Cyfroteka.pl

klikaj i czytaj online

Cyfro
Czytomierz
00416 008570 10463422 na godz. na dobę w sumie
Polityczna przestrzeń polskości w XX wieku. Bezpieczeństwo polityczne Rzeczypospolitej z perspektywy racji stanu - ebook/pdf
Polityczna przestrzeń polskości w XX wieku. Bezpieczeństwo polityczne Rzeczypospolitej z perspektywy racji stanu - ebook/pdf
Autor: Liczba stron: 226
Wydawca: SILVA RERUM Język publikacji: polski
ISBN: 978-83-64447-12-9 Data wydania:
Lektor:
Kategoria: ebooki >> dokument, literatura faktu, reportaże
Porównaj ceny (książka, ebook, audiobook).

Problem zawarty w tytule pracy nie jest wyłącznie z gatunku akademickich – odnosi się do geopolitycznego obszaru polityki polskiej w XX wieku. O ile nie budzi wątpliwości okres do 1918 roku (Wielka Wojna i okres ją poprzedzający) oraz – chociaż w mniejszym stopniu – lata 1939 – 1945 (II wojna światowa), o tyle przedmiotem sporu i analiz jest okres istnienia systemu totalitarnego, po 1945 roku oraz dekompozycji (bo przecież nie natychmiastowego upadku) komunizmu w europejskich krajach sowieckich i postsowieckich po 1990 roku.
Wśród niezależnych publicystów i historyków bowiem pojawiły się konstatacje, iż przez większość minionego stulecia polityczny status narodu i państwa to właściwie okupacja, a w pewnych okresach nawet „coś gorszego” niż stan niewoli, braku suwerenności i podmiotowości. Polityczny dyskurs wokół politycznej przestrzeni polskości stanowi przedmiot niniejszej pracy.

Znajdź podobne książki Ostatnio czytane w tej kategorii

Darmowy fragment publikacji:

Polityczna przestrzeń polskości w XX wieku Bezpieczeństwo polityczne Rzeczypospolitej z perspektywy racji stanu Grzegorz Łukomski Polityczna przestrzeń polskości w XX wieku Bezpieczeństwo polityczne Rzeczypospolitej z perspektywy racji stanu Wydawnictwo Naukowe „SILVA RERUM” Poznań-Londyn 2013 Recenzja – prof. dr hab. Tadeusz Dubicki © 2013 by Grzegorz Łukomski © 2013 by Wydawnictwo Naukowe „SILVA RERUM” All rights reserved ISBN: 978-83-64447-08-2 Wydanie I: Wydawnictwo Naukowe „SILVA RERUM” Poznań-Londyn 2013 Redakcja naukowa – Patrycja Kanafocka Korekta – Paulina Wiśniewska Projekt okładki – Zbigniew Dziemianko Zdjęcia na okładce ze zbiorów Autora (od lewej): Aleksander Bregman (G. Ł., Aleksander Bregman (1906 - 1967) Życie niedokończone, Poznań - Warszawa - Londyn 2012), Józef Mackiewicz (Muzeum Polskie w Rapperswilu), Ignacy Matu- szewski (Instytut Józefa Piłsudskiego w Ameryce), Władysław Gizbert - Studnicki (W. Studnicki, Sprawa polska, Poznań 1910) Skład komputerowy – Zbigniew Dziemianko www.wydawnictwo-silvarerum.eu Spis treści Wstęp …………………………………………………………………………………..… 6 Rozdział I „Germanofil” i jego racja stanu. Władysław Gizbert – Studnicki (1867 – 1953) .. 22 Rozdział II „Okupacja – czy coś gorszego?”. Józef Mackiewicz (1902 – 1985) ……………… 48 Rozdział III W trosce o polską rację stanu. Ignacy Matuszewski (1891 – 1946) …………..…. 92 Rozdział IV O miejsce Rzeczypospolitej w Europie. Aleksander Bregman (1906 – 1967) ... 129 Rozdział V Polonia Restituta. Znaki polskości w XX wieku …………………………………… 164 Zakończenie ……………………………………………………………….……….… 192 Streszczenie angielskie (Summary) ……………………………………….….…. 194 Indeks skrótów ………………………………….………………………………..…. 196 Bibliografia …………………………………………..…………………………….. 199 Indeks nazwisk ……………………………………………………………..……….. 212 Wstęp Problem zawarty w tytule pracy nie jest wyłącznie z gatunku akademickich – odnosi się do geopolitycznego obszaru polityki polskiej w XX wieku. O ile nie budzi wątpliwości okres do 1918 roku (Wielka Wojna i okres ją poprzedzający) oraz – chociaż w mniejszym stopniu - lata 1939 – 1945 (II wojna światowa), o tyle przed- miotem sporu i analiz jest okres istnienia systemu totalitarnego, po 1945 roku oraz dekompozycji (bo przecież nie natychmiastowego upadku) komunizmu w europej- skich krajach sowieckich i postsowieckich po 1990 roku. Wśród niezależnych publicystów i historyków bowiem pojawiły się konstatacje, iż przez większość minionego stulecia polityczny status narodu i państwa to wła- ściwie okupacja, a w pewnych okresach nawet „coś gorszego” niż stan niewoli, braku suwerenności i podmiotowości. Polityczny dyskurs wokół politycznej prze- strzeni polskości stanowi przedmiot niniejszej pracy. Autor powyższej diagnozy Józef Mackiewicz, pisarz, publicysta, intelektualista – to postać wybitna. Do jego przenikliwych myśli i diagnoz będziemy jeszcze wracać1. Nader interesująca jest refleksja historyczna oraz uwagi Oskara Haleckiego, wybitnego polskiego badacza dziejów, pracującego po wrześniu 1939 roku na emigracji, opublikowane w 1945 roku, na temat rozbiorów Rzeczypospolitej. Do trzech pierwszych rozbiorów (1772, 1793, 1795) doliczył on układ niemiecko – sowiecki z 28 września 1939 roku jako piąty rozbiór Polski, gdyż wcześniej jeszcze los państwa rozstrzygnięty został na kongresie wiedeńskim w 1815 roku. Wówczas bowiem, podobnie jak w 1795 roku, nastąpił całkowity rozbiór kraju. Ponadto zasadnie zauważył, iż nie sposób nazwać Polską sztucznie wykrojonych, niesuwerennych bytów politycznych, takich jak „Kró- lestwo Polskie” czy „Wolne Miasto Kraków”. Wszystkie XVIII - wieczne traktaty rozbiorowe, nawet jeśli dotyczyły jedynie części obszaru Rzeczypospolitej, były porozumieniami zawartymi pomiędzy obcymi państwami, bez udziału „ofiary”. Na- stępnie narzucano je władzom Polski w postaci bezwarunkowej kapitulacji. Decyzje konferencji krymskiej z 11 lutego 1945 roku dotyczące Polski były – jak słusznie twierdzi Halecki – szóstym rozbiorem, ponieważ, podobnie jak niegdyś w 1795, 1815 i 1939, rozdysponowano całość terytorium Polski „w sposób szcze- gólnie nawiązujący do kongresu wiedeńskiego i metodą charakterystyczną dla pięciu poprzednich rozbiorów”. Pośród szeregu różnic między poprzednimi, a de- cyzjami z 1945 roku, najbardziej spektakularna dotyczyła faktu, iż tym razem Pol- ska nie walczyła po przegranej stronie przeciwko mocarstwom rozbiorowym. „(…) Polska nie tylko nie była satelitą pokonanego wroga, ale jako pierwsza oparła się jego agresji i nigdy nie przestała walczyć po stronie Narodów Zjednoczonych, które 1 J. Mackiewicz, Okupacja – czy coś gorszego? O Ninie Karsov kontrrewolucyjnym piórem, „Wiadomo- ści” (Londyn) 1970, nr 12/13. – nie mogąc jej pomóc w momencie piątego rozbioru w 1939 r. – teraz w 1945 r., u progu wspólnego zwycięstwa przystąpiły do kolejnego rozbioru tego wiernego so- jusznika (…)”2. Największa jednak różnica dotyczy mocarstw rozbiorowych. We wszystkich pięciu poprzednich przypadkach Polska została podzielona między Niemcy i Rosję, z tą jedynie różnicą, iż w latach 1772, 1795 i 1815 stronę niemiec- ką reprezentowały dwa państwa, Prusy i Austria, w 1793 same Prusy, a w 1939 roku zjednoczone Niemcy. Rosja tymczasem zastąpiona została przez Związek Sowiecki, co stanowi jedynie różnicę formalną. W przypadku szóstego rozbioru oba mocarstwa anglosaskie nie tylko nie uczestniczyły fizycznie w rozbiorze, lecz nie odniosły korzyści z przeprowadzonej transakcji. Szósty rozbiór miał zatem oso- bliwy charakter, dokonany został wewnątrz imperium sowieckiego. „(…) Można zasadnie stwierdzić, że Polska została podzielona pomiędzy obywatelami Rosji Sowieckiej: p[anem] Stalinem a p[anem] Bierutem. Jakkolwiek szokujące w tych okolicznościach może być polskie pochodzenie jednego z nich, to jednak w istocie jest równie bez znaczenia co gruzińskie pochodzenie drugiego (…)”3. Konkluzja narzuca się sama. Polacy nie zostali wyzwoleni. Sowieckie zwycię- stwa nad Niemcami „(…) byłyby wspaniałym wkładem w wyzwolenie Polski, dopeł- niającym działania zachodnich sojuszników i samych Polaków, gdyby po wkrocze- niu na terytorium polskie, w drodze na Berlin, Rosja sowiecka przyjęła oferowaną jej na polecenie rządu polskiego współpracę z Armia Krajową, gdyby administracja na wyzwolonych ziemiach została przekazana Polskiemu Państwu Podziemnemu, istniejącemu nawet pod niemiecką okupacją, i gdyby pozwolono na powrót do Polski prawowitemu rządowi cieszącemu się stałą lojalnością ruchu oporu, zarów- no cywilnego jak i wojskowego. Nastąpiło coś absolutnie odwrotnego, zatem w sojuszniczej Polsce, podobnie jak w neutralnych państwach bałtyckich, wypę- dzenie Niemców nie było oczekiwanym wyzwoleniem, ale jedynie zamianą jednej obcej okupacji na drugą (…)”4. W trosce o wspólny interes, pokonanie Niemiec i Japonii, alianci współpraco- wali z sobą dość ściśle. Najbardziej istotne były spotkania przywódców, one bo- wiem wytyczały zasadnicze kierunki działań militarnych. W ostatnim dniu konferen- cji teherańskiej (trwającej od 28 listopada do 1 grudnia 1943 r.) omawiano sprawy Polski. Wstępnie przyjęto przebieg jej wschodniej granicy w oparciu o tak zwaną linię Curzona i zasadę rekompensaty terytorialnej na zachodzie kosztem Niemiec. Dalsze uzgodnienia przyjęto na konferencji jałtańskiej w lutym 1945 r. Spotkanie teherańskie zainicjowało początek nowego podziału stref wpływów, m.in. tam za- padła zgoda na zasięg sowieckiej ofensywy do Łaby. Ostatecznie to właśnie po- stanowienia konferencji teherańskiej zadecydowały o przyznaniu Polsce zachod- niej granicy na Odrze, przesunięcie północnej nad Morze Bałtyckie, włączenie do Polski Gdańska i południowej części Prus Wschodnich. Wobec zdumiewająco ule- głej i konformistycznej postawy aliantów zachodnich, Stalin, dbając o swoją strefę wpływów, opowiedział się za przyznaniem Rzeczypospolitej tych właśnie ziem, 2 O. Halecki, Szósty rozbiór Polski [w:] J. Cisek, O. Halecki, Historyk. Szermierz wolności, Warszawa 2009, s. 218. Tekst opublikowany po raz pierwszy w języku angielskim: The Sixth Partition of Poland, „The Review of Politics” 1945, t. 7, nr 2, s. 142 – 155. 3 Ibidem, s. 219. 4 Ibidem, s. 225. Podkreślenia w oryginale. kosztem przesunięcia polskiej granicy wschodniej do tzw. linii Curzona5. Nowe granice prezentowano później światowej opinii publicznej jako „etniczne”, a więc z założenia jakoby jedynie „sprawiedliwe”. Tymczasem było to jedno z wielu komu- nistycznych kłamstw propagandowych. Jak podkreśla Oskar Halecki, narzucona Polsce nowa granica wschodnia cofała rozwój polskiej państwowości o 600 lat, do pierwszej polowy XIV wieku. Oznaczało to zignorowanie zarówno politycznego rozwoju, jaki dokonał się przez te stulecia, jak też faktu, iż etniczne osadnictwo polskie znacząco się rozszerzyło w kierunku wschodnim. Konstatował ze zdziwie- niem i trwogą, iż trudno wyobrazić sobie Polskę bez Wilna i Lwowa oraz innych obszarów zamieszkałych w większości przez ludność polską6. Dodać należy, iż zanegowano w ten sposób i zniszczono niemal cały wielowiekowy polski dorobek cywilizacyjny na kresach wschodnich państwa, dorobek stanowiący przecież inte- gralną część kultury zachodniej. Termin „linia Curzona” stał się z czasem w historiografii swoistym, tendencyj- nie interpretowanym stereotypem i wymaga uściślenia oraz wyjaśnienia. Otóż „linia Curzona” była od początku bardzo złym kompromisem, rozwiązaniem nigdy for- malnie nie uznanym przez żadną z zainteresowanych stron, ustalonym w okolicz- nościach wojen o granice toczonych przez państwo restytuujące swoją suweren- ność - polsko-ukraińskiej i polsko-bolszewickiej - a nade wszystko w wyniku decyzji Rady Najwyższej Sprzymierzonych z 8 grudnia 1919 r. oraz konferencji w belgij- skim Spa (10 lipca 1920 r.). W założeniu była to tylko – co należy z naciskiem pod- kreślić – linia demarkacyjna, nie zaś granica, która miała obowiązywać do czasu ostatecznego ustalenia granicy polsko-sowieckiej. Dotyczyła początkowo tylko obszarów wchodzących w skład byłego Cesarstwa Rosyjskiego, do punktu, gdzie rzeka Bug przecinała dawną granicę rosyjsko-austriacką (koło Sokala). Natomiast południowy przebieg owej delimitacji wytyczać miał aktualny (początek lipca 1920 r.) przebieg linii frontu polsko-bolszewickiego, czyli rzeka Zbrucz. Do Rzeczypospo- litej należeć zatem miała niemal cała Małopolska Wschodnia, m.in. także Lwów. Ostatecznie całą polską granicę wschodnią, w tym także południowy jej przebieg, na odcinku Galicji Wschodniej, wytyczonej w istocie wzdłuż rzeki Zbrucz, zatwier- dzono jednakże, w wyniku dłuższych negocjacji, dopiero decyzją podjętą przez Radę Ambasadorów z 15 marca 1923 r. Tak zwana linia Curzona przebiegała zatem w ogólnych zarysach od Grodna– Niemirów, przez Białystok–Brześć Litewski–Dorohusk, na wschód od Hrubieszowa przez Kryłów na zachód od Rawy Ruskiej, na wschód od Przemyśla – wzdłuż Zbrucza – w kierunku Karpat; na północ od Grodna wzdłuż linii kolejowej Grodno– Wilno, a następnie w kierunku Dyneburga7. Należy podkreślić, iż ustalenia zawarte w Teheranie utrzymywano w tajemnicy przed Rządem RP na Uchodźstwie do je- sieni 1944 r. 5 Tzw. linia Curzona została nazwana od nazwiska angielskiego dyplomaty George`a Curzona, ministra spraw zagranicznych w rządzie premiera Davida Lloyd Georga. W okresie konferencji wersalskiej do- chodziło do częstej różnicy zdań pomiędzy brytyjskim premierem a jego ministrem spraw zagranicz- nych, który nie miał większego wpływu na przebieg ówczesnych decyzji. Tzw. linia Curzona była w istocie „linią Lloyd Georga”. 6 O. Halecki, Powojenna Polska, ibidem, s. 235. Tekst opublikowany po raz pierwszy w języku angiel- skim: Post-War Poland: „The Slavonic and East European Review”, 1944, t. 22, s. 28 – 40. 7 Instytut Polski i Muzeum im. gen. Sikorskiego (dalej: IPMS), Ministerstwo Prac Kongresowych (dalej: MPK), sygn. A.21.11. Opracowanie Stanisława Skrzypka z lipca 1944 r. w sprawie tzw. linii Curzona. Szczegółowy przebieg linii Curzona, zwłaszcza południowy jej odcinek, budził jednakże od samego początku wiele kontrowersji, wynikających przede wszystkim z tendencyjnego interpretowania ustaleń przez stronę sowiecką. Ustalenia poczy- nione w Teheranie, Jałcie i Poczdamie daleko odbiegały zatem od pierwotnych ustaleń i były bardzo krzywdzące dla Polski. Przypomnieć wypada kwestię nad- rzędną, iż traktat w Rydze (18 marca 1921 r.) ostatecznie unieważnił koncepcję „linii Curzona” jako granicy polsko-sowieckiej. A zatem, w związku z zapadłymi w Teheranie i Jałcie decyzjami, w latach 1944–1945 Sowieci uniemożliwili konstytuowanie się legalnych władz Polskiego Państwa Podziemnego. Wobec ujawniających się i często aktywnie współdziałają- cych z Armią Czerwoną oddziałów Armii Krajowej użyli siły, a polską ludność bru- talnie terroryzowano i mordowano (najbardziej spektakularnym przykładem zbroj- nego przeciwdziałania sowieckiego były rezultaty operacji „Ostra Brama” na Wi- leńszczyźnie, a także działania na Wołyniu i we Lwowie). Tymczasem, zarówno w 1939, jak i w 1944 roku Polska nie była w stanie wojny ze wschodnim sąsiadem. Od połowy 1944 znalazła się jednak pod „okupacją specjalną”, z punktu widzenia prawa międzynarodowego – nielegalną. Była to specyficzna forma okupacji wojen- nej. Polska stała się więc pod koniec II Wojny Światowej przedmiotem agresji ze strony Związku Sowieckiego, której następstwem była okupacja wojenna całego terytorium państwa na zachód od linii Bugu, a aneksja na wschód od tej granicy. Militarna obecność wojsk sowieckich umożliwiła rozbudowę struktur państwowych komunistom, nie mającym wówczas niemal żadnego poparcia społecznego. Trans- formacja polityczna jaka dokonała się po 1944 roku była możliwa jedynie przy wsparciu i aktywnym współdziałaniu sowieckim, zwłaszcza służb specjalnych tego państwa, takich jak: NKWD oraz istniejącym od 1944 roku Ministerstwem Bezpie- czeństwa Publicznego8. Bez cienia przesady stwierdzić należy, iż PRL była pań- stwem poczętym z nieprawego łoża, nawet więcej, była wynikiem politycznego gwałtu popełnionego na narodzie. Ponadto, w związku z narzuconymi nowymi granicami Polski i Niemiec, a także kilku innych państw, w Europie środkowej i wschodniej Sowieci przeprowadzili czystki etniczne na niespotykaną w dziejach skalę. Dokonano m. in. masowych deportacji wbrew woli milionów mieszkańców tych obszarów (Polacy, Niemcy oraz inne nacje). Tworzenie faktów dokonanych bez udziału Polski, strony najbardziej zainteresowanej, totalnie podważało rację stanu Rzeczypospolitej. Polską racją stanu w XX wieku powojenna historiografia krajowa zajmowała się niezbyt chętnie, w przeciwieństwie do polskich autorów piszących poza grani- cami kraju. Powody tego faktu są oczywiste – przede wszystkim natury politycznej. W niesuwerennym, totalitarnym państwie komunistycznym trudno było podejmo- wać problem, zwłaszcza w realiach politycznych i perspektywie wieku XX. Liczył się bowiem wyłącznie interes i rozprzestrzenianie ideologii oraz systemu, nato- miast interes i dobro państwa, a więc także narodu, stanowiły jedynie element gry 8 A. Strzembosz, Okupacja w prawie międzynarodowym a status prawny Polski w latach 1944–1956, [w:] Wojna domowa czy okupacja? Polska po roku 1944, pod red. A. Ajnenkiela, Wrocław 1998, s. 25 i nast.; por. także: J. Żołyński, Włączenie polskich ziem wschodnich do ZSSR (1939 – 1940). Problemy ustrojowo - prawne, Wrocław 1994, passim; komunizm to nade wszystko system zbrodni sowieckich, por.: S. Ciesielski, G. Hryciuk, A. Srebrakowski, Masowe deportacje radzieckie w okresie II wojny świa- towej. Wyd. drugie – zmienione i rozszerzone, Wrocław 1994, passim; S. Kalbarczyk, Wykaz łagrów sowieckich, miejsc przymusowej pracy obywateli polskich w latach 1939–1943, cz. I, Warszawa 1993, passim. propagandowej. Nie było zatem o czym mówić, by nie powiedzieć prawdy. Także w okresie drugiej transformacji ustrojowej (pierwsza miała miejsce w latach 1944 – 1948), po 1990 roku, problem nie wzbudzał początkowo nadmiernego zaintereso- wania badaczy9. Z kolei geopolityka także była swoistym tabu politycznym w sowieckim kraju nad Wisłą czyli „Polskiej Rzeczypospolitej Ludowej” (PRL) po 1945 roku. Sformu- łowana na przełomie XIX i XX wieku doktryna polityczna głosiła, iż rozwój społecz- no – polityczny państw i narodów zdeterminowany jest ich geograficznym położe- niem. Jej prekursorami byli Niemcy, a zatem niemiecki obszar geopolityczny anali- zowano szczegółowo i – przyznać należy – z niemałym zapałem. Początki dał Friedrich Ratzel (1844 – 1904), niemiecki geograf, twórca podstaw geopolityki niemieckiej, który definiował państwo jako „organizm przypisany do ziemi”, uznając przestrzeń za jego najistotniejszą część. Dążenie do jej powiększania stanowiło zatem zjawisko naturalne („prawo rosnących przestrzeni”). Za pierwszą naukową pracę geopolityczną uznać należy studium Leopolda von Ranke, jednego z twór- ców nowoczesnej historiografii, o relacjach sił wielkich mocarstw w przeszłości i możliwej przyszłości10. W XIX wieku pojawiło się też kilka prac geografów francu- skich oraz niemieckich, wśród których na szczególną uwagę zasługują konstatacje Ernsta Kappa, który wprowadził do naukowego obiegu i zdefiniował pojęcie – Le- bensraum11 – jako przestrzeń życiową niezbędną do życia danej społeczności12. Z kolei Rudolf Kjellén (1864 – 1922), szwedzki teoretyk państwa, użył w 1899 r. po raz pierwszy terminu „geopolityka” i zdefiniował ją jako naukę o państwie jako or- ganizmie przestrzennym. Podstawy wpływ na rozwój geopolityki w drugiej połowie XIX wieku miała teoria Karola Darwina, a raczej swoista jej interpretacja polegają- ca na mechanicznym przenoszeniu praw dotyczących świata przyrody do świata społeczeństw ludzkich. Przedmiotem badań była zdolność państwa do przetrwania i rozwoju w walce o byt. Walka owa rozgrywała się w przestrzeni środowiska geo- graficznego, zwykle mniej lub bardziej nieprzyjaznego, co determinowało możliwo- ści przetrwania. Za twórców geopolityki jako odrębnej dziedziny wiedzy uznaje się Amerykanina Alfreda T. Mahana, Brytyjczyka Halforda J. Mackindera oraz Niemca Karla Haushofera. Szczególne zasługi w zdefiniowaniu geopolityki przypisać należy angielskiemu geografowi, profesorowi z Oxfordu, bardzo typowemu przedstawicielowi brytyjskich 9 Racja stanu (z fr. raison d État) - nadrzędny interes państwowy, wyższość interesu państwa nad inny- mi interesami i normami, wspólny dla większości obywateli i organizacji działających w państwie lub poza jego granicami, ale na jego rzecz. Za twórcę nowożytnej koncepcji racji stanu uważany jest Nicco- lo Machiavelli, natomiast pierwsze użycie terminu racja stanu przypisuje się arcybiskupowi Giovan- niemu della Casa. Por.: A. Rzegocki, Racja stanu a polska tradycja myślenia o polityce, Kraków 2008, s. 35 – 39. 10 Leopold von Ranke, Die Grossen Mächte, bmw, 1833. 11 Lebensraum (niem.), przestrzeń życiowa. Pojęcie niejednoznaczne, na ogół przyjmowane było jako przestrzeń, w której dany naród rzeczywiście żyje, lecz także traktowane było postulatywnie, jako prze- strzeń niezbędna do wyżywienia i rozwoju danego narodu. Służyło uzasadnieniu żądań Niemiec w czasie I wojny światowej, a po 1919 r. do krytyki traktatu wersalskiego, który jakoby miał pozbawić Niemcy przestrzeni życiowej („Volk ohne Raum” – naród bez przestrzeni). W okresie nazistowskim termin traktowano biologicznie (darwinizm społeczny), jako obszar, w którym naród prowadzić może politykę autarkii gospodarczej i pomnażać swoją biologiczną substancję, co uzasadniało agresję i eks- pansję Niemiec w czasie II wojny światowej. 12 Za właściwego twórcę terminu Lebensraum uznać jednak należy Oskara Peschela, który posługiwał się nim w artykułach drukowanych w 1860 roku w czasopiśmie „Das Ausland”. Por.: F. Ratzel, Oskar Peschel, biogram zamieszczony w Allgemeine Deutsche Biographie, Leipzig 1887. elit schyłku epoki wiktoriańskiej, lecz jednocześnie uczonemu – wizjonerowi, „Ki- plingowi nauki brytyjskiej”. Mackinder zaprezentował przemyślany, geopolityczny model przestrzenny Ziemi13. W jego ujęciu na obraz globu składa się Światowa Wyspa (World Island), czyli połączony kontynent Europy, Azji i Afryki - oraz otacza- jący ją Ocean, na którym rozrzucone są wyspy – satelity, Ameryka Północna, Po- łudniowa, Australia, Wielka Brytania, Japonia, etc. Najważniejszą częścią Świato- wej Wyspy jest Heartland (Obszar Centralny, Serce Lądu; pierwotnie Pivot Area – Obszar Osiowy)14. Światowa Wyspa obejmuje większą część lądów i jest zamiesz- kiwana przez większość populacji ludzkiej, stąd wynika jej szczególna rola w histo- rii. Czasoprzestrzenna teoria Mackindera łączy zatem geografię i historię15. Jed- nak geopolityka jako nauka rozwinęła się po I wojnie światowej przede wszystkim w Niemczech, a czołowi przedstawiciele doktryny skupiali się wokół czasopisma „Zeitschrift für Geopolitik” (1924 – 1944) oraz „Archiv für Bevölkerungswissenschaft und Bevölkerungspolitik” (od 1937 r.)16. Szczególną rolę odegrała w okresie nazi- stowskim, tworząc podstawy ideowe do ekspansji terytorialnej i związanej z nią polityki eksterminacji na skalę masową. Czołowym przedstawicielem geopolityki niemieckiej był wspomniany Karl Haushofer. Jednak koncepcje geopolityczne nie- mieckiego generała, nie wychodziły zasadniczo poza myśl Mackindera. Był twórcą koncepcji geopolitycznej zakładającej podział świata na cztery panregiony geopoli- tyczne rozciągające się południkowo: amerykański, niemiecki, rosyjski i japoński. Założyciel najsłynniejszego pisma geopolitycznego Zeitschrift für Geopolityk, za- angażowany politycznie w okresie III Rzeszy, był doradcą Adolfa Hitlera, a także przez pewien czas - Józefa Stalina, a w praktyce politycznej jego teorię próbowała realizować jedynie Japonia, odnosząc w latach 30- tych XX wieku na tym polu znaczące sukcesy polityczne i militarne17. W niemieckiej praktyce politycznej, żywo nas interesującej, problem łączył się z pojęciami: Lebensraum (przestrzeń życiowa), Grossraum (wielka przestrzeń), Blut und Boden (krew i ziemia), Grossraumwirtschaft (gospodarka wielkiej prze- strzeni) oraz Mitteleuropa (Europa Środkowa). Ta ostatnia koncepcja, głoszona przez ideologów i polityków niemieckich, miała bardzo istotne znaczenie, dotyczyła stworzenia zdominowanego przez Niemcy obszaru gospodarczego i geopolitycz- nego. Geopolityka to problem globalny, dotyczy każdego niemal państwa jako or- ganizacji politycznej, której celem jest zapewnienie bezpieczeństwa swym obywa- telom. W pewnym uproszczeniu możemy zdefiniować geopolitykę jako politykę prowadzoną w oparciu o realia położenia geograficznego, a więc także środowiska geograficznego, klimatu, etc. W takim zakresie dotyczy ona także Rzeczypospoli- 13 Halford Mackinder jest autorem kilkudziesięciu prac (artykuły i książki) z zakresu geopolityki i geostra- tegii. Pierwsza z nich The Geographical Pivot of History, to tekst odczytu wygłoszonego w londyńskim Royal Geographical Society w 1904 roku, a ogłoszonego w „Geographical Journal” 1904, nr 6. Koncep- cję swoją rozwijał przez kilkadziesiąt lat. Por.: Halford J. Mackinder, Demokratic Ideals and Reality, wyd. i przedmowa Anthony J. Pearce, Westport Conn. 1962 (wznow. 1981 Additional Papers). 14 Termin „Heartland” został przez Mackindera zapożyczony od Jamesa Fairgrieve, autora książki Geo- grafia i panowanie w świecie (1915). Geograficznie to centralna część Eurazji, najogólniej: od Oceanu Lodowatego na północy, góry północno – wschodniej Syberii i pustynie Mongolii na wschodzie, oraz wielkie masywy górskie na południu (Hindukusz, Pamir, Karakorum, Wyżyna Tybetańska oraz masyw Himalajów). Jedyną otwartą i łatwo dostępną część Heartlandu stanowią rozległe obszary Niżu Euro- pejskiego (Europa Wschodnia) - to właśnie owe „wrota Serca Lądu” – klucz do panowania nad światem. 15 L. Moczulski, Geopolityka. Potęga w czasie i przestrzeni, Warszawa 2000, s. 7 – 14. 16 Por. chociażby: A. Wolff - Powęska, Doktryna geopolityki w Niemczech, Poznań 1979, passim. 17 L. Moczulski, op. cit., s. 18 – 19. tej, państwa restytuowanego w XX wieku. W przypadku Polski, położonej w sercu Europy, realia geopolityczne miały od wieków także bardzo istotny aspekt globalny, który stanowi część rozważań w prezentowanej pracy. Podstawą myślenia geopoli- tycznego był realizm polityczny, reprezentowany przez środowiska konserwatywne i narodowe. Do nurtu tego zaliczyć należy myśl polityczną ks. Adama Jerzego Czartoryskiego, Aleksandra Wielopolskiego, oraz tradycję krakowskich stańczy- ków. Powróćmy jednak do konstatacji Mackindera, gdyż jego teoria zawiera pewne istotne wskazania dotyczące spraw polskich. Nadrzędną troską brytyjskiego uczo- nego była trwałość Imperium, nad którym, co dostrzegało wielu, w XX wieku „słoń- ce już poczęło zachodzić”. Empirycznie fakt ten udowodniły wydarzenia I wojny światowej i wersalski pokój, które stały się początkiem łańcucha wydarzeń, zmie- rzających do dekompozycji globalnej brytyjskiej dominacji. Przez kilka wieków bo- wiem Wielka Brytania, dzięki położeniu geograficznemu, organizacji społecznej i potencjałowi ludzkiemu (Man – Power), stała się praktycznie dominującą w świe- cie siłą. Tymczasem wyrosły inne potęgi, opierające swoją siłę na niezmierzonych zasobach Wyspy Świata. Mackinder zwrócił uwagę, iż potęga morska w dłuższej perspektywie czasowej zależy od podstawy lądowej. Geopolityczne prawo Mackin- dera sprowadzało się w skrócie i znaczącym uproszczeniu do stwierdzenia: kto panuje nad Wschodnią Europą, panuje nad Obszarem Centralnym; kto panuje nad Obszarem Centralnym, panuje nad Światową Wyspą; kto panuje nad Światową Wyspą, panuje nad światem. Wyspa Świata i Heartland stanowią zatem najważ- niejszy cel w grze o panowanie nad światem między potęgą morską i lądową. Klu- czem do naturalnie ufortyfikowanego przez naturę Heartlandu jest otwarta prze- strzeń między Morzami Bałtyckim i Czarnym, obszar Międzymorza, czyli Pas Środ- ka – jak go nazwał Mackinder. Europa Środkowo – Wschodnia stanowi najistot- niejszą część owego systemu. Jedynym sposobem zdobycia trwałego panowania w świecie, „zwycięstwa w historii”- jak to określał - było przeszkodzenie w opanowaniu Heartlandu przez potęgę lądową. Cel ten można zrealizować, tworząc między Niemcami a Rosją – system niezależnych i silnych państw Europy Środkowo – Wschodniej, którego najważniejszą częścią byłaby Polska. Zatem popieranie silnej Polski było podsta- wowym interesem brytyjskiej polityki i dyplomacji po I wojnie światowej. Tymcza- sem polityka Albionu w okresie międzywojennym, działając wbrew własnym naji- stotniejszym interesom, zrobiła wszystko dla zjednoczenia interesów Moskwy i Berlina – zamiast wzmocnić Pas Środka. Brytyjskie elity polityczne nie skorzystały z przemyślanych i przewidujących, ba – wizjonerskich koncepcji uczonego. Mac- kinder nie był słuchany, a jego myśli uważano za ekscentryczne. Zadecydował, jak często bywa, pragmatyzm. Praktyczni politycy parlamentarni myśleli w kategoriach kolejnych wyborów, a dłuższa niż pięcioletnia perspektywa czasowa graniczyła w ich mniemaniu z polityczną fantazją. Z koncepcji czasoprzestrzennej Mackindera skorzystali natomiast inni – Niemcy, Sowieci, Japończycy, następnie także Amery- kanie. Ostatecznie, w wyniku II wojny światowej, Pas Środka zawłaszczyli Sowieci, zamykając na wiele dziesięcioleci „wrota Heartlandu”18. 18 Nader interesujące uwagi na temat koncepcji geopolitycznych Mackindera znaleźć można w pracy Andrzeja Maśnicy, Świat kolisty i zwycięstwo w historii Sir Halforda Mackindera, „Stańczyk” 1995, nr 1 (24), s. 24 – 38. Kluczem do dalszych rozważań jest „interes narodowy”, najważniejszy ele- ment systemu wartości nadrzędnych, niezbędny dla zaspokojenia potrzeb narodu. Pojęciem tym posługiwał się w swej publicystyce i działalności politycznej Roman Dmowski, ceniony współtwórca i orędownik polskiego nowoczesnego nacjonali- zmu. Zawdzięczamy myśli Dmowskiego wiele. Zdefiniował i upowszechnił bowiem także istotę kolejnego ważnego pojęcia: „polityka polska”. Zerwał z ukształtowaną w XIX wieku tradycją myślenia o Polsce w kategoriach romantycznych, walki dobra ze złem i ufnej wiary, że to pierwsze musi w końcu zwyciężyć. Zracjonalizował myślenie o narodzie i państwie. Romantyzm polityczny zastąpił politycznym reali- zmem. Przypomniał, iż w polityce liczy się nade wszystko interes i siła, niezwykle mało pozostawiając miejsca na romantyczne idee, emocje i uczucia. „Polityka pol- ska” to pojęcie dla Dmowskiego kluczowe, bardziej adekwatnie oddające istotę sprawy, niż „racja stanu”. „Politykę polską wiązał ściśle z bez wątpienia szerszym pojęciem „interesu narodowego”19. To ważne przesłanie było efektem ewolucji pewnego szczególnego nurtu politycznego, nazwanego z czasem ogólnie i dość nieprecyzyjnie Narodową Demokracją, nurtu, który ukształtował u schyłku XIX wie- ku pierwszą na ziemiach polskich nowoczesną partię polityczną. Przypomnijmy zatem na czym ów romantyzm polegał. W powszechnej pol- skiej świadomości historycznej problem zaborów, okupacji – słowem niebytu poli- tycznego państwa – wiąże się ściśle z wiekiem XIX. Etos walki o niepodległość, cała tradycja z ową walką związana, to część narodowych dziejów i swoistej marty- rologii narodu. Niepodległość Polski była jednak już wówczas w swej istocie spra- wą nie tylko samych Polaków, lecz także problemem politycznym o wymiarze eu- ropejskim. Dziewiętnastowieczną historię Polski bez wątpienia zdominowały kolejne na- rodowe zrywy niepodległościowe. Dla wielu realistycznie myślących obserwatorów i uczestników ówczesnej europejskiej sceny politycznej było sprawą oczywistą, iż ponad dwudziestomilionowy naród, tworzący do niedawna duże i liczące się pań- stwo, naród o bogatej przeszłości i kulturze stanowiącej część europejskiego dzie- dzictwa cywilizacyjnego, silny poczuciem własnej tożsamości - dąży do odzyskania należnej mu pozycji w szeregu innych nacji Starego Kontynentu. Wśród samych Polaków podzielone panowały opinie na temat dróg wiodących ku niepodległości. Polaryzacja poglądów pogłębiała się w miarę jak upadały kolej- ne powstania narodowe. Były one coraz bardziej długotrwałe i coraz więcej przy- nosiły ofiar (wojna polsko - rosyjska 1792 roku - toczone w obronie Konstytucji 3 Maja trwała tylko 70 dni, insurekcja kościuszkowska - 200 dni, powstanie listopa- dowe 325 dni, a powstanie styczniowe 450 dni; natomiast zwycięskie powstanie wielkopolskie tylko 52 dni). Publicystyka polityczna i refleksja historyczna na temat dróg wiodących do wolności rozpoczęła się nazajutrz po upadku powstania ko- ściuszkowskiego, a wygasła dopiero po odzyskaniu niepodległości w latach 1918 - 1922. Jej podstawową i najistotniejszą treść sprowadzała się do sakramentalnego niemal pytania: „Bić się czy nie bić” ? 19 Por. uwagi Marka Kornata, Idee patriotyzmu w Polsce Odrodzonej (1918 – 1939), [w:] Polska czyli …Idee wspólnoty politycznej i tożsamości narodowej w polskiej tradycji intelektualnej. Pod redakcją Arkadego Rzegockiego, Kraków 2011, s. 128 – 130; także: Mariusz Kułakowski (właśc. Józef Zieliński), Roman Dmowski w świetle listów i wspomnień, Londyn 1968, t. 1, s. 237 (list do Zygmunta Miłkowskie- go z 13 września 1901 r.). Historyczna refleksja skłania do konstatacji, iż całość zbrojnego nurtu walki o niepodległość była swoistym kontinuum. Bez przysięgi Naczelnika Kościuszki na rynku krakowskim (24 marca 1794 r.), bez nocy 29 listopada 1830 roku, bez wy- marszu pierwszej kampanii kadrowej (6 sierpnia 1914 roku) nie byłoby też i 11 listopada 1918 roku. Rozumiał to doskonale Józef Piłsudski, jeden z wybitnych współtwórców odrodzonego państwa, reprezentant tego pokolenia Polaków, któ- remu w udziale przypadło wypełnienie testamentu otrzymanego od pradziadów, antenatów wiodących swój rodowód od czasów konfederacji barskiej oraz insurek- cji kościuszkowskiej. Nie przypadkiem bowiem Naczelnik Państwa wybrał datę 22 stycznia 1920 roku - kolejną rocznicę tak cenionego przez siebie powstania stycz- niowego - jak dzień pierwszego w wolnej Polsce posiedzenia Kapituły Orderu Virtu- ti Militari, odznaczenia mającego charakter symbolu dla wszystkich Polaków, nie tylko dla zwolenników zbrojnej walki o wyzwolenie, lecz z pewnością także dla całego narodu. Jednakże najbardziej nawet bohaterscy, pełni zapału i wiary w słuszność po- dejmowanego wysiłku żołnierze potrzebują dowódców na polu walki i przywódców duchowych, mężów stanu i polityków wytyczających kierunki działania. Na wywal- czoną wysiłkiem kilku pokoleń niepodległość złożyły się zarówno ponawiane cy- klicznie i okupione krwią zbrojne powstania, jak też - w równym stopniu wysiłek intelektualny wybitnych Polaków, wzbogacających kulturę narodową i dbających o zachowanie narodowej tożsamości. Tak więc spór o sens naszych powstań zbroj- nych jest bezzasadny. Błędem byłoby bowiem ocenianie ich z punktu widzenia doraźnych klęsk i represji zaborców. Należy raczej oceniać powstanie z perspek- tywy ostatecznego zwycięstwa narodu, były one bowiem ustawiczną próbą i zma- ganiem, wysiłkiem podejmowanym dla przebudzenia narodu ze swoistego letargu - zupełnie zrozumiałego i uzasadnianego - w jaki popadł on w wyniku rozbiorów. Długi jest Panteon Polaków walczących o odzyskanie niepodległości. Są w gronie tym politycy, wodzowie, lecz także pisarze i poeci oraz publicyści. Jednym słowem elita intelektualna narodu. Warto przypomnieć chociażby kilka nazwisk: Tadeusz Kościuszko, ks. Józef Poniatowski, Piotr Wysocki, Józef Bem, Romuald Traugutt, lecz także Maurycy Mochnacki, Stanisław Staszic, Karol Marcinkowski, Roman Dmowski, Ignacy Jan Paderewski, Stefan Żeromski i wielu, wielu innych. Czyn splatał się z ideą. Dla jednych wzorem był Roman Dmowski, dla innych Józef Piłsudski. Tymczasem nadszedł tragiczny wiek dwudziesty, który zmienił niemal wszyst- ko, nadszedł czas komunizmu, bolszewizmu i nazizmu, czas regresu kultury za- chodniej w stopniu dotąd niespotykanym. Konserwatyzm, liberalizm, pluralizm poli- tyczny, tradycja, humanitaryzm – pojęcia te zastąpiono totalitaryzmem i zagładą, pogardą dla przeszłości i dla człowieka. W wyniku dwóch wojen światowych Euro- pa, dotąd kreująca cywilizację, została zepchnięta do roli niedużego i raczej bier- nego jej podmiotu. Nowa ideologia i wychowanie polityczne, zamiast humanistycz- nego, zmieniły dotychczasowy świat. Powszechne postrzeganie kondycji narodu i państwa w minionym stuleciu jest wielce odmienne od percepcji i recepcji prze- strzeni geopolitycznej XIX wieku. Zdania są podzielone, uwarunkowane realiami bieżącej gry politycznej. A zatem „okupacja – czy coś gorszego?” Odpowiedź nie jest prosta i wymaga rozległej oraz wielopłaszczyznowej analizy, nie tylko histo- rycznej lecz i szerszej, z zakresu szeroko rozumianych nauk humanistycznych. Dla Polaków zaczęło się minione stulecie wielce obiecująco. „Polonia Restitu- ta” – Polska Odrodzona, to realny byt polityczny, istniejący przez dwie dekady – wynik kilkupokoleniowych zmagań oraz pomyślnej konfiguracji międzynarodowej i geopolitycznej. Przestrzeń geopolityczna dla narodu zasiedlającego od wieków środkową część kontynentu – zawsze w przeszłości miała znaczenie szczególne. Polityczna przestrzeń polskości zaczęła nabierać konkretnych kształtów na początku XX wieku, gdy na politycznym horyzoncie pojawiła się realna groźba „wojny powszechnej za wolność ludów”. Nowa konfiguracja polityczna narzuciła polskim politykom konieczność dokonania wyboru dalszej drogi, taktyki i kierunku działania. Wybór określonej orientacji był dość ograniczony, gdyż wiązał się z eu- ropejskim podziałem i sojuszami: przeciwko Rosji lub przeciwko Niemcom i Austro – Węgrom. Przyniosło to w rezultacie podział na dwa obozy, różniące się zasadni- czo nie tylko ideowo lecz i proponowanymi drogami działania. Na czele jednej z nich stał Józef Piłsudski, drugą tworzył i uosabiał Roman Dmowski. Obie prowa- dziły do nadrzędnego celu – odzyskania przez Polskę niepodległości. Piłsudski zaproponował koncepcję „walki czynnej”, uważał się bowiem za spadkobiercę idei powstańczej (zwłaszcza 1863 r.), zbrojnej, a tym samym zorientowanej zdecydo- wanie przeciw Rosji, jak sądził, największemu wrogowi polskiej niepodległości. Dmowski – wprost przeciwnie – zorientowany antyniemiecko, dążył do „rozumnej ugody” z Rosją. Wszystko zaczęło się u schyłku XIX wieku, gdy polityczną dojrzałość osiągnę- ło kolejne popowstaniowe pokolenie. Powstał wówczas nowoczesny ruch politycz- ny, który podmiotem swojego działania uczynił naród jako taki, ze szczególnym uwzględnieniem najliczniejszej jego części - „stanu trzeciego”. Ruch ów to szeroko rozumiana Narodowa Demokracja. Jego początki wiążą się – jakże by inaczej – z Galicją, gdyż jedynie tam można było bez i presji i opresji działać i myśleć po polsku. Zmiany na galicyjskiej mapie politycznej uwidoczniły wybory, które odbyły się w marcu 1897 r., pierwsze po reformie. Wykazały osłabienie ruchu konserwatyw- nego i polaryzację sceny politycznej. W Izbie Posłów Rady Państwa znalazło się 71 polskich parlamentarzystów, Koło Polskie liczyło 59 posłów, a poza nim znaleźli się ludowcy i socjaliści. Pojawił się wówczas kolejny nowy kierunek polityczny, związany z ideologią narodowo – demokratyczną. Jego współtwórcą był Roman Dmowski (1864 – 1939), wybitny polityk i pisarz polityczny; od 1889 r. członek Ligi Polskiej Zygmunta Miłkowskiego, którą wraz z Janem Ludwikiem Popławskim (1854 – 1908) i Zygmuntem Balickim (1858 – 1916) w 1893 r. przekształcił w Ligę Narodową i stał się jej faktycznym przywódcą. W 1893 opublikował program ruchu narodowego (Nasz patriotyzm), w którym zawarł jego podstawy ideowe. Zadaniem tajnej organizacji było ujednolicenie polityki polskiej wobec trzech zaborców, wy- chowanie polityczne narodu przy specjalnym uwzględnieniu potrzeb chłopskich i mieszczańskich, utworzenie sieci organizacyjnej obejmującej wszystkie zabory oraz - jako cel nadrzędny – odzyskanie niepodległości. W 1895 r. osiadł Dmowski we Lwowie, gdzie założył miesięcznik „Przegląd Wszechpolski”, opiniotwórczy organ ruchu narodowego (od nazwy pisma zwolenników i sympatyków Ligi nazy- wano też Wszechpolakami), a w 1903 r. opublikował istotną w swym dorobku pra- cę, Myśli nowoczesnego Polaka. Stał się twórcą nowego sposobu myślenia o Pol- sce: w centrum zainteresowań sytuował więc naród polski jako integralną, histo- ryczno – kulturową i etniczną całość. Jako pierwszy sformułował, na czym polega nowoczesne pojmowanie patriotyzmu, który utożsamiał z interesem narodowym, który zastępował partykularne interesy grup społecznych. Ta jakże istotna zmiana związana była z demokratyzacją życia społecznego, w tym szczególnie polityczne- go, oraz demokratyzacją kultury. Głosił idee solidaryzmu narodowego, nawoływał do odpowiedzialności na przyszłość narodu, zainicjował tworzenie przez Ligę Na- rodową struktur politycznych i społecznych na ziemiach trzech zaborów. „(…) Demokracja nasza – pisał – pozostająca w ścisłych stosunkach z demo- kracją europejską, zawsze miała charakter liberalny, wysuwała na pierwszy plan ideały wolności, jakkolwiek konieczność zmuszała ją do walki przede wszystkim o państwo polskie w okresie popowstaniowym [powstanie styczniowe – G. Ł.], w którym antynarodowy system wychowania publicznego dał Polsce pokolenie najmniej samodzielne umysłowo, jakie kiedykolwiek posiadała, szablony europej- skie do takiego stopnia zostały przeniesione na nasz grunt przez socjalistów, że patriotów marzących o niepodległej Polsce… nazywano szowinistami, odsądzano od czci i wiary (…)”20. Doceniał większe zaawansowanie Polaków z zaboru pruskiego w zakresie walki narodowej. Stąd właśnie, z kresów zachodnich należało czerpać inspiracje. „(…) Polacy z innych dzielnic, spotykając się z Poznańczykami przykro bywają nieraz dotknięci ich poglądami na życie, ich odmiennymi wprost zasadami etycz- nymi, razi ich suchy realizm, twardość i nawet w pewnej mierze nielitościwość w pojmowaniu życia. Tłumaczą to sobie zazwyczaj krótko, uważając wszystko za skutek zniemczenia, gdy tymczasem obok pewnego znacznego, co prawda, wpły- wu kultury niemieckiej, działa tu o wiele silniej zmiana trybu życia, konieczność przystosowania się do warunków nieustającej walki (…)”21. W 1905 r. założono w Galicji jawnie działające Stronnictwo – Demokratyczno - Narodowe (SDN), które wkrótce wyrosło na nowoczesną polską partię polityczną. Jej program, zatwierdzony w grudniu 1905 r., zawierał szereg postulatów, m. in. uznając interes narodu polskiego, w przeciwieństwie do interesów grup wyznanio- wych, korporacyjnych, dzielnicowych i lokalnych – jako najwyższą miarę wartości politycznych; uznano, że najważniejszą kwestią dla sprawy narodowej jest postęp cywilizacyjny, dostrzegano też niebezpieczeństwo ze strony nasilającego się naro- dowego ruchu ukraińskiego. Program polityczny SDN ewoluował od łączenia środ- ków pozytywistycznych (praca oświatowa wśród ludu) z romantycznymi celami (odzyskanie niepodległości), poprzez domaganie się w latach 1905 – 1907 auto- nomii dla Królestwa Polskiego oraz prawno - państwowego wyodrębnienia Galicji, do przyjęcia tezy, że w obliczu nadchodzącego konfliktu niemiecko – rosyjskiego Polacy powinni stanąć przeciwko Niemcom, jako zaborcy silniejszemu cywilizacyj- nie niż Rosja. U progu niepodległości Narodowa Demokracja (endecja – jak nazy- wali ich niezbyt elegancko przeciwnicy polityczni) stała się wiodącą siłą polityczną, głównie w wyniku działań Dmowskiego na arenie międzynarodowej, jego rosnące- go autorytetu politycznego oraz – nade wszystko - znaczącej akceptacji społecznej dla programu Narodowych Demokratów. Organem ruchu narodowego był też „Przegląd Narodowy” (1908 – 1914), oraz pisma lokalne w trzech zaborach. Dzia- łalność w Dumie Państwowej (zgoda na pobór rekruta w Królestwie za obietnice autonomii) była m. in. wynikiem szeregu secesji w ruchu narodowym w latach 1908 20 R. Dmowski, Myśli nowoczesnego Polaka, Wyd. drugie, Lwów 1904, s. 185. 21 Ibidem, s. 79 – 80. - 1911 r., co przejściowo osłabiło Narodowych Demokratów. Współpracę z Ligą Narodową zerwał m. in. w 1908 r. Związek Młodzieży Polskiej „Zet” oraz Niezależ- ny Związek Robotniczy. Rozwinęły one samodzielną działalność w porozumieniu z powstańczym nurtem w Galicji22. Roman Dmowski sugerował nawet, że w interesie państw zachodnioeuropej- skich nie leży osłabianie Rosji, ale wręcz przeciwnie, jej wzmocnienie, tak by była zdolna do przeciwstawienia się Niemcom. W przeciwnym razie wkrótce stanie się bezwolnym narzędziem polityki Niemiec. Pozornie paradoksalne, przewidywania powyższe stały się szczególnie aktualne już w kilka lat później, u schyłku I wojny światowej, gdy w osłabionej Rosji władzę przejęli bolszewicy, w znaczącej mierze dzięki wsparciu niemieckiemu, a następnie opuścili aliantów zachodnich, podpisu- jąc z państwami centralnymi separatystyczny traktat pokojowy w Brześciu Litew- skim (3 III 1918 r.) i tym, samym stając się faktycznym sojusznikiem Cesarstwa Niemieckiego23. Ostatecznie Narodowi Demokraci i konserwatywni „realiści” dążyli zatem do modus vivendi z cesarstwem Romanowów, a następnie – szerzej – z Ententą, i we współpracy z tą ostatnią zamierzali restytuować państwo, natomiast socjaliści i ludowcy, wspierani zwolennikami „walki czynnej”, wiązali swe rachuby polityczne w oparciu o państwa centralne, początkowo Austro – Węgry, a potem – raczej z konieczności – w oparciu o Niemcy. Obu koncepcji nie dało się pogodzić, chociaż w obu obozach rozumiano, iż warunkiem efektywnego działania jest utworzenie własnych, w miarę możliwości dużych, formacji wojskowych. Siły obu były mnie więcej wyrównane. Podkreślić jednak należy wyraźnie, iż orientacja Narodowych Demokratów by- ła nie tyle prorosyjska, co antyniemiecka. To bardzo istotne rozróżnienie. Swoje koncepcje związane z odzyskaniem niepodległości zawarł Dmowski przede wszystkim w pracy: Niemcy, Rosja i kwestia polska, (Lwów 1908). Jest to pierwsza w XX wieku praca, która w sposób intelektualnie dojrzały, przenikliwy i – co nie- zwykle ważne – wolny od socjalistycznych i komunistycznych utopii, analizuje pod- stawowy dylemat polityki polskiej i polskiej racji stanu z perspektywy geopolitycz- nej. Autor zaprezentował stan sprawy polskiej po powstaniu styczniowym (1863 – 1864 r.). To nader trafna cezura. Wydawałoby się – dowodzi zasadnie – iż klęska insurekcji raz na zawsze pogrzebała problem restytucji państwa. Pogląd taki domi- nował wśród polskich elit intelektualnych do schyłku XIX wieku. Jednak w ciągu następnych kilkudziesięciu lat nastąpiły wydarzenia, które w sposób zasadniczy zmieniły sytuację polityczną narodu. Po pierwsze, w wyniku zwycięstwa pruskiego nad Francją w 1870 r. utworzone zostało Cesarstwo Niemieckie (1871 r.). Nowy byt polityczny wkrótce zdominował scenę polityczną i ekonomię nie tylko Europy, lecz i dużej części świata pozaeuropejskiego. Wyrosło nowe mocarstwo, dyna- miczne i ekspansywne, pierwsze narodowe państwo niemieckie w dziejach, oparte na pruskich tradycjach ideowych. To prawdziwe zagrożenie dla Starego Kontynen- tu. Z drugiej strony klęska Rosji w wojnie z Japonią (1904 – 1905) wykazała sła- bość i dekompozycję państwa Romanowów. Cesarstwo rosyjskie nie odegra z pewnością przez najbliższe lata aktywnej roli politycznej w Europie. Zburzona 22 G. Łukomski, Bernard Chrzanowski. (1861 – 1944). Biografia Polaka zachodniokresowego, Poznań 2005, s. 77 – 79. 23 Obszerniej na ten temat: G. Łukomski, Walka Rzeczypospolitej o kresy północno – wschodnie 1918 – 1920. Polityka i działania militarne, Poznań 1994, s. 16 – 20. została zatem krucha równowaga europejska. Zmieniła się też zasadniczo sytuacja Polaków w konfiguracji z dwoma zaborcami (Austria od 1866 r. przestała się liczyć, od 1879 r. niemal całkowicie podporządkowana politycznie Niemcom). Dobrze zorganizowane jako organizm państwowy i dynamicznie rozwijające się cywiliza- cyjnie Niemcy, stanowią w najbliższej perspektywie prawdziwe zagrożenie dla narodowej egzystencji Polaków. Dotychczasowe rezultaty germanizacji świadczyły jednoznacznie o sprawności niemieckiego aparatu państwowego. Tymczasem rusyfikacja na ziemiach Królestwa Polskiego, mimo stosowania wielu różnorodnych i brutalnych metod – nie zadziałała, m. in. z powodu przewagi kultury polskiej nad rosyjską, a nade wszystko z powodu ułomności cywilizacyjnej i niedorozwoju tego największego państwa na globie. „W tak wytworzonym położeniu międzynarodo- wym – pisał – dla społeczeństwa polskiego jest jasne, że jeżeli mu grozi w dalszej przyszłości zatrata bytu narodowego, to nie od Rosji, ale od Niemiec”24. Dokonał Dmowski rzeczy wprost kapitalnej, o znaczeniu bez wątpienia historycznym: od- wrócił perspektywę geopolitycznej kondycji narodu. Przewartościował dotychcza- sowe – wydawałoby się – niewzruszone aksjomaty. Szacunek budzi głębia jego przemyśleń i wniosków. Praca wytyczyła kierunki polityki polskiej na szereg naj- bliższych dziesięcioleci i do dzisiaj w swym zasadniczym nurcie myślowym pozo- staje aktualna. Uznajemy ją za jeden z fundamentów ideowych budowli, której nadano później nazwę „Polonia Restituta”. Uważał Dmowski, iż o losach Polski zadecyduje wynik konfliktu niemiecko – rosyjskiego, a miejsce Polski widział przy Rosji. Proponował zjednoczenie wszyst- kich ziem polskich w ramach Cesarstwa Rosyjskiego, uważając, iż takie zjedno- czenie etnosu polskiego, zagrożonego w swym bycie działaniami trzech zaborców, wzmocni polskość i Polaków. Odwracało to całą dotychczasową hierarchię celów narodowych: najpierw zjednoczenie, a następnie niepodległość – odłożona tym- czasem w bliżej nieokreśloną przyszłość. Liczył na to, iż – pragmatycznie - Rosja uzna ten program jako jeden z celów wojny. Opowiadał się za współpracą z Rosją, lecz tylko w zakresie działań antyniemieckich. Był to niejako taktyczny wybór tzw. mniejszego zła. Jako poseł do II i III Dumy (w latach 1907 – 1912), Dmowski, liczył przy tym na umiędzynarodowienie sprawy polskiej. Koncepcja ta spotkała się ze zdecydowaną krytyką przeciwników politycznych, nie tylko socjalistów lecz i kon- serwatystów (na przykład Michał Bobrzyński). Rzecz oczywista, iż pogląd taki kształtował się ewolucyjnie i nie bez trudności, w ogniu licznych polemik z politykami polskimi w zaborze pruskim, którzy doskona- le znali z autopsji opresyjną politykę niemiecką wobec polskich obywateli państwa Hohenzollernów. Warto sprawie tej poświęcić słów kilka, gdyż jest ona stosunkowa mało znana, a wkład Wielkopolan w rozwój idei narodowej nader często niedoce- niany. Luźne więzi wielkopolskich zwolenników idei narodowej z Ligą Narodową uległy zacieśnieniu i organizacyjnemu ukonstytuowaniu w 1899 r. Chrzanowski opowiadał się za zorganizowaniem partii politycznej na pozycjach narodowych. Wraz z Felicjanem Niegolewskim należał do pierwszych członków organizacji w zaborze pruskim. Akt przyjęcia odbył się w jego poznańskim mieszkaniu przy ulicy Wilhelmowskiej (obecnie Marcinkowskiego) w sposób uroczysty. Krótką ceremonią inicjacyjną kierował przybyły w tym celu z Krakowa prof. Wincenty Lutosławski25. 24 R. Dmowski, Niemcy, Rosja i kwestia polska, Lwów 1908, s. 252. 25 G. Łukomski, Bernard Chrzanowski, op. cit., passim (szczególnie strony 75 – 76); Wincentego Luto- sławskiego przyjął do tajnej Ligi Narodowej Zygmunt Balicki w połowie 1899 r. (jeszcze przed jego Jedynym kryterium akcesji była deklaracja o gotowości zaangażowania się w wal- kę na rzecz niepodległości Polski, nie precyzowano jednak jej form. Powstanie pierwszej komórki organizacyjnej w zaborze było konsekwencją wcześniejszych poufnych kontaktów Chrzanowskiego z Romanem Dmowskim, Zygmuntem Balic- kim i Janem Ludwikiem Popławskim (1896) oraz przedstawionych wyżej działań społecznych i politycznych grupy inteligencji zawodowej. Przekonały one władze Ligi, iż sytuacja w Poznaniu dojrzała już do systematycznej pracy organizacyjnej. W ciągu pierwszych lat istnienia, organizacja Narodowych Demokratów w Po- znaniu była nieliczna. Z trudem zdobywała sobie zwolenników. Idee wszechpolskie niewielu miały na gruncie wielkopolskim entuzjastów. Ożywiały ją przyjazdy prele- gentów, najczęściej z Warszawy i Krakowa (m.in. ks. Jan Gralewski i W. Lutosław- ski). Na odbywanych w prywatnych mieszkaniach zebraniach poruszano coraz bardziej otwarcie problemy polityki międzynarodowej, a na jej tle kształtu ideowego przyszłej Polski wraz z jej miejscem w Europie. Budziły one największe emocje. Mniej sporów nasuwały formy bieżącej pracy polityczno-propagandowej. Program ideowy Narodowej Demokracji w zaborze pruskim nie odbiegał w zasadzie od głównych założeń Ligi Narodowej, wprowadzał jednak pewne modyfikacje wynikające z odmienności realiów politycznych i spo- łecznych w regionie. Jego podstawą był nacjonalizm, który jednak przebierał cha- rakter obronny i wypływał z konieczności przeciwstawienia się agresywnemu na- cjonalizmowi niemieckiemu. Młody ruch narodowo-demokratyczny w Poznańskiem, odznaczał się w początkowym okresie także dość znacznym radykalizmem spo- łecznym, przewyższając pod tym względem hasła ruchu ludowego. Chrzanowski od początku różnił się od swych kolegów zapatrywaniach ideo- wych oraz w zakresie taktyki działania. Należał bardziej umiarkowanego skrzydła „partii”, ponadto w przeciwieństwie do zdecydowanej większości ukierunkowanej antyrosyjsko, Niemcy uważał za głównego wroga polskości. Dodać należy, iż przy takich poglądach obstawał konsekwentnie, w ciągu całego okresu politycznej dzia- łalności. Swoje przemyślenia uzasadniał wielokrotnie w czasie tajnych zebrań, a częściowo także w czasie wystąpień publicznych. Uważał nader słusznie, jak się okazało, że dość krucha równowaga między Rosją a Niemcami nie potrwa długo. Wszelkie osłabienie Rosji spowoduje wzrost potęgi Niemiec, co wobec ich ekspan- sywności ekonomicznej i politycznej, skierowanej głównie na wschód i południe Europy (Drang nach Osten) doprowadzi wkrótce do zagarnięcia Kongresówki. Niemcy staną się dominującą siłą w Europie Środkowej – konkludował. Właściwo- ści systemu pruskiego tkwiące korzeniami w niebezpiecznych podstawach ideo- wych, np. w historycznie ukształtowanej zasadzie walki ze Słowiańszczyzną oraz pangermanizm i nacjonalizm, które stanowią realne zagrożenie dla bytu Polaków mieszkających pod panowaniem Niemiec. Wielkopolska zostanie – jak przewidywał - w krótkim czasie zupełnie zgermanizowana. Uważał że, paradoksalnie, Niemcy najbardziej zagrażają swym słowiańskim sąsiadom, przede wszystkim ze względu przeprowadzką do Krakowa), „ (…) i polecił pokonać uprzedzenia poznańczyków do tajnej organizacji. W tym celu byłem w Poznaniu i tam zawiązałem pierwsze tajne koło, kilku członków – wspomina Luto- sławski – spośród nich pamiętam Bernarda Chrzanowskiego i Zofię Sokolnicką. Także i we Wrocławiu przyjąłem do Ligi Narodowej Mariana Seydę i innego studenta”. W. Lutosławski, Jeden łatwy żywot, Warszawa 1933, s. 241. Mając przez dłuższy czas ścisły kontakt z Zygmuntem Balickim, Romanem Dmowskim i Janem Ludwikiem Popławskim, Lutosławski poznał doskonale źródła ideowe endecji. O twórcach ideologii wyrażał się niezbyt pochlebnie, podzielał jednak dążenia Dmowskiego do narodowej jedności. Ibidem, s. 242-244. na swój specyficzny model ustrojowy państwa, „wyższy” stopień organizacji spo- łecznej, przejawiający się m. in. ingerencją państwa we wszystkie niemal dziedziny życia. Pomagała im w owym ekspansjonizmie, także wysoka kultura materialna, a wraz z nią swoiście rozumiana i narzucana Polakom przez zaborcę kultura du- chowa, najbardziej groźna dla egzystencji narodowej. Była ona często, sam się o tym przekonywał, przedmiotem zawiści ze strony mało orientujących się w istocie problemu wielu rodaków „zakordonowych”. Ponadto, nabyta przez niego wiedza historyczna uczyła, że prawdziwą niepodległość zagwarantować może tylko szero- ki dostęp do morza26. Na przełomie wieków niewielu podzielało powyższy tok rozumowania. Spo- śród poznaniaków zbliżał się do nich Felicjan Niegolewski, zdecydowanie przeciw- ni byli natomiast m. in. Marian Seyda, Celestyn Rydlewski, Bolesław Krysiewicz i Czesław Leitgeber. W latach 1899-1903 Chrzanowski odbył na ten temat wielokrotne polemiki z będącym wówczas odmiennego zdania Romanem Dmowskim i Janem Ludwi- kiem Popławskim. Obu cenił za ich wkład w dzieło przygotowania podstaw ideo- wych ruchu narodowego; szczególnie Dmowskiemu przyznawał nie podlegający kontrowersji prymat ideowo-polityczny i uzdolnienia organizacyjne w obozie ende- cji. Wiele nauczył się od nich w czasie wielokrotnych osobistych spotkań. Swoje poglądy, w wielu punktach zasadniczo różne, ukształtował jednak głównie na pod- stawie własnych doświadczeń, wynikających z pracy społecznej, później także politycznej, w odmiennych warunkach zaboru pruskiego. Bez wątpienia, poglądy Chrzanowskiego, szczególnie te dotyczące zagroże- nia niemieckiego, wywarły znaczący wpływ na zapatrywania lidera nowego ruchu politycznego. Dmowski długo opierał się przyjęciu tezy o uznaniu frontu antynie- mieckiego za priorytetowy. Dał się jednak przekonać. U podstaw zmiany decyzji legły także zapewne doświadczenia wydarzeń rewolucyjnych w 1905 r. i wnioski, jakie wyciągał z klęski Rosji w wojnie z Japonią (1904-1905), lecz przede wszyst- kim ugruntowujące się przekonanie, że z obu liczących się państw zaborczych, Niemiec i Rosji, to ostatnie jest słabsze. Nawet jeżeli była to tylko reorientacja tak- tyczna, jak twierdzą niektórzy badacze, to Dmowski trafnie dokonał wyboru mniej- szego zła. W kontekście dotychczasowych jego zapatrywań, nawet owa taktyczna zmiana kursu, stanowiła już dostatecznie radykalne posunięcie dla większości działaczy narodowo – demokratycznych, szczególnie z obszaru Królestwa, zorien- towanych dotąd antyrosyjsko. Według Chrzanowskiego nastąpiło to około roku 1907. Znamienne, iż fakt ten zbiegał się z ujawnieniem programu Stronnictwa Na- rodowo - Demokratycznego w zaborze pruskim i ustawą wywłaszczeniową w Pru- sach. Prócz narodowodemokratycznej, istniało także kilka innych bardzo rozsąd- nych i przemyślanych koncepcji politycznych, które rozwijały się na polskiej scenie politycznej w XX wieku. Praca prezentuje zatem ludzi, ich myśli oraz idee nie zawsze zrozumiane, a często deprecjonowane. Dokonania Władysława Gizberta – Studnickiego, Igna- cego Matuszewskiego, Józefa Mackiewicza czy Aleksandra Bregmana, umniej- szano lub starano się przemilczeć (ze szczególnym zapałem czynili to komuniści – przedstawiciele nurtu przeciwnego, nurtu kolaboracji i zdrady narodowej). Były bowiem „niepraktyczne” i „niepoprawne politycznie”, „utopijne”, etc. Tymczasem 26 Ibidem, k. 154-158. czas zweryfikował wielkość ich dorobku intelektualnego i nadał mu właściwą miarę. Pracowali w czasach niezwykle trudnych,
Pobierz darmowy fragment (pdf)

Gdzie kupić całą publikację:

Polityczna przestrzeń polskości w XX wieku. Bezpieczeństwo polityczne Rzeczypospolitej z perspektywy racji stanu
Autor:

Opinie na temat publikacji:


Inne popularne pozycje z tej kategorii:


Czytaj również:


Prowadzisz stronę lub blog? Wstaw link do fragmentu tej książki i współpracuj z Cyfroteką: