Cyfroteka.pl

klikaj i czytaj online

Cyfro
Czytomierz
00424 004910 14473372 na godz. na dobę w sumie
Półmrok - ebook/pdf
Półmrok - ebook/pdf
Autor: Liczba stron: 201
Wydawca: Goneta Język publikacji: polski
ISBN: 978-83-63783-20-4 Data wydania:
Lektor:
Kategoria: ebooki >> fantastyka >> fantasy
Porównaj ceny (książka, ebook (-8%), audiobook).

Historia z pogranicza science-fiction i fantasy. Bohaterami są Twory ciemnej strony, znanej nam, ludziom, czyli Widma, Zabójcy, Strzygi czy Wiedźmy. Mieszkają w miejscu zwanym Zrzeszeniem Mroku. Ich przeciwnikami są Anioły i mieszkają po przeciwnej stronie Pogranicza, czyli w Przymierzu Jasności. Pogranicze przez ludzi zwane jest Czyśćcem. W Zrzeszeniu Mroku czas nie istnieje. Wszystko jest szare, a zło jest wszechobecne. Oba światy walczą o wpływy na Ziemi.

Bohaterką opowiadającą o swoim życiu jest Mary Morgan Daniels — reprezentantka rasy Aniołów, posiadających czarne skrzydła. Morgan nie znosi swojego imienia Mary. Wszystkich nawołuje do używania tego drugiego. Kocha bitwy, jest świetna w walce wręcz. Życie szkolne ją nudzi. A że jest córką oficera wojsk Zrzeszenia, który ma za zadanie utrzymywać spokój na granicy z Pograniczem, czyli w Portalu, to Morgan marzy o wojnie, która nadchodzi jakby niechcący i cicho, prawie niespodziewanie. Marzenia Morgan mają się spełnić. Walczy z wieloma dziwnymi stworami, wypełzającymi w pasie Pogranicza. Na przyjaciół zawsze może liczyć, a wrogów potępić. Okazuje się jednak, że nie taki diabeł straszny z tej Morgan. Podobno tkwi w niej dobro...

 

Książka napisana przez młodą osobę, więc i język książki jest bardzo młodzieżowy. Autorka jednak potrafi pisać i konstruować napięcie w pisanej historii, która zaciekawia i wciąga, pobudzając wyobraźnię wymyślonymi przez nią tworami, ale obdarzonymi ludzkimi cechami. Dobro i zło w tej konstrukcji opowiadania są wyraźnie od siebie oddzielone.

Znajdź podobne książki Ostatnio czytane w tej kategorii

Darmowy fragment publikacji:

Nazywam się Mary Morgan Daniels. Żyję w świecie, którego większość istnień nie zna, o którym nikt nawet nie myślał, o którym niektórzy boją się myśleć. Jest to miejsce poza wszelkimi wyobrażeniami. Na samym dole. Ziemie równoległe do naszych noszą nazwę Przymierza Jasności, my zaś Zrzeszenia Mroku. Między nami rozciąga się ogromne pustkowie. Nie liczy się tam dni ani nocy. Czas nie istnieje. Szara jest ziemia, szare niebo, szare są pojedyncze drzewa. To miejsce to Pogranicze. Przez ludzi nazwane Czyśćcem. Błąkają się tam niektóre dusze, czekając na swoją kolej przejścia do lepszego świata. Nie jesteśmy Piekłem. Piekło jest o wiele gorsze i nie ingeruje w sprawy człowiecze. Robimy to za nich. Jesteśmy ich wytworami. Jesteśmy od nich zależni. W Przymierzu nazywają nas Sługami Ciemności. Jest to jednak bardzo ogólne określenie. Dzielimy się na wiele różnych gatunków. Żyją tu Wiedźmy — bardzo groźne w pojedynkach, znawczynie okropnych zaklęć torturujących. Od małego wychowywane do siania zła, postrachu i zniszczenia. Są też Zabójcy — zręczni i szybcy wojownicy. Ich przeciwnik w ciężkiej zbroi nie ma najmniejszych szans na przeżycie. Znani są z dosyć oryginalnego rytuału. Ci, którzy wybrali ścieżkę nieustającej wojny, pozbawiani są wzroku, gdyż hamuje on szybkość i refleks. Zdani są na niezwykle wyostrzony słuch i inne zmysły. Istnieją także Widma Nocy — przerażające duchy, których sojusznikiem jest strach. Potrafią wniknąć głęboko w umysł i opętać ofiarę. Mogą zadawać straszliwy ból. Spowodować uraz do końca życia, którego zresztą, po bliskim spotkaniu z nimi, niewiele zostanie. No i Anioły — te, które odwróciły się od Boga. Niegdyś jego najwierniejsze twory. Jestem jednym z nich. Mam potężne skrzydła, schowane pod skórą, i równie potężną moc, której nie mam pojęcia, jak używać. Przymierze Jasności służy Niebu, ale nim nie jest. Starają się wprowadzać pokój i miłość na świat. To ich zadanie. Tak jak naszym jest ich potępienie, pokazanie, że dobro nie zawsze musi zwyciężyć. Nasi świetliści zaprzysiężeni wrogowie też dzielą się na pewne grupy. Na przykład zajmujące się magią Nimfy. Zwinne, małe, kolorowe osóbki, warzące napary na szybki powrót zdrowia, czy inne żenujące sprawy. Wszechwiedzący Kapłani — praktycznie pozbawieni wszelkich umiejętności mędrcy, znający każdą roślinę w swoim królestwie, niepotrafiący nawet w sposób amatorski, posługiwać się mieczem. Zmiennokształtni. Lubię się o nich uczyć, bo za każdym razem dowiaduję się coraz to śmieszniejszych faktów na ich temat. Stworzenia o wyglądzie ludzkim, posiadające zdolność zmieniania się w dowolne zwierzę. Umiejętność nie bardzo przydatna do walki. I w końcu — Aniołowie. Podobni do nas, acz mający wszelkie skrupuły na polu bitwy. Uczę się o Światach Pobocznych już od sześciu lat. Chodzę do Szkoły Powszechnej imienia Raven Fall. Uczęszczają tu wszyscy, którym nie udało się dostać do Szkół Ugrupowania Szczególnego. Ugrupowanie Szczególne znaczy, że — na przykład — do jednej szkoły chodzą tylko Wiedźmy, nauczyciele skupiają się tylko na kształceniu ich w czarnej magii i nie zawracają im głowy bzdurami o innych gatunkach. W mojej szkole są wszyscy. Począwszy od Rozpruwaczy, a skończywszy na Upiorach. Nie przeszkadza mi to, bo przynajmniej zawsze znajdzie się powód do śmiechu. Najlepsze są Widma. Nastolatki z pozoru o normalnym wyglądzie, niekontrolujący swej mocy. Ostatnio jakiś biedak starał się coś złapać, a tu: „puff” — jego dłoń zmieniła się w szarą mgłę. Uczenie się opanowywania swojego daru niekiedy bywa trudne. Wiem to z własnego doświadczenia. tak, Kształcę się jak większość z nas, na obrońcę. Kiedy ukończę dziewiętnaście lat, będę starać się szerzyć zło, gasić w ludziach wiarę, wzniecać żar nienawiści. Nauczę się starożytnej sztuki odwiedzania w snach. Umiejętność ta daje całemu zrzeszeniu przewagę. Jaśni nie uczą się takich rzeczy. Opierają się na tradycyjnych metodach. Głupcy. Mam szesnaście lat. Mieszkam z moją rodziną na przedmieściach Charite. Ojciec jest jednym z oficerów Armii Furii. Matka tłumaczką tekstów z pradawnych ksiąg. Niektórzy mogą pomyśleć, że jestem potworem, a ja wręcz nienawidzę takiego określenia. Nie jestem nim. Jestem istotą jak każda inna. Urodziłam się w miejscu, którego się nie wybiera. W momencie poczęcia zostałam napiętnowana własnym losem i przeznaczeniem. Nie będę od tego uciekać, bo wyniszczę samą siebie. Nie przejdę na drugą stronę, bo nie leży to w mojej naturze. Uznaję ból i cierpienie za normalne, bo w takim środowisku się wychowuję. Słyszę o wojnach, widzę rannych. Przymierze nie ucieka od dobra, bo nie ma takiej potrzeby. Działa to w obie strony. Jestem tym, kim jestem. I dobrze mi z tym. Moim marzeniem jest udział w przepowiadanej Wojnie Obu Stron. Nadejdzie ona wtedy, kiedy nikt już nie będzie wiedział, co jest dobre, a co złe. Pragnęłabym wtedy stanąć u boku ojca na czele potężnej czarnej armii. Nie bałabym się śmierci. Jestem jej zwolennikiem. Nie uciekam przed nią. Nie zawsze życie chroni od śmierci. Czasem śmierć chroni od życia. Ciekawe, czym ona praktycznie jest, ta śmierć. Skoro ludzie po niej trafiają na nasze ziemie, to gdzie trafiamy my? Wiele książek mówi o nieprzebytej otchłani. Nasze duchy zatapiają się w niej tam przez wieczność. Niezbyt optymistyczna wersja. W sam raz dla mnie. trwają i Mam proste czarne włosy sięgające podbródka i idealnie ściętą równo z linią brwi grzywę. Wszyscy mi mówią, że mam strasznie bladą karnację, ale ja w to nie wierzę. Najbliższa przyjaciółka podziwia moje szare oczy i krwistoczerwone usta. Lubi, gdy się uśmiecham, bo chociaż przez chwilę nie mam zimnego wyrazu oczu. Twierdzi, że mam cerę gładką niczym oszlifowany kryształ. Nazywa się Izzy i jest Wiedźmą. Znamy się już od siedmiu lat. Jak na szesnastolatkę przystało, nie jestem singlem. On ma na imię Rocky. Znamy się od jakichś dziesięciu miesięcy. Pierwszy raz spotkaliśmy się na Zlocie Młodych Demonów. Jest to spotkanie dla starszej młodzieży, która uwielbia się niekiedy zabawić. Miejsce zawsze jest niczego sobie. Zazwyczaj płaski teren, w sam raz na namioty. Trwa to całą noc, podczas której robi się wszystko, co się tylko chce. Jedynym zakazem jest przejście do świata ludzi, szczególnie, kiedy jest się podpitym. Rocky to słodki Rozpruwacz z kruczoczarnymi włosami i szkarłatnymi oczami. Jest nieco wyższy ode mnie i idealnie zbudowany. Co dwa dni ćwiczy, by kiedyś móc zostać najlepszym wojownikiem. Dwa miesiące temu przeprowadził się wraz z ojcem i starszą siostrą całkiem niedaleko stąd, dlatego mam go teraz na wyciągnięcie ręki. Jest rok starszy, lecz nadal chodzi do tej samej szkoły, co ja. W dziewiętnaste urodziny skończy szkołę i będzie przez dwa lata się kształcił do wybranego zawodu. Nie mogę się doczekać, aż w końcu także opuszczę to miejsce. Ma siostrę, Mandy. Ma duże czarne oczy i ognistoczerwone włosy. Wielu uważa ją za najdoskonalsze stworzenie, należące do Nieba, które musiało pomylić drogi. Charakter odwrotnie proporcjonalny do tych domysłów. Jutro trzeba wstać do szkoły. Zanim jednak się położę, muszę pójść do mojej malutkiej toaletki i nasmarować plecy maścią. U wszystkich Aniołów w okolicy łopatek można dostrzec dwa wąskie nacięcia. Przez nie wysuwają się skrzydła, a to, co wcieram, zapobiega pękaniu skóry. Kiedy tego nie robię, czuję okropny ból w okolicy tych miejsc. Wiele rzeczy przejęliśmy od ludzi. Na przykład wodociągi. Działają u nas na tej samej zasadzie, co u nich. Znamy je od niecałych dwóch tysięcy lat. W ciągu ostatnich kilku stuleci zaczęliśmy ozdabiać ściany domów farbą. Sztuka malarska była u nas znana od dawna, ale nikt nie wpadł na pomysł, aby dekorować pokoje w ten sposób. W celu zdobycia informacji o ludzkich pomysłach szkolimy Wysłanników. Krążą między światami, dowiadując się rozmaitych rzeczy. Niektórzy z nich oddelegowani są do ważniejszych spraw. Starają się wykraść wartościową wiedzę Przymierza, podszywając się pod zbłąkaną duszę. Po wyjściu z łazienki odsuwam czerwoną narzutę i kładę się na białą pościel. Po obydwu stronach głowy leżą stosy moich czarnych poduszek. Łóżko mam dosyć wielkie, jak na jedną osobę, ale mi to bardzo odpowiada. Naprzeciw łóżka, pod wielkim, okrągłym oknem, stoi żelazne biurko. Czeka, aż jutro pospiesznie zbiorę z niego zeszyty i wrzucę je do torby. Po prawej stronie biurka na ścianie wisi plakat. Mama wiele razy mówiła, żebym go ściągnęła, ale zawsze, kiedy odpowiadam przecząco, na jej twarzy pojawia się lekki uśmiech. Przedstawia on Anioła z białymi skrzydłami, powieszonego na sznurze owiązanym wokół nadgarstka Demona. Nie mam pojęcia, w czym ten malunek jej przeszkadza. Założę się, że Jaśni mają podobne, tylko że z nami. Po głębszym namyśle stwierdzam jednak, że mogłabym przegrać ten zakład. Przecież to zbyt drastyczne dla Półświętych. Z każdym kolejnym dniem mam nadzieję na usłyszenie cudownej wieści o rozpoczęciu wojny. Przeczuwam, że od tego czasu moje życie się zmieni. Że stanie się czymś ważnym i wielkim, nie tylko dla mnie i moich bliskich, ale też dla wszystkich światów. Pragnę niezależności od Piekła. Chciałabym także, aby nawet Niebo za czasów mojej wielkości było mniej święte. Zdobędę władzę i respekt. Jest to moje największe i zarazem jedyne marzenie. Dokonam tego tylko z powodu mojej natury, moich myśli i przekonań. Tylko to się liczy. Tak jest już od szesnastu lat.
Pobierz darmowy fragment (pdf)

Gdzie kupić całą publikację:

Półmrok
Autor:

Opinie na temat publikacji:


Inne popularne pozycje z tej kategorii:


Czytaj również:


Prowadzisz stronę lub blog? Wstaw link do fragmentu tej książki i współpracuj z Cyfroteką: