Cyfroteka.pl

klikaj i czytaj online

Cyfro
Czytomierz
00050 005540 15386412 na godz. na dobę w sumie
Polska, Rosja, marksizm - ebook/pdf
Polska, Rosja, marksizm - ebook/pdf
Autor: Liczba stron: 569
Wydawca: Universitas Język publikacji: polski
ISBN: 978-832-421-503-4 Data wydania:
Lektor:
Kategoria: ebooki >> popularnonaukowe
Porównaj ceny (książka, ebook (-8%), audiobook).

Książka Andrzeja Walickiego „Polska, Rosja, marksizm” składa się z kilku rozpraw napisanych w różnych okresach. Kolejność w tomie nie odpowiada chronologii ich powstawania, mimo to stanowią one wyrazistą całość problemową. Autor, historyk filozofii i myśli społecznej, specjalizujący się w badaniu dziejów myśli rosyjskiej i polskiej, a także historii marksizmu, przedstawia zagadnienia recepcji marksizmu w szerokim kontekście intelektualnej historii Rosji i historii idei w Polsce. Przytacza opinie Marksa i Engelsa o sprawie polskiej i koncepcje powstania filozofii narodowej. Zestawia charakterystyczne pojęcia i nurty rodzące się na styku tych dwóch światów – polskiego i rosyjskiego. W rozważania nad recepcją marksizmu wplecione są jednak również myśli o znaczeniu ogólniejszym, wykraczającym poza omawianą epokę, jak np. analiza pojęcia wolności.

Znajdź podobne książki Ostatnio czytane w tej kategorii

Darmowy fragment publikacji:

KLASYCY WSPÓ ŁCZESNEJ POLSKIEJ MYŚLI HUMANISTYCZNEJ ANDRZEJ WALICKI POLSKA, ROSJA, MARKSIZM PRACE WYBRANE tom 4 KLASYCY WSPÓ ŁCZESNEJ POLSKIEJ MYŚLI HUMANISTYCZNEJ SERIA POD REDAKCJĄ Andrzeja Nowakowskiego PRACE WYBRANE ANDRZEJA WALICKIEGO POD REDAKCJĄ Andrzeja Mencwela Tom 1: Naród, nacjonalizm, patriotyzm Tom 2: Filozofia polskiego romantyzmu Tom 3: Stanisław Brzozowski – drogi myśli Tom 4: Polska, Rosja, marksizm KLASYCY WSPÓ ŁCZESNEJ POLSKIEJ MYŚLI HUMANISTYCZNEJ ANDRZEJ WALICKI KULTURA I MYŚL POLSKA PRACE WYBRANE tom 4 POLSKA, ROSJA, MARKSIZM Kraków © Copyright by Andrzej Walicki and Towarzystwo Autorów i Wydawców Prac Naukowych UNIVERSITAS, Kraków 2011 © Copyright by Andrzej Mencwel and Towarzystwo Autorów i Wydawców Prac Naukowych UNIVERSITAS, Kraków 2011 ISBN 97883–242–1503–4 TAiWPN UNIVERSITAS Opracowanie redakcyjne Wanda Lohman Projekt okładki i stron tytułowych Ewa Gray www.universitas.com.pl ANDRZEJ WALICKI POLSKA, ROSJA, MARKSIZM . . Spis treści Część I „Filozofia narodowa” i początek sporu o samookreślenie i powołanie inteligencji polskiej . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . „Rosyjski socjalizm” Aleksandra Hercena jako odpowiedź na mesjanizm polski . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . Marks i Engels o sprawie polskiej. Koncepcja narodu i ujęcie kwestii narodowej . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . Aneks: Rewolucyjność kwestii polskiej i wynikające stąd konsekwencje . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . Między romantyzmem a pozytywizmem . . . . . . . . . . . . . . . . Kwestia narodowa w polskiej myśli marksistowskiej przed 1914 r. . . O pewnych osobliwościach polskiej myśli marksistowskiej okresu zaborów . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . Filozofia Edwarda Abramowskiego . . . . . . . . . . . . . . . . . . . Mesjanizm i filozofia narodowa w okresie renesansu filozoficzno-religijnego w Rosji a romantyczny model polski . . . 9 29 129 165 177 229 283 315 347 Część II Wyjaśnienia wstępne . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . Marksizm i nieudany „skok do królestwa wolności” . . . . . . . . . . Zniewolony umysł po latach . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . Czy Polska była 13 grudnia 1981 roku państwem totalitarnym . . . . . Aneks: Zmagania z problemem narodu w Polsce . . . . . . . . . . . . Nota bibliograficzna . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . Indeks . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 395 397 447 503 527 551 555 .. Część I . . „Filozofia narodowa” i początek sporu o samookreślenie i powołanie inteligencji polskiej I. W nauce zachodniej zadomowi ł si ę pogl ąd, że wyraz „inteli- gencja” pojawił się po raz pierwszy – oko ło roku 1860 – w przedre- wolucyjnej Rosji1. Równie często spotyka si ę przekonanie, że słowo to jest określeniem zjawiska społecznego, które w Rosji właśnie przy- brało formę modelową, klasyczną. Isaiah Berlin w znakomitym eseju Narodziny inteligencji rosyjskiej (1955) ujął to następująco: „Inteligen- cja jest słowem wynalezionym w dziewiętnastowiecznej Rosji, a na- stępnie rozpowszechnionym w skali światowej. Zjawisko okre ślane tym słowem, wraz z jego historycznymi, rewolucyjnymi konsekwen- cjami, jest, jak sądzę, największym rosyjskim wkładem w przemianę świata”2. Kojarzenie inteligencji z dziewi ętnastowieczną Rosj ą jest pra- womocne i przekonywaj ące przynajmniej z dwóch powodów. Po pierwsze, nie ma wątpliwości, że język angielski przejął słowo „inte- ligencja” z rosyjskiego i że angielszczyzna właśnie wprowadziła ten termin w obieg światowy3. Po drugie, prawd ą jest, że przedrewolu- 1 Według Martina Malii „termin inteligencja wprowadzony został do ję- zyka rosyjskiego w latach 60. XIX wieku, przez drugorzędnego powieścio- pisarza o nazwisku Boborykin, i niemal natychmiast stał się terminem obie- gowym” (M. Malia, What is the Intelligentsia?, Daedalus, lato 1960, s. 441). Priorytet P.D. Boborykina zakwestionował A.P. Pollard (The Russian Intelli- gentsia, „California Slavic Studies”, nr 3, 1964, s. 1–32), obstaj ąc jednak przy rosyjskim pochodzeniu słowa „inteligencja”. 2 I. Berlin, Russian Thinkers, Harmondsworth 1979 (pierwodruk 1955), s. 116. 3 Po raz pierwszy słowo to, z adnotacją o jego pochodzeniu rosyjskim, pojawiło się w The Shorter Oxford English Dictionary, 1920. Zob. R. Pipes, „Intelligentsia” from the German „Intelligenz”? A Note, „Slavic Review”, vol. 30, nr 3, 1971, s. 615. 9 cyjna Rosja stworzyła szczególnie wyrazisty i instruktywny model in- teligencji jako grupy względnie autonomicznej, połączonej wspólny- mi wartościami i poczuciem misji. Podstawą tego modelu było tzw. normatywne (vel etyczne) pojmo- wanie inteligencji, wyraźnie różne od deskryptywnych, socjologicz- nych kryteriów inteligenckości. Zgodnie z t ą koncepcją niezbędnym warunkiem przynależności do inteligencji było zaangażowanie w wal- kę o post ęp społeczny, mierzony polityczną i ekonomiczną emancy- pacją ludu. Aktywne uczestnictwo w wyzwoleńczej misji inteligencji mogło uczynić inteligentem niedouczonego studenta, a nawet wiejskie- go półanalfabetę; natomiast konserwatywny profesor jako poplecznik sił reakcyjnych był z pojęcia inteligencji automatycznie wykluczony4. Wyłączenie z inteligencji stawało się nawet udzia łem liberałów, jeśli walczyli z rewolucjonistami, opowiadając się po stronie rządu. Spot- kało to m.in. Borysa Cziczerina, najwi ększego teoretyka liberalizmu w dziewiętnastowiecznej Rosji. Doniosłości, ideologicznej nośności tej koncepcji inteligencji do- wodzi fakt, że przyjęła ją również zachodnia lewica. George Konrád i Ivan Szelényi trafnie zauwa żyli w swej głośnej niegdyś książce, że Nowa Lewica zarezerwowa ła miano inteligenta tylko dla tych pra- cowników umysłowych, którzy stanęli na gruncie radykalnej krytyki istniejącego ustroju. Było to zgodne z tezą Sartre’a, iż fizyk atomowy jest jako taki jedynie technikiem, intelektualist ą za ś staje si ę wtedy, gdy podpisuje petycję przeciwko broni nuklearnej. W ten sposób po- jęcie intelektualisty przesta ło być kategorią obejmującą wszystkich wysoko wykwalifikowanych przedstawicieli kultury i nauki; prze- kształciło się w rodzaj wyróżnienia za zasługi, w „moralistyczny pa- tent na szlachectwo”5. Pojęcie „intelektualisty”, upowszechnione we Francji dzięki Ma- nifestowi intelektualistów, protestującemu przeciwko procesowi Drey- fussa6, jest oczywiście znacznie węższe od pojęcia „inteligenta”. Oczy- 4 Zob. R.W. Iwanow-Razumnik, Istorija russkoj obszczestwiennoj myśli, wyd. 2, SPb 1908, t. 1, s. 2. New York–London 1979, s. 8. 5 G. Konrád, I. Szelényi, The Intellectuals on the Road to Class Power, 6 Por. A.W. Gouldner, The Future of Intellectuals and the Rise of the New Class, New York 1979, s. 57. 10 wiste jest, że łączenie tego poj ęcia z zaanga żowaniem politycznym na rzecz określonego systemu wartości jest zabiegiem wybitnie kon- trowersyjnym, niedającym się uzasadni ć ani socjologicznie, ani mo- ralnie: można nawet twierdzić, że ideałowi intelektualisty bliski jest raczej „klerk” Juliana Bendy, strzegący swej niezależności przed na- miętnościami politycznymi. W wypadku „inteligencji”, czyli grupy powstałej w wyniku rozk ładu tradycjonalistycznego układu społecz- nego, wyróżnionej na zasadzie wykształcenia oraz poczucia autono- mii wobec klasy spo łecznie panującej, definicja „normatywna”, na- wet w wersji upolitycznionej, ma jednak pewne realne uzasadnienie: inteligencja tak pojęta była bowiem produktem procesu modernizacji i od samego początku legitymizowała się misją teleologiczną w służ- bie postępu. Badania komparatystyczne wykaza ły, że inteligencja w powy ż- szym sensie jest zjawiskiem typowym dla zacofanych krajów agrar- nych, które wkroczyły w okres gospodarczej i społecznej transforma- cji7. Krajów, dodajmy, poddanych procesom „westernizacyjnym” oraz posiadających dostateczną ilo ść ludzi wykszta łconych, zdolnych do zrozumienia istoty problemów ogólnospołecznych i do rozwiązywania ich przez krytyczną analizę doświadczeń własnych i cudzych. W kra- jach takich, wobec podważenia autorytetu szlachty oraz słabości ro- dzimego mieszczaństwa, nieposiadającego warunków do stania si ę „klasą narodową”, międzystanowa elita wykształcenia rozwija w sobie poczucie wzmożonej odpowiedzialności za losy spo łeczeństwa oraz związane z nim ambicje przywódcze. Jeśli zdobywa sukcesy w walce o „rząd dusz” i pielęgnuje w sobie cechy moralnie uzasadniające du- chowe przywództwo, staje się „inteligencją” w normatywnym sensie tego terminu. Nie sposób zaprzeczyć, że najważniejszym krajem tego typu była w wieku XIX Rosja. Tłumaczy to uniwersalną doniosłość rosyjskiego 7 Por. A. Hertz, The Case of An Eastern European Intelligentsia, „Jour- nal of Central European Affairs”, t. 11, nr 1, 1951, s. 10–26. Fakt, że zjawisko inteligencji charakteryzuje zacofane kraje agrarne, usi- łujące osiągnąć poziom krajów rozwiniętych, wskazany został już przez uczo- nego rosyjskiego, D.N. Owsianiko-Kulikowskiego, w ksi ążce Istorija rus- skoj intelligencji (zob. D.N. Owsianiko-Kulikowskij, Sobranije soczinienij, wyd. 5, SPb 1914, t. 7, s. V–VII). 11 doświadczenia historycznego oraz swoistych cech rosyjskiej inteli- gencji. Nie jest więc błędem podkreślanie tej dwoistości, traktowanie inteligencji rosyjskiej jako zjawiska modelowego, będącego ważnym układem odniesienia w badaniach nad elitami przywódczymi innych krajów agrarnych, zmagających się z trudnymi zadaniami gospodar- czej modernizacji i emancypacji spo łecznej. Żadnego modelu nie nale ży jednak absolutyzowa ć. Dominujące do niedawna rosjocentryczne pojmowanie inteligencji zas ługuje na krytykę co najmniej z dwóch powodów. Po pierwsze, nie jest prawdą, że słowo „inteligencja” oraz określa- ne tym zjawisko pojawiły się po raz pierwszy w Rosji. Ryszard Pipes wskazał w roku 1971, że słowo Intelligenz używane było, w lutym 1849 roku, w obradach rewolucyjnych parlamentów Austrii i Niemiec – jako nazwa miejskiej warstwy wykształconej, przewyższającej resztę ludności stopniem zaangażowania w sprawy publiczne i z tego powo- du zasługującej na proporcjonalnie wi ększą reprezentację parlamen- tarną8. Jeszcze bardziej istotną korektę „rosjocentryzmu” w badaniach nad inteligencją wnieśli naukowcy polscy, którzy zwrócili uwagę, że słowo „inteligencja” oraz spójna koncepcja roli inteligencji w życiu narodowym pojawiła si ę po raz pierwszy w Polsce – w rozprawie Karola Libelta O miłości ojczyzny, opublikowanej w roku 1844 w Po- znaniu9. Aleksander Gella uzupełnił to sugestią, że „jest rzeczą prawdo- podobną, że słowo «inteligencja» ma genezę ściśle polską, ponieważ sufiks -cja jest pospolity w Polsce, a rzadko tylko pojawia się w wy- razach rosyjskich”10. Jerzy Jedlicki wsparł tezę o polskim pochodze- niu słowa „inteligencja” w opublikowanym niedawno syntetycznym opracowaniu przedmiotu11. 8 Zob. R. Pipes, dz. cyt., s. 615–616. Także R. Pipes, Russia Under the Old Regime, Harmondsworth 1984, s. 251. 9 Niżej podpisany zwrócił na to uwagę we wstępie do edycji pism Libel- ta pt. Samowładztwo rozumu i objawy filozofii słowiańskiej, Warszawa 1967, s. XVII–XVIII. Nieco później priorytet Libelta w użyciu słowa „inteligen- cja” podkreślony został przez Aleksandra Gellę w eseju The Life and Death of the Old Polish Intelligentsia, „Slavic Review”, t. 30, nr 1, 1971, s. 4. 10 Zob. A. Gella, dz. cyt., s. 4. 11 J. Jedlicki, Autocréation de l’intelligentsia, w: Ch. Delsol, M. Masłow- ski, J. Nowicki (red.), Mythes et symboles politiques en Europe Centrale , Paris 2002, s. 392. 12 Po drugie, klasyczna inteligencja rosyjska posiada ła pewne ce- chy swoiste, niemające dokładnego odpowiednika w innych krajach, a zwłaszcza w Polsce. By ły one wytworem represyjności autokracji, przepaści cywilizacyjnej między zeuropeizowaną warstwą oświeconą a prawos ławnym chłopstwem, a tak że jaskrawego kontrastu mi ędzy humanistyczną treścią importowanych z Zachodu wzorów kulturowych a brutalną rzeczywistością rosyjskiego dnia codziennego. Bycie inte- ligentem w Rosji oznacza ło więc głębokie wyobcowanie społeczne oraz ostry moralny sprzeciw wobec status quo, wyrażający się w opo- zycjonizmie politycznym i radykalizmie społecznym. Radykalizm ten przybierał zwykle postać postaw sekciarsko-dogmatycznych, nieprze- jednanie wrogich liberalnej „pó łśrodkowości”. Nic dziwnego wi ęc, że konfrontacja z rzeczywistością społeczną mieszczańskiego Zacho- du prowadziła ideologów rosyjskiej inteligencji do okopania si ę na pozycjach programowego antykapitalizmu, pełnego pogardy dla wszel- kiej burżuazyjności i wieszczącego zagładę „staremu światu”. Alek- sander Hercen nazywał to „odwagą negacji”, której brak narodom za- chodniej Europy. Ujmował tę postawę w słowach: Rosja nigdy nie będzie juste milieu. Rosja nie zrobi rewolucji tylko po to, aby się pozbyć cara Mikołaja i otrzymać, w nagrodę za zwycięstwo, carów-przedstawicieli, carów-sądy, cara-policję, carów-prawa12. Postawę taką można było idealizować jako wyraz moralnego he- roizmu; uczynił to Iwanow-Razumnik w swej klasycznej historii in- teligenckich ideologii, przeciwstawionych definicyjnie ideologiom konformistycznego „mieszczaństwa”13. Można było również podda ć inteligencki radykalizm radykalnej krytyce z pozycji liberalno-konser- watywnych; uczynili to autorzy almanachu „Wiechi” („Drogowska- zy”, 1909), którzy nie bez racji oskarżyli rosyjską tradycję inteligencką o instrumentalny stosunek do kultury, skrajne upolitycznienie poglą- du na świat, nihilistyczną pogardę dla dziedzictwa przesz łości oraz 12 Zob. A. Hercen, Pisma filozoficzne, t. 2, Warszawa 1966, s. 239. 13 Zob. wyżej, przypis 4. Książka Iwanowa-Razumnika ma podtytuł In- diwidualizm i mieszczaństwo w russkoj litieraturie i żizni XIX w. „Indywi- dualizm”, uznany za wyróżnik inteligencji, oznacza w tym kontekście posta- wę nonkonformistyczną. 13 podporządkowywanie się takim czy innym „religiom postępu”, ocze- kującym zbawienia na ziemi 14. Oba te typy uogólnie ń – tj. zarówno uogólnienia idealizujące, jak uogólnienia krytyczne – odnosiły się jed- nak do tych cech inteligencji rosyjskiej, które ukonstytuowa ły jej odrębną tożsamość, nieznajdującą dokładnego odpowiednika w inteli- gencjach innych krajów. Dowodzi tego m.in. casus inteligencji pol- skiej. II. Można oczywiście spierać się o to, kiedy pojawili si ę pierwsi polscy „inteligenci”. Na gruncie istniej ących teorii inteligencji, za- kładających, że jest to warstwa wzgl ędnie autonomiczna, aspirująca do reprezentowania interesów „ca łości” (zwłaszcza za ś uciskanego społecznie ludu), uzasadnione jest jednak odró żnianie inteligentów od postępowych ideologów reformy państwa (jak np. twórcy Konsty- tucji 3 maja), m ężów stanu w pa ństwach-protektoratach (jak Ksi ę- stwo Warszawskie i Królestwo Polskie przed 1831 r.) oraz przedsta- wicieli korporacji uniwersyteckich (vide Uniwersytet Wileński)15. Nie można natomiast zignorowa ć wielkiej szko ły myślenia oderwanego od konkretnych konstelacji interesów, jaką stała się dla patriotów pol- skich Wielka Emigracja. Głównym wnioskiem, który byli powstańcy wyciągnęli ze swojej klęski, było uznanie Polski za „naród rewolucyjny”, walczący ze Świę- tym Przymierzem monarchii absolutnych, a wi ęc sprzymierzony w sposób naturalny z rewolucyjnymi si łami Europy. Sprawa polska utożsamiona została więc z walk ą ze „starym światem”, w imię po- wszechnej regeneracji ludzkości. Diagnozę tę podzielała wi ększość rewolucjonistów Zachodu, łącznie z Marksem i Engelsem, którzy sta- wiali przed Polską alternatywę: „Być rewolucyjną albo zginąć”16. 14 O almanachu „Wiechi” pisałem w Filozofii prawa rosyjskiego libera- lizmu, Warszawa 1995, s. 389–404. 15 Zob. cenne studium Daniela Beauvois, dowodzące, że profesura uni- wersytetu wile ńskiego dba ła przede wszystkim o korporacyjne interesy nauczycieli akademickich, a nie o emancypacj ę elity wykształcenia. Zob. D. Beauvois, Inteligencja bez wyjścia: wiedza a przywileje społeczne w Wi- leńskim Okr ęgu Szkolnym (1803–1832) , w: R. Czepulis-Rastenis (red.), Inteligencja polska pod zaborami, Warszawa 1978, s. 12–64. 16 Marks i Engels o Polsce, oprac. H. Michnik, Warszawa 1960, t. 2, s. 96. 14 Drugim poglądem, który połączył demokratów na wygnaniu, była akceptacja rewolucji w stosunkach agrarnych. Kwestia chłopska uzna- na została za najwa żniejszą sprawę moralną i narodow ą. Aby zmie- rzyć się z nią, demokraci epoki romantyzmu – najpierw na emigracji, a nast ępnie również w kraju – wypracowali wyrazist ą ideologię re- wolucyjnego populizmu, przypominającą pod wieloma względami idee rosyjskich narodników drugiej połowy wieku. Generał Ludwik Mie- rosławski, antycypując formułę rosyjskiego narodnika, Mikołaja Mi- chajłowskiego, pisał o szlachcie odprawiaj ącej pokutę i o potrzebie rewolucyjnego apostołowania wśród ludu 17. Zenon Świętosławski, utopijny socjalista, który wraz ze Stanis ławem Worcellem za łożył w Anglii Gromady Ludu Polskiego (1836), mia ł jako szlachcic g łę- bokie poczucie społecznej winy i pragn ął poświęcić życie spłacaniu długu, który zaciągnął u ludu 18. Identyczna myśl o długu, który kry- tycznie myślące jednostki z uprzywilejowanej mniejszo ści powinny spłacić ludowi pracującemu, rozwinięta została później w Listach hi- storycznych (1869) Piotra Ławrowa i wywar ła olbrzymi moralny wpływ na ca łe pokolenie narodnickiej inteligencji rosyjskiej19. Sformułowania takie, dziś odbierane jako dość osobliwy anachro- nizm, wyrażały niegdyś bardzo istotny aspekt inteligenckiej samowie- 17 Zob. L. Mieros ławski, Powstanie poznańskie w roku 1848 , wyd. 2, Paryż 1860, s. 39. W piśmiennictwie rosyjskim termin „kajająca się szlachta” wprowadzo- ny został przez narodnickiego krytyka literackiego, N.K. Michajłowskiego. Podzielił on rewolucjonistów lat siedemdziesiątych na „kajających się szlach- ciców”, dręczonych poczuciem winy społecznej, oraz trzeźwo myślących „raz- noczyńców”, których do dzia łalności rewolucyjnej pchało poczucie osobi- stej godności. 18 Wyznawał on, że cierpienia ludu budziły w nim myśli o samobójstwie, ale odwodziło go od nich przypomnienie konieczności spłacenia zaciągnię- tego długu: „Lud jednak polski zbyt sowicie tak mnie, jak rodzinie i przod- kom moim płacił, abym myślał, że się kiedykolwiek z długu mojego w cało- ści uiszczę, choćbym do zgonu mego niezmordowanie dla niego pracował”. Cyt. za: P. Brock, Z dziejów Wielkiej Emigracji w Anglii, Warszawa 1958, s. 64–65. 19 W sprawie prekursorstwa Świętosławskiego wobec idei narodników rosyjskich por. P. Brock, Zeno Swiętosławski, a Polish Forerunner of the Narodniki, „American Slavic and East European Review”, vol. 13, nr 4, 1954. 15 dzy moralnej. Doktor Judym z Ludzi bezdomnych Żeromskiego tłu- maczył własną „bezdomność” niemożnością pogodzenia osobistego szczęścia z imperatywem spłacania „przeklętego długu”. Ludwik Krzy- wicki z kolei w broszurze Takimi będą drogi wasze (napisanej w re- wolucyjnym roku 1905) przypominał młodemu inteligentowi: „Dłużni- kiem jesteś, wielkim dłużnikiem ludu pracuj ącego. Zaci ągnąłeś ten dług w dniach niemowlęctwa swego, przysparzasz go dzisiaj i będziesz to czynił aż do dnia twego ostatniego. Jeszcze raz wo łam do ciebie: dłużnikiem jesteś. Gdybym móg ł, wziąłbym rozżarzone do bia łości żelazo i przyłożyłbym je do twego sumienia”20. Stanisław Brzozowski napisał kiedyś, że w sprzyjających warun- kach idee i postawy moralne demokratycznych dzia łaczy Wielkiej Emigracji mogłyby ukształtować w Polsce „coś analogicznego do ro- syjskiego narodnictwa lat siedemdziesiątych”21. Miał wiele racji, i to nie tylko w świetle problemu moralnych zobowiązań inteligencji wo- bec ludu. Zbieżności z narodnictwem rozciągały się również na teo- rię rozwoju społecznego i opcje cywilizacyjne. Podobnie jak rosyjscy narodnicy większość demokratów polskich epoki romantyzmu chciała uniknąć rozczarowujących rezultatów rewolucji francuskiej, a wi ęc opowiadała si ę za wyborem dla Polski drogi rozwoju innej ni ż za- chodnia – słowiańsko-gminowładnej, zdecydowanie niekapitalistycz- nej. Wybór ten znajdował zrozumienie i poparcie socjalistów oraz so- cjalizujących rewolucjonistów Zachodu, głęboko przeświadczonych, że postęp ludzkości wymaga usuni ęcia nie tylko monarchii absolut- nych, lecz również burżuazyjnych porządków zachodniej Europy. A jednak dzieje inteligencji polskiej potoczyły się inaczej. Miej- scem, w którym narodziło się polskie pojęcie „inteligencja”, była za- chodnia część ziem polskich – Wielkie Księstwo Poznańskie. W latach czterdziestych, dzięki polityce liberalizacji po wstąpieniu na tron Fry- deryka Wilhelma IV (1840), sta ło się ono terenem o żywionej i do- brze organizowanej pracy organicznej oraz widowni ą niebywa łego rozkwitu czasopiśmiennictwa polskiego, dostarczającego legalnej try- 20 L. Krzywicki, Takimi będą drogi nasze, wstęp T. Kotarbiński, Warsza- wa 1958, s. 81–83. 21 S. Brzozowski, Russkaja riewolucyja i polskije nacyonał-diemokraty, „Russkoje bogatswo”, nr 11, 1906, s. 26. 16 buny pisarzom i publicystom wszystkich trzech zaborów. Trafnie zauważono, że pozna ńskie, podobnie jak emigracja, by ło wówczas moralną krystalizacją ca łej społeczności krajowej, „przemawiaj ącą, myślącą i pracuj ącą w jej zbiorowym imieniu” 22. Jest rzecz ą zna- mienną, że oznaczało to w praktyce – tak samo jak na emigracji – zdecydowaną dominacj ę tendencji demokratycznych. Rewolucyjny arystokrata–populista Edward Dembowski konstatował to na łamach poznańskiego czasopisma „Rok” w Sprawozdaniu z piśmienności pol- skiej w ci ągu 1843 roku , pisząc: „W Wilnie zupe łna wsteczno ść, w Galicji budzące się dążenia, w Warszawie już walczące ze wstecz- nymi, w Wielkopolsce już zwycięstwo”23. Demokracja poznańska miała wszakże charakter nieco odmienny niż emigracyjna – aczkolwiek utrzymywa ła ścisłe zwi ązki ideowe i organizacyjne z emigracją. Osadzona w realiach krajowych i licząca się z nimi, nie pozwalała sobie na wzloty utopijnej fantazji oraz sta- rała si ę kontrolowa ć rewolucyjny woluntaryzm Mieros ławskiego. Moralnie obolała, „kajająca się” szlachta nie odgrywała w niej istot- nej roli; stawiano raczej na zamożnych i oświeconych właścicieli ziem- skich, domagających się postępu we własnym interesie. Centralnymi postaciami byli w niej patrioci pochodzenia drobnomieszczańskiego: doktor Karol Marcinkowski, główny organizator prac organicznych, powiązany z Hotelem Lambert, oraz filozof Karol Libelt, łączący le- galną pracę oświatową i gospodarcz ą z uczestniczeniem w niepodle- głościowym spisku, organizowanym przy aktywnym wspó łudziale emigracyjnego Towarzystwa Demokratycznego. Jak ju ż wiemy, Libeltowi właśnie należy się pierwszeństwo we wprowadzeniu do języka publicystyki oraz zdefiniowaniu terminu „in- teligencja” – lub, mówi ąc dok ładniej, „inteligencja narodu”. Odpo- wiedni fragment jego rozprawy O mi łości ojczyzny brzmi następu- jąco: Mowa tu wszakże tylko o tak zwanej inteligencji narodu. Stanowią ją ci wszyscy, co troskliwsze i rozleglejsze odebrawszy po szkołach wyż- 22 K. Jarochowski, Literatura poznańska w pierwszej połowie bieżącego stulecia, Poznań 1884, s. 95–96. 23 E. Dembowski, Pisma, Warszawa 1955, t. IV, s. 6. 17 szych i instytutach wychowanie, stoją na czele narodu jako uczeni, urzęd- nicy, nauczyciele, duchowni, przemysłowi, zgoła, którzy mu przewodzą wskutek wyższej swojej oświaty. Poza tą klas ą leżą masy ludu, niby ogromne pokłady ziemi, sponad których tamci, jako wzgórza się wznoszą. Znamieniem jest każdej oświaty, że ciemności nie cierpi. Zła więc, sztucz- na i złudliwa ta oświata, co się ponad ćmą nieoświeconego ludu unosi i jej mgły grubej nie przebija. Dopóki w kraju niewola, dopóty nikt na granicznej jego tablicy nie położy napisu „oświecony”. Barbarzyństwo, despotyzm i niewola, ta trójca szatańska, nieprzyjaciółka odwieczna trójcy niebieskiej: oświaty, prawa i wolności. Stąd oświaty z niewolą pogodzić się nie da. Pierwszym krokiem do oświaty jest rozbicie kajdan niewoli ludu. Lecz krom niewoli socjalnej jest jeszcze niewola moralna, gdy lud ten, pozornie wolny, zostawiony jest bez oświecenia24. Definicja ta, jak widzimy, określa więc inteligencję przez jej na- rodowe zadania: walkę o oświatę, prawo i wolność. Konkretyzując te myśli, mówił Libelt o uw łaszczeniu ludu jako wizerunku pomno że- nia materialnej siły narodu, obaleniu barier stanowych jako warunku rozwinięcia w narodzie godno ści człowieka, oraz o nadaniu ludowi pełni praw obywatelskich jako warunku rozumnej mi łości ojczyzny. Dlatego też nie jest trafn ą sugestia, jakoby termin „inteligencja” by ł u niego po prostu nazwą „zespołu warstw oświeconych”, obejmującą automatycznie wszystkich przedstawicieli oświeconej szlachty i miesz- czaństwa25. Gdyby tak było, definicja Libeltowska miałaby charakter czysto opisowy, a nie normatywny. W rzeczywistości była ona jednak normatywna właśnie, uzależniała bowiem przynależność do inteligen- cji nie od wykształcenia tylko, lecz od aktywnego patriotyzmu, kieru- jącego się dobrem narodowej ca łości, a nie jednego tylko stanu czy klasy. Libelt zalicza ł więc do inteligencji tylko tych przedstawicieli stanu średniego, którzy podporządkowywali swe partykularne intere- sy realizacji zada ń ogólnonarodowych. Uto żsamianie interesów sta- nu średniego z interesami ojczyzny było mu najzupełniej obce. Wszelki 24 K. Libelt, O miłości ojczyzny („Rok”, 1844, z. 1–2), w: tegoż, Samo- władztwo rozumu, s. 61–62. 25 Twierdzenie takie zawiera studium W. Molika, Kształtowanie się inte- ligencji polskiej w Wielkim Ksi ęstwie Poznańskim (1841–1870), w: Inteli- gencja polska pod zaborami, s. 101. 18 egoizm grupowy, stanowy lub klasowy by ł w jego oczach reliktem średniowiecza, niemogącym ostać si ę wobec post ępu oświaty, uza- sadniającego jednoznacznie nadrzędność interesów ogó łu26. Dlatego właśnie na czele narodu stać powinna inteligencja – warstwa w pełni akceptująca priorytety wynikające z oświaty, a więc zdolna zrozumieć interesy narodowej całości oraz kierować się w post ępowaniu kryte- rium etycznym – rozumną miłością ojczyzny. Aby nie pozostawiać żadnej wątpliwości w sprawie zasadniczej różnicy między inteligencją a wykszta łconą częścią stanu średniego, Libelt kończył swą rozpraw ę słowami: „Chcieć i domaga ć si ę, aby się podnosiły bogactwa narodowe i zamo żność krajowców, chwaleb- na i godziwa jest; ale chcieć i dążyć, aby podnieść bogactwo jednego tylko stanu, jest plutokracj ą. Tak pojmuję stany i przysz łość naszą, i w tym poj ęciu wyrzekłem: że stan średni ojczyzny nie zbawi i plu- tokrację wyrodzi”27. Warto odnotować, że na łamach Libeltowskiego „Roku” pojawi- ło się również inne rozumienie inteligencji, kładące nacisk (zgodnie z ujęciami konserwatywnymi) na jej destabilizującą funkcję w całości narodowej, związaną z nazbyt łatwym uleganiem postępowym prą- dom epoki28. Można jednakże stwierdzić, że definicja Libelta, czyniąca z inteligencji rozumnego mediatora i moralnego arbitra w sprawach narodowych, stała się w Polsce dominująca. Potwierdzał to autor arty- kułu pt. O inteligencji w znaczeniu polskim, opublikowanego we Lwo- wie w 1861 roku. Zadał on ważne pytanie: „Jakiego rozumienia wyma- ga nasze społeczeństwo od członków swoich, aby ich nazwa ć mogło inteligencją?”. Odpowiedział na nie zgodnie z Libeltem: „Wymaga 26 Por. K. Libelt, Samowładztwo rozumu, s. 109–110. 27 Tamże, s. 110. Zob. również dodatek do rozprawy O miłości ojczyzny, pt. Uwagi nad uwagami uczynionymi o stanie średnim (tamże, s. 111–121). Libelt dowodzi tam, że dźwiganie miast oraz rozkrzewianie przemysłu, nauk i sztuki jest czymś zupełnie innym niż popieranie partykularnych interesów stanu średniego (tamże, s. 120). 28 Zob. F. Pepłowski, Słownictwo i frazeologia polskiej publicystyki okre- su Oświecenia i Romantyzmu , Warszawa 1961, s. 166–167. Przytoczony artykuł, nazywający inteligencję „ogniskiem niespokojności”, ogłoszony zo- stał w „Roku”, nr 11, 1844. 19 rozumienia sprawy narodowej, ukochania jej, pracowania i po świę- cania się dla niej, słowem, wymaga miłości Ojczyzny”29. Jako filozof Libelt był jednym ze współtwórców tzw. filozofii na- rodowej, ukształtowanej pod decydującym wpływem niemieckiej fi- lozofii postheglowskiej, ale mającej ambicję stworzenia filozofii swo- iście polskiej, a wi ęc takiej, która umo żliwiłaby Polakom rozpozna- nie własnej tożsamości nie tylko w literaturze (co uczyniła już poezja romantyczna), lecz również w sferze myśli. Zgodnie z romantycznym pojmowaniem narodów jako organów ludzkości „filozofia narodowa” miała jednak również misję uniwersalną: misję wykroczenia poza kon- templatywno-teoretyczne stanowisko filozofii niemieckiej i zastąpie- nia go „filozofią czynu”, organicznie złączoną z praktyk ą społeczną. Podstawy tej koncepcji zarysował August Cieszkowski w niemiecko- języcznej broszurze Prolegomena do historiozofii (Berlin 1838): do- wodził w niej, że filozofia jako filozofia osiągnęła kulminację swego rozwoju w Heglu, co zamkn ęło epokę abstrakcyjnej myśli; teraz po- winna „przejść w życie”, czyli znaleźć zastosowanie w praktyce spo- łecznej i w niej dopiero „wypłynąć i rozkwitnąć”30. Oznaczało to nie tylko upraktycznienie filozofii, lecz również ufilozoficznienie społecz- nej praktyki. Cieszkowski podkreślał, że czyn powinien być poprze- dzony myślą; że praktyka ogarniaj ąca ca łokształt życia społecznego powinna opierać się na całościowej teorii, czyli filozofii. Propagował więc nie praktyk ę „przedteoretyczną”, lekceważącą zdobycze my śli, lecz praktykę „poteoretyczną”, kierowaną przez ludzi dobrze rozu- miejących potrzeby i możliwości społeczne oraz umiejących uzasad- nić swe działania na gruncie teoretycznym. Jak łatwo zauważyć, było to uzasadnieniem kierowniczej roli inteligencji jako warstwy zdolnej wznieść się na poziom myśli, a jednocześnie wyraźnym wskazaniem, że przywódcami inteligencji powinni być filozofowie, jako dysponu- 29 „Dziennik Literacki”, Lwów, nr 100, 17 grudnia 1861, s. 802–804. Cyt. wg R. Czepulis-Rastenis, „Klassa umysłowa”. Inteligencja Królestwa Polskiego 1832–1862, Warszawa 1973, s. 7. Autor artykułu, ukrywający się pod pseudonimem G. Ch., specjalnie podkreślił, że aby być inteligentem, nie wystarczy posiadać specjalistycznego wykształcenia. 30 Zob. A. Cieszkowski, Prolegomena do historiozofii. Bóg i palinge- neza oraz mniejsze pisma filozoficzne z lat 1838–1842 , oprac. J. Garewicz i A. Walicki, Warszawa 1972, s. 76. 20 jący całościową teorią, a wi ęc najlepiej przygotowani do reprezento- wania interesów ogó łu, do wzi ęcia odpowiedzialności za narodow ą „całość”. Hasło „filozofii narodowej” stało się w Polsce lat 40. XIX wieku bardzo popularne – nie tylko jako wyraz polskich aspiracji filozoficz- nych, lecz również, i nie mniej, jako uzasadnienie narodowego posłan- nictwa filozofii, w sensie ambicji filozofów do przewodzenia w naro- dzie. Bronisław Trentowski ujmował to w dobitnych słowach: „Filozof czy to do udzielnego, czy do uleg łego należy narodu, acz nie bierze w żadnym politycznym stronnictwie czynnego udziału, jest najwi ęk- szym patriotą, a dla ojczyzny własnej promienistą zbawienia gwiaz- dą”31. Podzielali to prze świadczenie nie tylko Cieszkowski i Libelt, lecz również przedstawiciel radykalnej lewicy filozoficznej, Edward Dembowski. Z punktu widzenia problematyki niniejszego eseju trzeba jednak podkreślić zasadniczą różnicę, dzielącą Dembowskiego od głównego nurtu „filozofii narodowej”. Cieszkowski, Trentowski i Libelt wyzna- czali filozofom misję mediatorską, koncyliacyjną i integracyjn ą, go- dzącą sprzeczności w wyższej syntezie. Dembowski natomiast, w ślad za Michałem Bakuninem (którego artykuł na ten temat, pt. Reakcja w Niemczech, był mu znany 32), rozwijał dialektykę rewolucyjnej ne- gacji, za motor post ępu uznającą polaryzację i walk ę, a w godzeniu przeciwieństw upatrującą chytrą taktykę reakcji. Praca organiczna pod kierunkiem inteligencji wymagała oczywi- ście zupełnie innych podstaw filozoficznych. Cieszkowski po święcił temu zagadnieniu bardzo ciekawy artyku ł pt. O skojarzeniu d ążeń i prac umys łowych w Wielkim Księstwie Poznańskim, opublikowany w 1843 r. w Libeltowskim „Roku”. Postulowa ł w nim za łożenie w Poznaniu Towarzystwa Przyjaciół Postępu, mającego zająć się or- ganizacją prac naukowych, zapewnieniem warunków rozwoju wszyst- kim utalentowanym jednostkom oraz wydawaniem czasopisma, wokół 31 B. Trentowski, Rzecz o wyjarzmieniu ojczyzny (1845), cyt. za: Filo- zofia i myśl społeczna w latach 1831–1864, wybrał, wstępem i przypisami opatrzył A. Walicki, Warszawa 1977, s. 260. 32 Zob. H. Teminkowa, Edward Dembowski i Michał Bakunin, w: Pol- skie spory o Hegla 1830–1860, Warszawa 1966, s. 347–388. 21 którego koncentrowałoby się życie umysłowe W. Księstwa. Usiłowa- nia Towarzystwa miały być związane z polityką, ale tylko w wyższym, starożytnym sensie tego terminu, czyli z działaniami na rzecz wspól- nego dobra spo łeczności politycznej. Wymagałoby to wykorzystania energii reprezentowanej przez poszczególne stronnictwa dla celów konstruktywnych, a nie wyniszczającej walki. Cieszkowski zastrzegał się, że chodziło mu nie o pojednanie stronnictw, to bowiem by ło- by rzeczą niemożliwą, ale o ich „organiczne skojarzenie” w oparciu o uznanie „istotnej, acz jednostronnej zasady każdego”. Ilustrując moż- liwość wprzęgnięcia przeciwstawnych żywiołów w realizacj ę pozy- tywnego celu, powoływał się na po łączenie siły ognia i wody przez maszynę parową33. Ma si ę rozumieć, mediacją między nieprzyjaznymi stronnictwa- mi oraz kojarzeniem ich jednostronnych dążeń dla dobra ogółu miałaby zająć się elita wiedzy – przede wszystkim zaś filozofowie, wyposaże- ni (dzięki Heglowi) w umiej ętność postrzegania spo łeczeństwa jako dialektycznej całości. Byłoby to zgodne z g łówną tendencją nowej epoki – „epoki czynu”, polegaj ącą na zast ąpieniu rozwoju żywioło- wego „ideą organizacyjną”, czyli świadomym sterowaniem procesami społecznymi. Warto odnotować, że podobną koncepcję społecznych funkcji inte- ligencji rozwinął w nast ępnym stuleciu Karol Mannheim. Dowodzi ł on bowiem, że tylko inteligencja ma szans ę wzniesienia si ę ponad wąsko poj ęte interesy klasowe oraz po średniczenia między walczą- cymi siłami społecznymi w imię interesów całości34. Cieszkowski nie miał oczywiście nic wspólnego z za łożeniami teoretycznymi Mann- heimowskiej socjologii wiedzy. Obu myślicieli łączyło jednak prze- konanie, że misja inteligencji ma charakter nie rewolucyjny, lecz me- diatorski i pojednawczy. Jednym z elementów przedstawionej przez Cieszkowskiego dia- gnozy współczesności było uznanie, że w „epoce czynu”, czyli świa- 33 „Rok”, 1843, t. 1, s. 132–143. 34 Zob. K. Mannheim, Ideology and Utopia , New York–London 1952, rozdz. pt. The Social Problem of the Intelligentsia (s. 136–146). Tak że K. Mannheim, The Problem of the Intelligentsia. An Inquiry into its Past and Present Role, w: tegoż, Essays On the Sociology of Culture , London 1956, s. 91–170. 22 domej myśli, dzia łania Polaków uwolni ą się od wp ływu niezdyscy- plinowanych poetów. W kwestii tej doszło do bardzo istotnej wymiany poglądów między Trentowskim a Mickiewiczem, który zaatakowa ł „filozofów narodowych” w swych paryskich prelekcjach o literaturze słowiańskiej, nazywając ich „Słowianami wynarodowionymi, Słowia- nami popadłymi w niewolę myśli niemieckiej”35. Filozofowie, twierdził Mickiewicz, wyobrażają sobie, że „wystar- czy rozumować i dyskutowa ć, aby znale źć prawd ę”36. W rzeczywi- stości jednak prawda rodzi si ę z bólu i zale ży od moralnej warto ści człowieka. Nosicielami prawdy i naturalnymi przywódcami narodu nie mogą być przedstawiciele mądrości książkowej; są nimi wielkie, bohaterskie jednostki, natchnieni posłannicy słowa – prorocy nowych objawień, w tym równie ż profetyczni poeci, oraz wielcy przywódcy wojskowi typu napoleońskiego, zdolni wydobyć z siebie wyższy „ton”, czyli „magiczną moc rozkazywania”. Zbawienie ludzkości zależy bo- wiem od natchnionych czynów, a nie od tworzenia systemów filozo- ficznych i pisania książek. Dyskutowanie i rozumowanie jest czynno- ścią bezpłodną, świadczącą o rozprz ężeniu i braku si ły; słowo obja- wione jest rozkazem i nie podlega dyskusji37. Odpowiedź Trentowskiego była bardzo ostra. Warto przytoczy ć z niej fragment, w którym pojawiło się słowo „inteligencja”: „Mickiewicz pojąć tego nie może, iż także dla Polski zmieniły się stare, głupie czasy, które nas po zabójstwie ojczyzny zap ędziły już tylekroć na ziemię francuską; iż odtąd nie szalone marzenia poetów, ale gołe, rzeczywiste, zimne i bolesne prawdy filozofów poczynaj ą kierować odradzającym się narodem. (...) Co poezja rozpieściła i znie- wieściła, to ma wzmocni ć, męskim duchem natchnąć wojująca Mi- nerwa. Prawda zwyci ęża w ko ńcu. Pod jej chor ągwiami zatriumfu- jemy nad wrogiem. Widząc nasz wielki poeta, jak objawiają się u nas 35 A. Mickiewicz, Dzieła, Warszawa 1955, t. XI, s. 150. Obszerną anali- zę porównawczą poglądów Mickiewicza i Trentowskiego oraz sporu między nimi zawiera moje studium „Filozofia narodowa” Bronisława Trentowskie- go i mesjanizm Mickiewiczowski, w: A. Walicki, Filozofia a mesjanizm. Stu- dia z dziejów filozofii i my śli społeczno-religijnej romantyzmu polskiego , Warszawa 1970, s. 89–172. (Zob. t. II niniejszej edycji). 36 A. Mickiewicz, Dzieła, t. XI, s. 38. 37 Tamże, s. 427–428. 23 jeden obok drugiego filozofowie i jak ich kraj przyjmuje, nie pomnąc, że to znak nowego pokolenia i ducha, dr ży ze strachu, aby mu nie wydarto berła nad inteligencją polską”38. Mickiewiczowski atak na filozofów był potężną ekspresją roman- tycznego antyintelektualizmu, sławiącego przywództwo charyzmatycz- ne i bezkompromisowo wrogiego racjonalistycznym „mędrkom”. Po- eta łączył to stanowisko z zaanga żowaniem na rzecz rewolucyjnej wojny przeciwko „ludziom przeszłości” – zarówno skostnia łym tra- dycjonalistom, jak opozycyjnym wobec nich mieszczańskim racjona- listom. Trentowskiego nie pociągały jednak mesjanistyczne idee „no- wej arystokracji” i „nowego objawienia”. Odrzucaj ąc przywództwo mesjaszów, dobrych, jak sądził, tylko dla „półdzikich ślepowierców”, proponował w zamian ukonstytuowanie „moralnego rz ądu narodu” złożonego z przedstawicieli elity majątku, elity wiedzy i elity czynu. Zważywszy, iż rola wielkich posiadaczy miała ograniczać się do dostar- czania środków materialnych, a ludzie czynu realizować mieli wska- zania elity wiedzy i myśli, w której centralna rola przypadłaby filozo- fom, powiedzieć mo żna, że był to projekt ustanowienia moralnego przewodnictwa filozofów w życiu narodowym. Trentowski pisał o tym niemalże wprost, stwierdzając: „Czym dzielny hetman w krainie siły fizycznej, tym prawdziwy filozof w dziedzinie siły moralnej”39. Zadania tajnego „rządu moralnego” obejmowałyby uwłaszczenie chłopów, rozbudowę przemysłu, obronę i zwi ększenie polskiego sta- nu posiadania w miastach i na wsi, szerzenie oświaty, zakładanie szkół, wszechstronne popieranie rodzimej kultury i nauki. Organizacyjnymi formami działania miały być różnorakie stowarzyszenia – naukowe, literackie, pedagogiczne, przemysłowe, rolnicze itp. Bardzo podobny program urzeczywistniała poznańska Liga Polska, zorganizowana przez Cieszkowskiego, w ścisłej współpracy z Libel- tem, w okresie Wiosny Ludów. Dzięki spowodowanej przez wydarze- nia rewolucyjne liberalizacji politycznej istniała ona legalnie i osiągnę- 38 B. Trentowski, Collège de France , w: tego ż, Teraźniejszość i przy- szłość, Paryż 1844. Cyt. za: B. Trentowski, Stosunek filozofii do cybernetyki oraz wybór pism filozoficznych z lal 1842–1845 , oprac. A. Walicki, War- szawa 1974, s. 549. 39 Zob. B. Trentowski, Rzecz o wyjarzmieniu ojczyzny , w antologii Filozofia i myśl społeczna w latach 1831–1864, s. 260. 24 ła wielkie sukcesy: po roku istnienia skupiała prawie 40 tysięcy człon- ków, stając się faktycznie drugim rz ądem W. Księstwa. W kwietniu 1850 roku, w zwi ązku z nową ustawą o stowarzyszeniach, sankcjo- nującą jedynie istnienie małych stowarzyszeń lokalnych, dyrekcja Ligi musiała się rozwiązać; pozostały wprawdzie ligi powiatowe, ale i one stopniowo znika ły pod wp ływem zniechęcenia i szykan ze strony władz. Mimo to dorobek Ligi trudno przecenić. Była ona szkołą samo- rządu dla całego pokolenia wielkopolskich patriotów, położyła mocne fundamenty pod przyszłe prace organiczne w zaborze pruskim. Wypra- cowała model konstruktywnej współpracy między inteligencją miejską, patriotycznym ziemiaństwem i duchowieństwem. Należy do tego doda ć, że Cieszkowski – zgodnie z Libeltowsk ą definicją zada ń inteligencji, wymagającą patrzenia na sprawy naro- dowe w perspektywie holistycznej i teleologicznej – nie pozwalał Li- dze zapomnieć, że jej celem ostatecznym nie jest samorząd prowincjo- nalny, lecz odzyskanie przez Polaków politycznej podmiotowości. Zaś w jego własnej mesjanizującej filozofii historii osiągnięcie tego celu miało być jedynie krokiem w stronę uniwersalnego pojednania i odro- dzenia wszystkich narodów w przyszłym Królestwie Bożym na ziemi. III. Po klęsce powstania styczniowego programy pracy organicz- nej podjęte zostały, jak wiadomo, przez konserwatystów krakowskich, a następnie przez warszawskich pozytywistów. W obu wypadkach jed- nak były to programy do ść istotnie różniące się od modelu Ligi Pol- skiej. Konserwatyści galicyjscy nie uznawali przewodnictwa inteli- gencji w życiu narodowym; stali twardo na stanowisku przywództwa „warstwy historycznej”, czyli szlachty, dopuszczając jedynie koopta- cję do niej nieszlacheckich inteligentów, w tym również przechrztów i spolonizowanych „innonarodowców”40. Pozytywiści natomiast zre- zygnowali z walki o podmiotowo ść polityczną. Dowodzili nawet, że brak pa ństwowości może być uznany za swoisty przywilej, umo żli- wiający Polakom uwolnienie się od kosztów obrony narodowej oraz ciężarów i pokus własnej polityki zagranicznej. O cywilizacyjnym zna- 40 Zob. J. Szujski, Szlachta i inteligencja (1860), w: tegoż, O fałszywej historii jako mistrzyni fałszywej polityki. Rozprawy i artykuły, oprac. H. Mi- chalak, Warszawa 1991, s. 67–78. 25 czeniu narodu decyduje jego gospodarka – trzeba wi ęc skoncentro- wać się na gospodarczym rozwoju Królestwa Kongresowego, wyko- rzystując szansę, jaką da ła mu inkorporacja do cesarstwa rosyjskie- go, znosząca bariery celne i szeroko otwieraj ąca przed przemys łem polskim rynki wschodnie. Podmiotowością narodu jest za ś jego życie umysłowe, które również nie wymaga niepodległego państwa. Alek- sander Świętochowski zastosował do spraw narodowych Kartezjańską maksymę: „Myślę, więc jestem”, i wyprowadził stąd wniosek, że ist- nienie narodu polskiego nie jest zagrożone41. Naród polski ma prze- cież własną inteligencję, zdolną myśleć i tworzyć kulturę, a więc istnie- je i istnieć będzie. W stosunku do Ligi Polskiej by ło to niew ątpliwie pewnego ro- dzaju – wymuszone przez okoliczności historyczne – „obniżenie ide- ałów”. Mimo to zachowana zosta ła jednak fundamentalna ci ągłość. W przeciwieństwie do inteligencji rosyjskiej inteligencja polska nie wytworzyła wprawdzie ci ągłej tradycji rewolucyjnej. Patriotyczny socjalizm PPS oddzielony został od spu ścizny rewolucjonistów epo- ki romantyzmu przez programowy antypatriotyzm pierwszego poko- lenia marksistów, mających poczucie zaczynania od nowa i g łęboko nieufnych wobec inteligencji. Niestrudzone wysiłki Bolesława Lima- nowskiego w budowaniu ideologicznego pomostu między działacza- mi PPS a radykalnymi demokratami i socjalistami epoki międzypow- staniowej mogły owocować do ść przekonywującymi konstrukcjami intelektualnymi, ale nie zmieniały faktu, że niepodległościowi socja- liści z PPS postrzegali epokę romantyzmu jako legendarną przeszłość, od której oddziela ła ich kl ęska styczniowa, d ługoletnia dominacja pozytywizmu, powstanie mi ędzynarodowego ruchu robotniczego, a tak że wyraźne zmiany w stylu my ślenia o sprawach narodowych i w świadomości narodowej mas. Mo żna jednakże mówić o zacho- waniu ciągłości w rozumieniu zadań „inteligencji narodowej”, w tym właśnie ujęciu, jakie zaproponował Libelt. Praca spo łeczna, oświato- wa i gospodarcza, prowadzona w imię patriotyzmu, z myślą o emancy- pacji i uobywatelnieniu mas, pod przewodnictwem warstwy wykształ- conej, umiejącej wznieść się ponad partykularne interesy, pośredniczyć 41 A. Świętochowski, Myślę, więc jestem, „Prawda”, 1 stycznia / 20 grud- nia 1881, s. 1–2. 26 między nimi i skierowywać je ku dobru ogó łu, stała się bowiem naj- szerzej akceptowaną tradycj ą polskiej inteligencji. Gdy porównujemy ten model Libeltowski ze sposobami określa- nia własnych zadań przez klasyczną inteligencję rosyjską, uderza nas szereg istotnych różnic. Patriotyzm jako etyczna komponenta defini- cji Libelta wymagał od inteligencji moralnej autonomii, umiejętności zajmowania stanowiska ponadklasowego, ale nie wiązał tego z total- nym wyobcowaniem lub ostentacyjnym zrywaniem więzi z własnym środowiskiem społecznym; nie zajmował wobec przesz łości własne- go narodu postawy negatywnej, nawoływał wręcz do konstruktywnej kooperacji z siłami społecznymi reprezentującymi tradycję – szlachtą i duchowieństwem, co w oczach radyka łów rosyjskich uznane było- by za liberalną politykę ustępstw na rzecz reakcji. Odrzuca ł, w imię solidarności narodowej, leseferystyczny wariant kapitalizmu, domagał się podporządkowania egoizmu bur żuazji interesom ogólnonarodo- wym, nie głosił jednak pryncypialnej wrogości wobec gospodarki ryn- kowej, pogardy dla mieszczaństwa, a tym bardziej totalnego odrzuce- nia zachodniej drogi rozwoju. Dziś warto jednak spojrzeć na tradycj ę polskiej inteligencji także od drugiej strony. Mimo pozytywnego stosunku do westernizacji in- teligent polski nie godził się na podporządkowywanie interesów ogól- nonarodowych interesom kapitalizmu i na abdykację inteligencji przed „klasą średnią”. Zgadzał się z Libeltem, że „stan średni ojczyzny nie zbawi i plutokrację wyrodzi”42. Uważał inteligencję za mózg i sumie- nie narodu, nie dopuszczał myśli o zastąpieniu mózgu i sumienia spo- łecznego mechanizmami wolnorynkowymi. Chciałoby się mieć nadzieję, że nieuniknione rozczarowanie do tych mechanizmów spowoduje wzrost zainteresowania t ą, niegdy ś dominującą, tradycją inteligencką. Już dziś odzywają się głosy nawołu- jące inteligencję do powrotu na „ ścieżynę Libelta”43. 42 Zob. wyżej, przypis 27. 43 Zob. A. Pawlicki, Filistyni i samobójcy, „Krytyka Polityczna”, nr 1, lato 2002, s. 101. 27 . . „Rosyjski socjalizm” Aleksandra Hercena jako odpowiedź na mesjanizm polski Uwagi wstępne Termin „słowianofilstwo” ma w Polsce inną konotację niż w Ro- sji. W nauce polskiej, podobnie zreszt ą jak w nauce innych krajów słowiańskich poza Rosją, jest używany w znaczeniu etymologicznym, a wi ęc jako nazwa rodzajowa, obejmuj ąca wszystkich zwolenników tak czy inaczej rozumianej „idei s łowiańskiej”. W nauce rosyjskiej natomiast jest to imię własne, a wi ęc nazwa ideologii ściśle określo- nej, reprezentowanej przez konkretn ą grup ę myślicieli. W pracy na temat związków Aleksandra Hercena ze współczesną mu myślą polską wyjaśnienie tej różnicy jest rzeczą konieczną. W rozumieniu polskim o przynale żności do nurtu s łowianofil- skiego decydował stosunek danego my śliciela do „idei słowiańskiej” w znaczeniu zewnętrznym lub wewnętrznym: jako wiary we wzajem- ną solidarność i wspólne przeznaczenie historyczne wszystkich Sło- wian lub jako prze świadczenie o szczególnej warto ści dziedzictwa rdzennie słowiańskiego w dziejach własnego narodu. Oba te aspekty „słowianofilstwa” dają się logicznie rozdzielić: popieranie solidarności ogólnosłowiańskiej nie musiało już łączyć się z antyokcydentalizmem, a opcja na rzecz rdzennie słowiańskiej (a więc antyzachodniej) drogi rozwojowej własnego kraju nie musia ła iść w parze z zainteresowa- niem innymi krajami słowiańskimi. Z regu ły jednak oba te aspekty szeroko pojętego „słowianofilstwa” łączyły się ze sob ą i uzupe łniały wzajemnie. Jest rzeczą oczywistą, że tak rozumiane s łowianofilstwo mogło być składnikiem zupełnie różnych światopoglądów, stylów myślenia i ideologii politycznych. Jego przedstawicieli znajdujemy zarówno na prawicy, jak na lewicy: zarówno wśród skrajnych wsteczników w ro- dzaju Henryka Rzewuskiego, jak i wśród skrajnych komunizujących rewolucjonistów, takich jak Edward Dembowski. Słowianofilami by- wali zarówno prawowierni katolicy z obozu księcia Adama Czartory- 29 skiego, jak i surowi krytycy katolickiej przeszłości Polski, zwolenni- cy nawiązywania do przedchrześcijańskich tradycji Słowiańszczyzny. Nurt słowianofilski wyraźnie zaznaczał swą obecność w ideologiach polskiego Oświecenia, preromantyzmu i Romantyzmu. Wśród myśli- cieli oświeceniowych reprezentował go Stanisław Staszic; wśród pre- romantyków – Kazimierz Brodziński; wśród romantyków – sam Adam Mickiewicz1. W Rosji ideologia nazwana s łowianofilską pojawiła si ę dopiero na początku lat 40. XIX wieku. Stworzyli ją byli członkowie tzw. kółka lubomudrów – Iwan Kirejewski i Aleksy Chomiakow; ich idee rozwi- nięte zostały głównie przez Konstantego Aksakowa i Jerzego Samari- na. Mimo pewnych różnic indywidualnych wypracowali oni wspólny, wewnętrznie spójny światopogląd, wyrażając go w ideach religijnych, filozoficznych, historycznych i politycznych. Jak stara łem się wyka- zać w innym miejscu2, światopogląd ten był jednym z rosyjskich wa- riantów konserwatywno-romantycznego antykapitalizmu. Nazwa „sło- wianofilstwo” (używana początkowo jako przezwisko o zabarwieniu pejoratywnym) uwydatniać mia ła antyzachodni aspekt tej ideologii, jej zaangażowanie po stronie wartości rodzimych. W gruncie rzeczy jednak było to określenie nieco mylące, i to aż z dwóch względów. Po pierwsze, najcenniejszą wartością rosyjskiego dziedzictwa było w oczach wyznawców owej ideologii rosyjskie prawos ławie, a nie jakaś ponadwyznaniowa „słowiańskość”. Po drugie, losy innych narodów s łowiańskich były im początko- wo dość obojętne (jedynym wyjątkiem był pod tym względem Chomia- kow). Zainteresowanie narodami s łowiańskimi poza Rosj ą (ograni- czone zresztą w zasadzie do narodów prawos ławnych) pojawiło się wśród nich dopiero w okresie wojny krymskiej. Wtedy jednak przy- brało ono posta ć programu panslawistycznego, który nale ży wyraź- 1 Najobszerniejszym i do dziś niezastąpionym źródłem informacji na te- mat polskiego słowianofilstwa pierwszej po łowy XIX wieku jest ksi ążka Z. Klarnerówny, Słowianofilstwo w literaturze polskiej lat 1800–1848, War- szawa 1926. 2 Por. A. Walicki, W kręgu konserwatywnej utopii. Struktura i przemiany rosyjskiego słowianofilstwa, Warszawa 1964 (wyd. 2, PWN 2002), rozdz. 6. 30 nie odróżnić od skoncentrowanego na problemach wewnętrznych kla- sycznego słowianofilstwa epoki mikołajowskiej. Termin „słowianofilstwo” w znaczeniu rosyjskim ma więc znacz- nie bogatszą treść i znacznie węższy zakres niż ten sam termin w zna- czeniu polskim. Hercen nigdy nie był słowianofilem w rosyjskim sen- sie tego słowa, ale stał się słowianofilem w sensie polskim, w chwili gdy pocz ął wierzy ć w szczególn ą warto ść słowiańskiej wspólnoty gminnej i w szczególne przeznaczenie narodów słowiańskich zjedno- czonych pod przewodnictwem Rosji. To samo mo żna powiedzie ć o dekabrystowskim Towarzystwie Zjednoczonych Słowian i o „demo- kratycznym panslawizmie” Bakunina. Nie dowodzi to bynajmniej, że powinniśmy stara ć się o zmian ę konwencji terminologicznych usta- lonych w nauce rosyjskiej i radzieckiej; winniśmy jednak zdawać so- bie sprawę, że rosyjskie dzieje idei słowianofilskich w szerokim, ety- mologicznym sensie tego słowa nie mogą być zawężone do dziejów słowianofilstwa w znaczeniu specyficznym dla Rosji. Analiza porów- nawcza sytuacji ideologicznej w Rosji i w Polsce wymaga uwzgl ęd- nienia faktu, że konserwatywna ideologia Kirejewskiego, Chomiakowa i Aksakowa nie była w Rosji jedyną manifestacją nurtów słowianofil- skich sensu largo. Istniało również rosyjskie słowianofilstwo rewolu- cyjne, reprezentowane przez część dekabrystów, Bakunina i Hercena. Tekst niniejszy dotyczy idei Aleksandra Hercena – my śliciela, w którego twórczości rewolucyjne słowianofilstwo przekształciło się w sugestywną doktrynę tzw. rosyjskiego socjalizmu. Doktryna ta wy- warła wielki wpływ nie tylko na ideologię rosyjskiego ruchu rewolu- cyjnego, lecz również na kszta łt rosyjskiej samowiedzy narodowej. Tym większe znaczenie ma więc okoliczność, że jej geneza (jak posta- ram się udowodnić) ściśle wiąże się z reakcją Hercena na idee rewo- lucyjno-słowianofilskie w myśli polskiej. Motywy słowianofilskie w myśli polskiej pierwszej połowy XIX wieku Bardzo często zakłada się, że Polska, w przeciwieństwie do Rosji, zawsze uważała, iż należy w całości do cywilizacji zachodniej, a więc nie mogła traktować Zachodu jako czego ś obcego, zagrażającego jej 31 własnej tożsamości. Tak właśnie rozumiana jest zazwyczaj tradycyj- na koncepcja Polski jako „przedmurza chrze ścijaństwa”. Głównym argumentem na rzecz tej tezy jest polski katolicyzm, przes ądzający rzekomo o organicznej przynależności Polski do kręgu kultury łaciń- skiej. Określenie Polski wyłącznie w kategoriach „cywilizacji łacińskiej” służy oczywiście uwydatnieniu kontrastu między Polską a całą wschod- nią Słowiańszczyzną. Zrozumiała jest atrakcyjność tego poglądu dla ludzi, którzy pragnęli wyzwolić Polskę od komunizmu i uto żsamiali komunizm z rosyjską dominacją. Nie dziwi przeto fakt, że w latach osiemdziesiątych przypomniano i spopularyzowano w Polsce idee historyczne Feliksa Konecznego, najbardziej konsekwentnego rzecz- nika „łacińskiej” koncepcji dziejów Polski 3. Nie jestem jednak pe- wien, czy zawsze należycie rozumiano wszystkie implikacje tej kon- cepcji. Czy dostrzegano, na przykład, rozbieżność między programo- wym „latynizmem” Konecznego a my ślami „słowiańskiego papieża Jana Pawła II”, wyłożonymi w liście o Apostołach Słowian i w breve z okazji chrztu Rusi? Mówiąc najkrócej, mo żna to okre ślić jako ró żnicę mi ędzy ideą Polski jako bastionu cywilizacji zachodniej a pojmowaniem jej jako pomostu łączącego Słowiańszczyznę z Zachodem. Wedle Koneczne- go długotrwałe współistnienie na ziemiach polskich obrządku łaciń- skiego z obrządkiem słowiańskim było okolicznością wstydliwą, którą dla dobra sprawy nale ży raczej przemilczać; papież natomiast przy- pomniał, że obrządek słowiański jako taki mie ścił się prawomocnie w ramach Kościoła rzymskiego i nie musiał oznaczać opcji na rzecz schizmy. Analogiczną różnicę poglądów obserwujemy w ocenie unii brzeskiej: Koneczny uważał ją za z gruntu z łą jako rozbijaj ącą jed- ność cywilizacji łacińskiej, papie ż natomiast dostrzeg ł w niej war- tość pozytywną – chęć powrotu do sytuacji, która istnia ła w czasach chrztu Rusi, a wi ęc w okresie, gdy akcentowanie kulturowych cech słowiańskich nie wyklucza ło przynależności do Ko ścioła rzymskie- go. Pogląd ten nie implikuje wprawdzie pozytywnej oceny skutków unii i sposobów wprowadzenia jej w życie, ale jest, mimo to, poważ- nym argumentem przeciwko Konecznemu. Sama idea unii dowodziła 3 Por. F. Koneczny, Polskie Logos a Ethos, t. 1–2, Poznań 1921. 32 bowiem zrozumienia, że państwo katolickie nie musi być koniecznie państwem łacińsko-katolickim. Jeszcze ważniejszym argumentem jest zrodzona w tej samej epo- ce, a rozwini ęta w nast ępnym stuleciu ideologia sarmatyzmu, unifi- kujący mit wielonarodowo ściowej Rzeczypospolitej. Jak wiadomo, głosiła ona wspólne pochodzenie szlachty polskiej i ruskiej oraz pro- mowała pewien wspólny im obu model kulturowy, zorientowany raczej na Wschód ni ż na Zachód. Kultura sarmacka nie mia ła być kulturą łacińską – przeciwnie, miała to być kultura sui generis, alternatywna wobec kultury krajów zachodnich, nacechowana nie tylko świadomo- ścią odr ębności, lecz również poczuciem własnej wyższości. Rdzen- nymi Sarmatami byli w my śl tej koncepcji Ukrai ńcy, co wykluczało utożsamianie sarmatyzmu z łacińskością. „Łacinizm” był terminem używanym przez Rusinów w celu podkre ślenia i obrony ich własnej odrębności wyznaniowej i kulturalnej; „sarmatyzm” natomiast był ter- minem unifikującym, podkreślającym kulturow ą i etniczn ą jedność całej ludności Rzeczypospolitej – polskiej, litewskiej i ruskiej. Warto przypomnieć, że za Sarmatów uważano również Moskali – propozycja elekcji Iwana Groźnego na tron polsko-litewski uzasadnio- na by ła m.in. tym, że jest to w ładca sarmacki, a wi ęc jakby lepiej nadający się do rządzenia Sarmatami niż Francuz. Jeśli tak, to jak pogodzi ć to z wizj ą sarmackiej Rzeczypospolitej jako „przedmurza chrześcijaństwa”? Janusz Tazbir trafnie zauważył, że „cho ć przedmurzu przyznawano funkcje obronne tak że wobec wschodniego sąsiada, nie oznacza ło to bynajmniej stawiania znaku równości między polskim antemurale a forpocztą kultury łacińskiej”4. Kraj uważający się za „przedmurze chrześcijaństwa” bronił się przed wpływami kultury zachodniej, ale ch ętnie akceptował orientalizację stroju i gustu artystycznego. Pod wzgl ędem politycznym zaś najbar- dziej obawiał się zachodniego absolutum dominium. Ostateczna fuzja ideologii sarmackiej z katolicyzmem obrz ądku łacińskiego dokonała się dopiero w XVIII wieku. Reakcją na to była, jak wiemy, obłudna obrona protestantów i dyzunitów przez pa ństwa ościenne, przeciwko czemu zaprotestowała konfederacja barska. Ale 4 J. Tazbir, Polskie przedmurze chrześcijańskiej Europy, Warszawa 1987, s. 33. 33 i wówczas nie cechowało Polaków poczucie, że reprezentują cywiliza- cję łacińską w takim rozumieniu, które by zak ładało ich organiczną przynależność do Zachodu i cywilizacyjn ą przeciwstawność wobec Rosji. Było tak z dwóch co najmniej powodów. Po pierwsze, ideologowie konserwatywnego sarmatyzmu również w XVIII wieku traktowali Rzeczpospolitą polsko-litewską jako świat sui generis, co zresztą zgadzało się z zachodnią percepcją Polski. Jak zauważył Józef Feldman, Rzeczpospolita by ła krajem, który potrze- bował europeizacji nie mniej niż Japonia lub Turcja 5. Konserwatyw- na, „sarmacka” szlachta była bez wątpienia siłą antyokcydentalistycz- ną. Jej orientalna egzotyka kontrastowała z europeizmem rosyjskiego „dworianstwa” – najzupełniej niezależnie od jej żarliwego rzymskie- go katolicyzmu i powszechnej znajomości łaciny. Po drugie – post ępowi ideolodzy polskiego Oświecenia angażo- wali się w walkę o modernizację kraju bez uto żsamiania europejsko- ści z „łacińskością” i bez programowej antyrosyjsko ści. Przeciwnie: Rosja była w ich oczach pa ństwem, które znacznie wyprzedziło Pol- skę na drodze europeizacji i pod wieloma wzgl ędami mogło być dla niej wzorem6. Nic więc dziwnego, że orientacja na Rosję była wśród nich dość silna, przez pewien czas nawet przewa żająca. Atmosfera dworu Stanisława Augusta była wyraźnie rusofilska. Największy po- eta polskiego Oświecenia, Stanisław Trembecki, niejednokrotnie po- woływał się na rodową jedność Polaków i Rosjan, widząc w tym mo- ralną podstawę przyszłego zjednoczenia obu narodów. Szczytowym osi ągnięciem okcydentalistycznych reform XVIII wieku była Konstytucja 3 maja. Nie było to jednak osiągnięcie trwałe, przesądzające o kierunku dalszego rozwoju. Ostateczny upadek pań- stwa stworzył sytuację zupełnie nową. Naród polski wkraczał w wiek XIX bez wyraźnego wyboru orientacji politycznej i opcji cywilizacyj- nej. W obu tych kwestiach opinie warstwy przywódczej i elity intelek- 5 Por. J. Michalski, Sarmatyzm a europeizacja Polski w XVIII wieku , w: Z. Stefanowska (red.), Swojskość i cudzoziemszczyzna w dziejach kultury polskiej, Warszawa 1973, s. 113. 6 Publicyści „Monitora” określali reformy Piotra Wielkiego jako „hero- iczne dzieło”, które zjednało swemu twórcy „nieśmiertelną sławę” (tamże, s. 144). 34 tualnej pozostawa ły podzielone. Orientacja prorosyjska nie zanik ła nawet w okresie wojen napoleońskich; na jej czele sta ł książę Adam Czartoryski, bliski przyjaciel i zaufany doradca Aleksandra I, mini- ster spraw zagranicznych cesarstwa. Dzi ęki temu zwycięstwo Rosji nad Napoleonem zaowocowało utworzeniem konstytucyjnego Króle- stwa Polskiego, posiadaj ącego własny sejm i wojsko. Wywo łało to wśród Polaków potężną falę rusofilskiego entuzjazmu, który przybrał postać prorosyjskiego słowianofilstwa. Można powiedzieć bez prze- sady, że idee słowianofilskie zdominowały życie intelektualne Króle- stwa. Ku źnią ich by ły loże masońskie, i to nie tylko w Królestwie, lecz również w Petersburgu i w Kijowie. Głównym patronem intelektualnym tego nurtu był Stanisław Sta- szic. Jego słowianofilstwo nie wynikało jednak z antyokcydentalistycz- nej opcji cywilizacyjnej; była to raczej opcja polityczna uzasadniona rozważaniami geopolitycznymi. Wyrażała ona również rozczarowanie postawą Zachodu wobec Polski. Staszic uj ął to nast ępująco: „Tu się rozstrzygną losy Europy Zachodniej. Pozwoliła na rozbiór Polski, musi służyć mocniejszemu, zaniedbała mieć w Polakach sprzymierzeńców, będzie miała za wcielonych w S łowiańszczyznę panów. Kostka jest już rzucona. Spajajmy się z Rosją i oświecajmy, bierzmy od niej po- tęgę, ona niech bierze od nas o świecenie”7. Dziewiętnastowieczny prorosyjski panslawizm – nie mglista idea kulturalnej „wzajemności słowiańskiej”, ale polityczny program pan- slawizmu – zrodzi ł si ę więc w Polsce, i to znacznie
Pobierz darmowy fragment (pdf)

Gdzie kupić całą publikację:

Polska, Rosja, marksizm
Autor:

Opinie na temat publikacji:


Inne popularne pozycje z tej kategorii:


Czytaj również:


Prowadzisz stronę lub blog? Wstaw link do fragmentu tej książki i współpracuj z Cyfroteką: