Cyfroteka.pl

klikaj i czytaj online

Cyfro
Czytomierz
00125 005224 13081034 na godz. na dobę w sumie
Poradnik globtrotera, czyli blondynka w podróży - ebook/pdf
Poradnik globtrotera, czyli blondynka w podróży - ebook/pdf
Autor: Liczba stron: 483
Wydawca: Burda Książki Język publikacji: polski
ISBN: 978-83-7596-169-0 Data wydania:
Lektor:
Kategoria: ebooki >> przewodniki >> podróże
Porównaj ceny (książka, ebook, audiobook).

W dzieciństwie trasy jej podróży wyznaczały książki, filmy i wyblakłe ze starości magazyny National Geographic. Kiedy marzenia o poznawaniu świata stały się rzeczywistością, musiała sama zmierzyć się z potęgą natury, różnicami kulturowymi i własnym organizmem. Po kilkunastu latach gromadzenia doświadczeń i testowanych na własnej skórze wynalazków podróżniczych przyszedł czas, aby uporządkować bezcenną wiedzę i podzielić się nią z innymi. W tej książce Beata Pawlikowska - podróżniczka, pisarka i autorka audycji Świat według blondynki w Radiu Zet - opisała wszystko co wie o podróżowaniu. Ta praktyczna wiedza przyda się każdemu, bez względu na to czy planuje poważną ekspedycję czy tylko wakacyjny wyjazd.

Znajdź podobne książki Ostatnio czytane w tej kategorii

Darmowy fragment publikacji:

Wst´p W moim ˝yciu sà trzy pory roku – przed wyprawà, po powrocie i w czasie podró˝y. W przeddzieƒ wyjazdu ogarnia mnie kosmiczne uczucie wywo∏ane ÊwiadomoÊcià tego, jak wielki jest Êwiat, i d∏ugo mo˝na w´drowaç na jego koniec. Wyobraênia podpowiada co mog∏oby si´ wydarzyç podczas takiej ekspedycji, a wspomnienia podrzucajà konkretne obrazy z miejsc, gdzie by∏am wczeÊniej. Zawsze te˝ si´gam myÊlà do dnia powrotu i zastanawiam si´, czy dane mi b´dzie go doÊwiadczyç, czy te˝ mo˝e ta najbli˝sza podró˝ b´dzie mojà ostatnià. Odkrywanie Êwiata jest fascynujàce. Robi∏am to zawsze, odkàd pami´tam. Jako ma∏a dziewczynka po- dró˝owa∏am z bohaterami ksià˝ek, filmów i fotografii oglàdanych w wyblak∏ych ze staroÊci magazynach National Geographic. Czu∏am na twarzy Ênieg, lodowaty wiatr i mróz z ksià˝ek Jacka Londona. B∏àdzi- ∏am po pustyni w poszukiwaniu zielonej doliny, gdzie kwit∏o ˝ycie w powieÊci Jamesa Curwooda. Jeêdzi∏am na s∏oniach razem z kapitanem Korkoranem, zwiedza∏am dzikie wrzosowiska z Edgarem Allanem Poe i s∏ucha∏am jak w Londynie na skrzypcach gra Sherlock Holmes. W´drowa∏am przez tysiàce mil po ame- rykaƒskich pylastych drogach z bohaterami ksià˝ek Johna Steinbecka, poznawa∏am Êwiat francuskiej bohemy z Gertrudà Stein i Pablem Picassem. Tak d∏ugo i tak mocno marzy∏am o tym, ˝e na w∏asne oczy zobacz´ to wszystko, co prze˝y∏am wcze- Êniej w wyobraêni, ˝e to marzenie musia∏o zamieniç si´ w rzeczywistoÊç. Po prostu nie by∏o innej mo˝liwoÊci. Kiedy po raz pierwszy stan´∏am na karaibskiej pla˝y, pomyÊla∏am, ˝e znalaz∏am si´ w raju. Rozejrza- ∏am si´ szybko dooko∏a, ale w zasi´gu wzroku znajdowa∏y si´ tylko dwa os∏y i ˝adnego anio∏a. Uzna∏am to za dowód na to, ˝e wcià˝ ˝yj´. Kiedy po raz pierwszy nabra∏am w p∏uca wilgotnego, lepkiego powietrza d˝ungli amazoƒskiej, zo- sta∏am zaczarowana na zawsze. Nie znam drugiego miejsca na Êwiecie, które mia∏oby w sobie tyle pi´kna, okrucieƒstwa, czystoÊci, bólu, ˝ycia i Êmierci jednoczeÊnie. Sà tam wcià˝ zakàtki nietkni´te ludzkà stopà, gdzie istnieje pot´˝na energia natury. Czuj´ jà czasem w sobie, jak mnie przenika na wskroÊ i wype∏nia od Êrodka. Nosz´ jà w sobie na co dzieƒ, tak˝e w Polsce. D˝ungla zmieni∏a mnie jako cz∏owieka. Nauczy∏a mnie odwagi, samodzielnoÊci i korzystania z ponadzmys∏owych zdolnoÊci, jakie posiada ka˝dy cz∏owiek, ale które ulegajà st∏umieniu i wygaszeniu w ha∏aÊliwej i agresywnej d˝ungli miasta. 7 Kiedy zacz´∏am w´drowaç po wysokich górach w Andach i Himalajach, zachwyci∏am si´ rzeÊkoÊcià po- ranków, bezludnymi przestrzeniami i fio∏kowymi dzwonkami, które nocà pokrywa∏y si´ szronem, by o Êwicie znów o˝yç i zakwitnàç na nowo. Odlicza∏am dwanaÊcie kroków, po których p∏uca odmawia∏y pos∏uszeƒ- stwa, b∏agajàc o tlen w zbyt rozrzedzonym powietrzu. Potem chwyta∏am za kijki trekkingowe i odlicza∏am kolejne dwanaÊcie kroków. Tak odkry∏am, ˝e mo˝na pokonaç s∏aboÊç swojego cia∏a i zdobyç szczyt. Niedaleko Kilimand˝aro w Afryce ziemia jest p∏aska i ciàgnie si´ kilometrami jak bezkresny ocean trawy. Pewnego dnia napisa∏am: „Jest Êwit. Nad sawannà b∏´kitnieje niebo, s∏ysz´ wo∏anie ptaków, hien i lwów, zebry czujnie dr˝à... W powietrzu unosi si´ zapach wolnoÊci i szcz´Êcia, którym oddycham…” DwadzieÊcia cztery godziny póêniej: „I znów jest Êwit b∏´kitno-ró˝owy, Kilimand˝aro b∏yszczy na nie- bie, a ptaki Êpiewajà tak cudnymi melodiami, ˝e serce topnieje ze szcz´Êcia…” Na tropikalnych wyspach jad∏am lody kokosowe, nie wierzàc, ˝e mo˝e istnieç na Êwiecie coÊ tak do- brego. Na Zanzibarze zamówi∏am ry˝ z tak ostrymi przyprawami, ˝e spali∏y mi skór´ na ustach. Ale jak niezwykle smakowa∏o to danie w lokalnym barze pe∏nym tubylców rozmawiajàcych w j´zyku suahili!… Przez wiele lat zbiera∏am w sobie te wra˝enia, emocje, obrazy i towarzyszàce im myÊli. Jestem szcz´Ê- liwa, ˝e mog´ si´ nimi dzieliç w ksià˝kach, reporta˝ach, felietonach, audycjach radiowych i programach w telewizji. Dzi´ki podró˝owaniu i dzi´ki temu wszystkiemu, co zobaczy∏am na Êwiecie, czego doÊwiad- czy∏am od ludzi na ró˝nych kontynentach, moje ˝ycie sta∏o si´ pe∏ne i bogate. Czuj´ si´ w∏aÊciwie tak, jakbym prze˝y∏a wiele ˝yç, bo ka˝da podró˝ to nowa wyprawa nie tylko przez kraje, ale i przez ˝ycie. D∏ugo uczy∏am si´ te˝ màdrego podró˝owania. Odkry∏am jak dobrze zapakowaç baga˝ i co zrobiç, ˝eby go nie straciç. Uczy∏am si´ na w∏asnych b∏´dach, wyciàga∏am wnioski. Z ka˝dà wyprawà by∏am coraz lepiej przygotowana i coraz skuteczniej udawa∏o mi si´ docieraç do celu – nawet jeÊli nie by∏ to ten sam cel, który wyznaczy∏am sobie na poczàtku. W tej ksià˝ce napisa∏am prawie o wszystkim, co wiem o podró˝owaniu. O tym, na czym polega ró˝- nica mi´dzy j´zykiem obcym a j´zykiem uniwersalnym, jak zdobyç zaufanie tubylca, jak uniknàç zaatakowania przez przest´pc´, jak rozpoznaç ˝ó∏tà febr´ i malari´, gdzie kupiç tani bilet lotniczy, jak si´ nie zatruç i jak si´ wyleczyç z najbardziej powszechnych dolegliwoÊci podró˝nych. Pisz´ te˝ o tym, co zrobiç, ˝eby podró˝owanie by∏o ∏atwiejsze, wyjaÊniam, dlaczego czasem dobrze jest podró˝owaç sa- motnie i jak si´ zachowaç w krajach muzu∏maƒskich, przy japoƒskim stole i w hinduistycznej Êwiàtyni. 8 9 Pisa∏am t´ ksià˝k´ przez kilkanaÊcie lat, gromadzàc ró˝ne wnioski, odkrycia i podró˝nicze wynalaz- ki. Potem przez kilka lat robi∏am notatki. Pewnego dnia usiad∏am przy komputerze i zacz´∏am pisaç pierwszy rozdzia∏. Pisa∏am, pisa∏am, pisa∏am, a ksià˝ka ros∏a i ros∏a... Mija∏y miesiàce, a ja wcià˝ czu∏am, ˝e jeszcze musz´ napisaç o nast´pnych niezwykle wa˝nych rzeczach, wi´c pisa∏am przez ca∏e lato i je- sieƒ… I zastanawia∏am si´ dlaczego w przypadku tej ksià˝ki pisanie trwa tak d∏ugo. Kilka miesi´cy póêniej, podczas spotkania w wydawnictwie National Geographic zobaczy∏am p´katà teczk´, która nie domyka- ∏a si´ na setkach umieszczonych w niej kartek. – A co to? – zapyta∏am od niechcenia. – Twoja nowa ksià˝ka – us∏ysza∏am. – Jest trzy razy wi´ksza od poprzednich. Dopiero wtedy nagle zrozumia∏am dlaczego pisanie zaj´∏o mi tyle czasu. Mam nadziej´, ˝e moje spostrze˝enia, wnioski, wynalazki i odkrycia przydadzà si´ tak˝e Wam. ˚ycz´ Wam cudownych podró- ˝y, podczas których odkrywa si´ nie tylko Êwiat i ludzi, ale tak˝e samego siebie. I do zobaczenia na w´drownym szlaku! Beata Pawlikowska beata@beatapawlikowska.com www.beatapawlikowska.com Hawana – Caracas – Mombasa – Bogota – Zanzibar 2007 10 11 12 P å  ¢ Z C I E R W S Z A baga˝ podró˝ny 13 P ¸ A I Z D Z O R I E R W S Z Y Puszcza im. Aleksandra von Humboldta – ostatni fragment dziewiczej d˝ungli na Kubie 14 W czarnà amazoƒskà noc To by∏ typowy amazoƒski wieczór – pe∏en pozornej ciszy i spokoju, w którym pod os∏onà ciemnoÊci rozgrywa∏y si´ sceny mro˝àce krew w ˝y∏ach. K∏ad∏am si´ w∏aÊnie spaç – w komfortowych jak na d˝ungl´ warunkach, czyli w chacie krytej palmowymi liÊçmi. Jak zawsze przed snem sprawdzi∏am czy moje schronienie nie zosta∏o zaatakowane przez termity, ogniste mrówki lub inne zwierz´ta. Plecak zamkn´∏am, ˝eby nocà nie zosta∏ zasiedlony przez karaluchy, skorpiony lub w´˝e, i umieÊci∏am go na prowizorycznej pó∏ce z ga∏´zi – ˝eby ró˝ne pe∏zajàce stworzenia nie mia∏y do niego ∏atwego dost´pu. Jak zawsze zabra∏am ze sobà latark´ i w koƒcu zamkn´∏am oczy, by wkrótce potem odp∏ynàç w krain´ snu. Obudzi∏am si´ niespodziewanie w Êrodku nocy. Wiedzia∏am, ˝e oprócz mnie w chacie znajduje si´ ktoÊ jeszcze. Poczu∏am w powietrzu czyjÊ ostro˝ny oddech, us∏ysza∏am drobiny kurzu przesuwane przez czyjeÊ dyskretne stopy, a potem nag∏à przenikliwà cisz´. Kiedy otworzy∏am oczy, tajemniczy goÊç znieruchomia∏. Musia∏ us∏yszeç szelest moich powiek. Ja poczu∏am w chacie zapach jego strachu. Le˝a∏am bez ruchu. Oboje wiedzieliÊmy o swojej wzajemnej obecnoÊci i przyj´liÊmy t´ samà taktyk´ – czekania. Drugà mo˝liwà taktykà by∏a ofensywa – czyli zerwanie si´ na równe nogi, oÊlepienie napastnika latarkà i zaatakowanie go dowolnie wybranym narz´dziem. Nie znajàc jednak przeciwnika trudno jest wybraç odpowiednià broƒ. W dodatku jeÊli nieproszonym goÊciem oka˝e si´ zwierz´, jego kontratak b´dzie instynktowny i b∏yskawiczny, przy czym zestaw jego obronnych narz´dzi jest trudny do przewidzenia – od z´bów zwyk∏ych i jadowych, przez szpony i pazury rozrywajàce cia∏o, a˝ po kolce z parali˝ujàcà toksynà. Le˝a∏am wi´c w ciemnoÊci czekajàc na nast´pny ruch tajemniczego goÊcia, a on przyczai∏ si´ i te˝ czeka∏. 15 W koƒcu zasn´∏am. Obudzi∏am si´ tak samo nagle jak poprzednim razem i z tego samego powodu. Sytuacja nie zmieni∏a si´ ani troch´. Wcià˝ trwa∏a g∏´boka, czarna amazoƒska noc, ja le˝a∏am z szeroko otwartymi oczami w indiaƒskiej chacie, wewnàtrz której oprócz mnie znajdowa∏ si´ jakiÊ nieznajomy i nieproszony goÊç. Do rana budzi∏am si´ jeszcze trzykrotnie, za ka˝dym razem czujàc bliskà obecnoÊç obcej istoty, która w momencie mojego przebudzenia zastyga∏a w bezruchu, choç jedynym gestem, jaki wtedy czyni∏am, by∏o otworzenie oczu. Zagadka rozwiàza∏a si´ rano. Na ziemi znalaz∏am Êlady ∏ap, a na Êrodku mojego plecaka zia∏a ogromna dziura. W pierwszej chwili pomyÊla∏am, ˝e to sen. Porzàdne plecaki – a mój w∏aÊnie taki by∏ – robi si´ z grubego brezentu, który jest odporny na wilgoç, ciàgni´cie po ziemi, rzucanie i próby rozci´cia. Producenci nie przewidzieli jednak mo˝liwoÊci kontaktu z najostrzejszymi z´bami Êwiata, znajdujàcymi si´ w paszczy jednego z amazoƒskich zwierzàt. Najtwardszà rzeczà istniejàcà w d˝ungli jest owoc orzecha brazylijskiego. Wyglàdem i wagà przypomina bràzowà kul´ armatnià, wewnàtrz której kryjà si´ smakowite, du˝e nasiona, znane tak˝e w Polsce pod nazwà orzechów brazylijskich. Sà pod∏u˝ne, koloru koÊci s∏oniowej, a w smaku przypominajà s∏odkie migda∏y. ˚eby si´ jednak do nich dostaç, trzeba najpierw roz∏upaç skorup´, która jest tak twarda, ˝e nie p´ka nawet po spadni´ciu z czubka drzewa, czyli z wysokoÊci pi´çdziesi´ciu metrów. Skorupa ma prawie pó∏tora centymetra gruboÊci i nie mo˝na jej rozbiç m∏otkiem ani rozkroiç brzeszczotem – co udaje si´ w przypadku orzecha kokosowego. Mog∏oby si´ wi´c wydawaç, ˝e nasiona pozostanà uwi´zione wewnàtrz ci´˝kiej kuli, co nie by∏oby dobre ani dla drzewa, ani dla ludzi. Na szcz´Êcie w tej samej puszczy brazylijskiej mieszka ma∏y gryzoƒ o g∏adkim, oliwkowo-bràzowym futrze i smuk∏ej g∏owie, w której mieÊci si´ komplet niewiarygodnie ostrych i mocnych z´bów. Zwierz´ to nazywa si´ aguti i jest niewiele wi´ksze od wiewiórki. Bardzo lubi Êwie˝e owoce i warzywa, czasem podkrada si´ nawet na poletka, gdzie Indianie uprawiajà maniok i banany. A kiedy znajdzie w puszczy dojrza∏à bràzowà, twardà jak kamieƒ kul´ skrywajàcà nasiona orzecha brazylijskiego, to po prostu chwyta jà w ∏apki i wygryza w niej okràg∏à dziur´, przez którà wyjmuje orzechy. Tak samo niesamowicie dobrze wyposa˝one przez natur´ zosta∏o inne zwierz´ amazoƒskiej puszczy – opos z rodziny torbaczy. Opos wyglàda jak bardzo du˝y szczur, 16 który w d˝ungli mo˝e osiàgnàç rozmiary zajàca. Taki w∏aÊnie opos odwiedzi∏ mnie tamtej nocy. Najprawdopodobniej wewnàtrz mojego plecaka wywàcha∏ coÊ, co uzna∏ za nadajàce si´ do zjedzenia i natychmiast przystàpi∏ do prób jego wydobycia. MyÊl´, ˝e zadanie nie by∏o ∏atwe, ale zakoƒczy∏o si´ pe∏nym sukcesem. Niestety mój plecak nie nadaje si´ ju˝ do zabrania w ˝adnà podró˝. Z tej historii wyp∏ywa pierwsza nauka dotyczàca baga˝u podró˝nego: nigdy nie zostawiaj w nim na noc czegoÊ, co nadaje si´ do zjedzenia. Zwierz´ta majà nieprawdopodobny w´ch, a niektóre z nich majà te˝ niewiarygodnie ostre z´by. Tratwa zbudowana z drewna jest jednoczeÊnie domem i statkiem na amazoƒskiej rzece 17 D ¸ A I Z D Z O R R U G I Plecaki, torby, walizki Przez wiele lat podró˝owa∏am z plecakiem. Mia∏am ich kilka – o ró˝nej konstrukcji, wielkoÊci i wadze. Na w∏asnej skórze pleców i ramion boleÊnie doÊwiadczy∏am wszystkiego, co trzeba wiedzieç o pleca- kach. Dziel´ je na dwie g∏ówne kategorie: wygodne i niewygodne. WÊród nich mo˝na wyodr´bniç dodatkowo plecaki tanie i dro- gie. Podstawowa ró˝nica mi´dzy nimi dotyczy nie tylko ceny, ale i stopnia przy- jaznoÊci dla u˝ytkownika. Tanie i drogie plecaki Najtaƒsze plecaki to proste konstrukcje z mocnego materia∏u. Polecam je tylko do okazjonalnego przenoszenia lekkich baga˝y w mieÊcie. Nie nadajà si´ do dalszej podró˝y, poniewa˝ nie majà zapi´cia w pasie, wi´c ca∏y ci´˝ar takiego plecaka spoczywa na ra- mionach niosàcego go cz∏owieka, co szybko staje si´ nie do zniesienia. Dobre plecaki majà dwa dodatkowe zapi´- cia: w pasie i na klatce piersiowej, co pozwala roz∏o˝yç ci´˝ar niesionego baga˝u zarówno na ramionach, jak i biodrach. Cz´sto sà te˝ lepiej przystosowane anatomicznie, majà specjalnà wyÊció∏k´, mo˝liwoÊç regulacji wysokoÊci pleców, d∏ugoÊci pasków i innych rzeczy. Plecak podró˝ny (trekkingowy, trans- portowy) powinien mieç co najmniej szeÊçdziesiàt litrów pojemnoÊci, a dla osoby Êredniego wzrostu nie wi´cej ni˝ dzie- wi´çdziesiàt litrów. Najbardziej popularna pojemnoÊç to siedemdziesiàt litrów. Nie polecam kupowania najdro˝szego plecaka, Indianki z gór w drodze na targowisko, Ekwador 18 ale jeÊli ma byç podczas podró˝y pomocà, a nie przeszkodà, musi spe∏niaç kilka warunków. Kupowanie plecaka Przed kupieniem plecaka zastanów si´, w jakich warunkach b´dziesz go u˝ywa∏ naj- cz´Êciej: w Europie, czy w górach zimà, czy w tropikach latem. Wyobraê sobie, ˝e jesteÊ ju˝ na trasie, w∏ó˝ na siebie zbli˝ony strój i wtedy zacznij przymierzaç plecaki. JeÊli planujesz wypraw´ w tropiki, nie wk∏adaj plecaka na zimowy p∏aszcz i odwrotnie. Podczas kupowania: ➧ Przymierzaj plecak choçby cz´Êciowo wype∏niony baga˝em, ˝eby poczuç jak uk∏ada si´ na plecach, ramionach i bio- drach z obcià˝eniem. ➧ Dostosuj wysokoÊç plecaka do swojego wzrostu, regulujàc paski i ewentualne dodatkowe wyposa˝enie s∏u˝àce do tego celu. ➧ Zapnij oba pasy noÊne: na biodrach i na klatce piersiowej. ➧ Zwróç uwag´ na to, czy pas na biodrach nie jest zbyt sztywny i twardy, i czy przy wi´kszym obcià˝eniu nie b´dzie uciska∏. ➧ Nie wstydê si´ poprosiç sprzedawcy, ˝eby dodatkowo obcià˝y∏ ci plecak, wk∏adajàc do Êrodka garÊç karabinków, ci´˝kie buty i inne rzeczy ze sklepu. Musisz przecie˝ sprawdziç jak ci´˝ki baga˝ uk∏ada si´ na plecach i w którym miejscu czujesz dyskomfort. ➧ Nie zdejmuj plecaka przez co najmniej pó∏ godziny, chodzàc z nim po sklepie. Dobry plecak to taki, o którym ∏atwo zapomnisz, ˝e wcià˝ masz go na sobie. Z∏y plecak to taki, który uwiera, k∏uje, cià˝y i ju˝ po kilku minutach masz ochot´ jak najszybciej zdjàç go z pleców i nigdy wi´cej nie zak∏adaç. Dobry plecak to inwestycja. Nawet je˝eli nie jest najtaƒszy, docenisz jego wartoÊç maszerujàc bez bólu i cierpienia z wygodnie roz∏o˝onym ∏adunkiem, a nie upiornym baga˝em niesionym za kar´. Plecaki wygodne i niewygodne Tylko raz da∏am si´ namówiç na pod- ró˝owanie z plecakiem typu „komin”, skonstruowanym jak d∏ugi worek. ˚eby dostaç si´ do czegoÊ umieszczonego w po- ∏owie wysokoÊci plecaka – nie wspominam nawet o tym, co le˝y na dnie – najpierw Powrót z polowania, Gujana Brytyjska 19 Niektóre plecaki sà wyposa˝one w do- datkowà klap´ zamykanà na zamek b∏yskawiczny, która zakrywa szelki. Plecak wyglàda wtedy jak torba, a co najwa˝niejsze, nie wiszà z niego ˝adne paski, szlufki, klamerki ani inne elementy, które utrudniajà jego transport. Poza tym podró˝ny z torbà jest zwykle lepiej traktowany na granicy ni˝ podró˝ny z plecakiem. Plecak, torba czy walizka Mam dwa plecaki, dwie torby i jeden worek podró˝ny, z których korzystam w zale˝noÊci od rodzaju podró˝y: ➧ Do d˝ungli, gdzie nie ma dróg ani chod- ników, jest tylko rzeka i ledwie widoczna Êcie˝ka w puszczy, nie ma te˝ zwierzàt jucznych, na które mo˝na zapakowaç baga˝, zabieram dwa plecaki: podr´czny i du˝y. W takich miejscach ca∏y baga˝ trzeba nieÊç na w∏asnych plecach. ➧ Na ekspedycje w Himalaje, Andy i inne góry zabieram plecak podr´czny i worek podró˝ny, który podczas trekkingu jest niesiony przez jaka albo mu∏a. Worek jest zrobiony z czarnego, mocnego brezentu i jest najzwyczajniejszym workiem – takim, jakiego u˝ywajà ˝eglarze. Jego wa- dà jest to, ˝e jeÊli nie zostanie màdrze spakowany, trudno w nim coÊ znaleêç. Jego g∏ównà zaletà jest to, ˝e ∏atwo daje si´ przymocowaç do grzbietu jaka i jest dla niego wygodny do niesienia (mi´dzy innymi dlatego, ˝e nie ma ˝adnych odsta- jàcych, zwisajàcych ani uciskajàcych elementów). Dziewczynka ze wspólnoty Mennonitów, Paragwaj trzeba wyjàç wszystko, co si´ znajduje powy˝ej. To w∏aÊnie nazywam plecakiem „niewygodnym”. Wygodny plecak to taki, który mo˝na po- ∏o˝yç na ziemi w pozycji horyzontalnej, otworzyç za pomocà zamka, podnieÊç klap´ i od razu zobaczyç ca∏à jego zawartoÊç. Zdecydowanie wol´ te˝ plecaki, które nie sà obwieszone dziesiàtkami kieszeni, szlufek, podpi´ç i innych gad˝etów utrudniajàcych poruszanie si´ w ciasnych pomieszczeniach, zat∏oczonych autobusach czy pociàgach. Z mojego doÊwiadczenia wynika, ˝e plecak powinien byç jak najbardziej p∏aski. JeÊli sterczà z niego wypchane kieszenie, luêne paski albo doczepione do karabinków buty czy mena˝ka, to pr´dzej czy póêniej na pew- no o coÊ si´ zahaczà i nie pozwolà iÊç dalej. 20 ➧ Na ekspedycj´ samochodami tereno- wymi lub innym Êrodkiem transportu (balonem, statkiem, ∏odzià) – przez pustyni´, d˝ungl´, sawann´, rzek´ czy ocean – zabieram plecak podr´czny i du˝y plecak. ➧ Na wypraw´ do miast i wsi lub na safari zabieram plecak podr´czny i torb´ podró˝nà – czyli du˝à, prostokàtnà, czarnà torb´ wyposa˝onà w kó∏ka. Jest zrobiona z równie mocnego brezentu jak plecak i przystosowana do trudnych warunków, bo jest to model produ- kowany dla amerykaƒskich koman- dosów. ➧ Na mniejsze kilkudniowe wyprawy po Polsce zabieram plecak podr´czny i ma∏à torb´ podró˝nà na kó∏kach. Plecak podr´czny Genialny wynalazek, którego nie zastàpi ˝adna, nawet najlepsza torba. Wi´cej o ple- caku podr´cznym pisz´ na stronie 63. Podr´czne plecaki dla fotografów Nie polecam toreb fotograficznych, szcze- gólnie tych specjalnie skonstruowanych do aparatów, które swoim wyglàdem z daleka oznajmiajà, ˝e zawierajà wewnàtrz dro- gocenny sprz´t. Majà nazwy firm, krzykliwe nalepki, najcz´Êciej te˝ charakterystyczny aparatopodobny kszta∏t. Ka˝dy nawet po- czàtkujàcy z∏odziej jest w stanie takà torb´ rozpoznaç i wytropiç. Wybra∏am si´ raz w podró˝ z bardzo fajnà torbà fotograficznà. Wszystko si´ w niej Indianka sprzedajàca paciorki na wzgórzach nad Cuzco, Peru 21 Wyczerpane mi∏oÊcià lwy na sawannie, Tanzania mieÊci∏o – obiektywy, profesjonalny aparat, zapasowe rolki filmów i baterie, nawet d∏ugopis i notatnik. Rami´ mi omdlewa∏o, a torba w najmniej odpowiednich momen- tach, na przyk∏ad podczas przechodzenia przez zwalone drzewo, zaczyna∏a si´ nie- bezpiecznie dyndaç i poobija∏a mi biodro, kiedy musia∏am dobiec do autobusu. Poza tym przyciàga∏a uwag´. Czym pr´dzej si´ jej pozby∏am, odcinajàc paski i wieko zamykane na suwak i wk∏adajàc jà na dno podr´cznego plecaka. Dla fotografów wymyÊlono specjalne plecaki. Dla fotografów-podró˝ników tylko jeden model jest praktyczny i god- ny polecenia. Jest to plecak wyglàdajàcy absolutnie zwyczajnie – to jego pierwsza zaleta, bo nie przyciàga uwagi z∏odziei. W Êrodku jednak ma dwie cz´Êci. Dolna jest wy∏o˝ona specjalnymi gàbkami i do- datkowo usztywniona. Tam w∏aÊnie no- simy aparat, obiektywy i inne rekwizyty. Górna, w´˝sza cz´Êç jest przeznaczona do normalnego u˝ytku – mieÊci si´ tam wszystko, co jest potrzebne w czasie krótkiej wyprawy – butelka wody, ochra- niacz na plecak, notatnik i d∏ugopis. Zaletà tego plecaka jest to, ˝e nie trzeba go zdejmowaç, ˝eby wyjàç aparat. Wystarczy przesunàç go z pleców na brzuch, si´gnàç do jego wn´trza i wyjàç to, co jest potrzebne. Ochraniacz, butelk´ czy jab∏ko na drugie Êniadanie na czas fotografowania umiesz- czamy w dolnej cz´Êci plecaka, a aparat k∏adziemy na wierzchu. Wtedy wystarczy rozpiàç zamek i w kilka sekund aparat jest gotowy do u˝ycia. Odradzam chodzenie z aparatem dyndajàcym na szyi. 22 I jeszcze jedna torba Sà takie miejsca na Êwiecie, gdzie cz∏owiek ma ochot´ kupiç wszystko, co oferujà sprzedawcy w tysiàcach sklepów, sklepików i na targowiskach. Sà to rzeczy nie tylko pi´kne, tanie i egzotyczne, ale bardzo cz´sto niestety te˝ du˝e i ci´˝kie. Dotyczy to z ca∏à pewnoÊcià takich krajów jak: Peru, Indie, Nepal i Kenia, a z bli˝szych tak˝e Egipt czy Grecja. Widzia∏am jak Polacy nie mogà oderwaç oczu i ràk od nast´pnej bajecznie kolorowej tkaniny, jeszcze kilku naszyj- ników, drewnianych skrzypek, wazonu czy kolejnej ci´˝kiej rzeêby nosoro˝ca. Konse- kwencje sà ∏atwe do przewidzenia: nowe nabytki nie zmieszczà si´ do walizki, a ca∏y baga˝ na pewno b´dzie wa˝y∏ powy˝ej dwudziestu kilogramów. Jest na to sposób, nawet niejeden. Po pierwsze – trzeba zawsze zabieraç ze sobà dodatkowà, lekkà, pustà i pojemnà torb´. Mo˝e to byç na przyk∏ad chiƒska torba, która ma pojemnoÊç kilkudziesi´ciu litrów, ale z ∏atwoÊcià zmieÊci si´ w kieszeni plecaka czy neseseru. Mam na myÊli te najbardziej charakterystyczne chiƒskie torby, które sà prostokàtne i w których zwykle transportujà swoje towary sprze- dawcy chiƒskich i wietnamskich ubraƒ. Po zapakowaniu takiej torby dodatkowymi zakupami – majàc ÊwiadomoÊç tego, ˝e w sumie mamy wi´cej ni˝ dozwolone dwie sztuki baga˝u i z pewnoÊcià prze- kraczajà one limit wagi, umawiamy si´ z kilkoma pasa˝erami, ˝e b´dziemy si´ odprawiaç wspólnie. Na lotniskach grupy pasa˝erów sà trak- towane ulgowo. Wystarczy powiedzieç, ˝e „jesteÊmy razem”, zebraç paszporty i bilety i ca∏à grupà podejÊç do odprawy. Baga˝e sà wa˝one, a ich ∏àczna waga jest sumowana i dzielona przez liczb´ pasa˝erów. JeÊli wszyscy majà nadbaga˝, to oczywiÊcie problem pozostaje nierozwiàzany, ale zwykle udaje si´ znaleêç kilka osób, które nie uleg∏y sza∏owi zakupów. Odprawianie grupowe ma tylko jednà wad´: grupa dostaje takie miejsca w samolocie, jakie przydzieli jej pracownik linii lotni- czych, bez mo˝liwoÊci wyboru ulubionego miejsca. Ale có˝, coÊ za coÊ. Baga˝ po margarynie Kiedy p∏ywa∏am czó∏nami po amazoƒ- skich rzekach, doÊwiadczy∏am wszystkich rodzajów podtopieƒ, zmokni´ç, niespo- dziewanych kroplistych fontann i za- wilgoceƒ, jakim bywa∏ poddawany mój baga˝. Wkrótce zorientowa∏am si´, ˝e podczas tropikalnej ulewy, wywrotki albo gdy przeciekajàce czó∏no nabiera wody, zwyk∏ego baga˝u nie jest w stanie ocaliç ochraniacz, plastikowa p∏achta ani nawet nakrycie go w∏asnym cia∏em. Woda ma t´ fantastycznà zdolnoÊç, ˝e potrafi przybie- raç wszystkie mo˝liwe kszta∏ty i wciska si´ niepostrze˝enie w najmniejsze szcze- liny, zara˝ajàc swojà mokroÊcià wszystko, co stanie jej na drodze i zechce t´ wilgoç poch∏onàç. Normalny baga˝ zrobiony z p∏ótna albo brezentu, nawet jeÊli jest pokryty warstwà wodoodpornà, pr´dzej czy póêniej tak˝e jej ulega. 23 Po kilku latach znalaz∏am rozwiàzanie. Przed wyruszeniem w podró˝ po rzece ku- puj´ kube∏ po margarynie. W Ameryce i w Afryce do pakowania hurtowych iloÊci niektórych produktów spo˝ywczych (mi´dzy innymi margaryny i kostek roso∏owych do zup) u˝ywa si´ powszechnie charakte- rystycznych bia∏ych albo ˝ó∏tych kub∏ów z bardzo szczelnà przykrywkà. Kub∏y sà sprzedawane na wtórnym rynku bez swojej pierwotnej zawartoÊci. Jeden ma po- jemnoÊç oko∏o dwudziestu litrów, wi´c spokojnie mieÊci si´ w nim aparat foto- graficzny, obiektywy i pozosta∏y sprz´t, dla którego przed∏u˝ony kontakt z wilgocià móg∏by si´ okazaç zabójczy. Kube∏ zabieram ze sobà do ∏odzi, gdzie towarzyszy mi do koƒca podró˝y po rzece. Zwykle stoi tu˝ obok mnie z lekko zatrza- Êni´tà pokrywkà, tak ˝ebym mog∏a jednym ruchem wyjàç z niego aparat fotograficzny albo równie szybko go zamknàç w razie zbli˝ajàcego si´ niebezpieczeƒstwa. Jest absolutnie szczelny, ale niewygodny do noszenia, wi´c kiedy z rzeki wracam znów na zwyk∏e drogi, kube∏ oddaj´ tubylcom. Nast´pny kupuj´ przed nowà wyprawà. Torebki na pieniàdze To jeden z najgorszych pomys∏ów, na jakie wpadli producenci sprz´tu turystycznego, chyba ˝e dzia∏ali w Êcis∏ym porozumieniu z kieszonkowcami. Gdybym chcia∏a kogoÊ okraÊç, szuka∏abym turysty z torebkà na dokumenty i pieniàdze. Niektórzy noszà je na szyi (ci sà naj∏atwiejsi do obrabowania), inni w pasie. Najbardziej charakterystycznà cechà ka˝dej tego typu torebki jest to, ˝e z daleka przyciàga uwag´ – i to jest jej najwi´ksza wada. Og∏asza ca∏emu Êwiatu, ˝e jej w∏aÊciciel jest na wakacjach, gotów do wydania du˝ej kasy, którà zawsze nosi ze sobà. Odradzam noszenie wszystkich tego rodzaju turystycznych gad˝etów. Nie chodzi tylko o kieszonkowców czy rabusiów, ale tak˝e o to, ˝e ich posiadacz zawsze wsz´dzie b´dzie wyglàda∏ obco i obco b´dzie si´ czu∏. Dokumenty pod ubraniem Pewnego dnia sta∏am w kolejce do okienka w banku w Bogocie. Czekanie przed∏u˝a∏o si´, wi´c przyglàda∏am si´ ludziom dooko- ∏a. Nagle zorientowa∏am si´, ˝e prawie wszyscy klienci i ochroniarze patrzà w tym samym kierunku, wyraênie czymÊ zafas- cynowani. Spojrza∏am i ja. W kolejce do kasy dewizowej sta∏a para m∏odych turys- tów. Od d∏u˝szej chwili usi∏owali wydo- byç na Êwiat∏o dzienne zielone banknoty, które z wyraênym trudem wyjmowali so- bie z majtek. Ca∏a sala przyglàda∏a im si´ z zainteresowaniem. DomyÊli∏am si´, ˝e turyÊci zastosowali dodatkowy Êrodek bez- pieczeƒstwa w postaci p∏askiej p∏óciennej torby, zapinanej w pasie pod ubraniem. Tak mo˝na ukryç dokumenty i pieniàdze, liczàc na to, ˝e z∏odziej po odebraniu nam baga˝u nie wpadnie na pomys∏ rewizji osobistej. Pomys∏ zasadniczo jest s∏uszny – pod warunkiem, ˝e zostanie utrzyma- ny w sekrecie. Korzystanie z tej skrytki w miejscu publicznym jest zdradzaniem tajemnic wszystkich podró˝ników. 24 T ¸ A I Z D Z O R R Z E C I Logistyka pakowania KiedyÊ w Paragwaju zaplanowa∏am wy- praw´ do Indian Ach¯. By∏ goràcy, letni dzieƒ, niebo b∏´kitne jak niezapominajka, ani jednej chmury przy temperaturze si´gajàcej jak zwykle czterdziestu stopni. Ubra∏am si´ mo˝liwie lekko, dodatkowo Indianka w tradycyjnym stroju w miasteczku Cobanaconde w Peru Dobrze zapakowany baga˝ to taki, z którego szybko i z zamkni´tymi oczami mo˝na wyjàç to, co jest akurat potrzebne. Inaczej mówiàc, najwa˝niejszà sprawà podczas pakowania jest logistyka. Logicznie rzecz bioràc, ci´˝kie i twarde rzeczy powinny si´ znajdowaç na dole ple- caka, bo wtedy naj∏atwiej jest go nosiç. Ale logika ró˝ni si´ od logistyki tym, ˝e nie- koniecznie jest dostosowana w praktyce do konkretnej sytuacji. Logistyka to umie- j´tnoÊç przewidzenia niektórych wydarzeƒ i przygotowanie si´ do nich. Jednà z najbardziej barwnych stron podró˝owania jest to, ˝e cz´sto zdarzajà si´ sytuacje nieprzewidywalne. S∏oƒce nagle chowa si´ za chmurami i zaczyna laç deszcz, autobus ∏apie gum´ na pust- kowiu, w Êrodku miasta gasnà wszystkie Êwiat∏a i zapada ciemnoÊç, nie wiadomo skàd zrywa si´ nagle zimny wiatr, w oko- licy panuje Êwi´to i nie mo˝na niczego kupiç, a na przejÊciu granicznym celnik upiera si´, ˝e paszport zosta∏ podrobiony i postanawia zatrzymaç ca∏à grup´ a˝ do wyjaÊnienia. Wiele razy podczas moich podró˝y doÊwiadcza∏am takich sytuacji na w∏asnej skórze. 25 T∏ok pod pok∏adem statku p∏ywajàcego po Ukajali, Peru jak co dzieƒ cudownie ch∏odzi∏o mnie terer¯, czyli yerba mate zalewana wodà z kostkami lodu i zio∏ami. Wsiad∏am na jeepa i po- jechaliÊmy. Po dwóch godzinach poczu∏am przejmujàcy ch∏ód. By∏o wczesne popo- ∏udnie, najgor´tsza pora dnia, a jednak trz´s∏am si´ z zimna. Nikt mnie nie uprze- dzi∏, ˝e w Paragwaju czasem zmienia si´ kierunek wiatru, a kiedy wieje z Antarktydy, jest lodowaty i potrafi w ciàgu pó∏ godziny obni˝yç temperatur´ o kilkanaÊcie stopni. Wyobraêcie sobie jak mocno odczuwa si´ zimno, kiedy z trzydziestu stopni robi si´ nagle zaledwie pi´tnaÊcie. W wielu regionach Êwiata niespodzianki mogà wynikaç z ró˝nic w pojmowaniu tak zasadniczych poj´ç jak „czas” czy „obo- wiàzek”. Indianie amazoƒscy pe∏niàcy rol´ przewodników nigdy nie b´dà si´ zacho- wywali jak wynaj´ci pracownicy. Mo˝e si´ zdarzyç, ˝e podczas pracy zechcà wyruszyç na polowanie albo pomóc krewnym, czego skutkiem b´dzie niespodziewana przerwa w podró˝y. Jednà z najbardziej barwnych stron podró˝owania jest to, ˝e cz´sto zdarzajà si´ sytuacje nieprzewidywalne. Logistyka polega na tym, ˝eby zawczasu si´ do nich przygotowaç. Dobrze zapakowany plecak to taki, z którego potrzebne rzeczy mo˝na wyjàç z zamkni´tymi oczami i b∏yskawicznie. Podczas podró˝y zawsze trzeba byç przygotowanym na to, ˝e mo˝e nastàpiç: ➧ nag∏a zmiana pogody, ➧ nag∏e zapadni´cie ciemnoÊci, ➧ d∏ugie czekanie, ➧ ból (g∏owy, z´ba itd.), ➧ opadni´cie z si∏. 26 Sprz´t zamówiony na okreÊlony dzieƒ, po- twierdzony dziesi´ç razy telefonicznie, faksem i mailem, który na sto procent mia∏ czekaç w umówionym miejscu, potrafi po prostu zniknàç, rozp∏ynàç si´ w powietrzu, a wszyst- kie osoby pytane o stan sytuacji ze stoickim spokojem i wzruszeniem ramion podajà tylko jednà odpowiedê: „nie wiem” w ró˝nych j´- zykach. Bo co z tego, ˝e dzisiaj jest piàtek, a ekwipunek mia∏ tu byç wczoraj wieczorem? JeÊli nie w czwartek, to pewnie w ponie- dzia∏ek, bo podczas weekendu wszyscy b´dà odpoczywaç. A jeÊli nie w poniedzia∏ek, to troch´ póêniej. Trzeba czekaç. Ostra trawa spinifex rosnàca na pustkowiach w zachodniej Australii potrafi rozedrzeç nie tylko ludzkà skór´, ale i ch∏odnic´ samo- chodu. Trzeba wtedy stanàç i czekaç, czasami bardzo d∏ugo, a˝ nadejdzie pomoc. Z mojego doÊwiadczenia wynika, ˝e trze- ba zawsze byç przygotowanym na to, ˝e w nieprzewidzianym czasie mo˝e si´ przy- darzyç kilka przewidywalnych niespodzia- nek. Do najcz´stszych nale˝à: ➧ nag∏a zmiana pogody, ➧ nag∏e zapadni´cie ciemnoÊci, ➧ d∏ugie czekanie, ➧ ból (g∏owy, z´ba itd.), ➧ opadni´cie z si∏. Wypracowa∏am sobie taki sposób pakowania rzeczy w plecaku, ˝eby zawsze jednym ruchem r´ki, w najtrudniejszych warunkach i nawet najczarniejszej ciemnoÊci znaleêç to, czego potrzebuj´. W zale˝noÊci od ro- dzaju torby, plecaka czy neseseru, naj- S∏ynny statek Henry II, który p∏ywa po Ukajali i zabiera na pok∏ad wi´cej ludzi i towarów ni˝ jest w stanie udêwignàç, Peru wa˝niejsze rzeczy b´dà si´ znajdowa∏y w innym miejscu, ale zawsze powinno to byç miejsce, do którego mo˝na dotrzeç szybko i ∏atwo. Mówiàc krótko: dobrze zapakowany plecak to taki, z którego po- trzebne rzeczy mo˝na wyjàç z zamkni´tymi oczami i b∏yskawicznie. Logistyka pakowania Tak jak wyjaÊni∏am wczeÊniej, logistyka polega na tym, ˝eby zawczasu przewidzieç co mo˝e byç potrzebne i umieÊciç to w ∏atwo i szybko dost´pnym miejscu. Do najwa˝- niejszych przedmiotów, które zawsze trzeba mieç pod r´kà, nale˝à: 27 wy∏àczony pràd albo znajdziemy si´ w po- mieszczeniu bez okien; ➧ ciep∏y polar – bo pogoda potrafi si´ gwa∏- townie zmieniç, a przewidywany czas podró˝y przed∏u˝y si´ i zamiast w Êrodku upalnego dnia, wylàdujemy w zimnej nocy; ➧ tabletki przeciwbólowe – bo podczas podró˝y cz´sto mo˝e si´ pojawiç niespo- dziewany ból g∏owy, stopy, z´ba czy r´ki – tak˝e u otaczajàcych nas ludzi; ➧ ochraniacz na plecak – ˝eby w razie deszczu, bliskoÊci wodospadu lub innego êród∏a pryskajàcej wody okryç plecak i uchroniç przed zmoczeniem to, co si´ w nim znajduje; ➧ p∏aszcz przeciwdeszczowy – bo zdecy- dowanie przyjemniej podró˝uje si´ w su- chym ubraniu. Z mojego doÊwiadczenia wynika, ˝e scy- zoryk i latarka powinny si´ znajdowaç przy Êciance na szczycie baga˝u, tu˝ przy miejscu jego otwarcia (czyli najcz´Êciej tu˝ pod koƒcówkà zamka b∏yskawicz- nego). Mniejszy ochraniacz na plecak najlepiej mieç zawsze ze sobà w plecaku podr´cznym, wi´kszy – zwini´ty w kulk´ – wk∏adam do du˝ego plecaka tu˝ obok scyzoryka i latarki. D∏ugie spodnie i ciep∏y polar umieszczam p∏asko jako ostatnià warstw´ na wierzchu plecaka. Tabletki przeciwbólowe trzymam w kosmetyczce tu˝ obok latarki, razem ze szczoteczkà i pastà do z´bów. Dzi´ki temu mog´ myç z´by tak cz´sto, jak lubi´, czyli po ka˝dym posi∏ku. Dziewczynka z plemienia Secoya z radoÊcià biegnie do chaty z bananami, które zdoby∏a na drugim brzegu rzeki, Peru ➧ scyzoryk – do przeci´cia upartego sup∏a na sznurku, obrania owocu, otworzenia puszki, odci´cia dyndajàcej sznurówki albo naderwanego paznokcia; ➧ latarka – bo nigdy nie da si´ przewidzieç gdzie i kiedy zaskoczy nas noc, zostanie 28 29
Pobierz darmowy fragment (pdf)

Gdzie kupić całą publikację:

Poradnik globtrotera, czyli blondynka w podróży
Autor:

Opinie na temat publikacji:


Inne popularne pozycje z tej kategorii:


Czytaj również:


Prowadzisz stronę lub blog? Wstaw link do fragmentu tej książki i współpracuj z Cyfroteką: