Cyfroteka.pl

klikaj i czytaj online

Cyfro
Czytomierz
00141 005451 13254345 na godz. na dobę w sumie
Prawa sukcesu według Napoleona Hilla. Zasady samodoskonalenia - książka
Prawa sukcesu według Napoleona Hilla. Zasady samodoskonalenia - książka
Autor: Liczba stron: 288
Wydawca: Onepress Język publikacji: polski
ISBN: 978-83-246-2992-3 Data wydania:
Lektor:
Kategoria: ebooki >> poradniki >> twoja kariera
Porównaj ceny (książka, ebook, audiobook).

Potęga rozwoju osobistego

Zasady psychologii sukcesu w działaniu

Na początku było słowo. I to nie byle jakie - słowo autorstwa Napoleona Hilla. Później pojawiło się wielu naśladowców, tworzących poradniki na temat osiągania sukcesu, jednak żaden nie jest w stanie dorównać mistrzowi, którego książki do dziś imponują oryginalnością, aktualnością i uniwersalizmem.

Nigdy wcześniej dzieło Hilla nie ukazało się w tak pełnej i aktualnej postaci, jak w niniejszym wydaniu. Książka Prawa sukcesu według Napoleona Hilla. Zasady samodoskonalenia łączy najnowsze teorie zarządzania z klasycznymi zasadami sukcesu Napoleona Hilla. To niepowtarzalna okazja, by zestawić klasyczne techniki świadomego osiągania sukcesu z takimi współczesnymi koncepcjami, jak inteligencja emocjonalna czy kreatywna wizualizacja.

Poznaj cztery złote prawa sukcesu na drodze do samodoskonalenia:

I. Superumysł
Pierwsze prawo musisz poznać, by przygotować się psychicznie i emocjonalnie na sukces, który wkrótce stanie się Twoim udziałem. To prawo leżące u podstaw wszystkich pozostałych. Pozwoli Ci przyswoić niezbędną wiedzę, wskaże drogę do naturalnej harmonii oraz pomoże Ci pozbyć się wszelkich blokujących Cię ograniczeń.

II. Określony główny cel
Drugie prawo nauczy Cię precyzować życiowe cele i pokaże, jak postępować, by je osiągnąć. Pomoże zajrzeć w głąb siebie, byś mógł jasno określić, co jest dla Ciebie najlepsze; pokaże Ci również siłę działania skutecznej autosugestii na drodze do sukcesu.

III. Pewność siebie
Trzecie prawo pomoże Ci zapanować nad sześcioma blokującymi lękami: krytyką, utratą miłości, chorobą, ubóstwem, starością oraz śmiercią. Pokaże Ci, jak nie poddawać się nawet w najtrudniejszych życiowych sytuacjach, jak zachować spokój ducha, jak śmiało i pewnie iść do przodu z umiejętnością pokonywania najtrudniejszych przeszkód.

IV. Nawyk oszczędzania
Czwarte prawo zawiera wiedzę na temat tego, jak zarządzać pieniędzmi, by móc czuć się pewnie i bezpiecznie, nie obawiając się recesji, kryzysów oraz nagłych i niespodziewanych wydatków. Udowadnia, że umiejętne zarządzanie własnymi dochodami może stać się źródłem Twojej prawdziwej potęgi osobistej.



Poznaj wszystkie PRAWA, które prowadzą do SUKCESU.



Napoleon Hill (ur. 26 października 1883, zm. 8 listopada 1970) - amerykański pisarz, prekursor nowoczesnego rodzaju pisarstwa znanego jako literatura osobistego sukcesu. Jego najsławniejsze dzieło, Think and Grow Rich, (Myśl i bogać się) jest jednym z bestsellerów wszech czasów. Prace Hilla poświęcone były badaniu mocy własnych przekonań i ich roli w odniesieniu sukcesu w życiu. Jego słynne motto brzmi:

'Co umysł ludzki potrafi wymyślić i w co uwierzy, tego potrafi także dokonać.'
Znajdź podobne książki Ostatnio czytane w tej kategorii

Darmowy fragment publikacji:

IDŹ DO:  Spis treści  Przykładowy rozdział KATALOG KSIĄŻEK:  Katalog online  Bestsellery  Nowe książki  Zapowiedzi CENNIK I INFORMACJE:  Zamów informacje o nowościach  Zamów cennik CZYTELNIA:  Fragmenty książek online Do koszyka Do przechowalni Nowość Promocja Onepress.pl Helion SA ul. Kościuszki 1c 44-100 Gliwice tel. 32 230 98 63 e-mail: onepress@onepress.pl redakcja: redakcjawww@onepress.pl informacje: o księgarni onepress.pl Prawa sukcesu według Napoleona Hilla. Zasady samodoskonalenia Autor: Napoleon Hill Tłumaczenie: Marcin Kowalczyk ISBN: 978-83-246-2992-3 Tytuł oryginału: Law of Success: The 21st-Century Edition: Revised and Updated (TOM I) Format: 158 × 235, stron: 288 Potęga rozwoju osobistego • Superumysł – zacznij planować swój sukces • Określony główny cel – ustalaj swoje zasady i trzymaj się ich • Pewność siebie – uwolnij swoją wewnętrzną siłę • Nawyk oszczędzania – poznaj prawdziwe źródło potęgi osobistej Zasady psychologii sukcesu w działaniu Na początku było słowo. I to nie byle jakie — słowo autorstwa Napoleona Hilla. Później pojawiło się wielu naśladowców, tworzących poradniki na temat osiągania sukcesu, jednak żaden nie jest w stanie dorównać mistrzowi, którego książki do dziś imponują oryginalnością, aktualnością i uniwersalizmem. Nigdy wcześniej dzieło Hilla nie ukazało się w tak pełnej i aktualnej postaci, jak w niniejszym wydaniu. Książka Prawa sukcesu według Napoleona Hilla. Zasady samodoskonalenia łączy najnowsze teorie zarządzania z klasycznymi zasadami sukcesu Napoleona Hilla. To niepowtarzalna okazja, by zestawić klasyczne techniki świadomego osiągania sukcesu z takimi współczesnymi koncepcjami, jak inteligencja emocjonalna czy kreatywna wizualizacja. Poznaj cztery złote prawa sukcesu na drodze do samodoskonalenia: I. Superumysł Pierwsze prawo musisz poznać, by przygotować się psychicznie i emocjonalnie na sukces, który wkrótce stanie się Twoim udziałem. To prawo leżące u podstaw wszystkich pozostałych. Pozwoli Ci przyswoić niezbędną wiedzę, wskaże drogę do naturalnej harmonii oraz pomoże Ci pozbyć się wszelkich blokujących Cię ograniczeń. II. Określony główny cel Drugie prawo nauczy Cię precyzować życiowe cele i pokaże, jak postępować, by je osiągnąć. Pomoże zajrzeć w głąb siebie, byś mógł jasno określić, co jest dla Ciebie najlepsze; pokaże Ci również siłę działania skutecznej autosugestii na drodze do sukcesu. III. Pewność siebie Trzecie prawo pomoże Ci zapanować nad sześcioma blokującymi lękami: krytyką, utratą miłości, chorobą, ubóstwem, starością oraz śmiercią. Pokaże Ci, jak nie poddawać się nawet w najtrudniejszych życiowych sytuacjach, jak zachować spokój ducha, jak śmiało i pewnie iść do przodu z umiejętnością pokonywania najtrudniejszych przeszkód. IV. Nawyk oszczędzania Czwarte prawo zawiera wiedzę na temat tego, jak zarządzać pieniędzmi, by móc czuć się pewnie i bezpiecznie, nie obawiając się recesji, kryzysów oraz nagłych i niespodziewanych wydatków. Udowadnia, że umiejętne zarządzanie własnymi dochodami może stać się źródłem Twojej prawdziwej potęgi osobistej. Spis treĂci WST}P DO POLSKIEGO WYDANIA UWAGI REDAKCJI PODZI}KOWANIA AUTORA WST}P NAPOLEONA HILLA do wydania z 1928 r. mWICZENIE W PORÓWNYWANIU 1. Superumysï — wprowadzenie 2. OkreĂlony cel gïówny 3. PewnoĂÊ siebie 4. Nawyk oszczÚdzania 13 15 19 23 28 31 115 175 235 11 3 PewnoĂÊ siebie 175 176 Zasady samodoskonalenia SPO¥RÓD WSZYSTKICH TAJEMNIC, KTÓRYMI JESTE¥MY OTOCZENI, NIC NIE JEST PEWNIEJSZE NI¿ OBECNO¥m NIESKO”CZONEJ I WIECZNEJ ENERGII, KTÓRA DAJE POCZkTEK WSZYSTKIEMU. — Herbert Spencer PewnoĂÊ siebie 177 Lekcja 3. PEWNO¥m SIEBIE JesteĂ w stanie osiÈgnÈÊ wszystko, jeĂli tylko uwierzysz, ĝe jesteĂ w stanie to zrobiÊ! Z anim zajmiemy siÚ fundamentalnymi zasadami, na których opiera siÚ niniejsza lekcja, powinieneĂ zapamiÚtaÊ, ĝe sÈ to zasady niezwykle prak- tyczne — bÚdÈce rezultatem ponad dwudziestu piÚciu lat badañ — i ĝe majÈ one poparcie ze strony wiodÈcych umysïów Ăwiatowej nauki, które gruntownie je przetestowaïy. Sceptycyzm jest Ămiertelnym wrogiem postÚpu i samorozwoju. JeĂli podej- dziesz do tej lekcji z przekonaniem, iĝ zostaïa ona napisana przez teoretyka, który nigdy nie sprawdziï dziaïania opisywanych tu zasad w praktyce, to równie dobrze mógïbyĂ teraz odïoĝyÊ tÚ ksiÈĝkÚ i zatrzymaÊ siÚ w tym miejscu. Z caïÈ pewnoĂciÈ nie jest to era sceptyków, gdyĝ ĝyjemy w czasach, w któ- rych widzieliĂmy wiÚcej odkryÊ i przypadków okieïznania praw natury niĝ kiedykolwiek wczeĂniej w dotychczasowej historii ludzkoĂci. W ciÈgu trzech ostatnich dekad byliĂmy Ăwiadkami opanowania przestworzy, zbadaliĂmy gïÚbiny oceanu, unicestwiliĂmy pojÚcie odlegïoĂci na Ziemi, ujarzmiliĂmy Ăwiatïo i sprawiliĂmy, by zaczÚïo obracaÊ koïa przemysïu, doprowadziliĂmy do tego, iĝ w miejscu, w którym kiedyĂ wyrastaïo tylko jedno ěděbïo trawy, dziĂ wyrasta ich kilka, oraz mamy natychmiastowÈ komunikacjÚ miÚdzy 178 Zasady samodoskonalenia narodami tego Ăwiata. NiewÈtpliwie jest to wiÚc wiek oĂwiecenia i rozwoju, a jednak wciÈĝ jesteĂmy w przedsionku wiedzy. JeĂli tylko otworzymy bramy wiodÈce do sekretnej potÚgi kryjÈcej siÚ w nas samych, posiÈdziemy wiedzÚ, która sprawi, iĝ wszystkie dotychczasowe odkrycia zblednÈ i wydadzÈ siÚ nieistotne. MyĂl jest najwyĝej zorganizowanÈ formÈ energii, a obecny wiek ekspery- mentów i badañ z pewnoĂciÈ przyniesie nam wiÚksze zrozumienie tej tajem- niczej mocy. DoĂÊ juĝ siÚ dowiedzieliĂmy o ludzkim umyĂle, by wiedzieÊ, iĝ korzystajÈc z zasady autosugestii, moĝna odrzuciÊ nagromadzone przez tysiÈce pokoleñ skutki obawy. OdkryliĂmy juĝ, ĝe obawa jest gïównym powodem biedy, niepowodzeñ i nieszczÚĂÊ, które przyjmujÈ tysiÈce róĝnorodnych form. ZrozumieliĂmy teĝ, ĝe osoba, która zapanuje nad obawami, moĝe osiÈgnÈÊ sukces, praktycznie rzecz biorÈc, w kaĝdym przedsiÚwziÚciu, wbrew wszelkim przeciwnoĂciom. Rozwój pewnoĂci siebie rozpoczyna siÚ od eliminacji demona, którego nazy- wamy obawÈ, a który siedzi na ramieniu czïowieka i szepcze mu wprost do ucha: „Nie potrafisz tego zrobiÊ — boisz siÚ nawet spróbowaÊ — boisz siÚ opinii innych — boisz siÚ, ĝe poniesiesz klÚskÚ — boisz siÚ, ĝe nie masz odpo- wiednich umiejÚtnoĂci”. Ten demon obawy jest coraz bliĝej nas. Nauka odkryïa jednak ĂmiertelnÈ broñ, która moĝe zmusiÊ go do ucieczki, a niniejsza lekcja na temat pewnoĂci siebie ma wïaĂnie za zadanie wyposaĝyÊ CiÚ w to narzÚdzie, które pozwoli Ci wygraÊ bitwÚ z wrogiem wszelkiego postÚpu — obawami. SZE¥m PODSTAWOWYCH OBAW LUDZKO¥CI Kaĝdy pada ofiarÈ szeĂciu podstawowych obaw. Oprócz nich sÈ jeszcze obawy poĂlednie. Przedstawiam tu szeĂÊ podstawowych obaw oraz omawiam ich przypuszczalne ěródïa. Oto one: Q obawa przed nÚdzÈ, Q obawa przed staroĂciÈ, Q obawa przed krytykÈ, Q obawa przed utratÈ miïoĂci, PewnoĂÊ siebie 179 Q obawa przed chorobÈ, Q obawa przed ĂmierciÈ. Przeanalizuj tÚ listÚ, wsïuchaj siÚ w siebie i poznaj swoje wïasne obawy, a nastÚpnie zaklasyfikuj je do tych szeĂciu gïównych kategorii. Kaĝdy czïowiek, który osiÈgnÈï juĝ wiek zrozumienia, jest do pewnego stopnia krÚpowany przez jednÈ lub wiÚkszÈ liczbÚ tych zasadniczych obaw. Pierwszym krokiem na drodze ku wyeliminowaniu tych szeĂciu plag bÚdzie przeanalizowanie ich ěródïa. Dziedzictwo fizyczne i spoïeczne Kaĝdy czïowiek nosi w sobie dwa rodzaje dziedzictwa. Jedno to dziedzictwo fizyczne, a drugie — spoïeczne. Poprzez prawo dziedziczenia fizycznego czïowiek powoli wyewoluowaï z ameby (jednokomórkowej postaci zwierzÚcej) poprzez poszczególne fazy rozwoju odpowiadajÈce wszystkim znanym obecnie formom zwierzÚcym na Ziemi, wïÈcznie z tymi, które istniaïy, lecz dziĂ sÈ wymarïe. Kaĝde kolejne pokolenie dodaïo do natury czïowieka coĂ ze swoich cech, nawyków i wyglÈdu fizycznego. A zatem nasze dziedzictwo fizyczne jest heterogenicznym zbiorem wielu nawyków i form fizycznych. Nie ma wÈtpliwoĂci, iĝ chociaĝ szeĂÊ podstawowych obaw czïowieka nie mogïo zostaÊ odziedziczonych na drodze dziedzictwa fizycznego (stanowiÈ bowiem stany umysïowe, a wiÚc nie mogÈ podlegaÊ dziedziczeniu fizycz- nemu), oczywiste jest takĝe, iĝ poprzez tÚ formÚ dziedziczenia powstaïy naj- bardziej sprzyjajÈce warunki do zagnieĝdĝenia siÚ tych obaw. Zdecydowanie najwaĝniejszÈ czÚĂÊ natury czïowieka dziedziczymy zgod- nie z prawem dziedziczenia spoïecznego. Termin ten opisuje sposoby, w jakie jedno pokolenie wpïywa na umysïy kolejnego, przekazujÈc mu — na drodze dziedziczenia — przesÈdy, poglÈdy, legendy i idee. Termin dziedziczenie spoïeczne naleĝy rozumieÊ jako jakiekolwiek ěródïo, poprzez które czïowiek zdobywa wiedzÚ, jak na przykïad edukacja religijna i innej natury, czytanie, rozmowa, opowiadanie historii oraz wszystkie sposoby inspiracji myĂli, pochodzÈce ze wszystkich doĂwiadczeñ osobistych. 180 Zasady samodoskonalenia Ze wzglÚdu na dziaïanie prawa dziedziczenia spoïecznego kaĝdy, kto sprawuje kontrolÚ nad umysïem dziecka, moĝe poprzez intensywnÈ eduka- cjÚ zagnieědziÊ w nim dowolnÈ ideÚ — prawdziwÈ lub faïszywÈ, w taki sposób, iĝ dziecko to przyjmie jÈ jako prawdÚ i stanie siÚ ona czÚĂciÈ jego osobowoĂci, tak samo jak komórka lub organ sÈ czÚĂciÈ ciaïa fizycznego (i równie trudno bÚdzie potem zmieniÊ ich naturÚ). To wïaĂnie poprzez dziedziczenie spoïeczne przywódcy religijni zasie- wajÈ w gïowach dzieci ziarno wiary — przekazujÈ im w ten sposób dogmaty i creda oraz zaszczepiajÈ nawyk uczestnictwa w uroczystoĂciach religijnych. RobiÈ to tak dïugo, aĝ w koñcu umysï dziecka przyjmie wszystkie przekazy- wane mu idee i zacznie traktowaÊ jako jedynie sïuszne. Umysï dziecka, które jeszcze nie potrafi rozumowaÊ logicznie, a wiÚc — powiedzmy — przez pierwsze dwa lata jego ĝycia, jest plastyczny, otwarty, czysty i wolny. Kaĝda myĂl zasiana w tym umyĂle przez osobÚ, której dziecko ufa, przyjmie siÚ i zakorzeni w taki sposób, iĝ nigdy nie bÚdzie moĝna jej stamtÈd usunÈÊ, bez wzglÚdu na to, jak bardzo sprzeczna z logikÈ lub rozu- mem byïaby to myĂl. Wielu kaznodziejów twierdzi, ĝe mogÈ tak gïÚboko wpoiÊ zasady swojej religii w umysïy dzieci, iĝ nigdy nie znajdzie siÚ w nich miejsce dla jakiejkol- wiek innej religii. Te twierdzenia nie sÈ przesadÈ. Po wyjaĂnieniu sposobu, w jaki dziaïa prawo spoïecznego dziedziczenia, jesteĂ gotów do zbadania ěródeï szeĂciu podstawowych obaw czïowieka. Ponadto kaĝdy z czytelników (poza tymi, którzy odmawiajÈ zbadania prawdy, jeĂli jest ona niezgodna z ich wïasnymi przekonaniami) moĝe sprawdziÊ sïusznoĂÊ tej zasady spoïecznego dziedziczenia w odniesieniu do szeĂciu pod- stawowych obaw bez wychodzenia poza wïasne doĂwiadczenia. Na szczÚĂcie niemal wszystkie dowody przedstawione w tej lekcji sÈ takiej natury, iĝ wszyscy, którzy szczerze dÈĝÈ do prawdy, bÚdÈ mogli samodziel- nie sprawdziÊ, czy sÈ one prawdziwe, czy teĝ nie. Przynajmniej na chwilÚ odïóĝ na bok wszystkie swoje uprzedzenia oraz wczeĂniejsze, ustalone juĝ poglÈdy (zawsze moĝesz do nich powróciÊ) i prze- analizuj pochodzenie oraz naturÚ najwiÚkszych wrogów czïowieka — szeĂciu podstawowych obaw. PewnoĂÊ siebie 181 KOMENTARZ Hill analizuje w tym miejscu szeĂÊ podstawowych obaw w jego wïasnym ĝyciu. Fragment ten wystÚpuje w kilku róĝnych wariantach. Po raz pierwszy pojawia siÚ juĝ w oryginalnej wersji tej ksiÈĝki, opublikowanej w formie broszury. Tam, w dodatku do lekcji 1., wymienia obawy w innej kolejnoĂci. Obawa przed sïabym zdrowiem zajmuje trzecie miejsce, a obawa przed krytykÈ — piÈte; tutaj ich kolejnoĂÊ zostaïa odwrócona. W ksiÈĝce MyĂl i bogaÊ siÚ przedstawia strach przed ubóstwem, krytykÈ i sïabym zdrowiem jako lÚki podstawowe, twierdzÈc, iĝ znajdujÈ siÚ one u podstaw wszystkich zmartwieñ. WidaÊ w tym przyczynÚ, dla której autor wydaje siÚ zafascynowany tym tematem. „Niezdecydowanie jest sadzonkÈ strachu” — twierdzi. „Niezdecydowanie krystalizuje siÚ w formie zwÈtpie- nia i oba te uczucia stajÈ siÚ strachem”. Obawa zaĂ staje siÚ symptomem myĂli i dziaïañ, które Hill pragnie w nas wszystkich zreformowaÊ. Jego komentarze równieĝ siÚ róĝniÈ. Poniĝej wskazujemy najwaĝniejsze rozbieĝnoĂci. Obawa przed ubóstwem Powiedzenie prawdy o pochodzeniu tego lÚku wymaga odwagi, ale chyba jeszcze wiÚkszej odwagi wymaga przyjÚcie tej prawdy. LÚk przed biedÈ wyrasta z odziedziczonej przez czïowieka skïonnoĂci do wykorzystywania innych ludzi. Niemal wszystkie niĝsze formy zwierzÈt majÈ instynkt, ale zdajÈ siÚ nie dysponowaÊ umiejÚtnoĂciÈ rozumowania i myĂlenia; dlatego teĝ walczÈ wzajemnie pod wzglÚdem fizycznym. My, wyposaĝeni w wyĝsze formy intuicji, myĂli i rozumowania, nie zjadamy naszych wspóïbraci; my odczuwamy satysfakcjÚ z pokonania ich pod wzglÚdem finansowym! Ze wszystkich wieków historii, o których cokolwiek wiemy, obecny zdaje siÚ wiekiem uwielbienia dla mamony. Czïowieka uwaĝa siÚ za znaczÈcego tyle co pyï, dopóki nie jest w stanie wykazaÊ siÚ pokaěnym kontem banko- wym. Nic nie przynosi nam tyle cierpienia i poniĝenia co ubóstwo. Nic wiÚc dziwnego, iĝ obawiamy siÚ biedy. Poprzez dïugi ïañcuch odziedziczonych doĂwiadczeñ z innymi luděmi nauczyliĂmy siÚ z caïÈ pewnoĂciÈ, ĝe temu zwierzÚciu nie zawsze moĝna ufaÊ, gdy chodzi o kwestie pieniÚĝne oraz inne dobra doczesne. 182 Zasady samodoskonalenia PAMI}TAJ, ¿E UMAWIAJkC SI} NA SPOTKANIE Z INNk OSOBk, PRZYJMUJESZ NA SIEBIE ODPOWIEDZIALNO¥m ZA PUNKTUALNO¥m I NIE MASZ PRAWA SPÓ½NIm SI} CHOmBY O MINUT}. PewnoĂÊ siebie 183 Wiele maïĝeñstw ma swój poczÈtek (a czÚsto takĝe i koniec) wyïÈcznie w bogactwie jednej lub obu stron zwiÈzku. Nic dziwnego, ĝe sÈdy rodzinne majÈ tak wiele roboty! „Spoïeczeñstwo” równie dobrze moĝna by zapisywaÊ jako „$poïeczeñ- stwo”, gdyĝ jest nieodïÈcznie powiÈzane z symbolem dolara. Tak bardzo pragniemy bogactwa, ĝe chcemy zdobyÊ je w kaĝdy moĝliwy sposób; drogÈ legalnÈ, jeĂli jest to moĝliwe, lecz kiedy to konieczne, wybieramy inny sposób. Strach przed nÚdzÈ jest naprawdÚ okropnÈ rzeczÈ! Czïowiek jest w stanie popeïniÊ zabójstwo, dokonaÊ kradzieĝy, gwaïtu i na wszelkie inne sposoby naruszyÊ prawa innych, a jednak nadal bÚdzie siÚ cieszyï wysokim powaĝaniem w oczach innych czïonków spoïeczeñstwa, pod warunkiem ĝe nie utraci swego bogactwa. Bieda jest wiÚc traktowana jako przestÚpstwo — jak gdyby byïa niewybaczalnym grzechem. Nic dziwnego, ĝe siÚ jej obawiamy! Kaĝdy zbiór ustaw tego Ăwiata zawiera dowody, iĝ obawa przed ubó- stwem jest jednÈ z szeĂciu podstawowych obaw ludzkoĂci, gdyĝ w kaĝdym zbiorze przepisów znajdziemy wiele praw, które majÈ chroniÊ sïabych przed silnymi. RoztrzÈsanie tego faktu i próba udowodnienia, ĝe lÚk przed ubóstwem jest jednÈ z odziedziczonych obaw czïowieka lub teĝ ĝe wynika on z natury czïowieka, która kaĝe mu oszukiwaÊ innego, byïoby niczym próba udowod- nienia, iĝ trzy razy dwa to szeĂÊ. KOMENTARZ Z dodatku do lekcji 1.: „Ludzie sÈ w tej kwestii tak wielkimi winowajcami, ĝe niemal wszystkie pañstwa i narody zostaïy zmuszone do stworzenia prawa, caïego szeregu przepisów, aby chroniÊ sïabych przed silnymi. Kaĝdy kodeks prawny kiedykolwiek napisany stanowi niepodwaĝalny dowód, iĝ w naturze ludzkiej leĝy wykorzystywanie sïabszych od siebie pod wzglÚdem ekonomicznym”. W ksiÈĝce MyĂl i bogaÊ siÚ Hill przedstawia szeĂÊ symptomów obawy przed ubóstwem: obojÚtnoĂÊ (brak ambicji, lenistwo itp.), niezdecydowanie, zwÈtpienie (wyraĝane poprzez szukanie alibi i wymówek), zamartwianie siÚ (wyraĝane poprzez doszukiwanie siÚ bïÚdów), nadmierna ostroĝnoĂÊ (widoczna w ogólnej negacji) oraz prokrastynacja, czyli zwlekanie i odkïa- danie wszystkiego na póěniej. 184 Zasady samodoskonalenia To oczywiste, ĝe nikt nie obawiaïby siÚ biedy, gdybyĂmy tylko mogli ufaÊ innym ludziom, jako ĝe na tym Ăwiecie jest doĂÊ jedzenia, schronienia, szat i luksusów wszelkiej natury, by speïniÊ potrzeby wszystkich, i kaĝdy mógïby siÚ nimi cieszyÊ, gdyby tylko nie ten okropny, Ăwiñski — a wïaĂciwy ludziom — nawyk odpychania innych Ăwiñ od koryta, nawet gdy samemu otrzymaïo siÚ juĝ wiÚcej, niĝ potrzeba. Obawa przed staroĂciÈ Moĝna mówiÊ o dwóch ěródïach tego lÚku. Wyrasta on, po pierwsze, z myĂle- nia, iĝ podeszïy wiek moĝe sprowadziÊ na nas ubóstwo. Po drugie, ludzie nauczyli siÚ obawiaÊ staroĂci, gdyĝ zawsze oznaczaïa ona nadejĂcie innego, byÊ moĝe o wiele gorszego, Ăwiata niĝ ten, który uwaĝany jest za i tak dosta- tecznie zïy. Obawa przed podeszïym wiekiem ma dwa ěródïa: brak zaufania do ludzi, którzy mogÈ wykorzystaÊ naszÈ sïaboĂÊ i przechwyciÊ nasze dobra doczesne, oraz okropny obraz nastÚpnego Ăwiata, który gïÚboko zagnieĝdĝa siÚ w naszych umysïach na drodze dziedziczenia spoïecznego. Czy moĝe dziwiÊ, ĝe tak wielu z nas obawia siÚ nadejĂcia staroĂci? Obawa przed krytykÈ Odkrycie przyczyn, dla których ludzkoĂÊ nabraïa tego podstawowego lÚku, bÚdzie zadaniem trudnym, jeĂli nie caïkowicie niemoĝliwym. Jedno jest jed- nak pewne: wszyscy nosimy w sobie ten lÚk w dobrze rozwiniÚtej formie. Ja jestem skïonny przypisaÊ tÚ podstawowÈ obawÚ przed krytykÈ tej czÚĂci naszej natury, która kaĝe nie tylko zabieraÊ naszym wspóïbraciom ich rzeczy i dobra, ale takĝe usprawiedliwiaÊ te dziaïania poprzez krytykÚ charak- terów innych. Obawa przed krytykÈ przyjmuje wiele róĝnych form. Na obawie przed krytykÈ, stanowiÈcÈ przekleñstwo caïej ludzkoĂci, korzy- stajÈ producenci ubrañ. Zauwaĝmy, iĝ co sezon do sklepów wprowadza siÚ nowe style i fasony. Kto je kreuje? Z caïÈ pewnoĂciÈ nie sÈ to nabywcy, lecz sami producenci. A po co to robiÈ? OczywiĂcie po to, by móc sprzedaÊ wiÚ- cej ubrañ. PewnoĂÊ siebie 185 Z tego samego powodu producenci samochodów (z kilkoma rzadkimi i bardzo rozsÈdnymi wyjÈtkami) co sezon zmieniajÈ ich style. Producenci ubrañ wiedzÈ, ĝe czïowiek boi siÚ nosiÊ strój, który byïby o jeden sezon starszy niĝ to, co noszÈ dziĂ wszyscy. Czy nie mam racji? Czyĝ nie dowodzi tego Twoje wïasne doĂwiadczenie? Obawa przed krytykÈ jest doprawdy potÚĝna. KOMENTARZ W ksiÈĝce MyĂl i bogaÊ siÚ autor pisze: „LÚk przed krytykÈ pozbawia czïowieka inicjatywy, niszczy jego siïÚ wyobraěni, ogranicza jego indywi- dualnoĂÊ, odbiera mu samodzielnoĂÊ i szkodzi mu na setki innych sposo- bów. Rodzice czÚsto wyrzÈdzajÈ swoim dzieciom nieodwracalne szkody, krytykujÈc je… Wytworzenie kompleksu niĝszoĂci w umyĂle dziecka poprzez zbÚdnÈ krytykÚ naleĝaïoby uznaÊ za przestÚpstwo (gdyĝ w rzeczywistoĂci jest to przestÚpstwo najgorszej natury). Pracodawcy, którzy rozumiejÈ ludzkÈ naturÈ, uzyskujÈ najlepsze wyniki od swoich pracowników nie poprzez krytykÚ, ale dziÚki konstruktywnej sugestii”. Obawa przed utratÈ miïoĂci ½ródïo tej obawy nie wymaga dogïÚbnego opisu, gdyĝ oczywiste jest, iĝ wynika ona z natury czïowieka, która kaĝe mu kraĂÊ czyjÈĂ partnerkÚ lub przynajmniej traktowaÊ jÈ bez naleĝnego szacunku. Nie ma wÈtpliwoĂci, iĝ zazdroĂÊ i wszystkie inne podobne formy dementia praecox (szaleñstwa) wyrastajÈ z dziedziczonej przez nas wszystkich obawy przed utratÈ miïoĂci drugiego czïowieka. Ze wszystkich zdrowych psychicznie gïupców, których studiowaïem, zazdrosny kochanek jest najdziwniejszym rodzajem. Na szczÚĂcie miaïem równieĝ osobiste doĂwiadczenie z tÈ formÈ szaleñstwa i dziÚki temu mogïem dowiedzieÊ siÚ, ĝe lÚk przed utratÈ miïoĂci bliskiej nam osoby jest jednÈ z najbardziej bolesnych, jeĂli nie najbardziej bolesnÈ, spoĂród wszystkich szeĂciu podstawowych obaw. Na miejscu wydaje siÚ dodanie tutaj, iĝ ta obawa powoduje wiÚksze zamieszanie w ludzkim umyĂle niĝ jakikolwiek z pozostaïych szeĂciu lÚków rodzaju ludzkiego, czÚsto prowadzÈc do bardziej gwaïtownych form szaleñstwa. 186 Zasady samodoskonalenia W KA¿DEJ DUSZY UMIESZCZONO ZIARNO WSPANIA’EJ PRZYSZ’O¥CI, ALE TO NASIENIE NIGDY NIE WZEJDZIE, NIE MÓWIkC JU¿ O OSIkGNI}CIU DOJRZA’O¥CI, JE¥LI NIE B}DZIEMY S’U¿Ym INNYM. PewnoĂÊ siebie 187 KOMENTARZ Z dodatku do lekcji 1.: „Ta obawa wypeïnia szpitale dla umysïowo cho- rych chorobliwie zazdrosnymi luděmi, gdyĝ zazdroĂÊ nie jest niczym innym, jak formÈ szaleñstwa. To ona wïaĂnie sprawia, ĝe sÈdy rodzinne sÈ peïne, oraz prowadzi do morderstw i innych okrucieñstw. Jest to lÚk przekazywany z pokolenia na pokolenie poprzez spoïeczne dziedziczenie — od epoki kamienia, gdy jeden czïowiek zdobywaï przewagÚ nad drugim, siïÈ odbie- rajÈc mu jego kobietÚ. Ta metoda, ale nie sama praktyka, ulegïa zmianie. DziĂ czïowiek kradnie kobietÚ drugiemu za pomocÈ piÚknych kolorowych wstÈĝek, szybkich samochodów, nielegalnie pÚdzonej whisky z lodem i oka- zaïych domów”. Obawa przed chorobÈ Ten lÚk w znacznej mierze wynika z tych samych ěródeï co obawa przed ubóstwem i staroĂciÈ. Obawa przed chorobÈ jest ĂciĂle zwiÈzana z biedÈ i staroĂciÈ, gdyĝ równieĝ ona wiedzie w stronÚ tego przeraĝajÈcego Ăwiata, o którym ludzie wiedzÈ niewiele, ale o którym krÈĝy mnóstwo niezbyt pochlebnych opowieĂci. Mam silne podejrzenie, ĝe osoby dziaïajÈce w branĝy sprzedaĝy Ărodków poprawiajÈcych zdrowie majÈ ĝywotny interes w podsycaniu strachu przed chorobÈ. LudzkoĂÊ zna przeróĝne formy terapii starszych, niĝ siÚgajÈ pisemne kroniki Ăwiata. Jeĝeli ktoĂ utrzymuje siÚ z tego, ĝe inni cieszÈ siÚ dobrym zdrowiem, wydaje siÚ naturalne, iĝ wykorzysta kaĝdy znany sobie sposób, aby przekonaÊ ich do koniecznoĂci prowadzenia przeróĝnych terapii. A zatem z czasem ludzie nabrali obawy przed chorobÈ. KOMENTARZ Z dodatku do lekcji 1.: „Ten strach jest dziedziczony zarówno na drodze spoïecznej, jak i fizycznej. Od chwili narodzin aĝ do Ămierci toczy siÚ nie- ustajÈca wojna w kaĝdym ciele fizycznym; wojna miÚdzy grupami komórek, z których jedna to przyjaěni budowniczowie ciaïa, a druga to niszczyciele zwani »drobnoustrojami chorobotwórczymi«. Nasienie lÚku powstaje wiÚc 188 Zasady samodoskonalenia poczÈtkowo w ciele fizycznym, bÚdÈc rezultatem okrutnego planu natury, która chce, aby silniejsze formy ĝycia pokonywaïy te sïabsze. LÚk przed chorobÈ rozprzestrzenia siÚ wiÚc wskutek braku czystoĂci i wiedzy na temat higieny, a takĝe dlatego, iĝ osoby korzystajÈce finansowo na sïabym zdro- wiu innych zrÚcznie manipulujÈ informacjami, posïugujÈc siÚ w tym celu prawem sugestii”. W ksiÈĝce MyĂl i bogaÊ siÚ Hill sugeruje, iĝ sïabe zdrowie wynika z lÚku: „Impulsy myĂlowe natychmiast zaczynajÈ przeksztaïcaÊ siÚ w swoje fizyczne odpowiedniki, niezaleĝnie od tego, czy myĂli te sÈ Ăwiadome, czy nie… Wszystkie myĂli majÈ skïonnoĂÊ do strojenia siÚ w swoje fizyczne ekwi- walenty”. Obawa przed ĂmierciÈ Dla wielu jest to najgorszy ze wszystkich szeĂciu podstawowych lÚków, a powód takiego stanu rzeczy jest oczywisty nawet dla najmniej zaintereso- wanych psychologiÈ. Okropne ataki strachu przed ĂmierciÈ moĝna powiÈzaÊ bezpoĂrednio z fanatyzmem religijnym — jest on o wiele bardziej odpowiedzialny za ten lÚk niĝ wszystkie inne ěródïa razem. NiewierzÈcy nie bojÈ siÚ Ămierci tak bardzo jak wierzÈcy. Przez setki milionów lat wszyscy zadawaliĂmy sobie pytanie, na które wciÈĝ nie znamy odpowiedzi (a moĝe na które odpowiedzi po prostu nie ma): „SkÈd i dokÈd?”. SkÈd przyszedïem i dokÈd zmierzam po Ămierci? Najbardziej przebiegli i chytrzy, a takĝe uczciwi, lecz ïatwowierni pod- suwali odpowiedzi na te pytania. Staïo siÚ to wrÚcz nowÈ profesjÈ, choÊ do zajmowania siÚ niÈ wcale nie trzeba zbyt wielkiej wiedzy. Oto gïówne ěródïo lÚku przed ĂmierciÈ: „Wejděcie do mojego namiotu, przyjmijcie mojÈ wiarÚ oraz dogmaty (i zapïaÊcie mi), a ja dam wam bilet, który po Ămierci pozwoli wam wstÈpiÊ wprost do nieba” — mówi przywódca duchowy jednej z sekt. Ten sam lider mówi teĝ: „Pozostañcie poza moim namiotem, a pójdziecie prosto do piekïa, gdzie bÚdziecie pïonÈÊ przez caïÈ wiecznoĂÊ”. Chociaĝ samozwañczy przywódca moĝe w rzeczywistoĂci nie oferowaÊ ĝadnej drogi do nieba ani teĝ przez jej brak nie mieÊ mocy wepchniÚcia nie- PewnoĂÊ siebie 189 szczÚsnego poszukiwacza prawdy w czeluĂÊ piekielnÈ, to jednak ta druga moĝliwoĂÊ wydaje siÚ tak okropna, ĝe zapanowuje nad umysïem i wywoïuje lÚk nad lÚkami — obawÚ przed ĂmierciÈ. Tak naprawdÚ nikt jednak nie wie i nikt nigdy nie wiedziaï, jak wyglÈda niebo lub piekïo, a nawet czy takie miejsca w ogóle istniejÈ, a brak jedno- znacznej wiedzy otwiera w ludzkim umyĂle drzwi przed szarlatanami, któ- rzy wykorzystujÈ innych i przejmujÈ kontrolÚ nad umysïami za pomocÈ róĝnych sztuczek, oszustw i kïamstw. Prawda jest taka, iĝ — ni mniej, ni wiÚcej — nikt nie wie i nikt nigdy nie wiedziaï, skÈd siÚ bierzemy w chwili narodzin i gdzie udamy siÚ po Ămierci. Kaĝdy, kto twierdzi inaczej, albo oszukuje samego siebie, albo Ăwiadomie oszukuje innych, zbijajÈc majÈtek na ludzkiej naiwnoĂci i niczego przy tym nie oferujÈc. Na ich obronÚ moĝna powiedzieÊ jednak tyle, iĝ wiÚkszoĂÊ spoĂród tych, którzy sprzedajÈ bilety do nieba, rzeczywiĂcie wierzy nie tylko w niebo, ale takĝe i w to, ĝe sygnowane przez nich prawa i zasady zapewniÈ wejĂcie do raju wszystkim tym, którzy za nimi pójdÈ. To przekonanie moĝna podsumowaÊ tylko jednym sïowem — ïatwo- wiernoĂÊ! Przywódcy religijni twierdzÈ, iĝ nasza cywilizacja zawdziÚcza swe ist- nienie dziaïaniu koĂcioïów. Byïbym skïonny przyznaÊ im racjÚ, jeĂli jedno- czeĂnie mógïbym dodaÊ, ĝe nawet jeĝeli to twierdzenie jest prawdziwe, to wszyscy ci teologowie wcale nie majÈ czym siÚ chwaliÊ. Ale nie jest — nie moĝe byÊ — prawdÈ, iĝ cywilizacja wyrosïa z wysiïków zorganizowanych koĂcioïów i praw wiary, jeĂli cywilizacja oznacza odkry- wanie naturalnych praw i wielu wynalazków, których obecny Ăwiat jest aktualnym spadkobiercÈ. JeĂli teologowie pragnÈ uznaÊ za swoje dzieïo tÚ czÚĂÊ cywilizacji, która jest odpowiedzialna za postÚpowanie czïowieka wobec drugiego, to jeĂli cho- dzi o mnie, spokojnie majÈ do tego prawo. Z drugiej jednak strony, jeĂli chcieliby zostaÊ uznani za autorów wszelkich naukowych odkryÊ ludzko- Ăci, to musiaïbym stanowczo zaprotestowaÊ. 190 Zasady samodoskonalenia KOMENTARZ Z dodatku: „Moĝesz sam przygotowaÊ i wdroĝyÊ w ĝycie plan ataku na lÚk. Zastanów siÚ, która z tych szeĂciu podstawowych obaw wyrzÈdza najwiÚcej szkód. Powoli odkrywamy coraz wiÚcej informacji na temat tych szeĂciu pod- stawowych obaw. Najskuteczniejszym narzÚdziem walki z nimi jest zorga- nizowana wiedza. Ignorancja i strach to bliěniÚta. Zawsze chodzÈ ze sobÈ w parze. Gdyby nie ignorancja, szeĂÊ podstawowych obaw zniknÚïoby z ludzkiego umysïu. W kaĝdej bibliotece publicznej moĝna zatem znaleěÊ remedium na tych szeĂciu wrogów. Zacznij od pracy Ralpha Waldo Emersona na temat prawa kompensacji, a nastÚpnie siÚgnij po inne ksiÈĝki na temat autosugestii i dowiedz siÚ o zasadzie, wedïug której Twoje dzisiejsze przekonania stajÈ siÚ rzeczy- wistoĂciÈ jutra. Na drodze dziedziczenia spoïecznego przekazano Ci ignorancjÚ i prze- sÈdy przeszïoĂci. Ale my ĝyjemy w erze nowoczesnoĂci. Na kaĝdym kroku widzimy dowody na to, ĝe kaĝdy skutek ma swojÈ naturalnÈ przyczynÚ. Zacznij wiÚc studiowaÊ skutki przez pryzmat ich przyczyn, a wkrótce uwol- nisz swój umysï spod ciÚĝaru szeĂciu podstawowych lÚków. Zacznij od wybrania dwóch osób, które dobrze znasz. Jedna z nich powinna stanowiÊ przykïad tego, co uwaĝasz za klÚskÚ, a druga stanowiÊ dowód na to, co uwaĝasz za sukces. Zbierz fakty. Juĝ w trakcie tego pro- cesu nauczysz siÚ naprawdÚ wiele na temat zwiÈzków przyczynowo- skutkowych. Nic nigdy nie dzieje siÚ samo z siebie. Po jednym miesiÈcu odpowiednio nakierowanej autosugestii bÚdziesz mógï poïoĝyÊ stopÚ na szyi kaĝdej ze swoich szeĂciu podstawowych obaw. Po dwunastu miesiÈcach wytÚĝonego wysiïku bÚdziesz w stanie zapÚdziÊ caïe stado do rogu, skÈd nigdy juĝ nie bÚdzie w stanie wyrzÈdziÊ Ci jakiejkolwiek powaĝnej szkody. Za jakiĂ czas myĂli, które dziĂ celowo wprowadzasz do swojego umysïu, wejdÈ Ci w nawyk. Zasiej wiÚc w swym umyĂle ziarno determinacji, by usunÈÊ szeĂÊ podstawowych lÚków, a bitwa bÚdzie juĝ w poïowie wygrana. PamiÚtaj o swoim zamiarze, a powoli wypchniesz szeĂciu swoich najgorszych wrogów poza swoje pole widzenia, jako ĝe nie istniejÈ oni nigdzie poza Twoim wïasnym umysïem. PewnoĂÊ siebie 191 Czïowiek potÚĝny nie boi siÚ niczego, nawet Boga. PotÚĝny czïowiek kocha Boga, ale nigdy siÚ go nie lÚka! Trwaïa potÚga nigdy nie wyrasta ze strachu. Kaĝda potÚga zbudowana na lÚku musi upaĂÊ i zniknÈÊ. JeĂli zro- zumiesz tÚ wielkÈ prawdÚ, nigdy nie popeïnisz bïÚdu i nie spróbujesz siÚ- gnÈÊ po wïadzÚ, wykorzystujÈc strach innych ludzi, nad którymi moĝesz mieÊ chwilowÈ przewagÚ”. JAK SI} UCZYMY? Nie wystarczy powiedzieÊ, ĝe dziedziczenie spoïeczne jest metodÈ, dziÚki której ludzie akumulujÈ caïÈ wiedzÚ docierajÈcÈ do nas za poĂrednictwem piÚciu zmysïów. O wiele istotniejsze jest wyjaĂnienie, w jaki sposób dziedzi- czenie spoïeczne dziaïa, i to na tak wielu róĝnych przykïadach, abyĂ w peïni pojÈï to prawo. KOMENTARZ W tym miejscu, co jest w peïni zrozumiaïe, Hill podaje przykïady ze Ăwiata zwierzÈt, argumentujÈc, iĝ rozwój charakteru czïowieka przebiega w ten sam sposób. CzÚste odwoïania Hilla do biblii natury dowodzÈ, ĝe autor byï przekonany, iĝ czïowiek jest czÚĂciÈ przyrody. Z drugiej jednak strony Hill docenia znaczenie Ărodowiska spoïecznego czïowieka. AnalizujÈc wpïyw natury i wychowania, Hill uĝywa terminu „dziedziczenie spoïeczne” na okreĂlenie czegoĂ, co dziĂ nazwalibyĂmy predyspozycjÈ genetycznÈ. MówiÈc o dziedziczeniu spoïecznym, ma wiÚc na myĂli zjawisko warunkowania lub uspoïeczniania. Prawo dziedziczenia spoïecznego Zacznijmy od niĝszych form ĝycia zwierzÚcego i przeanalizujmy, w jaki spo- sób wpïywa na nie prawo dziedziczenia spoïecznego. 192 Zasady samodoskonalenia KOMENTARZ Wielu autorów i prelegentów za czasów Napoleona Hilla szczyciïo siÚ sztukÈ krasomówczÈ i czÚsto siÚgaïo po przykïady ze Ăwiata przyrody, czyniÈc rozmaite porównania i budujÈc metafory. Dzisiejszy Ăwiat nie jest jednak juĝ tak sielankowy i czïowiek utraciï bliski kontakt z naturÈ, który podsuwaï Hillowi i jego wspóïczesnym liczne przykïady. Rzadziej siÚ dziĂ ïapie ĝaby w strumieniu, obserwuje kuropatwy na polu, a dzieci coraz czÚĂciej myĂlÈ, iĝ kurczaki od razu majÈ formÚ udek i piersi zapakowanych w foliÚ i wysta- wionych w supermarketach. Dlatego wïaĂnie, przygotowujÈc niniejsze wydanie, redaktorzy prowa- dzili burzliwe dyskusje na temat zachowania w tekĂcie oryginalnych ana- logii Hilla i przykïadów siÚgajÈcych do Ăwiata zwierzÈt. Wspólnie doszli do wniosku, iĝ przykïady te sÈ równie trafne dziĂ, jak byïy wtedy, gdy Napo- leon Hill je zapisywaï, i chociaĝ wspóïczesnemu czytelnikowi mogÈ siÚ wydaÊ doĂÊ dziwaczne, to jednak stanowiÈ one interesujÈcy wglÈd w ĝycie i czasy autora. Niedïugo po tym, jak rozpoczÈïem przed jakimiĂ trzydziestu kilku laty badaÊ gïówne ěródïa wiedzy, która sprawia, iĝ jesteĂmy takimi, jakimi jeste- Ămy, odkryïem gniazdo cieciornika1. Gniazdo to byïo tak zlokalizowane, ĝe siedzÈcÈ na nim samicÚ moĝna byïo dostrzec z doĂÊ sporej odlegïoĂci. Posïu- gujÈc siÚ lornetkÈ, obserwowaïem tÚ rodzinÚ aĝ do momentu, gdy mïode wykluïy siÚ z jajek. Tak siÚ zïoĝyïo, iĝ moja regularna, codzienna obserwacja wypadïa tego dnia kilka godzin po tym wydarzeniu. ChcÈc dowiedzieÊ siÚ, co siÚ stanie, podszedïem do gniazda. Matka pozostaïa w pobliĝu aĝ do momentu, gdy znalazïem siÚ jakieĂ dziesiÚÊ lub dwanaĂcie stóp od niej, a wtedy rozïoĝyïa pióra, wyciÈgnÚïa jedno skrzydïo, zasïoniïa nim nogÚ i odeszïa, kulejÈc, ewidentnie markujÈc uszkodzonÈ koñczynÚ. Poniewaĝ znaïem juĝ co nieco róĝne sztuczki samic ptaków, nie poszedïem za niÈ, ale zbliĝyïem siÚ jeszcze bardziej do gniazda, by móc przyjrzeÊ siÚ mïodym. Bez najmniejszej oznaki strachu zwróciïy swój wzrok w mojÈ stronÚ, przyglÈ- dajÈc mi siÚ raz jednym, a raz drugim okiem. SiÚgnÈïem do gniazda i podnio- 1 Gatunek ptaków z rodziny kurowatych, wystÚpujÈcy na terenie Ameryki Póï- nocnej — przyp. tïum. PewnoĂÊ siebie 193 sïem jedno z pisklÈt. Bez lÚku stanÚïo na mojej dïoni. Odïoĝyïem je z powro- tem do gniazda i odszedïem na bezpiecznÈ odlegïoĂÊ, dajÈc matce moĝliwoĂÊ powrotu. Nie czekaïem dïugo. Wkrótce samica zaczÚïa zbliĝaÊ siÚ ostroĝnie do swojego gniazda, aĝ znalazïa siÚ o kilka stóp od niego. Wtedy to rozpostarïa skrzydïa i podbiegïa tak szybko, jak tylko potrafiïa, jednoczeĂnie wydajÈc seriÚ děwiÚków przypominajÈcych odgïosy, które czyni kura, gdy znajdzie pokarm i chce zawezwaÊ swoje potomstwo na ucztÚ. Zebraïa wokóï siebie wszystkie swoje mïode i nadal wydawaïa peïne ekscytacji děwiÚki, potrzÈsajÈc przy tym skrzydïami i stroszÈc pióra. Moĝna byïo niemal usïyszeÊ jej sïowa, podczas gdy przekazywaïa dzieciom pierwszÈ lekcjÚ na temat samoobrony poprzez prawo dziedziczenia spoïecznego. „Wy gïupie maluchy! Czy nie wiecie, ĝe ludzie sÈ naszymi wrogami? Wstyděcie siÚ, ĝe pozwoliïyĂcie czïowiekowi wziÈÊ siÚ do rÚki. Dziw, ĝe was nie zabraï i nie poĝarï ĝywcem! Gdy nastÚpnym razem zobaczycie zbliĝajÈcego siÚ czïowieka, ukryjcie siÚ. Poïóĝcie siÚ pïasko na ziemi, skryjcie pod liĂÊmi, zejděcie mu z oczu i zostañcie w tej kryjówce tak dïugo, aĝ pójdzie w swojÈ stronÚ”. Mïode ptaszki staïy wokóï i z ciekawoĂciÈ przysïuchiwaïy siÚ temu wykïa- dowi. Gdy w koñcu matka umilkïa, znów zaczÈïem zbliĝaÊ siÚ do gniazda. Gdy znalazïem siÚ dobre dwadzieĂcia stóp od gniazda, samica znów chciaïa odwróciÊ mojÈ uwagÚ i odwieĂÊ mnie w innÈ stronÚ, kulejÈc i udajÈc zïa- mane skrzydïo. Spojrzaïem na gniazdo, ale niczego nie ujrzaïem! Mïode gdzieĂ znikïy! Szybko nauczyïy siÚ unikaÊ swojego naturalnego wroga dziÚki swoim wrodzonym instynktom. Znów siÚ wycofaïem, poczekaïem, aĝ matka zbierze swojÈ czeladkÚ, a nastÚpnie spróbowaïem zïoĝyÊ im kolejnÈ wizytÚ, ale z podobnym rezul- tatem. Gdy podszedïem do miejsca, w którym znajdowaïa siÚ przed chwilÈ caïa rodzina, nie dostrzegïem wokóï nawet najmniejszego Ăladu któregokol- wiek z jej czïonków. Gdy byïem maïym chïopcem, zïapaïem mïodÈ wronÚ i uczyniïem jÈ swoim domowym zwierzÈtkiem. Ptak byï zadowolony ze swojego ĝycia i nauczyï siÚ wielu sztuczek wymagajÈcych caïkiem sporej inteligencji. A gdy wrona 194 Zasady samodoskonalenia B}DZIESZ CZ’OWIEKIEM SZCZ}¥LIWYM, JE¥LI POZNASZ RÓ¿NIC} MI}DZY TYMCZASOWYM NIEPOWODZENIEM A KL}SKk, A JESZCZE SZCZ}¥LIWSZYM, JE¥LI POZNASZ T} PRAWD}, I¿ ZIARNO SUKCESU LE¿Y U¥PIONE W KA¿DEJ DO¥WIADCZONEJ PRZEZ CIEBIE PRZEGRANEJ. PewnoĂÊ siebie 195 urosïa na tyle, by móc lataÊ, pozwoliïem jej robiÊ to bez ĝadnych ograni- czeñ. Czasem nie byïo jej przez wiele godzin, ale przed zmrokiem zawsze wracaïa do domu. Pewnego dnia na polu, na którym mieszkaï mój podopieczny, kilka dzi- kich wron wdaïo siÚ w walkÚ z sowÈ. Gdy tylko moja wrona usïyszaïa „kra, kra, kra” swoich dzikich pobratymców, wzleciaïa na sam czubek dachu i, wykazujÈc wielkie oĝywienie, spacerowaïa od jednego koñca domu do drugiego. W koñcu rozpostarïa skrzydïa i poleciaïa w kierunku walczÈcych ze sobÈ ptaków. Poszedïem za niÈ, by zobaczyÊ, co siÚ stanie. Po kilku minu- tach znalazïem mojego podopiecznego na jednej z niĝszych gaïÚzi drzewa. Dwie dzikie wrony siedziaïy na konarze powyĝej, skrzeczÈc coĂ w swoim jÚzyku, przechadzajÈc siÚ w tÚ i z powrotem i zachowujÈc siÚ podobnie jak rozgniewani rodzice udzielajÈcy reprymendy swoim dzieciom. Gdy podszedïem, dzikie wrony wzbiïy siÚ w powietrze i jedna z nich zaczÚïa okrÈĝaÊ drzewo, wydajÈc z siebie istny potok obraěliwych odgïo- sów, które — jak mniemam — byïy skierowane do jej gïupiego krewnego, który nie miaï doĂÊ rozumu, by odlecieÊ wtedy, gdy naleĝaïo to zrobiÊ. Przywoïaïem mojÈ wronÚ, ale nie zwracaïa juĝ na mnie uwagi. Tego wie- czoru wróciïa jeszcze na swoje miejsce, ale nie chciaïa zbliĝyÊ siÚ do domu. Usiadïa na wysokiej gaïÚzi jabïonki i przez dziesiÚÊ minut przemawiaïa w swoim wronim jÚzyku, mówiÈc — bez wÈtpienia — iĝ postanowiïa powró- ciÊ na ïono natury. NastÚpnie odleciaïa i nie byïo jej aĝ przez dwa dni. Po tym czasie wróciïa i ponownie przemawiaïa coĂ w swoim jÚzyku, trzymajÈc siÚ na bezpieczny dystans. Potem odleciaïa i juĝ wiÚcej nie powróciïa. Dziedzictwo spoïeczne pozbawiïo mnie wspaniaïego towarzysza! Jedynym pocieszeniem z utraty mojej przyjacióïki byïa myĂl, iĝ wykazaïa siÚ prawdziwÈ odwagÈ, przylatujÈc do mnie raz jeszcze i informujÈc o swoich zamiarach. Wielu pracowników sezonowych umyka z farm, nie zadajÈc sobie tyle trudu. Dobrze znanym faktem jest, iĝ lis poluje na wszelkie ptactwo i maïe zwie- rzÈtka z wyjÈtkiem skunksa. Nie trzeba chyba podawaÊ przyczyny, dla której skunks cieszy siÚ takÈ nietykalnoĂciÈ. Lis moĝe zaatakowaÊ skunksa raz, ale nigdy nie zrobi tego dwa razy! Z tego wïaĂnie powodu kryjówka skunksa trzyma na dystans wszystkie lisy — poza bardzo mïodymi i niedoĂwiad- czonymi. 196 Zasady samodoskonalenia CZY TO NIE DZIWNE, I¿ OBAWIAMY SI} NAJBARDZIEJ TEGO, CO NIGDY SI} NIE ZISZCZA? NISZCZYMY W’ASNk INICJATYW} POPRZEZ OBAW} PRZED KL}SKk, PODCZAS GDY W RZECZYWISTO¥CI KL}SKA JEST JEDYNIE PRZYDATNYM TONIKIEM I TAK TE¿ NALE¿A’OBY Jk TRAKTOWAm. PewnoĂÊ siebie 197 Smród skunksa, raz doĂwiadczony, nigdy nie ulegnie zapomnieniu. ¿aden inny smród nie przypomina go nawet w przybliĝeniu. Nigdzie nie zapisano, iĝ jakakolwiek lisia matka uczyïa swe mïode wykrywaÊ smród skunksa i trzy- maÊ siÚ od niego z dala, ale wszyscy, którzy znajÈ lisie zwyczaje, wiedzÈ, ĝe lisy i skunksy nigdy nie zamieszkujÈ tych samych kryjówek. Jedna lekcja wystarczy, by nauczyÊ lisa, iĝ skunksa naleĝy obchodziÊ z daleka. Poprzez prawo spoïecznego dziedzictwa, dziaïajÈce dziÚki zmysïowi powonienia, jedna lekcja wystarczy na caïe ĝycie. ¿abÚ ryczÈcÈ moĝna zïapaÊ na wÚdkÚ, umieszczajÈc na haczyku kawaïek czerwonego materiaïu lub inny niewielki czerwony przedmiot i machajÈc nim przed ĝabÈ. ¿abÚ moĝna zïapaÊ tak jedynie raz — tylko wtedy rzuci siÚ na przynÚtÚ. JeĂli jednak przynÚta bÚdzie siÚ sïabo trzymaÊ i ĝaba ucieknie albo teĝ na czas poczuje ostry haczyk i nie da siÚ zïapaÊ, juĝ nigdy wiÚcej nie popeïni podobnego bïÚdu. PoĂwiÚciïem wiele godzin na próby zïapania szczególnie interesujÈcego okazu, który raz chwyciï przynÚtÚ, ale niestety uciekï z haczyka. Ta jedna lekcja wystarczyïa, by ĝaba nauczyïa siÚ, iĝ kawa- ïek czerwonej flaneli to rzecz, którÈ lepiej zostawiÊ w spokoju. Miaïem kiedyĂ piÚknego teriera, który wywoïywaï sporo zamieszania swoim zwyczajem znoszenia do domu mïodych kurczÈt. Za kaĝdym razem, gdy wyjmowaliĂmy mu kurczaka z pyska, strofowaliĂmy go, ale na darmo — nie byliĂmy w stanie oduczyÊ go tego. PragnÈc uratowaÊ psa, a takĝe chcÈc przeprowadziÊ eksperyment z zakresu dziedziczenia spoïecznego, zabraliĂmy go na farmÚ naszego sÈsiada, który miaï kurÚ i gromadkÚ niedawno wyklutych pisklÈt. KurÚ — a wraz z niÈ psa — umieszczono w stodole. Gdy tylko wszyscy zniknÚli z pola widzenia, pies powoli zbliĝyï siÚ do kury, powÈchaï raz lub dwa razy powietrze z jej kierunku (upewniajÈc siÚ, ĝe jest to rodzaj miÚsa, którego szukaï), a nastÚpnie rzuciï siÚ w jej stronÚ. W miÚdzyczasie kura równieĝ przeprowadzaïa wïasne analizy, gdyĝ wybiegïa na spotkanie psa, zaskakujÈc go zupeïnie biciem skrzydïami i drapaniem pazurami — nigdy wczeĂniej czegoĂ takiego nie doĂwiadczyï. Pierwsza runda naleĝaïa niewÈtpliwie do kury. Ale ten miïy, tïusty ptaszek nie mógï siÚ tak ïatwo wyĂliznÈÊ psu z ïap — tak przynajmniej 198 Zasady samodoskonalenia on uwaĝaï. Wycofaï siÚ wiÚc odrobinÚ, a nastÚpnie przypuĂciï kolejnÈ szarĝÚ. Tym razem kura wskoczyïa mu na plecy, wbiïa pazury w jego skórÚ i zro- biïa uĝytek ze swojego ostrego dzioba! Pies wróciï do swojego naroĝnika, toczÈc wkoïo wzrokiem, jak gdyby czekaï tylko, aĝ ktoĂ uderzy w gong i zakoñczy tÚ walkÚ. Ale kura nie traciïa czasu na takie rozwaĝania — miaïa przeciwnika na deskach i dowiodïa, iĝ wie, jak waĝne sÈ dziaïania zaczepne. Niemal moĝna byïo zrozumieÊ jej sïowa, gdy rzucaïa biednym terierem z kÈta w kÈt, wystrzeliwujÈc seriÚ děwiÚków, które przypominaïy krzyki roz- zïoszczonej matki, wezwanej, by broniÊ swojego potomstwa przed atakiem ze strony starszych wyrostków. Terier okazaï siÚ kiepskim wojownikiem. Przez dwie minuty biegaï po caïej stodole z kÈta w kÈt, a nastÚpnie rozpïaszczyï siÚ na ziemi i staraï siÚ juĝ tylko ochroniÊ oczy ïapami. Kura zdawaïa siÚ celowaÊ wïaĂnie w oczy. Wtedy do akcji wszedï wïaĂciciel kury, który odciÈgnÈï jÈ — a mówiÈc dokïadniej, odciÈgnÈï psa — co zresztÈ z jego strony nie spotkaïo siÚ z ĝadnÈ oznakÈ dezaprobaty. NastÚpnego dnia w piwnicy, w której spaï pies, umieszczono kurczaka. Gdy tylko zobaczyï ptaka, natychmiast podwinÈï ogon pod siebie i pobiegï prosto do kÈta. Juĝ nigdy wiÚcej nie podjÈï próby zïapania kurczaka. Jedna lekcja z zakresu dziedziczenia spoïecznego — poprzez zmysï dotyku — wystarczyïa, aby nauczyÊ go, ĝe chociaĝ gonitwa za kurczakami moĝe byÊ pewnÈ rozrywkÈ, to jednak wiÈĝe siÚ teĝ z wieloma niebezpieczeñstwami. Wszystkie te przykïady, z wyjÈtkiem pierwszego, ilustrujÈ proces nabywa- nia wiedzy poprzez bezpoĂrednie doĂwiadczenie. Zauwaĝmy istotnÈ róĝnicÚ miÚdzy wiedzÈ zdobytÈ wïaĂnie w ten sposób a wiedzÈ nabytÈ na drodze przekazywania wiedzy mïodym przez starszych, jak miaïo to miejsce w przy- padku samicy cieciornika i jej mïodych. NajwiÚksze wraĝenie wywierajÈ lekcje dawane mïodszym przez starsze pokolenie, gdyĝ odbywa siÚ to poprzez wysoce emocjonalne metody uczenia. Gdy matka cieciornika rozpostarïa skrzydïa, nastroszyïa wszystkie pióra i trzÚsïa siÚ caïa niczym czïowiek chory na epilepsjÚ, a nastÚpnie mówiïa do swoich dzieci w ten peïen ekscytacji sposób, zaszczepiïa w sercach swoich dzieci strach przed czïowiekiem, strach, którego nigdy juĝ nie zapomnÈ. Termin dziedziczenie spoïeczne, w znaczeniu uĝywanym w tej lekcji, dotyczy wszystkich metod uczenia dzieci idei, dogmatów, cred, religii lub systemów etycznych — czy to przez ich rodziców, czy teĝ przez inne osoby sprawujÈce PewnoĂÊ siebie 199 nad nimi opiekÚ, zanim osiÈgnÈ wiek, w którym sÈ w stanie juĝ samodzielnie analizowaÊ i zastanowiÊ siÚ nad takimi naukami. Ja oceniam, ĝe czïowiek nabywa tÚ siïÚ rozumowania pomiÚdzy siódmym a dwunastym rokiem ĝycia. Obawa w wieku Ărednim SÈ niezliczone formy strachu, ale ĝadna nie jest bardziej ĂmiercionoĂna niĝ strach przed ubóstwem i staroĂciÈ. Traktujemy nasze ciaïa tak, jakby byïy niewolnikami, poniewaĝ tak bardzo boimy siÚ biedy, ĝe pragniemy za ich pomocÈ gromadziÊ pieniÈdze. Po co? Na staroĂÊ! Ta powszechna forma obawy jest tak wszechmocna, ĝe przepracowujemy siÚ, zbyt duĝo wymagamy od naszego organizmu i sprowadzamy na siebie dokïadnie to, czego staramy siÚ uniknÈÊ. JakÈ tragediÈ jest obserwowanie mÚĝczyzn i kobiet, którzy docierajÈ do mniej wiÚcej czterdziestego piÈtego roku ĝycia — wieku, w którym zaczy- namy starzeÊ siÚ pod wzglÚdem umysïowym! Przy czterdziestce dopiero wchodzimy w wiek, w którym jesteĂmy w stanie dostrzec, zrozumieÊ i przy- jÈÊ prawo natury, które zapisane jest w lasach, pïynÈcych potokach i twarzach innych dorosïych oraz maïych dzieci. A jednak ta diabelna obawa sprawia, iĝ stajemy siÚ Ălepcami i gubimy siÚ w labiryncie sprzecznych pragnieñ. Tracimy z oczu zasadÚ zorganizowanego wysiïku i — zamiast przejmowaÊ kontrolÚ nad siïami natury, by pozwoliÊ im wznieĂÊ siÚ na szczyt wielkich osiÈgniÚÊ — prze- ciwstawiamy siÚ im i dopuszczamy do tego, by staïy siÚ siïami zniszczenia. POT}GA PEWNO¥CI SIEBIE ByÊ moĝe ĝadna z tych wielkich siï natury nie jest ïatwiej dostÚpna dla celów naszego rozwoju osobistego i samorozwoju niĝ zasada autosugestii. Jednak ignorancja tej siïy prowadzi wiÚkszoĂÊ ludzi do tego, ĝe stosujÈ jÈ w sposób, który w rezultacie stanowi przeszkodÚ, a nie pomoc. Poniĝej przedstawiam cztery przykïady: historie dwóch mÚĝczyzn i dwóch kobiet, które pokazujÈ, w jaki sposób dochodzi do bïÚdnego zastosowania tej wielkiej siïy natury. 200 Zasady samodoskonalenia Oto czïowiek, którego spotyka rozczarowanie — przyjaciel go zawiódï lub sÈsiad wykazaï siÚ obojÚtnoĂciÈ. Dochodzi wiÚc do wniosku (poprzez autosugestiÚ), ĝe wszyscy ludzie sÈ niegodni zaufania, a wszyscy sÈsiedzi niewdziÚczni. Te przekonania zakorzeniajÈ siÚ tak gïÚboko w jego podĂwia- domoĂci, ĝe wpïywajÈ na caïe jego nastawienie do innych. WróÊ i przypo- mnij sobie, co mówiïem w lekcji 2. na temat sposobu, w jaki dominujÈce myĂli w naszym umyĂle przyciÈgajÈ podobnie myĂlÈce osoby. Zastosuj prawo przyciÈgania, a wkrótce dostrzeĝesz i zrozumiesz, dlaczego niedowiarek przyciÈga innych niedowiarków. OdwróÊmy tÚ zasadÚ: Oto kobieta, która we wszystkich spotkanych osobach widzi jedynie to, co najlepsze. JeĂli jej sÈsiadka wydaje siÚ obojÚtna, ona nawet tego nie zauwaĝa, gdyĝ stara siÚ wypeïniÊ swój umysï optymizmem i wiarÈ w innych ludzi. JeĂli ktoĂ zwraca siÚ do niej ostrym tonem, ona odpowiada ïagodnie i miÚkko. Poprzez dziaïanie tego samego wiecznego prawa przyciÈgania zwraca na siebie uwagÚ ludzi, których nastawienie do ĝycia i dominujÈce myĂli har- monizujÈ z jej wïasnymi. IdÈc o krok dalej: Oto czïowiek, który uzyskaï dobre wyksztaïcenie i potrafi zapewniÊ Ăwiatu potrzebne mu usïugi. GdzieĂ kiedyĂ usïyszaï, ĝe skromnoĂÊ to wspaniaïa zaleta i ĝe pchanie siÚ do pierwszego rzÚdu w grze zwanej ĝyciem jest dowo- dem egotyzmu. Dlatego wïaĂnie cicho wĂlizguje siÚ tylnym wejĂciem i zaj- muje miejsce z tyïu, podczas gdy inni odwaĝnie wychodzÈ na sam przód. Pozostaje z tyïu, gdyĝ obawia siÚ, co oni powiedzÈ. Opinia publiczna — lub teĝ to, co on uwaĝa za opiniÚ publicznÈ — zepchnÚïa go na tyï i Ăwiat niewiele o nim sïyszy. Jego wyksztaïcenie nie jest wykorzystywane, gdyĝ boi siÚ poka- zaÊ Ăwiatu, ĝe nim dysponuje. Nieustannie sugeruje samemu sobie (tym samym wykorzystujÈc tÚ wielkÈ siïÚ autosugestii w niewïaĂciwy sposób), ĝe powinien pozostaÊ z tyïu, aby uniknÈÊ krytyki, jak gdyby krytyka mogïa wyrzÈdziÊ mu jakiekolwiek szkody lub teĝ utrudniÊ mu osiÈgniÚcie celu. A oto kobieta, której rodzice byli niezamoĝni. Od pierwszego dnia swo- jego ĝycia, który pamiÚta, widziaïa przykïady ubóstwa. Sïyszaïa rozmowy o biedzie. Wiedziaïa, co to bieda, i uwierzyïa, ĝe jest to przekleñstwo, któremu ona musi ulec. PodĂwiadomie pozwoliïa sobie ulec przekonaniu, iĝ biedny zawsze pozostanie biednym, przez co ten sÈd staï siÚ dominujÈcÈ myĂlÈ w jej umyĂle. Przypomina konia, który zostaï okieïznany i zïamany, aĝ zapo- mniaï, ĝe ma potencjalnÈ siïÚ do zerwania wszystkich wiÚzów. Autosugestia PewnoĂÊ siebie 201 wepchnÚïa jÈ w czeluĂÊ. W koñcu poddaïa siÚ caïkowicie. Nie ma juĝ ĝadnej ambicji. Okazje nie pojawiajÈ siÚ na jej drodze, a wïaĂciwie to siÚ pojawiajÈ, ale ona ich nie dostrzega. Zaakceptowaïa swój los! To wielokrotnie potwier- dzony fakt, iĝ zdolnoĂci umysïu, podobnie jak koñczyny, ulegajÈ atrofii i wiÚdnÈ, jeĂli nie sÈ uĝywane. PewnoĂÊ siebie nie jest w tym wzglÚdzie ĝadnym wyjÈtkiem. Rozwija siÚ wtedy, gdy jest uĝywana, zanika zaĂ wtedy, gdy po niÈ nie siÚgamy. JednÈ z gïównych wad odziedziczonego majÈtku jest to, ĝe zbyt czÚsto prowadzi do braku dziaïania i utraty pewnoĂci siebie. Przed laty pani E.B. McLean z Waszyngtonu urodziï siÚ syn. Jego dziedzictwo oceniano na okoïo 100 milionów dolarów. Gdy dziecko byïo zabierane na spacer, otaczaï je wianuszek opiekunek, pomocnic opiekunek, detektywów i innych sïuĝÈcych, których obowiÈzkiem byïo dopilnowaÊ, by nic mu siÚ nie staïo. To samo byïo w kolejnych latach. Dziecko nie musiaïo ubieraÊ siÚ samo — miaïo sïuĝÈcych, którzy je w tym wyrÚczali. Sïuĝba byïa przy chïopcu zarówno wtedy, gdy spaï, jak i wtedy, gdy siÚ bawiï. Nie wolno mu byïo robiÊ niczego, czego któryĂ ze sïuĝÈcych nie mógïby zrobiÊ za niego. W takich warunkach doszedï do wieku dziesiÚciu lat. Pewnego dnia, gdy bawiï siÚ na podwórku, zobaczyï otwartÈ tylnÈ bramÚ. Nigdy wczeĂniej nie przekroczyï tej bramy samodziel- nie, oczywiste wiÚc, ĝe wïaĂnie tego pragnÈï najbardziej. Wykorzystaï chwilÚ nieuwagi sïuĝby, wybiegï przez otwartÈ bramÚ i zginÈï pod koïami samo- chodu, zanim jeszcze dotarï do poïowy drogi. Tak dïugo wykorzystywaï oczy swoich sïuĝÈcych, aĝ w koñcu jego wïasny wzrok przestaï mu sïuĝyÊ tak dobrze, jak sïuĝyïby, gdyby tylko nauczyï siÚ z niego korzystaÊ. Przed dwudziestu laty pewien mÚĝczyzna, u którego pracowaïem w cha- rakterze sekretarza, wysïaï swoich dwóch synów do szkoïy. Jeden z nich podjÈï studia na Uniwersytecie Virginia, a drugi w college’u w Nowym Jorku. Moim zadaniem byïo wysyïaÊ co miesiÈc kaĝdemu z nich czek na 100 dolarów. [W 2004 r. wartoĂÊ tego czeku moĝna szacowaÊ na przynajmniej 1800 dolarów]. To byïo ich kieszonkowe, które mogli wydaÊ w dowolny sposób. Doskonale pamiÚtam zazdroĂÊ, którÈ odczuwaïem, co miesiÈc wywiÈzujÈc siÚ z mojego obowiÈzku. CzÚsto zastanawiaïem siÚ wtedy, dlaczego los sprawiï, ĝe ja zna- lazïem siÚ w Ăwiecie ubogich. PatrzÈc w przyszïoĂÊ, widziaïem, jak ci chïopcy osiÈgajÈ w ĝyciu wysokie pozycje, a ja pozostajÚ skromnym urzÚdnikiem.
Pobierz darmowy fragment (pdf)

Gdzie kupić całą publikację:

Prawa sukcesu według Napoleona Hilla. Zasady samodoskonalenia
Autor:

Opinie na temat publikacji:


Inne popularne pozycje z tej kategorii:


Czytaj również:


Prowadzisz stronę lub blog? Wstaw link do fragmentu tej książki i współpracuj z Cyfroteką: