Cyfroteka.pl

klikaj i czytaj online

Cyfro
Czytomierz
00122 004820 14643085 na godz. na dobę w sumie
Póki my żyjemy... Tradycje insurekcyjne w myśli polskiej - ebook/pdf
Póki my żyjemy... Tradycje insurekcyjne w myśli polskiej - ebook/pdf
Autor: Liczba stron: 335
Wydawca: Muzeum Powstania Warszawskiego Język publikacji: polski
ISBN: 978-83-60142-78-3 Data wydania:
Lektor:
Kategoria: ebooki >> naukowe i akademickie >> historia
Porównaj ceny (książka, ebook, audiobook).

„Rację mają ci, którzy wskazują, i tradycja insurekcyjna przypomina o tragizmie losów narodu polskiego, którego niezależny byt państwowy przekreślono po raz pierwszy pod koniec XVIII wieku, po raz drugi w 1939 roku, po raz trzeci zaś w latach 1944-45. Powstania świadczą o gwałtach zadawanych nam przez sąsiadów i o upadku wartości w Europie, skoro w jej centrum pozbawiono elementarnego prawa do niepodległości wspólnotę o tak wspaniałej i długiej historii.(…) Sąd nad tradycja insurekcyjną jest więc zarazem sądem nad kondycją narodu polskiego na różnych etapach jego rozwoju, sądem nad jego elitami, ale i nad całym społeczeństwem”. Ze wstępu, Jacek Kloczkowski.

Znajdź podobne książki Ostatnio czytane w tej kategorii

Darmowy fragment publikacji:

Póki my żyjemy... Póki my żyjemy... Tradycje insurekcyjne w myśli polskiej pod redakcją Jacka kloczkowskiego waRszawa 2004 projekt graficzny serii i okładki Wojciech Sobolewski, officium.pl skład i łamanie Iwona Zielińska ilustracja na okładce Leon Michalski © Copyright by Muzeum Powstania Warszawskiego, 2004 druk eFekT isBN 83-920303-5-4 Spis treści Jacek kloczkowski Wprowadzenie TRaDYcJa iNsURekcYJNa DoBY zaBoRÓw Tomasz merTa Konfederacja barska – odnowienie polskiego republikanizmu Jacek kloczkowski Polscy konserwatyści wobec tradycji insurekcyjnej – dziewiętnastowieczne dylematy włodzimierz Bernacki Przedstawiciele liberalizmu polskiego wobec irredenty narodowej BarBara sToczewska Polscy socjaliści wobec tradycji powstańczych oraz idei narodowowyzwoleńczych krzyszTof kawalec Narodowa demokracja wobec tradycji powstań narodowych DOŚWIADCZENIE OKUPACJI i PowsTaNia waRszawskiego Jacek Trznadel Powstanie o ukrytym celu – Warszawa 1944 7 13 37 49 61 85 105 5 spis treści wiesław Jan wysocki Kociół katolicki w Polsce wobec Powstania Warszawskiego Paweł rodak Bohaterstwo samoświadome siebie. O postawie pokolenia wojennego macieJ korkuć Smak zwycięstwa? 63 dni Powstania Warszawskiego z perspektywy okupowanej Małopolski rafał HaBielski Zawieszona irredenta. Emigracja wobec Powstania Warszawskiego TRaDYcJa iNsURekcYJNa i PRl łukasz kamiński Mit insurekcyjny w PRL (1956-1989) andrzeJ werner Patrioci i szydercy PioTr nowak Wydarzenie pierwszej Solidarności w świetle „Rewolucji moralnej” Edwarda Abramowskiego rafał maTyJa Solidarność – przerwanie Polskiej tradycji insurekcyjnej? TRaDYcJa iNsURekcYJNa DzisiaJ Paweł skiBiński Znaczenie tradycji insurekcyjnych dzisiaj arkady rzegocki Z tej mąki (jednak) będzie chleb micHał szułdrzyński Tradycja insurekcyjna w III Rzeczpospolitej 6 133 161 179 195 219 231 247 259 275 293 305 Jacek kloczkowski Wprowadzenie działalność muzeum Powstania warszawskiego powinna przywrócić polskiej tradycji insurekcyjnej należne jej miejsce w życiu społecznym, kulturalnym i naukowym iii rzeczpospolitej. w ostatnich latach była ona przedmiotem namysłu jedynie nielicznych badaczy, publicystów oraz garstki pasjonatów dziejów ojczystych, którzy nie poddają się trendom uznającym zainteresowanie rodzimą historią za anachro- nizm. o powstaniach wciąż uczy się w szkołach, ale dla kolejnych wchodzących w dorosłe życie pokoleń Polaków, poczynają one być szybko wymazywanymi z pamięci suchymi faktami, nie wywołujący- mi emocji należnych tak doniosłym w życiu narodu wydarzeniom. wypada żałować, że nie wykorzystaliśmy szansy, aby po półwieczu propagandowej ofensywy komunistów, rozbić stereotypy związane z insurekcjami XViii i XiX w. oraz ukazać prawdziwy obraz zrywów wieku XX, które zostały przez cenzorów i propagandzistów z Prl po- traktowane szczególnie brutalnie. Tradycja insurekcyjna znakomicie bowiem nadaje się, aby poprzez jej popularyzowanie, zachęcać do po- znawania historii narodu i szukania w niej inspiracji do rozwiązywa- nia współczesnych dylematów polskiej polityki i codziennego życia. sceptyk i prześmiewca mogą podważać sens zajmowania się wydarzenia- mi sprzed kilkudziesięciu i więcej lat. Próbę wskrzeszenia zainteresowania 7 jacek kloczkowski tradycją insurekcyjną uznają zapewne za chęć wywołania upiorów narodowej martyrologii, która w ich przekonaniu zasługuje na po- tępienie lub przynajmniej zignorowanie w dobie ponowoczesnej. Tymczasem z kilku powodów tradycja ta winna pozostać ciągle żywa. Po pierwsze, wymaga tego od nas patriotyczny obowiązek, szacunek dla wielu pokoleń Polaków, którzy pracowali na rzecz ojczyzny, gdy ta była zniewolona. Po drugie, poznając tradycję insurekcyjną, odnaj- dujemy wzorce postaw obywatelskich, które winny być pielęgnowane i upowszechniane, aby uszlachetniały nasze życie publiczne i codzien- ne „bycie Polakiem”. Po trzecie, z losów powstańczych można wy- ciągnąć niezwykle inspirującą lekcję polityczną. Jest bowiem uderza- jące, jak interesująca, wieloaspektowa i wciąż w wielu punktach aktualna pozostaje refleksja polskich myślicieli z XiX i XX w. na temat insurekcji. rację mają ci, którzy wskazują, iż tradycja insurekcyjna przypomina o tragizmie losów narodu polskiego, którego niezależny byt państwo- wy przekreślono po raz pierwszy pod koniec XViii w., po raz drugi w 1939 r., po raz trzeci zaś w latach 1944-45. Powstania świadczą o gwałtach zadawanych nam przez sąsiadów i o upadku wartości w europie, skoro w jej centrum pozbawiono elementarnego prawa do niepodległości wspólnotę o tak wspaniałej i długiej historii. Tradycja insurekcyjna zachęca do kultu bohaterów, którzy zapisali chlubne karty w dziejach każdego zrywu. zarazem jednak refleksja o powsta- niach uświadamia także błędy, jakie Polacy popełniali, wewnętrzne słabości i negatywne cechy narodowe, które doprowadziły do upadku i rzeczpospolitej, przejawiały się w XiX i XX w., i w różnym stopniu i w różnych okolicznościach ujawniają się także dziś. sąd na tradycją insurekcyjną jest więc zarazem sądem nad kondycją narodu polskiego na różnych etapach jego rozwoju, sądem nad jego elitami, ale i nad całym społeczeństwem. 8 Wprowadzenie niniejszy tom nie jest historią polskich powstań, nie oddaje też z pewnością całej złożoności tradycji insurekcyjnej. Jego celem jest przybliżenie czytelnikom kilku ważnych a nie dość dobrze znanych zagadnień i zainspirowanie ich do dalszych własnych poszukiwa- niach i kolejnych lektur. w pierwszej części książki ukazane zostały dylematy myślicieli i polityków doby zaborów, reprezentujących różne obozy ideowe i z tej przyczyny bardzo zróżnicowany stosunek do powstań XViii i XiX w. w części drugiej prezentujemy teksty poświęcone Powstaniu warszawskiemu, traktujące zarówno o jego przebiegu i bohaterach, jak też o ocenach, które formułowano na jego temat podczas trwania walk i po wojnie. w części trzeciej znajdują się artykuły przedstawiające dylematy insurekcyjne czasu Prl-u, przez lata skutecznie wypychane z oficjalnego obiegu przez komunistyczną cenzurę. książkę zamykają szkice, których autorzy snują refleksję nad znaczeniem tradycji powstańczych w iii rzeczpospolitej. w grudniu 2003 r. Biuro Pełnomocnika ds. Budowy muzeum Po- wstania warszawskiego zorganizowało w stolicy konferencję Tradycje insurekcyjne w myśli polskiej XX wieku, nad którą merytoryczną pieczę sprawował dr dariusz gawin. Prezentowane w tomie teksty łukasza kamińskiego, marka korkucia, Piotra nowaka, Pawła rodaka, Jacka Trznadla i andrzeja wernera, rozwijają wątki wystąpień wygłoszo- nych na warszawskiej sesji. Pozostałe artykuły mają przyczynić się do jeszcze bardziej urozmaiconego ukazania fascynującego zjawiska, jakim jest polska tradycja insurekcyjna. Jacek kloczkowski 9 10 TRaDYcJa iNsURekcYJNa DoBY zaBoRÓw 11 12 Tomasz merTa Konfederacja barska – odnowienie polskiego republikanizmu w potocznej świadomości istnieją, jak się wydaje, dwa obrazy konfede- racji barskiej. w pierwszym jawi się ona jako kolejne ogniwo w pętają- cym Polskę łańcuchu anarchicznych, antykrólewskich rokoszy szlache- ckich. obraz ten jest pochodną innego wizerunku – skonstruowanego w oświeceniowej publicystyce sarmackiego wstecznika, uosabiającego wszelkie możliwe wady, które racjonalistyczni modernizatorzy pragnę- liby wykorzenić1. drugi obraz – szlachetnych bojowników bez skazy, wprawiających się w specyficznej polskiej sztuce przemiany militar- nych klęsk w moralne zwycięstwa – czerpie swą moc z imaginacji ro- mantycznych poetów. Pierwszy z nich jest negatywny w samym swoim założeniu, drugi bardzo długo był pozytywny, takim jednak być przestał w chwili, gdy wykorzenienie romantycznych odruchów uznano za wa- runek sine qua non nowoczesnego polskiego społeczeństwa. Tym samym konfederacja stała się podwójnym, bo i sarmackim, i romantycznym, anachronizmem i jako taka nie wydaje się wdzięcz- nym tematem studiów. w dodatku jako zdarzenie historyczno- -militarne także nie może dostarczyć najmniejszej choćby satysfakcji – wręcz przeciwnie, trudno o doświadczenia bardziej przykre i gorz- kie. „straszne są dzieje konfederacji Barskiej – pisał niestrudzony ba- dacz jej dziejów, władysław konopczyński. – ciężkie zadanie już nie tylko dla pamięci i myśli, ale dla serca historyka wczytywać się w te 13 tomasz merta pyszne, urągliwe, zawsze zwycięskie raporty siepaczy rosyjskich, wę- drować po pobojowiskach, rachować trupy, łowić pogłoski o naszych zwycięstwach, które prawie zawsze okazują się tendencyjnym wymy- słem... co za strategia, co za wojownicy, co za politycy!”2 mimo wszystko jednak konfederacja barska zasługuje na naszą uwagę, już to jako jeden z istotniejszych, może nawet przełomowych momentów w dziejach świadomości narodowej, już to ruch, w którym jak w powiększającej soczewce zobaczyć można sporo elementów składających się na polski sposób pojmowania polityki i działania w sferze publicznej. z pewnością nie wszystkie spośród tych elemen- tów zasługują na pochwałę czy sympatię, wszystkie jednak są w tym sensie ważne, że pozwalają zrozumieć pewne istotne cechy polskiej wspólnoty politycznej. Konfederacja romantyczna romantyczny mit do tego stopnia przesłonił samą konfederację, że od niego właśnie wypada zacząć. Jego początkiem jest pochodzący z 1833 r. tom Pieśni Janusza wincentego Pola. Te niezwykle popularne w okresie zaborów utwory3 nie tylko opiewały żołnierzy dopiero co stłumionego powstania, ale budowały także pewien klarowny ciąg tradycji niepod- ległościowej, w którym insurekcję kościuszkowską, legiony i Powstanie listopadowe poprzedzała właśnie konfederacja barska. konfederacja jest nie tylko początkiem walki narodu o utraconą wolność, wzorem dla wszystkich późniejszych zrywów, ale także czasem próby dla dusz i charakterów. kto przeszedł przez ogniową próbę konfederacji, kto ośmielił się wystąpić zbrojnie przeciw moskwie, ten stał się niezłomnym patriotą, zawsze gotowym, by znów wyruszyć w pole, a gdy sił już nie staje – chociaż pobłogosławić wyruszających. w tym sensie konfedera- cja nie jest u Pola jedynie pięknym lecz martwym wspomnieniem, ale 14 konfederacja barska – odnowienie... pozostaje wciąż żywym doświadczeniem przekazywanym przez posta- rzałych konfederatów. u Pola pojawiają się więc w efekcie „...dwa typy literackie o ogromnej doniosłości w dziejach świadomości narodowej. To typ rycerza i typ starego szlachcica. rycerza, kiedy się przedstawia konfederację barską. starego szlachcica, kiedy się ją wspomina”4. kon- federat jest prostym szlachcicem, o umyśle może niezbyt wyrafinowa- nym, ale za to o szlachetnych odruchach: wiedzie proste życie, wyznaje prostą wiarę, dąży do prostych celów. mówiąc najkrócej jest człowie- kiem „dziarskim” – to słowo będące ulubionym rymem romantycznym do „barski” dobrze oddaje tę prostoduszną, choć przecież wzruszającą figurę. człowiek dziarski nie ma głowy do analizy czy pogłębionej re- fleksji – jego wspomnienia są raczej rzewne niż przenikliwe. Ten sposób widzenia konfederacji wzmocniony i utrwalony w naszej literaturze przez Henryka rzewuskiego5 nie jest w romantyzmie jedyny, choć pewnie wśród czytelników najbardziej popularny. zamiast jednak lekcji patriotyzmu udzielanej przez dziarskiego szlachcica można próbo- wać rozszerzyć sens konfederacji, uogólnić jej znaczenie, tak aby stała się czymś więcej niż jedynie początkiem walk o niepodległość – uczynić ją zdarzeniem wyjątkowym, trwale zmieniającym historię. zaczątki takiego myślenia obecne są już w sławnych słowach mochanckiego: „konfedera- cja barska jest to tak śliczny ustęp dziejów polskich, że zasięgając pamięcią owe czasy, dostatecznie wydziwić się nie możemy, dlaczego dotąd żaden pisarz, ani obcy, ani krajowy, tej prawdziwie poetyckiej i bohaterskiej epoki nie ukazał w kształcie historycznej wieści, historycznego romansu? Jakie charaktery! Jakie figury! Jak się w działaniu rycerzy tamtego czasu, w ich przedsięwzięciach, które najczęściej zamierzonego nie dochodziły kresu, toż w przełamywaniu małymi siłami wielkich przeszkód, wyrażał i jawnie, jaśnie wybijał duch i majestat konającego śród przeciwieństw narodu! nigdy zniewaga, wyrządzona obcą przemocą wolnemu ludowi, świetniej zemszczoną nie była. nigdy w upadku rzeczy publicznej pięk- niej cnoty obywatelskie nie zajaśniały”6. 15 tomasz merta niezależnie od praktycznego celu, jaki przyświecał autorowi Po- wstania narodu polskiego przy wydaniu tak entuzjastycznej opinii (zawstydzenie powstańców roku 1830, którzy zdaniem mochnackiego mieli lepsze warunki i większe szanse niż konfederaci, lecz mniej od nich dzielności) konfederacja barska staje się pod jego piórem symbo- lem wielkości ducha dawnej rzeczypospolitej, ruchem wyrażającym uniwersalne cele – sprawiedliwą obroną wolnego ludu przed despo- tycznym agresorem. zderzenie polskiej wolności z despotyzmem powraca, i to z większą jeszcze siłą, jako figura interpretacyjna konfederacji w paryskich pre- lekcjach adama mickiewicza, gdzie „konfederacja inicjuje mesjaniczny stan konfliktu między misją wolnościową narodu polskiego a porząd- kiem politycznym europy”7. konfederaci stają w swej walce przeciw zmurszałej europie absolutnych władców. ich czyn tym większą ma wartość, że są skazani na klęskę. do boju wiedzie ich więc nie nadzieja, ale powinność, obywatelska cnota, która pozwala przezwyciężyć zwykły ludzki lęk. klęska konfederatów nie jest jednak tylko manifestacją siły ludzkiego ducha i szaleńczej determinacji – jest zarazem zaczątkiem przyszłego odrodzenia, bo w historię wpisany jest triumf idei, w imię której giną konfederaci. nic więc dziwnego, że rycerze rewolucyjnej idei wolności ludów budzą tak wielki przestrach i gniew tyranów: „... pierw- szy to raz królowie zadrżeli na widok źle uzbrojonych i źle dowodzo- nych garstek wojska i zatrwożyli się widząc, że ich systemat równowagi europejskiej i sankcji pragmatycznej jest zagrożony. królowie połączyli się, by zniszczyć ideę”8. konfederacja jest dla mickiewicza ruchem zno- szącym odrębność etyki i polityki (czy raczej podporządkowującym ściśle politykę moralności), ruchem zbawczym dla Polski, ale także zwiastunem wolności europy9. Tym samym związek barżan wpisany zostaje w zbawczą historię świata – dzieje polskiego mesjanizmu10. Podobnie widzi barżan Juliusz słowacki, dla którego konfederaci to piękni straceńcy, nieustraszeni pomimo wszystkich upokorzeń, ciosów 16 konfederacja barska – odnowienie... i klęsk. konfederacja jest figurą polskiego losu – poczynając od mężnej walki o wolność, przez dotkliwe klęski, aż do zamykającej każdy epizod powstańczy martyrologii zesłańców. ale jest zarazem czymś więcej – walką świętych duchów w najważniejszej, bo świętej wojnie11. Błędem byłoby sądzić, że romantyczny obraz konfederacji nie znajduje oparcia w jej dziejach – niemniej jednak jest to obraz tyleż sugestywny, co mylny. krzysztof koehler nazwał kiedyś romantyczną interpretację sarmatyzmu „cepelią narodową”12 i coś istotnie jest tu na rzeczy. konfederacja romantyków zdaje się tak szlachetna, tak piękna, tak wolna od wszelkich skaz, że od rzeczywistej konfederacji dzieli ją dystans równie wielki jak dzieła artystów ludowych od masowo wy- twarzanych produktów „ludowych”. wszystko bowiem można o kon- federacji barskiej powiedzieć, ale nie to, że jest jednolita, wewnętrznie spójna i zawsze szlachetna13. nade wszystko należy zwrócić uwagę na błąd kryjący się już w romantycznym założeniu – konfederaci nie roz- poczynają wcale walki jako straceńcy szukający pięknej klęski. konfe- deracja jest nade wszystko ruchem politycznym, który z pomocą po- litycznych i militarnych środków chce zrealizować swoje cele i niemal do końca wierzy w szansę ich urzeczywistnienia. walczy o zwycięstwo tu i teraz (i wierzy w to, że jest ono możliwe), a nie o zwycięstwo w wy- pełniających się w przyszłości zmaganiach duchów. Idea konfederacji konfederacja barska często – i jak się wydaje do pewnego stopnia zu- pełnie słusznie – opisywana jest jako moment przejścia od sarmackiego ruchu stanowego do nowoczesnego patriotyzmu, moment, w którym rozpoznanie ogólnego interesu narodowego usuwa w cień dawne par- tykularne cele. „Przysięgli sobie wierność, miłość, posłuszeństwo – pisze konopczyński – i stanęli na placu z Boga ordynansu. i odtąd nie ma już 17 tomasz merta spokoju dla uśpionych sumień, ukazuje się jasny drogowskaz moralny, rośnie i potężnieje poczucie, że jest rzecz świętsza niż złota wolność i for- tuny szlacheckie – a jest to rzeczpospolita”14. Jeśli jednak spojrzeć na konfederację pod nieco innym kątem, do- strzec można coś zgoła innego – nie zerwanie ciągłości z tradycjami politycznymi i rzeczypospolitej, ale właśnie odnowienie XVi- i XVii- wiecznego republikanizmu. Ten republikanizm – zdawać by się mogło zdruzgotany ostatecznie w czasach saskich – trwał jednak w uśpieniu, by przebudzić się w Barze. okazało się bowiem, że na trwałe nazna- czył on polski sposób przeżywania tego, co polityczne, tak że nowa, tragiczna sytuacja również musiała być zinterpretowana w języku tradycyjnego republikanizmu15. Przez konfederację w polskiej tradycji rozumiano początkowo zwią- zek osób przynależących do jednego stanu (szlacheckiego czy miesz- czańskiego), które solidarnym wystąpieniem upominają się o spełnie- nie ich żądań. z czasem szczególnego znaczenia nabrały konfederacje zawiązywane w okresach bezkrólewia. stawały się one gwarantem po- koju społecznego i zewnętrznego bezpieczeństwa, a także substytutem władzy – przede wszystkim sądowniczej. sądy wymierzające sprawied- liwość w imieniu władcy z natury rzeczy traciły prawomocność wraz z jego śmiercią, zastępowały je zaś działające pod węzłem konfederacji sądy kapturowe. Popularność konfederackiego mechanizmu zwiększało także utarcie się zwyczaju podejmowania decyzji przez władze konfede- racji większością głosów – rzecz nie bez znaczenia zważywszy na nieko- rzystną ewolucję zasady jednomyślności w polskim parlamentaryzmie. konfederacje zawiązywały się nie tylko w czasie bezkrólewia – mogły mieć za cel wsparcie króla (konfederacja przy królu), albo też wymusze- nie na nim pewnych ustępstw, przywilejów czy decyzji (konfederacja przeciw królowi). konfederacja, której programu król nie zaakcepto- wał, stawała się rokoszem. w XViii wieku – choć chętnie wykorzysty- wano konfederacki mechanizm, zwołując skonfederowane sejmy bez 18 konfederacja barska – odnowienie... zawiązywania konfederacji – konfederację zaczęto postrzegać przede wszystkim jako element anarchiczny, instytucję destrukcyjną dla sta- bilności państwa. sejm niemy (1717 r.) podjął nawet decyzję o zakazie konfederacji, pozostała ona jednak martwą literą. zdecydowała o tym tyleż zapaść polskiego państwa, co i siła politycznej tradycji, której wy- razem była idea konfederacji16. konfederacja nie była tylko – jak widział ją choćby stanisław konar- ski – złem koniecznym, niemożliwym do wyrugowania z powodu „nie dochodzenia” sejmów, ale także elementem spajającym republikańską konstrukcję i rzeczypospolitej. każde państwo oprócz ustanowienia reguł swojego funkcjonowania na czas zwykły, musi liczyć się z poja- wieniem się sytuacji wyjątkowej, która może zagrozić jego istnieniu. stan wyjątkowy wymaga zastosowania wyjątkowych środków, niekiedy przeciwstawnych owym „zwykłym” regułom. owych specjalnych środ- ków nie można w dodatku skodyfikować w ramach prawa obowiązu- jącego w stanie normalnym, bo zagrażający państwu stan wyjątkowy może przybierać różne, z reguły nieprzewidywalne formy. stan wyjąt- kowy jest więc zawsze krokiem w nieznane – dlatego kluczową kwestią staje się określenie, kto rozstrzyga o tym, czy taki stan rzeczywiście za- istniał i kto ma prawo do zawieszenia obowiązujących norm zwykłych i ustanowienia wyjątkowych. Problem ten, jak dowodził carl schmitt, wiąże się bezpośrednio ze sprawą suwerenności, bo uczynić to wszystko ma prawo tylko ten, kto jest dysponentem suwerennej władzy. konfede- racja – przymierze obywatelskie – jest w istocie potwierdzeniem tego, że to obywatele są suwerenem rzeczypospolitej. michał wielhorski, jeden z najbardziej aktywnych (w sferze idei, zaznaczmy) konfedera- tów pisał: „forma rządu naszego dozwala związku myśli, mowy i sił obywatelów w przykrych, trudnych rzplitej okolicznościach, lecz te raz upłynione albo do należytych karbów przywiedzione, stan gwał- towny rzplitej do dawnej przywracają formy”17. obywatele zawiązując konfederację nie występują przeciwko konstrukcji ustrojowej i prawom 19 tomasz merta rzeczypospolitej, bo „stan gwałtowny” już je w istocie zniweczył. można by powiedzieć, iż stan wyjątkowy likwiduje państwo stworzone przez wspólnotę polityczną, ale nie samą wspólnotę – jej przetrwanie zależy od zdolności do przezwyciężenia tego stanu i przywrócenia normal- nych form ustrojowych. Ten rozpad dotychczasowej formy państwowej uwidacznia się w konfederacji barskiej w konieczności zawarcia nowej unii przez skonfederowane narody Polski i litwy – unia zawiązana w stanie pokoju utraciła bowiem swoją moc. konfederacja jest przymierzem obywateli „na ratunek ojczyzny, wiary i wolności praw i swobód narodowych do upadku nachylonych podźwignienia zgromadzonych”18, zawiązanym formalnie przez pod- pisanie aktu związku. Przymierze to czerpie swoją legitymację z zasa- dy suwerenności obywateli, jak i z ich właściwego osądu sytuacji, ze zdolności do rozpoznania stanu wyjątkowego – aby być prawomoc- nym nie musi więc mieć wcale charakteru powszechnego. „liczba za- łożycieli związku – stwierdza konopczyński – nie jest rzeczą istotną, wystarczy nawet kilkunastu ludzi, ale muszą być między nimi posesjo- naci danej ziemi i sam akt musi zasadniczo odbywać się w kraju, nie za granicą”19. legitymizację konfederacji potwierdzają akcesy kolejnych obywateli i ustanie funkcjonowania niektórych instytucji publicznych właściwych czasowi zwykłemu – np. sejmików czy sejmu. konfederacja jest odpowiedzią na zagrożenie ze strony centrum, bo też sama w sobie jest instytucją zdecentralizowanej, federacyjnej re- publiki. dobrze poświadcza ten fakt sposób jej powstania – najpierw zawiązują się konfederacje partykularne, odwzorowujące podział ziem republiki, później zaś dopiero tworzy się konfederacja generalna, która jednoczy cały ruch20. Takie rozwiązanie pochwalał Jean Jacques rousseau, w napisanych na prośbę wielhorskiego Uwagach o rządzie polskim. zestawił on ze sobą dwa republikańskie rozwiązania prob- lemu stanu wyjątkowego – rzymską dyktaturę i polską konfederację, wskazując na przewagę tej drugiej: „...dyktatura zupełnie sprzeczna 20 konfederacja barska – odnowienie... z ustawodawstwem rzymskim i duchem ustroju, w końcu je znisz- czyła, konfederacje natomiast, będąc jedynie środkiem wzmocnienia i przywrócenia ustroju wstrząśniętego wielkimi wysiłkami, mogą rozciągnąć i wzmocnić rozluźnioną sprężynę państwa, ale nigdy nie mogą jej zerwać”21. wyższość konfederacji objawia się więc w jej re- publikańskim charakterze. dyktatura broniąca republiki zarazem ją niszczy, jest bowiem strukturalnie przeciwna zasadzie republikańskiej, konfederacja natomiast nie jest zaprzeczeniem republiki lecz specy- ficznym jej przeorganizowaniem w warunkach stanu wyjątkowego22. konfederacja – pomimo anarchizujących form, jakie nierzadko przybierała – z pewnością nie jest stanem bezprawia, zawieszeniem po- rządku w imię bezładu. idzie raczej o ustanowienie nowego ładu – z ko- nieczności tymczasowego, tak jak tymczasowy jest sam byt konfedera- cji – w miejsce tego, który utracił swoją moc organizowania społecznej i politycznej rzeczywistości. uderzające jest przywiązanie konfederatów do idei prawa, nieustanne podkreślanie legalności ich działań23. konfe- deracja przeważa nie z powodu swej siły, lecz dlatego, że jest prawomoc- ną odpowiedzią wspólnoty na stan wyjątkowy. Ten fakt mocno podkre- śla w swym fundamentalnym dziele konopczyński: „... nie zdziwi nas opinia, jaką dumouriez wydał zaraz po zetknięciu się z generalnością, że nie masz nic legalniejszego jak jej akta, ani późniejsza jego opinia, skreślona przed odjazdem, że Pac i Bohusz są entichés przesądem, jako- by od ich aktów zależało zbawienie Polski. nie może być dwóch zdań: to nie był żaden chaotyczny status violentus, żadna »kupa słowiańska«, to ujawniło się swoiste polskie prawo konfederacyjne”24. Powstawanie tego prawa – w niewielkim przecież stopniu skodyfi- kowanego – nie daje się sprowadzić do repetycji tradycyjnych konfe- derackich rozwiązań, choć rzecz jasna miały one ogromne znaczenie (poczynając od podziału władzy między marszałków i regimentarzy, a na sądownictwie kapturów kończąc). decydującym kryterium pozwalają- cym rozstrzygać, co powinna normować konfederacja, czy też, jaki zakres 21 tomasz merta władzy ma być jej przypisany, był cel działań obywatelskiego przymierza – przywrócenie takiego stanu rzeczy, który sami konfederaci uznaliby za właściwy, czyli normalny25. władza stanu wyjątkowego nie jest przecież władzą ustanowioną na pustyni stanu natury. w państwie, choć z punktu widzenia konfederatów znajdującym się w „stanie gwałtownym”, wciąż działają różnego rodzaju instytucje i prawa. niepodobieństwem byłoby uznać, ze wszystkie one tracą naraz swą moc. rozwiązanie, które w tej sytuacji zostaje przyjęte, jest tyleż niedookreślone, co i praktyczne: konfe- deracja tworzy nowy system władz marszałków i regimentarzy (organem przedstawicielskim, pełniącym funkcje ustawodawcze i wykonawcze staje się z czasem generalność), przejmuje wszelkie kompetencje doty- czące wojskowości (w tym także te, które wiążą się z aprowizacją i zdo- bywaniem środków na wynagrodzenie żołnierzy), polityki zagranicznej i sadownictwa. w małym stopniu jednak ingeruje w działania admini- stracji, stara się też w miarę możności nie naruszać praw obywatelskich (z wyraźnym wyjątkiem dla prawa własności)26. konfederacja samoogranicza się, bo zmierza przecież jedynie do rekonstrukcji i odnowienia utraconego ładu – nie ma więc żadne- go powodu, by niweczyć więcej niż jest to konieczne do osiągnięcia najważniejszego celu27. Przywrócenie porządku jest równoznaczne z ustaniem konfederacji – jej prawomocność zostaje ostatecznie potwierdzona na sejmie, który będzie procedował już według trady- cyjnych reguł ustrojowych. Taki sejm nie musi bezpośrednio potwier- dzać legalności konfederacyjnego prawa – wystarczający jest jego brak sprzeciwu, w którym dorozumiewa się przyzwolenie na stosowa- nie szczególnych środków w wyjątkowych sytuacjach, o ile tylko nie wykroczyły one ponad poziom tego, co rzeczywiście konieczne. konfederacja, choć rozróżnia pomiędzy tymi, którzy złożyli do niej akces i tymi, którzy tego nie uczynili, nie ogranicza swej władzy jedynie do pierwszej grupy. oprócz ordynansów – poleceń skierowanych do konfederatów – wydaje także uniwersały, którym posłuszni powinni być 22 konfederacja barska – odnowienie... wszyscy mieszkańcy rzeczypospolitej. czyniąc tak, konfederacja nie jest wcale uzurpatorką – uznaje się w ten sposób za reprezentację (czy raczej uosobienie) wspólnoty politycznej. Prawo do decydowania części za całość wynika z aktywności owej części, usprawiedliwia się działa- niem. wspólnotę polityczną tworzą wszyscy, ale o jej losach – szczegól- nie w dramatycznych okolicznościach – stanowić mają prawo jedynie ci, którzy rzeczywiście stosują się do republikańskiej zasady działania na rzecz dobra wspólnego. ich wola – poświadczona działaniem – przekra- cza partykularyzm, stając się wolą całej wspólnoty28. oto, jak tę zasadę prawomocności władzy konfederackiej przedstawia konopczyński: „Barżanie w dążeniu do jakiejś nieznanej, lepszej przyszłości, na czas przejściowy wyrobili sobie odrębną świadomość prawną, którą za nich możemy sformułować w zdaniu: w ł a d z a p u b l i c z n a d l a t y c h, c o w a l c z ą i t w o r z ą. z czasem, po zwycięstwie i po sejmie pacyfi- kacyjnym, wróci stan normalny, rzplita zrzuci płaszcz wojenny i włoży na powrót togę; sancita zamienią się w ustawy, odnajdą się wtedy na swych miejscach król, sejm, sejmiki, trybunały, zapewne w ulepszonej postaci, ale na razie, aż do dobrowolnego samorozwiązania, władzę w Polsce ma sprzysiężony, do wspólnego celu, tj. do ratunku ojczyzny dążący konfederat; czynniki bierne stoją za nawiasem, czynniki wrogie pod obuchem”29. władza dla aktywnych, bierni poza nawiasem, choć podlegający roz- porządzeniom wydawanym przez przywódców aktywnych, wrogowie pod obuchem – ten sposób zagospodarowywania sfery publicznej, uza- sadniania legalności poczynań samokonstytuujących się władz i uzna- nia ich za prawdziwą reprezentację całej wspólnoty politycznej wcale nie zamiera wraz z konfederacją barską. Powróci przecież w powsta- niach narodowych, a jego wcale nieodległe echo odezwie się w ruchu solidarności. Prawomocność solidarności jako reprezentacji wspólnoty politycznej opiera się na tych samych przesłankach, co prawomocność władzy konfederacji barskiej30. 23 tomasz merta Przebudzenie republikanizmu czy więc konfederacja barska była pierwszym polskim powstaniem? Trudno jednoznacznie odpowiedzieć na to pytanie. z jednej strony bowiem mamy tu do czynienia z ruchem, którego pierwotna autodefi- nicja pozostaje w kręgu obrony tradycyjnych wolności i praw – zwra- ca się przeciwko próbom ich zmiany (przez równouprawnienie dy- sydentów bądź wzmocnienie władzy wykonawczej) i tym, w których dostrzega naruszycieli odwiecznego porządku (a więc przeciw królo- wi i czartoryskim). nic w tym zresztą dziwnego – w końcu jest kon- federacja barska pewną formą kontynuacji konfederacji radomskiej, a wśród jej uczestników nie brakuje ludzi, którzy czasy saskie mają za złoty wiek rzeczypospolitej i którzy nie przestają marzyć o wprowa- dzeniu na tron przedstawiciela saskiej dynastii. o powstaniu mówić jest tym trudniej, że przecież słowo to opisuje próbę wydobycia się z niewoli, wybicia się na niepodległość, podczas gdy konfederaci dzia- łają we wciąż niepodległym – przynajmniej formalnie – państwie. z drugiej wszakże strony trzeba pamiętać o tym, co było najważniej- szym impulsem dla zawiązania konfederacji – porwanie senatorów na polecenie repnina i wywiezienie ich do kaługi dowodnie pokazywało, że z suwerennością rzeczypospolitej dzieje się coś niedobrego, że jej or- ganizm w coraz większym stopniu zrasta się z rosją. Podobnie sprawa dysydencka jednoznacznie kojarzyła się z brutalnym rosyjskim dykta- tem. Ten początkowy impuls nie tylko z czasem nie osłabł, ale wręcz przeciwnie: rósł i potężniał, prowadząc do zdefiniowania nowego celu konfederatów – obrony tego, co nazywali independencją. „konfederacja barska – pisze konopczyński – zaczynała działania pod znakiem wiary i złotej wolności, kończyła na szańcach niepodległości”31. konfederacja jako pierwsze powstanie – wielu wzdraga się przed przyjęciem tej opinii, uznając, że anarchiczna, a co gorsza anachronicz- na konfederacja stawia późniejsze powstania w skrajnie niekorzystnym 24 konfederacja barska – odnowienie... świetle – skoro są do niej podobne, czyż same nie są równie irracjonalne, śmieszne i anachroniczne? interpretacja, którą chcę tutaj zaproponować wcale nie odrzuca tego sposobu rozumowania, tyle że nieco inaczej for- mułuje jego zasadniczą przesłankę – w konfederacji odnajdziemy zarów- no dobre, jak i złe elementy, a gdy je wyodrębnimy, przekonamy się, iż reprodukują się one w polskim sposobie działania politycznego, naszym modus operandi, na który tak samo często się zżymamy, co i jesteśmy z niego dumni. mówiąc jeszcze inaczej, proponuję, by analizować konfederację bar- ską wychodząc z założenia o ciągłości polskiej tradycji politycznej (oczy- wiście, ciągłość w żadnym razie nie wyklucza ewolucji), rezygnując z mało tłumaczącego rozróżnienia „anachroniczne – nowoczesne”. nie ma więc anachronicznego republikanizmu i rzeczypospolitej, który ustępuje miejsca nowoczesnemu republikanizmowi insurekcjonistów i powstańców. Jest jeden republikanizm, który opiera się na przeko- naniu o ścisłym związku między bezpieczeństwem i siłą wspólnoty politycznej, a możliwością dobrego życia i realizacji własnych interesów przez członków tej wspólnoty. związek ten ma charakter powinnoś- ciowy – republika jest konstrukcją z tego świata, a jej trwanie zależy wyłącznie od zdolności członków wspólnoty do dzielnego i skuteczne- go działania na jej rzecz. forma tego działania zależy zaś od ich oceny sytuacji, w jakiej znajduje się republika, od tego, co rozpoznają jako za- sadnicze dla niej niebezpieczeństwo. dla wielu pokoleń polskiej szlach- ty, przyzwyczajonych do życia w dużym, silnym i zasobnym państwie, jakim w XVi i XVii wieku była rzeczpospolita, podstawowym zagroże- niem nie byli wcale sąsiedzi – w rozległym państwie wojny, jeśli już do nich dochodziło, toczyły się na odległych peryferiach, a szwedzka nawałnica została skutecznie odparta – lecz władza absolutna. cały wysiłek republikański szedł w stronę uniemożliwienia takich reform czy zmian, które groziłyby rozszerzeniem uprawnień królewskich i uszczupleniem praw obywateli32. Tak naprawdę rozpoznanie sytuacji 25 tomasz merta przez zawiązujących konfederację w Barze jest takie samo: król z po- mocą rosyjskiego ambasadora narusza to, co stanowi największy skarb rzeczypospolitej – obywatelskie uprawnienia zabezpieczone prawnym skrępowaniem monarszej władzy. nie trzeba mówić, jak bardzo ten sam pogląd, w którym jeszcze w pierwszej połowie XVii wieku tkwiło racjo- nalne jądro, zawodził w wieku XViii. konfederaci odkrywają tę bolesną prawdę dopiero w trakcie zna- czonych ciągłymi niepowodzeniami zmagań z wojskami rosyjskimi33. nie tylko oni zresztą – podobną ewolucję przechodzi król i jego obóz polityczny, dostrzegając, że rosja wcale nie jest i nie będzie sprzy- mierzeńcem w jakimkolwiek planie reformy rzeczypospolitej. konfe- deraci inaczej zaczynają identyfikować zagrożenie, bo zrozumieli, że Polska w żadnym razie nie jest już potężnym państwem, które można zranić, nawet pokonać, ale nie zdruzgotać, podzielić czy podbić. zro- zumieli, że stawką w tej grze nie są już indywidualne uprawnienia, ale dalsze trwanie wspólnoty politycznej. konfederat barski kazimierz Pułaski nie jest republikaninem anachronicznym, tak samo jak Ta- deusz kościuszko nie jest republikaninem nowoczesnym. Przynależą do jednej tradycji (tyle, że Pułaski musi dopiero odkryć, kto jest głów- nym wrogiem wolności, dla kościuszki zaś od samego początku jest to właściwie oczywiste) i wcale nie przypadkiem obaj staną do walki o niepodległość stanów zjednoczonych34. Janusz maciejewski w swej analizie literatury barskiej35 zwraca uwagę na kilka charakterystycznych elementów, które odróżniają świadomość konfederatów od sposobu myślenia ich przodków. oprócz poczucia zagrożenia bytu państwa, o czym już była mowa, uderzające jest nasta- wienie aktywistyczne („duch bojowy”, jak pisze maciejewski) – prze- konanie, że ocalenie rzeczypospolitej kryje się w przełamaniu właści- wego szlachcie pasywizmu i gotowości do walki w obronie ojczyzny. Poczucie zagrożenia i zrozumienie, iż tylko działanie może owo zagro- żenie usunąć, prowadzi do odnowienia etosu republikańskiego. etos 26 konfederacja barska – odnowienie... ten – co także charakterystyczne – jest w zaskakującym stopniu egali- tarny. w czasie trwania konfederacji rozwiewa się zaufanie do „braci starszych”, pękają klienckie układy – formą arystokracji właściwą re- publice jest arystokracja cnoty i zasługi36. „... w połowie października 1767 roku [moment porwania senatorów – przyp. mój T.m.] ukształ- towało się nowoczesne pojęcie niepodległości i poczucie zagrożenia państwa, przeświadczenie, iż trzeba działać, a może i walczyć w jego obronie – pisze maciejewski. – wreszcie narodził się duch szlachecko- demokratyczno-republikański, wyrażający się na razie w przekonaniu, że nie można już dalej polegać na oficjalnych przywódcach, ale same- mu myśleć o losach rzeczypospolitej”37. Ten republikański egalitaryzm tylko na pierwszy rzut oka zdaje się czymś nowym, obcym tradycji i rzeczypospolitej – w istocie rzeczy jest on przecież kontynuacją nieustannie podkreślanej (choć u schyłku rzeczypospolitej już tylko werbalnej) równości wszystkich szlachetnie urodzonych. To przywiązanie do równości znajdowało w poprzednich wiekach wyraz w sejmowych konstytucjach, zakazują- cych nadawania tytułów arystokratycznych, a nawet starania się o nie na innych dworach. zakaz ten uzasadniano – jakże zgodnie z ideą republikańską – twierdzeniem, że bycie obywatelem rzeczypospolitej jest najwyższym zaszczytem i wystarczającym powodem do dumy. Jest jeszcze inna cecha konfederatów barskich, która przyciąga uwagę – ich manifestacyjna religijność38. związek między republiką i religią w żadnym razie nie jest oczywisty – republika jest, jak już powiedziano, konstrukcją z tego świata, zakładającą specyficzną hierarchię wartości (gdzie pierwsze miejsce zajmują dobro wspólne i cnota obywatelska) oraz specyficzną formę nieśmiertelności – sławę, o której wspomnienie przechowują w pamięci wdzięczni członkowie republikańskiej wspólnoty. religia nigdy jednak nie została wygnana z republiki39 – jest ona także swoistym dobrem wspólnym, konsolidu- jącym wspólnotę, wyznaczającym jej horyzont etyczny i metafizyczny, 27 tomasz merta nadającym sens jej działaniom i ustanowionemu porządkowi – czy może wręcz je sakralizującym. religia obywatelska odgrywała w sta- rożytnym rzymie (a wcześniej w greckich polis) znacznie większą rolę niż przywykliśmy sądzić, choć z pewnością była to religia specy- ficzna, lekceważąca doktrynę, kładąc w zamian nacisk na jej rytualną i wspólnotową funkcję. Podobnie nie słabnie wcale znaczenie religii w życiu najpotężniejszej współczesnej republiki – w stanach zjedno- czonych. zasada stanowczo rozgraniczająca państwo od kościołów nie jest wcale równoznaczna z rozdziałem państwa i religii. Porządek republikański znajduje oparcie w świecie religijnych wyobrażeń, co dobrze ilustruje zdumiewająca – z europejskiego punktu widzenia – częstotliwość religijnych asocjacji w wystąpieniach amerykańskich polityków, i to niezależnie od ich partyjnej czy ideowej identyfikacji. związek polskiego republikanizmu z katolicyzmem jest z pewnoś- cią ściślejszy, a jego temperatura emocjonalna nieporównanie wyższa niż to można zaobserwować w starożytnym rzymie. Patriotyzm i religia nieustannie się przenikają,40 zdarzenia wojenne i polityczne interpretowane są poprzez terminy religijne, a powodzenie konfede- ratów – choć zależy nade wszystko od przejawienia republikańskiego ducha – to jednak wpisuje się zarazem w szerszy plan Boży. Świat niewidzialny zdaje się być zawsze tuż obok, dostępny i swojski, raczej dodający otuchy, niż przytłaczający czy przerażający. wiara konfe- deratów, co w Polsce bywa raczej regułą niż wyjątkiem, jest mocna a równocześnie ateologiczna, choć wcale nie bezrefleksyjna. Przed- miotem refleksji jest jednak nie abstrakcja, dogmat, ale raczej jego ziemskie – społeczne, polityczne i historyczne – konsekwencje, czy odsłaniające się znaczenia. mocna wiara konfederatów nie była wolna – co wcale nie zaskakuje, jeśli pamięta się o specyficznych cechach polskiej religijności – od sporej dozy antyklerykalizmu: duchowni byli przecież równocześnie członkami wspólnoty i jako tacy podlegali osądowi wedle republikańskich kryteriów. „na ogół też obóz barski 28 konfederacja barska – odnowienie... – konstatuje konopczyński – nie był zadowolony z postawy ducho- wieństwa wobec jego usiłowań i tym się tłumaczy twardy ton odezw publicznych do kleru”41. Narodziny narodowego uczucia spora odległość dzieli republikańskie ideały od konfederackiej prakty- ki – mimo wszystkich przykładów politycznej przenikliwości (biskup adam krasiński), militarnego talentu (kazimierz Pułaski), męstwa (sawa caliński) i wojennego sprytu (Józef zaremba) konfederacja, zmierzając do ostatecznej katastrofy, przybierała nierzadko formy tragi- komiczne. czy działo się tak za przyczyną pewnych nieznośnych cech naszego narodowego charakteru? konopczynski pisze, że gdybyśmy z tego punktu widzenia popatrzyli na dzieje barżan, natychmiast do- strzeglibyśmy „znane skądinąd właściwości sarmatów: impulsywność, przewagę uczucia nad myślą, lekkomyślny optymizm, brak wytrwałości, niekarność wobec swoich przy dużej skłonności do ulegania obcym au- torytetom...”42 listę tę należałoby jeszcze rozszerzyć o problem doboru katastrofalnie złych i niemądrych przywódców43, porażającą naiwność w sprawach zagranicznych44, a także kłótliwość, blokującą często możli- wość osiągnięcia kompromisu. cechy te już wtedy budziły furię co bar- dziej przenikliwych konfederackich umysłów. Biskup adam krasiński na wieść o ogłoszeniu bezkrólewia w wyjątkowo niesprzyjającym mo- mencie pisał do Józefa zaremby: „Proszę... ażebyś miał wszytkę cierpli- wość z tym niesfornym naszym narodem, u którego trudno wyżebrać, wyprosić i wypłakać kawałek dobrego porządku. gdybym przez trzy lata koło umarłego pracował z tą niewygodą i z tą usilnością, jużbym go był dotychczas wskrzesił; tego jednak dokazać nie mogłem, żeby naród więcej kochał całość ojczyzny i obronę wolności, aniżeli jakiś fałszywy punkt honoru i emulacją”45. 29 tomasz merta abstrahując od kwestii istnienia bądź nieistnienia charakteru na- rodowego, warto zwrócić uwagę, że przynajmniej część spośród tych wad daje się wytłumaczyć specyficznymi cechami szlacheckiego społe- czeństwa. Było to społeczeństwo zdecentralizowane, stanowiące właś- ciwie federację małych i wielkich sąsiedztw46, nieufną czy nawet wro- go nastawioną wobec centrum i wszelkich jego uroszczeń. Ta głęboka decentralizacja znajdowała swój wyraz nie tylko w tworzącej się częś- ciej od dołu niż od góry szlacheckiej opinii publicznej, której wyrazem były przeróżne pisma i utwory ulotne, krążące jedynie w rękopisach i odpisach, ale także w nieumiejętności współdziałania, w braku goto- wości do podporządkowania się poza – i ponad – sąsiedzkiej władzy. do pewnego stopnia w ten sam sposób można wyjaśniać partyzancki charakter konfederackich walk. Tu jednak decydujący był chyba fakt kompletnej militarnej ignorancji i nieudolności, wynikający zarówno z braku wyszkolenia, jak i doświadczenia (słabnąca rzeczypospolita od dziesięcioleci zażywała przecież gnuśnego pokoju). męstwo nie mogło zniwelować fatalnej anachroniczności pospolitego ruszenia i braku elementarnej wojskowej dyscypliny. „w bitwie – opowiada konopczyński – jedna i druga salwa z koni na daleki dystans, po czym zaraz ucieczka, a w razie pościgu – strategiczna rozproszka...”47 z pewnością jednak nie w przewagach militarnych, ani też nie w nie- konkretnych, mgławicowych planach reformy kryje się znaczenie kon- federacji barskiej. w konfederacji krystalizuje się nie tyle nowy model republikanizmu, ile nowoczesne pojęcie ojczyzny, wykraczające poza sąsiedztwo i województwo, obejmując całość państwa. independencja staje się wartością centralną, nie potrzebującą dodatkowego uzasadnie- nia – treść tego pojęcia, przeciwstawianego dependencji, uzależnieniu, zbliża się do naszego pojmowania suwerenności ojczyzny48. konfederacja barska nie tylko zdefiniowała independencję, ale także wskazała jej najpotężniejszego wroga. To bezwzględność i okru- cieństwo drewicza i innych rosyjskich oficerów, to dziesiątki tysięcy 30 konfederacja barska – odnowienie... zabitych i tysiące zesłanych w głąb rosji stoją u źródła antyrosyjskiego odruchu, który stał się najbardziej podstawowym czynnikiem polskiej polityki w dwóch kolejnych stuleciach. od czasu konfederacji barskiej Polacy szukają niepodległości i wolności w starciu z rosyjskim despo- tyzmem, a wszelkie formy współdziałania z rosją jawią się im jako podejrzane i potencjalnie niebezpieczne. Tak reaguje polski organizm, który otrzymał w Barze antyrosyjską szczepionkę. „dalsze chowanie się pod płaszcz opiekuńczy moskwy – pisze konopczyński – stało się niepodobieństwem. drogę na wschód zagrodziły mirjady świeżych mogił – i ze wszystkich tych mogił, z pod piasków podlaskich i mo- czarów pińskich, z kamiennej opoki podtatrzańskiej – i z czarnych gleb Podola, z puszcz kurpiowskich – i z pod łanów kujawskich wstały cienie bezimiennych bohaterów – straże polskiego sumienia aż po dzisiejszą datę”49. spór konfederacji barskiej z królem i obozem czartoryskich przy- czynił się także do zasadniczej zmiany projektu modernizacyjnego polskiego oświecenia. czysto racjonalistyczną konstrukcję importo- waną z Paryża zastąpił projekt będący mieszaniną oświeceniowych zasad i szlacheckich tradycji, nie ignorujący już historycznego i poli- tycznego dziedzictwa, ani też nie pogardzający nim. Projekt świadomy tego, że musi być ono punktem wyjścia, podstawą wszelkich reform, jeśli mają one mieć szanse powodzenia. zmienił się też stosunek do sarmaty – zamiast chłosty satyry czekała go teraz łagodna reedukacja, której efektem miało być harmonijne połączenie tego co tradycyjne, z tym co nowoczesne. symbolem tej nowej fazy polskiego oświecenia jest Pan Podstoli ignacego krasickiego, opowieść nie o wykorzenio- nym oświeceniowym światowcu, ale o oświeconym, nowoczesnym sarmacie50. Ten zmieniony i złagodzony model modernizacji wyda swój owoc 3 maja 1791 r. nie przypadkiem przecież edmund Burke potępiając konstytucję ustanowioną przez francuskich rewolucjoni- stów, przeciwstawiał jej konstytucję 3 maja, nie będącą zerwaniem 31 tomasz merta z tradycją ustrojową rzeczypospolitej, ale twórczym jej rozwinięciem i przetworzeniem. inne objaśnienie znaczenia konfederacji barskiej proponuje włady- sław konopczyński: „Trzy wielkie imiona, trzy niezatarte daty jaśnieją na ponurym widnokręgu tonącej rzeczypospolitej: konfederacja Barska 29 lutego 1768 r., ustawa rządowa 3 maja 1791 r. i insurekcja kościuszkowska 24 marca 1794 r. Pierwsza stanowi symbol odradza- jącego się uczucia narodowego; druga symbolizuje odrodzenie myśli politycznej, trzecia – odrodzenie woli i czynu”51. Być może jednak najgłębszy sens doświadczenia konfederatów kry- je się dla nas jeszcze w czymś innym – poświadcza ono, że póki trwa wspólnota polityczna, odnowienie tradycji republikańskiej jest zawsze możliwe, nawet jeśli jej puls zdaje się już być prawie niewyczuwalny. Przypisy 1 siła tego stereotypu, ukształtowanego we współczesnej historiografii przez emanuela ro- stworowskiego, uwidacznia się choćby w Rzeczypospolitej Obojga Narodów Pawła Jasienicy. 2 w. konopczyński, Od Sobieskiego do Kościuszki, warszawa 1921, s. 306. 3 dwudziestowieczny zmierzch ich popularności utrudnia dostrzeżenie, do jakiego stopnia kształtowały one wrażliwość patriotyczną kolejnych pokoleń, w czym zapewne pomagała ich poetycka forma, tyleż wdzięczna, co prosta. 4 m. Janion, m. Żmigrodzka, Tradycja barska w dobie romantyzmu, [w:] Przemiany tradycji barskiej, red. z. stefanowska, kraków 1972, s. 126. literacki typ starego konfederaty jest do tego stopnia silny, że wciąż zapominamy, iż konfederacja barska była w dużym stopniu ruchem młodzieniaszków. 5 „mimo różnorodnych przemian ostał się w zasadzie w literaturze stworzony przez rze- wuskiego stereotyp starego barszczanina, jego tradycjonalizm i namiętny kult swojszczy- zny, religijność i szlachecki republikanizm, wreszcie cnota obywatelska, stanowiąca szcze- gólną mieszaninę partykularnej, feudalnej świadomości szlachcica litewskiej prowincji i nowoczesnego patriotyzmu”. ibidem, s. 151. 6 m. mochnacki, Pisma krytyczne i polityczne, kraków 1996, t. ii, s. 84. 7 z. stefanowska, Konfederaci barscy w twórczości Mickiewicza, [w:] Przemiany..., op. cit., s. 181. 8 a. mickiewicz, Literatura słowiańska. Kurs drugi, [w:] idem, Dzieła, warszawa 1997, t. iX, s. 190. 32 konfederacja barska – odnowienie... 9 z. stefanowska: „z konserwatywnej, ciemnej, anarchicznej zbieraniny barskiej zwerbował mickiewicz zastęp bojowników rewolucji europejskiej”, Przemiany..., op. cit., s. 184. 10 z tego punktu widzenia postacią szczególnie ważną dla romantyków był ksiądz marek, którego proroctwo uznawał mickiewicz za pierwszą ekspresję polskiej idei mesjanistycznej. Pogląd ten podtrzymał w swej wnikliwej analizie stanisław Pigoń – por. s. Pigoń, U kolebki polskiej poezji mesjanistycznej, [w:] idem, Poprzez stulecia. Studia z dziejów literatury i kultury, warszawa 1984. 11 Por. s. Treugutt, Książę niezłomny na murach Baru, [w:] Przemiany..., op. cit., s. 193. 12 k. koehler, Wstęp [w:] Słuchaj mię, Sauromatha. Antologia poezji sarmackiej, kraków 2002, s. 5. 13 „w ruchu narodowym lat 1768-1772 łatwiej znaleźć rycerzy bez strachu niźli rycerzy bez skazy”. w. konopczyński, Konfederacja barska, warszawa 1991, t. ii, s. 898. 14 w. konopczyński, Od Sobieskiego..., op. cit., s. 305. 15 właściwie nie mogło nawet być inaczej, jeśli tylko pamiętać o tym, jak ogromną rolę od- grywała polityka i demokratyczne instytucje w życiu i rzeczypospolitej. sposób myślenia szlachcica pomimo wszystkich klienckich i oligarchicznych mechanizmów kształtowany był nade wszystko przez wyobrażenia polityczne wiążące się z parlamentaryzmem i obywatel- ską podmiotowością. dobrą ilustracją przemożnej siły demokratycznej tradycji i rzeczy- pospolitej może być krótkie podsumowanie autorstwa Henryka olszewskiego: „w ciągu trzech stuleci, ściślej od pierwszego dwuizbowego sejmu, który zebrał się w Piotrkowie w 1493 r. aż po ostatni, który obradował w grodnie w pamiętnym 1793 r., sejmujące stany zgromadziły się aż 240 razy, a więc z częstotliwością, jakiej nie da się stwierdzić w stosun- ku do zgromadzenia stanów w żadnym innym państwie. w czasie tym stany spędziły na obradach łącznie 531 miesięcy, co wynosi 44 lata. oznacza to, że sejmowanie zajęło prawie 15 dziejów polskich w epoce znającej sejm dwuizbowy. znaczy też, że – przeciętnie licząc – każdego roku przez 5-6 tygodni zawieszało działalność wiele instytucji życia publicznego, właśnie dlatego, że w krakowie, Piotrkowie, warszawie czy grodnie obradował sejm. Jeśli do tego dodać, że każdy sejm poprzedzała trwająca miesiące i rozpalająca namiętności szerokich rzesz społeczeństwa szlacheckiego kampania polityczna, i że po każdym z nich trzeba było długo deliberować w województwach, ziemiach i powiatach nad pakietem materii przywiezionych przez posłów do braci , to otrzymamy obraz stosunków we- wnętrznych, którego sejm był fragmentem centralnym, ogromnie ważnym, nieodzownym”. H. olszewski, O skutecznym rad sposobie, kraków 1989, s. 1. 16 o prawno-historycznym aspekcie konfederacji por. np.: a. rembowski, Konfederacja i rokosz w dawnym prawie polskim, warszawa 1896; z. kaczmarczyk, B. leśnodorski, Historia państwa i prawa Polski, warszawa 1966, t. ii; w. stanek, Konfederacje generalne koronne, Toruń 1991; J. Bardach, B. leśnodorski, m. Pietrzak, Historia ustroju i prawa polskiego, warszawa 1997. 17 „manifest skonfederowanej rzplitej”, cyt. za: w. konopczyński, Konfederacja..., op. cit., s. 771-2. 18 „akt konfederacji barskiej”, [w:] Konfederacja barska. Wybór tekstów, oprac. w konop- czyński, kraków 1928, s. 4-5. [dalej jako Wybór] 19 w. konopczyński, Konfederacja..., op. cit., s. 775. 20 w praktyce ów zdecentralizowany charakter ruchu prowadził zarówno do rzeczy poży- tecznych (skoro konfederacje były partykularne, to i klęski były takie same i w żadnym razie nie były tożsame z fiaskiem całego ruchu), co i szkodliwych (brak koordynacji 33
Pobierz darmowy fragment (pdf)

Gdzie kupić całą publikację:

Póki my żyjemy... Tradycje insurekcyjne w myśli polskiej
Autor:

Opinie na temat publikacji:


Inne popularne pozycje z tej kategorii:


Czytaj również:


Prowadzisz stronę lub blog? Wstaw link do fragmentu tej książki i współpracuj z Cyfroteką: