Cyfroteka.pl

klikaj i czytaj online

Cyfro
Czytomierz
00450 009928 10731607 na godz. na dobę w sumie
Plastusiowy pamiętnik - ebook/pdf
Plastusiowy pamiętnik - ebook/pdf
Autor: Liczba stron: 113
Wydawca: PWH Siedmioróg Język publikacji: polski
ISBN: 978-83-7568-709-5 Data wydania:
Lektor:
Kategoria: ebooki >> dla dzieci i młodzieży
Porównaj ceny (książka, ebook, audiobook).

Plastuś od wielu lat jest jednym z najpopularniejszych bohaterów literatury dziecięcej, a Plastusiowy pamiętnik to zbiór jego najlepszych przygód. Choć trudno w to uwierzyć, ten sympatyczny i rezolutny ludzik z plasteliny skończył już 80 lat! W tym czasie razem z nim swą przygodę ze szkołą i naukę w klasie pierwszej rozpoczęły miliony dzieci w wielu krajach świata!

Znajdź podobne książki Ostatnio czytane w tej kategorii

Darmowy fragment publikacji:

Siedmioróg Ilustracje Artur Piątek Siedmioróg LEKTURA DLA KLASY I SZKOŁY PODSTAWOWEJ © Copyright by Siedmioróg ISBN 978-83-7568-709-5 Wydawnictwo Siedmioróg ul. Krakowska 90, 50-427 Wrocław Księgarnia wysyłkowa Wydawnictwa Siedmioróg www.siedmioróg.pl Wrocław 2012 Jak powstał „Plastusiowy pamiętnik” Było to bardzo dawno temu. Wasze ma mu sie nosiły wówczas jeszcze krótkie sukienki, a czesa- ły się w warkoczyki z kokardkami albo obcinały włosy „na poleczkę”. Redaktorka „Płomyczka” umy(cid:258)liła sobie wtedy, (cid:285)ebym koniecznie pisała opowiadanie o szkole, które ciągnęłoby się w pisemku przez cały rok, a bohaterem opowiadania miał być taki ludzik z drzewa czy te(cid:285) z gałganków. A ja wcale nie miałam ochoty o tym pisać! – To będzie bardzo nudne! – powiedziałam. Ale jak redaktorka co(cid:258) postanowi, to na to nie ma sposobu!... Co tu począć? Od czego jednak człowiek ma przyjaciół?!... Miałam taką siedmioletnią przyjaciółkę, Krysię. Nie czesała się ani w warkoczyk z kokardkami, ani „na poleczkę”, tylko nosiła czuprynę, jak chłopak i palce miała zawsze pomalowane atramentem, bo wła(cid:258)nie przestała pisać ołówkiem i zaczynała gryzmo- lić pierwsze kulfony – piórem! A oprócz tego opowiadała i ozdabiała wspaniałymi rysunkami dziwne i piękne historie. Nieraz naradzały(cid:258)my się z Krysią, o czym by tu ciekawym do „Pło- myczka” napisać. My(cid:258)lę więc sobie: „Pójdę do Krysi, ona na pewno poradzi!” Krysia wysłuchała mnie powa(cid:285)nie i mówi: 5 – Masz rację, je(cid:285)eli „on” będzie z drzewa albo z gałganków, to do ni- czego! Wyjdzie nudziarstwo!... Ale czekaj, siądziemy na ławce, mo(cid:285)e się co(cid:258) wymy(cid:258)li. Więc usiedli(cid:258)my na ławce pod krzakiem ja(cid:258)minu – mi(cid:258) Krysi, Krysia i ja. Popodpierali(cid:258)my głowy – mi(cid:258) łapką, a my – rękami... My(cid:258)limy... My(cid:258)limy... I nic... Nikt z nas jako(cid:258) ani rusz – nic nie mo(cid:285)emy wymy(cid:258)lić... Ale Krysia mnie pociesza: – Czekaj, nic się nie martw, to się samo znajdzie! I rzeczywi(cid:258)cie. W dwa dni potem do moich drzwi – buch!... buch!... buch!... kto(cid:258) gwałtownie zakołatał. Biegnę co tchu otworzyć – we drzwiach stoi Krysia. 6 Oczy jej płoną, spod beretu wygląda wiecheć czupryny, tornister przerzucony przez jedno ramię. – Ju(cid:285) mam!... Ju(cid:285) wiem!... – krzyczy od progu. – Co masz, co wiesz, Krysiu?!... – Wiem, z czego „on” będzie!... I Krysia zdziera z pleców tornister, z tornistra wyjmuje piórnik, a z piór- nika, moi kochani – tyciusieńkiego ludzika jak ziarnko fasoli, z perkatym nochalkiem i odstającymi uszami. Stawia go sobie na dłoni i woła: – Widzisz!... Teraz rozumiesz, z c z e g o „o n” będzie?!... Kiwnęłam głową w zachwycie. – Rozumiem. Z p l a s t e l i n y!... – A na imię będzie mu P l a s t u (cid:258)! Take(cid:258)my sobie z Tosią umy(cid:258)liły! Bo to Tosia go ulepiła na lekcji! – A któ(cid:285) to jest ta Tosia? – Tosia to moja kole(cid:285)anka. Ona jest najlep- sza ze wszystkich. Musisz koniecznie napisać o Tosi i o Plastusiu!... Rozumiesz, mo(cid:285)na mu bę- dzie dolepić uszy, jakie się chce, rozwałkować nos jak trąbę słoniową, no i będzie mieszkał stale u Tosi w piórniku! – A mo(cid:285)e i o tobie napisać? – Nie, o mnie nie pisz, ja jestem zawsze rozczochrana i palce mam zawsze uwalane atramentem! – To wiesz, mo(cid:285)e ten Plastu(cid:258) będzie wojował z atramentem, (cid:285)eby dzieciom palców nie brudził? – Tak... tak... niech wojuje i niech ma tysiąc przygód! A o Tosi, jaka ona jest, to ju(cid:285) ja ci opowiem i przyprowadzę ją do ciebie! Odtąd Plastu(cid:258) stał na moim stole, a pamiętnik jego pisało się tak łatwo, jakby naprawdę on sam opowiadał w nim swoje przygody. 7 A teraz... Powiem wam w sekrecie: Krysia teraz ju(cid:285) jest dorosła, pra- cuje jako lekarz i nawet nosi okulary. Otó(cid:285) je(cid:285)eli kiedy będzie was prze(cid:258)wietlała pani doktor, która nosi biały fartuch i okulary, je(cid:285)eli z wami wesoło po(cid:285)artuje, a na jej biurku, obok ró(cid:285)nych mądrych przyrządów, będzie stał Plastu(cid:258) – poznacie go zaraz po odstających uszach i perkatym nochalu! – to zapytajcie wtedy pani doktor, czy jej na imię K r y s t y n a... To będzie na pewno ta wła(cid:258)nie Krysia, która wymy(cid:258)liła Plastusia... Od tego czasu minęło wiele lat. „Plastusiowy pamiętnik” pierwszy raz ukazał się w „Płomyczku” 2 wrze(cid:258)- nia 1931 roku, a w ksią(cid:285)ce wyszedł po raz pierwszy w roku 1936. „Plastusiowy pamiętnik” tłumaczony jest na wiele języków obcych i zdaje się, (cid:285)e wszędzie, gdzie się uka(cid:285)e – jest bardzo lubiany przez dzieci. Nic dziwnego – przecie(cid:285) dzieci na całym (cid:258)wiecie mają piórniki i wojują z atramentem! MARIA KOWNACKA 8 Dlaczego nazywam się Plastuś Jestem malutki ludzik z plasteliny. Dlatego na imię mi Plastuś. Mam śliczne mieszkanie: oddzielny drewniany pokoik. Obok mnie, w drugim pokoju, mieszka tłuściutka, biała guma. Ta guma nazywa się „myszka”. A zaraz koło gumki mieszkają cztery błyszczące, ostre stalówki. sta o pisa d n p o b o S t m to które a k o n a l ó w etalo k a m w e ostrze, n o a o c o w d k aty s a czk ń c a n ą. R u dre azy aze w m wiły zesta nia. w w nia n e a n e g o g o A z drugiej strony, w d ł u u u g i m korytarzu, mieszka pióro, ołówek i scyzoryk. Z początku nie wiedziałem, jak się nasz dom nazywa. Teraz już wiem: piórnik. Naszą gospodynią jest mała Tosia. 9 Na lekcji rysunków siedziałem na ławce w rowku koło ołówka. Ołówek mi opowiedział, skąd się tu wziąłem. To było tak: Na pierwszej lekcji, zaraz po wakacjach, było lepienie z plasteliny. Pani rozdała dzieciom zieloną i czerwoną plastelinę i dzieci lepiły, co same chciały. Bronka ulepiła gniazdo z jajeczkami. Wicuś ulepił grzybki, chłopcy spod okna ulepili samoloty, a Tosia ulepiła mnie — takiego malutkiego ludzika. Ja mam duży, czerwony nos, odstające uszy i zielone majteczki. Wszyscy powiedzieli w klasie, że jestem śliczny. Tosia mi zrobiła ołówkiem oczy i zaraz zacząłem patrzeć na wszystkie strony. A jak Tosia przylepiła mi uszy, to zaraz zacząłem słuchać, co się w klasie dzieje. I teraz wszystko widzę i słyszę, i mieszkam sobie w Tosinym piórniku. 10 O pamiętniku w czerwonym zeszyciku Pióro i stalówka nie lubią lekcji rysunków, bo muszą siedzieć w piórniku. A Tosia, ołówek, scyzoryk, guma-myszka i ja, Plastuś, najlepiej lubimy rysunki. Na lekcjach rysunków jest okropnie wesoło, bo wszyscy wyskakujemy z piórnika. Ołówek i guma latają po papierze: co ołówek narysuje, to guma zetrze. Ołówek ciągle sobie nos łamie, a scyzoryk c i a a c h . — c i a c h . musi mu nos zaostrzyć. A ja siedzę w rowku koło kałamarza i przyglądam się. Wczoraj były wycinanki; to jeszcze zabawniejsze. Wyskoczyły z torby błyszczące nożyczki i kolorowe papiery. Tosia cięła papierki na kawałki i naklejała. To było bardzo ładne. . ciaaach... . . . 11 A potem zostało dużo kawałków niepotrzebnego papieru. Ja ten papier pozbierałem i poskładałem. 1 2 3 4 Scyzoryka poprosiłem, to mi go obciął. Stalówkę poprosiłem, to mi go przedziurawiła. Niteczkę poprosiłem, to mi go przewiązała. I mam zeszycik taki, jak ma Tosia. Mój zeszycik ma w środku białe kartki, a okładkę czerwoną. Mój zeszycik jest taki duży, jak Tosi paznokieć, i leży w moim piórnikowym pokoiku na samym dnie. A potem pozbierałem wszystkie połamane noski od ołówka i piszę teraz nimi w zeszyciku swój pamiętnik. Będę opisywał wszystko, co się u nas w szkole dzieje. 12 O kleksiku z kałamarza, co na nikogo nie zważa Dzisiaj rano Tosia otworzyła piórnik. Ołówek podskoczył, bo myślał, że go Tosia wyjmie. Guma-myszka podskoczyła, bo myślała, że ją Tosia wyjmie. A Tosia nie wyjęła ani ołówka, ani gumy-myszki, tylko... pióro! Wyjęła Tosia zielone pióro. Stalówki zaraz się napuszyły — czekają, którą Tosia wybierze?... Każda chce być pierwsza. Wyjęła Tosia złotą stalówkę, zatknęła do obsadki i mówi: — Tyś stalówka ze złota, będziesz ładnie pisała. Stalówka — s k r z y p u . . . s k r z y p u . . . gryzdu... gryzdu... po papierze smaruje. A co się ruszy, to kulfona usadzi. A co się posunie, to o papier zawadzi. A co ją Tosia przyciśnie, to z niej atrament pryśnie. 13
Pobierz darmowy fragment (pdf)

Gdzie kupić całą publikację:

Plastusiowy pamiętnik
Autor:

Opinie na temat publikacji:


Inne popularne pozycje z tej kategorii:


Czytaj również:


Prowadzisz stronę lub blog? Wstaw link do fragmentu tej książki i współpracuj z Cyfroteką: