Cyfroteka.pl

klikaj i czytaj online

Cyfro
Czytomierz
00657 010926 7490157 na godz. na dobę w sumie
Prawdziwy koniec wojny jest przed jej początkiem - ebook/pdf
Prawdziwy koniec wojny jest przed jej początkiem - ebook/pdf
Autor: Liczba stron: 394
Wydawca: WAB Język publikacji: polski
ISBN: 978-83-7747-163-0 Data wydania:
Lektor:
Kategoria: ebooki >> literatura piękna
Porównaj ceny (książka, ebook, audiobook).

'Prawdziwy koniec wojny jest przed jej początkiem', dwujęzyczna antologia opowiadań przygotowana przez Wydawnictwo W.A.B. we współpracy z niemiecką oficyną Wallstein Verlag, to zbiór znakomitych i poruszających tekstów dotyczących wojny i przemocy. Czy możliwy jest świat bez przemocy? Czy kiedy konflikt już wybuchnie, może się naprawdę skończyć? Czy przemoc może zapobiec większemu złu i czy będzie wtedy usprawiedliwiona? W opowiadaniu Wojciecha Jagielskiego Na rozstaju poznajemy życiorys Janusza Walusia, zabójcy komunistycznego lidera czarnej większości w RPA Chrisa Haniego. Historia Walusia, potomka kresowej rodziny, emigranta z komunistycznej Polski, który w RPA znalazł nową ukochaną ojczyznę, pokazuje, jak działa mechanizm reprodukcji przemocy i jak trudno jednoznacznie ocenić tych, którzy stali się jej narzędziem. To być może tekst najlepiej ilustrujący dylematy zawarte w tytule antologii. A inni autorzy? Tokarczuk sięga do rodzinnych wspomnień, by opowiedzieć o kobiecie, która chcąc kochać mężczyznę, musiała zdradzać swój kraj. Silke Scheuermann pisze o przemocy, która pojawia się w relacjach między młodymi ludźmi w Niemczech kilkadziesiąt lat po wojnie. Salinia Stroux przedstawia dramatyczną sytuację imigrantów z Azji, którzy na wyspie Lesbos czekają, aż otworzy się przed nimi brama Europy. Czołówka polskich i niemieckich pisarzy różnych pokoleń pokazuje się od najlepszej strony.

Znajdź podobne książki

Darmowy fragment publikacji:

N Prawdziwy koniec wojny jest Przed jej Początkiem das wahre ende des krieges liegt vor seinem anfang VOLKER BRAUN WOJCIECH JAGIELSKI MATTHIAS GÖRITZ MARIAN PANKOWSKI DURS GRÜNBEIN WOJCIECH TOCHMAN SILKE SCHEUERMANN OLGA TOKARCZUK SALINIA STROUX MAGDALENA TULLI okladka-makieta.indd 1 10-07-13 15:56 VOLKER BRAUN WOJCIECH JAGIELSKI MATTHIAS GÖRITZ MARIAN PANKOWSKI DURS GRÜNBEIN WOJCIECH TOCHMAN SILKE SCHEUERMANN OLGA TOKARCZUK SALINIA STROUX MAGDALENA TULLI PRAWDZIWY KONIEC WOJNY JEST PRZED JEJ POCZĄTKIEM DAS WAHRE ENDE DES KRIEGES LIEGT VOR SEINEM ANFANG ANTOLOGIA POLSKO-NIEMIECKA POD REDAKCJĄ STEPHANA STROUXA DEUTSCH-POLNISCHE ANTHOLOGIE HERAUSGEGEBEN VON STEPHAN STROUX przełożyli Jakub Ekier, Jan Glas, Olaf Kühl i Karin Wolff übersetzt von Jakub Ekier, Jan Glas, Olaf Kühl und Karin Wolff przedmowy: Małgorzata Szpakowska i Kathinka Dittrich van Weringh vorworte: Małgorzata Szpakowska und Kathinka Dittrich van Weringh Copyright © Olga Tokarczuk, Copyright © Marian Pankowski Copyright © Wojciech Jagielski, Copyright © Wojciech Tochman Copyright © Magdalena Tulli, Copyright © Durs Grünbein Copyright © Matthias Göritz, Copyright © Salinia Stroux Copyright © Silke Scheuermann, Copyright © Volker Braun Copyright © for the Polish translation by Jakub Ekier, 2010 Copyright © for the German translation by Jan Glas, Olaf Kühl, Karin Wolff , 2010 Przedmowy: Copyright © by Małgorzata Szpakowska, Copyright © by Kathinka Dittrich van Weringh Wydanie I Warszawa 2010 SPIS TREŚCI INHALT Małgorzata Szpakowska NASZA NIEPEWNA PRZESZŁOŚĆ UNSERE UNSICHERE VERGANGENHEIT 11 Kathinka Dittrich van Weringh WYDOBYCI Z LODU? AUS DEM EIS BEFREIT? 23 Durs Grünbein SOLIDARNOŚĆ SOLIDARITÄT 41 O KOBIECIE, KTÓRA KOCHAŁA OBCYCH Olga Tokarczuk DIE FRAU, DIE DIE FREMDEN LIEBTE 53 Matthias Göritz BIZNES NA MARZENIACH DAS GESCHÄFT MIT DEN TRÄUMEN 81 Wojciech Jagielski NA ROZSTAJU AM SCHEIDEWEG 121 Volker Braun ŁUDZĄCY ZNAK DAS TRÜGLICHE ZEICHEN 149 Durs Grünbein ZAWIŁOŚĆ WYPADKÓW NAD WISŁĄ WECHSELFÄLLE AN DER WEICHSEL 153 Volker Braun KOHLHASENBRÜCK KOHLHASENBRÜCK 161 Marian Pankowski NIE MA ŻYDÓWKI DA WAR EINE JÜDIN, DIE JÜDIN IST WEG 179 INHALT SPIS TREŚCI Magdalena Tulli Włoskie szpilki italieniscHe stöckelscHuHe 243 Silke Scheuermann pokaż! zeig! 265 Salinia Stroux Willa azadi. dom Wolności, czyli plasterek dla młodycH ucHodźcóW Villa azadi. das Haus der FreiHeit oder Hansaplast Für junge FlücHtlinge 297 Wojciech Tochman z lodu aus eis 329 noty BiograFiczne BiograpHiscHe notizen 353 podziękoWania danksagung 383 tekst-ok-gl.indd 7 10-07-08 13:07 und dann … die Rechtfertigung der Gewalt Eissäule mit eingefrorenem Buch Bebelplatz/ Platz der Bücherverbrennung Berlin, 29. Mai 2009 a potem… usprawiedliwienie przemocy Kolumna lodu z zamrożoną książką Bebelplatz – miejsce palenia książek Berlin, 29 maja 2009 Małgorzata Szpakowska UNSERE UNSICHERE VERGANGENHEIT NASZA NIEPEWNA PRZESZŁOŚĆ 12 Es hat sich so gefügt, dass ich erst vor ein paar Jahren zum ersten Mal in Berlin war. Es war zu kurz, um die Stadt kennenzulernen, sich ir- gendwie mit ihr vertraut zu machen, nur vereinzelte Bilder sind mir im Gedächtnis geblieben. Nur einmal habe ich mich wirklich wie zu Hause gefühlt, als ich von der Allee Unter den Linden auf den Schlossplatz gelangte und dort, wo einst der Palast der Hohenzollern emporragte, vor Bauge- rüsten stand. Während des Krieges zerstört, provisorisch wiederauf- gebaut, zu DDR-Zeiten dann abgerissen. Durch den klotzigen Palast der Republik ersetzt, der jetzt wiederum abgetragen werden sollte, um an dieser Stelle das einstige Königsschloss neu erstehen zu las- sen. Mir ging es nicht um diese konkrete Entscheidung, die durchaus gerechtfertigt schien: immerhin komme ich selbst aus einer Stadt, deren historische Sehenswürdigkeiten überwiegend rekonstruiert sind und wo seit Jahrzeiten darüber diskutiert wird, ob man nicht das Sächsische Palais neu errichten sollte. Mir geht es um die beiden Städten – beiden Ländern – gemeinsame ungewisse Vergangenheit. Vergangenheit lässt sich verändern – glauben diejenigen, die in Warschau nach dem Krieg über den endgültigen Abriss ausgebrannter eklektischer Mietshäuser entschieden; und genauso ihre Gegenspieler, die heute die Ansicht vertreten, dass man durch die Vernichtung der Architektur aus den sechziger Jahren die Volksrepublik aus der polni- schen Geschichte streicht. Vergangenheit kann man ändern, scheinen diejenigen Berliner zu glauben, die hartnäckig das gigantische Denk- mal Thälmanns vollsprayen, der, von den Hitlerfaschisten ermordet, in der DDR kanonisiert worden ist. Vergangenheit ist nichts, was ein für allemal vergangen und nur für Historiker noch von Interesse ist; sowohl in Deutschland als auch in Polen erweist sie sich als ziemlich unbestän- dig. Wir werden sie nie ganz los, können uns nicht von ihr frei machen. Immer wieder versuchen wir, etwas mit ihr anzustellen, sie irgendwie zu formen, sie zusammenzukneten, damit sie den heutigen Erwartun- gen entspricht. Und da das so ist, sucht man in ihr vergebens Halt; infolgedessen bemächtigt sich die Ungewissheit auch der Gegenwart. Viele Schriftsteller bringen diese Ungewissheit zum Ausdruck, mitun- ter ist sie schlicht ihr Hauptthema. In den in diesem Band entheltenen UNSERE UNSICHERE VERGANGENHEIT NASZA NIEPEWNA PRZESZŁOŚĆ Tak się złożyło, że w Berlinie po raz pierwszy byłam dopiero kilka lat temu. Byłam za krótko, żeby poznać miasto, żeby się z nim jakoś oswoić, zostały mi w pamięci rozproszone obrazy. Tylko raz poczułam się tam naprawdę jak u  siebie. Kiedy z  alei Unter den Linden wyszłam na plac Zamkowy i  stanę- łam przed rusztowaniami w miejscu, gdzie kiedyś wznosił się pałac Hohenzollernów. Zniszczony podczas wojny, prowizo- rycznie odbudowany, potem za czasów NRD wyburzony. Za- stąpiono go klockowatym Pałacem Republiki, który z kolei te- raz miał być rozebrany, by na jego miejsce od zera wznieść dawny królewski Schloss. I nie chodzi mi o tę konkretną de- cyzję, być może całkiem uzasadnioną; w końcu sama przyje- chałam z miasta, którego zabytki przeważnie są rekonstruk- cją i w którym od kilkudziesięciu lat trwa dyskusja, czy należy zbudować na nowo Pałac Saski. Chodzi mi o wspólną obu mia- stom – obu krajom – niepewną przeszłość. Przeszłość można zmienić – wierzyli ci, którzy w Warsza- wie decydowali po wojnie o ostatecznej rozbiórce wypalonych eklektycznych kamienic; i  tak samo ich przeciwnicy, którzy dziś wierzą, że przez niszczenie architektury z lat sześćdzie- siątych wymażą z  historii PRL. Przeszłość można zmienić – zdają się wierzyć ci z  berlińczyków, którzy z  uporem mażą sprayem gigantyczny pomnik h älmanna; bo choć zamor- dowali go hitlerowcy, to kanonizacji dostąpił w  NRD. Prze- szłość nie jest czymś, co minęło i czym zajmują się history- cy; i  w  Niemczech, i  w  Polsce okazuje się najwyraźniej dość nietrwała. Nie umiemy się jej do końca pozbyć ani się od niej uwolnić; ciągle coś z nią usiłujemy zrobić, jakoś uformować, ugnieść, by odpowiadała dzisiejszym oczekiwaniom. A skoro tak – próżno w  niej szukać prawdziwego oparcia i  w  konse- kwencji niepewność ogarnia także czas teraźniejszy. Wielu pisarzy wyraża tę niepewność, niekiedy jest to po prostu ich główny temat. W  zamieszczonych w  tym tomie opowiadaniach Magdaleny Tulli i Olgi Tokarczuk obie narra- torki, choć każda inaczej, pogrążone są w czasie przeszłym, Małgorzata Szpakowska 13 14 Erzählungen von Magdalena Tulli und Olga Tokarczuk sind beide Auto- rinnen in die Vergangenheit vertieft, die ganz off ensichtlich niemals so ist, wie sie sein sollte. Tulli stellt Betrachtungen über eine trauri- ge Kindheit an, die in die noch immer vom Krieg geprägten sechzi- ger Jahre fi el; ausweglose Kinderspiele (wen würdest du opfern, wenn du dadurch die ganze übrige Familie retten könntest?) und eine trü- be, beklemmende Vorschule. Am meisten scheint sie jedoch die Fra- ge des Schusters zu quälen, dem sie die italienischen Pumps der Mut- ter bringt: Wozu, verdammt, hockt sie noch immer in diesem Land, wo sie doch als Halbitalienerin längst hätte ausreisen können? Die zweite Autorin unternimmt den Versuch, die Schicksale ihrer Familie, die nach dem Krieg von jenseits des Bug und des Zbrucz über die ganze Welt verstreut wurde, zu rekonstruieren. In dieser Rekonstruktion stößt man auf die peinliche Gestalt der Cousine, die die Fremden liebte : Nach Einmarsch der Roten Armee soll sie eine Liebelei mit einem russischen Soldaten angefangen haben, nach Einzug der Wehrmacht mit einem deutschen Proviantmeister, noch später mit einem Partisanen der Uk- rainischen Aufständischenarmee. Ihr Krebstod in den neunziger Jahren wird als Strafe für ihre Sünden angesehen, und alle würden die ganze Geschichte am liebsten aus dem Gedächtnis streichen. Soweit die Polinnen. Die Heldin der Erzählung von Silke Scheuer- mann bildet gleichsam deren Negativ: Es gibt keine missliche Ver- gangenheit, aber auch keinerlei Orientierungspunkt. Höchstens, dass sie von den Gartenmöbeln zu träumen vermag, die sie bei den wohl- habenderen Nachbarn zu sehen bekommt. An die Stelle der Verwur- zelung tritt hier die Kompulsion, der Zwang zur Perfektion. Um der körperlichen Perfektion willen zwingt sich Iris zum Joggen, obwohl sie Joggen nicht ausstehen kann. Um der Perfektion der zwischen- menschlichen Beziehungen willen bleibt sie zu einem Schwätzchen mit einer Bekannten stehen, die sie verabscheut. Um der Perfek tion moderner Mutterschaft willen mischt sie sich nicht in die Angele- genheiten ihrer sechzehnjährigen Tochter, selbst als etwas wirklich Ungutes geschieht. Die polnischen Heldinnen belastete eine in sich nicht stimmige, schwer akzeptierbare Vergangenheit, Iris hingegen belastet eine Leere ohne Ziel, und sei es falsch. UNSERE UNSICHERE VERGANGENHEIT NASZA NIEPEWNA PRZESZŁOŚĆ który najwyraźniej ciągle nie jest taki, jak powinien. Pierw- sza z nich rozpamiętuje smutne dzieciństwo, które przypad- ło na lata sześćdziesiąte, ciągle naznaczone wojną; dylematy z dziecięcych zabaw (kogo byś wybrał, gdybyś dla ocalenia ca- łej rodziny musiał poświęcić jedną osobę?) i ponure, opresyjne przedszkole. Najbardziej jednak, jak się zdaje, dręczy ją pyta- nie szewca, któremu zaniosła włoskie pantofl e matki: po jaką cholerę ciągle jeszcze tkwi w tym kraju, skoro jako pół-Włosz- ka mogłaby wyjechać? Druga z narratorek próbuje odtworzyć losy swej rodziny zza Buga i Zbrucza, rozproszonej po wojnie po całym świecie. I w tej rekonstrukcji natrafi a na krępującą postać kuzynki, „która kochała obcych”: po wkroczeniu Armii Czerwonej miała nawiązać romans z  rosyjskim żołnierzem, po wejściu Wehrmachtu – z  niemieckim intendentem, jesz- cze później – z partyzantem z UPA. Jej śmierć na raka w la- tach dziewięćdziesiątych traktowana jest jak kara za grze- chy, a  całą historię wszyscy chętnie wymazaliby z  pamięci. Tyle Polki. Bohaterka opowiadania Silke Scheuermann stanowi jakby ich negatyw: nie ma kłopotliwej przeszłości, ale też żadnego punktu oparcia. Potrafi marzyć co najwyżej o  meblach ogrodowych, jakie widzi u  zamożniejszych sąsia- dów. Miejsce zakorzenienia zajmuje tu kompulsja, przymus doskonałości: w  imię doskonałości fi zycznej Iris zmusza się do biegania, choć nie lubi; w  imię doskonałości stosunków międzyludzkich zatrzymuje się na pogawędkę ze znajomą, którą gardzi; w imię doskonałości nowoczesnego macierzyń- stwa nie miesza się w  sprawy dorastającej córki, nawet gdy dzieje się coś naprawdę niedobrego. Polskim bohaterkom cią- żyła przeszłość nieskładna i trudna do zaakceptowania; Iris natomiast ciąży pustka, w  której zabrakło drogowskazów, choćby fałszywych. Ale czy zwrot ku przeszłości mógłby jej w  czymś pomóc? Cudze doświadczenie jest nie do przekazania. W opowiadaniu Mariana Pankowskiego ocalona z  Zagłady Fajga Oberlender zostaje w 1950 roku zaproszona do Ameryki przez tamtejsze Małgorzata Szpakowska 15 16 Aber wäre ihr die Hinwendung zur Vergangenheit bei irgend et- was hilfreich? Fremde Erfahrungen sind nicht vermittelbar. In der Er- zählung von Marian Pankowski wird die vor der Vernichtung geret- tete Fajga Oberlender 1950 nach Amerika eingeladen. Der Empfang, den ihr die dortige jüdische Gemeinde bereitet, ist überschwäng- lich, doch das Gespräch führt zu einem immer tieferen Nicht-Verste- hen. Durch welches Wunder sie gerettet wurde, wollen die Gastgeber wissen. Unterwegs nach Treblinka ging sie mit der Mutter inmitten einer großen Menschenmenge einen Bahndamm entlang; in einem bestimmten Moment stieß die Mutter sie mit Geschrei vom Damm hinunter in dichtes Gebüsch. Warum die Mutter sie grundlos an- geschrien habe, erkundigte sich beunruhigt ein Rabbi. Könne man dies als Beweis für Gefühlsverlust und Beschädigung durch den Krieg ansehen? Die amerikanischen Gastgeber verstehen auch den Vor- fall mit den Kindern nicht, die Fajga aufspürten, als sie sich in der Scheune versteckt hielt; dass ihre Neugier nicht Denunziation zum Ziel hatte, aber dennoch lebensgefährlich war. Für das so befragte Mädchen wird die Herzlichkeit, die ihm widerfährt, immer bedrü- ckender: Wenigstens isst du dich hier satt, nach dem Hunger in Euro- pa, bekommst du einen anständigen Mantel und eine Uhr, die man nicht aufziehen muss. Doch in die Herzlichkeit mischt sich wachsen- de Skepsis. Etwas wird hier bestimmt verschwiegen, mutmaßen die Zuhörer. Und überhaupt ist das alles irgendwie unklar. Doch selbst, wenn alles klar und off ensichtlich scheint, viel hängt von der endgültigen Inszenierung ab. Der Monolog des Filmprodu- zenten aus der Erzählung von Matthias Göritz verdichtet sich, ob- schon mäandernd geführt, letztendlich auf die Vergangenheit. Auf die Gleiwitzer Provokation, den angeblichen polnischen Überfall auf den deutschen Rundfunksender, der den Beginn des Zweiten Welt- kriegs rechtfertigen sollte. Genüsslich malt der Ich-Erzähler die theat- ralischen Aspekte des Geschehens aus, das letztendlich eine reine In- szenierung war, angefangen bei der präzisen Regie bis zum Erschießen des Schlesiers Franciszek Honiok im Sender, um den polnischen Über- fall glaubwürdig zu machen. Nicht zu vergessen die Vorbereitung der SS-Männer, die, da sie Polen zu spielen hatten, ein entsprechendes UNSERE UNSICHERE VERGANGENHEIT NASZA NIEPEWNA PRZESZŁOŚĆ środowisko żydowskie: przyjęcie jest królewskie, lecz rozmo- wa prowadzi do coraz głębszego niezrozumienia. Jakim cu- dem ocalała? – chcą wiedzieć gospodarze. W drodze do Treb- linki szła z  matką w  wielkim tłumie nasypem kolejowym; w  pewnej chwili matka z  wrzaskiem zepchnęła ją z  nasypu w gęste krzaki. Dlaczego matka krzyczała na nią bez powodu? – pyta zaniepokojony rabin. Czy można to uznać za dowód za- traty uczuć i wojennego zwyrodnienia? Amerykańscy gospo- darze nie rozumieją też incydentu z dziećmi, które wytropiły Fajgę, gdy ta ukrywała się w szopie; tego, że ich ciekawość nie miała na celu denuncjacji, choć i tak zagrażała śmiercią. Wy- pytywaną dziewczynę coraz bardziej przygniata serdeczność: przynajmniej się tu najesz po europejskim wygłodzeniu, do- staniesz przyzwoity płaszcz i zegarek, którego nie trzeba na- kręcać. Ale do serdeczności dołącza się rosnące zwątpienie. Coś tu na pewno przemilczano – podejrzewają słuchacze. I w ogóle jakieś to wszystko niejasne. Jednak nawet kiedy wszystko jest jasne i wiadome, wiele za- leży od ostatecznej reżyserii. Monolog producenta fi lmowego z opowiadania Matthiasa Göritza, choć prowadzony meandra- mi, także ostatecznie koncentruje się na przeszłości. Na pro- wokacji gliwickiej, rzekomym polskim ataku na niemiecką ra- diostację, mającym uzasadnić wszczęcie wojny z Polską w 1939 roku. Narrator z  upodobaniem mówi o  teatralnych aspek- tach tego wydarzenia, które w końcu było czystą inscenizacją: o  precyzyjnej reżyserii i  o  Ślązaku Franciszku Honioku, któ- rego zastrzelono w  radiostacji dla uwiarygodnienia polskiej napaści. A  także o  przygotowaniu esesmanów, którzy – sko- ro mieli grać role Polaków – przechodzili stosowny trening: obejmował musztrę z polską bronią, polskie piosenki oraz za- puszczanie wąsów i baczków. Tu jednak mowa już nie o eses- manach z  1939 roku, lecz o  aktorach fi lmu, który producent przygotowuje w rzymskim studio; w monologu bohatera fi lm nierozdzielnie miesza się z rzeczywistością. Przeszłość widzi- my przez media, to one ją stwarzają, przeszłość to widowisko. Małgorzata Szpakowska 17 18 Training absolvierten, das Exerzieren mit polnischen Waff en, polni- sches Liedgut, Schnauzbärte und Koteletten umfasste. Hier geht es je- doch nicht mehr um die SS-Männern aus dem Jahre 1939, sondern um die Filmschauspieler, die der Produzent im römischen Studio einar- beitet; im Monolog des Erzählers vermischt sich der Film untrennbar mit der Realität. Vergangenheit erleben wir durch die Medien, sie sind es, die sie kreieren, die Vergangenheit ist ein Spektakel, eine Show. “Haben Sie schon einmal Schrapnellwunden gesehen? Kerle mit deformiertem Kopf, mit weggerissenem Kiefer?” fragt der Filmema- cher. “So was zeigt man nicht, das lässt sich einfach nicht verkau- fen. Vergangenheit muss man entsprechend verpacken, anders wür- de keiner sie sehen wollen.” Doch gibt es noch zwei andere Texte dieses Bandes, die besonders nachdrücklich die im Titel enthaltene These zum Ausdruck bringen: Das wahre Ende des Krieges muss vor seinem Anfang liegen. Der Bericht von Salinia Stroux beruht ganz off ensichtlich auf Augenschein: Die Villa Azadi ist ein Zentrum für junge Flüchtlinge auf der Insel Lesbos, unweit der türkischen Küste. Es beherbergt Menschen, die aus dem Irak oder Somalia, vor allem aber aus Afghanistan entkommen sind – die weni- gen, denen es nach vielen Abenteuern gelungen ist, die Grenzwachen beider Staaten zu überlisten. Ihre Boote sind untergegangen, oftmals mitsamt den Passagieren, während die Mehrzahl der Überlebenden deportiert wurde. Dennoch zieht es die Menschen zum erträumten Eu- ropa, so weit weg wie nur irgend möglich von den heimatlichen vom Krieg erschöpften Gegenden – um erst am Ende ihres Weges zu ent- decken, dass sie hier nichts erwartet. Nichts, womit ihnen zu helfen wäre. Auf jedenfall nichts, was in der Macht des knappen interna- tionalen Personals der Villa Azadi stünde. An dieser Erzählung frap- piert die Bitterkeit der Empathie. “Uns frisst dieses Zentrum auf. Tag um Tag, Schritt für Schritt frisst uns der hiesige Alltag auf, zerkaut und schluckt uns und spuckt uns wieder aus”, schreibt die Autorin. Und doch ist in der hoff nungslosen Situation zumindest die kleine Geste der Solidarität möglich. Ein Zeichen der Brüderlichkeit – trotz allem. Salinia Stroux schreibt von Brüderlichkeit, Wojciech Tochman von Hass. Das Stammesgemetzel von 1994 in Ruanda erschreckt und UNSERE UNSICHERE VERGANGENHEIT NASZA NIEPEWNA PRZESZŁOŚĆ „Widział pan kiedyś rany od szrapneli? Facetów ze znie- kształconą głową, oberwaną szczęką?” – pyta fi lmowiec. Tego się nie pokazuje, to się po prostu nie sprzeda. Przeszłość trze- ba odpowiednio opakować, inaczej nikt nie będzie jej chciał oglądać. Jednak to inne dwa teksty z  tego tomu najdobitniej wy- rażają tezę zawartą w tytule: prawdziwy koniec wojny musi nastąpić przed jej początkiem. Relacja Salinii Stroux najwy- raźniej pisana jest z autopsji; tytułowa Willa Azadi to ośro- dek dla młodych uchodźców na wyspie Lesbos, o krok od wy- brzeża tureckiego. Umieszcza się tam uciekinierów z  Iraku lub Somalii, ale przede wszystkim z Afganistanu – tych nie- licznych, którym po wielu przygodach udało się oszukać straż graniczną obu państw. Ich łodzie są zatapiane, często z pasa- żerami, większość z tych, którzy przeżyli, natychmiast pod- lega deportacji. Mimo to ciągną do wymarzonej Europy, jak najdalej od swych stron zmęczonych wojną. I dopiero u koń- ca drogi odkrywają, że nic ich tu nie czeka. Nie ma jak im po- móc, w każdym razie nie jest to w mocy kilkunastosobowego międzynarodowego personelu. W tej opowieści uderza gorycz empatii; „Zżera nas ten ośrodek. Dzień za dniem, po trochu zżera nas tutejsza codzienność, przeżuwa nas, połyka i z po- wrotem wypluwa” – pisze autorka. A jednak w beznadziejnej sytuacji możliwy jest przynajmniej drobny gest solidarności. Znak braterstwa – mimo wszystko. Salinia Stroux pisze o braterstwie, Wojciech Tochman o nie- nawiści. Rzeź plemienna w Ruandzie z 1994 roku do dziś prze- raża i  zadziwia; trudno nawet wyobrazić sobie jej rozmiary i jej okrucieństwo. W Centrum Pamięci w Kigali wiszą tysiące zdjęć: to dzieci, które spalono żywcem w kaplicy na Gikondo albo ścięto maczetą, zabito strzałem w głowę, rozbito o mur; gdzie jest granica między mówieniem prawdy a  epatowa- niem? – pyta w końcu reporter. Kompleks zabudowań szkol- nych w Murambi: zgoniono tam pięćdziesiąt tysięcy Tutsi, od- cięto wodę, prąd. Jedni pomarli z głodu, innych rozstrzelano. Małgorzata Szpakowska 19
Pobierz darmowy fragment (pdf)

Gdzie kupić całą publikację:

Prawdziwy koniec wojny jest przed jej początkiem
Autor:

Opinie na temat publikacji:


Inne popularne pozycje z tej kategorii:


Czytaj również:


Prowadzisz stronę lub blog? Wstaw link do fragmentu tej książki i współpracuj z Cyfroteką: