaj zauważono jednak, że niekiedy nauczyciele szkół parafi alnych byli nieźle sytuowani). 206 Piśmienność mieszczańska w późnośredniowiecznej Polsce nudy będącej udziałem personelu szkół parafi alnych. Po pierwsze, jakaś część nauczycieli pracowała i zarabiała w miejskiej kancelarii93, inni parali się przepi- sywaniem ksiąg94, szukali zarobku jako pełnomocnicy, reprezentujący mieszczan przed sądami kościelnymi95, zatrudniali się jako prywatni sekretarze96 lub – jeśli tylko posiadali stosowne uprawnienia – działali jako notariusze publiczni, spisu- jąc i  uwierzytelniając dokumenty97. Słuszne natomiast wydaje się spostrzeżenie, że nauczyciele szkół parafi alnych traktowali swoje zajęcie jako przejściowe98. Być może to – i nadmiar innych zajęć – stanowiło niekiedy przyczynę lekceważącego traktowania obowiązków dydaktycznych. Podobne prace dorywcze jak rektorzy szkół parafi alnych wykonywali także inni przedstawiciele świeckiego duchowieństwa, plebani, wikariusze, prebendarze, gra- cjaliści i inni, określani najczęściej jako discreti. Wśród nich możemy znaleźć wielu spośród przygodnych pisarzy ksiąg miejskich99, pisarzy, świadków i egzekutorów mieszczańskich testamentów100. Zdarza się też spotkać duchownych w roli opie- kunów i pełnomocników sądowych występujących, wbrew kościelnym zakazom, przed sądami świeckimi101. Znacznie częściej, i zgodnie z prawem, reprezentowali za to mieszczan wobec kościelnego wymiaru sprawiedliwości102. 93 Zob. rozdz. III, s. 172–173. 94 J. Ryś, Szkolnictwo parafi alne w miastach Małopolski w XV wieku, Warszawa 1995, s. 80. 95 Np. pracownicy szkoły lubelskiej; W. Froch, Dzieje Szkoły Lubelskiej..., s. 22. 96 Acta offi cii, nr 1945, 2113. 97 K. Skupieński, Notariat publiczny..., s. 122–123. 98 J. Wiesiołowski, Społeczeństwo a książka w późnośredniowiecznym mieście polskim. Poznań i jego osiedla przedmiejskie w XV i na początku XVI wieku, St. Źr., t. 23, 1978, s. 68–69. Obserwujemy także częste zmiany rąk pisarskich w tych kancelariach, które prowadzili rektorzy szkół parafi alnych; zob. np. AMC, sygn. AD 514; AMChrz, sygn. Dep. 36, Dep. 37; AP Kraków, Akta miasta Lelowa, sygn. IT 230c. 99 Np. Mikołaj, pleban z Dysa i Kamionki, jeden z pierwszych pisarzy księgi miejskiej Kamionki (Księga sądowa miasta Kamionki w ziemi lubelskiej 1481–1559, oprac. A. Sochacka, G. Jawor, Lublin 2009, nr 5, 1481 r.); Jan minister ecclesie in Lodzya (AGAD, Księgi miejskie Łódź, sygn. Łodź 1, k. 2–3, 1471 r.). 100 AMK, sygn. 83, s. 33 (1476 r.); Księgi ławnicze miasta Starej Warszawy z XV wieku, t. 1: Księga nr 525 z lat 1427–1453, wyd. S. Ehrenkreutz, Warszawa 1916, nr 166 (1431 r.); AMC, sygn. AD 514, k. 25v. (1448 r.); AMNS, sygn. AD 49, s. 128 (1492 r.); ASB 10, s. 526 (1508 r.); AMSier, sygn. Sieradz 3, k. 16, 18, 19, 19v., 20, 24 (1507 r.), 200v. (1526 r.); AMProsz, sygn. Proszowice 1, k. 687 (1509 r.); KDW, t. 10, nr 1408 (1436 r.?); t. 11, nr 1885 (1413 r.?), 1935 (1422 r.); AMK, sygn. 772, s. 210 (1516 r.); AGAD, Księgi miejskie Warta, sygn. Warta 1, k. 439–440 (1507 r.). Rzadziej w tej roli występowali zakonnicy, choć i takie przypadki możemy znaleźć w źródłach; AMSier, sygn. Sieradz 3, k. 104 (1519 r.). 101 Np. Piotr baccalarius, procurator kościoła parafi alnego w Sieradzu, opiekun dzieci zmarłego Mikołaja Krzywosza, pasierbów Stefana notariusza; AMSier, sygn. Sieradz 1, k. 90v., 199 (lata 1443– –1450). Podobne przykłady zob. ibidem, k. 202; KDW, t. 5, nr 284. Zakaz występowania przez duchow- nych przed sądami świeckimi w sprawach związanych z fi nansami zob. NKiRMK, cz. 2, s. 109 (1394 r.). 102 Warszawa i Mazowsze 3, nr 1 (1439 r.); Acta offi cii, passim (przede wszystkim adwokaci konsystorscy). Profesjonaliści słowa pisanego 207 Czytając źródła, zarówno kościelne, akta konsystorskie, jak i zapiski w księgach miejskich, można znaleźć wiele informacji dotyczących kontaktów gospodarczych oraz towarzyskich, rodzinnych i sąsiedzkich personelu szkolnego i w ogóle ducho- wieństwa parafi alnego z mieszczanami. Plebani, wikariusze, rektorzy szkół czy alta- ryści dziedziczyli majątki po swych mieszczańskich krewnych, kupowali i sprzeda- wali nieruchomości, pożyczali pieniądze itp.103 To powodowało niekiedy konfl ikty, sądy musiały rozstrzygać różne spory i godzić zwaśnione strony104, czasami karały uczestników awantur i bójek, którymi kończyły się wspólne biesiady czy zabawy w karczmach105 lub dochodziły prawdy po złożeniu przez rozżalone mieszczanki skarg o niedotrzymanie obietnicy małżeństwa106. Tego rodzaju kontakty także możemy traktować jako, przynajmniej w niewiel- kim stopniu, wpływające na rozwój pragmatycznej piśmienności mieszczańskiej, a wykształcony krewny czy sąsiad mógł być tym, do którego zwracano się o pomoc w razie konieczności kontaktu z urzędem. Doskonałą ilustracją tego zjawiska jest wystawione przez trzech mieszczan z małego wielkopolskiego Sierakowa poręcze- nie długu ich ziomka, opatrzone pieczęcią rektora szkoły, zapewne też przez niego spisane107. Znamienny jest także przykład Jana Liska z Radomia, który w 1490 r. chciał odzyskać pieniądze, 6 fl orenów i  1 wiardunek. Niesolidnym dłużnikiem był „pewien człowiek zwany Mały z Kęt”, za którego miał pecha poręczyć Maciej, kuśnierz ze Stradomia108. Misję odebrania od niego należności kupiec z Radomia powierzył swemu krewnemu, Janowi, synowi Stefana z Radomia, „czcigodnemu panu bakałarzowi”, który – co wyraźnie zaznaczył pisarz miejski – podjął się tego zadania nie dla pieniędzy, lecz ze względu na pokrewieństwo109. 103 Przykłady takich spraw, tylko z udziałem nauczycieli szkół parafi alnych, w księgach miejskich: AMC, sygn. AD 514, k. 66 (Paweł rektor szkoły w Czchowie jest winien 3 wiardunki Wacławowi z Szydłowa, 1450 r.); AMSier, sygn. Sieradz 1, k 237v. (Andrzej rektor szkoły w Sieradzu sprzedaje dom, 1450 r.); AMK, sygn. 9, s. 739 (Jan Celar z Sanoka, bakałarz sztuk, rektor szkoły Wszystkich Świętych w Krakowie, zrzeka się na rzecz swego brata, szewca z Sanoka, domu i ogrodu na przed- mieściu Sanoka, 1512 r.); KŁMNW, nr 225 (Paweł Szpyrala kupuje dziesięcinę od Andrzeja rektora z Rokitna, 1448 r.); Najdawniejsza księga sądowa miasta Biecza, wyd. B. Ulanowski, w: Archiwum Komisyi Prawniczej PAU, t. 5, Kraków 1897, nr 495 (Tomasz olim magister scholarum kupuje dom od rajców bieckich, 1397 r.); Przemyśl 1, nr 2090, 2091 (Andrzej rektor szkoły parafi alnej w Glinia- nach sprzedaje browar z domkiem i pole, 1429 r.). Podobne sprawy zob. AMChrz, sygn. Dep. 36, s. 43, 51; AGAD, Varia archiwalne z Biblioteki Baworowskich, sygn. 275, Księga wójtowsko-ławnicza Ciężkowic 1436–1463, k. 30. 104 Np. Acta offi cii, nr 379; AMPlesz, sygn. I/10, s. 2, 3. 105 W. Froch, Dzieje Szkoły Lubelskiej..., s. 22–23. 106 Ibidem, s. 23; E. Knapek, Akta ofi cjalatu..., s. 128. Więcej o przestępstwach i występkach, o które byli oskarżani litterati, zob niżej, s. 233 n. 107 KDW, t. 10, nr 1392 (1435 r.). 108 „Mathias pellifex de Stradomia fi deiussit pro quodam viro dicto Maly de Kąth”; AMKaz, sygn. K 378, k. 109v. 109 „Non causa pecuniarum sed gracia consanguinitatis”; ibidem, k. 110. 208 Piśmienność mieszczańska w późnośredniowiecznej Polsce Duchowni nie tylko pomagali swym krewnym, gdy ci wpadli w kłopoty i potrze- bowali pomocy prawnej, ale także niejednokrotnie wspierali też aspiracje inte- lektualne młodszych członków swojej rodziny. Można przytoczyć całkiem sporo przykładów duchownych zapisujących swym studiującym czy uczącym się krew- nym pieniądze i  książki110. Jednym z  nich był Paweł Wiśniewski, rektor szkoły parafi alnej w Przasnyszu, absolwent Uniwersytetu Krakowskiego, który w 1511 r. zapisał w testamencie swemu bratankowi Maciejowi, synowi Jana z Łukowa, pół kopy groszy pro studio. Tyle samo dostali od niego z przeznaczeniem na analo- giczny cel dwaj siostrzeńcy, Szymon i Jan, także mieszczanie z Łukowa. Ponadto mieli oni jeszcze otrzymać pokaźny zbiór ksiąg, pod tym wszakże warunkiem, że rozpoczną studia w Krakowie111. Spisy immatrykulowanych pozwalają stwierdzić, że ambitne plany wuja zrealizował jeden z siostrzeńców, Jan, syn Stanisława z Łukowa, który rozpoczął studia w 1514 r., a cztery lata później uzyskał tytuł bakałarza112. Scriptores, notarii, baccalarii Lektura ksiąg miejskich pozwala stwierdzić obecność w miastach ludzi okre- ślanych jako scriptores, notarii czy baccalarii lub opatrzonych przez pisarza przy- domkiem ingeniosus, pojawiających się wielokrotnie w bardzo różnych okoliczno- ściach: jako dłużnicy lub wierzyciele113, właściciele nieruchomości w  mieście114, plenipotenci czy pełnomocnicy sądowi115, rozjemcy116, świadkowie117. W  więk- szości przypadków pojawiają się oni w źródle tylko raz. Dlatego nie wiemy, kim byli tacy ludzie jak Jakusz scriptor z Biecza wyruszający w 1391 r. do Akwizgranu i w związku z tym zapisujący na wypadek śmierci majątek swej żonie118, wdowa 110 Warszawa i Mazowsze 3, nr 83, 86, 92, 95. 111 Ibidem, nr 78 (1511 r.). 112 Metryka 1509–1551, nr 1514h/082; Najstarsza księga promocji, nr 1518/56. 113 Lwów 1, nr 494 (Maneta kramarka otrzymuje prawo sprzedaży zastawu Wilhelma scriptoris za 1 grz. i 5 gr, 1387 r.); Najdawniejsza księga sądowa miasta Biecza..., nr 59 (Jakub scriptor okazuje zastaw, 1388 r.); Smet, k. 129 (Henryk Smet jest dłużnikiem Franczka pisarza, 1401 r.); SW, sygn. 528, k. 90v. (Dorota Doktorowa zastrzega na dobrach swego pasierba, Andrzeja bakałarza, sumę 100 fl ., 1506 r.). Inne tego typu wpisy zob. Księgi ławnicze krakowskie, nr 5 (1365 r.), 138 (1367 r.), 295 (1368 r.). 114 Stanislaus baccalarius z Nowej Nieszawy wraz z żoną sprzedaje ogród; AGAD, Księgi miej- skie Nieszawa, sygn. Nieszawa 1, k. 188v. (1503 r.). Ingeniosus Stanislaus sprzedaje dom w Nowej Warszawie; KŁMNW, nr 404 (1456 r.). Inne przykłady zob. Księgi ławnicze krakowskie, nr 204, 390; AGAD, Księgi miejskie Warta, sygn. Warta 1, k. 89. 115 Lwów 1, nr 140, 167 (1384 r.). 116 Księgi ławnicze krakowskie, nr 177, 909 (Henryk scriptor, 1367, 1373 r.). 117 AGZ, t. 9, nr 16 (1409 r.). 118 Najdawniejsza księga sądowa miasta Biecza..., nr 243. Możemy tylko snuć hipotezy, po co wyruszył w tę niebezpieczną podróż. Akwizgran był ośrodkiem pielgrzymkowym, często właśnie tam udawali się w ramach pokuty skruszeni zabójcy, ale w końcu nie tylko oni wędrowali do dawnej stolicy Karola Wielkiego. H. Zaremska, Pielgrzymka jako kara za zabójstwo: Europa Środkowa XIII– –XV w., w: Peregrinationes. Pielgrzymki w kulturze dawnej Europy, red. H. Manikowska, H. Zaremska, Profesjonaliści słowa pisanego 209 po bakałarzu wybierająca się na pielgrzymkę do Rzymu119 czy bakałarz Wojciech, świadek testamentu Piotra Łysego ze Starej Warszawy120. Na pewno słowo scriptor może określać zawód związany z produkcją książki121, chociaż nie wydaje się, by tak było we wszystkich przypadkach. Często człowiek w ten sposób opisany zaliczał się do szerokiej grupy „wyrobników pióra” imających się różnych zajęć. Posiadacze przydomków wskazujących na związki z pracą umysłową – scriptor, notarius, baccalarius – pojawiali się na listach urzędników miejskich, m.in. z Krakowa, Poznania, Przemyśla, Biecza, Bochni, Kalisza czy Szadku122, także wśród starszych cechowych możemy spotkać ludzi określanych w ten sposób123. Występowali rów- nież w roli arbitrów wraz z przedstawicielami miejskiej elity władzy124. O niektórych nie wiemy zupełnie nic, nawet tego, czy noszony przez nich przydomek świadczy o posiadanym wykształceniu, czy też jest tylko przezwiskiem. Czy Mikołaj zwany bakałarzem (Nicolaus dictus baccalarius), który przyjął prawo miejskie w Chrzanowie w 1447 r.125, rzeczywiście był człowiekiem wykształconym na uniwersytecie? Nie można tego wykluczyć, tak samo jak tezy, że tylko przezywano go w ten sposób126. Czasami jesteśmy w stanie poczynić bliższe ustalenia. Posiadający przydomki wskazujące na uprawianie „inteligenckich zawodów” stanowią np. sporą liczbę wśród przyjętych do prawa miejskiego w Krakowie127, co już samo w sobie jest pewną informacją na temat ich sytuacji życiowej. Wiele też zależy od kontekstu wzmianki źródłowej: Jan Kaczkonis scriptor de Cracovia w 1424 r. sprzedał Piotrowi z Krowodrzy, słudze miejskiemu, dom przy ul. Garncarskiej, w sąsiedztwie Paszka śledziennika i  naprzeciw Żyda Smerlina128. Te informacje pozwalają uznać, że Jan należał do uboższej warstwy profesjonalistów słowa pisanego, na pewno nie Warszawa 1995, s. 152. F. Kiryk uważa jednak, że Jakusz po prostu odwiedzał swoich krewnych; idem, Rozwój urbanizacji Małopolski XIII–XVI w. Województwo krakowskie (powiaty południowe), Kraków 1985, s. 44. 119 AMK, sygn. 430, s. 3 („relicta olim baccalarii alias baccalarzowa”, 1483 r.). 120 Księgi ławnicze miasta Starej Warszawy z XV wieku..., t. 1, nr 166. 121 „Nicolaus Nicolai scriptoris alias ligatoris librorum de Cracovia” – „Mikołaj syn Mikołaja pisarza czyli introligatora z  Krakowa”, zapisano w  aktach Metryki Uniwersytetu Krakowskiego; Metryka 1400–1508, nr 29e/025. 122 KDW, t. 11, nr 1770–1773, 1779; Materyały do historyi miasta Biecza (1361–1632), oprac. F. Bujak, Kraków 1914, nr 125; AMProsz, sygn. Proszowice 1, k. 30, 57, 61; K. Skupieński, Notariat publiczny..., s. 121–122; A. Łosowska, Kolekcja „Liber legum” i jej miejsce w kulturze umysłowej póź- nośredniowiecznego Przemyśla, Warszawa–Przemyśl 2007, s. 117. 123 AMK, sygn. 428, s. 225, 239; sygn. 430, s. 179, 516. 124 Jan Hanuski notarius występujący wśród rozjemców w sporze między Janem Banczkiem z Sandomierza a Andrzejem Edlingerem z Warszawy; AML, sygn. 1, k. 157v. 125 AMChrz, sygn. Dep. 37, s. 92; sygn. 36, s. 86. 126 Ale też trzeba zauważyć, że wkrótce po przybyciu do miasta Mikołaj został ławnikiem; ibidem, s. 113, 115 (1453 r.). 128 AMK, sygn. 5, s. 92. 127 Księgi przyjęć I, nr 5179 („Mathias Medusky notarius, qui duxit relictam Opoczkonis”, 1441 r.), 5313 (clericus), 7307 (scriptor), 7342 (baccalarius), 7415 (notarius). 210 Piśmienność mieszczańska w późnośredniowiecznej Polsce zaliczymy go do elitarnej grupy krakowskich katedralisów, choć może był w jakiś sposób związany z miejską kancelarią. Niekiedy rozproszone dane układają się w większą całość, np. lwowski Paweł scriptor jest zapewne identyczny z występującym w źródłach w tym samym czasie Pawłem byłym pisarzem miejskim129. Egidius notarius z Krakowa to zapewne Idzik pisarz zamkowy130. Rajca z Szadku Benedictus baccalarius wydaje się być z kolei bakałarzem ze szkoły parafi alnej, który przyjął prawo miejskie w tym ośrodku131. Staszko scriptor z najstarszej księgi miejskiej krakowskiej to zapewne wzmianko- wany w tej samej księdze pisarz prywatny zatrudniony przez Nawoja132. Nie zawsze jednak przydomek scriptor oznaczał osobę zajmującą się zawo- dowo pracą umysłową. Najbardziej jaskrawym przykładem jest w tym przypadku Kraków, gdzie mamy rajców i ławników określanych jako pisarze: Gotfryda pisa- rza z Kietrza (Gotfrid der sriber vom Ketzser, ławnik i rajca w latach 1301–1312), Wilhelma (Wilhelm der shriber, 1303–1330), Fryczka (Frixco scriptor, 1302–1331), Piotra (Pesco scriptor, Petrus scriptor, ławnik, 1326–1357), Jana (Johannes scriptor, Hanco scriptor, ławnik, 1338–1347), Piotra z  Zawichostu (ławnik, 1348–1349), Stefana (Stephanus scriptor, 1357–1362), Henryka (Henricus scriptor, 1353–1359), który jest ostatnim chronologicznie „pisarzem” na liście rajców krakowskich133. Z  podobną sytuacją i  w  mniej więcej tym samym okresie mamy do czynie- nia w  wielkich miastach pruskich, co według Janusza Tandeckiego oznaczało, że „funkcje pisarzy powierzano członkom rad, którym w  pracy pomagali miej- scowi duchowni”134. Uzupełnienie dziurawej listy pisarzy miejskich krakowskich z pierwszych dziesięcioleci XIV w.135 imionami pięciu wyżej wymienionych raj- ców jest oczywiście kuszące. Ma to jednak większy sens wyłącznie w  wypadku Gotfryda z  Kietrza oraz – ewentualnie – Wilhelma i  Fryczka, którzy zasiadali w  radzie w  okresie, dla którego nasze wiadomości o  zawodowych pisarzach zatrudnianych przez władze miejskie są pełne luk. Od 1330 r. znamy już jednak 129 Lwów 1, nr 140, 167, 230, 237, 303, 419, 446, 462. Jednak wzmiankowany w tej samej księ- dze miejskiej pisarz Wilhelm do grona pracowników kancelarii chyba nie należał; B. Petrišak, Mìs’kì pisarì L’vova drugoï polovini XIV–XVI st. Prosopografìčne doslìdžennâ, L’vìv 2010, mps pracy doktor- skiej, Uniwersytet im. Iwana Franka, passim. 130 Księgi ławnicze krakowskie, nr 5, 207 (1365 i 1367 r.). 131 AMSzadk, sygn. Szadek 1, k. 92, 113–114, 115, 118. W 1450 r. Benedykt jest określony jako reverendus i actu baccalarius. Trzy lata później trafi ł do rady miejskiej i spisał intercyzę z mieszczanką szadkowską Klarą. 132 NKiRMK, s. 34, nr 319 (1315 r.), s. 80, nr 788 (1325 r.), s. 147, nr 1358, 1359, s. 149, nr 1371. Z tych zapisek wynikałoby, że Staszko dorobił się kilku nieruchomości w mieście. Może jest iden- tyczny ze Staszkiem wójtem; ibidem, nr 943, 967, 971, 998, 1001 n. 133 M. Starzyński, Krakowska rada miejska w średniowieczu, Kraków 2010, s. 217 n.; NKiRMK, s. 25, 173, 174, 176, 178, 179 i wg indeksu. 134 J. Tandecki, Średniowieczne księgi wielkich miast pruskich jako źródła historyczne i zabytki kultury mieszczańskiej (organizacja władz, zachowane archiwalia, działalność kancelarii), Warszawa– –Toruń 1990, s. 204. 135 B. Wyrozumska, Kancelaria miasta Krakowa w średniowieczu, Kraków 1995, s. 126. Profesjonaliści słowa pisanego 211 imiona krakowskich notarii civitatis, wiemy, że nie zasiadali oni ani w ławie, ani w radzie136. Skąd zatem wzięły się przydomki tych kilku rajców? Po pierwsze, mogli oni sporządzać różnego rodzaju zapiski pod nieobecność pisarza, zwłaszcza że w pierwszej połowie XIV w. jeszcze chyba w kancelarii krakowskiej nie zatrudniano podpisarza i zdarzała się konieczność znalezienia nagłego zastępstwa137. Określenie scriptor w tym wypadku, jak i w wielu innych, może być też po prostu przydomkiem, wskazującym na jakieś szczególne umiejętności czy zainteresowania intelektualne. Clerici uxorati „Źródła z okresu późnego średniowiecza wskazują na dużą liczbę duchownych, którzy przyjmowali święcenia, najczęściej jedynie niższe, ale wiedli życie świeckie i zajmowali się sprawami niezwiązanymi z wykonywaniem funkcji liturgicznych i duszpasterskich”138. Rzeczywiście, obok wzmianek dotyczących pisarzy czy baka- łarzy zachowały się niekiedy informacje o ich żonach139, co pozwala stwierdzić, że przynajmniej niektórzy spośród przebywających w miastach profesjonalistów słowa pisanego byli przedstawicielami grupy clerici uxorati140. Na pewno należeli do niej żonaci rektorzy szkół parafi alnych, przez cały badany okres wzmiankowani w źró- dłach141, a także wielu spośród wykonujących zawody pisarza, producenta ksiąg czy pełnomocnika sądowego. Przyjęcie święceń pozwalało im korzystać z przywilejów prawnych, jakimi cieszyło się duchowieństwo. Nie podlegali jurysdykcji sądów świeckich, nie płacili wymaganych przez władze świeckie podatków142. Czy rze- czywiście, jak chce Edward Potkowski, była to grupa zawodowa, czy może raczej krąg ludzi znajdujących się w podobnej sytuacji prawnej? Wszystkich ich na pewno można zaliczyć do kategorii les gens de savoir, ale trzeba mieć świadomość dzielą- cych ich różnic, zarówno pod względem wykształcenia, jak i sytuacji majątkowej. Notariusze publiczni W gronie clerici uxorati niewątpliwie najwyższe miejsce zajmowali posiadacze tytułu notariusza publicznego, świadczącego o przejściu procedury sprawdzającej 136 Ibidem, s. 116–118. 137 Ibidem, s. 119. 138 E. Potkowski, Clerici uxorati – mała wspólnota kościelna czy grupa zawodowa, w: Wspólnoty małe i duże w społeczeństwach Czech i Polski w średniowieczu i w czasach wczesnonowożytnych, red. W. Iwańczak, J. Smołucha, Kraków 2010, s. 197. 139 Mikołaj „niegdyś notariusz biskupa”, występujący w księdze ławniczej krakowskiej razem z żoną Zofi ą; Księgi ławnicze krakowskie, nr 866 (1373 r.). Zob. o żonach pisarzy miejskich w rozdz. III, s. 182–183. 140 E. Potkowski, Clerici uxorati..., s. 197. 141 „Domina Nela condam Martini magistri scolarum relicta”; Księgi ławnicze krakowskie, nr 1128 (1375 r.). 142 E. Potkowski, Clerici uxorati..., s. 199. 212 Piśmienność mieszczańska w późnośredniowiecznej Polsce przygotowanie zawodowe i kwalifi kacje etyczne. Na północ od Alp nie rozwinęła się wprawdzie w pełni instytucja tabelionatu, znana z miast włoskich, pełniąca rolę zbliżoną do tej odgrywanej przez dzisiejsze biura notarialne143. Niemniej jednak wiadomo, że w Krakowie w latach dwudziestych XIV w. pojawili się notariusze publiczni oferujący swe usługi tym, którzy chcieli uzyskać dokumenty uwierzytel- nione w sposób budzący zaufanie kurii awiniońskiej144. Jakiś popyt na usługi pro- fesjonalistów słowa pisanego, których kwalifi kacje potwierdzała swoim autorytetem władza cesarska lub papieska, musiał się już wtedy wytworzyć, skoro na początku drugiej połowy tego stulecia ustalona została nawet maksymalna wysokość opłat, jakie mógł pobierać notarius publicus aut privatus145. Schyłek XIV w. przyniósł nowe regulacje prawne w tym zakresie. W 1396 r. biskup krakowski Piotr Wysz ogło- sił statuty, z których jeden był poświęcony interesującej nas kwestii146. Określono w nim dziedziny działalności notariuszy: przede wszystkim przydzielanie benefi - cjów kościelnych, a także sądy, transakcje, kontrakty, testamenty, ugody. Zalecono także, aby wszyscy notariusze publiczni z mianowania papieskiego i cesarskiego pragnący sprawować offi cium tabellionatus na terenie diecezji krakowskiej wystarali się o prawne zatwierdzenie swoich kompetencji. Mniej więcej w tym samym cza- sie podobne ustawy wymierzone w niedouczonych notariuszy publicznych i oszu- stów nieprawnie używających tego tytułu zostały wydane przez biskupa płockiego Jakuba i arcybiskupa gnieźnieńskiego Mikołaja z Kurowa. Ostatecznie w 1420 r. w statutach synodalnych wieluńsko-kaliskich arcybiskupa Mikołaja Trąby nakazano notariuszom udowodnienie przed podjęciem działalności posiadanych uprawnień wobec biskupa, jego ofi cjała lub kapituły katedralnej. W tym okresie zahamowany jednak już został rozwój autonomii offi cium tabellionatus, głównym miejscem aktywności zawodowej notariuszy stały się kancelarie kościelne, a dominującym sposobem uwierzytelniania aktów prawnych było ich wciąganie do ksiąg wpisów147. Według obliczeń Krzysztofa Skupieńskiego w piętnastowiecznej Polsce dzia- łało około 2–3 tys. notariuszy publicznych: „od lat osiemdziesiątych XIV w. do początków XVI w., w każdej kolejnej dekadzie dawało o sobie znać od około 50 do 200 notariuszy publicznych, a  więc około 120 na dziesięciolecie”148. W  skali 143 P. Schulte, Notarial Documents, w: Transforming the Medieval World. Uses of Pragmatic Literacy in the Middle Ages, red. F.-J. Arlinghaus, M. Ostermann, O. Plessow, G. Tscherpel, Turnhout 2006 (Utrecht Studies in Medieval Literacy, t. 6), s. 197–237; K. Skupieński, Notariat publiczny..., s. 13 n., 126 n. 144 K. Skupieński, Notariat publiczny..., s. 43. 145 Ibidem, s. 52. 146 De notariis publicis et fi de instrumentorum, w: Statuta synodalia episcoporum Cracoviensium XIV et XV saeculi e codicibus manu scriptis typis mandata additis statutis Vielunii et Calissi a. 1420 conditis (et ex rarissimis editionibus – etiam authenticis – nunc iterum editis), wyd. U. Heyzmann, w: Staro dawne prawa polskiego pomniki, t. 4, Kraków 1875, s. 54–55. 147 K. Skupieński, Notariat publiczny..., s. 52 n. 148 Ibidem, s. 125. Profesjonaliści słowa pisanego 213 całego kraju to oczywiście niewiele, ale dalej cytując Skupieńskiego: „warto by się zastanowić, ilu notariuszy publicznych mogło przebywać np. w kilkunastotysięcz- nym Krakowie, ośmiotysięcznym Poznaniu czy też czterotysięcznym Lublinie”149, a także Przemyślu, Płocku, Sandomierzu… Pamiętajmy przy tym, że przez cały XV w. systematycznie wzrastała liczba ludzi otrzymujących uprawnienia notarialne i szukających pracy nie tylko w urzę- dach kościelnych, ale także i świeckich. Notariusze publiczni znajdowali zatrud- nienie – o czym była już mowa – w kancelariach miejskich (i to nawet w małych miastach)150, a także grodzkich i ziemskich, gdzie „począwszy od lat siedemdzie- siątych, a  zwłaszcza osiemdziesiątych XV w. obserwuje się ich prawdziwą obfi - tość”151. Niestety, często brakuje o nich bliższych wiadomości. Wielu próbowało zapewne robić karierę kościelną. Inni, znowu nie wiemy, jak liczni, przechodzili do stanu mieszczańskiego, do którego często należeli przed uzyskaniem święceń. W każdym razie przykłady – może wyjątkowe, a może wręcz przeciwnie – miesz- czan-notariuszy publicznych znajdujemy w źródłach i były one już wielokrotnie przytaczane w literaturze przedmiotu. Jednym z przedstawicieli grupy świeckich notariuszy publicznych był np. Jan Siestrzeniec, żyjący w drugiej połowie XV w. syn burmistrza lubelskiego, pisarz na zamku lubelskim, późniejszy rajca i  bur- mistrz swego rodzinnego miasta152. Bardzo interesujące są postacie notariuszy, którzy zrezygnowali z pracy w kancelariach kościelnych na rzecz kariery w urzę- dach miejskich, m.in. Wawrzyńca z Żurawii, notariusza publicznego działającego w Krakowie w latach dwudziestych XV w., a w następnej dekadzie ławnika rajcy i  burmistrza poznańskiego153, Jana Chwalęty z  Lubicza, notariusza konsystorza poznańskiego, potem wójta i ławnika w największym mieście Wielkopolski154 czy Mikołaja Wiśliczki, prokuratora konsystorza krakowskiego, który w 1406 r. kupił sołectwo w Bodzanowie i został podwójcim sądu najwyższego prawa niemieckiego na zamku krakowskim, a w latach 1408–1410 był tam ławnikiem155. Do tego grona należał też notariusz publiczny Mikołaj Gagatek, syn Grzegorza z Kraśnika, utoż- samiany z późniejszym ławnikiem, rajcą i burmistrzem przemyskim Mikołajem bakałarzem156. 149 Ibidem. 150 Zob. rozdz. III, s. 150–151, 180–181. 151 K. Skupieński, Notariat publiczny..., s. 114. 152 M. Resztak, Lubelska kancelaria miejska w II połowie XV wieku w świetle najstarszej zacho- wanej księgi miejskiej, Warszawa 2010, mps pracy magisterskiej, IH UW, s. 54, przyp. 230. 153 K. Skupieński, Notariat publiczny..., s. 121–122. 154 W latach 1453–1491; KDW, t. 10, nr 1699. 155 K. Skupieński, Notariat publiczny..., s. 122. Dodajmy, że Wiśliczka skopiował kodeks z tek- stami prawniczymi i był właścicielem kolekcji książek prawniczych, religijnych i szkolnych; ibidem, s. 128. Zob. rozdz. V, s. 264. 156 A. Łosowska, Kolekcja „Liber legum”..., s. 117–118; eadem, „Pennae investivi..., s. 274–275 (tu nie wspomniano jednak o pełnieniu przez Mikołaja funkcji w radzie).
Pobierz darmowy fragment (pdf)

Gdzie kupić całą publikację:

Piśmienność mieszczańska w późnośredniowiecznej Polsce
Autor:

Opinie na temat publikacji:


Inne popularne pozycje z tej kategorii:


Czytaj również:


Prowadzisz stronę lub blog? Wstaw link do fragmentu tej książki i współpracuj z Cyfroteką: