Cyfroteka.pl

klikaj i czytaj online

Cyfro
Czytomierz
00260 005813 13102865 na godz. na dobę w sumie
Powrót do Grecji - ebook/pdf
Powrót do Grecji - ebook/pdf
Autor: Liczba stron: 156
Wydawca: Harlequin Polska Język publikacji: polski
ISBN: 9788323876168 Data wydania:
Lektor:
Kategoria: ebooki >> romans
Porównaj ceny (książka, ebook, audiobook).

Nadzieje Helen Shaw na udany pobyt na greckiej wyspie Santoros rozwiewają się w chwili, gdy prom przybija do portu. Na nadbrzeżu zauważa bowiem miejscowego potentata, Milosa Stephanidesa. Wiele lat wcześniej przeżyli wspólnie namiętną przygodę, lecz Helen opuściła Milosa, odkrywszy jego nieuczciwość..

Znajdź podobne książki Ostatnio czytane w tej kategorii

Darmowy fragment publikacji:

dla ka(cid:380)dej kobiety, ka(cid:380)dego dnia(cid:8230) Wi(cid:281)cej informacji znajdziesz na www.harlequin.com.pl Anne Mather Powrót do Grecji Tłumaczyła Urszula Grabowska Droga Czytelniczko! Witam serdecznie w maju. Wiosna w pełni, więc na pewno planujesz jakiś wyjazd na weekend. Moz˙e weźmiesz ze sobą jedną z ksiąz˙ek z serii Światowe Z˙ycie? Oto pełna oferta: Powrót do Grecji – opowieść o niespełnionej miłości, która odradza się po latach... Kobieta w masce – historia uczucia, które połączyło Lię i Setha na balu maskowym w Paryz˙u... Miodowy miesiąc w Paryz˙u i Z˙ycie jak teatr (Światowe Z˙ycie Duo) – dwie historie o miłości i... duz˙ych pieniądzach. Zapraszam do lektury Małgorzata Pogoda Harlequin. Kaz˙da chwila moz˙e być niezwykła. Czekamy na listy! Nasz adres: Arlekin – Wydawnictwo Harlequin Enterprises Sp. z o.o. 00-975 Warszawa 12, skrytka pocztowa 21 Anne Mather Powrót do Grecji Toronto · Nowy Jork · Londyn Amsterdam · Ateny · Budapeszt · Hamburg Madryt · Mediolan · Paryż Sydney · Sztokholm · Tokio · Warszawa Tytuł oryginału: Sleeping with a Stranger Pierwsze wydanie: Harlequin Presents, 2005 Redaktor serii: Małgorzata Pogoda Opracowanie redakcyjne: Helena Burska Korekta: Zofia Firek ã 2005 by Anne Mather ã for the Polish edition by Arlekin – Wydawnictwo Harlequin Enterprises sp. z o.o., Warszawa 2007 Wszystkie prawa zastrzez˙one, łącznie z prawem reprodukcji części lub całości dzieła w jakiejkolwiek formie. Wydanie niniejsze zostało opublikowane w porozumieniu z Harlequin Enterprises II B.V. Wszystkie postacie w tej ksiąz˙ce są fikcyjne. Jakiekolwiek podobieństwo do osób rzeczywistych – z˙ywych lub umarłych – jest całkowicie przypadkowe. Znak firmowy Wydawnictwa Harlequin i znak serii Harlequin Światowe Z˙ycie są zastrzez˙one. Arlekin – Wydawnictwo Harlequin Enterprises sp. z o.o. 00-975 Warszawa, ul. Rakowiecka 4 Skład i łamanie: COMPTEXTÒ, Warszawa Printed in Spain by Litografia Roses, Barcelona ISBN 978-83-238-5012-0 Indeks 389994 ŚWIATOWE Z˙YCIE – 64 ROZDZIAŁ PIERWSZY Zobaczył ją natychmiast, kiedy tylko prom wszedł do portu w Santoros. Helen stała oparta o barierkę i Milos musiał przyznać, z˙e nadal jest ona wyjątkowo piękną kobietą. Na sam jej widok ściskało go w z˙ołądku i czuł się coraz bardziej spięty. Chociaz˙ łączył ich tylko krótki epizod, który zdarzył się i zakończył ponad czternaście lat temu, to jednak obecność tej kobiety wciąz˙ wzbu- dzała w nim silne emocje. Theos, czy coś z nim było nie tak? Przeciez˙ od czasu tej bezsensownej przygody zdąz˙yła zostać z˙oną i mat- ką, a takz˙e owdowieć. Juz˙ dawno powinien był wybić ją sobie z głowy, wmawiał sobie nawet, z˙e rzeczywiś- cie tak jest. Helen wyglądała na zmęczoną, co zresztą po tak długiej podróz˙y byłoby całkiem zrozumiałe. W kaz˙dym razie była juz˙ tutaj, a więc Sam – jej ojciec – miał powód do radości. Od kiedy Helen przyjęła jego zaproszenie, nie mówił prawie o niczym innym. Milos był przekonany, z˙e Sam powita ją w por- cie osobiście, lecz ten poprosił go, by zrobił to za niego. Uwaz˙ał, z˙e dzięki spotkaniu przed laty w Lon- dynie, Milosowi będzie łatwiej nawiązać z Helen pierwszy kontakt. 6 ANNE MATHER Gdyby jednak wiedział, jak sprawy wyglądały na- prawdę! Sam był bardzo przejęty tą wizytą; ostatni raz widział córkę ponad szesnaście lat temu i to takz˙e w niezbyt sprzyjających okolicznościach. Jak twier- dził, jego pierwsza z˙ona zrobiła wszystko, aby Helen znała tylko jedną wersję wydarzeń. Wydarzeń, które w konsekwencji sprawiły, z˙e rozczarowany Sam na- wiązał romans z przystojną, smagłą Greczynką, którą poznał podczas pobytu słuz˙bowego w Atenach, a na- stępnie wziął z nią ślub. Kiedy w niespełna dwa lata później Milos poznał Helen, wciąz˙ była bardzo wrogo usposobiona do ojca. Z całą bezwzględnością i naiwnym, młodzieńczym idealizmem nie mogła mu darować, z˙e zdradził jej matkę. Milos musiał tez˙ przyznać, z˙e była nad wyraz wraz˙liwa i podatna na zranienie. A on to wykorzystał. I nie miało to juz˙ z˙adnego związku z Samem, dotyczy- ło wyłącznie jego. Próbował usprawiedliwiać się sam przed sobą, z˙e dziewczyna była więcej niz˙ chętna, lecz kiedy wrócił do Grecji, ogarnęło go spóźnione poczucie winy. Ni- komu nie powiedział, co zdarzyło się podczas po- dróz˙y, nawet własnej rodzinie, a tym bardziej Samowi, czy Mai, jego drugiej z˙onie. Miał poczucie, z˙e zawiódł zaufanie przyjaciela, lecz jeszcze gorsze było to, z˙e w pewnym sensie zawiódł siebie. Z chmurną miną patrzył teraz, jak prom powoli zbliz˙a się do nadbrzez˙a i wciąz˙ rozpamiętywał, co zdarzyło się czternaście lat temu. Problem polegał na POWRÓT DO GRECJI 7 tym, z˙e jego małz˙eństwo – zaaranz˙owane przez ojca, wbrew woli Milosa – akurat się rozpadało. Chciał się od tego oderwać, potrzebował zapomnienia. I akurat wtedy musiała pojawić się Helen, pomyślał z goryczą. Zaraz potem uciekła, tym samym dając dowód, jak bardzo była niedojrzała. Oczywiście, nigdy by nie przypuszczał, z˙e kiedyko- lwiek znajdzie się w takiej sytuacji jak teraz. Nie spodziewał się, z˙e Helen kiedykolwiek nawiąz˙e sto- sunki rodzinne z Samem i z Mayą, co stwarzałoby okazję do ponownego spotkania takz˙e i z nim. I oto, ku jego zaskoczeniu, Sam oświadczył które- goś dnia, z˙e Helen wraz z córką mają spędzić wakacje na Santoros. Wyjaśnił mu, z˙e Helen niecały rok temu straciła męz˙a, a list kondolencyjny, który do niej napisał, pomógł zburzyć mur istniejący między nimi przez te wszystkie lata. Ktoś bardziej cyniczny mógłby się zastanawiać, jakie znaczenie miał tu fakt, z˙e Sam zdąz˙ył w tym czasie dorobić się pokaźnej fortuny. Czy nie to właśnie wpłynęło na zmianę nastawienia jego córki? Jako skromny importer win nie miał, co prawda, szczegól- nego doświadczenia w uprawie winorośli, lecz mał- z˙eństwo z Mayą i przejęcie podupadłej winnicy nale- z˙ącej do jej rodziny uczyniły z niego zamoz˙nego człowieka. W ciągu ostatnich dziesięciu lat winnica znana jako Ambeli Kouros w jego rękach rozkwitła, a Sam Campbell stał się ogólnie szanowanym obywa- telem wyspy. Kiedy prom przybijał juz˙ do nadbrzez˙a, u boku 8 ANNE MATHER Helen, przy barierce, pojawiła się dziewczyna, która właśnie przepchnęła się do niej przez tłum pasaz˙erów. Miała na sobie czarny T-shirt upstrzony jakimiś napi- sami i czarne workowate spodnie. Juz˙ na pierwszy rzut oka widać było, z˙e nie nalez˙y do gości, jakich by tutaj szczególnie oczekiwano. Czarna szminka na ustach, włosy wysmarowane jakimś zielonym z˙elem i uszy gęsto nakłute kolczykami dopełniały całości. Stanowi- ła zupełne przeciwieństwo Helen. Skata, pomyślał i czekał, z˙e dziewczyna dołączy zaraz do grupy hałaśliwych nastolatków, którzy z ple- cakami zmierzali juz˙ w stronę wyjścia. W podobnych chwilach Milos z˙ałował, z˙e to nie cała wyspa nalez˙y do jego rodziny, a jedynie spora jej część. Podczas kiedy z nadbrzez˙a dołączono do promu drewniany pomost i tłum ludzi na pokładzie zaczął się przerzedzać, Milos zauwaz˙ył, z˙e dziewczyna o zielo- nych włosach mówi coś do Helen. Nie mógł oczywiś- cie tego usłyszeć, lecz odniósł wraz˙enie, z˙e nie jest to nic miłego. Nastąpiła gwałtowna wymiana zdań, po czym obie wmieszały się w strumień wysiadających. Milos gwizdnął przez zęby. Za wszelką cenę starał się sobie wmówić, z˙e w po- dróz˙y zawiera się przeróz˙ne, zupełnie nieprawdopodob- ne znajomości i z˙e to wyzywające stworzenie nie moz˙e być córką Helen. One tymczasem schodziły juz˙ po pomoście. Helen mocno zarumieniona, co przy jej zbyt ciepłym jak na tutejszy klimat ubraniu, mogło wynikać i z innych przyczyn. Miała teraz krótkie włosy, stwierdził z nagłym POWRÓT DO GRECJI 9 ukłuciem w sercu, była jednak równie szczupła i ślicz- na jak dawniej. Czy go pozna? Przeciez˙ minęło juz˙ czternaście lat, odkąd się widzieli. A moz˙e tylko się łudził, z˙e Helen pamięta go tak dobrze jak on ją. W tym momencie spotkali się wzrokiem. Z przeję- cia zaparło mu dech. Theos, pamiętała go, az˙ za dobrze. Inaczej skąd w jej wzroku wzięłoby się tyle lęku pomieszanego z nienawiścią? – Kto to jest? Nic nie uszło wzroku Melissy, a tamten człowiek wyraźnie przykuł uwagę Helen. – O kogo ci chodzi? – zapytała Helen z udanym zdziwieniem. – O tamtego faceta; zobacz, jak się na nas gapi – odparła Melissa obojętnie. – Chodźmy, mamo. Prze- ciez˙ to chyba nie jest twój ojciec, prawda? – Raczej nie. – Helen zaśmiała się nerwowo. – On nazywa się Milos Stephanides. Pewnie twój dziadek wysłał go po nas. – Taaak? Melissa uniosła ciemne brwi i w tym momencie stała się tak podobna do swego ojca, z˙e Helen poczuła bolesne ukłucie w sercu. – W takim razie skąd go znasz? – zapytała. – Och... poznałam go wiele lat temu... Kiedyś, będąc w Anglii, odwiedził nas na prośbę twojego dziadka. To... to było oczywiście jeszcze przed twoim urodzeniem. – I on cię jeszcze pamięta? – zastanowiła się 10 ANNE MATHER Melissa. – Co się wtedy wydarzyło? Nie mów mi, z˙e moja matka sztywniaczka zabujała się w greckim robotniku! – Nie! Helen rozejrzała się, czy nikt nie słyszał, co wyga- duje jej córka. – A poza tym, o ile wiem, on nie jest robotnikiem. Po prostu pracuje u twojego dziadka. – No, a co takiego robi na farmie? – nie ustępowała Melissa. – To nie jest farma. – Dobra, nie chcesz mi powiedzieć, to nie – parsk- nęła dziewczyna lekcewaz˙ąco. Nie było jednak czasu, z˙eby dalej rozwijać temat. Stały juz˙ na nadbrzez˙u, a Milos zbliz˙ał się do nich szybkim krokiem. Miał na sobie luźną, rozpiętą na piersi koszulę i czarne, obcisłe dz˙insy, uwydatniające jego wąskie biodra i mocne, muskularne nogi. Dos- konale wygląda, przeszło jej przez myśl. Ciemno- włosy, zabójczo przystojny, a zarazem tak boleśnie znajomy. Jego postać przez te wszystkie lata wypeł- niała jej sny. Zapragnęła natychmiast zawrócić na prom i moz˙e nawet by to zrobiła, gdyby nie Melissa, która, ciągnąc za sobą walizkę na kółkach, prawie deptała jej po piętach. Musiała jakoś sprostać sytuacji, nie miała wyboru. Jadąc tu, wiedziała oczywiście, z˙e ryzykuje takie spotkanie, skąd jednak miała przypuszczać, z˙e Milos będzie pierwszym człowiekiem, którego spot- kają na Santoros? Teraz pozostawało jej tylko udowodnić temu zaro- POWRÓT DO GRECJI 11 zumiałemu cudzoziemcowi, z˙e juz˙ dawno wywietrzał jej z głowy i z˙e ułoz˙yła sobie z˙ycie. Nie pomagał jej w tym fakt, z˙e mimo wysokich obcasów, które nosiła dla większej pewności siebie, nadal musiała zadzierać głowę, z˙eby na niego spoj- rzeć. Az˙ zbyt dotkliwie przypominało to dawne czasy. Juz˙ myślała, z˙e nie podoła, lecz w ostatniej chwili odzyskała panowanie nad sobą i powiedziała: – Cześć, Milos. Jak to miło, z˙e przyjechałeś nas powitać. Czy przysłał cię mój ojciec? – Nikt mnie nie przysłał – powiedział dumnie, z akcentem, który tak dobrze pamiętała. – Nie jestem przesyłką pocztową. Helen zacisnęła usta; powitanie nie wypadło zbyt szczęśliwie. Rzeczywiście, nie jesteś, pomyślała ponu- ro. Jesteś znacznie bardziej niebezpieczny. – Wiesz, o czym myślę – powiedziała. – Czy mój ojciec jest tu z tobą? – Nie. – Milos natychmiast odebrał jej tę nadzieję. – Miałaś dobrą podróz˙? – Chyba z˙artujesz! – odpowiedziała za nią Melissa, lecz on to zignorował. – To twoja córka? – zapytał. – Tak mi się zdawało, z˙e miała z tobą przyjechać. – Tak, jestem jej córką – ogłosiła Melissa, z wyraź- ną obrazą w głosie. – A ty kim jesteś? Szoferem mojego dziadka? – Nie, waszym – odpowiedział Milos z niezmie- nionym wyrazem twarzy, lecz Helen czuła, z˙e momen- talnie zesztywniał. – Czy to jest cały wasz bagaz˙? – Tak. 12 ANNE MATHER Czuła się coraz bardziej nieswojo. Wystarczająco trudno było spotkać się z człowiekiem, który jej kiedyś zupełnie zawrócił w głowie, a teraz jeszcze na dodatek musiała wstydzić się za córkę. Morderczym spojrze- niem próbowała przywołać Melissę do porządku. – Czy daleko jest stąd do Aghios Petros? – za- pytała. – Nie bardzo – odparł Milos, chwytając jej waliz- kę. – Proszę za mną. – Czy nie powinieneś powiedzieć: ilthateh sto San- toros? – zapytała Melissa, niezraz˙ona zakłopotaniem matki. – To znaczy: witajcie na Santoros – dodała pod adresem Helen. – Prawda? Milos zerknął na nią, lecz jeśli spodziewała się, z˙e go to rozzłości, to się zawiodła. – Miło mi, z˙e chcesz się uczyć mojego języka – rzekł spokojnie. – Then to ixera. – Tak. Melissa była skonsternowana, ale zaraz wcisnęła swój grecki samouczek do kieszeni spodni i przybrała zwykły, nonszalancki wyraz twarzy. – Właściwie to wcale mi nie zalez˙y na nauce greckiego – rzuciła niegrzecznie. – Lepiej ruszmy się stąd. Muszę się wysikać. Helen zacisnęła zęby. Bała się nawet pomyśleć, co Milos moz˙e sądzić o niej jako o matce. Przy nadbrzez˙u tymczasem zrobiło się prawie pus- to, pracowali tylko bagaz˙owi, wydobywający towar z ładowni statku. Z˙ar lał się z nieba i Helen z˙ałowała, z˙e jest tak grubo ubrana; nie oczekiwała takiego upału. POWRÓT DO GRECJI 13 Milos przerwał milczenie, jakby chciał ją pocie- szyć. – Ojciec nie moz˙e juz˙ się ciebie doczekać. A mój samochód stoi tam – dodał. – Ja tez˙ nie mogę się doczekać, z˙eby go zobaczyć – odpowiedziała Helen, z trudem dotrzymując mu kroku. – Czy jest bardzo chory? Milos przystanął i spojrzał na nią ze zdumieniem. – Jest zdrowy jak ryba – powiedział. – Oczywiście, z pewną poprawką na jego wiek. Z przykrością dowie- działem się o wypadku twojego męz˙a – dodał sztywno. Helen nie miała ochoty rozmawiać z nim o Richar- dzie. Zastanawiała się, co by tu powiedzieć, az˙ przy- szło jej do głowy, jak najlepiej zareplikować. – A jak ma się twoja z˙ona? Wzdrygnął się mimo woli. – Jesteśmy rozwiedzeni – rzucił sucho, najwyraź- niej mając jej za złe to pytanie. – Twój mąz˙... musiał być bardzo młody, kiedy zginął? – Tak... – Oczywiście był wtedy naćpany – wpadła jej w słowo Melissa, która miała juz˙ dość tego, z˙e ją ignorują. I zanim jeszcze któreś z dorosłych zdąz˙yło zareagować, wrzasnęła: – O raju! To twój wóz? Ekstra! Helen rzuciła Milosowi rozpaczliwe spojrzenie i omal nie zapadła się pod ziemię ze wstydu. Doskona- le mogła sobie wyobrazić, co w tej chwili pomyślał. Na pewno zastanawiał się, czyje geny mogły wyproduko- wać takiego potwora. Nie mogła zrzucić winy na Richarda i jego przedwczesny zgon, bo na długo przedtem stracili kontrolę nad Melissą. 14 ANNE MATHER Milos bez słowa otworzył drzwi eleganckiego mer- cedesa i sucho nakazał, z˙eby dziewczyna usiadła na tylnym siedzeniu. Jak moz˙na było przewidzieć, Melissa natychmiast zareagowała na jego ton i wcale nie zamierzała spełnić polecenia. Wyzywającym ruchem oparła się o samo- chód. – Do kogo ty mówisz, Milos? – odezwała się arogancko. – Nie będziesz mi rozkazywał, nie jestem twoją córką. Przez moment na jego twarzy malowała się wściek- łość. Pomyślał zapewne, z˙e jego córka nie waz˙yłaby się tak zachowywać. Gdyby tylko wiedział... Zaraz się jednak opanował i powtórzył jeszcze raz, z˙e ma wsiadać, a Melissa w końcu usłuchała i klnąc pod nosem, wgramoliła się razem z plecakiem na tylne siedzenie. – I co? Zadowoleni? – zapytała, kiedy Helen, do- prowadzona niemal do ostateczności, usiadła przed nią w samochodzie. Nie był to jednak czas na dalsze sprzeczki. Helen zdawała sobie sprawę z niebezpieczeństw, jakie łączy- ły się z Milosem i z faktem, z˙e ukrywała przed nim prawdę. Ten dzień, po bezsennej nocy na promie, źle się zaczął, a teraz nagle zrobiło się jeszcze gorzej. Kiedy Milos wreszcie usiadł koło niej za kierow- nicą, zauwaz˙yła, z˙e i on był mocno spięty. Czyz˙by dostrzegł coś w wyglądzie i w sposobie mówienia Melissy, co dało mu powód do zastanowienia? O Boz˙e, a jeśli zaczął coś podejrzewać?
Pobierz darmowy fragment (pdf)

Gdzie kupić całą publikację:

Powrót do Grecji
Autor:

Opinie na temat publikacji:


Inne popularne pozycje z tej kategorii:


Czytaj również:


Prowadzisz stronę lub blog? Wstaw link do fragmentu tej książki i współpracuj z Cyfroteką: