Cyfroteka.pl

klikaj i czytaj online

Cyfro
Czytomierz
00748 012858 17000167 na godz. na dobę w sumie
Po Kapuścińskim. Szkice o reportażu - ebook/pdf
Po Kapuścińskim. Szkice o reportażu - ebook/pdf
Autor: Liczba stron: 317
Wydawca: UNIVERSITAS Język publikacji: polski
ISBN: 97883–242–1845–5 Rok wydania:
Lektor:
Kategoria: ebooki >> dokument, literatura faktu, reportaże
Porównaj ceny (książka, ebook, audiobook).

Zbiór szkiców o współczesnym reportażu i dokumentalistyce napisany ze znawstwem, talentem i wrażliwością. Autorka odczytuje dzieła polskiej i światowej literatury faktu – reportaże obyczajowe, wojenne, biograficzne. Wiele miejsca poświęca twórczości Ryszarda Kapuścińskiego, Kazimierza Nowaka, Slavenki Drakulić i Åsne Seierstad. Całość składa się na studium o przemocy i humanitaryzmie, o dobrych i słabych książkach, o fotografach i dokumentalistach.

Znajdź podobne książki Ostatnio czytane w tej kategorii

Darmowy fragment publikacji:

Pasjonująca we współczesnym dokumen- cie jest ciekawość świata odległego i nie- -swojego, w sensie historycznym i geogra- ficznym, bo ten bliski jest na bieżąco po- kazywany w reportażach proponowanych przez media obrazkowe. Ich wszechobec- ność powoduje dewaluację i być może nie- chęć do pogłębiania tego, co już opatrzo- ne i znane, nawet jeśli powierzchownie. Bardziej ciekawi mnie ta sztuka doku- mentu, która wymaga poszukiwania nie- znanego, oddalenia się od własnego etno- centrycznego punktu widzenia. Ze Wstępu „Reportaż i literatura to związek partnerski, który nie wszyst- kim się podoba. Niektórzy pisarze fikcji i literaturoznawcy, nie zauważają go wcale. Inni tolerują jego istnienie, ale krzy- wią się z niesmakiem, bo to «bękart literatury». Ich zdaniem tylko to, co zmyślone, tylko fikcja zasługuje na miano sztuki. Urszula Glensk nie gorszy się, nie oburza. Przeciwnie. Widzi w reportażu pełnoprawny i wartościowy gatunek literacki. I jest to spojrzenie pionierskie”. Wojciech Tochman „Książka jest bardzo dobrym przykładem pisania «do rzeczy» w sposób atrakcyjny, eseistyczny, a także wolny, w tym sensie, że nie przeciąża jej balast przypisów i bibliografii naukowej”. Prof. dr hab. Krzysztof Stępnik Zbiór szkiców o współczesnym reportażu i dokumentalistyce napisany ze znawstwem, talentem i wrażliwością. Autorka odczytuje dzieła polskiej i światowej literatury faktu – reportaże obyczajowe, wojenne, biograficzne. Wiele miejsca poświęca twórczości Ryszarda Kapuścińskiego, Kazimierza Nowaka, Slavenki Drakulić i Åsne Seierstad. Całość składa się na studium o przemocy i humanitaryzmie, o dobrych i sła- bych książkach, o fotografach i dokumentalistach. M I K S Ń I C Ś U P A K O P k s n e l G a l u z s r U Urszula Glensk PO KAPUŚCIŃ SKIM SZKICE O REPORTAŻU www.universitas.com.pl universitas Nie mam złudzeń – moje krytyczne „ja” nie jest bezstronne. Mam swoje upodo- bania. Szczególnie doceniam reportaże, które bez epatowania przemocą pokazu- ją konflikty zbrojne, polityczną agresję i w konsekwencji uświadamiają rozmiar niepotrzebnych cierpień konkretnych ofiar. Mierzenie się reporterów z proble- mami ludzi, których dotknęła klęska hu- manitarna, uznaję za największą, także pozaliteracką, wartość nowego reportażu. Bardziej doceniam reporterów zabiegają- cych o wywiad z biedakiem niż o rozmo- wę z celebrytą. Ze Wstępu k i z d u D j e i c a M © Urszula Glensk – literaturoznawca i krytyk literacki. Zajmuje się historią reportażu i współ- czesną prozą dokumentalną. Pracuje w Instytucie Dziennikarstwa i Komunikacji Społecznej Uni- wersytetu Wrocławskiego. Autorka książek: Proza wyzwolonej generacji 1989-1999 oraz Trzy szkice o przewartościowaniach w kulturze; współautorka podręcznika creative writing Jak zostać pisarzem? PO KAPUŚCIŃ SKIM SZKICE O REPORTAŻU Urszula Glensk PO KAPUŚCIŃ SKIM SZKICE O REPORTAŻU Posłowie Krzysztof Mroziewicz Kraków Współpraca wydawnicza Instytutu Dziennikarstwa i Komunikacji Społecznej Uniwersytetu Wrocławskiego oraz Towarzystwa Autorów i Wydawców Prac Naukowych UNIVERSITAS © Copyright by Urszula Glensk and Towarzystwo Autorów i Wydawców Prac Naukowych UNIVERSITAS, Kraków 2012 ISBN 97883–242–1845–5 TAiWPN UNIVERSITAS Projekt okładki i stron tytułowych Ewa Gray Fotografia na okładce © Maciej Dudzik www.universitas.com.pl Krystynie Glensk (1942–2011) najdroższej Mamie, dobrej i troskliwej Spis treści Wstęp . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . XI Część pierwsza: Kapuściński i inni Siedem grzechów Domosławskiego . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . Ze świata i Pińska . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . Solidarność peryferii . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . „Kim ten człowiek był?” . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . Kapuściński zbuntowany . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . Podróże z Malinowskim . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 3 33 38 53 57 61 Część druga: Po Afryce Pubblicista Polacco – o afrykańskiej podróży Kazimierza Nowaka . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . Granice dobrobytu (klaus brinkbäumer) . . . . . . . . . . . . . . . Precyzja, rzeczowość i nadmiar (małgorzata szejnert) . . 67 84 88 Część trzecia: Wojna i niepokój Nikt nie rodzi się potworem (slavenka drakulić). . . . . . . . 95 Sąsiedzi – wersja rwandyjska (jean hatzfeld) . . . . . . . . . . 101 „Mężczyźni wybili się na wojnie” (åsne seierstad) . . . . . . . 106 Potwór w kawałkach (wojciech jagielski) . . . . . . . . . . . . . . 112 Część czwarta: Światło Innego Elementarz mniejszości (karl-markus gauß) . . . . . . . . . . . 119 Kaukaski brulion (wojciech górecki) . . . . . . . . . . . . . . . . . . 124 Proza plażowa (chalid al-chamisi) . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 129 Raj Słowian (mariusz szczygieł) . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 133 Umberto w Warszawie (umberto eco) . . . . . . . . . . . . . . . . . . 138 Wypędzanie stereotypów . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 143 Wielka Rosja w małych impresjach (daniel kalder) . . . . . 148 Pijak, prostytutka i Anglik (colin thubron) . . . . . . . . . . . . . 152 Część piąta: Po Polsce Opowieść o lanych płotach (michał olszewski) . . . . . . . . . 159 Kokaina w brzuchu i inne historie . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 164 Zaufać pisarzowi (wojciech tochman) . . . . . . . . . . . . . . . . . . 169 Ekstremiści i inni (paweł smoleński) . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 173 Współczesne „obrazki fizjologiczne” (dariusz kortko i judyta watoła) . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 178 Fotografia jest kobietą . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 183 Część szósta: Ludzie i litery Monolog z Tylawy (aldona rogulska i adam klonowski) . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 189 Bez wyroku (agata tuszyńska) . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 193 Papierowe małżeństwo (stanisław i. witkiewicz) . . . . . . . 198 Witkacy, Degler i kobiety . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 201 Przyjaźń – „punkt trwały we wszechświecie” (bronisław malinowski – stanisław i. witkiewicz) . . . . . 205 622 upadki Wojaczka . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 216 Sentymentalna podróż z Wolanowskim . . . . . . . . . . . . . . . . 221 Kradł papierosy, kobiety i książki... (robert capa) . . . . . . . 226 Pisanie – metafizyczna konieczność (hanna krall) . . . . . . 228 Część siódma: Literackość dokumentalizmu O estetyce literatury faktu . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 235 Wykaz źródeł . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 251 krzysztof mroziewicz Po . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 253 Indeks nazwisk . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 273 *** Książka Po Kapuścińskim. Szkice o reportażu1 jest refleksją na marginesie, krytyczną silva rerum, osobistą i subiektywną próbą odczytania współczesnej prozy dokumentarnej. Nie mam złudzeń – moje krytyczne „ja” nie jest bezstron- ne. Mam swoje upodobania. Szczególnie doceniam reportaże, które bez epatowania przemocą pokazują konflikty zbrojne, polityczną agresję i w konsekwencji uświadamiają rozmiar niepotrzebnych cierpień konkretnych ofiar. Mierzenie się re- porterów z problemami ludzi, których dotknęła klęska huma- nitarna, uznaję za największą, także pozaliteracką, wartość no- wego reportażu. Bardziej doceniam reporterów zabiegających o wywiad z biedakiem niż o rozmowę z celebrytą (nawiązuję do alternatywy zarysowanej przez Stefana Kozickiego). Pasjonująca we współczesnym dokumencie jest ciekawość świata odległego i nie-swojego, w sensie historycznym i geogra- ficznym, bo ten bliski jest na bieżąco pokazywany w reportażach proponowanych przez media obrazkowe. Ich wszechobecność powoduje dewaluację i być może niechęć do pogłębiania tego, 1 Formuła tytułu nie jest moim odkryciem, a jedynie konstrukcją konty- nuowaną. Wcześniej ukazały się już analogicznie zatytułowane książki – Po Wojaczku oraz Po Miłoszu – podkreślające istotny wpływ tych pisarzy na literaturę. XII Wstęp co już opatrzone i znane, nawet jeśli powierzchownie. Bardziej ciekawi mnie ta sztuka dokumentu, która wymaga poszukiwa- nia nieznanego, oddalenia się od własnego etnocentrycznego punktu widzenia. Z większym dystansem i z mniejszym zacie- kawieniem śledzę reportaże interwencyjne, odnoszące się do polskiej rzeczywistości. Zresztą zwykle szybko się one dezak- tualizują i pozostają tylko mniej lub bardziej efektownym za- pisem jakiejś „skóry świata”, która już zdążyła się przeistoczyć. Kiedy zaledwie parę lat temu czytałam prozę Michała Olszew- skiego i pisałam o polskiej brzydocie architektonicznej, wów- czas miałam wrażenie, że zmiany na lepsze można pominąć jako zupełnie marginalne. Dziś nie jestem już tego taka pew- na. Tak, o dziwo, wokół jest coraz ładniej. Okazuje się, że tezy historyków Szkoły Annales znajdują potwierdzenie – szybciej zmienia się kultura materialna niż mentalité. I dlatego repor- taże społeczno-polityczne mogą pozostać aktualne, nawet je- śli ich główni bohaterowie już dawno zeszli ze sceny. Kolejni demagodzy mogą mieć inne krawaty, ale sposób ich myślenia jest powtarzalny. Dlatego proponuję refleksję nad reportażem Pawła Smoleńskiego o Polsce Samoobrony jako po części aktu- alną historię długiego trwania mentalności. Zbiór tekstów skomponowałam zgodnie z logiką tematycz- ną. Początkowy rozdział zawiera komentarze do książek Ry- szarda Kapuścińskiego i o Kapuścińskim. Jednak jego obec- ność nie kończy się wraz z pierwszą częścią, ponieważ kolejne interpretowane przeze mnie książki powstały już po zrewolto- waniu przez pisarza literatury faktu, co nie pozostało bez wpły- wu na formę współczesnego dokumentalizmu. Niektórzy z in- teresujących mnie autorów deklarują swoje inspiracje wprost i manifestują, że są uczniami pisarza. W drugiej części pozostaję w Afryce, kontynencie Kapu- ścińskiego. Pokazuję, że miał ważnego poprzednika Kazimie- rza Nowaka i ma też znakomitych kontynuatorów. Później zwracam uwagę na niepokojące książki korespondentów wo- jennych Slavenki Drakulić, Jeana Hatzfelda, Åsne Seierstad, Wojciecha Jagielskiego – są to opowieści o niemocy i podłości, a także o heroizmie. Wydaje się, że nie ma nic ważniejszego Wstęp XIII niż zrozumienie, dlaczego „mężczyźni wybijają się na wojnie”. Najbardziej totalne z ludzkich doświadczeń wciąż pozostaje niepojęte, nie tylko dla obserwatorów, ale także dla sprawców, co ujawnia reportaż Hatzfelda o Rwandzie. Czwarta część, Światło Innego, omawia jedną z najstar- szych form reportażu – odwiedzanie obcych i opowiadanie o Innych. Poetyka Opisania świata Marco Polo uległa wyczer- paniu, a współczesne podróżopisanie zbliżyło się do eseistyki bliskiej antropologii kulturowej. Jedno pozostało niezmienne – przygoda podglądania cudzych zwyczajów. Bezcenna – w glajszachtującym się świecie. Kolejny rozdział poprowadził mnie Po Polsce. Nawiązuję tytułem do tradycji reportażu mię- dzywojennego i słynnych cyklów dziennikarskich Podróże po Polsce, inwentaryzujących świeżo odzyskany kraj i budujące się państwo. Analogicznie nazwane cykle wydali wybitni repor- tażyści Dwudziestolecia, Ksawery Pruszyński i Konrad Wrzos. W następnej części książki wymieniam kategorie prze- strzenne na jednostkowe. Ludzie i litery to komentarze do fascynujących biografii i autobiografii. Od Witkacego po Wo- jaczka. Na pewno wygodniej jest czytać ciekawą biografię niż samemu ją przeżyć. Więc chętnie czytam i jeszcze chętniej ko- mentuję. Ważnym elementem całości jest ostatni rozdział Literac- kość dokumentalizmu. Piszę w nim o reportażu jako o realiza- cji określonej konwencji literackiej, wymagającej od autorów wpisywania w tekst ekwiwalentu rzeczywistości. Każdy gatu- nek przynosi sposób odbioru dzieła, głosi Philippe Lejeune. Im więcej czytam reportaży, tym większej nabieram pewności, że żelazną zasadą tekstów non-fiction jest nie pozwolić czytel- nikowi na wątpliwość, że autor nie respektuje wymogów kon- wencji. Reszta jest estetyzacją. Po Kapuścińskim jest jeszczo jedno Po – posłowie Krzysz- tofa Mroziewicza. Paru cennym książkom nie poświęciłam osobnych omó- wień. Wymienię choćby przejmujące dzieła: My z Jedwabne- go Anny Bikont, Jakbyś kamień jadła Wojciecha Tochmana, Śmierć w bunkrze Martina Pollacka. Do próz dekady zaliczam XIV Wstęp też narrację doświadczenia indywidualnego – Celę Anny So- bolewskiej. Kilkakrotnie rozmawiałam o tych dokumentach podczas zajęć ze studentami, a to zakłóca przejrzystość inter- pretacyjną. Zwykle takie dyskusje uczą pokory i ujawniają, że żadna koncepcja krytyczna nie może liczyć na bezwarunkową akceptację. * Książka powstała na obrzeżach moich obowiązków akade- mickich. Jako pasja, uzależnienie od bieżących lektur, jako ro- dzaj aktywności krytycznoliterackiej. Część z zamieszczonych w niej tekstów była publikowana w „Nowych Książkach”. Śle- dziłam dla tego miesięcznika ukazujące się na polskim rynku wydawniczym reportaże, a także opracowania związane z re- cepcją Kapuścińskiego. Czasem zaostrzałam ołówek, ale czę- ściej z akceptacją odnotowywałam nowe propozycje dokumen- talistów i wydawców. Miałam szczęście, że mogłam współpracować z Panią Mał- gorzatą Borczak, redaktorką „Nowych Książek”. Nigdy nie wi- działyśmy się, ale rozmawiałyśmy z konsekwentną częstotli- wością. Dziękuję. W pracach wydawniczych mogłam liczyć na nieocenioną pomoc wielu osób. Na moje prośby o udostępnienie fotogra- fii przychylnie odpowiedzieli: Pani Alicja Kapuścińska, Łukasz Wierzbicki i Michał Olszewski. Słowa wdzięczności winna rów- nież jestem Bożenie Dudko, a także redaktorce książki Edycie Podolskiej. Na wsparcie finansowe mogłam liczyć ze strony Dyrekcji Instytutu Dziennikarstwa i Komunikacji Społecznej Uniwersy- tetu Wrocławskiego. W tym względzie moją prośbę akceptował prof. Jerzy Jastrzębski. Jestem wdzięczna za wnikliwą recenzję Profesoro wi Krzysz- tofowi Stępnikowi. Dziękuję także wszystkim moim znajomym i przyjaciołom, którzy wysłuchiwali, gdy opowiadałam o moich przygodach Wstęp XV czytelniczych. Zawsze specjalną cierpliwość wykazywali Profe- sor Stanisław Bereś i Arkadiusz Gębka. Każdy piszący wie, że najważniejszy jest pierwszy czytelnik. Zwykle przesyłam tekst w pliku wordowym moim Rodzicom i Mężowi, i zawsze mogłam liczyć na ich cenne uwagi. Dziękuję Wam, moi Drodzy. Urszula Glensk część pierwsza Kapuściński i inni Siedem grzechów Domosławskiego Książka Artura Domosławskiego była długo zapowiadana. Kilka miesięcy przed publikacją rozeszła się wiadomość, że planowany wydawca odstępuje od kontraktu z autorem. Było to zaskakujące, bo oficyna „Znak” dobrze radzi sobie z wyda- waniem książek budzących spory i nie obawia się reakcji pu- bliczności. Po ukazaniu się zbioru reportaży Wściekły pies Wojciecha Tochmana trudno byłoby uwierzyć, że redaktorzy boją się publikowania tekstów kontrowersyjnych i odważnych obyczajowo. Także publikacja Strachu Jana Tomasza Grossa i negatywna reakcja kardynała Dziwisza pokazały, że „Znak”, mimo katolickiego rodowodu, ma odwagę drukować książki źle przyjmowane przez kurię1. Stawało się jasne, że problem z biografią Kapuściński non-fiction leży gdzie indziej, co tym bardziej wzbudziło zainteresowanie. Zaciekawienie podsyciły również próby sądowego zabloko- wania publikacji przez wdowę po pisarzu. Ferment wokół za- powiadanej książki został upubliczniony. Dość przypomnieć, że kiedy krytycy opisywali kończący się rok wydawniczy 2009 1 List otwarty kardynała Stanisława Dziwisza, w: Wokół „Strachu”. Dyskusja o książce Jana T. Grossa, wybór i układ tekstów M. Gądek, Kra- ków 2008, s. 74–75. 4 Kapuściński i inni i jak zwykle przy takiej okazji określali swoje oczekiwania na przyszłość, niemal jednym głosem wskazywali zapowiadaną biografię. Balony promocyjne zostały wypuszczone z dużą sku- tecznością na kilka miesięcy przed wydaniem książki. Intry- gujące „przecieki” pobudzały wyobraźnię: Alicja Kapuścińska stawia veto wątkom obyczajowym, wydawca boi się publikacji, wszyscy krytycy czekają na wielką biografię pisarza. Równo- cześnie można było usłyszeć Wojciecha Giełżyńskiego, który orzekł, że Artur Domosławski jest najważniejszym polskim re- porterem, choć nie wiadomo było na jakiej podstawie nestor polskiego reportażu wypowiada tak jednoznaczy sąd, bo na tle innych dokumentalistów autor Gorączki latynoamerykań- skiej niespecjalnie się wyróżniał. Niemniej te zapowiedzi miały realny skutek. W ostatnim dwudziestoleciu tylko jedna książka budziła tak duże zainte- resowanie, zanim jeszcze znalazła się w księgarniach – Prze- kroczyć próg nadziei, eseje religijne urzędującego wówczas papieża. Grzech pierwszy: sprzeczność roli – przyjaciel i wróg Domosławski już we wstępie eksponuje swoje założenia poznawcze: nie będzie pisał „hagiografii” ani przeprowadzał „procesu beatyfikacji”. Nie bardzo wiadomo, skąd założenie, że biografia miałaby być opisem żywota świętego. Nikt tego nie oczekiwał, tym bardziej że od śmierci Ryszarda Kapuściń- skiego upłynęły trzy lata i konwencja nekrologiczna dawno już przestała obowiązywać. Biograf nie musiał zatem obalać żad- nej strategii badawczej. Niemniej deklaracja była dość osten- tacyjna i pewnie dlatego została zauważona przez większość recenzentów. Nawet tuż po śmierci Kapuścińskiego uładzona stylistyka nie zdominowała badań nad twórczością pisarza, przynajmniej w poważnych i rozbudowanych analizach. Książki, które uka- zały się po roku 2007, w żadnym razie nie pokazują tendencji Siedem grzechów Domosławskiego 5 do budowania piedestałów. Dość wskazać rzetelną materia- łowo pracę Kapuściński. Biografia pisarza Beaty Nowackiej i Zygmunta Ziątka (Kraków 2008). Drugi współautor wcze- śniej napisał monografię poświęconą Ksaweremu Pruszyńskie- mu i dobrze zna wymogi biografistyki. Badacze zaproponowali faktograficzną książkę o Kapuścińskim – ustalili wiele faktów, usystematyzowali informacje, zakreślili obszary interpretacyj- ne, wskazali nowe konteksty. Trudno uznać zaproponowaną przez nich biografię za dzieło wyznawcze. Książka znalazła eksponowane miejsce w witrynach księgarskich, ale nie była napisana z myślą o wdzięczeniu się masowemu odbiorcy. Wielogłosowość widoczna jest też w pracy zbiorowej Ry- szard Kapuściński. Portret dziennikarza i myśliciela. Uwadze badaczy nie umknęła socrealistyczna twórczość pisarza. Arty- kuł Andrzeja Kaliszewskigo wypunktowuje sytuacyjne serwi- tuty poezji Kapuścińskiego: świat (...) wierszy jest, zgodnie z doktryną, czarno-biały. Z jednej stro- ny stoją „ludzie bojowi i piękni” natchnieni wizją „kroczącego socja- lizmu”, nieustający w wysiłkach współzawodnictwa pracy. Sięgając po proste narzędzia realizmu i poezji opisowej, Kapuściński ukazuje schematycznie stosunki produkcji; są więc utwory na cześć ZMP- -owskiego zespołu murarskiego, młodzieżowej brygady traktorzy- stów, załogi parowozu, pracowników giserni, pionierskiego oddziału górników. (...) Po przeciwnej stronie na codziennym froncie walki o pokój i dobrobyt widać burżuja, podżegacza, kułaka, zachodniego kapitalistę i jego sługusów, którzy np. nocą przebijają w traktorach zbiorniki paliwa2. Kaliszewski ewidencjonuje doktrynerskie wiersze i nawet jeśli jakaś poetycka żertwa nie została przez niego wydobyta z „Odrodzenia”, „Sztandaru Młodych”, „Pokolenia” czy „Nowej 2 A. Kaliszewski, „Nauczyć się myśleć o człowieku”. Poezja Ryszarda Kapuścińskiego, w: Ryszard Kapuściński. Portret dziennikarza i myśliciela, red. K. Wolny-Zmorzyński i in., Opole 2008, s. 266. 6 Kapuściński i inni Wsi”, to i tak przywołane cytaty i komentarze dają jasny obraz tego etapu twórczości. Fałszywe jest przekonanie, że autorzy prac poświęconych Kapuścińskiemu są ślepi na kontrowersyjne elementy jego dzieła. Niczego nie trzeba zatem „odbrązawiać”, wbrew temu, co głosiła retoryka promocyjna biografii Domosławskiego, chętnie podjęta w publicystyce towarzyszącej. Monografie po- święcone pisarzowi, choć pisane powściągliwym, umiarkowa- nym językiem, z całym krytycyzmem analizują wszystkie eta- py pracy reporterskiej, również te z czasu budowy socjalizmu. Natomiast nie stosują nachalnej retoryki, ani nie stawiają jed- noznacznych ocen, raczej zostawiają swobodę interpretacyjną czytelnikom. O tym, że krytyka nie straciła niezależności osądu, świad- czy zimne przyjęcie tomu poetyckiego Prawa natury. Sława pisarza niewiele pomogła, a recenzenci wybrzydzali z powodu anachroniczności poetyki. W polu zainteresowania znalazły się również – zdawałoby się – zapomniane książki, które nie były wznawiane i są do- stępne w znikomej ilości bibliotek. Myślę o Czarnych gwiaz- dach (1963) i Gdyby cała Afryka... (1969)3. Po przeczytaniu zawartych w nich reportaży nasuwa się pytanie o zmianę, jaka nastąpiła w ocenie cesarza Hajle Sellasje między rokiem 1969 – gdy Kapuściński widział w cesarzu nadzieję Afryki i pi- sał o nim jako o charyzmatycznym przywódcy – a rokiem 1978, czyli datą wydania Cesarza, w którym ta sama postać przeisto- czyła się w oderwanego od rzeczywistości tyrana. Czym innym jest stawianie kogoś na piedestał, a czym in- nym uznanie czyjejś pozycji i świadomość, że twórczość Ka- puścińskiego została zweryfikowana również na światowym rynku wydawniczym, co jest nie lada osiągnięciem dla polsko- języcznego pisarza (nawet w najlichszej księgarni w Stanach 3 Po tom reportaży Gdyby cała Afryka... wydawcy ponownie sięgnęli do- piero w roku 2011. Wówczas książka została przypomniana w „Bibliotece Ga- zety Wyborczej” i ukazała się pod redakcją Bożeny Dudko (niegdyś sekretarki pisarza). Siedem grzechów Domosławskiego 7 Zjednoczonych można kupić co najmniej dwa jego tytuły). Nie należy mylić wartościowania z celebrowaniem. Mogł być też całkiem inny powód deklaracji biografisty, że nie będzie uprawiał hagiografii – a mianowicie bliskie relacje, jakie wiązały go z domem Kapuścińskich (był tam, jak twierdzi, „dziesiątki razy”4). W ten sposób chciał zamanifestować swój obiektywizm. Bo istotnie można obawiać się braku dystansu, jeśli punktem wyjścia jest osobista znajomość, a nawet przyjaźń. Z familiarnej relacji wynika dwuznaczność sytuacji badaw- czej, w jakiej znalazł się Domosławski, choć wybrnął z niej, minoderyjnie przyjmując dwie perspektywy, które wzajemnie sobie przeczą – przyjacielską i demaskatorską. Autor wielokrotnie podkreśla swoją bliskość z Kapuściń- skim, nazywa go przyjacielem albo mistrzem. Tak określona re- lacja sankcjonuje poziom wtajemniczenia: znałem, widziałem, wiedziałem. Z prywatną wiedzą oczywiście trudno polemizo- wać, ponieważ ma w sobie element autobiografizmu. Ujęciom autobiograficzym można wierzyć lub nie, ale trudno je podwa- żyć, przynajmniej jeśli chodzi o poziom „faktów psychicznych”, tak stan odczuć i doznań nazywany bywa przez psychologów. Niewątpliwie przyjacielska relacja ułatwiła Domosławskiemu dostęp do materiałów. Te korzyści nie ograniczyły go ani nie po- wstrzymały przed sugerowaniem negatywnych ocen. Przy czym trzeba podkreślić, że pamfletowy charakter Kapuściński non- -fiction jest wyraźnie widoczny po przebrnięciu przez całą książ- kę; może natomiast umknąć, jeśli czyta się jedynie fragmenty. Wówczas trudniej zorientować się, że z pozoru neutralne uwagi w jednym rozdziale służą jako oskarżenie w następnym. Domosławski uprawia taki sposób dowodzenia, w którym granice między interpretacją a egzemplifikacją są płynne. Oto przykład: w nowej Polsce, po zmianie ustroju, pali mosty z przeszłości (...). Ka- puściński wpada na starego towarzysza z partyjno-dyplomatycznej 4 A. Domosławski, Kapuściński non-fiction, Warszawa 2010, s. 547. 8 Kapuściński i inni paczki Stanisława Jarząbka. Szeroki uśmiech, serdeczne uściski, kopę lat! Po chwili Jarząbek widzi, że Kapuściński blednie, tężeje, z brata łaty przeistacza się w zimnego nieznajomego – i nagle odchodzi. – Jego pierwszy odruch był naturalny, przyjacielski, a chwilę potem zorientował się, że popełnił faux pas. Był tam w towarzystwie Broni- sława Geremka i kolegów z „Solidarności”, musiał sobie uświadomić, że ja, towarzysz z innej epoki, jestem „trefny”, w tym nowym gronie nie wypada się przyznawać do takich zażyłości. Obserwowałem go po- tem do końca wieczoru: nie ruszył się na krok od ludzi nowej ekipy, żeby nie wpaść chyba na kogoś ze starych kumpli, których sporo krę- ciło się na imprezie. To był decydujący moment, w którym zmieniłem o Ryśku zdanie5. Stwierdzenie Domosławskiego, poprzedzające wypowiedzi informatorów, jest jednoznaczne: Kapuściński „pali mosty z przeszłości”, a to nacechowany frazeologizm, sugerujący, że Kapuściński usiłował zatrzeć informacje o sobie. Dowodem jest wrażenie Stanisława Jarząbka, że został źle potraktowa- ny przez kolegę. Zdarzenie miało miejsce w październiku 1989 roku. W Polsce panowała wówczas atmosfera sprzyjająca bu- dowaniu społeczeństwa inkluzywnego, zakładającego, że ludzie starego reżimu włączani są w struktury nowego państwa, a nie ostentacyjnie wykluczani. Salony, przynajmniej pozornie, łą- czyły się i otwierały, co wymuszała sytuacja. Ponadto strategia ukrywania dawnych relacji nie miałaby sensu, bo i tak środo- wisko należało do doskonale zorientowanych we wzajemnych koneksjach. Ówczesna pozycja Kapuścińskiego była już na tyle ugruntowana, że nie musiał podkreślać swojej przynależności gestami towarzyskimi. Poza tym Jarząbek sam twierdzi, że zo- stał przyjacielsko przywitany. Być może rozmowa w alterna- tywnym gronie była ciekawsza i więcej mówiąca o przyszłości i to właśnie decydowało o wyborze miejsca dyskusji. Odczucie Jarząbka mogło wynikać po prostu z jego osobistej niepewno- ści. Według identycznego schematu Domosławski komentuje stosunek pisarza do kolegów z dawnych redakcji. Uznaje, że 5 Ibidem, s. 463–464. Siedem grzechów Domosławskiego 9 dystansowanie się miało podłoże koniunkturalne. Tezie tej przeczy zamieszczone w książce zdjęcie, zrobione w 2006 roku z okazji jakiegoś wieczornego spotkania. Uśmiechnięty Kapuściński właśnie obok starych kolegów, w towarzystwie „starej gwardii”, której ponoć unikał. Przywołuję ten sposób budowania narracji w Kapuściński non-fiction, aby pokazać, że to, co może być zakwalifikowa- ne jako wysoce subiektywny odbiór jednego z informatorów, przez Domosławskiego jest używane jako dowód w sprawie – tym razem „palenia mostów”, ze strachu przed przeszłością. Ta dyskusyjna interpretacja na pewno nie jest pisana z przyja- cielską wrażliwością. Wróćmy do korzyści, jakie przynosi podwójna rola, w któ- rej ulokował się autor biografii. Jako wieloletni znajomy zdo- był zaufanie Alicji Kapuścińskiej. Strych, nazwany przez Klausa Brinkbäumera w Afrykańskiej odysei „cichym królestwem”6, został po śmierci pisarza udostępniony przez wdowę Domo- sławskiemu. Zaufany gość wykorzystał archiwalia, a użytek, jaki z nich zrobił, rozgoryczył Kapuścińską na tyle, że zdecydo- wała się na dochodzenie swoich praw w sądzie. Dzięki możliwości oglądnięcia archiwaliów w opuszczo- nym gabinecie powstał szkic zamieszczony w końcowej czę- ści książki Bez sił, żeby umeblować twarz. Domosławski re- lacjonuje w nim, co można zobaczyć w prywatnych zbiorach „maestro” – wykorzystuje zapiski powieszone w pracowni na małych kartkach. Cytuje aforyzmy wybrane przez Kapuściń- skiego i na ich kanwie tworzy własną narrację. Postmoderni- styczny krytyk nazwałby taki sposób pisania „łatwą praktyką tekstotwórczą”. Biograf przepisuje złote myśli wydobyte przez pisarza, komentuje je, tworząc coś na kształt przyczynku do portretu. Przy czym stylistyka tych komentarzy nie jest neu- tralna: 6 K. Brinkbäumer, Afrykańska odyseja, przeł. J. Czudec, Wołowiec 2009, s. 89. 10 Kapuściński i inni I – trochę jak zgrzyt – gorzki cytat z dziennika Eliadego: „Moje naj- lepsze książki zostaną napisane przez kogoś innego”. Skąd ta gorycz u pisarza tak spełnionego?7. Cytat z Mircei Eliadego brzmi jak formuła autorskiej sa- moświadomości – rozbudowane plany i przeczące im poczu- cie ograniczeń. Kapuściński zapisał tę myśl w widocznym dla siebie miejscu, może podzielając obawy Eliadego. Tymczasem Domosławski pytaniem „skąd ta gorycz u pisarza tak spełnio- nego?” sugeruje możliwości interpretacyjne i wzmacnia ne- gatywny wydźwięk określeniami: „zgrzyt”, „gorzki”, „gorycz”. Zostawia nieprzyjemne niedopowiedzenie. Czy tą najlepszą książką ma być biografia napisana przez kogoś innego? Trud- no rozstrzygnąć, ale widać jakiś interpretacyjny zamęt wpro- wadzony retorycznymi wątpliwościami, które jednak nic nie wyjaśniają. Przypadek egocentrycznego zrujnowania analizy. W następnym akapicie Domosławski przechodzi do komen- towania „obsesji ostatnich lat życia”8. Grzech drugi: insynuacja Obsesja dotyczy Nagrody Nobla. Warto prześledzić zapro- ponowany sposób dowodzenia. Wywód rozpoczyna obszerny, zapełniający całą stronę książki, fragment artykułu Konrada Godlewskiego. Podaje on informację, że wśród kandydatów do nagrody wymieniany jest Ryszard Kapuściński, ale równocześ- nie czytelnik może się dowiedzieć, że członkowie Akademii nie ujawniają swoich preferencji i są zobligowani do zachowania tajemnicy podczas pracy nad werdyktem. Po przytoczeniach z tekstu Godlewskiego Domosławski relacjonuje cztery rozmo- wy. Pierwszą z nich jest rozmowa telefoniczna. Do Kapuściń- 7 A. Domosławski, Kapuściński non-fiction, op. cit., s. 552. 8 Ibidem, s. 554. Siedem grzechów Domosławskiego 11 skiego zadzwonił prof. Noszczyk i mówił o swoim rozczarowa- niu werdyktem noblowskim. Pisarz zapisał to w notatkach, ale pozostawił bez komentarza. Kolejny telefon był od Domosław- skiego, który też zadeklarował rozczarowanie. Wówczas usły- szał: „I całe szczęście! To byłby koszmar, nie daliby mi żyć”9. Jednak Domosławski nie daje wiary tym zapewnieniom i twier- dzi, że „ton głosu mówił jednak coś zupełnie przeciwnego”10. Następną rozmowę telefoniczną wspomina Wiktor Osia- tyński, który mówi, że Kapuściński „starał się umniejszyć zna- czenie Nobla”11. W końcu wypowiedź Jerzego Nowaka, konsta- tującego, że pisarz „pragnął Nobla i zarazem bardzo się bał”12. Po czym następuje podsumowanie Domosławskiego: „jedna z jego obsesji ostatnich lat życia”13. Drobiazgowo relacjonuję ten wywód, który ma zaledwie pół strony, ale wiele mówi o łatwości stawiania ostrych wniosków, przy wątłej lub wręcz przeczącej argumentacji. Na myśl nasu- wa się znana anegdota związana z Władysławem Broniewskim, który zdecydował się przestać pić, a jego znajomi postanowili mu telefonicznie pogratulować tej decyzji. Efekt był taki, że Broniewski uciekł przed dziesiątym telefonem do pobliskiego szynku. Jestem w stanie sobie wyobrazić, że Kapuściński tak samo jak Broniewski nie mógł się opędzić od gorliwych przyja- ciół i po kolejnej rozmowie o rozczarowaniu znajomych, mógł stracić cierpliwość. Domosławskiemu nie udało się wydobyć informacji, która świadczyłaby o sygnalizowanych publicznie bądź prywatnie nadziejach na nagrodę. A sama sugestia – „obsesja” noblow- ska – jest poważna i dezawuująca: natręctwo myśli, zafiksowa- nie, oczekiwanie honorów. 9 Ibidem. 10 Ibidem. 11 Ibidem. 12 Ibidem. 13 Ibidem. 12 Kapuściński i inni Grzech trzeci: ukryta parafraza Jeżeli jakąś „obsesję” przypisałabym Kapuścińskiemu, to ciągłe domaganie się prawa najbiedniejszych do godnego ży- cia. Taką przypadłość dałoby się dobrze udowodnić, sięgając do opinii pisarza napisanych i wypowiedzianych przy różnych okazjach. Jedną z nich cytuje Domosławski już na samym początku książki w rozdziale zatytułowanym Dagerotypy, co zresztą jest nawiązaniem do takiego samego tytułu z inicjal- nego rozdziału Szachinszacha. Sytuacja jest podobna, trzeba zacząć wielką opowieść, trudno to zrobić, bo ma się przed sobą mnóstwo notatek, zdjęć i pomysłów. Trzeba wszystko upo- rządkować. W tym miejscu Domosławski, zaczynając od „da- gerotypów”, istotnie wykorzystuje „narracyjne wynalazki mi- strza”, co zapowiedział we wstępie do Kapuściński non-fiction. Inna sprawa, że biograf nie zrealizował tego zamierzenia, jeśli chodzi o kompozycję swojego dzieła. Wróćmy jednak do fragmentu o ubogich, jako do przykładu pokazującego skalę parafrazowania tekstu wyjściowego. W re- lacji ze spotkania ze studentami w Bolzano Domosławski pisze: dlaczego poświęcił się pisaniu o ludziach biednych. Kapuściński – że ludzi zamożnych żyje na świecie dwadzieścia procent, reszta to ubo- dzy. Że należycie do tych wybranych, jesteście wyróżnieni. Żyjecie w raju, lecz większość nie ma doń dostępu. Dzieli się życiowymi od- kryciami: człowiek może być ubogi nie dlatego, że jest głodny, że nie posiada dóbr, lecz dlatego że go lekceważą, pogardzają nim. „Ubó- stwo to stan niemożności wypowiedzenia się”14. W oryginale, w zapisie dialogu w Bolzano w książce Dałem głos ubogim, Kapuściński mówi: tych, których zalicza się do kategorii zamożnych, jest na świecie dwa- dzieścia procent. Reszta to ludzie ubodzy. Wy należycie do tych wy- 14 Ibidem, s. 15. Siedem grzechów Domosławskiego 13 branych. Jesteście wyróżnieni, Pan Bóg spojrzał na was łaskawym okiem. Żyjecie w raju, ale osiemdziesiąt procent ludzi na świecie nie ma do niego dostępu (...). Człowiek może być ubogi nie dlatego, że nic nie jadł, ale dlatego, że jest nieszanowany, poniżany, lekceważony, pogardzany (...) cechą ubóstwa jest milczenie. Ubóstwo to stan nie- możności wypowiedzenia się15. Te dwa cytaty pokazują sposoby wykorzystywania przez Domosławskiego tekstów Kapuścińskiego. Czytelnik ma ni- kłe szanse zorientowania się, gdzie ma do czynienia z niemal cytatem, a gdzie z parafrazą. Sytuację zaciemnia fakt, że wy- brane zdanie cytatu zostało wpisane w cudzysłowie, a inne przytoczenia sygnalizuje jedynie użycie myślnika i dwukropka. Ponadto fragment ten jest zamieszczony w tekście głównym, a w całej książce rozległe, bo nawet czterostronicowe (np. stro- ny 189–193) cytaty z Kapuścińskiego są wydrukowane mniej- szą czcionką. Przyjęcie przez edytora takiej zasady, zakłada, że myśli i ustalenia Kapuścińskiego powinny być wyodrębniane przez pomniejszenie. W cytowanym fragmencie Domosławski in extenso posłu- guje się frazami „mistrza”, chociaż dokonuje drobnych zmian. Parafrazuje poprzez wprowadzenie zmian stylistycznych, ale nie wnosi nic nowego do przekazu. Można te zmiany prześle- dzić w szczegółach. W tekście wyjściowym u Kapuścińskiego czytamy: „jest na świecie”, Domosławski zmienia na „żyje na świecie”, i kolejno: „reszta to ludzie ubodzy” na „reszta to ubo- dzy”; „wy należycie” na „że należycie”; „ale osiemdziesiąt pro- cent ludzi nie ma do niego dostępu” na wersję skróconą „lecz większość”; „nie ma do niego” na „nie ma doń”; „że nic nie jadł” na „że jest głodny”. Większe ingerencje to ściągnięcie – charakterystycznego dla stylu Kapuścińskiego – nagromadze- nia przymiotników: „nieszanowany, poniżany, lekceważony, pogardzany” i zamiana ich na dwa czasowniki: „lekceważą, po- gardzają nim”. Inne ingerencje polegają na zmianie interpunk- 15 R. Kapuściński, Dałem głos ubogim, przedmowa A. Kapuścińska, przeł. M. Szymków, J. Wajs, Kraków 2008, s. 34. 14 Kapuściński i inni cji. Parafraza Domosławskiego polega zatem na skróceniu, przeformułowaniu leksykalnym, przestawieniu szyku, ewentu- alnie modyfikacji interpunkcyjnej. Po przeredagowaniu zdanie stanowi część wywodu Domosławskiego, po czym następuje cytat, będący zakończeniem parafrazowanego tekstu. Doceniona przez część czytelników biografii wartkość nar- racji jest często efektem tekstu wyjściowego, który Domosław- ski w wielu miejscach relacjonuje poprzez parafrazę. Dodam, że z reguły parafrazuje te dzieła Kapuścińskiego, które nie są zbyt znane. Grzech czwarty: żerowanie intelektualne Swobodne przytaczanie cudzych ustaleń i interpretacji da się również prześledzić w relacjach między książką Domosław- skiego a pracami innych autorów. Rok po śmierci pisarza ukazała się niewielka książka Krzysz- tofa Mroziewicza, Prawdy ostateczne Ryszarda Kapuściń- skiego, złożona z czterech esejów, kilku ciekawych spostrze- żeń, prywatnych wspomnień. Siłą opowieści Mroziewicza jest to, że drogi zawodowe dziennikarzy przecinały się kilkakrot- nie. Pracowali w tych samych redakcjach (PAP, „Polityka”), spotkali się w Indiach. Mroziewicz ambasador gościł wówczas reportera i organizacyjnie wspomagał jego wyprawę. Książka wyznacza pewne punkty interpretacyjne, ujawnia konteksty i oddaje realia. Napisana została z perspektywy długiej zna- jomości i wspólnego doświadczenia zawodowego. Skądinąd Mroziewicz mógłby wiele dopowiedzieć Domosławskiemu, a fakt, że nie został wzięty pod uwagę jako jeden z informato- rów, pokazuje merytoryczne błędy w dobieraniu przez biografa rozmówców. Nie wydaje się możliwe, aby pominięcie Mrozie- wicza było przypadkowym niedopatrzeniem. Tym bardziej że informacje z książki Mroziewicza w nieco zmodyfikowanych frazach „przeskoczą” do biografii Artura Domosławskiego. U Mroziewicza czytamy:
Pobierz darmowy fragment (pdf)

Gdzie kupić całą publikację:

Po Kapuścińskim. Szkice o reportażu
Autor:

Opinie na temat publikacji:


Inne popularne pozycje z tej kategorii:


Czytaj również:


Prowadzisz stronę lub blog? Wstaw link do fragmentu tej książki i współpracuj z Cyfroteką: