Cyfroteka.pl

klikaj i czytaj online

Cyfro
Czytomierz
00276 006263 18444806 na godz. na dobę w sumie
Potęga uczuć - ebook/pdf
Potęga uczuć - ebook/pdf
Autor: Liczba stron: 156
Wydawca: Harlequin Polska Język publikacji: polski
ISBN: 9788323875772 Data wydania:
Lektor:
Kategoria: ebooki >> romans
Porównaj ceny (książka, ebook, audiobook).

Życie Amber toczy się z zawrotną szybkością, radosne wydarzenia przeplatają się z dramatycznymi. Nic dziwnego, że dziewczyna marzy o spokoju i stabilizacji. Gdy wreszcie udaje jej się uporządkować swoje sprawy i zaplanować przyszłość, na jej drodze pojawia się mężczyzna, który ofiaruje jej pomoc i przyjaźń. Zakochują się w sobie, lecz Adam nie chce się angażować, a Amber z kolei boi się związku z partnerem wykonującym niebezpieczny zawód...

Znajdź podobne książki Ostatnio czytane w tej kategorii

Darmowy fragment publikacji:

5 2 3 0 6 3 S K E D N I T A V 0 M Y T W Ł Z 0 4 7 A N E C 7 0 / 2 0 6 R N , ISSN 1641-5736 Barbara McMahon 9 771641 573024 0 Potęga uczuć 02-RO-1.indd 2 02-RO-1.indd 2 12/15/06 2:55:00 PM 12/15/06 2:55:00 PM dla ka(cid:380)dej kobiety, ka(cid:380)dego dnia(cid:8230) Wi(cid:281)cej informacji znajdziesz na www.harlequin.com.pl Barbara McMahon Potęga uczuć Tłumaczyła Agnieszka Wąsowska Drogie Czytelniczki! Witam Was serdecznie w miesiącu, w którym już od kilku lat obchodzimy święto zakochanych. Nawet jeżeli nie jesteście zwolenniczkami walentynek, sprawcie w tym dniu miłą niespodziankę ukochanej osobie, to nic trudnego, wystarczy częściej się uśmiechać. W lutym przygotowałam dla Was szczególnie atrakcyjną ofertę. Polecam ostatnią część miniserii Dary losu oraz drugą część miniserii Królewskie śluby. Wierzę, że i tym razem seria ROMANS spełni Wasze oczekiwania! A oto wszystkie propozycje na luty: Marsz weselny – dwa opowiadania Waszych ulubionych autorek, Rebeki Winters i Jessiki Hart. Świetna lektura dla romantyczek, które wierzą w siłę miłości. Potęga uczuć – ostatnia część miniserii Dary losu. Czy Amber podąży w ślady matki, czyli... za głosem swego serca? Szarmancki książę – druga część miniserii Królewskie śluby. Książę Tanner przyjechał do Ameryki po zbuntowaną księżniczkę, lecz nagle pewna zupełnie zwyczajna dziewczyna wyda mu się bardziej interesująca... Życie jak romans – popularna autorka romansów spotyka idealnego mężczyznę, chociaż dotąd wierzyła, że tacy pojawiają się jedynie na kartach jej powieści... Dom w Toskanii, Sekrety gwiazdy (DUO) – dwie opowieści potwierdzające trafność powiedzenia, że pozory często mylą! Życzę przyjemnej lektury! Grażyna Ordęga Harlequin. Każda chwila może być niezwykła. Czekamy na listy. Nasz adres: Arlekin – Wydawnictwo Harlequin Enterprises sp. z o.o. 00-975 Warszawa 12, skrytka pocztowa 21 Barbara McMahon Potęga uczuć Toronto • Nowy Jork • Londyn Amsterdam • Ateny • Budapeszt • Hamburg Madryt • Mediolan • Paryż Sydney • Sztokholm • Tokio • Warszawa Tytuł oryginału: Pregnant: Father Needed Pierwsze wydanie: Harlequin Mills Boon Limited, 2005 Redaktor serii: Grażyna Ordęga Opracowanie redakcyjne: Władysław Ordęga Korekta: Ewa Popławska, Władysław Ordęga © 2004 by Barbara McMahon © for the Polish edition by Arlekin – Wydawnictwo Harlequin Enterprises sp. z o.o., Warszawa 2007 Wszystkie prawa zastrzeżone, łącznie z prawem reprodukcji części lub całości dzieła w jakiejkolwiek formie. Wydanie niniejsze zostało opublikowane w porozumieniu z Harlequin Enterprises II B.V. Wszystkie postacie w tej książce są kcyjne. Jakiekolwiek podobieństwo do osób rzeczywistych – żywych czy umarłych – jest całkowicie przypadkowe. Znak rmowy Wydawnictwa Harlequin i znak serii Harlequin Romans są zastrzeżone. Arlekin – Wydawnictwo Harlequin Enterprises sp. z o.o. 00-975 Warszawa, ul. Rakowiecka 4 Skład i łamanie: Studio Q, Warszawa Printed in Spain by Litogra a Roses, Barcelona ISBN 978-83-238-3064-1 Indeks 360325 ROMANS – 890 PROLOG Amber Woodworth usiadła z przodu niewielkiego koś- cioła, starając się nie słyszeć słów, które wypowiadał pastor. Utkwiła wzrok w udekorowanej * agami trumnie. W środ- ku leżało ciało jej męża. Byli małżeństwem zaledwie trzy miesiące. Nadal nie mogła uwierzyć w to, co się wydarzy- ło. Jimmy zadzwonił do niej, porozmawiali z sobą chwi- lę, a trzy dni później już nie żył. Ich małżeństwo nawet na dobre się nie zaczęło. Nigdy już nie zrealizują planów, ja- kie wspólnie snuli. Po policzkach znów popłynęły jej łzy. Nabrała głęboko powietrza. Musi wytrzymać jeszcze trochę, potem pojedzie do swojego mieszkania i nie będzie już musiała powstrzy- mywać płaczu. Matka uścisnęła jej rękę. Amber chciała się do niej uśmiechnąć, ale wyszedł z tego tylko jakiś grymas. Sara i jej nowy mąż, Matt, bardzo ją wspierali. Mogła na nich li- czyć w każdej sytuacji, ale nie zmieniało to faktu, że będzie musiała dalej żyć sama na własny rachunek. Nie, nie całkiem sama. Do tej pory tylko matka i Matt znali jej sekret. Nawet Jimmy nie dowiedział się o tym, że w listopadzie miał zo- stać ojcem. Spojrzała na Sarę. Ona też była w ciąży. Przedziwna sy- 6 Barbara McMahon tuacja. Będą rodzić w tym samym czasie. Zostanie matką, a jednocześnie zyska brata lub siostrę. Życie jest pełne nie- spodzianek. Gdy pastor skończył mówić i organista zaintonował hymn, rozległ się cichy płacz matki Jimmy’ego. Amber wie- działa, że Virginia Woodworth do końca swoich dni będzie rozpaczać po śmierci syna. Była mu całkowicie oddana, tak naprawdę był całym jej życiem. Nieustannie wtrącała się w małżeństwo Jimmy’ego, pra- wie codziennie wpadała do małego mieszkanka syna i sy- nowej. Amber czasami podejrzewała, że Jimmy został za- wodowym żołnierzem po to tylko, by uwolnić się spod kurateli matki. Nie powinna tak myśleć. Był bardzo zaangażowany w swoją pracę. Ona jej nie lubiła, gdyż pochłaniała zbyt wiele czasu. Żałowała każdej minuty, którą spędzał w bazie zamiast z nią. Gdyby wiedzieli, że pozostało im tak niewie- le czasu, czy wykorzystaliby go inaczej? Drogę na cmentarz odbyła jak we śnie. Kiedy rozległy się wystrzały armatnie, nie zdołała powstrzymać łez. Nigdy już nie zobaczy Jimmy’ego. Nigdy się z nim nie roześmie- je ani nie będzie planować wspaniałej przyszłości. Kochała go, odkąd skończyła piętnaście lat. Teraz miała niespełna dwadzieścia. Była pewna, że resztę życia spędzą razem. Podszedł do niej żołnierz i z poważną miną podał zło- żoną na pół * agę. – Dla dobra naszej ojczyzny – powiedział cicho. Przycisnęła sztandar do piersi. W przyszłym miesiącu skończy dwadzieścia lat i już jest wdową. Jak będzie żyć bez człowieka, który miał otoczyć ją opieką i zapewnić bezpieczeństwo aż do późnej starości? Potęga uczuć 7 – Och, to ja powinnam dostać tę * agę – dobiegł ją głoś- ny szept Virginii. – Był moim synem znacznie dłużej niż jej mężem. Mąż starał się ją uciszyć, ale bez powodzenia. Skonsternowana Amber spojrzała na swoją matkę. – Mam jej ją dać? Sara łagodnie spojrzała na córkę. – Zachowaj ją dla waszego dziecka. ROZDZIAŁ PIERWSZY Lipiec w San Francisco to naprawdę cudowna pora. Amber usiadła na ławce w parku i popatrzyła na lśniący w oddali ocean. Z zachodu wiał lekki wiatr, czyniąc upał zupełnie znośnym. Czuła się, jakby budziła się z hibernacji. W pewnym sensie była to prawda. Śmierć Jimmy’ego była tak niespodziewana, że Amber przez długi czas nie potra- ła otrząsnąć się z szoku i patrzyła na świat jakby przez mgłę. Ostatnio jednak zaczęła dostrzegać wokół siebie róż- ne rzeczy, których wcześniej nie zauważała. Na przykład tego człowieka, który uprawiał jogging. W parku były różne urządzenia do ćwiczeń i wielu ludzi z nich korzystało. Naprzeciw niej stała żelazna drabinka i łańcuchy do wspinania. Tego mężczyznę widziała nie pierwszy raz. Przychodził tu regularnie co drugi dzień, zawsze o tej samej porze. Za- częła się zastanawiać, czy robiła sobie przerwę właśnie ze względu na niego, czy też jej wizyty w parku zbiegały się z jego obecnością zupełnie przypadkowo. Patrzyła, jak mężczyzna zatrzymuje się przy drabinkach i zaczyna podciągać się na rękach. Był bardzo umięśniony, zdawać się mogło, że wykonuje te ćwiczenia bez najmniej- szego wysiłku. Jego opalona skóra była lekko pokryta potem, choć nie Potęga uczuć 9 sprawiał wrażenia zmęczonego. Podciągnął się dwadzieś- cia pięć razy, po czym spojrzał na nią. Podniósł rękę w ge- ście pozdrowienia i pobiegł w swoją stronę. Amber wypuściła powietrze, które mimowolnie po- wstrzymywała. Z taką gurą mógłby być modelem. Opowiedziała o nim swojej przyjaciółce Bets, która koniecznie chciała przyjść z nią do parku, ale Amber nie miała zamiaru z ni- kim się dzielić nieznajomym. Fakt, że tak jej się podobał, wzbudzał w niej poczucie winy. Przecież niedawno straciła męża. Traktowała swo- je zainteresowanie w kategoriach czysto estetycznych, ale i tak miała z tego powodu wyrzuty sumienia. No, może było w tym ciut więcej niż czysto estetyczne doznania, ale tylko po to, aby udowodnić sobie samej, że, jak mówi mama, życie toczy się dalej. Dziesięć minut później, kiedy nieznajomy zniknął gdzieś w dali, wstała, żeby pójść do domu. Egzaminy mia- ła już za sobą, została studentką trzeciego roku. Zamierza- ła zrobić porządek w papierach i wyrzucić te, które już nie będą jej potrzebne. Potem musi uporządkować mieszkanie i zastanowić się, jak zorganizować dalsze życie. Mieszkanie, które zajmowała, będzie za małe, kiedy na świecie pojawi się dziecko. Choć matka bardzo ją do tego namawiała, nie chciała się wprowadzić do niej i jej męża. Sara i Matt pobrali się zaledwie kilka miesięcy temu i nie chciała im przeszkadzać. Poza tym w ich towarzystwie czułaby się niezręcznie. Byli w sobie tak zakochani, że nie mogła bez uczucia zazdrości patrzeć, jak Matt adoruje jej matkę i okazuje swoją miłość. Jimmy był inny, nie ujawniał wobec Amber swych uczuć, 10 Barbara McMahon w każdym razie nie w taki sposób, czego zresztą bardzo jej brakowało. Wyszła z parku i skręciła w stronę domu. Chodziła na spacery od czasu, gdy zrobiła się piękna pogoda. Nie pa- miętała, od kiedy zaczęła zwracać uwagę na biegającego mężczyznę. Kilka tygodni temu? Teraz z niecierpliwością wyczekiwała każdego nowego dnia, aby go zobaczyć i fan- tazjować o nim. Czy podobnie jak ona jest studentem? Wy- dawał jej się na to nieco za stary. A może pracował nocami i ćwiczył przed pójściem do pracy? Od śmierci męża minęło pięć miesięcy. Czyż żałoba nie powinna trwać rok? Naprawdę nie powinna oglądać się za innymi mężczyznami. Kiedy weszła do mieszkania, zadzwonił telefon. – Amber? – usłyszała w słuchawce głos Virginii Woodworth, jej teściowej. – Tak, to ja. – Opadła na sofę i zamknęła oczy. Znów ogarnęło ją poczucie winy. Nadal nie powiedziała Virgi- nii, że przed Gwiazdką zostanie babcią. Jej ciąża zaczynała już być widoczna, ale nie wiedzieć czemu, nie potra ła się zdobyć na to, aby powiedzieć o tym przyszłym dziadkom. – Gdzie byłaś? Dzwonię już trzeci raz. Chcieliśmy z Ja- mesem zaprosić cię na kolację. James chciałby porozma- wiać z tobą o uporządkowaniu pokoju Jimmy’ego. Ja uwa- żam, że jest na to zbyt wcześnie. Co o tym sądzisz? – Kiedy nadejdzie odpowiednia pora, na pewno będziesz o tym wiedziała – odparła po raz setny. Virginia zadawała jej to pytanie mniej więcej raz w tygodniu. Ona nie mia- ła tego problemu. Podczas krótkiego małżeństwa prawie wcale nie mieszkali z Jimmym razem, więc w jej mieszka- niu prawie nie było jego rzeczy. Potęga uczuć 11 Co to było za małżeństwo? – Ten pokój do niczego nie jest nam potrzebny. Myślę, że powinniśmy wszystko zostawić bez zmian. – On nigdy nie wróci – powiedziała miękko Amber. – Wiem o tym! – Głos Virginii załamał się. – Ale wciąż nie mogę uwierzyć, że moje dziecko nie żyje. Ona również z trudnością godziła się z faktem, że ni- gdy już nie zobaczy swojego męża. Przez ostatnie dwa la- ta widziała go raptem przez kilka tygodni, jeśli zsumować wszystkie krótkie spotkania. Jimmy się zmienił, podobnie jak ona. Po raz pierwszy przyszło jej do głowy, że ich decyzja o mał- żeństwie była zbyt pochopna. Matka mówiła to przed ślubem, ale wówczas nie chciała jej słuchać. Prosiła, żeby zaczekali ze ślubem do czasu, aż Jimmy skończy służbę. Jak wyglądałoby teraz jej życie, gdyby wówczas posłuchała matki? – Nie mogę dziś przyjechać, mam inne plany. Ale my- ślę, że powinniście jeszcze poczekać z tym pokojem. – Nie chciała stać pomiędzy Virginią a jej mężem i słuchać ich kłótni. Zazwyczaj brała stronę teścia, który w pragmatycz- ny sposób patrzył na świat, co oczywiście Virginia miała jej za złe. – Jakie plany? Amber westchnęła. Teściowa robiła się coraz bardziej zaborcza. Chciała spędzać z synową jak najwięcej czasu i rozmawiać o Jimmym, a teraz, kiedy rok akademicki się skończył i Amber miała mnóstwo wolnego czasu, stała się wprost nie do zniesienia. Dla niej życie skończyło się w dniu, w którym zginął jej syn. Oczekiwała, że Amber będzie zachowywać się po- dobnie. 12 Barbara McMahon Ona zaś starała się żyć dalej. Czy gdyby teściowa dowiedziała się o dziecku, stałaby się mniej natarczywa? – Virginio, mogłabym przyjść na kolację w sobotę. Od- powiada wam? Wtedy im powie. W piątek idzie do lekarza, więc będzie miała najświeższe wyniki. Może wiadomość o tym, że zo- stanie babcią, pomoże Virginii oderwać się od przeszłości i ruszyć wreszcie do przodu. – Naturalnie. Będziemy czekali na ciebie o szóstej. Amber odłożyła słuchawkę i spojrzała na stojącą na sto- le fotogra ę męża. – Twoja matka, Jimmy, doprowadza mnie do szału – mruknęła. Odpowiedziała jej cisza. W ostatnim czasie wciąż dręczyło ją poczucie winy. Po- winna rozpaczać jak Virginia, ale nie była w stanie. Tęskni- ła za Jimmym, ale nie odczuwała boleśnie braku jego obec- ności. W ciągu ostatnich lat nie byli tak nierozłączni jak w szkole średniej. On był w armii, a ona miała swoje życie. Ich ścieżki rzadko się krzyżowały. Położyła rękę na brzuchu. To przykre, że jej dziecko ni- gdy nie pozna swego taty. Podobnie było z nią, bo została sama z mamą, gdy miała trzy miesiące. Bardzo jej brako- wało ojca, szczególnie gdy dorastała, jednak nic nie mogła z tym zrobić. Jej dziecko przynajmniej będzie miało Matta i Jamesa. Ona nie miała nawet dziadków. Jej dziecko będzie się miało na kim wzorować, bo Matt był wspaniałym mężczyzną. To dobrze, bo nie miała za- miaru ponownie wychodzić za mąż, przynajmniej na razie. Jeśli kiedyś się na to zdecyduje, to jej mężem zostanie ktoś, Potęga uczuć 13 kto wykonuje bezpieczny zawód, na pewno nie będzie żoł- nierzem czy kierowcą rajdowym! Adam Carruthers zakończył swoją codzienną tra- sę. Ostatni przystanek miał na metalowej drabince, obok której zazwyczaj siedziała ta ładna blondynka. Pierwszy raz zauważył ją kilka tygodni temu. Przychodziła do par- ku każdego popołudnia o tej samej porze, postanowił za- tem dostosować do tego harmonogram swoich ćwiczeń. Pamiętał, jak się uśmiechnęła, kiedy pierwszy raz jej po- machał. Chciał z nią porozmawiać, ale trochę się krępował zawierać znajomość, mając na sobie szorty i przepoconą koszulkę. Musiała mieszkać w pobliżu, skoro tak często tu bywa- ła. Jego mieszkanie znajdowało się w starym budynku kil- ka przecznic dalej, blisko jednostki straży pożarnej, gdzie pracował, a jednocześnie niedaleko uniwersytetu. W jego domu mieszkało kilku studentów. Nie znał ich zbyt dobrze, gdyż przeprowadził się tu zaledwie miesiąc temu. Minął pustą ławkę z postanowieniem, że w piątek przyjdzie do parku, żeby porozmawiać z intrygującą nie- znajomą. W piątek Amber pojechała autobusem do Sary. Otwo- rzył jej Matt. – Jak się masz? – Uścisnął ją serdecznie. – Dobrze. A mama jak się czuje? – Doskonale. Ma mnóstwo energii, mogłaby przenosić góry. Amber uśmiechnęła się. Matt bardzo bał się o żonę i dziecko. Miał towarzyszyć im obu podczas wizyty u leka- 14 Barbara McMahon rza. Chodziły do tego samego i tak ustalały wizyty, by od- bywały się tego samego dnia. – Witaj, skarbie. – Sara ucałowała ją w policzek. – Mam nadzieję, że zbytnio się nie grzebałam. – Spojrzała na mę- ża z czułością. Amber odwróciła wzrok. Zazdrościła matce, choć jed- nocześnie cieszyła się, że wreszcie jest szczęśliwa. Zasłu- żyła na to po wielu latach samotności. Ona też pragnęła takiego szczęścia. Być z kimś, kto jest jej bliski i oddany. Kilka tygodni spędzonych z Jimmym nie mogły wystar- czyć na resztę życia. – Chcieliśmy po wizycie u lekarza iść na lunch. Masz ochotę pójść z nami? – Dziękuję, ale chyba wrócę do siebie. – Gdyby przysta- ła na ich propozycję, nie zdążyłaby do parku, a to by ozna- czało, że zobaczyłaby przystojnego nieznajomego dopiero w niedzielę. – W takim razie odwieziemy cię do domu – oznajmił Matt. – Nie będziesz musiała jechać autobusem. – Dobrze. Sama się z siebie podśmiewała, że te spotkania mają dla niej takie znaczenie, ale tak dawno już niczego nie pragnę- ła, więc uznała, że to dobry znak. Będzie musiała porozmawiać z Bets. Nie była pewna, czy chce, aby matka wiedziała, że chodzi do parku przy- glądać się nieznajomemu mężczyźnie. – Jutro zamierzam powiedzieć o dziecku Virginii i Jame- sowi – powiedziała, kiedy znaleźli się w samochodzie. Był to minivan, którego Matt kupił Sarze, bo jego sportowy sa- mochód był za mały dla rodziny z małym dzieckiem. – Będą zaskoczeni. Virginia będzie miała ci za złe, że nie
Pobierz darmowy fragment (pdf)

Gdzie kupić całą publikację:

Potęga uczuć
Autor:

Opinie na temat publikacji:


Inne popularne pozycje z tej kategorii:


Czytaj również:


Prowadzisz stronę lub blog? Wstaw link do fragmentu tej książki i współpracuj z Cyfroteką: