Cyfroteka.pl

klikaj i czytaj online

Cyfro
Czytomierz
00069 006359 11244804 na godz. na dobę w sumie
Płacz Antygony. O ludziach powstania styczniowego - ebook/pdf
Płacz Antygony. O ludziach powstania styczniowego - ebook/pdf
Autor: Liczba stron:
Wydawca: Wydawnictwo Uniwersytetu Łódzkiego Język publikacji: polski
ISBN: 978-83-8088-740-4 Data wydania:
Lektor:
Kategoria: ebooki >> dokument, literatura faktu, reportaże >> literatura faktu
Porównaj ceny (książka, ebook, audiobook).

Zbiór ośmiu szkiców Płacz Antygony dotyczy różnych narracji (z przeznaczenia fikcjonalnych i niefikcjonalnych) o insurgentach powstania styczniowego. Łączy je przede wszystkim próba wykorzystania prymarnych źródeł historycznych, tj. metryk - dokumentów autentycznych i surowych, w przekazie indyferentnych, jako materiału nie tyle pozwalającego na uznanie referencjalności wiedzy historycznej, ile organizujące go próby odkształcania (i demaskowania przez odsłonięcie mechanizmu) mitów lub modelowania biografii znanych dotąd jedynie w rudymentach. Stwarza się przez to niekiedy nowa narracja, alternatywna wobec poprzedniej (szkic o Marii Piotrowiczowej).

Bohaterkami większości tekstów są kobiety: piszące lub opisywane, mówiące swoim głosem lub cudzym słowem, Antygony szukające grobów braci i Amazonki walczące i ginące ja k mężczyźni, heroiny i westalki, gloryfikowane i postponowane.

Ze Wstępu

Choć znaczna część książki dotyczy marginaliów, odległych od spraw o znaczeniu przesądzają cym o losach narodu, ustalenie faktów ma kapitalne znaczenie - blokuje rozradzanie się mitów opartych na pogłoskach. Takie mity na dłuższą metę są społecznie szkodliwe. Książka ma szansę stać się podstawową lekturą ilustrującą proces światopoglądowego i kulturowego emancypowania się kobiety polskiej w XIX wieku: w stosunku do feministycznej orientacji w humanistyce stanowi rzadki przykład mówienia o rzeczach nowych bez ustawicznego przywoływania wytartych argumentów publicystycznych o widmie Kodeksu Napoleona nad światem polskiej kobiety w XX wieku.

 

Z recenzji prof. dr. hab. Tadeusza Budrewicza

Znajdź podobne książki Ostatnio czytane w tej kategorii

Darmowy fragment publikacji:

Dorota Samborska-Kukuć – Uniwersytet Łódzki, Wydział Filologiczny Katedra Literatury Pozytywizmu i Młodej Polski, 90-236 Łódź, ul. Pomorska 171/173 RECENZENT Tadeusz Budrewicz REDAKTOR INICJUJĄCY Urszula Dzieciątkowska OPRACOWANIE REDAKCYJNE Aurelia Hołubowska SKŁAD I ŁAMANIE AGENT PR PROJEKT OKŁADKI Katarzyna Turkowska Zdjęcia wykorzystane na okładce: https://wikimedia.commons.org Akta stanu cywilnego Parafii Najświętszej Marii Panny w Łodzi © Depositphotos.com/mcornelius © Copyright by Dorota Samborska-Kukuć, Łódź 2017 © Copyright for this edition by Uniwersytet Łódzki, Łódź 2017 Wydane przez Wydawnictwo Uniwersytetu Łódzkiego Wydanie I. W.07977.17.0.M Ark. wyd. 7,5; ark. druk. 9,125 ISBN 978-83-8088-739-8 e-ISBN 978-83-8088-740-4 Wydawnictwo Uniwersytetu Łódzkiego 90-131 Łódź, ul. Lindleya 8 www.wydawnictwo.uni.lodz.pl e-mail: ksiegarnia@uni.lodz.pl tel. (42) 665 58 63 Mity, choćby powabne, należy poddawać ożywczemu egzorcyzmowi prawdy J. Bartyzel Jedynie prawda jest ciekawa J. Mackiewicz SPIS TREŚCI Uwagi wstępne .................................................................................................................. 9 I. „O mogile twojej ptacy tylko wiedzą, a zna ją rosa polna, co przychodzi płakać nad samotnymi grobami”. Marii Konopnickiej wspominanie brata- -powstańca ............................................................................................................ II. Insurekcja 1863 na Mohylewszczyźnie we wspomnieniach Marie Bonin (Deux années de séjour en Pologne) i Józefy Świętorzeckiej-Obiezierskiej (Męczeńskie lata) .................................................................................................... III. „[…] grały rolę wielkich patriotek, lecz mnie się zdawało, że dlatego tylko były kurierkami, aby w swych urzędowych podróżach mogły łatwiej znaleźć jakiego konkurenta” – konstrukty patriarchalne w pamiętnikach Józefa Oże- galskiego i Feliksa Riedla ....................................................................................... IV. Odkształcanie mitu. O Marii z Rogolińskich Piotrowiczowej ......................... V. Kamień na szaniec. Jan Paweł Gadomski ........................................................... VI. Wspomnienie o księdzu Janie Chyliczkowskim ................................................ VII. „[…] płacz Antygony, co szuka swojego brata” – Dramat bez nazwy jako martyrologia Platerów ........................................................................................... VIII. Od prywatnej strony. Patriotyzm i powstanie styczniowe na lekcjach języka 11 19 29 41 71 77 83 polskiego ................................................................................................................. 123 Indeks osób ....................................................................................................................... 131 Bibliografia (wybór) ......................................................................................................... 139 Spis ilustracji ..................................................................................................................... 145 ~ 7 ~ UWAGI WSTĘPNE Sto pięćdziesiąt lat, jakie minęły od wypadków styczniowych, to długi interwał, który umożliwia względnie zdystansowane spojrzenie na narracje dotyczące roku 18631. Zdystansowane, albowiem teksty te, spełniwszy zadanie kształtowania świadomości narodowej i profilowania tożsamości odbiorcy, dziś – czytane podejrzliwie – odkrywają przed czy- telnikiem meandry wyobraźni piszących oraz mechanizmy powstawania legend uformowanych ze skrawków zapamiętanych zdarzeń. Sytuacja od- -twarzania tragicznych dziejów własnej ojczyzny (wojen, powstań) przez historiografa, pamiętnikarza, artystę może bowiem wpływać na wyhodo- waną na gruncie romantycznym celebrację krwawych ofiar i funeralności, a co za tym idzie – przyjęcie roli „płaczki żałobnej”. Jak pisał tuż po wojnie Czesław Miłosz, dotykanie „ran wielkich […] narodu” powoduje prze- mienianie ich w świętość, „Przeklętą świętość, co ściga/ Przez dalsze wie- ki potomnych”, ujawniając nieznośne dla poety oczekiwania społeczne, by opisywać świat poprzez opłakiwanie umarłych herosów i oddawanie im czci. Imperatyw moralny, ów nieubłagany dyktat sumienia, każe poszuki- wać odpowiedzi na pytanie o sens zbiorowego cierpienia i śmierci, wobec których nie da się przejść mimo, bo „noga potrąca o kości/ Nie pogrze- bane najbliższych”. Ale narzucony przymus formy elegijnej, przepełnionej tonem lamentacyjnym tak uporczywie domagający się świadectw unie- możliwia – w sensie etycznym – narodziny nowych światów literackich: Ale ten płacz Antygony, Co szuka swojego brata, To jest zaiste nad miarę 1 Zagadnieniu temu poświęcona jest monografia P. Małochleb, Przepisywanie hi- storii. Powstanie styczniowe w powieści polskiej w perspektywie pamięci kulturowej, War- szawa–Toruń 2014. ~ 9 ~ Wytrzymałości. A serce To kamień, w którym jak owad Zamknięta jest ciemna miłość Najnieszczęśliwszej ziemi2. Myślenie pojęciami asocjującymi rozpacz, smutek, nieszczęście wpływa na powstawanie deformacji zacierających prawdę (metafo- ra skamienieliny), eksponuje zaś emocje. Pisanie emocjami, które nie wygasły lub które wywołała imaginacja, nie potrafi odnaleźć drogi do przeszłości. Afektywnie wykreowany świat (krajobraz pamięci) nie jest i nigdy nie będzie odwzorowaniem czasu dokonanego, jest zaledwie cie- niem cienia, performatywnym spektaklem, a czasem tylko egzaltowa- nym gestem. Specyfika wspomnień, z natury fragmentarycznych i su- biektywnych, potęguje się w procesie ich porządkowania poprzez zapis, który – nie odtwarzając, ale interpretując – falsyfikuje minioną rzeczy- wistość, dowodząc jej niepoznawalności, ale zarazem kompensując ten brak mitologizowaniem, stwarzaniem paradygmatów i klisz3. Zbiór ośmiu szkiców Płacz Antygony dotyczy różnych narracji (z przeznaczenia fikcjonalnych i niefikcjonalnych) o insurgentach po- wstania styczniowego. Łączy je przede wszystkim próba wykorzystania prymarnych źródeł historycznych, tj. metryk – dokumentów auten- tycznych i surowych, w przekazie indyferentnych, jako materiału nie tyle pozwalającego na uznanie referencjalności wiedzy historycznej, ile organizującego próby odkształcania (i demaskowania przez odsłonięcie mechanizmu) mitów lub modelowania biografii znanych dotąd jedynie w rudymentach. Stwarza się przez to niekiedy nowa narracja, alterna- tywna wobec poprzedniej (szkic o Marii Piotrowiczowej). Bohaterkami większości tekstów są kobiety: piszące lub opisywane, mówiące swoim głosem lub cudzym słowem, Antygony szukające gro- bów braci i Amazonki walczące i ginące jak mężczyźni, heroiny i we- stalki, gloryfikowane i postponowane. 2 Cz. Miłosz, W Warszawie, [w:] idem, Wiersze, t. 1, Kraków 2001, s. 229. 3 O niemożności oddzielenia narracji od interpretacji pisali reprezentanci pono- woczesnej historiografii, zob. m.in. H. White, Poetyka pisarstwa historycznego, przeł. E. Domańska i inni, Kraków 2010; F. Ankersmit, Narracja jako przedstawianie, [w:] Me- todologiczne problemy narracji historycznej, red. J. Pomorski, Lublin; idem, Narracja, reprezentacja, doświadczenie. Studia z teorii historiografii, Kraków 2004. I „O mogile twojej ptacy tylko wiedzą, a zna ją rosa polna, co przychodzi płakać nad samotnymi grobami” Marii Konopnickiej wspominanie brata-powstańca Maria Konopnicka miała pięć sióstr1, ale brata tylko jednego. Jan Ja- rosław Wasiłowski był od niej młodszy o półtora roku; urodził się w Su- wałkach 27 grudnia 1843 r., do chrztu podawał go Antoni Bądkowski, „prokurator królewski”2, z żoną Izabellą3. Portret brata oddała poetka w noweli Anusia i dygresji wmontowanej we Wspomnienia z podróży. Jego pamięci zaś poświęciła liryk Pod Krzywosączem. W aurze pogodnego uśmiechu pokazała Janka Wasiłowskiego w tekstach reminiscencyjnych jako przekornego, „męskiego” towarzy- sza zabaw: 1 Wandę [Gorczycką] (1840–1886), Laurę [Stanisławską] (1846–1876), Zofię (1847– 1847), Jadwigę [Węglińską] (1848–1872), Celinę [Świrską, 1° v. Bartołdową] (1850–1915). 2 Antoni Józef Bądkowski (1799–1847), syn Rafała i Marianny z Byszewskich, pochodził spod Łęczycy, był sędzią apelacyjnym i radcą w Dyrekcji Głównej Towarzy- stwa Kredytowego w Warszawie, żonaty z Izabellą z Augustowskich (1819–1889) spod Suwałk (dane na podstawie aktów zgonu znajdujących się w Archiwum Państwowym w Warszawie (APW): USC Warszawa / parafia rzymskokatolicka Nawiedzenia NMP, sygn. 160/D, akt nr 118 z roku 1847 oraz USC Warszawa / parafia św. Aleksandra, sygn. 162/D, akt nr 342 z roku 1889). Od 1844 r. Bądkowski był prokuratorem Trybunału Cy- wilnego guberni augustowskiej w Suwałkach, zob. Pamiętam: Maria Konopnicka z Wa- siłowskich i Suwałki, red. Z. Fałtynowicz, Suwałki 1996, s. 40. 3 USC Suwałki / parafia rzymskokatolicka, [w:] Archiwum Państwowe w Suwał- kach, sygn. 63/165, akt nr 61 z roku 1844. ~ 11 ~ Bratu mojemu i mnie dawał ojciec czasem do oglądania książkę z wizerunkami marszałków Francji. Wybieraliśmy sobie wtedy spośród nich ulubionych boha- terów, o których sławę, wyższość, a nawet frędzle od szarfy, zawzięte powstawały sprzeczki. Lannes i Massena byli ideałami brata mojego, dla dzielnej miny i dla wielkich czynów. W rejestrze chwały wojennej kładł on ich zaraz po Neju, którego z koniem i bez konia przerysowywał na każdej wolnej ćwiartce papieru. Co do mnie, o wiele bardziej podobał mi się Joubert z ognistą i ciemną twa- rzą, oraz po republikańsku urodziwy Łazarz Hoche. Skutkiem tych różnic w opinii wywiązywały się dotkliwe szyderstwa i cierpkie przymówki o „nędznym guście kobiet”. Miałam wtedy lat dziewięć, dziesięć może, ale niemniej czułam to głęboko. W dumnym tedy milczeniu słuchałam przycinków tych czas jakiś, aż wreszcie, zaczerwieniona z oburzenia, zaczynałam krytykować guziki Masseny, albo ręka- wice Neja – do poważniejszych zarzutów nie czułam się zdolną – i to było punk- tem wyjścia dla zaciętej kłótni, kończącej się wtedy dopiero, kiedy przewracając kartki z energią, nic dobrego książce nie wróżącą, trafiliśmy wypadkiem na księcia Józefa w ułańskiej kurtce, z oczyma w niebo wzniesionymi. – Ten mój! – wołałam wtedy z zapałem. – I mój – dodawał brat mój zamyślonym głosem. I patrzyliśmy na bohatera naszego, przytuliwszy głowy do siebie – i tak nastawała zgoda4. W Anusi Janek jawi się jako „konceptualista” mnożący rozliczne za- bawy w żonglowanie modlitwami, których uczy dzieci ich pobożna opie- kunka, tytułowa Anusia. Licytacje na najwymyślniej umęczonych świę- tych albo – jak w poniższym fragmencie – bohaterów żałobnych litanii to tylko niektóre z konceptów „sakralnych” małego Wasiłowskiego: Z czasem trójka nasza utworzyła sobie prawdziwy sport z tych „wiecznych od- poczynków”, dodając do nich coraz to nowe, swego własnego pomysłu. Janek na przykład, po części urzędowej, odmawiał zwykle trzy jeszcze: za Robinsona, za Piętaszka i za jego ojca. Zaimponowało nam to niesłychanie, ale żadna z nas na coś podobnego zdobyć się nie umiała. Janek tryumfował. Z biciem serca oczekiwały- śmy teraz, co on też nowego wymyśli? Pobudzało go to, dodawało natchnienia. Dziś był Wieczny odpoczynek za Washingtona, jutro za marszałka Neya, pojutrze za Napoleona, a wreszcie za Kolumba i za Kopernika. Pewnego wszakże razu przeszedł sam siebie i odmówił Wieczny odpoczynek za duszę Cheopsa. Było to tegoż dnia, kiedy ze Stefankiem z przeciwka oglądali piramidy w książce z obrazkami. Oniemiałyśmy z admiracji; ale Anusi, która 4 M. Konopnicka, Wrażenia z podróży, [w:] eadem, Pisma zebrane, t. 1, Nowele. Opowiadania, szkice, obrazki, red. A. Brodzka, Warszawa 1974, s. 121–122. ~ 12 ~ akceptowała w milczeniu Kopernika i Napoleona, imię „Cheopsa”, może dla nie- zwykłości brzmienia, wydało się mniej przy pacierzu właściwym5. Już z tych dwu passusów można wyłuskać kilka informacji o upodo- baniach przyszłego powstańca wynikających zapewne z preferencji jego ojca. Ulubieni bohaterowie historyczni to wywodzący się z nizin spo- łecznych Francuzi walczący u boku Napoleona: syn bednarza, generał Michel Ney6 – sławny ze spektakularnego zgonu, syn stajennego, Jean Lannes7, o którym mawiał Napoleon: „Je l’avais pris pygmée, je l’ai perdu géant”8, syn kupca, André Masséna9, ale przede wszystkim książę Józef Poniatowski10, „w ułańskiej kurtce, z oczyma w niebo wzniesionymi”11. Nie brakuje Kopernika czy Kolumba, o których się po prostu wie nie- mal od urodzenia, a także chłopięcych faworytów z pełnych przygód Przypadków Robinsona Cruzoe. Zwłaszcza ryciny przedstawiające po- stawnych żołnierzy w pełnym odświętnym rynsztunku oddziałują na wyobraźnię dziecięcą. Typowy szlachecki model wychowania w duchu katolickim (w wersji dewocyjnej) i patriotycznym kształtuje wzorce osobowe, których moc będzie trwać i emanować w życiu dorosłym. Po śmierci matki, Scholastyki z Turskich Wasiłowskiej, wychowa- niem małoletnich dzieci (Maria miała wówczas dwanaście lat, a Janek dziesięć i pół) zajął się ojciec, Józef Wasiłowski; poetka wspomni ten okres jako dość smutny i jednostajny: Atmosfera naszego dziecięctwa była bardzo różna od tej, w jakiej dzieci żyją zwy- kle. Ojciec mój był mistyk, ogromnie religijny, samotnik, oddany pracy i dzieciom. 5 Ibidem, t. 2, Moi znajomi i inne opowiadania, s. 240. 6 Michel Ney (1769–1815), marszałek Francji. Brał udział w Wielkiej Rewolucji Francuskiej i w wojnach napoleońskich. 7 Jean Lannes (1769–1809), marszałek Francji, książę Montebello, przyjaciel Na- poleona I. stawiłem gigantem”. 8 W tłumaczeniu powszechnym zdanie to brzmi: „Znalazłem go pigmejem, a zo- 9 André Masséna (1758–1817), marszałek Francji, książę Rivoli i Essling. 10 Józef Poniatowski (1763–1813), bratanek króla Stanisława Augusta, generał, naczelny wódz armii Księstwa Warszawskiego, marszałek Francji, poległ zastrzelony omyłkowo (?) przez żołnierzy francuskich. 11 Zapewne chodzi o drzeworyt J. Waltera i J. Kossaka z 1850 r. przedstawiający Poniatowskiego tuż przed śmiercią w nurtach rzeki Elstery pod Lipskiem. ~ 13 ~ […] Dom nasz sierocy był prawie zakonnym domem; nie przyjmowano w nim i nie oddawano żadnych wizyt, nie prowadzono żadnych wesołych światowych rozmów, a spacery, na które nas ojciec prowadził, miały za cel zwykły – cmentarz12. Jan Wasiłowski był uczniem Szkoły Wyższej Realnej w Kaliszu, którą ukończył wcześniej inny kaliszanin, Adam Asnyk. Musiał uczyć się bar- dzo pilnie, w Archiwum Kaliskim bowiem przechowywane są dokumen- ty Szkoły („Złota Księga”), w których odnotowano jego osiągnięcia z lat: 1855/56, 1856/57, 1858/59, 1859/60; otrzymywał nagrody książkowe i li- sty pochwalne za bardzo dobre wyniki w nauce13. Następnie podjął stu- dia na politechnice w Liège. Niedługo jednak studiował, bo już w stycz- niu 1863 r. wspólnie z kolegami z uczelni, m.in. Stanisławem Gayem, Henrykiem Plewińskim, Stanisławem Żurkowskim, Janem Borkowskim, zaopatrzywszy się w broń, włączył się do działań powstańczych. W cytowanym już liście Konopnickiej do hrabiego Antoniego Wodzińskiego z 17 sierpnia 1902 r., opublikowanym w „Kurierze War- szawskim”, czytamy: „jedyny brat zginął w pierwszej bitwie pod Krzy- wosądzami14, przyszedłszy z Liège, gdzie był na uniwersytecie, z partią [Ludwika] Mierosławskiego”15. Przyjęto więc za pewnik, że Wasiłowski zginął podczas potyczki pod Krzywosądzem 19 lutego 1863 r. i że spo- czywa w zbiorowej mogile. Jak wyglądały burzliwe realia bitwy, podaje Stanisław Zieliński: Wedle układu jaki generał Ludwik Mierosławski zawarł dnia 26 01 z delegatami Rządu Tymczasowego, wszystkie oddziały powstańcze organizujące się w Płoc- kiem miały zdążać nad granicę Prus Królewskich, aby dnia 5 02 przeprowadzić na teatr walki mającego przybyć z doborem oficerów z zagranicy naczelnika sił zbrojnych powstania. Plan ten zmieniono jednak, a wyprawę naznaczono na Ku- jawy. Atoli na punkcie zbornym stanęło tylko 22 powstańców i w nocy z 16-go oddziałek ten przeszedłszy kordon pod Konarami stanął w Krzywosądzy gdzie 12 M. Konopnicka do A. Wodzińskiego, List II z dnia 17 sierpnia 1902 r., [w:] Dwa listy Konopnickiej, „Kurier Warszawski” 1911, nr 1, s. 4. 13 Informację tę zawdzięczam panu Pawłowi Bukowskiemu z Muzeum Marii Ko- 14 Chodzi o miejscowość Krzywosądz (parafii własnej) w gminie Dobre, powiatu nopnickiej w Żarnowcu. radziejowskiego. 15 M. Konopnicka do A. Wodzińskiego, loc. cit. ~ 14 ~ czekało już 46 akademików. W ciągu dwóch dni zebrało się koło Mierosławskiego nie więcej, jak 96 ludzi posiadających razem 1 sztucer, 17 dubeltówek, kilka rewol- werów i 52 kosy, a w czasie obozowania pod Krzywosądzą uzupełniono tabor do 50 wozów. Nad ranem 19 02 przybyła awangarda Kazimierza Mielęckiego, składa- jąca się z 18-tu jazdy. Mierosławski w niezbyt dogodnej pozycji pod Krzywosądzą, zajęty fabrykacją kosowoza własnego pomysłu, nie spodziewał się ataku Moskali, stąd sprzeczne posyłając rozkazy Mielęckiemu sprawił, że silny ten oddział nie przybył mu w pomoc. O godzinie 11. Moskale w sile 3 rot piechoty i 160 kozaków i objeszczyków, pod dowództwem pułkownika [Jurija Iwanowicza] Schilder-Schuldnera, zajęli wieś Bodzanów, zabrali placówkę z 4-ch ludzi, pilnującą kuźni w której oprawiano kosy i trzech kowali; następnie 1 kompania piechoty rozsypała się w tyraliery i zaatako- wała krawędź lasu krzywosądzkiego z jedną kompanią w rezerwie, a trzecią kom- panię Schilder-Schuldner wyprawił poza prawem skrzydłem powstańców w kie- runku wsi Dobre, dla odcięcia zupełnego odwrotu ku Radziejewu. Powstańcy uzbrojeni w 24 sztuk[i] broni palnej i 52 kosy bronili krawędzi lasu, atakowanej od strony Bodzanowa. Mierosławski poza środkiem tej siły czekał wyniku dwu- godzinnej walki. Po dwakroć kosynierzy odparli zbliżających się Moskali. Gdy jednak garstka jazdy pierzchnęła, zaczęła się rozsypka. Powstańcy biegiem cof- nęli się na drugą krawędź lasu ku drodze radziejowskiej. Mierosławski ustawił tu jeszcze oddziałek tyralierski, a sam siadł na koń i wraz z kawalerią kłusem uciekł po drodze do Dobrego, zostawiając bez poparcia oddział zebrany po drugiej stro- nie lasu, pod dowództwem byłego kapitana [Cypriana] Celińskiego, mianowanego majorem. Dzielny Celiński cofał się przez pola po najkrótszej drodze ku Dobremu, ale ubiec już nie zdołał kompanii moskiewskiej, wyprawionej dla odcięcia odwro- tu. Kawaleria rejterująca kłusem, a gnana przez stado kozaków, ledwo uchronić się zdołała od pogromu. Piechota też powstańców, wzięta we dwa ognie, poległa pra- wie cała, kilku tylko ocalało, dostawszy się ciężko rannymi do niewoli. Kilkunastu uratowało się ucieczką, zostawszy po drugiej stronie lasu krzywosądzkiego i roz- biegłszy się pojedynczo. Ostatecznie zabitych było 39 i 13 dostało się do niewoli; Moskale przyznali się do 3 zabitych, ale straty ich w rannych i zabitych wynosiły do trzydziestu kilku16. Aktu zgonu Wasiłowskiego nie ma jednak w parafii Krzywosądz. Nie odnotowuje go również zacytowany powyżej Zieliński. Wiadomość o tym, że Wasiłowski poległ podczas tej bitwy, podała Maria Konop- nicka i wszyscy badacze tę informację powtarzali, uznając za oczywistą. Tymczasem istnieje przekaz, który burzy tę rzekomą oczywistość; jest 16 S. Zieliński, Bitwy i potyczki 1863–1864, Rapperswil 1913, s. 24–25. ~ 15 ~ to fragment reminiscencji kolegi Wasiłowskiego z Liège, Jana Łukasza Borkowskiego17, [Wspomnienie o kampanii krzywosądeckiej]: Mówiono mi – pisze memuarysta – że Wasiłowski Jan, brat znanej poetki Konop- nickiej, także ciężko ranny, kilka dni żył jeszcze, przechowany u włościanina, miał czas przed śmiercią zapisać swój folwarczek, przekazany od dziadka pod Kaliszem, swojemu zbawcy. Ojciec jego był rejentem w Kaliszu18. Przy interpretacji tego fragmentu, jakże rewelatorskiego wobec do- tychczasowych relacji, należy wziąć pod uwagę subiektywizm pamiętni- karza oraz wtórność przekazu („mówiono mi”), niemniej jednak wnosi on sporo: po pierwsze pozwala przesunąć w czasie zgon Wasiłowskie- go oraz wytłumaczyć absencję metryki zgonu w parafii Krzywosądz19 i w ewidencjach Zielińskiego. Zapewne więc Wasiłowski umarł we wsi nieprzynależącej do parafii Krzywosądz (sprawdzano najbliższą para- fię: Sędzin – bez rezultatu) i został pochowany nie w zbiorowej mogile na skraju lasu koło wsi Borowo, ale być może w osobnej, gdzieś w zie- mi radziejowskiej. Nic dziwnego, że Konopnicka, szukająca jego grobu w Krzywosądzu, śladu mogiły nie znalazła. Żal Antygony odnotowała we Wrażeniach z podróży: Biedny chłopcze! Żołnierzu małoletni, niepożegnany na bój, niebłogosławiony! Bez wodza ty poległ, bez broni, bez chwały. Nie było tobie bohatera, za którym byś szedł, ani konia, ani lancy ułańskiej. O mogile twojej ptacy tylko wiedzą, a zna ją rosa polna, co przychodzi płakać nad samotnymi grobami20. Fascynująca jest wzmianka o darowiźnie młodego Wasiłowskiego, co w dobie gorączkowego uwłaszczenia ma znamiona szczególne. O jaki folwark chodziło? Czy o jakieś dotąd nieujawnione dobra dziadka, 17 Jan Łukasz Borkowski (1841–1917), syn Stanisława i Eustachii z Czarnomskich, studiował razem z Wasiłowskim w Liège. 18 J.Ł. Borkowski, [Wspomnienie o kampanii krzywosądeckiej], [w:] Spiskowcy i partyzanci 1863 roku, oprac. S. Kieniewicz, Warszawa 1967, s. 212. 19 W sporządzanych przez proboszcza łacińskojęzycznych księgach zgonów tej parafii pod dniem 19 lutego wpisani są wyłącznie trzej bracia Czajkowscy: Antoni, Ma- rian i Marceli, synowie Józefa i Heleny z Kolankiewiczów zamieszkali w Tucznie. 20 M. Konopnicka, Wrażenia z podróży, s. 122. ~ 16 ~ Stanisława Wasiłowskiego, który chciał wyposażyć jedynego dziedzica nazwiska, co podpowiadałaby logika? Dzięki ustaleniom potomków Konopnickiej, Jana i Danuty Bieleckich, wiemy, że nie. Był to bowiem „mająteczek pod Kaliszem”, spadek po matce, Scholastyce Wasiłowskiej. O jaki folwark chodziło, nie wiadomo wobec braku aktu zgonu (usta- lono by np. nazwiska zgłaszających), a także obszerniejszych wyjaśnień autorów Cienia z nieba21. Konopnicka poświęciła swojemu bratu i jego towarzyszom wiersz Pod Krzywosączem zamieszczony w V części Śpiewnika historycznego wydanego we Lwowie w 1905 r. Lecą ptaki od zachodu, Niosą nam nowinę: Wiedzie z Francji Mirosławski Młodzieńczą drużynę. Tam we Francji młodzież nasza Od kraju daleka, Dawno hasła już powrotu Z utęsknieniem czeka. Na głos pierwszy się zerwali Młodzi ochotnicy, Ojczystego bronić kraju Biegną z zagranicy. Mirosławski! Ty ich wziąłeś Na swoje sumienie – Tyś ich powiódł w bój, bez broni, Jakby na stracenie. Pod Krzywosącz ich powiodłeś, A sam, zdjęty strachem, Kiedy oni tam ginęli – Siedziałeś pod dachem! 21 D. Zamoyska-Bielecka, J. Bielecki, Cień z nieba. Maria Stanisława z Wasiłowskich Konopnicka i jej przodkowie, [w:] Upominki od narodu. Jubileusze, rocznice, obchody pi- sarzy, red. T. Budrewicz, P. Bukowski, R. Stachura-Lupa, Żarnowiec 2010, s. 336–367. Sporządzone przez potomków poetki opisy genealogiczne są mierne, amatorskie, cha- otyczne. Nie wynika z nich zbyt wiele ponad to, co badacze wcześniej już ustalili. ~ 17 ~ Mirosławski! Twoje imię Zhańbił skon tej młodzi! Legły młode bohatery, Wódz – cało uchodzi!22 Za pogrom pod Krzywosądzem i śmierć wielu młodych entuzja- stów-powstańców oskarżyła poetka przywódcę insurekcji, Ludwika Mie- rosławskiego23, nie mijając się z prawdą historyczną, z czasem bowiem potwierdzono fatalne w skutkach decyzje owładniętego żądzą władzy, ale tchórzliwego „generała klęski”. 22 M. Konopnicka, Z teki Grottgera, wybór i oprac. J. Leo, Warszawa 1992, s. 112. 23 Ludwik Mierosławski (1814–1878), nazywany „generałem przegranej sprawy”, pochodził z rodziny polsko-francuskiej, był emigracyjnym działaczem politycznym i niepodległościowym, członkiem Towarzystwa Demokratycznego Polskiego, przywód- cą powstania w Wielkopolsce. Bardzo ambitny, chciał być jego wyłącznym dyktatorem. W lutym przybył do kraju z młodymi Polakami studiującymi za granicą, we Francji i Belgii. Dwie klęski na ziemi kujawskiej – pod Krzywosądzem i Nową Wsią, oraz kon- flikt z Marianem Langiewiczem spowodowały, że powrócił do Paryża, gdzie oczerniał polskie powstanie. Nazywany we Francji „szermierzem wolności” w ostatnich pracach historycznych uchodzi za intryganta i szkodnika. II Insurekcja 1863 na Mohylewszczyźnie we wspomnieniach Marie Bonin (Deux années de séjour en Pologne) i Józefy Świętorzeckiej-Obiezierskiej (Męczeńskie lata) Szczególnym problemem metodologicznym pamiętnikarstwa są narracje kobiece. Zagadnienie to, dotyczące zwłaszcza autobiografii współczesnych, ma niemałą już bibliografię1. Inaczej rzecz się ma z in- tymistyką kobiecą powstałą wcześniej. W opracowaniach nie wycho- dzi się zazwyczaj poza źródłowość historyczną, nie traktuje się tych 1 Z nowszych prac warto wymienić m.in.: C. Heilbrun, Writing a Woman’s Life, New York 1988; B. Gautier, Zaklęcia czarodziejki Vivien, czyli o autobiografii kobiecej, [w:] Krytyka feministyczna. Siostra teorii i historii literatury, red. G. Borkowska, L. Si- korska, Warszawa 2000; A. Cavarero, Opowiedz mi moją historię, przeł. A. Klimczak, „Pamiętnik Literacki” 2004, z. 3; I. Iwasiów, Intymność i rynek, „Dekada Literacka” 2004, nr 3; T. Czerska, Miejsce autobiografii kobiecych w polskiej literaturze współczesnej, [w:] Dwudziestowieczność, red. M. Dąbrowski, T. Wójcik, Warszawa 2004; A. Galant, Au- tobiografia na kanon, [w:] Kanon i obrzeża, red. I. Iwasiów, T. Czerska, Kraków 2005; A. Zębala, Problemy autobiografii kobiecej w studiach genderowych, „Ruch Literacki” 2005, z. 6; A. Galant, Autobiografia i płeć, [w:] Gender w weekend, red. A. Zawiszewska i inni, Warszawa 2006; M.G. Mason, Inny głos: autobiografie pisarek, przeł. O. Kubińska, [w:] Autobiografia, red. M. Czermińska, Gdańsk 2009; T. Czerska, Między autobiografią a opowieścią rodzinną. Kobiece narracje osobiste w Polsce po 1944 roku w perspektywie historyczno-kulturowej, Szczecin 2011; A. Pekaniec, Czy w tej autobiografii jest kobieta? Kobieca literatura dokumentu osobistego od początku XIX wieku do wybuchu II wojny światowej, Kraków 2013. ~ 19 ~
Pobierz darmowy fragment (pdf)

Gdzie kupić całą publikację:

Płacz Antygony. O ludziach powstania styczniowego
Autor:

Opinie na temat publikacji:


Inne popularne pozycje z tej kategorii:


Czytaj również:


Prowadzisz stronę lub blog? Wstaw link do fragmentu tej książki i współpracuj z Cyfroteką: