Cyfroteka.pl

klikaj i czytaj online

Cyfro
Czytomierz
00171 003954 14815818 na godz. na dobę w sumie
Pod światło - ebook/pdf
Pod światło - ebook/pdf
Autor: Liczba stron: 54
Wydawca: Self Publishing Język publikacji: polski
ISBN: 978-83-933728-8-1 Data wydania:
Lektor:
Kategoria: ebooki >> poezja
Porównaj ceny (książka, ebook, audiobook).

Jacek Podsiadło długo każe czekać swoim czytelnikom na kolejne książki poetyckie. Po 'Wychwycie Grahama' z 1999 roku ukazała się jeszcze tylko 'Kra' w 2005 i teraz 'Pod światło'. Czyli cykl twórczy niegdysiejszego poety 'Brulionu', któremu zdarzało się wydawać kilka tomików w jednym roku, wynosi obecnie 6-7 lat. Czy oznacza to jakąś istotną zmianę w samej materii poezji tego weterana bojów oharystów z klasycystami? W języku? W głosie? Chyba tak. Czy jest to zmiiana 'na lepsze'? A oceń sam, czcigodny Czytelniku. Chętnie napisałbym, że to książka genialna, ale mi nie wypada, bo to właśnie ja, Jacek Podsiadło, Wasz piewca prywatności i zaczepiacz papieża, piszę tu sobie taką notkę na temat swojej nowej książki. Nie miał mi kto napisać, to musiałem sam.

Znajdź podobne książki Ostatnio czytane w tej kategorii

Darmowy fragment publikacji:

Wigilia Nie potrafię się przełamać. 39 Wiersz zalecany przez ministerstwo edukacji do użytku szkolnego Grdyka, pała, dziecię lina, jakaś, kurwa, cicciolina wdziała barokowy rajtuz i z walącej się katedry wraża w cudze wiersze paluch, którym zwykle dłubie w nosie. Nic ni chuja nie rozumie, nic nie umie, świat zna tylko z widokówek, a chce uczyć młodość skutą w dyby ławek, w których lakier wżarł się smutek. Nie słuchajcie. Uciekajcie. Życie jest daleko stąd. Póki słońce, tańce, haszysz, swada dada, nie zbiór zadań – pies zbiór lektur bez efektu dymał w zad. W sado-masochistycznym trudzie, ledwo się tylko zacznie maj, egzaminują, molestują, przymus ich kręci, impotenci, onanizują się ojczyzną, co drugie słowo krzyczą kraj i punkt od ósmej wam haftują smutne oczy rudą krwią. Bo jeszcze tamci, ich alianci, którym dogadza tylko władza, pieniędzmi waszych ojców płacą alfonsie pensje tym na dole, nadzorcom waszych snów i uczuć. Ja pierdolę, znów wycierają świętościami te starczo poślinione ryje, znów karły starły się z orłami i znów fechtują fiucikami. 40 I dół z wapnem zawsze w końcu. Tych wybieli, tych oczerni. A co stoi u początku to biel krwi i czerwień spermy. Polityczni samojebcy, z ust dymiących fekaliami płynie pieśń we wszystkich barwach szamba, świństw napierdalando. Niosą gówno na sztandarach, rzężą służba, prawda, wiara. Wykurwiste antytezy, wieczny kryzys, plan proroczy, sprawa słuszna, pieniądz czysty a publicystyka mądra, z reklam banku patrzy na mnie bankrut słowa, rekrut kłamstwa, wytrzeszczając, jak to aktor, przekurwione oczy. Prezydent w stadzie kardynałów pływa wśród kału dyrdymałów, który którego, Bóg gdzie mieszka; czasem ktoś zdradzi lub zwariuje, źle się wyrazi, kraj obrazi, zakurzy w lipnym krajobrazie; a gdy ojczyzna się pogniewa, wywleka wtedy z mieszka na wierzch konstytucyjne swe narządy, sejm, trybunały, senat, sądy; i jeśli tamten zły kurzyniec sto razy klęknie i przeprosi, to tutaj, w gimnastycznej sali swe dupsko znów z rozumem scali i tak odzyska człowieczeństwo. Poetów będą zapraszali. Orkiestrę dętą, kiedy święto. Staną u żłoba, bo żałoba. A nad tym wszystkim krzyż i jastrząb, papież lub pielgrzym, albo obaj. 41 Polsko. Ojczyzno moja. Jesteś jak choroba. 42
Pobierz darmowy fragment (pdf)

Gdzie kupić całą publikację:

Pod światło
Autor:

Opinie na temat publikacji:


Inne popularne pozycje z tej kategorii:


Czytaj również:


Prowadzisz stronę lub blog? Wstaw link do fragmentu tej książki i współpracuj z Cyfroteką: