Cyfroteka.pl

klikaj i czytaj online

Cyfro
Czytomierz
00393 005828 14493155 na godz. na dobę w sumie
Pod urokiem milionera - ebook/pdf
Pod urokiem milionera - ebook/pdf
Autor: Liczba stron: 154
Wydawca: Harlequin Język publikacji: polski
ISBN: 978-83-238-8370-8 Data wydania:
Lektor:
Kategoria: ebooki >> romans
Porównaj ceny (książka, ebook, audiobook).

Starr Cimino i jej siostrom udało się stworzyć stabilny i bezpieczny dom, jakiego nigdy wcześniej nie miały. Nic dziwnego, że Starr nie umiała z niego zrezygnować nawet dla swojej wielkiej miłości, Davida Reisa, który nalegał, aby rzuciła wszystko i towarzyszyła mu w jego służbowych podróżach.
Gdy po latach David powrócił do rodzinnego miasta, uczucia między dawnymi kochankami rozbudziły się na nowo. Żadne z nich jednak tak łatwo nie zamierzało zrezygnować z dotychczasowego stylu życia…

Znajdź podobne książki Ostatnio czytane w tej kategorii

Darmowy fragment publikacji:

Catherine Mann Pod urokiem milionera Tłumaczyła Zofia Stanisławska Tytuł oryginału: Under the Millionaire’s Influence Pierwsze wydanie: Silhouette Books, 2007 Redaktor serii: Dominik Osuch Opracowanie redakcyjne: Dominik Osuch Korekta: Lilianna Mieszczańska ã 2007 by Catherine Mann ã for the Polish edition by Arlekin – Wydawnictwo Harlequin Enterprises sp. z o.o., Warszawa 2011 Wszystkie prawa zastrzeżone, łącznie z prawem reprodukcji części lub całości dzieła w jakiejkolwiek formie. Wydanie niniejsze zostało opublikowane w porozumieniu z Harlequin Enterprises II B.V. Wszystkie postacie w tej książce są fikcyjne. Jakiekolwiek podobieństwo do osób rzeczywistych – żywych lub umarłych – jest całkowicie przypadkowe. Znak firmowy Wydawnictwa Harlequin i znak serii Harlequin Gorący Romans są zastrzeżone. Arlekin – Wydawnictwo Harlequin Enterprises sp. z o.o. 00-975 Warszawa, ul. Starościńska 1B lokal 24-25 Skład i łamanie: COMPTEXTÒ, Warszawa ISBN 978-83-238-8370-8 GR – 941 ROZDZIAŁ PIERWSZY Starr Cimino od dawna odkładała zakup nowej koszulki nocnej, a teraz stała przed swoim odwie- cznym wrogiem, mając na sobie znoszony pod- koszulek z napisem ,,Beachcombers Restaurant’’. Nie zdążyła nawet wypić porannej kawy. Zamiast żelaznej zbroi musiały jej wystarczyć żelazny charakter i poczucie humoru. Wyprostowała się i z dumą stanęła w drzwiach swego drewnianego domu, który kiedyś odgrywał rolę stajni dla koni. Starr potrafiła się bronić. Po tym wszystkim, czego doświadczyła w dzieciństwie, wcześnie na- uczyła się dbać o siebie. Jednak mając przed sobą siedemdziesięcioośmioletnią sąsiadkę w podom- ce, matkę człowieka, który złamał jej serce, po- czuła się niepewnie. Walcząc z sennością, grzecznie uśmiechnęła się do gościa. – W czym mogę pomóc, pani Hamilton-Reis? – spytała i dodała w myślach: poza wrzuceniem niebieskiego barwnika do pani sadzawki z ryba- mi. Jak widać, wychowanie ciotki Libby nie zła- godziło jej rogatej duszy. ROZDZIAŁ PIERWSZY Starr Cimino od dawna odkładała zakup nowej koszulki nocnej, a teraz stała przed swoim odwie- cznym wrogiem, mając na sobie znoszony pod- koszulek z napisem ,,Beachcombers Restaurant’’. Nie zdążyła nawet wypić porannej kawy. Zamiast żelaznej zbroi musiały jej wystarczyć żelazny charakter i poczucie humoru. Wyprostowała się i z dumą stanęła w drzwiach swego drewnianego domu, który kiedyś odgrywał rolę stajni dla koni. Starr potrafiła się bronić. Po tym wszystkim, czego doświadczyła w dzieciństwie, wcześnie na- uczyła się dbać o siebie. Jednak mając przed sobą siedemdziesięcioośmioletnią sąsiadkę w podom- ce, matkę człowieka, który złamał jej serce, po- czuła się niepewnie. Walcząc z sennością, grzecznie uśmiechnęła się do gościa. – W czym mogę pomóc, pani Hamilton-Reis? – spytała i dodała w myślach: poza wrzuceniem niebieskiego barwnika do pani sadzawki z ryba- mi. Jak widać, wychowanie ciotki Libby nie zła- godziło jej rogatej duszy. 6 Catherine Mann Wiedziała, że nie powinna do nikogo chować urazy, ale jej leciwa sąsiadka od siedemnastu lat uprzykrzała jej życie i traktowała gorzej niż te cholerne rybki. Starr niedawno przyrzekła sobie, że już nigdy nie będzie spotykać się z jej synem, dziedzicem majątku Reisów. Kiedy Starr i David byli nastolatkami, chodzili na randki za piaszczyste wydmy i przez różany taras wdrapywali się do sypialni w domu Reisów. Zanim się zorientowała, Starr została sama ze zła- manym sercem. – W czym możesz mi pomóc? – podniesio- nym głosem powtórzyła Alice Hamilton-Reis. – Twoja rodzina ma się wynieść z trawnika przed moim domem. Starr patrzyła na nią zaskoczona. O jakiej ro- dzinie ona mówi? Kiedy jednak spojrzała w stro- nę posesji sąsiadki, zobaczyła trzy wozy campin- gowe. Zaparkowane były na trawniku pomiędzy zabytkową willą Hamiltonów-Reisów, właścicie- li dawnych plantacji, a jej skromnym domkiem. Tym samym wozem campingowym jeździła, za- nim uśmiechnęło się do niej szczęście i pracow- nik z ośrodka pomocy społecznej nie wyciągnął jej z matni. Otrząsnęła się ze złych wspomnień. Odgarnęła z czoła zmierzwione kręcone włosy. Widać dziś nie miała szczęścia, bo na horyzoncie pojawił się dobrze jej znany młody mężczyzna. David skutecz- nie odciągnął jej wzrok od karawanów na traw- Pod urokiem milionera 7 niku. W kilku susach pokonał stopnie prowadzące do zabytkowego domu pamiętającego czasy woj- ny secesyjnej. Dziedzic fortuny Reisów był wyso- ki i szczupły. Każdy strój wyglądał na nim ele- gancko. Tym razem miał na sobie czarne spodnie i białą koszulę, która podkreślała jego opaleniznę. Starr poczuła szybsze bicie serca. Przypomnia- ły jej się bolesne chwile sprzed dziesięciu lat, kie- dy David postawił jej ultimatum. Chciał, żeby wszystko rzuciła i wyrzekła się stabilizacji, którą z takim trudem osiągnęła. O mały włos, a by go posłuchała. Kiedy spotkali się rok temu, czuła się równie bezbronna jak przed laty. Po raz kolejny wylądowali w łóżku. David powtórzył propozy- cję, aby zostawiła dom i pojechała za nim w świat, przemieszczając się z miejsca na miejsce. Jak zwykle chciał, żeby wszystko odbyło się według jego scenariusza. Tym razem Starr nie zamierzała mu ulec, cho- ciaż od tamtej pory z nikim się nie związała. Jej życie erotyczne, podobnie jak bielizna, pozosta- wiało wiele do życzenia. Chociaż w brzuchu po- czuła znajome łaskotanie, przyrzekła sobie, że za- chowa się rozsądnie. Teraz miała na głowie inny problem. Ni stąd, ni zowąd pojawili się jej bio- logiczni rodzice. Nie patrzeć na wozy campingowe! Tylko tam nie patrzeć! – powtarzała w duchu, czując na so- bie pogardliwe spojrzenie pani Reis. David za- trzymał się przed gankiem. Był tak wysoki, że 8 Catherine Mann wzrostem zrównał się z matką i Starr, które stały przy drzwiach. – Mamo, nie powinnaś rano wychodzić na dwór. Jest wilgotno. Przez szyję miał przewieszony ręcznik, jakby przed chwilą przerwał golenie. Prawdopodobnie wybiegł z łazienki, gdy zobaczył, że matka wy- szła z domu. – Lekarz kazał ci leżeć z uniesionymi nogami, dopóki nie zacznie działać nowe lekarstwo na ciś- nienie krwi. Starr westchnęła. Na domiar złego teraz musi być grzeczna dla starej jędzy, bo inaczej matka Davida dostanie przed jej domem zawału. W uszach Starr pobrzmiewał głos ciotki Libby: Maniery! Maniery. Gorączkowo zastanawiała się, co powiedzieć. Spojrzała ponad głową Alice na horyzont. Nad brzegiem morza na poranny żer zbierały się mewy i żurawie. W oddali biły na godzinę siódmą dzwony kościoła w Charles- ton. Starr wygładziła znoszony podkoszulek, wy- obrażając sobie, że jest w swojej ulubionej dżin- sowej sukience i w butach na szpilkach z cienkimi paseczkami wokół kostek. Potrafiła stworzyć ele- gancką kreację z niczego. Nauczyła się tego w dzieciństwie, kiedy na wszystko brakowało pieniędzy. Dawno już przestała się wstydzić swo- jej przeszłości. Teraz była niezależna, prowadziła własny interes. Wraz z dwiema przyrodnimi sios- Pod urokiem milionera 9 trami zamieniły dom ciotki Libby w modną re- staurację Beachcombers. Ominęła panią Alice i stanęła na wprost byłego chłopaka. Mimo wczesnej pory wyglądał oszała- miająco. Pewnie przed chwilą wziął prysznic, gdyż mokre kosmyki jego włosów błyszczały w porannym słońcu. – Cześć, David! Twoją mama właśnie mówi- ła, że trzeba przestawić samochody mojej... – urwała, nie mogąc wykrztusić słowa ,,rodziny’’. Przestała ich uważać za rodzinę, kiedy zostawi- li ją w domu dziecka. Nie zrobili nic, aby ją stam- tąd zabrać, a mimo to nie zezwolili na jej adopcję. Pani Hamilton-Reis chwyciła syna za ramię. – Trzeba koniecznie przestawić te przyczepy! Dla niej też będzie lepiej, jeśli będą stały przy plaży, a nie obok wejścia do restauracji. Przy Davidzie pani Alice zawsze zachowywa- ła się poprawnie. Teraz jednak młoda właściciel- ka restauracji z trudem skupiała uwagę na sło- wach sąsiadki. Była poruszona spotkaniem z by- łym kochankiem. Stał tak blisko, że wyraźnie wi- działa monogram wyszyty na ręczniku. Zapach wody kolońskiej mieszał się z morską bryzą. Da- vid wdarł się do jej świata jak fale, które zagar- niały połacie piasku na plaży. Czując na sobie jego gorące spojrzenie, Starr zwróciła się do pani Hamilton-Reis: – Poproszę, żeby zaparkowali bliżej plaży. – Tak będzie lepiej, również dla ciebie, kocha- 10 Catherine Mann nie – odparła Alice, po czym poklepała syna po ramieniu. – Dziękuję, że się o mnie troszczysz. Zjem śniadanie na werandzie i obiecuję, że będę trzymać nogi w górze. Przyjdziesz? – Za chwilę! – David skinął głową. Dawniej Alice nie przepuściła żadnej okazji, aby powiedzieć Starr, że nie zasługuje na jej syna i nie zdoła odciągnąć go od realizacji marzeń. Te- raz uśmiechnęła się kwaśno i patrząc na belkę stropową nad głową Starr, westchnęła: – Cieszę się, moja droga, że doszłyśmy do po- rozumienia. Starr zmrużyła oczy. Oślepiały ją poranne pro- mienie słońca. A może to z nadmiaru emocji? Da- vid, jej rodzice, Alice Hamilton-Reis. Wszystko naraz. Starr zapomniała, jak w obecności syna Alice świetnie potrafiła udawać miłą starszą pa- nią. Nigdy nie była wobec niej niegrzeczna, ale swoją wyniosłą postawą i pogardą potrafiła ją do- tkliwie upokorzyć. Starr otrząsnęła się z dawnych wspomnień i ot- worzyła oczy. David wciąż stał na stopniach we- randy, lecz Alice już nie było. Należało szybko działać, zanim obudzą się nieproszeni goście w przyczepie i Starr będzie musiała się z nimi użerać. Na szczęście była już dorosła, prowadziła wła- sną restaurację. Wierzyła, że sobie poradzi. Mu- siała tylko spławić przystojniaka, który stał przed jej domem. Pod urokiem milionera 11 – Widzę, że wróciłeś – powiedziała. David odziedziczył po rodzicach fortunę i do końca życia mógł nic nie robić, a mimo to ciężko pracował jako cywilny pracownik Departamentu Zagranicznego Biura Śledczego. Jeździł po świe- cie, przekraczał granice, często nie ujawniając swej tożsamości. Marzył o tej pracy od dziecka. Już wtedy chciał, żeby Starr z nim jeździła, a ona wiedziała, że to niemożliwe. David wszedł po schodach i stanął obok niej. Z rękami w kieszeniach oparł się o słup podtrzy- mujący daszek. Starr pomyślała, że stoi zdecydo- wanie za blisko. – Byłem w Grecji. Pracowałem dla NATO. Tworzymy antyterrorystyczne oddziały specjal- ne. – No, proszę! Widzę, że możesz nawet mówić o tym, co robisz. Ile razy zastanawiała się, czym naprawdę za- jmuje się David? Chyba zbyt często, aby czuć się przy nim bezpiecznie. – Robisz karierę! – powiedziała. David skromnie milczał. W oddali słychać by- ło szum morza i gwar rozmów w restauracji, ale Starr całą uwagę skupiła na Davidzie. – Rozumiem, że była to jedna z tych misji, na które obiecywałeś mnie zabrać. David uniósł brwi, lekko przechylił głowę i przyjrzał się jej badawczo, ale nic nie powie- dział. Nadal potrafił czytać w jej myślach. Robił 12 Catherine Mann to z taką łatwością, z jaką rozpinał jej stanik od bikini. – Stare dzieje! – dodała, próbując ukryć zmie- szanie. – Teraz i tak nie mogłabym wyjechać. Prowadzę restaurację i mam dużo obowiązków, ale twoja praca nadal wydaje mi się dość... eg- zotyczna. Była pewna, że jej przyszywana siostra Claire z chęcią nauczyłaby się od Davida kilku przepi- sów z kuchni greckiej. W restauracji serwowały głównie dania amerykańskie, ale Claire czasem urozmaicała menu egzotycznymi potrawami. Kiedyś Starr marzyła o podróżach, ponieważ bardzo chciała poznać dzieła sławnych artystów. Nie zamierzała jednak zostać obieżyświatem. Przez pierwsze dziesięć lat życia jeździła po kraju z rodziną. Teraz najbardziej cieszyło ją, że co ra- no budzi się w tym samym miejscu, z pięknym widokiem na ocean. Jej mały domek na tyłach restauracji nie był może szczytem luksusu, ale na- leżał tylko do niej. Tu było jej miejsce. – Egzotyczna? – zdziwił się David. – Kiedyś mówiłaś, że nie chcesz opuszczać domu. Starr poczuła, że nie ma już siły udawać zimnej i opanowanej księżniczki. Miała na sobie znoszo- ny podkoszulek i czuła się podle. – Czy naprawdę warto wracać do tamtej histo- rii? David wyciągnął rękę i zdjął z jej bluzki skra- wek papierowego kwiatka. Wszystko się przeciw Pod urokiem milionera 13 niej sprzysięgło. Nie dość, że rano założyła stary podkoszulek, to na ubraniu i we włosach miała kawałki kolorowej bibuły, zupełnie jak dziecko z zerówki. David uniósł srebrny kwiatek, który był częś- cią dekoracji weselnej z przyjęcia zorganizowa- nego w restauracji. Jego uwodzicielski uśmiech jak zwykle zbił ją z tropu. Po chwili David wsa- dził jej kwiatek za ucho. Poczuła na policzku mu- śnięcie jego dłoni i natychmiast przypomniała so- bie pieszczoty sprzed roku. Musiała się opanować, nie mogła przecież znów wylądować z Davidem w łóżku tylko dlate- go, że na chwilę pojawił się w kraju. Zrobiła krok w tył. – Będę uważać na twoją matkę. Zostaw mi nu- mer telefonu. Jeśli coś się będzie działo, dam ci znać. Zamierzała zapytać go o stan zdrowia Alice, gdyż w głębi serca współczuła sąsiadce. Nie chciała jednak przedłużać rozmowy. Kiedy spę- dzali razem zbyt wiele czasu, David zaczynał ją całować i wszystko zaczynało się od nowa. – Ale z nas dzieciaki! – szepnęła do siebie. – Słucham? – spytał. – Muszę się przebrać. Mógłbyś... – nie dokoń- czyła Starr. – Dać ci spokój? Starr roześmiała się mimo woli. – Ty to powiedziałeś. 14 Catherine Mann Starr wróciła do domu i zamknęła za sobą drzwi. Spojrzała na salon udekorowany ludowy- mi ozdobami. Może ten wystrój był nieco szalo- ny, ale w jej stylu. Odetchnęła z ulgą. Udało się spławić Davida, zanim jej rodzinka zafunduje wszystkim poranne widowisko. Dziękuję, ciociu Libby, że wstawiłaś się za mną na górze, pomyślała Starr. Nie mogła jednak bez końca liczyć na wsta- wiennictwo ciotki Libby. Znała dobrze swoich ro- dziców i nie zdziwiłaby się, gdyby przed restau- racją postawili przenośną toaletę i zaczęli pobie- rać od ludzi pieniądze. Ojciec i matka wykorzy- stywali każdą okazję, żeby zarobić parę groszy. Dlaczego wciąż nazywała ich ojcem i matką? To byli tylko Frederick i Gita. Jej mamą była ciocia Libby. Pomyślała, że nie warto roztrząsać bolesnych wspomnień z dzieciństwa. Musiała wziąć się w garść, zanim David znów zechce zawładnąć jej życiem. Nie mogła zrozumieć, dlaczego los po- stawił na jej drodze znienawidzoną rodzinę właś- nie w dniu, gdy David wrócił do domu. ROZDZIAŁ DRUGI – Kiedy widzę, jak trzymasz ten pistolet z kle- jem, rozumiem, dlaczego faceci przed tobą ucie- kają – zauważyła Claire, stojąc obok przy blacie kuchennym. Nie ma to jak siostra, zawsze potrafi podciąć skrzydła, pomyślała Starr. Rozłożyła na kuchennym blacie torby z pre- zentami, świecące ozdoby oraz bibułę, z której robiła kwiatki. Na szczęście rodzina nadal spała, więc miała czas na zebranie myśli po nieoczeki- wanym spotkaniu z Davidem. Potrzebowała pół godziny, żeby się uspokoić. Kiedy jednak patrzy- ła przez okno na trzy rozklekotane przyczepy i stojącego obok lexusa Davida Reisa, trudno było oderwać się od bolesnych wspomnień. Musiała spojrzeć prawdzie w oczy – związek z Davidem należał do przeszłości i nic nie mogło go wskrze- sić. Znów podniosła wzrok na zdezelowane wozy campingowe. Siostra stała obok i dekorowała tort. Dwie pracownice podawały śniadanie go- ściom na sali. Starr wciąż nie mogła ochłonąć
Pobierz darmowy fragment (pdf)

Gdzie kupić całą publikację:

Pod urokiem milionera
Autor:

Opinie na temat publikacji:


Inne popularne pozycje z tej kategorii:


Czytaj również:


Prowadzisz stronę lub blog? Wstaw link do fragmentu tej książki i współpracuj z Cyfroteką: