Cyfroteka.pl

klikaj i czytaj online

Cyfro
Czytomierz
00237 004923 15031887 na godz. na dobę w sumie
Polacy na krańcach świata: XIX wiek - ebook/pdf
Polacy na krańcach świata: XIX wiek - ebook/pdf
Autor: Liczba stron: 143
Wydawca: Histmag Język publikacji: polski
ISBN: 978-8-3651-5601-3 Data wydania:
Lektor:
Kategoria: ebooki >> przewodniki >> podróże
Porównaj ceny (książka, ebook (-24%), audiobook).

Odkrywcy Ameryki, eksploratorzy Afryki, dzielni żeglarze – kto z nas nie fascynował się podróżnikami? Razem z Mateuszem Będkowskim poznajmy historie zapomnianych polskich podróżników, którzy na zawsze zapisali się w dziejach. Wyruszmy w wyprawę tropem odkrywców z XIX wieku!

 

Wiek XIX to epoka pionierskich wypraw naukowych i szczyt europejskiego kolonializmu. Na ten okres przypada także największa liczba fascynujących podróży. Ich cel był różny. Czasem chodziło o poszukiwanie metali szlachetnych, głównie złota, kiedy indziej celem było objęcie w posiadanie strategicznych obszarów. W ten sposób „wiek pary” stał nie tylko pod znakiem rozwoju przemysłowego, ale również pod znakiem odkryć. Ważny udział w poznawaniu i badaniu świata mieli także Polacy. Brak niepodległego państwa nie był tu żadną przeszkodą.

 

Niektórzy przyszli polscy podróżnicy musieli uciekać z ojczyzny przed represjami zaborców. Innych po prostu ciągnęło do odległych zamorskich krain – ci zaciągali się na statki handlowe i wojenne zachodnich mocarstw. Jeszcze inni, pojmani przez Rosjan za działalność niepodległościową, byli zsyłani na wschód – przede wszystkim na Syberię i Kaukaz. Właśnie tam, podczas katorgi, wielu z nich prowadziło badania naukowe. Dzięki temu zostawali później wybitnymi naukowcami i odkrywcami. Polacy, cierpiący prześladowania ze strony zaborców, jak mało kto byli też wyczuleni na okrucieństwo białego człowieka.

 

Historie z XIX wieku wydają się dziś przypominać legendy. Kto pamięta o postaci „kapitana Adama”, właściciela wysp na Oceanie Indyjskim? Kto uwierzy w niezwykłe dzieje ułana zmęczonego walką za naród polski i węgierski, poszukującego wielkiego majątku w odległej Australii? Czy w Kamerunie miała powstać pierwsza w dziejach polska kolonia? Na wszystkie te pytania odpowiedź przyniesie książka Mateusza Będkowskiego Polacy na krańcach świata: XIX wiek. Zachęcamy do lektury!

 

Mateusz Będkowski (ur. 1987 w Warszawie) – absolwent Instytutu Historycznego Uniwersytetu Warszawskiego. Interesuje się losami polskich podróżników i odkrywców na przestrzeni dziejów, szczególnie z XIX wieku. W 2011 roku obronił pracę magisterską pt. „Wyprawa Stefana Szolc-Rogozińskiego do Kamerunu w latach 1882–1885”. Publikował m.in. w czasopismach „Mówią Wieki” i „African Review. Przegląd Afrykanistyczny”, a także w portalu Histmag.org.

Znajdź podobne książki Ostatnio czytane w tej kategorii

Darmowy fragment publikacji:

1 Mateusz Będkowski Polacy na krańcach świata: XIX wiek 2 Autor: Mateusz Będkowski Redakcja: Michał Przeperski Korekta: Justyna Piątek Skład i łamanie: Tomasz Kiełkowski Projekt okładki: Tomasz Kiełkowski ISBN: 978-83-65156-01-3 All rights reserved. Copyright © 2015 by PROMOHISTORIA Michał Świgoń Warszawa 2015 e-mail: redakcja@histmag.org www: http://histmag.org Wydanie elektroniczne. Jeśli posiadasz ten egzemplarz z naruszeniem praw autorskich, zachęcamy: kup oryginalny e-book i wesprzyj jego twórców. 3 Walka naukowa jest jedyną walką, jaką prowadzić możemy w na- szym kraju i w każdej gałęzi pożytek przynieść ona mu może. W tej podróży ponieśliśmy niejedną ofiarę, którymi okupione są skrom- ne nasze rezultaty, ofiary te nas nie zrażą, owszem przeciwnie; poznaliśmy obszerne pole pracy naukowej w owych stronach, a czując do nich powołanie – żadnym słowem zniechęcającym zra- zić się nie damy. „Per aspera ad astra” była i będzie naszą dewizą – a może uda nam się dalej przysporzyć ziomkom tego, co nam potrzeba, nie ofiar i męczenników, których ma kraj nasz dość – lecz pozytywnych rezultatów. Stefan Szolc-Rogoziński 4 Spis treści Przedmowa Kapitan Adam Mierosławski – właściciel wysp na Oceanie Indyjskim Seweryn Korzeliński i australijska gorączka złota Jan Kubary – badacz wysp tropikalnych Polak w kongijskim piekle. Jak powstało Jądro ciemności Josepha Conrada Wyprawa Stefana Szolc-Rogozińskiego do Kamerunu w latach 1882–1885 Zapomniani podróżnicy. Wyprawa braci Stebleckich do Afryki Wschodniej (1884–1896) Henryk Arctowski i Antoni Dobrowolski – pierwsi Polacy w Antarktyce Bibliografia O autorze 5 7 11 23 43 57 71 96 114 135 142 6 Kapitan Adam Mierosławski – właściciel wysp na Oceanie Indyjskim W trakcie swojego krótkiego, ale jakże ciekawego żywota,  „kapitan Adam”, jak go zwano na Oceanie Indyjskim, wypra- cował sobie reputację odważnego wilka morskiego. Przyczy- nił się nawet do zajęcia przez Francję wysp Świętego Pawła  i Nowy Amsterdam, których przez kilka lat był właścicie- lem.  Następnie  rzucił  wszystko,  by  walczyć  u  boku  brata  podczas Wiosny Ludów przeciw europejskim mocarstwom.  Ojciec Adama Mierosławskie- go, Adam Kasper, był od 1806 roku oficerem wojska pol- skiego w armii napoleońskiej, kilkukrotnie nagradzanym za swą służbę. W 1811 roku we Francji wziął ślub z Adelajdą de Notte de Vaupleux, przyszłą matką Adama (zmarła w 1830 roku przed wybuchem powsta- nia listopadowego). W tymże kraju w 1814 roku urodził się starszy brat Adama, Ludwik (łącznie Mierosławscy mieli ośmioro dzieci: trzech synów i pięć córek). Następnie ro- dzina (poza Ludwikiem, który przebywał u krewnych matki do 1820 roku) przeniosła się Adam Mierosławski 11 do Królestwa Kongresowego, gdzie Adam Kasper pozostał w ar- mii do 1817 roku i dosłużył się stopnia podpułkownika. Miero- sławscy, po powrocie na ziemie polskie, mieszkali w rodzinnych włościach Płowce na Kujawach, później przenosili się do Orłowa i Włocławka, by osiąść na dłużej w Łomży. Ludwik Mierosławski W cieniu starszego brata Adam Mierosławski przyszedł na świat w 1815 roku w Strykowie niedaleko Łodzi, początkowe nauki (6 klas) pobierał razem z Lu- dwikiem w szkole Ojców Pijarów w Łomży, a następnie w 1827 roku wstąpił do Korpusu Kadetów w Kaliszu, gdzie jego brat tra- fił rok wcześniej. W 1830 roku, kilka miesięcy przed wybuchem powstania listopadowego, Ludwik ukończył edukację i dostał się do 5. pułku piechoty liniowej jako podoficer. Po wybuchu powsta- nia zarówno Ludwik, który uczestniczył w zdobyciu Arsenału, jak i pułkownik Adam Kasper, przystąpili do walki z Rosjanami. W ich ślady poszedł Adam, który uciekł ze szkoły i wstąpił do artylerii polskiej, gdzie dosłużył się stopnia podoficera i otrzymał Srebr- ny Krzyż Virtuti Militari. Podczas obrony Warszawy, 6 września 1831 roku, znajdował się pod komendą generała Józefa Sowińskie- 12 go na szańcach Woli. Ranny w nogę, następnego dnia dostał się do niewoli. Adamowi szybko udało się uciec ze szpitala i przedostać za granicę. Następnie przez Prusy udał się na emigrację do Francji, gdzie przebywał już jego ojciec (zmarł tam w 1837 roku) i starszy brat, który w trakcie powstania awansował na podporucznika. Szturm na Warszawę (aut. Georg Benedikt Wunder) Na morzach i oceanach  Młody powstaniec osiadł w Strasburgu w Alzacji, gdzie zaopieko- wał się nim kapitan artylerii i szef miejscowej odlewni armat, były żołnierz napoleoński nazwiskiem Fabian. Miał on razem z żoną zamiar usynowić Adama, jednak tego ciągnęło do służby na stat- ku na dalekich wodach. Fabian pomógł mu w realizacji tego ma- rzenia, przekazując chłopakowi list polecający do władz morskich w Nantes, gdzie ten udał się w 1832 roku. Po kilku miesiącach sta- rań udało się wreszcie Polakowi zaciągnąć w charakterze chłopca okrętowego na jeden z mniejszych statków handlowych. 13 Pierwsza podróż morska Mierosławskiego odbyła się w bardzo ciężkich warunkach z Nantes na francuską wyspę Bourbon (obecnie Reunion) znajdującą się ok. 700 km na wschód od Madagaskaru. Po powrocie do Francji udało się Polakowi zaciągnąć, już na stano- wisku młodszego marynarza, na większy statek handlowy udający się do Sumatry w Indiach Holenderskich po pieprz. Podróż w jedną stronę trwała pięć miesięcy, a postój w porcie docelowym dwa ty- godnie. W drodze powrotnej załoga bardzo ucierpiała. Nie dość bo- wiem, że statek został zaatakowany przez korsarzy, których udało się odeprzeć, to jeszcze wiele osób chorowało na żółtą febrę. Pod koniec 1835 roku Mierosławski popłynął na francuskim okręcie Algésiras do Ameryki Południowej, a następnie już jako ofi- cer pracował na statku handlowym Courier de Bourbon, pływając do Kalkuty i Pondicherry w Indiach. Raz nawet był uczestnikiem starcia statku z angielską fregatą. Po uzyskaniu dyplomu szypra otrzymał statek od pewnego przedsiębiorcy okrętowego, obierając za swój port macierzysty Saint Denis na wyspie Bourbon. Załoga, którą dowodził, stanowiła wielonarodową mieszankę. W 1839 roku Adam powrócił do Europy, gdzie odwiedził brata Ludwika i siostrę Ksawerę w Paryżu i w następnym roku w Nantes zdał egzamin na kapitana żeglugi wielkiej. Potem kon- tynuował pływanie na francuskich statkach po Oceanie Indyjskim. W marcu 1841 roku, podczas postoju w Kapsztadzie obok Przy- lądka Dobrej Nadziei na trasie z Australii do Europy, Polak zaku- pił dla siebie mały szkuner Le Cygne de Granville, który następnie odremontował i rozpoczął pływanie nim na własny rachunek. W kolejnych latach zajmował się transportem towarów i handlem wymiennym, połowem wielorybów i fok oraz prawdopodobnie także pereł. Właściciel wysp Świętego Pawła i Nowy Amsterdam Pewnego razu Mierosławski dowiedział się, że wokół wysp no- szących miano Świętego Pawła i Nowy Amsterdam (obecnie Am- 14 Rycina przedstawiająca Wyspę Świętego Pawła, 1871 – wejście do zatoki sterdam) pływa spora liczba ryb. Polak postanowił to sprawdzić i dotarł do nich w 1842 roku. Obie były niewielkimi (pierwsza o powierzchni ok. 7 km2, druga ok. 55 km2), subantarktyczne wulkaniczne wyspy znajdujące się w południowej części Oceanu Indyjskiego, mniej więcej w połowie drogi między Przylądkiem Dobrej Nadziei a Australią. Oddalone od siebie o ok. 80 km, do dziś posiadają endemiczną faunę, jak np. albatrosa amsterdamskie- go, którego populacja liczy tylko sto kilkadziesiąt sztuk. Przecięt- na roczna temperatura powietrza na tych wyspach wynosi 13,5°C. Warto też zauważyć, że na zasiedlenie znacznie lepiej nadawała się Wyspa Świętego Pawła, która posiada naturalną zatokę powstałą w wyniku zalania z jednej strony krateru nieczynnego wulkanu. Nowy Amsterdam, znajdujący się na północ od niej, ma utrudnio- ny dostęp z uwagi na wysokie klify. Europejczycy ujrzeli te wyspy już w XVI wieku, natomiast prawdopodobnie jako pierwsi nogę postawili na nich Holendrzy w wieku następnym. Z uwagi na swe położenie – do najbliższego kontynentu jest stąd w linii prostej ponad 3000 km – a także brak ważnych surowców były rzadko odwiedzane. W wiekach XVIII i XIX bywali tu głównie poławiacze fok i wielorybów, a także roz- bitkowie. Zatrzymywały się przy nich także statki płynące na trasie Afryka Południowa–Australia, by zaopatrzyć się w drewno. Żadne państwo przed przybyciem Mierosławskiego nie anektowało tych wysp. 15 Rycina przedstawiająca Wyspę Świętego Pawła, 1871 – widoczne zabudowania północnej części krateru Widząc potencjał w tym skrawku ziemi, kapitan Adam za po- średnictwem swego przyjaciela, francuskiego kupca z Saint Denis, Adoplhe’a Camina, zaproponował w czerwcu 1843 roku guber- natorowi wyspy Bourbon, którym wówczas był Charles Léon Jo- seph Bazoche, zajęcie wysp Świętego Pawła i Nowy Amsterdam dla Francji i założenie tam placówki rybackiej. Gubernator wyraził zgodę. Na wyspy wyruszyła ekspedycja na pokładzie statku L’Olym- pe kapitana Martina Dupeyrata, w której uczestniczyło, poza Mie- rosławskim, kilkudziesięciu rybaków i oddział piechoty. 1 lipca doszło do oficjalnego zajęcia wyspy Nowy Amsterdam, a dwa dni później Wyspy Świętego Pawła, które Polak w nagrodę otrzymał na własność. Rybacy i żołnierze usadowili się na mniejszej wyspie. W tym samym roku Mierosławski ożenił się z Rozalią Cayeux, córką francuskiego osadnika z Saint Denis. Niestety kobieta umar- ła miesiąc po ślubie. Pokaźny spadek po żonie Polak w większości oddał siostrom zmarłej, część wysłał bratu Ludwikowi, a sam za- chował dla siebie niewielką dożywotnią pensję. Władze francuskie jednak szybko wycofały swoje wspar- cie dla projektu kapitana Adama. Powodem mógł być brak wiary w opłacalność przedsięwzięcia jak i obawa przed konfliktem z An- glikami, którzy również wyrażali pewne zainteresowanie dwo- 16 Mapa Wyspy Świętego Pawła 17 ma wysepkami. Garnizon opuścił wyspę w kwietniu 1844 roku, co jednak nie zraziło Mierosławskiego do własnego projektu. Ra- zem ze swym przyjacielem Adolphem Caminem założył spółkę do eksploatacji obydwu wysp i zaopatrywania wyspy Bourbon w ryby. Placówka rybacka została wzniesiona na północnej stronie krateru -zatoki, mniej więcej tam, gdzie istnieją współczesne zabudowania. W tym okresie udało się także sprowadzić na wyspę i hodować wa- rzywa oraz zwierzęta gospodarskie. Natomiast z francuskiego brygu Souvenir, wprowadzonego do zatoki, Polak uczynił magazyn. Niestety zatoka, pomimo tego że spora – mogła ponoć po- mieścić ponad 100 statków o różnym tonażu – posiadała jedną wadę, płytkie wejście. Głębokość przy wlocie do zatoki wahała się między 7 a 8 stopami (ok. 2–2,5 metra), w niektórych okresach osiągała maksymalnie 11 stóp (3,35 metra). W efekcie tego 24-to- nowy szkuner Mouche, należący do Camin, miał problemy z wpły- nięciem. Mierosławski robił, co mógł, by rozwiązać ten kłopot, usunął m.in. najbardziej przeszkadzające fragmenty rafy koralo- wej, jednak bez większego wsparcia z zewnątrz nie mógł sam sobie z tym poradzić. Ostatecznie Camin zrezygnował z przedsięwzięcia. Na jego miejsce wszedł później J. de Rontaunay, a niedługo po rezygnacji tego drugiego, pojawił się pan o nazwisku Heartevent. Gdy jednak Mierosławski dowiedział się w 1848 roku o wybuchu Wiosny Lu- dów i działalności brata Ludwika, sprzedał swe prawa do wyspy (lub wysp, jeżeli jeszcze miał obydwie) za 20 tysięcy franków, spie- niężył także dobytek wraz ze statkiem i czym prędzej przybył do Europy. Bez Polaka i wsparcia francuskiego działalność rybacka na Wyspie Świętego Pawła przetrwała tylko do 1853 roku. Francuzi ostatecznie powrócili tam i poddali te wyspy swej władzy w 1892 roku, a od 1955 roku należą one do Francuskich Terytoriów Połu- dniowych i Antarktycznych. Obecnie sezonowymi mieszkańcami są tutaj naukowcy. 18 Działalność w okresie Wiosny Ludów W kwietniu 1848 roku Ludwik Mierosławski został okrzyknięty wodzem armii polskiej w zaborze pruskim, jednak już w maju po- wstanie wielkopolskie zakończyło się porażką, a jego wódz dostał się do niewoli. Ludwik został uwolniony z więzienia dzięki fran- cuskiej interwencji dyplomatycznej, po czym udał się do Paryża, gdzie zastał go jego młodszy brat. W grudniu tego roku razem udali się na Sycylię, gdzie Lu- dwik objął dowództwo w walce z Burbonami, a Adam miał zorga- nizować flotę rewolucyjną. Niestety, plany te nie doszły do skutku. W kwietniu 1849 roku Ludwik został ranny w przegranej bitwie pod Katanią, na wschodnim wybrzeżu Sycylii, w efekcie czego zo- stał później zdymisjonowany. Kapitan Adam, ratując życie brata, wywiózł go do Marsylii, a następnie obaj w maju znaleźli się już w Paryżu. Nie był to jednak dla braci koniec walki. W czerwcu 1849 roku obydwaj uczestniczyli w rewolucji badeńskiej w Karlsru- he, gdzie Ludwik objął naczelne dowództwo powstania przeciw prusko-hesko-bawarskim siłom. Adam pomagał starszemu bratu, budując fortyfikacje, a także zakładając i niszcząc przeprawy na rzekach. Juliusz Falkowski, przyjaciel Mierosławskich z Korpusu Kadetów, tak oto opisał działalność kapitana Adama: Adam Mierosławski rządził tam [w Karlsruhe – przyp. M.B.] jak gubernator rosyjski w zdobytym mieście; napę- dzał całą ludność do sypania szańców, klął i wymyślał po francusku, a spokojni mieszczanie – przeklinający w duchy rewolucję – drżeli przed nim (J. Falkowski, Wspomnienia z roku 1848 i 1849, t. 3, Warszawa 1908, s. 114.). W lipcu w obliczu kolejnej klęski Ludwik podał się do dymi- sji i razem z bratem przez Szwajcarię udał się do Francji, kończąc tym samym swą rewolucyjną działalność. Jesień tego roku spędzili 19 Kapitulacja rewolucjonistów badeńskich, Rastatt, lipiec 1849 w Paryżu. Z pobytem w tym mieście w okresie Wiosny Ludów (lub w wcześniejszym) wiąże się też inna przypowieść Falkowskie- go o Adamie: Był to republikanin najczerwieńszy i wielki zawadiaka. Raz byłem z nim w teatrze le Vaudeville na przedstawieniu sztuki jakiejś antyrepublikańskiej; zaczął sam jeden gwizdać – publiczność krzyczała „za drzwi!” – on w odpowiedzi rzu- cił czapkę swoją marynarską na publiczność, wymyślając jej od ostatnich słów; nareszcie policja go wyrzuciła za drzwi (J. Falkowski, Wspomnienia …, s. 98). Ostatnie lata Po zdławieniu rewolucyjnych nastrojów w Europie Ludwik po- został we Francji, natomiast Adam powrócił na Ocean Indyjski. W Saint Denis za resztę oszczędności kupił w 1850 roku mały 20 dwumasztowiec i nazwał go Moja Polska. Nie nacieszył się nim jednak długo. Seweryn Korzeliński, poszukiwacz złota w Australii w latach 50. XIX wieku, usłyszał taką historię o ratowaniu przez kapitana Adama rybaków, od swego kolegi po fachu, Laurenta z Île-de-France (obecnie Mauritius), twierdzącego, że znał Miero- sławskiego osobiście: Jednemu okrętowi podczas straszliwej burzy przy brze- gach Maurice (Isle de France) [czyli Mauritius – przyp. M.B.] nikt nie waży się nieść pomocy, bo każdemu grozi zagłada. Okrętem skołatanym, bez żagli i masztów, igrają bałwany, ginąca załoga wyciąga ręce daremnie ku brzegowi, gdzie tyl- ko modlitwy odmawiano za tonących. Te może sprowadziły do portu Mierosławskiego, jedynego człowieka, który rozu- miał poświęcenie i ocenił niebezpieczeństwo. Udaje się na okręt swój, ale ze wszystkich stron słyszy uwagi: – Co robić zamyślasz? Zginiesz niezawodnie! – Nie słowem, ale czynem odpowiada odważny kapitan. W mgnieniu oka podnosi kotwicę, już walczy z burzą i wyrywa morzu nieszczęśliwe ofiary (S. Korzeliński, Opis podróży do Australii i pobytu tamże od r. 1852 do 1856, t. 2, Warszawa 1954, s. 21). Podczas ratowania zaskoczonych burzą rybaków jego statek rozbił się o skały, a sam Mierosławski ledwie uszedł z życiem. Po stracie Mojej Polski kapitan Adam przez jakiś czas był kapitanem na angielskim statku handlowym Bright Planet, później osiadł na Île-de-France. Tam założył spółkę z jednym kupcem na budowę nowego statku, którego był następnie współwłaścicielem i kapi- tanem. Mierosławski osobiście uczestniczył przy jego budowie. Le Pilote, bo tak się nazywał, z czteroosobową załogą i 12-tonowym ładunkiem popłynął do zachodniej Australii. Był to ostatni rejs Po- laka. W drodze powrotnej miał zachorować na anginę i umrzeć w maju 1851 roku. Ciało zgodnie z marynarskim zwyczajem za- 21 szyto w płótno żeglarskie i po obciążeniu opuszczono je do wody. Według innej wersji został on zabity przez własną załogę, czego jednak toczące się później śledztwo nie było w stanie udowodnić. W każdym razie w czerwcu statek powrócił na Île-de-France bez kapitana. Ludwik Mierosławski z kolei przebywał dalej na emigracji, aż do lutego 1863 roku, kiedy to przybył na ziemie polskie, by zostać dyktatorem powstania styczniowego. Po dwóch przegranych star- ciach na Kujawach i konflikcie z Marianem Langiewiczem posta- nowił złożyć dyktaturę i powrócić do Paryża, skąd rozpowszech- niał negatywne informacje na temat przywódców tego powstania. Schyłek życia spędził w ubóstwie i osamotnieniu. Zmarł w Paryżu w 1878 roku. 22 143
Pobierz darmowy fragment (pdf)

Gdzie kupić całą publikację:

Polacy na krańcach świata: XIX wiek
Autor:

Opinie na temat publikacji:


Inne popularne pozycje z tej kategorii:


Czytaj również:


Prowadzisz stronę lub blog? Wstaw link do fragmentu tej książki i współpracuj z Cyfroteką: