Cyfroteka.pl

klikaj i czytaj online

Cyfro
Czytomierz
00590 005677 12759426 na godz. na dobę w sumie
Po metaetyce. Dobro i powinność w etykach naturalistycznych - ebook/pdf
Po metaetyce. Dobro i powinność w etykach naturalistycznych - ebook/pdf
Autor: Liczba stron: 292
Wydawca: UNIVERSITAS Język publikacji: polski
ISBN: 97883–242–1515–7 Rok wydania:
Lektor:
Kategoria: ebooki >> praktyczna edukacja, samodoskonalenie, motywacja
Porównaj ceny (książka, ebook, audiobook).

Etyka nie jest dziś martwa, jak chcą twierdzić niektórzy. Chodzi bowiem o to, by zrozumieć i do końca przemyśleć konsekwencje odmetafizycznienia oraz przemiany statusu etyki ze względu na normatywną przemianę samej sfery praktyki. Jedno i drugie powoduje, że narzędzia, za pomocą których dawniejsza etyka budowała normatywne konstrukty o uniwersalistycznym zasięgu – przekonana o ich autorytatywności – są w dużej mierze bezużyteczne. Odpowiednim współcześnie stanowiskiem filozoficznym dla rozumienia etyki i rozwiązywania problemów praktycznych okazuje się naturalizm – kładący nacisk na krytyczną refleksję, wolną od metafizycznych mrzonek i teologicznie obciążonych konstruktów, pilnujący zgodności pojmowania tego, co praktyczne, z naukowym obrazem świata, ale i unikający scjentystycznego redukcjonizmu. Nie da się dziś uprawiać etyki bez świadomości tego, iż nie może ona być sprzeczna z szeroko uznawaną i empirycznie potwierdzoną wiedzą naukową.

(…) tylko w oparciu o zaplecze naturalistyczne można dziś przekonująco rozwiązywać problemy takie, jak aborcja czy eutanazja.Etyka naturalistyczna ma charakter redukcjonistyczny wyłącznie w aspekcie metodycznego wystrzegania się nadmiaru pojęciowych wydatków w rozumieniu podmiotowości praktycznej i statusu akceptowanych przez nas sądów etycznych. Taki „redukcjonizm” można uznać za konstytutywny dla naturalizmu w etyce o tyle, że bez niego sądy na temat dobra i powinności tracą swoją przedmiotową sensowność i związek z doświadczeniem, czyniąc z etyki dziedzinę, w której pojawiają się tajemnicze, metafizyczne „artefakty”.
(z Rozważań końcowych: Metaetyka po metaetyce: naturalizacja podstaw etyki)

Znajdź podobne książki Ostatnio czytane w tej kategorii

Darmowy fragment publikacji:

Piotr Makowski PO METAETYCE Dobro i powinność w etykach naturalistycznych universitas PO METAETYCE Piotr Makowski PO METAETYCE Dobro i powinność w etykach naturalistycznych Kraków Publikacja dofinansowana przez Uniwersytet im. Adama Mickiewicza w Poznaniu © Copyright by Piotr Makowski and Towarzystwo Autorów i Wydawców Prac Naukowych UNIVERSITAS, Kraków 2012 ISBN 97883–242–1515–7 TAiWPN UNIVERSITAS Opracowanie redakcyjne Katarzyna Kościuszko-Dobosz Projekt okładki i stron tytułowych Sepielak www.universitas.com.pl By dojść do źródła, trzeba płynąć pod prąd. S.J. Lec Podziękowania Praca stanowi efekt badań, jakie prowadziłem nad metaetyką naturali- styczną od 2006 roku. Jest zmodyfikowaną wersją dysertacji (Status dobra i po- winności we współczesnych etykach naturalistycznych), którą napisałem pod kierunkiem prof. Tadeusza Buksińskiego i obroniłem w czerwcu 2010 roku w rodzimej placówce – Instytucie Filozofii na Uniwersytecie im. Adama Mic- kiewicza w Poznaniu. Składam podziękowania tym, bez których książka ni- niejsza zapewne nie miałaby szansy pojawić się w obecnej postaci. Panu Pro- fesorowi Tadeuszowi Buksińskiemu, mojemu promotorowi podczas studiów doktoranckich, dziękuję za wnikliwą lekturę pierwszej wersji tekstu, uwagi krytyczne oraz sygnowanie projektu badawczego, który umożliwił mi m.in. korzystanie z bibliotek w Oksfordzie i wyjazd naukowy do Kalifornii. Rüdi- gerowi Bittnerowi z Universität Bielefeld dziękuję za wnoszące jasność dys- kusje oraz udostępnienie niepublikowanych artykułów. Davidowi Coppowi z University of California w Davis – za cenną wymianę poglądów oraz zapro- szenie na UC Davis do udziału w zimowym seminarium w 2010 roku, na któ- rym miałem okazję omówić część wyników moich badań. Składam również podziękowania pracownikom Instytutu Filozofii UAM: Karolinie M. Cern, Barbarze Kotowej, Pawłowi Zeidlerowi oraz Prorektorowi UAM, Profesorowi Jackowi Witkosiowi. Wyrazy wdzięczności należą się także Recenzentom roz- prawy: Marcinowi Porębie z Uniwersytetu Warszawskiego dziękuję za warto- ściowe uwagi, które pozwoliły mi uniknąć paru nieścisłości oraz przyczyniły się do wyklarowania kilku kwestii teoretycznych, Ewie Nowak, kierowniczce Zakładu Etyki IF UAM, dziękuję przede wszystkim za ogromną zachętę do opracowania niniejszej książki. Poznań, we wrześniu 2011 r. wProwadzenie Przyjął się dość powszechnie pogląd, że pojęcia dobra i powinności defi- niują niemal całą etykę. Jeśli tedy wiemy, co jest dobre i co powinniśmy czy- nić, to powinno to wystarczyć, żeby wyczerpać nasze zainteresowania etycz- ne. Zapewne. Takie ujęcie zagadnienia dla etyki podstawowego ma jednak, jak można się domyślać, niebanalny wpływ na nasz sposób pojmowania etyki w ogóle. Nie dziwi zatem, że w przypadku takich właśnie kwestii brak jasno- ści na poziomie rozważań filozoficznych, brak krytycznego uszczegółowie- nia i ostrożnie sformułowanych charakterystyk prowadzi do poglądu, który ostatnio wyraził np. Hilary Putnam: stwierdzenie, że cała etyka wyczerpu- je się w pojęciach powinności i dobra, jest dowodem filozoficznej ślepoty1. Historia etyki jest w ogromnej mierze historią prób precyzyjnego określenia i uczynienia adekwatnymi do doświadczenia właśnie tych quasi-definientes etyki – prób tak różnych i tak różnymi wynikami się kończących, że namysł nad jej współczesną kondycją może prowadzić co najmniej do sceptycyzmu. Od czasu wyłonienia się etyki jako osobnej dyscypliny refleksji praktycznej, czyli od czasów Platona i Arystotelesa, nasze umiejętności w zakresie jedno- znacznego i adekwatnego rozumienia tego, co jest dobre, i tego, co powinni- śmy czynić, oraz ich granic i roli w rozważaniach praktycznych, uległy właści- wie tylko niewielkiej zmianie. Ta niewielka zmiana przesądza wszakże o tym, że uprawianie metaetyki jest współcześnie w ogóle sensowne. Rozważania, które w niniejszej pracy podejmuję, w dużej mierze moż- na uważać za próbę zmierzenia się z kondycją, w jakiej znajdują się dziś na- sze metaetyczne kompetencje rozumienia podstaw etyki: tym bowiem mimo wszystko są pojęcia dobra i powinności. Kondycja ta zależy zarówno od tego, jak kształtują się aktualne potrzeby społeczne oraz skorelowane z nimi roz- strzygnięcia praktyczne, jak i – przecież ściśle z nimi związane – teoretyczne 1 H. Putnam, Ethics without Ontology, Cambridge, Mass., Harvard UP 2004, s. 73. 10 WPROWADZENIE rozważania dotyczące podstawowych dystynkcji pojęciowych oraz ich kon- tekstów uważanych dla naszego pojmowania etyki za istotne. Zakres rozwa- żań w niniejszej pracy ogranicza się do metaetyki naturalistycznej. W prze- konaniu piszącego te słowa to właśnie na gruncie rozważań z zakresu na- turalizmu może dojść, z jednej strony, do odpowiedniego ujęcia kwestii dla współczesnej metaetyki i filozofii praktycznej kluczowych i, z drugiej stro- ny – do możliwie pełnego zdania sprawy z naszych kompetencji rozumienia etycznych pojęć dobra i powinności. Dzięki naturalizmowi możliwe jest też zdemaskowanie tego, co we współczesnym dyskursie etycznym jest nieade- kwatne i anachroniczne względem zmiennej praktyki; stanowisko to pozwala więc na swój sposób pilnować tego, by nasz etyczny schemat pojęciowy odpo- wiadał praktyce i doświadczeniu, zachowując etykę na poziomie żywej i aktu- alnej refleksji praktycznej. Decyzja, by etykę rozpatrywać z perspektywy naturalistycznej, napoty- ka w punkcie wyjścia na pewien zasadniczy problem. Teorie naturalistyczne wymykają się ujednolicającej charakterystyce. Podstawowe terminy, do któ- rych etyka naturalistyczna, volens nolens, musi się odwoływać: „natura”, „to, co naturalne”, „naturalność”, są bardzo nieprecyzyjne: wieloznaczność poję- ciowa idzie w parze z terminologiczną nieostrością. W dodatku koncepcje, które zwykło się określać jako etyki naturalistyczne, od czasu swoich począt- ków, czyli od czasów etyki Arystotelesa i etyki stoików, znacząco ewoluowały – właśnie za sprawą tego, w jaki sposób rozumiano w nich „naturę” i „natural- ność”. Rzut oka na współczesne koncepcje, które zwykło się w filozofii i ety- ce akademickiej potocznie ujmować jako naturalistyczne, nie pozostawia wąt- pliwości co do tego, iż określenie „naturalizm” jest wysoce problematyczne. Współcześnie dominującym (i modnym) zespołem poglądów, które są etykie- towane jako naturalistyczne i które w znaczący sposób wpływają na potocz- ne skojarzenia na temat tego, czym jest naturalizm w etyce, są poglądy wy- rosłe z teorii bazujących na szeroko rozumianym darwinizmie społecznym i wspartych badaniami z zakresu etologii, genetyki, socjobiologii czy psycho- logii ewolucyjnej. Nie wdając się tutaj w kwestie oceny tych poglądów, stwier- dzić należy, że autorzy stanowisk wpisujących się w taki naturalizm w zasa- dzie tylko marginalnie – jeśli w ogóle – zajmują się wyjaśnieniem tego, czym jest to, co w tych koncepcjach stanowi podstawę do charakterystyki teorii qua naturalistycznej – nie mówiąc już o rozważaniach charakterystycznych dla „klasycznej” metaetyki. Co ciekawe, nawet właściwa, względnie niezależna od dyskursu popularno-naukowego, metaetyka również nie daje tu jednoznacz- nego punktu odniesienia. Naturalizm okazuje się wysoce niezunifikowanym spektrum teorii – jest raczej klasą stanowisk, w ramach której można wska- zać co najmniej kilka nurtów, niż jednym spójnym poglądem. Bardzo popu- larne podejście stanowi na przykład tzw. neoarystotelesowska etyka cnót. Na- turalizm jest również poglądem, pod którym podpisują się badacze realizmu etycznego, zajmujący się przede wszystkim kwestiami z zakresu epistemolo- gii i ontologii – np. ci skupieni przy uniwersytecie w Cornell (David O. Brink, Nicolas L. Sturgeon oraz Richard Boyd). Naturalistycznymi przyjęło się rów- nież nazywać badania nad genezą sądów moralnych prowadzone ostatnio na WPROWADZENIE 11 gruncie neurosciences („neuroetyka” – M. Gazzaniga). Naturalizm wyznawa- ny jest zarówno przez stanowiska deskryptywistyczne, jaki i ekspresywistycz- ne, oparte na konkretnych wynikach naukowych, jak i na czysto filozoficz- nych, wysoce spekulatywnych konstruktach; wyrastające z tradycji Principia Ethica Moore’a, jak i całkowicie od niej niezależne. Naturalizm może dziś być twardy („eliminacjonistyczny”) i „redukować etykę do nauki”, jak i przeciw- nie – być miękki (liberalny) i włączać w ramy swoich wyjaśnień również to, co uznawane bywa za supranaturalistyczne2. Zdania na temat tego, jaki jest sta- tus etyki pod względem semantycznym, epistemologicznym, ontologicznym i normatywnym, muszą więc w ramach tak pojemnego spektrum stanowisk być nie tylko podzielone, ale i często wzajemnie się wykluczać. Naturalizm jako ogólne stanowisko i metoda pojmowania etyki przypomina więc raczej skrzynkę z wieloma (czasem mało przydatnymi) narzędziami, niż jeden po- rządny i sprawny aparat. Nie ulega zatem wątpliwości, że próba naturalistycz- nej odpowiedzi na pytanie o dobro i powinność winna zakładać uprzednie – krytyczno-selektywne w odniesieniu do istniejących już propozycji – wypra- cowanie odpowiedniej, akceptowalnej perspektywy badań. Dopiero po tym, jak takie narzędzie badawcze zdobędziemy, można odpowiednio podejść do interpretacji teorii, które wnoszą odpowiedni wkład do naturalistycznego poj- mowania dobra i powinności. Temu poświęcona jest pierwsza część książki. W części drugiej uwagę koncentruję na normatywnie skonkretyzowanym pojmowaniu dobra i powinności. Możliwie pełne ukazanie specyfiki natura- lizmu jako pełnoprawnego i akceptowalnego stanowiska metaetycznego wy- maga oczywiście w tym aspekcie odpowiedniego podejścia do współczesnej literatury z zakresu naturalizmu, a raczej – sposobu podejmowania w niej naj- ważniejszej problematyki etycznej. Wzgląd na to ostatnie powoduje, iż ob- szar zainteresowań badawczych, jeśli chodzi o teorie wnoszące cenny wkład do refleksji nad podstawową pojęciowością etyki, jest w drugiej części książ- ki zawężony do interpretacji teorii trojga badaczy – Philippy Foot, Rüdigera Bittnera oraz Hansa Krämera. Teorie te są na pierwszy rzut oka dość mocno względem siebie odmienne. Pierwsza z nich wpisuje się w tradycję naturali- zmu neoarystotelesowskiej etyki cnót. Druga stanowi radykalny wariant ety- ki roztropności, zaproponowany w znacznej mierze na podstawie krytyki fi- lozofii praktycznej Kanta. Trzecia reprezentuje pewien mariaż myślenia de- ontologicznego oraz etyki dóbr. Jak postaram się jednak pokazać, teoretyczne „odległości” między tymi koncepcjami nie są aż tak wielkie. Prezentacja dróg myślowych tych właśnie autorów pozwala doskonale zilustrować wady i za- lety refleksji naturalistycznej i umożliwia wypracowanie odpowiedniego ze- społu wniosków na temat współczesnej kondycji pojmowania dobra i powin- ności w etyce. 2 Podział na naturalizm redukcyjny (twardy) i liberalny (miękki, „katolicki”) wprowadził Peter Strawson. Zob. P. Strawson, Skepticism and Naturalism. Some Varieties, New York, Columbia UP 1984, s. 1–3. 12 WPROWADZENIE Podejście, które postaram się szeroko rozwinąć niżej, ma na celu poka- zanie, iż zajęcie stanowiska naturalistycznego w etyce współcześnie oznacza w pierwszym rzędzie pełną rehabilitację dóbr, powiązanych ściśle z pierwszo- osobową perspektywą działania – z tym, co w indywidualnym życiu poten- cjalnie istotnie przesądza o praktycznym powodzeniu poszczególnych aktyw- ności, jak i o tym, że życie jest udane jako całość. W drugim rzędzie cho- dzi o pokazanie kondycji, w jakiej znajduje się etyczne pojęcie powinności. Istotne będą przede wszystkim kwestie ważności powinności oraz jej statusu względem kategorii dóbr. Powinność w swym bezpośrednio istotnym sensie ma bowiem wymiar moralny i ściśle intersubiektywny, a więc „trzecioosobo- wy”, społeczny – w przeciwieństwie do kategorii dóbr, która, jak zobaczymy, dotyczy przede wszystkim perspektywy „pierwszoosobowej”, subiektywnej i indywidualnej. Takie podejście do relacji między dobrem a powinnością daje się ująć w postaci operatywnego porównania do tradycji etyki filozoficz- nej Kanta. Można więc powiedzieć, że naturalistyczne pojęcie dobra wiąże się przede wszystkim z tym, czemu służą Kantowskie „obowiązki względem siebie”; pojęcie powinności należałoby tymczasem ogólnie kojarzyć z tym, co Kant rozumiał przez „obowiązki względem innych”3. Relacja ta zyska na ostrości dzięki naturalistycznej perspektywie rozważań. W wyjaśnianiu sta- tusu etyki nie trzeba bowiem odwoływać się do jakichś dogmatycznie-meta- fizycznych uzasadnień czy obciążonych hipoteką mistycyzmu supranaturali- stycznych konstrukcji. Specyfika dociekań prowadzonych w niniejszej książce powoduje, iż war- to w tym miejscu rzucić nieco światła na elementarne kwestie metodologicz- ne, dotyczące w ogóle sposobu pojmowania ich przedmiotu. Rozważania ni- niejsze programowo przekraczają podział na etykę i metaetykę. Tradycyjnie metaetykę przyjęło się rozumieć jako dyscyplinę zajmującą się możliwością precyzyjnego uzasadniania poglądów etycznych4. Tutaj perspektywę tę roz- szerzają nie tylko rozważania z pogranicza semantyki, epistemologii, herme- neutyki czy metafizyki, ale również badania z zakresu samej etyki normatyw- nej, której nie da się uprawiać kompetentnie bez pewnego zrębu rozważań metaetycznych – ten zaś, jak się okazuje, wpływa na to, co w ogóle możemy proponować jako etykę. Kształt i obszar oddziaływania etyki okazuje się po prostu zależny od bardzo podstawowych założeń, które formułujemy na po- ziomie metaetycznym. Zrozumienie roli badań metaetycznych dla etyki i sprzężenia zwrotne- go między nimi ma swoje nieneutralne konsekwencje dla sposobu pojmowa- nia zakresu etyki w ogóle. Jeśli poddajemy odpowiedniej metaetycznej kon- ceptualizacji dobro i powinność jako wytyczające szlaki refleksji etycznej, to z powodzeniem można przyjmować, że postać tej refleksji określają względ- nie niezależne subdyscypliny, skoncentrowane na odpowiedniej eksploracji 3 Zob. I. Kant, Metafizyczne podstawy nauki o cnocie, przeł. W. Galewicz, Kęty, Antyk 2005, s. 82–83. 4 Zob. np. R.B. Brandt, Metaetyka, przeł. E. Klimowicz, w: Metaetyka, red. I. Lazari-Paw- łowska, Warszawa, PWN 1975, s. 9–11. WPROWADZENIE 13 i aplikacji tychże pojęć. Obszar rozważań związany z pojęciem powinności można tedy odnosić w pierwszej kolejności do deontologii i filozofii moral- ności w ścisłym sensie; natomiast kwestie, które pojawiają się wraz z pojęciem dobra – do teleologii i etyki dóbr. Ujmując rzecz w języku encyklopedycznym, można powiedzieć, że etyka w ogóle zawiera aspekty zarówno Kantowskie (je- śli chodzi o pojęcie powinności), jak i Arystotelesowskie (w przypadku poję- cia dobra), przy czym aspekty te są względnie autonomiczne. Z tym zaś wiąże się kolejna kwestia w postaci metodycznego odejścia od utartego w tradycyj- nej metaetyce utożsamienia etyki z filozofią moralności. W dominującej litera- turze moralność pojmuje się zazwyczaj jako całokształt norm, wartościowań i reguł postępowania bądź to faktycznie obowiązujących w danej epoce histo- rycznej, bądź to uznawanych za te, które powinny faktycznie obowiązywać5. Rozdział kompetencji etyki powoduje, że moralność trzeba rozumieć jako ze- spół norm i reguł postępowania, które obowiązują i powinny obowiązywać w danej epoce historycznej, jednak ważność których ogranicza się do tego, co intersubiektywne, czyli do norm uznawanych za wiążące w przestrzeni rela- cji międzypodmiotowych. Filozofia moralna stanowi zatem tylko część etyki; obok niej mieści się również refleksja nad regułami, dobrami i wartościami w sensie ważnym ściśle podmiotowo, subiektywnym. Historyczny prototyp takiego podejścia do etyki można znaleźć np. u Johna Stuarta Milla6, nie jest więc ono żadnym filozoficznym novum. Ogólnie rzecz biorąc, etyka przypo- mina – jak trafnie zauważył przywoływany już Putnam – stół z bardzo wielo- ma nogami, który się chwieje, ale i który trudno wywrócić7: jest złożoną, wie- loaspektową refleksją nad wszelkimi możliwymi (nie tylko ściśle moralny- mi, ale i pozamoralnymi), różnozakresowymi normami i wartościowaniami, które można uznać za relewantne w odniesieniu do działań i które, za spra- wą swej specyfiki, pozostają względnie autonomiczne w stosunku do innych systemów aksjo-normatywnych (np. etykieta, prawo). Te podstawowe kwe- stie i zależności uświadamiają, że wyraźną granicę między etyką a metaety- ką trudno wytyczyć. Granica ta jest bardzo nieostra, a nawet – jak zobaczymy dalej – ostra być nie powinna. Rozprawa dzieli się na dwie części: w pierwszej, metaetycznej, zarysowu- ję horyzont rozważań wraz z pojawiającymi się na nim głównymi punktami, które, w moim przekonaniu, stanowią o istocie akceptowalnej dziś wersji na- turalizmu w metaetyce. Dociekania zaczynają się od przeglądu rozróżnień se- mantycznych w ramach pojęć dobra i powinności (rozdział pierwszy). Analizy pojęciowe, które tu przeprowadzam, mają dwa cele. Po pierwsze, mają przy- bliżyć samo ogólne znaczenie oraz konteksty, w których tkwią dobro i powin- ność (u podstaw tego zabiegu leży intuicyjna słuszność przekonania o tym, że – aby mówić o naturalistycznym podejściu do dobra i powinności – trzeba mieć wpierw jasność co do samych tych pojęć). Po drugie, mają otworzyć już 5 Zob. np. M. Ossowska, Podstawy nauki o moralności, Warszawa, PWN 19664, s. 9–16. 6 Zob. J.S. Mill, O wolności, przeł. A. Kurlandzka, w: tegoż, Utylitaryzm. O wolności, War- szawa, PWN 20052, s. 181–184. 7 Zob. H. Putnam, Ethics without Ontology, dz. cyt., s. 28. 14 WPROWADZENIE pewną skonkretyzowaną opcję rozważań metaetycznych (realizacja pierwsze- go założenia nie pozostaje bowiem neutralna dla samej metaetyki naturali- stycznej). Rozważania kontynuuję (rozdział drugi), wprowadzając w pojęcie akceptowalnej wersji naturalizmu (innymi słowy: aby móc prezentować po- jęcia dobra i powinności we współczesnych teoriach naturalistycznych, trze- ba mieć przynajmniej ogólną jasność przede wszystkim co do obszaru i spe- cyfiki samego naturalizmu). Staram się tu na kilku płaszczyznach rozważań – semantycznej, epistemologicznej, metafizycznej i normatywnej – wyczerpać w zasadzie całość spektrum zainteresowań poznawczych, które można trak- tować jako istotne dla metaetyka-naturalisty. Prowadzi to do prezentacji ogól- nego stanowiska naturalistycznego. Stanowisko to można rozumieć, z jednej strony, jako wszechstronne wprowadzenie do naturalizmu etycznego, i z dru- giej – jako pewną matrycę, którą można przykładać do normatywnych teorii, by ukazać na wielu płaszczyznach specyfikę obecnych w nich założeń i bro- nionych przez ich autorów tez. W drugiej, „bardziej etycznej” części książki, rozważania koncentrują się już na prezentacji właściwych normatywnych podejść do problematyki do- bra i powinności. Na tę część składają się trzy rozdziały poświęcone sposo- bom pojmowania dobra i powinności przez Foot, Bittnera i Krämera na tle ich etyk. Dopełniam je każdorazowo krytycznym bilansem, wykorzystując przy tym naturalistyczną matrycę interpretacyjną, wypracowaną w części pierw- szej. Książkę zamyka rozdział zbierający najważniejsze wnioski na temat sta- tusu pojęć dobra i powinności oraz specyfiki ich naturalistycznego rozumie- nia (rozważania końcowe), odsłaniający tym samym również to, na czym po- lega wyróżniona rola refleksji naturalistycznej w filozofii praktycznej. Część pierwsza Metateoria rozdział pierwszy PojęCia Podstawowe Formułę „dobro i powinność” w nowożytnej filozofii praktycznej można uznać za niemal klasyczną. Określa ona oddolnie formę nowoczesnej reflek- sji etycznej w ogóle. Podstawowa idea, którą wyraził np. H. Prichard, filozof niezwykle skrupulatny w stosunku do najbardziej elementarnych problemów etyki, jest następująca: Dla każdego jest to idea powszechna, że żadne działanie nie może być powinnością, jeśli nie istnieje jakieś dobro z tym działaniem związane, tak więc, jeżeli działanie bę- dzie zrealizowane, to zaistnieje jakieś dobro, które nie zaistnieje w przypadku prze- ciwnym. Różnica zdań może zatem istnieć tylko w odniesieniu do tego, co jest tym dobrem1. Jak wiadomo, określenie, „co jest tym dobrem” (lub: co jest dobre), nale- ży do kompetencji konkretnej etyki szczegółowej. Tym, co w pierwszej kolej- ności przykuwa uwagę badacza zajmującego się etyką w sposób teoretyczny, jest jednak sam status filozoficzny dobra i powinności: zdefiniowanie bądź charakterystyka tego, czym w ogóle one są i co znaczą oraz określenie ich roli w etyce. Uporanie się z tymi filozoficznymi zainteresowaniami umożli- wia dopiero odpowiedź na konkretniejsze pytanie w ramach etyki szczegóło- wej – co jest dobrem i powinnością. W tym sensie pytania „co jest dobrem?” nie należy mylić z pytaniem o samo znaczenie terminu dobro. George Edward Moore w Principia Ethica jako pierwszy uchwycił tę kwestię na przykładzie 1 H.A. Prichard, Moral Obligation, w: tegoż, Moral Writings, ed. J. MacAdam, Oxford, Clarendon Press 2002, s. 208 (rozdz. Goodness and Obligation). Jeśli nie zaznaczono ina- czej, cytaty literatury obcojęzycznej podaję w przekładzie własnym. Wszystkie wtrącenia w nawiasach kwadratowych, umieszczone w cytowanym tekście, stanowią moje uzupełnie- nia translacyjne lub logiczne. Jeśli nie zaznaczono inaczej, wyróżnienia kursywą pochodzą od cytowanych autorów. 18 METATEORIA samego pojęcia dobra, inaugurując tym samym dociekania nad naturą ety- ki jako takiej: (...) nasze pytanie Co jest dobre, może (...) mieć inne znaczenie. Może (...) nam cho- dzić o pytanie, nie jaka rzecz lub jakie rzeczy są dobre, lecz – jak dobro ma być zdefi- niowane2. I przeglądając teorie etyczne, stwierdził: (...) rzecz, w odniesieniu do której definiuje się pojęcie dobry, może być bądź tym, co można nazwać przedmiotem naturalnym – tym, czego istnienie jest, trzeba przyznać, przedmiotem doświadczenia – bądź też może być przedmiotem, o którym wnioskuje- my, że istnieje w realnym świecie ponadzmysłowym3. Według tego prostego podziału Moore’a, który de facto kładzie podwali- ny pod dwa najbardziej wpływowe stanowiska metaetyczne, jakimi są (odpo- wiednio) naturalizm oraz nonnaturalizm (supranaturalizm), istnieją dwie za- sadnicze teorie dobra. Teorie naturalistyczne w ujęciu Moore’a definiują do- bro poprzez odniesienie do tego, co naturalne, teorie supranaturalistyczne4 – poprzez przywołanie tego, co nadzmysłowe. Moore, posługując się argu- mentacją wykazującą tzw. błąd naturalistyczny (naturalistic fallacy) odnosił się krytycznie do obydwu stanowisk, niemniej jednak – wskazuje to już na- zwa tego błędu – obiektem jego szczególnej krytyki były teorie naturalistycz- ne. Jedna z kilku charakterystyk tego błędu w Principiach mówi, że jeśli ktoś „(...) miesza dobro, które nie jest (...) przedmiotem naturalnym, z jakimkol- wiek przedmiotem naturalnym, wówczas istnieje racja, żeby nazwać to błę- dem naturalistycznym”5. Teoria błędu naturalistycznego zwykle bywa również wiązana ze swoistą interpretacją Hume’owskiej koncepcji niewywodliwości twierdzeń deontycz- nych z twierdzeń faktualnych (the is/ought gap), zaproponowanej w Trakta- cie o naturze ludzkiej6. Według rozpowszechnionej interpretacji tej myśli Hu- me’a, dedukowanie powinien z jest – w szerszej interpretacji: twierdzeń warto- ściujących i normatywnych z twierdzeń opisowych i twierdzeń o faktach – nie jest uprawnione i oznacza błąd logiczny. Problematyka błędu naturalistyczne- go wiąże się więc zarówno z pojęciem dobra, jak i z pojęciem powinności. 2 G.E. Moore, Principia Ethica, revised edition, ed. Th. Baldwin, Cambridge, Cambridge UP 1993, § 5. (Polski przekład autorstwa Cz. Znamierowskiego – G.E. Moore, Zasady ety- ki, Warszawa, Wydawnictwo M. Arcta 1919 – jest nie tylko przestarzały, ale i w wielu miej- scach niedokładny.) 3 Tamże, § 25. 4 Teorie te Moore nazywa metafizycznymi. Zob. tamże. 5 Tamże, § 12. 6 D. Hume, A Treatise of Human Nature, Oxford, Clarendon Press 196513 (reprint I wyda- nia), s. 469 i n. (wyd. pol. Traktat o naturze ludzkiej, przeł. Cz. Znamierowski, Warszawa, PWN 1963, t. II, s. 259–260). Interpretację odnośnego ustępu z Hume’a rozważę nieco do- kładniej w drugim rozdziale. Pojęcia podstawowe 19 Te pobieżne uwagi poczynione na podstawie związania spostrzeżenia Pri- charda z koncepcjami Moore’a i Hume’a uświadamiają dość istotną kwestię. Mianowicie: istnieją wyraźne – chociaż na tym etapie rozważań w dużej mie- rze intuicyjne – powody, ażeby prezentację teorii naturalistycznych ściśle po- wiązać z problematyką pojęciowości uznawanej za elementarną w etyce, czyli – z dobrem i powinnością. Na przykładzie koncepcji błędu naturalistycznego, podobnie jak na przykładzie próby definicji terminu dobry widać, iż badanie zagadnienia powinności i dobra jest z badaniem naturalizmu związane i doń prowadzi. Zachodzi również relacja odwrotna. Historycznie rzecz biorąc – wła- śnie za sprawą charakterystyki naturalizmu u Moore’a oraz Hume’owskiego po- dejścia do relacji zachodzących między twierdzeniami opisowymi a twierdze- niami o powinności – naturalizm w etyce odsyła wprost do rozważań koncep- tualnych, dotyczących tych dwóch pojęć. Żeby móc uniknąć błędów, jakie mogą pojawić się na poziomie perspektywy ogólnej, warto zwrócić uwagę na samo znaczenie oraz dystynkcje w ramach – wydawałoby się, intuicyjnie prostych – pojęć dobra i powinności. 1.1. dobro Πᾶσα τέχνη καὶ πᾶσα μέθοδος, ὁμοίως δὲ πρᾶξίς τε καὶ προαίρεσις, ἀγαθοῦ τινὸς ἐφίεσθαι δοκεῖ· διὸ καλῶς ἀπεφήναντο τἀγαθόν, οὗ πάντ’ ἐφίεται7. Tymi słowami rozpoczyna się Etyka Nikomachejska Arystotelesa. Stagiry- ta charakteryzuje tu dobro (τὸ ἀγαθόν) jako obiekt dążenia. Wydaje się jed- nak, że tego typu charakterystyka – jak zobaczymy, do dziś pozostająca ak- tualną – jest filozoficznie uprawniona tylko wówczas, gdy dysponujemy już pewnym zakresem znaczeniowym w stosunku do samego słowa „dobro”. Arystoteles jednak pod tym względem nie udziela nam dostatecznie – przynaj- mniej z dzisiejszej perspektywy – gruntownej odpowiedzi. Jego ujęcie opiera się bowiem na prymarnym, potocznym sensie słów i owocuje niemal tyloma znaczeniami słowa dobro, ile jest jego użyć8. Nawet jeśli należałoby podążać tym tropem w odniesieniu do filozoficznego pojęcia dobra, przyjmując dlań zakres semantyczny na podstawie standardów języka potocznego, to wydaje się, że sam ten zakres winien być precyzyjniej scharakteryzowany. 7 Aristoteles, Ethica Nicomachea, recognovit, brevique adnotatione critica instruxit I. Bywater, Oxonii, e Typographeo Clarendoniano 1962. Eth. Nic. (1094 a 1–4). „Wydaje się, że każda sztuka i każde badanie, podobnie jak każde działanie i wybór, zmierzają do pewnego dobra, słusznie przeto określono dobro jako to, do czego wszystko dąży.” Cytaty z Arystotelesa podaję za każdym razem we własnym tłumaczeniu, przywołując w odsyła- czach przyjęte skróty i paginację Bekkera. 8 Zob. Eth. Nic. (1096 a 23–33). 20 METATEORIA 1.1.1. konteksty PozaetyCzne. UżyCie PrzyMiotnikowe Odpowiedź na pytanie o znaczenie słowa dobro wydaje się trudniejsza niż odpowiedź na pytanie o znaczenie jego przymiotnikowej formy – dobry. Dla- tego w filozofii badanie rozważanego znaczenia zwykło się rozpoczynać od zbadania jego przymiotnikowego użycia. Moore, odkrywca filozoficznego znaczenia pytania Co znaczy słowo „dobry”?, wygłosił opinię, która zapewniła mu istotne miejsce w historii metaetyki: Jeśli ktoś mnie pyta: Co to jest „dobry”?, moja odpowiedź brzmi: „dobry” jest „dobry” i to jest koniec całej kwestii. A jeśli ktoś mnie pyta: Jak „dobry” ma być zdefiniowane?, to moja odpowiedź brzmi: nie może być zdefiniowane – i to jest wszystko, co muszę powiedzieć na ten temat9. Istnieją zatem poglądy, według których należy zrezygnować z definicji ter- minu dobry; Moore twierdził, że definicja taka jest niemożliwa. Istnieją jed- nak również poglądy dokładnie przeciwstawne. Pytanie Co znaczy określe- nie „dobry obraz”? doprowadziło Paula Ziffa do ogólnego pytania o znaczenie terminu dobry. W Semantic Analysis – książce poświęconej wyłącznie próbie udzielenia systematycznej odpowiedzi na pytanie o znaczenie terminu dobry – Ziff przeanalizował dokładnie 160 użyć badanego tu słowa (w języku an- gielskim); analiza ta doprowadziła go do pozytywnej odpowiedzi na posta- wione pytanie. Odpowiedź Ziffa na pytanie o znaczenie terminu dobry brzmi: „(...) dobry znaczy: odpowiadanie na pewne interesy”10. Żeby udzielić tej dość ogólnikowej odpowiedzi, Ziff przedstawił teorię, zawierającą nie tylko cha- rakterystykę tego, czym jest sama analiza semantyczna, ale również koncep- cję warunków jej prawdziwości oraz teorię znaczenia. Nie wchodząc w detale jego koncepcji, spróbuję jego generalny wniosek, że posługiwanie się słowem dobry zakłada „pewne interesy” i oznacza „odpowiadanie” na nie, pogłębić i, jeśli trzeba, skorygować, za pomocą interpretacji innych znaczących ujęć. A więc – podobnie jak Ziff i część innych badaczy – sądzę, że definicję termi- nu dobry (chociaż niekoniecznie precyzyjną i ścisłą) można sformułować. Odwołajmy się w pierwszej kolejności do jednego z wnikliwych artykułów Petera Geacha: Good and Evil11. Geach wykazuje istotną cechę znaczeniową przymiotnika dobry na podstawie logicznej dystynkcji, posiadającej szersze konsekwencje: rozróżnienia na przymiotniki użyte atrybutywnie czy orzecz- nikowo (jak np. „to są błękitne oczy”) oraz przymiotniki użyte predykatyw- 9 G.E. Moore, Principia Ethica, dz. cyt., § 6. 10 P. Ziff, Semantic Analysis, Ithaca–London, Cornell University Press 19786, s. 247 (§ 246). Ziff ogranicza rezultaty swojej analizy do semantyki języka angielskiego. Po prze- analizowaniu przykładów, które przytacza, można z dużą dozą pewności stwierdzić, iż wartość wniosków, do których dochodzi ten autor, nie znika, gdy uwzględniamy inne języ- ki indoeuropejskie. 11 P.T. Geach, Good and Evil, “Analysis”, vol. 17 (1956), s. 33–42, korzystam z przedruku w: Theories of Ethics, ed. Ph. Foot, Oxford, Oxford UP 1967, s. 64–73. Pojęcia podstawowe 21 nie (inaczej: przydawkowo, np. „te oczy są błękitne”)12. Wartość ujęcia Geacha leży w tym, iż pokazuje on, że przymiotnik dobry ma charakter atrybutywny. Do właściwości przymiotników predykatywnych należy to, że umożliwia- ją one logiczne oderwanie jego znaczenia od tego, o czym orzekają, bez se- mantycznej straty. Na przykład: ze zdania „te oczy są błękitne” można wypro- wadzić „to są oczy” i „to jest błękitne”; prawomocność takiej analizy można sprawdzić empirycznie. Do właściwości przymiotnika predykatywnego na- leży to, że umożliwia on logiczne rozłożenie zdań, w których występuje, na prostsze, przy zachowaniu ich zrozumiałości i semantycznej poprawności. Błękitne może być orzekane o oczach, jak i o niebie – w obu przypadkach jego konkretne znaczenie pozostanie takie samo i można je zweryfikować. Zna- czenie przymiotnika predykatywnego, można powiedzieć – substantywizu- je się po oderwaniu odeń tego, o czym on orzeka (tj. o podmiocie gramatycz- nym w zdaniu). Zjawiska tego nie można jednak stwierdzić w przypadku ter- minu dobry. Na przykład, ze zdań „to jest dobre” i „to jest książka” nie da się zawsze zbudować zrozumiałej i poprawnej informacji w postaci „to jest dobra książka”, ponieważ znaczenie dobry będzie inne w przypadku „to jest dobra książka” i, dajmy na to, „to jest dobra strzała”13. Znaczenia dobry nie można zweryfikować w analogiczny sposób do błękitny. Nawet jeśli dobry przyjmu- je gramatyczną formę predykatu, to zawsze wymaga (przynajmniej implicite) tego, o czym orzeka – czego jest atrybutem14. Dlatego: „Nie ma czegoś takie- go, jak bycie po prostu dobrym (...), istnieje tylko bycie dobrym tak-a-tak”15. To bycie dobrym tak-a-tak z jednej strony oznacza, że istnieje pewien nieusuwalny deskryptywny wymiar terminu dobry. Termin ten zawsze wymaga dookreśle- nia, ażeby jego informacyjna zawartość była zrozumiała. Z drugiej strony, okre- śla on pewną, jeszcze nie dość wyraźnie widoczną, atrybutywną specyfikę tego, o czym orzeka. Na czym ona polega? Sięgnijmy teraz do klasycznej już pracy Richarda Hare’a The Language of Morals16. Według Hare’a w języku potocznym można znaleźć słowa, za pomo- cą których da się wyjaśnić zasadniczą cechę najbardziej podstawowych użyć terminu dobry, która wykracza poza czysty opis. Słowa te Hare nazywa słowa- mi funkcjonalnymi: Dane słowo jest słowem funkcjonalnym, jeśli w celu pełnego wyjaśnienia jego znacze- nia musimy powiedzieć, do czego służy – lub, co mógłby zrobić – obiekt, do którego się to słowo odnosi17. 12 Tamże, s. 64. 13 W przypadku innych przymiotników atrybutywnych wymogi znaczeniowe również mogą ulegać pewnej modyfikacji; kryteria semantyczne w przypadku przymiotnika mały z pewnością się zmieniają, gdy przechodzimy np. od mała mysz do mała planeta. 14 Zob. J.L. Mackie, Ethics. Inventing Right and Wrong, Harmondsworth, Penguin Books 19855, s. 53. 15 P.T. Geach, Good and Evil, dz. cyt., s. 65. 16 R.M. Hare, The Language of Morals, Oxford–New York, Oxford UP 1952. 17 Tamże, s. 100. 22 METATEORIA Słowa funkcjonalne mogą określać tak przedmioty (np. sznur), jak ludzi (np. alpinista) i za każdym razem wyrażają pewną istotną cechę obiektu, któ- ry określają: jego funkcję, cel. Jeżeli słowo funkcjonalne zostanie powiązane z terminem dobry, to okaże się, że właśnie dobry „uruchamia” i wydobywa tę istotną cechę: rzecz czy podmiot przezeń określony posiada taką charaktery- stykę, która wyjaśnia jego funkcję. W języku esencjalistycznym można by po- wiedzieć, że dobry wydobywa istotę słów funkcjonalnych. Zestawienie pomysłu Geacha oraz Hare’a wyjaśnia, dlaczego nie istnie- je coś takiego, jak bycie po prostu dobrym. Dobry jest przymiotnikiem za- wsze indeksowalnym (uzależnionym od kontekstu) za sprawą tego, o czym orzeka (tj. do jakiego słowa funkcjonalnego się odnosi). Oznacza to, że aby móc w sposób zrozumiały i prawomocny powiązać dobry z danym obiektem, określanym przez słowo funkcjonalne, trzeba już wiedzieć, co jest wyrażane poprzez to powiązanie. Hare twierdzi, że w ten sposób wyrażane jest poleca- nie, rekomendacja, i właśnie w ten sposób definiuje słowo dobry – jako słowo wyrażające rekomendację18. Posługiwanie się słowem dobry jest zatem w ja- kiś sposób związane z perspektywą podmiotową – z wybieraniem, preferowa- niem, które charakteryzuje „rekomendacyjną” istotę (atrybut) słów funkcjo- nalnych. Nacisk na atrybutywność dobry owocuje przede wszystkim wydobyciem zeń informacyjnej, deskryptywnej zawartości – pod tym względem jednak do- bry nie odbiega od innych przymiotników atrybutywnych (np. szybka strza- ła). Natomiast specyficzność dobry w stosunku do innych przymiotników atrybutywnych wyraża się w tym, że posiada on zdolność rekomendowania tego, o czym orzeka. To wykracza już poza czysto opisową jego zawartość (stwierdzenie „to jest dobra strzała” komunikuje coś zupełnie innego niż np. „to jest zatruta strzała”, chociaż zatruta strzała może być uważana za dobrą – w pewnych okolicznościach). Pojawia się jednak wątpliwość: ujęta w ten spo- sób rekomendacyjna istota terminu dobry może sugerować, że jego polecają- cy charakter jest subiektywny. Oczywiście, pytanie „dlaczego coś jest dobre?” nie może odsyłać wyłącznie do preferencji samego mówiącego („rekomendu- jącego”). Tę potencjalną wadę ujęcia Hare’a skorygował australijski filozof John Mackie w swojej Etyce19. Mackie twierdzi, że Hare’owską propozycję, obcią- żoną wadą subiektywności czy – jak on powiada – egocentryczności20, moż- na ująć w taki sposób, że funkcjonalna definicja terminu dobry będzie wolna od skojarzeń subiektywistycznych. Wprowadzenie dookreśleń indeksujących w postaci np. dobry – dla, ze względu na czy z punktu widzenia usuwa pierw- szoosobową perspektywę rekomendacji. (Np. stwierdzenie „dobra pogoda”, wypowiedziane, gdy zaczyna padać deszcz, może paść również z ust plażo- wicza, myślącego o swoich kolegach wędkarzach). To rozszerzenie relatywi- 18 Tamże, s. 79–92. 19 J.L. Mackie, Ethics..., dz. cyt. (rozdz. 2). Nieco inną korektę można znaleźć u Rickena. Zob. F. Ricken, Etyka ogólna, przeł. P. Domański, Kęty, Antyk 2001, § 82. 20 Zob. J.L. Mackie, Ethics..., dz. cyt., s. 52–57. Pojęcia podstawowe 23 zacji (dobry dla, dobry ze względu na) ponad perspektywę pierwszoosobową oznacza, że istnieją pewne ogólniejsze racje użycia terminu dobry. I tu właśnie wracamy do definicji Ziffa – jednak pogłębionej. Mackie twierdzi: Tym, co jest wspólne dla (...) wszystkich przypadków [użycia terminu dobry] jest to, że w każdym istnieje, gdzieś w tle, pewien zbiór wymogów, chceń czy interesów, a więc o rzeczy, która jest określana przez dobry, możemy powiedzieć, że charakteryzuje się tym, iż ma zaspokajać te wymogi, chcenia lub interesy. Możemy zatem zaproponować generalną definicję dobry: taki, że ma zaspokajać wymogi (etc.) określonego typu21. Definicja ta jest oczywiście wielce nieprecyzyjna (Mackie jest tego świa- dom), jednak dla celów niniejszych rozważań wydaje się ona wystarczają- ca. Na jej podstawie można bowiem uchwycić wszystkie najważniejsze cechy analizowanego tu słowa. Są to: 1. funkcjonalność tego, o czym dobry orzeka za pomocą podkreślenia jego polecającego charakteru (Hare); 2. jego atrybu- tywność, która wydobywa, przy zachowaniu jego ogólnej swoistości, wielość zastosowań (Geach) oraz 3. podmiotowy kontekst potrzeb i interesów, które – nie wyczerpując się w optyce pierwszoosobowej – dają maksymalne szerokie jego rozumienie. Ogólny brak precyzji definicji Mackie’ego, wynika z indek- sowalności terminu dobry. Termin ten ma zasadniczo charakter synkategore- matyczny (tj. jego konkretne znaczenie uzależnione jest od kontekstu), wska- zana ogólna definicja musi być więc rozumiana dość liberalnie22. Na potrzeby klasyfikacji definicję tę można określić – wykorzystując podziały Ajdukiewi- cza – jako definicję regulująco-kontekstową. Wniosek z dotychczasowych rozważań byłby zatem następujący: słowo dobry egzemplifikuje pewną specyficzną właściwość języka, która synkate- gorematycznie ujmuje pewną cechę tego, o czym słowo to orzeka – cecha ta wiąże dany obiekt sądu, w którym występuje predykat dobry, z szerszym se- mantycznym tłem na różne sposoby rozumianych wymogów (rozumianych nie jako teoretyczne „kryteria”, lecz jako praktyczne, doświadczalne warun- ki – chcenia, dążenia, interesy itp.) i tym samym wyraża praktyczność tego, o czym orzeka. Rozważania tu zaproponowane nie wyczerpują jednak najważniejszego kontekstu właśnie z praktycznością związanego – mianowicie, użyć dobry, które odnoszą się bezpośrednio do człowieka i jego działania/zachowania23, a zatem do jego etycznej relewancji. s. 226–247. 21 Tamże, s. 55 i n. 22 Zob. K. Ajdukiewicz, O definicji, w: tegoż, Język i poznanie, t. II, Warszawa, PWN 1986, 23 Tą formułą („działanie/zachowanie”) posługuję się w dalszej części rozważań; sądzę, że pozwala ona maksymalnie szeroko ujmować kwestię tego, co może podlegać kwalifika- cjom ewaluatywnym (oceniającym) czy normatywnym w odniesieniu do podmiotu prak- tycznego. 24 METATEORIA 1.1.2. konteksty etyCzne. UżyCie PrzyMiotnikowe (Cd.) Charakterystyka słowa dobro w kontekście etycznym wymaga przynaj- mniej wstępnego ustalenia, czy zarysowane generalne znaczenie jego przy- miotnikowego użycia zostaje zachowane właśnie w tym kontekście. Należy zatem ustalić – pozostając przy terminologii Geacha i Mackie’ego – czy etycz- nie relewantne, atrybutywne orzekanie dobry o człowieku lub działaniu/za- chowaniu również odsyła do możliwości spełniania określonego typu wymo- gów (interesów). W skrótowej charakterystyce spróbuję pójść tropem Mac- kie’ego i pokazać, że definicja ta jest zasadna również na gruncie etycznym. Sądzę jednak, że najpierw potrzebne są pewne wstępne rozróżnienia dotyczą- ce samego „gruntu etycznego” – czyli tego, jakie obszary rozważań można uważać za przynależne do kompetencji etyki (jej prawomocnej jurysdykcji). Można się zgodzić, że jako etycznie istotne dają się zakwalifikować uży- cia dobry, które odnoszą się tak np. do /1/ posiadania przyjaciół, przeżywania przyjemności, bycia zdrowym, realizacji życiowych planów, jak /2/ wywiązy- wania się ze złożonych obietnic, niesienia pomocy czy nieszkodzenia innym. Każdy z tych przykładów w jakimś stopniu odnosi się do sfery działań/zacho- wań i w każdym kwalifikacja za pomocą dobry odgrywa rolę etyczną. Przykła- dy te rozbiłem tu na dwie klasy. W odniesieniu do tego proponuję przyjąć jako hipotezę, że są to klasy o charakterze, odpowiednio: /1/ raczej pozamoralnym, /2/ – moralnym; podział ten wynika z odmiennego zakresu roszczenia do waż- ności sądów, w których kwalifikacje te występują. Użycia o charakterze mo- ralnym posiadałyby zasadniczo roszczenie do ważności intersubiektywnej – czyli międzypodmiotowej, natomiast relewancja użycia o charakterze poza- moralnym byłaby, przeciwnie – zasadniczo podmiotowa, ograniczona do tego, co „subiektywne”. Hipoteza jest więc taka, iż w ramy kompetencji sze- roko rozumianej etyki wchodzą obszary ściśle związane z moralnością (ob- szar kompetencji filozofii moralnej), jak i te, które nie mają równie ściśle mo- ralnego charakteru (obszar kompetencji etyki indywidualnej). Rozróżnienia etyki na dwie poddyscypliny na podstawie tego formalnego kryterium24 nie będę w niniejszym rozdziale uzasadniał; niech posłuży ono za pewną heu- rystykę, której prawomocność zweryfikują rozważania prowadzone w kolej- nych rozdziałach. Ogólnie rzecz biorąc, etyka jest tutaj rozumiana szeroko. Jest ona dyscypliną, w ramach której znajduje się moralność, dziedzina okre- ślana przez normy i wartościowania dotyczące przestrzeni międzypodmio- towej, oraz etyka indywidualna, której kompetencje ograniczone są do norm i wartościowań ważnych dla indywiduum25. 24 W sprawie kryteriów wyróżniania dziedziny moralności – zob. I. Lazari-Pawłowska, O pojęciu moralności, w: taż, Etyka. Pisma wybrane, Wrocław–Warszawa–Kraków, Ossoli- neum 1992, s. 97–108. 25 Hipoteza pozamoralnej i moralnej części etyki może wydawać się kontrowersyjna z powodu faktu, że zakłada odejście od tradycyjnego, w całości moralnego rozumienia ety- ki (uzasadnianego na różne sposoby – np. opierając się na kryteriach socjologicznych). Ety- ka jednak w żadnym razie nie musi być pojmowana jako wyczerpująca się w filozofii mo- ralnej. Można zasadnie przyjąć bardzo szerokie rozumienie etyki (umożliwiające np. włą- Pojęcia podstawowe 25 Jeżeli hipoteza o tych dwóch poddyscyplinach w ramach szerokiego ro- zumienia etyki jest słuszna, to wyprowadzony wyżej wniosek, że słowo dobry w najbardziej generalny sposób orzeka o praktyczności tego, do czego się od- nosi, powinien obowiązywać w równie mocnym sensie również w przypadku wymiarów moralnego i pozamoralnego etyki. Jeżeli zatem dookreślamy moż- liwość relewantnej aplikacji słowa dobry na obszarze etyki za pomocą defini- cji Mackie’ego (i jeśli podana przez niego generalna definicja jest słuszna), to wniosek ten będzie wyglądał następująco: możliwość spełniania wymogów określonego typu powinna również definiować słowo dobry tak samo w przy- padku tego, co moralne, jak i tego, co pozamoralne. Różnica pomiędzy etycznym a pozaetycznym znaczeniem terminu dobry z jednej strony zakłada więc specyfikę użyć etycznych, a z drugiej – poczy- nione tu w ramach hipotezy rozróżnienie relewancji tych użyć na moralne i pozamoralne. Tym, co decyduje o etycznym charakterze użyć terminu do- bry, jest odniesienie do kontekstu podmiotowości praktycznej (działania/za- chowania). Weźmy kilka przykładów: /1/ „posiadanie przyjaciół jest dobre”, „troska o własną kondycję psychofizyczną jest dobra”, /2/ „miał dobre inten- cje”, „dobrze jest dotrzymywać obietnic” etc. Przykłady te pozwalają wysnuć wniosek, że w przypadku użyć etycznych również (jak w przypadku użyć pozaetycznych) mamy do czynienia ze „spełnianiem wymogów określonego typu”. Co więcej, podaną definicję można również potraktować jako zasadną w odniesieniu do dziedziny moralnej i pozamoralnej w ramach hipotetyczne- go podziału etyki na dwie części. Można oczywiście przypuszczać, że wymogi określonego typu są inne dla kontekstu moralnego i inne dla pozamoralnego. Zagadnienie to jednak wykracza poza elementarne dystynkcje pojęciowe i za- kłada już pewną konkretną teorię etyczną. Tym, co jest tutaj interesujące, jest to, czy nieprecyzyjna definicja terminu dobry w stylu Mackie’ego zachowu- je swoją ważność zarówno w przypadku sensów ściśle moralnych i etycznych (w sensie pozamoralnym), jak w przypadku sensów całkowicie pozaetycz- nych26. Odpowiedź jest twierdząca, a jej ogólne uzasadnienie może wyglą- dać następująco. Etycznie relewantne użycia dobry ukazują, za sprawą „wy- mogów określonego typu” w postaci chceń, dążeń i interesów odsyłających do podmiotowości praktycznej, że dobre jest zawsze coś dla kogoś (bezpośrednio lub pośrednio). Ogólna analiza semantyczna pozwala więc wyciągnąć wnio- sek o ważkich konsekwencjach filozoficznych: nie istnieje coś takiego jak by- cie dobrym samo w sobie27. Definicja terminu dobry opierać się musi na w sze- rokim sensie empirycznej teorii znaczenia, wykluczającej „wsobności”. Cho- dziłoby więc o wskazanie na odpowiednie regularności semantyczne, jakie uzależniają znaczenie terminu od „semantycznego otoczenia”, w którym ter- min ten występuje. Jak pokazują powyższe przykłady, otoczenie to („dążenia”, czenie doń problematyki ars vitae czy psychologii egzystencji), w ramach której filozofia moralna zajmuje tylko pewien obszar rozważań. 26 Zob. J.L. Mackie, Ethics..., dz. cyt., s. 63. 27 A zatem uznać trzeba, że w odniesieniu do klasycznych prób wyróżnienia dobra same- go w sobie – np. w rodzaju Moore’a czy też Pricharda – obowiązuje brzytwa Ockhama. 26 METATEORIA „potrzeby” czy „interesy”) daje się typologicznie podzielić na część moralną i pozamoralną. Każdorazową indeksowalność terminu dobry można formal- nie uchwycić i wyjaśnić poprzez przywołanie odpowiedniego typu „seman- tycznego otoczenia”. Znaczenie terminu dobry – o ile ma być zrozumiałe – za- wsze musi zakładać horyzont odniesień podmiotowych: bądź to bezpośrednio do danego indywiduum (jak w przypadku etyki indywidualnej, zakładającej interes własny danego indywiduum), bądź to pośrednio: do poszczególnego indywiduum lub danej grupy (jak w przypadku filozofii moralnej, zakładają- cej interesy cudze, inne niż interes danego indywiduum). Potwierdza to rów- nież bliższa prezentacja rzeczownikowej formy dobra. 1.1.3. UżyCie rzeCzownikowe. PlUralizM dóbr Rzeczownikową postać dobra można zbadać za pomocą odpowiedniej in- terpretacji przypadków, w których występuje atrybut dobry. Na podstawie wyżej przeprowadzonego zarysu analizy przymiotnikowej formy dobra wia- domo, że dana klasa przykładów, w których występuje termin dobry, wymaga za każdym razem osobnego rozważenia; dane X jest dobre zawsze tak-a-tak, jak powiada Geach. Niezależnie od dystynkcji w ramach obszaru kompeten- cji etyki, do rozważań w pewnym sensie powraca perspektywa Arystotele- sowska. Praktycznie rzecz biorąc, dobro w etyce występuje przede wszystkim w liczbie mnogiej. To przejście od użycia przymiotnikowego dobry do jego formy rzeczownikowej – która de facto zakłada to pierwsze28, a daje plurali- styczne rozumienie dóbr – wymaga dokładniejszego wyjaśnienia. Jak pamiętamy, Arystoteles ogólnie charakteryzował dobro (τὸ ἀγαθόν), jako obiekt dążenia. Jeśli odniesiemy to do rozważanego tutaj kontekstu, w którym idzie o dążenie indywidualnego, praktycznie rozumianego pod- miotu, dążenie to trzeba będzie pojmować jako oparte na preferencjach, chce- niu i wybieraniu. Pojawiają się jednak od razu dwie możliwości: albo coś jest dobrem dlatego, że zostało wybrane, albo zostało wybrane, ponieważ jest do- brem. Proponuję przeanalizować kilka przykładów, żeby tę sprawę uczynić jaśniejszą. Na przykład, nie każdy zechce przypadku „uprawianie codziennie jogi jest dobrem” zinterpretować jako: „wybieram codzienne uprawianie jogi, ponieważ to jest dobro”. Kryteria wyboru czegoś, bo jest dobrem, zakładają pewną nieusuwalną dozę obiektywizmu, której brakuje w powyższym przy- kładzie (nie tylko codzienne, ale w ogóle uprawianie jogi implikuje indywi- dualne preferencje, własne chcenie). Inny przypadek: „pomaganie przyjacio- łom w potrzebie jest dobrem”. Naturalna wydaje się interpretacja tego przy- kładu jako „wybieram pomaganie przyjaciołom w potrzebie, ponieważ to jest dobro”, natomiast interpretacja odwrotna – „ponieważ wybieram pomaganie 28 Na fakt, że posługiwanie się daną formą substantywną dobra zakłada użycie przymiot- nikowe, zwrócił uwagę już Prichard. Zob. H.A. Prichard, Moral Obligation, w: tenże, Mo- ral Writings, dz. cyt., s. 175. Pojęcia podstawowe 27 przyjaciołom w potrzebie, to pomaganie przyjaciołom w potrzebie jest do- brem” – wydaje się mniej naturalna (wychodziłoby na to, że dobro pomagania przyjaciołom w potrzebie jest uzależnione od arbitralnego wyboru). Jeszcze inny przypadek: „dotrzymywanie obietnic jest dobrem”. To zdanie również ła- twiej daje się interpretować jako „wybieram dotrzymywanie obietnic, ponie- waż to jest dobro”, niż jako „ponieważ wybieram dotrzymywanie obietnic, to jest ono dobrem”. Przykłady powyższe można oczywiście uzupełnić dużo bar- dziej jaskrawymi, celowo jednak wybieram takie, ażeby pokazać, iż w przy- padkach, które mają pozytywne etyczne znaczenie, można albo za punkt wyj- ścia obrać wybór i dążenie, które konstytuują dobro, albo przyjąć drogę od- wrotną i w obu wypadkach można w pełnoprawny sposób mówić o etycznej kwalifikacji dobra. Prezentacja ta ukazuje przede wszystkim dwie kwestie: po pierwsze, zwią- zanie pojęcia dobra z dążeniem (wybieraniem i preferencjami) pozwala stwier- dzić, iż istnieją różne warianty dobra: zasadnie jest zatem mówić nie o pojęciu dobra, lecz o pojęciu dóbr – których konkretne znaczenie jest każdorazowo wza- jemnie niezastępowalne (dzieje się tak niezależnie od faktu, iż analiza przy- miotnikowych użyć ukazuje, że istnieją wspólne komponenty znaczeniowe terminu dobry). Po drugie – i jest to również konsekwencja poprzedniej tezy – wydaje się, że pluralizm dóbr zakłada różny zakres ważności ich konkretnych sposobów rozumienia. Im szerszy zakres ważności, tj. im większe jest praw- dopodobieństwo, że coś zostanie uznane za dobro nie na podstawie indywi- dualnego wyboru, tym szerszy zakres jego ważności w formule X jest dobrem. Taka interpretacja pozostaje zgodna z, sygnalizowaną wyżej, hipotezą anali- tyczno-heurystycznego podziału etyki na to, co moralne, i to, co pozamoral- ne. Zgodnie z tą interpretacją, gdzie dążenie konstytuuje dobro, tam właściwie można mówić o pozamoralnym pojęciu dóbr, natomiast tam, gdzie zachodzi relacja odwrotna, tam też pojęcie dobra bliższe będzie konotacjom moralnym. Istnieją więc co najmniej dwa ogólne typy dóbr: moralne i pozamoralne. Po- dział ten wynika z faktu, że im bardziej pojęcie dobra wiąże się z relacjami międzypodmiotowymi i ich regulacją, tym bardziej wchodzi ono w obszar charakterystyk moralnych (i odwrotnie – im mniejszy związek dobra ze sfe- rą intersubiektywności i działań/zachowań w jej obszarze, tym mniej obcią- żone jest ono konotacjami moralnymi)29. W ten sposób uzyskujemy również pewne uściślenie „spełniania wymogów określonego typu”, które konstytuuje definicję przymiotnikowego użycia. Wymogi te mogą dotyczyć zarówno per- spektywy pierwszoosobowej, jak i tej, która ją przekracza. Hipotezę typologicznego podziału dóbr na moralne i pozamoralne warto dopełnić charakterystyką samego pluralizmu dóbr: chodzi mianowicie o to, czy podział na dobra moralne i pozamoralne ma charakter podstawowy. Cha- rakterystyka taka w pewnej mierze również wypływa z dotychczasowych roz- ważań dotyczących przymiotnikowej postaci dobra. 29 Zagadnieniem relacji kompetencji etyki na obszarze intersubiektywności zajmuję się w tekście Spektrum praktyczne etyki a intersubiektywność. Dwa modele podmiotu, w: Inter- subiektywność, red. P. Makowski, Kraków, Universitas – w przygotowaniu. 28 METATEORIA Drogą podobną do tej, jaką tutaj obrałem, poszedł Georg von Wright w The Varieties of Goodness30. Autor ten wychodzi mianowicie od przymiot- nikowego użycia dobry i tworzy typologiczny przegląd tych użyć. Chociaż von Wright twierdzi, że rozważania przez niego podejmowane dotyczą wielości użyć słowa dobry31, to typologię przez niego proponowaną – w kluczowej dla niniejszych rozważań kwestii – można rozciągnąć na substantywną jego for- mę. Analiza pojęciowa prowadzi von Wrighta do wniosku, że istnieje sześć ty- pów (czy też klas) dóbr. Zanim wskażę, jakie są to typy, warto zwrócić uwagę na to, jak von Wright pojmuje rzeczownikową postać dobra: Przez „dobro” można rozumieć wszystko, co jest nośnikiem wartości „dobry”, w skró- cie: wszystko to, co jest dobre. Jest to użycie terminu typowe dla filozofów. (...) Przez dobro można jednak rozumieć również wszystko, co jest celem działania lub obiektem pragnienia lub chcenia czy potrzeby32. Von Wright posługuje się wyłącznie drugim sposobem rozumienia dobra i jest ono zgodne z tym, które przyjmuję w niniejszej pracy jako wypracowane na podstawie analizy użycia przymiotnikowego. Pojęcie dobra odnosi się bo- wiem do kontekstu praktycznego, związanego z dążeniem i jego warunkami (czyli – chceniem, potrzebami czy interesami, które Mackie subsumuje pod operatywne pojęcie „wymogów”). To rzeczownikowe rozumienie dobra po- siada swoją liczbę mnogą. Spójrzmy chociaż pobieżnie na kilka przykładów, pozwalających von Wrightowi stworzyć typologię dóbr, która wyjaśnia plu- ralis dobra. Oto szereg najprostszych przykładów: brzytwa, garaż, snajper, alpinista, pamięć, wzrok, rada, wiadomość, towarzystwo, przyjaciel, żart, intencja, dzia- łanie, charakter. Większość z nich podpada pod to, co Hare nazywa słowami funkcjonalnymi. Te, które z dużą dozą pewności można tak określić (brzytwa, garaż, snajper, alpinista, pamięć, wzrok, rada, wiadomość), sugerują pewną specyficzną funkcjonalną cechę. Niezależnie od tego, jeśli zwiążemy je z ter- minem dobry, pojawi się możliwość pogrupowania ich typologicznie33. Brzy- twę, a także garaż można zaklasyfikować jako /1/ dobra instrumentalne – ich narzędziowy charakter jest ewidentny: stanowią one środki do pewnego zna- nego celu. Snajper i alpinista odsyłają do bycia dobrym w czymś na podstawie pewnego wyćwiczenia i/lub talentu – von Wright włącza je do /2/ dóbr tech- nicznych: ich „techniczność” należy rozumieć w sensie pewnej doskonałości, biegłości (Arystotelesowska τέχνη, ang. skill). Wszystkie przykłady odnoszą- ce się do cielesności i zdolności umysłu, jak pamięć czy wzrok, podpadają pod 30 G.H. von Wright, The Varieties of Goodness, London, Routledge Kegan Paul 1963. Typologia przedstawiona w tej książce jest nie tylko bezprecedensowa, ale i do dziś w wie- lu aspektach aktualna. 31 Tamże, s. 8. 32 Tamże, s. 10. 33 Należy przyjąć, że chodzi o „normalne” użycie podanych rzeczowników w danym kontekście (przykłady te, jako oderwane od kontekstu, mogą nastręczać nieco kłopotów).
Pobierz darmowy fragment (pdf)

Gdzie kupić całą publikację:

Po metaetyce. Dobro i powinność w etykach naturalistycznych
Autor:

Opinie na temat publikacji:


Inne popularne pozycje z tej kategorii:


Czytaj również:


Prowadzisz stronę lub blog? Wstaw link do fragmentu tej książki i współpracuj z Cyfroteką: