Cyfroteka.pl

klikaj i czytaj online

Cyfro
Czytomierz
00059 005589 15386307 na godz. na dobę w sumie
Podolanka - ebook/pdf
Podolanka - ebook/pdf
Autor: Liczba stron: 99
Wydawca: Universitas Język publikacji: polski
ISBN: 978-832-421-072-5 Data wydania:
Lektor:
Kategoria: ebooki >> naukowe i akademickie >> słowniki
Porównaj ceny (książka, ebook (-9%), audiobook).

„Podolanka wychowana w stanie natury życie i przypadki swoje opisująca”, powieść Michała Dymitra Krajewskiego, pisarza i działacza oświatowego, a także członka Towarzystwa Przyjaciół Nauk, nawiązuje do sposobu wychowania „dziecka natury”, inspirowanego poglądami Jana Jakuba Rousseau.
Utwór przedstawia historię pewnego eksperymentu pedagogicznego, w ramach którego Hrabia postanowił wychować swoje dzieci w odosobnieniu. Po wielu latach dorosła już kobieta zostaje przywrócona cywilizacji, co daje powód do skonfrontowania natury i kultury. Postawa Podolanki staje się punktem wyjścia do przeprowadzenia krytyki norm społecznych i państwowych oraz zwyczajów ówczesnego społeczeństwa.
Powieść odbiła się szerokim echem w ówczesnych środowiskach intelektualnych. Była żarliwie dyskutowana i zawzięcie krytykowana, zwłaszcza przez grupy zdyskredytowane w tekście. Wpisała się w ówczesny dyskurs dotyczący reform społecznych, wychowania, powrotu do natury, obowiązujących norm społecznych i moralnych.

Znajdź podobne książki Ostatnio czytane w tej kategorii

Darmowy fragment publikacji:

ISBN 97883-242-1072-5 DEDYKACJA Dedykacja jest to rozumna przym(cid:243)wka autora, aby co wzi„‡ za to, ¿e napisa‡ ksi„¿kŒ. TŒ czŒ(cid:156)(cid:230) wymowy sk‡ada‡y przed tym herbarze; dzi(cid:156) jej ustawy na tym siŒ zasadzaj„, aby wystawiaj„c wielkie cnoty, a nade wszyst- ko szczodrobliwo(cid:156)(cid:230) mecenasa, da(cid:230) mu jak najlepiej pozna(cid:230), ile ceni(cid:230) powinien uczon„ pracŒ, na kt(cid:243)rej siŒ imiŒ jego mie(cid:156)ci. CzŒstokro(cid:230) jednak wdziŒczno(cid:156)(cid:230) za odebrane ‡aski bywa powodem autorowi, aby siŒ dedykacj„ wyp‡aci‡. WdziŒczno(cid:156)(cid:230) jest to piŒkny przymiot duszy, osobliwie gdy o(cid:156)wiadczenie jest now„ przym(cid:243)wk„, aby wam wiŒ- cej czyniono. Kiedy mniej by‡o autor(cid:243)w, bardziej ich powa¿ano i hojniejsi byli mecenasi, ujŒci nadziej„, i¿ ich imiona przejd„ z ksi„¿k„ do potomno(cid:156)ci. Teraz niejeden z lite- rat(cid:243)w utyskuje na to, ¿e pr(cid:243)¿no w dedykacji wys‡awia‡ szczodrobliwo(cid:156)(cid:230). Aby bez zawodu przypisa(cid:230) ksi„¿kŒ, trzeba by wprz(cid:243)d wnij(cid:156)(cid:230) w interesa i pozna(cid:230) dobrze mo¿no(cid:156)(cid:230) i hojno(cid:156)(cid:230) protektor(cid:243)w. Autorowie dzisiejsi spuszczaj„ siŒ na los; nic dziwnego, ¿e kredytorami cze- kaj„ d‡ugo przed pokojem i z r(cid:243)wnym nieukontentowa- niem, jak tamci, powracaj„ do domu. Nie chc„c doznawa(cid:230) podobnego niesmaku, chwali(cid:230) darmo nikogo nie my(cid:156)lŒ i dlatego nawet na czele dedy- kacji mojej nie k‡adŒ ¿adnego imienia. PRZEDMOWA Kto ma ma‡o do m(cid:243)wienia, a chcia‡by d‡ugo gada(cid:230), nie zaraz zaczyna od rzeczy; dlatego i ja k‡adŒ przedmo- wŒ. Ta bywa pospolicie najnudniejszym rozdzia‡em 5 ksi„¿ki, bo w niej autor to tylko pokazuje, ¿e ma wielki przymiot wieku naszego gadania d‡ugo o niczym. Przedmowy i ksi„¿ki s„ jak materie fabryczne, kt(cid:243)re coraz bardziej w podlejszym wychodz„ gatunku. Od tego czasu, jak kilka tylko g‡(cid:243)w dobrze my(cid:156)le(cid:230) poczŒ‡o, upad‡ handel g‡odnych autor(cid:243)w, bo zepsu‡ siŒ czytelnik, tak jak smak zwyk‡ siŒ psowa(cid:230) po dobrym obiedzie, i¿ krzy- wo patrzemy na niesmaczne potrawy. WywiŒd‡y literat trzyma d‡ugo rozumny sw(cid:243)j towar. Nie mog„c siŒ go pozby(cid:230) narzeka na los ludzi uczonych, a je¿eli znajdzie jaki spos(cid:243)b doci(cid:156)nienia siŒ do druku, zachwala jak mo¿e w przedmowie, obiecuj„c co(cid:156) piŒk- nego i nowego w swej ksi„¿ce. Co do mnie, nie zaostrzam ciekawo(cid:156)ci czytelnika mego, ani siŒ chwalŒ, ani upoka- rzam, ani nawet narzekam na to, jakoby przyjaciele moi wyk‡adali mi to pismo, albo ksiŒgarze mimo wiedzy podali je do druku. Pisa‡am i kaza‡am sama drukowa(cid:230), tak jak ci wszyscy robi„, kt(cid:243)rych skromno(cid:156)(cid:230) ¿ali siŒ na niedyskretnych przyjaci(cid:243)‡ i na ‡akomych ksiŒgarz(cid:243)w. To za(cid:156) by‡o mi najwiŒksz„ pobudk„, i¿ ksi„¿ka jest jak p‡e(cid:230) nasza; nie ka¿da z kobiet wszystkim podoba siŒ, ale ka¿da najdzie takiego, kt(cid:243)ry siŒ dziwi jej wdziŒkom. Gdybym chcia‡a mie(cid:230) wiele czytelnik(cid:243)w, dosy(cid:230) by by‡o po‡o¿y(cid:230) przy tytule ksi„¿ki, ¿e jest zakazana. M‡odzie¿, kt(cid:243)ra takie tylko ksi„¿ki czyta, posz‡aby jak na lep do mnie, ale nadto jestem szczera. Ostrzegam, i¿ kto lubi gorsz„ce ksi„¿ki znudzi siŒ nad moj„, bo w niej nic nie znajdzie, co by go zepsu‡o. Jakokolwiek b„d(cid:159), nie mam jednak serca spali(cid:230) co siŒ napisa‡o. Je¿eli czytelnik po- ziewa(cid:230) bŒdzie, wolno mu to¿ samo uczyni(cid:230), co by zrobi‡ z kompani„, kt(cid:243)ra go nudzi. Chocia¿ przyr(cid:243)wna‡am ksi„¿ki do p‡ci naszej, wolno(cid:156)(cid:230) jednak w obraniu nie czyni takiej zazdro(cid:156)ci jaka miŒdzy nami bywa. Niechaj- ¿e m„drzy nie narzekaj„ na wielo(cid:156)(cid:230) ksi„¿ek. Chcie(cid:230), aby samym tylko dobrze my(cid:156)l„cym wolno by‡o pisa(cid:230), jest to zak‡ada(cid:230) monopol na rozum. (cid:140)wiat uczony podzieli(cid:230) mo¿na na kilka milion(cid:243)w lu- dzi, kt(cid:243)rzy pisz„ i rozumiej„, i¿ potomno(cid:156)(cid:230) wystawia(cid:230) 6 im bŒdzie kolosy, na kilka tysiŒcy, kt(cid:243)rzy te pisma dru- kuj„ i przedaj„ i na kilkaset, kt(cid:243)rzy je czytaj„. Chce siŒ ka¿dy zabawi(cid:230), zrobi siŒ ksi„¿ka; trzeba nauczy(cid:230) kogo, zrobi siŒ druga, trzeba poradzi(cid:230), pocieszy(cid:230), zrobi siŒ trzecia i czwarta; trzeba kogo pochwali(cid:230), albo pogani(cid:230) zrobi siŒ pi„ta; trzeba je(cid:156)(cid:230), a rŒkami nie chce siŒ praco- wa(cid:230), zrobi siŒ sz(cid:243)sta, si(cid:243)dma i dziesi„ta. P. Joung w nocach swoich, rad by z niekt(cid:243)rymi ksi„¿- kami to¿ samo uczyni(cid:230), co siŒ sta‡o z bibliotek„ Alek- sandryjsk„. Prawda, ¿e tym sposobem prŒdko by siŒ (cid:156)wiat m„dry wyczy(cid:156)ci‡, ale chŒ(cid:230) pisania bŒd„c chorob„ w ludziach, trzeba by co wiek, a mo¿e i prŒdzej nowe zapala(cid:230) stosy. A do tego kraj nasz nie tak by‡ ‡atwy jak insze w paleniu pisma i ich autor(cid:243)w. Nie ma wiŒc lep- szego sposobu jako je zostawi(cid:230) molom, czas to zagrze- bie w ple(cid:156)ni, tak jak kalendarze, kt(cid:243)re z rokiem ustaj„. Przy takiej ustawicznej odmianie i konsumpcji ksi„- ¿ek, niechaj siŒ nie dziwi czytelnik, ¿e tylko tytu‡y ich znajduje odmienne. Autorowie nasi przepisuj„ jedni drugich, a inszy porz„dek s‡(cid:243)w, kt(cid:243)ry daj„ cudze rze- czy, inszy pocz„tek albo koniec czyni insz„ kombinacj„, a zatym insz„ ksi„¿kŒ. Ja sama wyznajŒ, i¿ pisz„c o so- bie, wiele my(cid:156)li bra‡am z jednego bezimiennego autora i z inszych ksi„¿ek. Niech s„dzi czytelnik ¿em dosy(cid:230) szczera, bo pospolicie o tym siŒ nic nie m(cid:243)wi. A chocia¿ ksi„¿ka moja jest jak Fedra kawka przybrana w cudze pi(cid:243)ra, mo¿e jednak bŒdzie jeszcze taki, kt(cid:243)ry j„ i z w‡a- snych nawet pi(cid:243)r odrze, a sobie przyprawi. 7 Jaki by by‡ cz‡owiek zostawiony samej naturze, jest pytanie r(cid:243)wnie po¿yteczne, jak to, o co siŒ d‡ugo mŒdr- cy k‡(cid:243)cili, aby wiedzie(cid:230), jaki by by‡ rodzaj ludzki, gdyby by‡ Adam nie zgrzeszy‡. Wiek nasz porzuciwszy szkolne spory o tym, czego nie rozumia‡, albo wiedzie(cid:230) nie m(cid:243)g‡, ma jeszcze ciekawo(cid:156)(cid:230) badania, czyli cz‡owiek zostawio- ny samej naturze chodzi‡by jak zwierzŒta na czterech nogach, albo czy by go w‡os okrywa‡ jak nied(cid:159)wiedzia i ma‡pŒ i by‡by lepszy od ludzi ¿yj„cych w spo‡eczeæst- wie. Orang-outangi i pongosy 1 s„ bohatyrowie wielu pism wieku naszego. MŒdrcy dowodz„, i¿ te stworzenia s„ godni przodkowie nasi. Czytaj„c o tym zacnym ro- dzeæstwie pismo, kt(cid:243)rego autor 2 maluje cz‡owieka w stanie natury, nie by‡am kontenta z wyprowadzenia rodu mego. Wychowana na osobnym miejscu i po wiŒkszej czŒ(cid:156)ci zostawiona naturze, umy(cid:156)li‡am opisa(cid:230) przypad- ki moje. Wiele ludzi pisa‡o o sobie; i chocia¿ to tylko czytamy, co chcieli aby nas dosz‡o, ukrywaj„c co nagan- nego by‡o, przekonany jednak bŒdzie czytelnik, i¿ wstyd bynajmniej by miŒ nie wstrzyma‡ wyzna(cid:230), ¿em by‡a pon- gosem, albo ourang-outangiem chodz„cym na czterech nogach, gdyby prawda by‡a, co mŒdrcy nasi pisz„. Urodzi‡am siŒ na Podolu, w tej czŒ(cid:156)ci wojew(cid:243)dztwa, kt(cid:243)ra odpad‡a od Polski. Ch‡opka daleko od wsi maj„ca chatŒ, karmi‡a miŒ do lat dw(cid:243)ch skoæczonych, pilnie przestrzegaj„c tego, abym nigdy nie s‡ysza‡a m(cid:243)wi„cych. Przyszed‡szy do rozumu, obaczy‡am siŒ w wielkiej piw- nicy z dzieciuchem jednego prawie co i ja wieku. Ta piwnica by‡a murowana, woko‡o obita blach„ ¿elazn„, maj„c cztery okna u g(cid:243)ry, przez kt(cid:243)re tyle wchodzi‡o (cid:156)wiat‡a, ile potrzeba by‡o, aby dobrze rozezna(cid:230) rzeczy. 8 Poczwara jaka(cid:156), sk(cid:243)r„ twarz i cia‡o okryte maj„ca, raz na dzieæ wchodz„c do nas na czterech nogach, na- uczy‡a nas w dzieciæstwie szuka(cid:230) po¿ywienia w koszy- ku, kt(cid:243)ry siŒ spuszcza‡ z g(cid:243)ry. Nap(cid:243)j mieli(cid:156)my w wa- nience, kt(cid:243)ra tak¿e co dzieæ podnosi‡a siŒ i spuszcza‡a z odmienion„ wod„. PrzepŒdzili(cid:156)my wiek nasz dziecinny skacz„c, biega- j„c i igraj„c z sob„. NajwiŒksza rado(cid:156)(cid:230) by‡a natenczas, kiedy siŒ spuszcza‡ koszyk. Mogli(cid:156)my ju¿ wzajemnie my(cid:156)li nasze t‡umaczy(cid:230). Niewielkie poznanie, ma‡o po- trzebowa‡o s‡(cid:243)w do wyra¿enia my(cid:156)li. Sk‡onienie r(cid:243)¿ne g‡ow„, oczami, rŒkami i nogami by‡y mow„ nasz„, a cze- go temi znakami trudno by‡o okaza(cid:230), g‡os formowa‡ s‡o- wa po prostu wydane z gard‡a, kt(cid:243)rych u‡o¿enie by‡o na kszta‡t niemi‡ego pisku niekt(cid:243)rych zwierz„t. M‡odzieniec, kt(cid:243)regom nazywa‡a Ao, co znaczy‡o w na- szym jŒzyku kochanek, przyszed‡szy do lat oko‡o dwu- dziestu pocz„‡ mi o(cid:156)wiadcza(cid:230) przyja(cid:159)æ swoj„. Co(cid:156) nas zastanawia‡o patrz„c na siebie, ale serca nasze czyste nie znajdowa‡y nic nieprzystojnego w tym, co nam da‡a natura. Podobni do owych dzieci, kt(cid:243)re ¿yj„c w stanie niewinno(cid:156)ci nie znaj„ jeszcze wstydu, bawi„ siŒ z sob„ i z matk„, bij„ siŒ wzajemnie i takie ¿arty robi„, jakie by obra¿a‡y ludzi, kt(cid:243)rym wstyd i poznanie ka¿e odwraca(cid:230) albo mru¿y(cid:230) oczy. Wielkie pomieszanie sprawowa‡am memu Ao, kt(cid:243)ry wzajemnie czyni‡ miŒ czasem niespokojn„. Czego(cid:156) nam nie dostawa‡o do naszego uszczŒ(cid:156)liwienia. Ja czŒsto- kro(cid:230) zblad‡am, a biedny Ao zdawa‡ siŒ smutny. W tym stanie bŒd„c raz d‡u¿ej przyst„pi‡ Ao do mnie i pocz„‡ mi nad zwyczaj przyja(cid:159)æ sw„ o(cid:156)wiadcza(cid:230). Porzuci‡am go, widz„c, i¿ koszyk (co siŒ dot„d nigdy nie trafia‡o), drugi raz dnia tego spuszcza‡ siŒ. Zamiast po¿ywienia znale(cid:159)li(cid:156)my wodŒ rumian„, kt(cid:243)ra by‡a tak s‡odka i smaczna, ¿e(cid:156)my j„ oboje wypili. W kr(cid:243)tkim czasie sen nas nadzwyczajny opanowa‡. Obudzona nazajutrz oba- czy‡am piwnicŒ krat„ przez (cid:156)rodek przedzielon„ i nas od‡„czonych od siebie. Ta odmiana trwogŒ jak„(cid:156) w oboj- 9
Pobierz darmowy fragment (pdf)

Gdzie kupić całą publikację:

Podolanka
Autor:

Opinie na temat publikacji:


Inne popularne pozycje z tej kategorii:


Czytaj również:


Prowadzisz stronę lub blog? Wstaw link do fragmentu tej książki i współpracuj z Cyfroteką: