Cyfroteka.pl

klikaj i czytaj online

Cyfro
Czytomierz
00424 005914 12420424 na godz. na dobę w sumie
Porachunki z XX wiekiem. - ebook/pdf
Porachunki z XX wiekiem. - ebook/pdf
Autor: Liczba stron: 279
Wydawca: UNIVERSITAS Język publikacji: polski
ISBN: 97883-242-1043-5 Rok wydania:
Lektor:
Kategoria: ebooki >> klasyka literatury
Porównaj ceny (książka, ebook, audiobook).

Pod koniec pracy zawodowej pragnę zwrócić uwagę na moje rzeczy mniej znane i pamiętane: pierwszy zarys twórczości J.J. Szczepańskiego, portrety Giedroycia i Stawara, studium o Ślubie, arcydramacie Gombrowicza. Do nich też należą polemiki w sprawie Jarosława Iwaszkiewicza czy Tadeusza Borowskiego i Herlinga-Grudzińskiego. Cięższy kaliber prezentują teksty na temat konfrontacji literackiej wizji obozów z widmem światowego terroryzmu, demokratyzmu literatury polskiej (Polski everyman i kariera Emersona w Polsce – od Mickiewicza do Dąbrowskiej, Miłosza i Jana Pawła II) oraz dziwnej naszej „literatury urodzonej po roku 1960”, czyli przemian trzech Parnasów bis w „średnią literaturę w średnim wieku. Moje wojenne pokolenie (roczniki 20), a przynajmniej ta jego część, do której się zaliczam, pokładała kiedyś znaczne nadzieje w „naszym wieku XX”. Niestety, z nadziei pozostały „porachunki...”, a zamiast puenty – ucieszne historyjki, co by było gdyby... - Tadeusz Drewnowski

Znajdź podobne książki Ostatnio czytane w tej kategorii

Darmowy fragment publikacji:

ISBN 97883-242-1043-5 SpiS treści Od autora . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 7 pamiętnik z warszawskich płomieni . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 9 Na odsiecz Warszawie (laudacja) . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 19 Sam przed nieznanym trybunałem . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 27 Dzielne, dojrzałe dzieci . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 57 Z „innego świata” . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 69 Fałszywa paralela . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 81 Malowana kontrutopia . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 91 Jak z conrada, jak z Żeromskiego . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 99 Ostatni autentyczny marksista . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 109 Apokalipsa i umiar . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 122 iwaszkiewicz w kontekstach europejskich . . . . . . . . . . . . . . 135 Arcydramat – antyromantyczny . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 146 paradoks o Brezie . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 160 Dyptyk z dzienników Nałkowskiej: Jasność takiego widzenia . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 167 intymistyka po wojnie . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 179 Widmo nowego zła . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 188  SpiS treści śladami emersona przez polską literaturę . . . . . . . . . . . . . 196 Wielki człowiek średni . Myśli emersona w przekładzie Marii Dąbrowskiej . . . . . . . . . . . . . . . . . 217 polski everyman . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 220 Na powierzchni literatury i w głębi . . . . . . . . . . . . . . . . . . 243 Historia do rewizji (z krótkim postscriptum) . . . . . . . . . . . 256 Nota wydawnicza . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 267 indeks nazwisk . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 269 OD AutOrA przedstawiany tu wybór szkiców i rozpraw literackich stanowi znikomą część mego dorobku krytycznoliterackie- go ostatnich dziesięcioleci, i to układającą się w pewien ciąg . Nie nadużywałem tej formy publikacji, wydając książkowo prace bardziej zwarte, czy to monograficzne czy syntetyczne . tylko raz na wstępie wydałem Krytykę i giełdę (1969), gdzie rola giełdy przypadła siedzibie pZpr, co nieoczekiwanie się sprawdziło . Nie sądzę więc, aby wybory prac krytycznych się przeżyły, skoro mogą coś przewidzieć . pod koniec pracy zawodowej pragnę zwrócić uwagę na moje rzeczy mniej znane i pamiętane: pierwszy zarys twór- czości J .J . Szczepańskiego, portrety Giedroycia i Stawara, studium o Ślubie, arcydramacie Gombrowicza . Do nich też należą polemiki w sprawie Jarosława iwaszkiewicza czy tadeusza Borowskiego i Herlinga-Grudzińskiego . cięższy kaliber prezentują teksty na temat konfrontacji literackiej wizji obozów z widmem światowego terroryzmu, demokratyzmu literatury polskiej (Polski everyman i karie- ra emersona w polsce – od Mickiewicza do Dąbrowskiej, Miłosza i Jana pawła ii) oraz dziwnej naszej „literatury urodzonej po roku 1960”, czyli przemian trzech „parna- sów bis” w „średnią literaturę w średnim wieku” . Z premedytacją też wybierałem nie tylko sprawy róż- ne, ale i różne formy . Swobodne szkice bez przypisów, jak i rozprawy obarczone ich batalionami . Dzisiejszy krytyk pisze bowiem do gazet (czy dodatków do gazet) i do nauko- wych periodyków, występuje to w okienku tv, to w ringu politycznych polemik, czy z katedry uniwersyteckiej (in- ternetu nie uprawiam) . czy to chwalebna wszechstronność krytyków czy korozja zawodu? Moje wojenne pokolenie (roczniki 20), a przynaj- mniej ta jego część, do której się zaliczam, pokładała kiedyś znaczne nadzieje w „naszym wieku XX” . Niestety, z nadziei pozostały „porachunki . . .”, a zamiast puenty – ucieszne historyjki, co by było gdyby . . . pAMiĘtNiK Z WArSZAWSKicH pŁOMieNi Jednym z mitów literackich najbardziej u nas produk- tywnych i najbardziej popularnych był mit Warszawy . Nie tyle może jego narodziny, co rozwój i rozkwit związały się z czasem ostatniej wojny, z powstaniem warszawskim, z tradycją tyrtejską . Miasto niepokonane, miasto nie- ujarzmione, miasto niepokorne, Generał Warszawa . Ba, sumienie świata . . . Z tej bujnej gałęzi literackiej odrosły i inne pędy . Warszawa wojująca nie tylko mieczem, ale i sprytem, i dowcipem . Warszawa, która zawsze da sobie radę, War- szawa niespożyta, Warszawa-feniks . co prawda tradycje warszawskiej odbudowy – prócz tonacji przekupki z tu- wimowskiego skrzyżowania Alei i Nieskończoności („do chierbaty, do chierbaty, do świeżego ciasta”) – miały też odcień bohaterski . Wiele dałoby się powiedzieć o micie Warszawy . Ale kiedy czytam w książce Andrzeja Gronczewskiego Wojna bez końca szkic Warszawa – miejsce poezjotwórcze, groma- dzący owo nieprzebrane bogactwo, wpadam w popłoch, jak ta obfita poezja mityczno-warszawska, której byliśmy 10 pAMiĘtNiK Z WArSZAWSKicH pŁOMieNi spragnieni i która nas ratowała w rozpaczy i nostalgii za naszym miastem, zatrąca już dziś retoryką, jak drażni wielomówstwem i pocieszycielstwem, łatwowiernością, naiwnością . Nasze doświadczenia dziejowe okazują się tak bezwzględne i nieubłagane, że nie oszczędzają nawet tych najczystszych i najbardziej osobistych miejsc, obnażają swą odwrotną stronę – stronę grozy . ciekawe, że pożywkę mitu warszawskiego przynosi wojna i powojenna odbudowa . Gdy Warszawa traci swą stołeczność (Niemcy od razu przenieśli stolicę GG do Kra- kowa i pierwszymi uderzeniami terroru starali się wybić Warszawie z głowy jej stołeczną rolę), wówczas zyskuje ją naprawdę . Dla historyka okupacji nie ulega wątpliwości, że w dziejach ruchu oporu Warszawa odgrywa w kraju rolę przewodnią, wzorotwórczą . toteż wbrew pozorom nie było fałszu w późniejszym haśle: cały naród buduje swoją stolicę – choć były nadużycia i nonsensy . W spokojniejszych czasach Warszawa nie miała i nie ma takiej reputacji . W międzywojennym dwudziestoleciu sto- lica nie należała do miejsc kultu . Wystarczy przypomnieć (żeby ograniczyć się do literatury), jak ironicznie pisali o niej wybitni poeci pochodzący z prowincji – Liebert czy czechowicz . czy też jak odnosili się do niej mieszkańcy Wspólnego pokoju, no i Dziewczęta z Nowolipek . trudno też powiedzieć, aby Hłasko, Marek Nowakowski, tyrmand czy Konwicki kochali współczesną Warszawę . Dla tego ostatniego pałac Kultury i Nauki, jakieś tajemnicze pod- ziemia śródmiejskie określają stosunek emocjonalny do Warszawy . Niestety, spośród pogromu mitów, jaki przeżyliśmy, nie ostał się i mit Warszawy . Zbyt tragiczne były dzieje, które doprowadziły do jej ruiny . Stosunek do powstania warszawskiego ostro podzielił nawet emigrację . pAMiĘtNiK Z WArSZAWSKicH pŁOMieNi 11 Męstwo z fantazją Nie wszystko jednak z mitu warszawskiego się roz- padło czy też zostało zdemontowane . Obrona i powstanie Warszawy, polski ruch oporu, z których się on począł i na których bazował, były istotnie fenomenem szczególnego rodzaju . Mówi się, i chyba trafnie, że patriotyzm czasu okupacji, na czele z Warszawą, zawdzięczamy Dwudziesto- leciu, które ugruntowało i poszerzyło poczucie narodowe . polegał on na pospolitym ruszeniu o niezwykłym zasięgu i na połączeniu męstwa z fantazją . Dowodem służyć może partyzantka wiejska, prowincjonalna . Ale szczytowym tego przejawem stało się powstanie warszawskie, gdy zacierała się granica między wojskiem a ludnością cywilną, gdy całe miasto tak czy inaczej stawało do walki . W obliczu śmiertelnego niebezpieczeństwa ziściło się poczucie patrio- tycznej wspólnoty, tak później roztrwonione skutecznie . Dziś ślady jej spotyka się jeszcze tylko w warszawskich nekrologach, przypominających pseudonimy i nazwy czy numery okupacyjnych formacji . ta osobliwość stała się zresztą swego czasu kamieniem oficjalnej obrazy . Mam na myśli awanturę wokół Pamiętni­ ka z powstania warszawskiego Mirona Białoszewskiego . Do tego stopnia patriotyzm utożsamiano wyłącznie z mun- durem, tak pielęgnowano kompleksy poetów romantycz- nych, którzy nie wzięli udziału w powstaniu, że książkę poety, który nie nosił powstańczej panterki, uważano za konieczne opatrzyć asekurującą przedmową, co jej zresztą nie uchroniło przed tępymi atakami . Niemalże oficjalny protest i szykany wywołała sesja i publikacja iBL-owska pt . Literatura wobec wojny i okupacji, która tę odmienność i nowość Białoszewskiego na tle tradycji doceniła . Duch ZBoWiD-owski poczuł się w swym monopolu i pysze ugo- dzony . . . cywilnym patriotyzmem, którego biblię stanowił Pamiętnik... Białoszewskiego i dwa tomy świetnej publi- kacji Ludność cywilna w powstaniu warszawskim . 12 pAMiĘtNiK Z WArSZAWSKicH pŁOMieNi Ale ocalał i pokutował też inny mit: młodego poko- lenia, pokolenia roczników 20 . to pokolenie stanowiło naturalną bazę ruchu oporu, ale też stworzyło niezrówna- ne standardy tego ruchu . Ograniczanie owego fenomenu do granic Warszawy byłoby, rzecz prosta, nieprawdziwe i niemądre . Ale też nie ma powodu, by nie podnieść pierwszeństwa i wzorotwórstwa młodych konspirato- rów, a potem powstańców Warszawy . Książką, która je upamiętniała na gorąco, były Kamienie na szaniec Alek- sandra Kamińskiego . później przyszły utwory Bratnego, Zalewskiego, piórkowskiego, pytlakowskiego i in ., które ogromną część swej popularności zawdzięczają zaletom i wdziękom swych młodych bohaterów . Oficjalna wrogość wobec powstania sprawiła, że zasługi młodzieży polskiej czasu okupacji w ogóle, a warszawskiej w szczególności, nie zostały w literaturze zapisane tak, jak by na to za- sługiwały . Nie tyle poszły w zapomnienie, ile pozostały bezimienne, anonimowe . DwuDziestoletni poeci warszawy Na tablicy im poświęconej, jaka znajduje się w hal- lu polonistyki na uniwersytecie Warszawskim, wyryto siedem nazwisk: Baczyński, Bojarski, Gajcy, Wojciech Mencel, ewa pohoska, Stroiński, trzebiński, których i daty urodzenia, i daty śmierci są zbliżone . i ósme, jakby dodane: Borowski, którego data odejścia jest o siedem lat późniejsza . Wspominam tę tablicę, gdyż jest to już prawie jedyne miejsce, gdzie się ich razem spotyka . choć i tutaj, wśród tłumu studentów i codziennego rozgwaru, pewnie rzadko są dostrzegani . tak się jednak o nich mówi: młodzi poeci warszawscy . część z nich nie urodziła się w Warszawie i warszawiakami pAMiĘtNiK Z WArSZAWSKicH pŁOMieNi 13 stała się z przypadku czy z wyboru . A pisali o Warszawie znacznie mniej niż poeci końca niewoli i Dwudziestolecia; mniej też niż współcześni inni poeci starszych generacji: Staff, Miłosz, Jastrun, przyboś, Zbigniew Bieńkowski . . . Nie byli poetami-warsawianistami, poetami uroków i egzotyki miasta, jak Or-Ot czy Baliński . Nie wzywali z bliska do czynu, jak Broniewski, czy z daleka nie bili na alarm, jak Słonimski . Nie wciągali Warszawy w swe historiozoficzne dumania, jak Jastrun czy Miłosz . Naturalnie, coś by się i w ich poezji dało wynaleźć warszawskiego, i to wyszperali antologiści . u Baczyńskiego Uderz, Warszawo . u Gajcego – poza konkursowym Płaczem murów – jakieś realia i sceny warszawskie pojawiają się w poematach Z dna i Misterium niedzielne . Leon Zdzisław Stroiński napisał liryk Warszawa, który ocalał w dwóch wersjach . No i wiersze Borowskiego Czy znasz to miasto? i napisana na pawiaku Ulica Skaryszewska . Ale jak na poetów warszawskich to mało, uderzająco mało . Bo też poeci warszawscy nie byli bardami Warszawy ani piewcami warszawskiego mitu, lecz młodymi, których ukształtowało to miasto, których życie, śmierć i poezja należą do niego, do prawdziwego mitu Warszawy . Sam zawdzięczam im wiele: pierwsze wtajemniczenie w literaturę współczesną . Stało się tak za sprawą przy- padku . Moim kolegą w ławce gimnazjum handlowego (obowiązkowego z racji oficjalnego dokumentu) był brat tadeusza Gajcego . pewnego razu w 1943 r . znalazłem pod pulpitem Widma . po raz pierwszy czytałem tę poezję – choć nie wprost – jako poezję o tym, co przeżywaliśmy . i poszukiwanie w literaturze tego dreszczu współczesnego pozostało mi do dziś . Na progu ich – a w ślad za tym i naszej – młodości załamał się świat, w którym wyrośliśmy . Załamał się ład powszedni, zmieniły się miary wartości, sens poezji . Życie przed czasem zażądało od nich dojrzałości . Nie chcieli się wymawiać od obowiązków, jakie ta nowa sytuacja im narzuciła . Weszli do konspiracji, do oddziałów bojowych . 14 pAMiĘtNiK Z WArSZAWSKicH pŁOMieNi przeważnie ciężko pracowali (zwłaszcza trzebiński i Bo- rowski) . i wszyscy studiowali . Nie zamierzali przy tym rezygnować ani ze swej młodości, ani ze swych ambicji . ci młodzi realizowali inny typ konspiratora i bojownika, który w najcięższych warunkach żył pełnią życia i pełnią ambicji . ci żołnierze byli zarazem studentami, poetami, intelektualistami . im zawdzięcza Warszawa swe życie li- terackie i kulturalne: tzw . koncerty, teatr konspiracyjny, dyskusje intelektualne . i to pokolenie, podobnie jak kilka poprzednich, znalazło się przed tymi samymi wyborami i decyzjami życiowymi, lecz historia stawiała ich wobec jeszcze trudniejszych spiętrzeń, zagadek, niewiadomych . Niełatwy był start dwudziestoletnich poetów w Warszawie roku 1942–1943 . . . Z perspektywy powojnia poddano ich postawy i doro- bek dwojakiej krytyce . pierwsza dotyczyła tych, którzy związani byli ze „Sztuką i Narodem” i przeważnie już nie żyli . rówieśnicy – twardzi komuniści – miotali przeciw nim, zwłaszcza przeciw Bojarskiemu, Gajcemu i trzebiń- skiemu, najcięższy zarzut: faszyści! Wówczas Borowski, choć nigdy nie podzielał ich poglądów i sam się z nimi za życia spierał, stanął w ich obronie najbardziej stanowczo: „zostawcie umarłych w spokoju!” . istotniejsza była jednak inna krytyka – ze strony Mi- łosza . W Traktacie poetyckim, a ściślej w rozdziale Duch dziejów, Miłosz pisał m .in .: Dwudziestoletni poeci Warszawy Nie wiedzieli że coś w tym stuleciu Myślom ulega, nie Dawidom z procą ( . . .) i żaden grecki antyczny bohater Do bitwy nie szedł tak zbyty nadziei, Z wyobrażeniem swojej białej czaszki Kopniętej butem obcego przechodnia . Obydwie te krytyki, operujące na różnych płaszczy- znach, choć niepozbawione pewnych podstaw, a w każdym pAMiĘtNiK Z WArSZAWSKicH pŁOMieNi 15 razie jakichś pretekstów, były niesprawiedliwe i małostko- we . Wiadomo, że „Konfederacja Narodu”, w ramach której powstała „Sztuka i Naród”, wywodziła się ze skrajnej prawicy i sączyła swe jady młodym . Nie ma powodu, aby zatajać, że trzebiński pisał „imperialne” piosenki dla batalionów „uderzenia”, a Bojarskiemu i Gajcemu zda- rzały się antysemickie wyskoki, przyznajmy, wyjątkowo nie w porę . Miłosz krytykował ich w teorii, do której rzadko dochodzi się we wczesnej młodości . Nie brał pod uwagę czegoś niezmiernie doniosłego: doświadczeń wojennych, uczestnictwa i ryzyka, które z kolei jemu były dalekie . co po nas zostanie? środowisko młodych poetów było zresztą zróżnico- wane, pluralistyczne i toczyły się w nim wewnętrzne spory . toksyny „Sztuki i Narodu” nie pozostawały bez przeciwdziałania „płomieni” czy „Drogi”, bez ripost Baczyńskiego i Borowskiego . czy wyznawali kult siły i wyróżniali się brakiem nadziei? to świat wówczas (nie pomijając zachodnich aliantów) ulegał rachubom nagiej siły . czy „starzy” widzieli wyraźniej przyszłość niż „mło- dzi”? ci ostatni starali się przynajmniej ją przejrzeć i na organizowanych przez nich dyskusjach kłócili się ze „sta- rymi”, m .in . z irzykowskim, z Miłoszem . Wokół Pieśni Borowskiego rozgorzał między młodymi spór: „co po nas zostanie?” . czy nie było przejawem nadziei to, że mimo niejasnych perspektyw i sceptycyzmu podejmowali walkę, ryzykowali życiem? i to właśnie, pomimo wewnętrznych podziałów, przeciwstawiało to pokolenie najwyraziściej postawom wyniosłości, bierności czy asekuranctwa wśród „starych” . 1 pAMiĘtNiK Z WArSZAWSKicH pŁOMieNi to samo dotyczyło pisarstwa . Najwięcej tomów poe- tyckich w podziemiu wydali młodzi: parę publikacji Bugaja-Baczyńskiego, zwłaszcza jego Wiersze wybrane, topornickiego-Gajcego Widma, Grom powszedni, Misterium niedzielne, Borowskiego Gdziekolwiek ziemia..., chmury- Stroińskiego Okno . . . A przecież wiele rzeczy publikowano w czasopismach, wiele pozostało w rękopisach i na szczęś- cie ocalało, choćby Łomienia-trzebińskiego Aby podnieść różę i dziennik, Marca-Bojarskiego Ranny różą, Gajcego Homer i orchidea i sporo innych . choć życia nie mieli ła- twego, na pewno nie próżnowali oni literacko . ich życie i dzieło zostało u większości tragicznie przerwane – i musi być widziane jako nieskończone . . . po śmierci Bojarskiego, redaktora „Sztuki i Narodu”, jego następca trzebiński notował w dzienniku: Nie będziemy Mochnackimi, Mickiewiczami, Norwidami swojej epoki . Mogliśmy być rimbaudami . Ale odrzuciliśmy to, bo szliśmy gdzie indziej . rozumieliśmy siebie dobrze, bardzo dobrze . Myślałeś o sobie jako postaci historycznej . Nie byliśmy specjalnie do historii – upozowani, nie, przecież nasz gest miał powstać naturalnie, prosto, jako cień naszego działania . Kim byliby jako pisarze, gdyby nie przedwczesna śmierć? czy Baczyński istotnie byłby Słowackim, jak są- dził Zagórski? trzebiński – „jakimś polskim Nietzsche”, jak pisał Miłosz? Borowski – polskim céline’em, jak mu insynuowano? Gajcy i Stroiński – polskimi rimbaudami? Nie liczyli, że zostaną klasykami, choć przecież i Moch- nacki zmarł bardzo młodo . Wiedzieli, że okrutny czas nie pozwoli im pójść w ślady rimbauda, choć tak właśnie iwaszkiewicz zwał Stroińskiego . czy rozumieli siebie do- brze? Na pewno nie, ale i ich nie rozumiano głębiej . Najdobitniejszym tego przykładem może być okre- ślenie trzebińskiego z Traktatu poetyckiego: „nowy jakiś polski Nietzsche” . Dlaczego Miłosz dla charakterystyki trzebińskiego wybrał – choć dziś ten zarzut brzmi mniej groźnie niż wówczas – nietzscheański immoralizm? Więcej w nim było Brzozowskiego i, o dziwo, Witkacego . pAMiĘtNiK Z WArSZAWSKicH pŁOMieNi 17 czy nie jest czymś zdumiewającym jego dalekowzroczne studium pt . Pokolenie liryczne i dramatyczne i tekst jednej z najdojrzalszych polskich sztuk, poczętej z Witkacego, Aby podnieść różę? inicjując w podziemiu ruch teatralny, który przyniósł sporo sztuk i przedstawień, trzebiński jakby zapoczątkował i przewidział drogę literacką swego pokolenia, które u progu lat 60 . odrodzi dramaturgię, i to właśnie pod auspicjami Witkacego . DraMat epoki Oczywiście, to były przebłyski jasnowidzenia . całość twórczości młodych warszawskich poetów najtrafniej okreś- lił tomasz Burek w miesięczniku „polska”: pamiętnik z płomieni . Między przepaścią a ścianą ognia, jaką widzieli przed sobą, na wąskiej krawędzi istnienia chcieli po prostu wyrazić to, co z nimi się działo, albo wyznać szeptem to wszystko, co ich wy- pełniało, udrękę, ciężar losu, poczucie braterstwa, stałą obecność śmierci, skupioną radość bez jutra . ( . . .) Dramat znamienny dla epoki przeżyty z całą głębią i czystością młodzieńczego serca . Nie można „dramatu epoki” wyrażonego w tej poezji odczytać poza wojenną Warszawą, poza jej bohaterstwem i dezynwolturą, ciśnieniem historii i zagładą . pisząc o dramacie myślowym trzebińskiego nie wolno zapominać o jego bezdomności i głodowaniu, zanim stanął na rogu Nowego światu i świętokrzyskiej z zagipsowanymi ustami . Aby pojąć białe anielstwo poezji Baczyńskiego, trzeba pamiętać o niezwykłej miłości dwojga młodych, ginących równocześnie i oddzielnie w dwu stronach płonącego mia- sta . trzeba widzieć warszawską pragę, gdzie kwitł handel żywym towarem, ludźmi wywożonymi na przymusowe roboty, by zasmakować w „metafizycznych heksametrach” 18 pAMiĘtNiK Z WArSZAWSKicH pŁOMieNi Borowskiego . i żeby pojąć odwagę polskiego rimbaudyzmu, trzeba wyobrazić sobie grozę powstańczą, w której, jak pi- sał Miłosz, „Gajcy, Stroiński byli podniesieni w czerwone niebo na tarczy eksplozji” . ich „pamiętnik z płomieni” był pamiętnikiem z warszawskich płomieni, z centrum piekła . choć nie pisali o nich wprost, ta twórczość jest nie do pomyślenia bez Warszawy, bez autentycznego war- szawskiego mitu . Nie, nie jedyną czystością tych warszawskich poetów była młodość . Było nią męstwo . i niepokój . i szarpanie się, i wyrywanie się spod presji historii . i błądzenie wśród chaosu . i to, że konspiracyjna walka nie zniszczyła w nich literatury, a literatura nie wyrzekła się koniecznej walki . W poczuciu ich nieuchronnych niespełnień młodziutki Wojciech Mencel (pseudo paweł Janowicz) modlił się: Oczyść nas, oczyść z nalotu dni ( . . .) przeminie człowiek, zostanie pieśń niepokorna i harda jak miasto w którym narosła . Na powojennym starcie w 1945 roku nie zgłosiło się najmłodsze zdziesiątkowane pokolenie . Wielu nie żyło . resztę losy rozrzuciły po świecie . Zawiłe były drogi li- terackie wojennego pokolenia . Mimo to ci, co pozostali przy życiu, podjęli natychmiast tę tradycję z warszawskich płomieni . W Pokoleniu Bratnego i w Nurcie Borowskiego pojawia się ona w szerszej i bardziej solidarnej postaci po- koleniowej . to pokolenie zdziesiątkowane i szykanowane usiłowało stworzyć nie jakąś mechaniczną, metrykalną, lecz prawdziwie ważną formację, wyrosłą z polskiego ru- chu oporu . A jednak właśnie to pokolenie, które poniosło tyle niezaleczalnych strat i represji, które wciąż zdobywało się na nowe rezerwy, dziś najdojrzalsze, dokonało inicjacji polskiej literatury w „nasz wiek XX” . to podczas wojny zaczęło się w Warszawie . 1994 19 NA ODSiecZ WArSZAWie ( l a u d a c j a ) Magnificencjo, Wysoki Senacie, Szanowni państwo, Znakomity i Drogi Doktorancie . posiada pan niejeden doktorat honoris causa polskich uczelni . uniwersytet Warszawski, wyjątkowo skąpy w ich przyznawaniu, przynajmniej pisarzom (od 1921 r . otrzy- mali je jedynie Leopold Staff, Maria Dąbrowska, Jarosław iwaszkiewicz), parokrotnie rozważał pańską kandyda- turę . i ze względu na ogromne nowe i wybitne dzieło, prawdziwie popularne w polsce i będące jej wyróżnikiem w świecie, a także ze względu na wielki wpływ, jaki pan jako jeden ze szczupłego grona prawodawców wywarł na współczesną sztukę – wśród tak nielicznych pisarzy-dok- torów honorowych naszej uczelni nie mogliśmy pominąć tadeusza różewicza . Należy on, i do dziś chętnie się do tego przyznaje, do pokolenia literackiego czasu wojny, nierozpieszczanego przez historię i przez los, ani wówczas, ani później, i nie zawsze umiejącego w zamęcie stawić im czoła . Szcze- gólnie zdziesiątkowane wyszło z wojny – co przypomina nam tablica w gmachu polonistyki – środowisko młodych poetów warszawskich . Ale i różewicz nie stał z bronią 20 NA ODSiecZ WArSZAWie i wierszem u nogi . Swoją inicjację w życie przez półtora roku odbywał w radomszczańskich lasach i tam powstały jego debiutanckie Echa leśne . Może z tej polskiej edukacji warto dziś przypomnieć pewien epizod warszawski . Otóż w sierpniu 1944 roku z wideł Warty i pilicy ruszył on (zresztą razem z innym pisarzem, ppor . Janem Józefem Szczepańskim), w formacji AK dochodzącej do siły dy- wizji, na odsiecz powstaniu – i jak grom spadł na niego w okolicach Grójca rozkaz odwrotu . pod datą 3 września 1944 w notatniku żołnierskim zapisał: „Nasz marsz na Warszawę skończył się . . . Warszawa w dymie, w ogniu i krwi kona . . . rozpacz i zwątpienie były treścią tych dni” . Kpr . pchor . Satyr poznał Warszawę dopiero w rok później, przy przymusowej weryfikacji „ujawniania się” . Stąd poczynała się ta twórczość . Ale i skądinąd . Wśród jego przedwojennych juweniliów w ojcowskim sądowym organie „Apel”, gdzie opublikował pierwszy wiersz Do szarego pracownika, w sodalicyjnym piś- mie „pod znakiem Marii” i w młodzieżowych „czerwonych tarczach” najbardziej zaskakuje cykl pastiszów z poezji Dwudziestolecia – od Wierzyńskiego do wielbionego dłu- go przybosia . tę kompetencję artystyczną i krytycyzm młodociany poeta zawdzięcza zapewne starszemu bratu – Januszowi, wielce obiecującemu poecie rozstrzelanemu w przeddzień wyzwolenia . Gdy po wojnie tadeusz róże- wicz przygotowywał swój prawdziwy powojenny podwójny debiut (Niepokój – Czerwona rękawiczka, 1947–48), zasiadł w Krakowie na nowo do studiów nad polskim wierszem (zachowała się jego dokumentacja, lecz wyblakła jak starodruki) . Jego ówczesny wynalazek niebawem został opatentowany przez polskich wersologów jako wiersz iV systemu, jako druga współczesna – obok awangardowej – odmiana polskiego wiersza zdaniowego (prof . M . Dłuska nazwała ją poawangardową)1 . rzadko się zdarza, by indy- 1 M . Dłuska, Próba teorii wiersza polskiego, wyd . ii, Kraków 1980, tablica Vi, s . 354 . NA ODSiecZ WArSZAWie 21 widualny kształt artystyczny stawał się wzorcową formą wierszopisarstwa, bodaj najpowszechniej stosowaną już pół wieku . ponadto ten wiersz surowy, ogołocony z kon- wencji, odarty z ozdób i deklamatorstwa został też wkrótce usankcjonowany i w inny sposób . W europejskiej dyskusji o literaturze po kataklizmie uznany został za prototyp „poezji po Oświęcimiu”, chociaż jej autor, jak wiadomo, nigdy więźniem Oświęcimia nie był . Kto wie, co by się stało z tak bezcenną i perspektywiczną zdobyczą w tych ciężkich dla literatury w polsce czasach, jeśli od razu nie poznaliby się na nim mistrzowie – Staff, przyboś, Miłosz – i nie wsparli debiutanta . Gdyby na 1957 roku, kiedy ukazały się po raz pierwszy jego Poezje zebrane, 36-letni różewicz zamknął swoją twórczość, miałby w historii pol- skiej i europejskiej poezji miejsce zapewnione . Sam poeta w tomie Poemat otwarty (1957) był daleki od tej myśli: „po końcu świata / po śmierci / znalazłem się w środku życia . . .” . Niepokojowi i jego ambicjom odpowiadał program „dzieła otwartego”: otwartego na rzeczywistość po dzie- sięcioleciach dyktatur, rzezi, przesiedleń i zimnej wojny, na świat nowego skoku przemysłowo-cywilizacyjnego i miraży dobrobytu, na świat dotąd mu nieznany lub znany z książek . poeta zrywa własne samoograniczenia i pęta życia zbiorowego . przez dwadzieścia lat w Gliwicach wpada w istny amok tworzenia, nie oglądając się na nic, ani na osamotnienie, ani na biedę . „Na miłość Boską, co pan tam robi w tych Gliwicach?” – zapytywał w liście tuwim . Jego niepohamowany rozwój twórczy stał się w pełni samo- dzielny, niezależny, poza wszelkim oficjalnym rozkładem jazdy wciąż jeśli nie tłamszonej, to kierowanej kultury . i znów, jak świadczy po wielekroć przywoływany wiersz programowy pt . Moja poezja, zdumiewająco świadomy . różewiczowski wiersz, uwolniony z wojennego kom- pleksu, sprawdzał się w nowych parametrach, lecz nie był bynajmniej samograjem . poeta wyposaża go w niezliczoną ilość innowacji, jakie wynikają z jego istoty . epicentrum 22 NA ODSiecZ WArSZAWie wynalazczości lat 60 .–70 . przenosi się jednak do teatru . poeta aspiruje, by „dzisiejszy świat” bodaj we fragmentach, bodaj w strzępach przenieść na scenę: w Kartotece, w Stara kobieta wysiaduje, Akcie przerywanym, Pułapce, w całej serii sztuk eksperymentalnych . przy okazji inscenizacji Starej kobiety... w tübingen określa ich styl: „środki realistyczne nie są już dziś tożsame z realnością”2 . Wyprowadza więc teatr z „pudełka”, z dosłowności, tworzy naturalistyczno- -poetycki teatr na zbiegu ulic, teatr współczesnych form, czyli teatr plastyczny, teatr wielostrefowy, jak Pułapka, a później na wpół czy całkowicie konceptualny (Akt przerywany, Straż porządkowa, Przyrost naturalny) . teatr polski w dużym stopniu przez wiele dziesięcioleci kształci się w nowoczesności na sztukach różewicza, a ostatnie z wymienionych trafiają do najnowszych antologii świa- towej dramaturgii . Duch innowacji nie omija też prozy . Ważny wynalazek w tej dziedzinie przynosi Przygotowanie do wieczoru autorskiego, jedna z pierwszych sylw współczes- nych w polskiej literaturze, nie mówiąc o zmianie narracji, poetyzacji prozy etc . Gdzie w polskiej literaturze po wojnie znaleźć większy impet odkrywczości? różewicz zdobywa imponujące instrumentarium form, stylów, chwytów – od sensualizmu po poetyckość i intelektualizm; od humoru, satyry, groteski po wzniosłość . Dzięki wielości środków, krzyżówkom form i wyob- raźni przez to pisarstwo wtargnął do literatury polskiej potężny potok nowoczesnych treści . Obok spraw osobi- stych – czym się różewicz nie zajmuje! Drugą rewolu- cją naukowo-techniczną, „miastem, masą, maszyną”, ciałem i dwudziestowieczną duszyczką, trzecim wiekiem i współczesnym sacrum, kulturą masową, czyli dzisiejszą ludycznością, everymanem i istnieniem osobnym, seksem, polskimi gastarbeiterami i nowoczesnym artystą, itd ., itp . Myliłby się ktoś, kto sądziłby, że jest to mechaniczne 2 Artykuł t . różewicza w programie teatralnym jego Starej kobiety... w tübingen . NA ODSiecZ WArSZAWie 23 przenoszenie problematyki zaawansowanych społeczeństw na grunt polski . przeciwnie, jest to często konfrontacja naszych doświadczeń z Zachodem i uświadamianie sobie własnych szans czy wartości (Et in Arcadia ego, Śmierć w starych dekoracjach) . Dowodem samodzielności myślowej i rezonansu społecznego jest choćby analiza „naszej małej stabilizacji”, która (łącznie z nazwą) szeroko i trwale się przyjęła . pisarstwo różewicza zagarnia ogromne i ugoru- jące w naszej literaturze połacie nowej rzeczywistości . Najdalej idącą tezę co do otwarcia sztuki pisarskiej różewicza wysunął prof . ryszard Nycz w recenzji w toku obecnego przewodu doktorskiego . W każdej z uprawianych przez siebie dziedzin – przytaczam jego wywód – różewicz dokonuje podobnego aktu: odrzucenia nowoczesnego ideału autonomicznej sztuki odgrodzonej od nie- porządku życia „sztucznymi” regułami i hermetycznym często językiem i oparcia własnej twórczości na zasadach bezpośrednie- go związku z rzeczywistością, przynależności twórcy i jego sztuki do świata . W przypadku języka poetyckiego chodzi o otwarcie mowy poetyckiej na potoczną rzeczywistość językową (zwłaszcza w jej najbardziej kolokwialnych, zbanalizowanych powszech- nym użyciem wariantach) . W przypadku dramatu – o otwarcie konstrukcji na cechy współczesnego doświadczenia ludzkiego losu (jako procesu przypadkowego, chaotycznego, bezcelowego), dekonstruujące tradycyjne reguły budowy fabularnej . Wreszcie w przypadku prozy o otwarcie narracji na punkt widzenia ucieleśniający kluczowe doświadczenie człowieka XX wieku, jednostki pozbawionej oparcia w stałych wewnętrznych zasadach i zanurzonej w świecie wyzbytym uchwytnego porządku3 . W ciągu tej niebotycznej i karkołomnej pracy nad rzeczywistością i sztuką, nad chaosem i sensem naszych czasów dochodzi do ostatecznego i spektakularnego ro- zejścia różewicza ze starą awangardą jako stechnicyzo- waną, płasko racjonalistyczną i ignorującą rzeczywistość . przyboś nie może znieść jego „negatywnej dialektyki” na 3 W druku pamiątkowym uW, 4 iV 2001, s . 36–37 . 24 NA ODSiecZ WArSZAWie temat śmierci tej coraz bardziej abstrakcyjnej i egotycznej awangardy, na temat „poety chmur” i „poety śmietni- ków” – i publicznie wyklina swego dawnego pupila jako turpistę . przed różewiczem wyłoniły się inne problemy: egzystencja człowieka XX wieku i kultura naszych czasów . Odstępuje od kultu everymana jako „rury kanalizacyjnej” cywilizacji, optuje za – można powiedzieć – personali- stycznym „zasnuwaniem środka”, zarówno w wydaniu elitarnym, jak popularnym (trzytomowy cykl Twarzy4) . Demonstrację, a zarazem manifest jego swoistej twórczości egzystencjalnej stanowi wspaniałe Na powierzchni poematu i w środku, gdzie kojarzy „wiersz zewnętrzny” z „wierszem wewnętrznym” i dociera „aż do rdzenia / do języka cier- pienia / do śmierci” . W świetle tej twórczości kluczowym doświadczeniem człowieka „czasu marnego” jest bowiem „śmierć Boga” (w sensie Heideggerowskim), zanik blasku czy autoryte- tu boskiego, który trzymał ludzkość w ryzach i stwarzał nadzieje . Jest to jakby stan świadomości nieodwracalny, a zarazem nie do przyjęcia, gdyż ludzie bez Boga kiepsko sobie radzą ze złem przez nich rozpętanym . Nie jest ono w XX wieku jedynie brakiem dobra, poczuciem nicości czy rozpaczy, jest złem konkretnym, agresywnym (jak Nic w płaszczu Prospera) . Zagadkowe znaki religijne, spotykane w poezji różewicza, rozrastają się w cały wątek wiary- -niewiary, obecności-nieobecności Boga we współczesnym świecie, który przybiera w Płaskorzeźbie formę współczes- nego sylogizmu: „życie bez boga jest możliwe / życie bez boga jest niemożliwe” . . . tęsknotą za transcendencją i potrzebą jej podszyte są wszystkie wątki pisarstwa różewicza: społeczne, oby- czajowe, egzystencjalne, kulturowe . Ale najbardziej sam fenomen poezji . różewicz tworzy również poezję niejasną, tajemniczą, metafizyczną . Zdrada wyznawanej laickości? racjonalizmu? postę- powości? różewicz pozostaje sobą . Jego twórczość mimo 4 Twarz (1964), Twarz (1966), Twarz trzecia (1968) . NA ODSiecZ WArSZAWie 25 takiego rozrostu, ewolucji i przekraczania własnych granic ma wyraźne znaki identyfikujące . pierwszym z nich jest to, że wciąż tkwi w burzliwej rzeczywistości, bacznie ją obserwuje i wyciąga stąd odkrywcze wnioski . Niegdyś jego patronem filozoficznym był Bertrand russell, racjonalista i postępowy liberał, dziś jest nim jego genialny uczeń Ludwig Wittgenstein . W Dociekaniach filozoficznych wyliczył on skrupulatnie, na ile pytań nie odpowie współczesny filozof, jeśli przyjął zasadę, że to, co nie może być jasno powiedziane, musi pozostać milcze- niem . różewicz podziela jego pogląd i uważa, że między nim a słowem panować powinna nie emocja, lecz myśl . A wyższość poezji nad tak pojętą filozofią polega na tym, że nie obowiązuje jej naukowy rygor ścisłości wobec tego, co jest oczywistością jej świata . Dzięki temu, jak twierdzi, „to co trwałe ustanawiane jest jednak przez poezję” . W jego poezji asymbolicznej, aromantycznej, afanta- zmatycznej, a może nawet przeciwstawnej tej całej trójcy, wyżej stawia się prawdę nad piękno i rojenia . różewicz woli nawet potworną czy obrzydliwą prawdę niż zakła- mane czy zwodnicze piękno . i mimo to potrafi pozostać wielkim artystą . Wycofane z obiegu pojęcie humanizmu jest dla niego również w naszych czasach wymierne i sprawdzalne przez konkretnych ludzi, zwłaszcza ludzi zwykłych . Na pytanie „unde malum?” odpowiada: „jak to skąd: / z człowieka / i zawsze z człowieka” . Jest młotem na złoczyńców – wobec innych solidarnym, spolegliwym, a nawet coraz częściej ciepłym, uśmiechniętym . Odnoszę wrażenie, że ostatnia dekada, która nie tylko nie zakłóciła twórczości różewicza, a dodała jej skrzydeł, rozproszyła rozmaite nieporozumienia wokół niego i jesz- cze powiększyła jego audytorium . Może dlatego, że poeta, jak podkreśla, umie rozmawiać z każdym . także z własną wnuczką, co, jak wiadomo, niekiedy bywa najtrudniejsze . Niech mi więc będzie wolno na koniec zacytować z tomu Uśmiechy próbkę frywolnego wiersza do wnuczki na 18. 2 NA ODSiecZ WArSZAWie urodziny, w którym jest coś istotnie i zawsze różewiczow- skiego: przykro mi Julio a nawet się wstydzę że tak czarno widzę zgubiłem wiarę lecz żywię nadzieję że kiedy ty dorośniesz to ja zdziecinnieję i wszystko będzie „fajnie” cześć! Dziadku! do widzenia! Julio5 Nie w przeddzień jeszcze pańskich urodzin (nie chciał- bym pana postarzać), lecz w roku pańskiego osiemdzie- sięciolecia uniwersytet Warszawski podarowuje panu, niepowtarzalnej osobowości naszej literatury to, co ma najcenniejszego – nasz doktorat honorowy . Nie tylko po- dziwiamy cię i czcimy, poeto, lecz żywimy pewność, że masz nam wciąż niemało do powiedzenia . . . 2001 5 t . różewicz, Uśmiechy, wyd . ii, przepisane i poszerzone, Wrocław 2000, s . 113 .
Pobierz darmowy fragment (pdf)

Gdzie kupić całą publikację:

Porachunki z XX wiekiem.
Autor:

Opinie na temat publikacji:


Inne popularne pozycje z tej kategorii:


Czytaj również:


Prowadzisz stronę lub blog? Wstaw link do fragmentu tej książki i współpracuj z Cyfroteką: