Cyfroteka.pl

klikaj i czytaj online

Cyfro
Czytomierz
00119 001907 12453648 na godz. na dobę w sumie
Procent od kontemplacji - ebook/pdf
Procent od kontemplacji - ebook/pdf
Autor: Liczba stron: 234
Wydawca: Burda Książki Język publikacji: polski
ISBN: 978-8-3809-0241-1 Data wydania:
Lektor:
Kategoria: ebooki >> dla dorosłych, erotyka >> dla dorosłych
Porównaj ceny (książka, ebook (-15%), audiobook).
Publikacja, w której określone zostało własne (Autorki) stanowisko wobec tradycji badań, a także naszkicowano możliwości rozwoju literaturoznawstwa współczesnego, widząc ten rozwój właśnie w odniesieniu do największych osiągnięć naukowych na gruncie polskim. Książka stanowi istotny głos w dyskusji nad kondycją polskiej humanistyki.
Znajdź podobne książki Ostatnio czytane w tej kategorii

Darmowy fragment publikacji:

Spis rzeczy Uwaga wstępna Część pierwsza (Marian Maciejewski…) Marian Maciejewski i jego projekt naukowy (zapomniane, przeoczone…) Marian Maciejewski, czyli w trosce o kształt polskich badań nad literaturą Krytyka kerygmatyczna wobec wyzwań współczesnego literaturoznawstwa (kilka myśli) Jeszcze o krytyce kerygmatycznej (na marginesie lektury Ferdynanda Ebnera) Poezja i kontemplacja Część druga (... i inne szkice o metodzie) „Jak czytano i jak czytać polski romantyzm?” Czyli o koniecznym związku teraźniejszości z przeszłością w badaniach nad liryką (kilka uwag albo głos w dyskusji) Czytanie Mickiewicza po Zgorzelskim Liryka Mickiewicza: przeszłość, teraźniejszość i perspektywy badań O Zgorzelskiego teorii liryki: genologia i aksjologia 7 11 13 29 53 69 93 103 121 137 5 Liryka i liryczność w wypowiedziach Danuty  Zamącińskiej-Paluchowskiej Liryka Słowackiego (wprowadzenie) Wacław Borowy jako czytelnik (badacz) liryki Część trzecia Kilka myśli o czytaniu Poetów Aneks Czesław Zgorzelski, Zarysy i szkice literackie, Warszawa 1988 Czesław Zgorzelski, „W Tobie jest światłość”. Szkice o liryce religijnej oświecenia i romantyzmu, Lublin 1993 Nota bibliograficzna Indeks 145 157 173 191 199 211 227 229 6 Spis rzeczy Uwaga wstępna „Malować – tylko procent od uczucia kontemplacji”; zdanie Norwida, tak chętnie powtarzane przez Józefa Czapskiego, można potrakto- wać jako bardziej uniwersalne. Praca malarza, będąca rezultatem intensywnego wpatrywania się w otaczający świat, stanowi wyra- zistą analogię, a może również bezpośrednie odniesienie do zadań nauki, również tak zwanej humanistycznej. Stefan Swieżawski mówi, że kontemplacja jest spokojnym, wy- trwałym i skupionym, pokornym wobec rzeczywistości patrzeniem. W swoich wypowiedziach dotyczących metodologii nauk filozo- ficznych często podkreśla (zobacz jego książkę Prawda i tajemnica) wagę czynnika kontemplatywnego w procesie poznawczym. Wy- daje się, że można przeciwstawić ten sposób rozpoznawania świata (również literatury to znaczy dziejów człowieka wewnętrznego) myśleniu i postępowaniu koncepcyjnemu, w którym dominuje „własny pomysł” na okiełznanie rzeczywistości, albo – w ostatnich czasach częściej – oderwanie się od niej. Przypadki badawczych postaw, które zgromadziłam w tej książce, pokazują, w jaki sposób „trwanie w obecności” przedmiotu badań, jest być może jedyną drogą do uchwycenia rąbka tajemnicy, jaką jest twórcza działalność człowieka na obszarze sztuki słowa.  7 Część pierwsza (Marian Maciejewski…) Marian Maciejewski i jego projekt naukowy (zapomniane, przeoczone…) Wydaje się, że w sposób najbardziej generalizujący można mówić w ogóle o „przeoczeniu” i „zapomnieniu”… Bo kogóż jeszcze takie literaturoznawstwo może obchodzić, kogo może zainteresować podobny projekt humanistyki… Ilu słuchaczy i czytelników zrozu- miało wartość i sens dokonań Maciejewskiego? I nie chodzi prze- cież o zejście na kolana przed zjawiskiem – dyskutujemy i chętnie dyskutować będziemy nadal – chodzi przede wszystkim o otwarcie tego ogromnego pola do dyskusji, stworzenie możliwości pytań, które zdaje się Witkacy nazywał pytaniami „istotnymi”. Maciejewski nie stworzył żadnej teorii interpretacji (na naszych oczach liczba tych teorii zwielokrotnia się intensywnie); Maciejew- ski stworzył pewną praktykę lektury tekstu, której nie da się powie- lić; zachowywał doskonałą równowagę między lekturą immanentną a gromadzonymi przez siebie kontekstami; wielokrotnie stawiałam sobie pytanie, dlaczego przywoływał na przykład Mistrza Ekharta, Simone Weil, fizykę kwantową przy czytaniu liryki lozańskiej, a nie autorów innych, bardziej może przydatnych w lekturze hermeneu- tycznej? Po przeczytaniu szkiców Maciejewskiego okazywało się jednak, że te konteksty dobrane są z precyzją zegarmistrza. Że służą wydobyciu realnych, sprawdzających się w integralnej lekturze, złóż tekstu poetyckiego. Na czym zatem polega specyfika tego czytania? Bo przecież mówi się również o hermeneutyce Janion, Przybyl- skiego…, a jakże odmienne są to hermeneutyki… Dla mnie właśnie 11 fantazmatyczne; ta Maciejewskiego natomiast odsłania realizm poezji, realizm Mickiewicza, realizm, do którego tęsknił Miłosz. W jaki sposób, to znaczy używając jakiego języka, Maciejewski doskonalił swój ogląd? Na początku był to język bardzo scjen- tyficzny, później w coraz większym stopniu ujawniała się w nim dominanta estetyczna, eliptyczność, niezwykle celne poznawczo metafory – na przykład „egzorcyzmowanie romantyzmu” – czy praktyka doskonałego tytułowania swoich tekstów… Mówimy o oryginalności polskiego romantyzmu, ale to Macie- jewski wskazał na jej źródło – gawędę… Maciejewski znakomicie rozpoznał piśmiennictwo epoki roman- tycznej, ale interesowały go w zasadzie arcydzieła – Maria Malczew- skiego, liryka rzymsko-drezdeńska, liryka lozańska… Widzimy w tym pisarstwie jakąś wyrazistą miarę, można ją wyłuskać, obej- rzeć, ale nie powielić; miarę opisu arcydzieła, miarę interpretacji… Maciejewski jest autorem jedynej istniejącej książki–monografii o liryce lozańskiej; czym innym już są późne wiersze Mickiewicza po tej pracy… Mówimy najczęściej, że to Zgorzelski zajmował się problemami ewolucji poezji, a przecież jeśli zebrać szkice Maciejewskiego w ro- dzaju: Od erudycji do poznania, „Natury poznanie” w lirykach Słowackiego, widać jak na dłoni (znów) m i a r ę konstatacji Macie- jewskiego, który wskazuje i nazywa przełomowe, głęboko ukryte momenty rozwojowe liryki polskiej… I na koniec: kiedy najszerszy ogół literaturoznawców drażni metoda kerygmatyczna – przypisuje się jej na przykład „ideowość” – zapominamy, że taka precyzacja i radykalizacja metody faktycznie decyduje o większej naukowości odsłaniania świata duchowego zawartego w dziełach kultury, że jest czymś na m i a r ę przewrotu antypsychologistycznego z początku XX wieku… 12 Część pierwsza (Marian Maciejewski…) Marian Maciejewski, czyli w trosce o kształt polskich badań nad literaturą Marian Maciejewski, wybitny – poza wszelką konwencją i umow- nością znaczeń tego słowa – człowiek nauki, jeden z największych badaczy romantyzmu; kim nie był, kim na pewno nie mógłby zostać w smutnych dla niektórych (dokąd prowadzących?) konfiguracjach współczesnej humanistyki? Nie zasłużyłby, sądzę, na miano pierwszorzędnej postaci nauki z kilku powodów: – nie otrzymałby grantu ani w NCN-ie, ani w NPRH; zapewne nie próbowałby nawet; obawiałby się zbyt dużej straty czasu na formalne, mało twórcze, w pewien sposób „wsteczne” działania związane z koniecznością wcześniejszego przed- stawienia tez, uprzedniego rozrysowywania pól badawczych już „dokonanych”. Marian Maciejewski był zaprzeczeniem scholastycznych metod wymuszanych przez gremia roz- dzielające fundusze na naukę (najpierw teza, uzasadniająca obudowa, później dopiero właściwa praca nad tekstem); – nie stworzyłby zespołu badawczego; umysł wybitny nie byłby w stanie dopasować się do konieczności normalizo- wania i uśredniania wyników; – nie zdobyłby eksponowanych, prestiżowych miejsc w struk- turach czuwających nad rozwojem nauki, ponieważ skupie- nie uwagi na problemach merytorycznie najważniejszych, nie pozwoliłoby mu na ten rodzaj rozproszeń; 13 – nie byłby w stanie ustawicznie rozliczać się z liczby zapi- sanych stron, konferencji; jego prace ważyły jakościowo; – nie interesowały go wreszcie autentyczne, czy sztucznie napędzane relacje międzynarodowe, zabieganie o publika- cje i konferencje w językach obcych; ważne przecież w na- uce w ogóle, ale często, zwłaszcza w literaturoznawstwie polskim przybierające formy dziwaczne (np. konieczność legitymizacji prac w języku angielskim itd.). Kim zatem był? Autentycznym odkrywcą, tzn. jego rozprawy nie były mnożeniem zdań o charakterze porządkującym czy komentu- jącym problemy w jakiś sposób już rozpoznane, wydobyte; nie były ujęciami „koncepcyjnymi”, tzn. rozwijającymi teorie względnie tylko przystające do rzeczywistości tekstu artystycznego. Marian Maciejewski nie tworzył nigdy refleksyjnych fantazmatów na bazie czytanych utworów literackich, on o d k r y w a ł i pr z e d s t aw i a ł przestrzenie dotąd nieobecne w nauce o literaturze, o romantyzmie, a realnie istniejące. Jeżeli [Marian Maciejewski] zajął się jakimś problemem – to najczęściej od momentu publikacji każdego większego studium, problematyka, której to studium dotyczyło, zaczynała wyglądać zupełnie inaczej niż wyglądała przedtem, a do dawnego stanu rzeczy nie było już powrotu…1 Dariusz Seweryn w swoim komentarzu jest zresztą dość powścią- gliwy, problem naukowej umysłowości Maciejewskiego należałoby 1 D. Seweryn, Uroczystość wręczenia Księgi Jubileuszowej, Instytut Filologii Polskiej KUL, Czterdzieści i cztery studia ofiarowane Profesorowi Marianowi Macie- jewskiemu, 11 grudnia 2008. 14 Część pierwsza (Marian Maciejewski…) ująć jeszcze ostrzej, jeszcze wyraźniej. Uczony ten, sumiennie prze- strzegając reguł metody (znajomość literatury przedmiotu, różno- rodności uwarunkowań i kontekstów w obrębie których zaistniało dzieło literackie), nastawiony był na twórcze poszukiwanie i od- słanianie zasad, prawideł wewnątrztekstowych, najgłębszej specy- ficzności istnienia dzieła literackiego. Źródłem tych zachowań był zupełnie fenomenalny talent interpretacyjny Maciejewskiego. Po raz pierwszy zetknęłam się z demonstracją tych możliwości (a by- łam już po kilkuletnich studiach na Uniwersytecie Jagiellońskim) w ramach zajęć konwersatoryjnych, na których uczony, skupiając się na jednym wierszu np. Miłosza, albo wybranym opowiadaniu Andrzejewskiego, wydobywał najgłębsze powiązania wewnętrznej struktury tekstu, komplikację sensów w pełni zależnych od tego właśnie ustrukturowania. Z tych spotkań wyniosłam pogłębiające się do dnia dzisiejszego przekonanie, że próby pisania o wątkach, tematach utworu, postawach bohaterów, w oderwaniu od głębokiej formalnej złożoności dzieła jest (powinno być) marginesem nauki o literaturze. Prawda ta wynika jednoznacznie z prac Maciejew- skiego o lirykach lozańskich. Po jego rozprawach każda wypowiedź naukowa na temat tej grupy wierszy Mickiewicza, abstrahująca od ich artystycznego powikłania (czytanie „idei lozańskich”) jest (powinna być) właściwie skandalem badawczym. Charakterystyczne, że sam Maciejewski pisząc o Zgorzelskim, zwracał uwagę na kwestię sztuki interpretacji w ten sposób: Poważnym wkładem, jaki prof. Czesław Zgorzelski wniósł do nauki o literaturze, jest danie praktycznych podwalin pod sztukę interpretacji. Niech nas nie mylą liczne antologie analiz wyda- nych także na użytek szkolny czy uniwersytecki. Zostały one zre- alizowane już po Zgorzelskiego analizie Mędrców Mickiewicza, Marian Maciejewski, czyli w trosce o kształt polskich badań… 15 Rozłączenia i Na sprowadzenie prochów Napoleona Juliusza Sło- wackiego, choć analiza ody napoleońskiej była właśnie przygoto- wana do najpoważniejszego zbioru interpretacji, jaką jest Liryka polska (Kraków 1966). Zgorzelski był rzeczywiście mistrzem ana- lizy pojedynczego utworu. Czasem odnosiło się wrażenie, że ten gatunek polonistycznej pracy naukowej ceni sobie najbardziej, gdyż wyjaśnia tajemnicę dzieła sztuki literackiej.2 Mówiąc o Zgorzelskim, Maciejewski mówi właściwie o sobie sa- mym tzn. o swoim stosunku do interpretacji dzieła, której przecież nie unieważniły, i faktycznie nie podważyły jej pierwszorzędnej sensowności, dyskursy ostatnich dziesięcioleci, łącznie z książką Janusza Sławińskiego3. Maciejewski jako interpretator znakomicie łączył tradycje struk- turalistyczne, fenomenologiczne i hermeneutyczne. Nowo powstały stop, w którym decydującą rolę poznawczą pełniła oryginalna (źródłowa) intuicja tekstu (metoda interpretacji była rezultatem odczytania specyficzności utworu literackiego), był i bywa nadal pionierskim wyczynem sztuki interpretacji, co najlepiej staje się widoczne w intelektualnej bezradności młodego pokolenia (studen- tów filologii) wobec – przykładowo – komentarzy tego uczonego do liryki lozańskiej, ale przecież nie tylko. Warto zwrócić uwagę na ścisły związek, jaki zachodzi w jego pracach między wymiarem interpretacyjnym a  przełomową 2 M. Maciejewski, Czesław Zgorzelski – Uczony i Wychowawca (17 marca 1908 – 26 sierpnia 1996), [w:] Czesław Zgorzelski – Uczony i Wychowawca, red. D. Paluchow- ska, M. Maciejewski, Lublin 2002, s. 28. 3 J. Sławiński, Miejsce interpretacji, Gdańsk 2006. 16 Część pierwsza (Marian Maciejewski…) syntezą, będącą zwieńczeniem szczegółowych, intensywnie twór- czych oglądów. Maciejewski prezentuje jakby modelowy (w dalszym ciągu!) styl postępowania literaturoznawczego; od tekstu (interpretacja) po syntezę wzbogacaną szerokimi hermeneutycznymi kontekstami, albo – patrząc od innej strony – te konteksty stają się narzędziem interpretacji. Hermeneutyka uczonego w  zasadzie nie podlega krytycznym oglądom4. Nie jest naznaczona subiektywną czy zide- ologizowaną postawą. Krytyka kerygmatyczna, zainicjowana przez Maciejewskiego, o której często w ten sposób się myśli, jest naj- poważniejszą próbą rewizji w dziele sztuki słowa tego co rzeczywi- ście i obiektywnie chrześcijańskie przy jednoczesnym, całkowitym respektowaniu złożoności artystycznej utworu. Zresztą krytykę kerygmatyczną, dyskusyjną dla wielu kręgów literaturoznawczych, można zobaczyć jako rezultat końcowego etapu działalności tego badacza, etapu, przed którym wydarzyło się bardzo wiele. Cały szereg „zwrotów i przełomów” (w ten sposób również można powiedzieć o wadze kolejnych prac Mariana Maciejew- skiego), jakie zainicjował w badaniach nad romantyzmem, roz- począł się od gruntownych studiów nad powieścią poetycką, jej polską odmianą. Nie erudycyjna czy sumująca odsłona jest tu najważniejsza; te pojawiają się w rozprawie Maciejewskiego jakby ubocznie. Wydobyta została przez uczonego głęboka specyfika immanencji gatunku; np. kluczowa rola mowy pozornie zależ- nej i jej związek z psychologią postaci, strukturalne wyznaczniki 4 Grzegorz Grochowski pisze, że postępowanie hermeneutyczne (chodzi o zja- wiska w polskiej metodologii ostatnich dziesięcioleci) jest wkraczaniem „w sferę osobistych wyznań i wtajemniczeń”. G. Grochowski, Blaski i cienie badań kulturowych, „Teksty Drugie” 2005, nr 1/2, s. 4. Marian Maciejewski, czyli w trosce o kształt polskich badań… 17 przemiany przedstawień o charakterze esencjalnym w egzysten- cjalne, powiązana z tym zjawiskiem ewolucja (rewolucyjna zmiana) personifikacji od oświecenia po romantyczny próg i za nim, i bar- dzo wiele innych. Bardzo ważną częścią książki są fragmenty poświęcone Marii Malczewskiego. Tutaj Maciejewski jest szczególnie rozpoznawal- nym odkrywcą. Istnieje przekonanie, a przede wszystkim może wynika ono z praktyki literaturoznawczej, że praca naukowa jest ustawicznym sytuowaniem się w  obrębie literatury przedmiotu, często  – tworzeniem nowych porządków, konfiguracji, syntez wreszcie, na bazie tego, co do tej pory napisano. Otóż Marian Maciejewski był zaprzeczeniem takiej postawy. Nie znaczy to, że literaturę przedmiotu bagatelizował, znał ją doskonale, szacował; wiedział co najbardziej, a co najmniej ważne, respektował w pełni prawo ciągłości badań, ale po szybkim, niezauważalnym niemal przekroczeniu granic badań cudzych, stawał się absolutnie orygi- nalnie widzącym najmniejsze niuanse i zakamarki artystycznego tekstu, rozpoznawał najbardziej ukryte tajniki jego funkcjono- wania. Droga do opisania Marii Malczewskiego wyglądała w ten sposób: najpierw język, pejzaż, zaskakujące obserwacje z poziomu struktury głębokiej, odkrywanie praw rządzących ekspresją dzieła; w późniejszym okresie twórczości naukowej – konkretne, zracjona- lizowane wejście w metafizykę przesłania dzieła („Śmierci czarne w piersiach blizny”5). Książka Maciejewskiego dotycząca powieści poetyckiej zredu- kowała wielką białą plamę na mapie badań nad romantyzmem 5 M. Maciejewski, „Śmierci czarne w piersiach blizny”, [w:] tegoż, „ażeby ciało powróciło w słowo”. Próba kerygmatycznej interpretacji literatury, Lublin 1991. 18 Część pierwsza (Marian Maciejewski…) i pokazała – paradoksalnie – rozmiary tego niezbadanego dotąd obszaru. Podobnie rzecz miała się z gawędą, chociaż objętościowo liczba stron, jakie poświęcił jej uczony, była zdecydowanie mniejsza. Wy- chodząc od konkluzji, dotyczącej tego gatunku, jako jedynej formy w pełni rodzimej (polskiej) i jedynej na obszarze romantyzmu europejskiego, formułuje szereg nowatorskich wniosków. W przeciwieństwie do wcześniejszych ujęć kwestii gawędy (Ka- zimierza Bartoszyńskiego, czy jeszcze wcześniejszych – Szweykow- skiego i Szmydtowej) Maciejewski w swoim opisie kładzie nacisk niekoniecznie na strukturę fabularną gatunku, a na jego warstwę językową6. Na tej drodze dokonywa przełomowych ustaleń, po- nieważ „to właśnie ona [warstwa językowa] jest przede wszystkim aktywizowana artystycznie” w strukturze takiego utworu. Amor- fizm jako jego konstytutywny czynnik (w ujęciu Bartoszyńskiego) w świetle prac Mariana Maciejewskiego ujawnia swoje powiązanie z głębokim porządkiem wartości właściwym gawędzie. To znów – jedna z wielu odsłon, pionierskich i podstawowych, na obszarze gawędy. Studia Maciejewskiego dotyczące genologii romantyzmu mają niepodważalny charakter, bez względu na to, w jakim kierunku, dyktowane modą czy chwilową potrzebą intelektualną, posuwają się badania nad epoką. Tu Marian Maciejewski tworzy podwaliny, mimo że prace nad genologią romantyzmu zainicjował właściwie Czesław Zgorzelski (autor Dumy poprzedniczki ballady). Typ działań tego drugiego miał charakter w pewnym stopniu erudycyjno-po- rządkujący, Maciejewski z mocno poszerzonym instrumentarium 6 M. Maciejewski, Gawęda jako słowo przedstawione, [w:] Poetyka. Gatunek – obraz. W kręgu poezji romantycznej, Wrocław 1977, s. 35–34. Marian Maciejewski, czyli w trosce o kształt polskich badań… 19 w opisie gatunków wykorzystywał zdecydowanie szersze spectrum metodologiczne, co dawało rezultaty nieco odmienne. Żadne z wcześniejszych ustaleń genologicznych nie pojawiło się w rezultacie tak głębokiego i finezyjnego rozpoznania wewnętrznej natury tekstu artystycznego; w żadnym ze znanych mi wypadków nie łączyło się ono z tak wyjątkowym „słyszeniem” utworu literac- kiego i jednoczesną sprawnością teoretyczną. Osobną kwestię stanowią obserwacje Maciejewskiego doty- czące liryki; jej sposobu obecności i  romantycznego przełomu, który niekoniecznie można zobaczyć na poziomie myśli, postaw, proponowanych idei, a przede wszystkim w naturze rewelacji ar- tystycznej, którą uczony potrafił dostrzec i z niezwykłą precyzją wyeksplorować. Niezwykle znaczący, kluczowy dla refleksji nad rozwojem po- ezji polskiej w ogóle, jest szkic Od erudycji do poznania. Z dziejów romantycznej liryki opisowej7, w którym precyzyjnie rozpoznane zostają rewolucyjne romantyczne zmiany w zakresie sposobu obra- zowania w poezji. Punkt krytyczny stanowią tu sonety Mickiewicza i zasady działania wyobraźni zainicjowane przez poetę, a trwające po naszą współczesność (metoda realizmu, układy paralelne, zasada „wizji fantastycznych”). Podobnie waży na całościowym oglądzie polskiej poezji szkic „Natury poznanie” w lirykach Słowackiego8. Osobnym blokiem zagadnień, związanych ze spuścizną naukową tego uczonego, są jego artykuły i rozprawy poświęcone arcydziełu 7 M. Maciejewski, Od erudycji do poznania. Z dziejów romantycznej liryki opisowej, „Roczniki Humanistyczne” 1966, nr 1. podmiotem a przedmiotem, „Pamiętnik Literacki” 1966, z. 1. 8 M. Maciejewski, „Natury poznanie” w lirykach Słowackiego. Dzieje napięć między 20 Część pierwsza (Marian Maciejewski…) liryki nie tylko polskiej, wierszom lozańskim Mickiewicza. Udało się te prace zebrać w książkę9 w ostatnich latach życia Maciejew- skiego, za jego widoczną zgodą i dużą aprobatą. Jakby prace „lozań- skie” należały do tych, które ze swojego dorobku cenił najbardziej, pomijając oczywiście krytykę kerygmatyczną, o której za chwilę. Książka Wrzucony do bytu otchłani. Liryka lozańska i jej kon­ teksty jest jedyną monografią tej niezwykłej twórczości poety ro- mantycznego. Maciejewski w poszczególnych szkicach dokonuje rzetelnego pogłębienia opisu lozańskiego cyklu, odkrycia i przed- stawienia zasad artystycznych, jakie w nich obowiązują. Jest to jednocześnie demonstracja hermeneutycznych umiejętności bada- cza; pozbawiona dowolności; nieprowadząca do poznawczej iluzji. Trudno przecenić wartość tej książki, zbierającej obserwacje, prze- myślenia i zdyscyplinowane pogłębienie pierwszorzędnej grupy tekstów polskiego romantyzmu, które stoją u źródeł polskiej poezji dwudziestowiecznej. Marian Maciejewski był bez wątpienia filologiem świadomym swoich literaturoznawczych powinności, ale sposób i horyzonty jego myślenia kształtowały w dużym stopniu tradycja filozoficzna i „pro- blemy pierwsze”. Literatura była dla tego uczonego miejscem ich wy- darzania się, z tym że Maciejewski problemy te wydobywał z pełną znajomością reguł „filologicznej gry”, ponieważ rozumiał, że zajmo- wanie się tematem dzieła tak, jak to czynili np. badacze zorientowani marksistowsko, a również polonistyka na przełomie XIX i XX wieku, czy niektóre nurty nam współczesne, jest pewnym nieporozumie- niem; d z i e ł o m ów i w ówc z a s, k i e d y i s t n i e j e w  s w oj e j k o n s t y t u t y w n e j j ę z y k ow o - a r t y s t yc z n e j c a ł o ś c i. To 9 M. Maciejewski, Wrzucony do bytu otchłani. Liryka lozańska i jej konteksty, po- słowie B. Kuczera-Chachulska, Lublin 2012. Marian Maciejewski, czyli w trosce o kształt polskich badań… 21 niemal truizm, który przestaje nim być, jeśli przyjrzeć się współcze- snej praktyce literaturoznawczej. B y ł M a c i e j e w s k i j e d ny m z   n i e w i e lu, a   m o ż e w   d o g ł ę b n y m s e n s i e j e d y n y m z n a n y m m i b a d a c z e m l i t e r a t u r y, k t ó r y w   k a ż d e j p r a c y d e m o n s t r ow a ł t a k ą w ł a ś n i e p o s t aw ę; o g a r- n i a ł c a ł o ś ć  – o d l i n i i br z m i e n iowe j d z i e ł a p o o s t a- t e c z n e p r z ę s ł a s e n s ów, u w i k ł a n e w   n a j w a ż n i e j s z e w ą t k i e u r o p e j s k i e j r e f l e k s j i f i l o z o f i c z n e j. I krytyka kerygmatyczna wreszcie, której Maciejewski był inicja- torem, i która, jako bodajże jedyne dzieło myśli uczonego, spotkała się w dużym stopniu z dezaprobatą środowiska literaturoznaw- czego. Przyczyny tej odmowy miały swoje źródło w większości pozamerytoryczne, chociaż najczęściej taką właśnie argumentację przenoszono na obszar zasadniczy. Jednym ze znakomitych wyjąt- ków była recenzja Doroty Siwickiej w „Tekstach Drugich”. Autorka, pozostając raczej na odmiennej pozycji światopoglądowej, potrafiła trafnie rozpoznać i ocenić zjawisko krytyki kerygmatycznej. Pisała o propozycji Maciejewskiego w ten sposób: Jest to książka mocna i wyrazista. Mocna jest osobowość piszącego. Wyraziste są zasady, którymi się posługuje, i wykształcony język oddzielający precyzyjnie nie tylko interpretacyjne niuanse, ale i wartości prawdziwe od, zdaniem autora, pozornych10 […] Maciejewski stawia przed sobą zadania niezwykłe: połączenie katechezy i historii literatury. W różnych momentach lektury jego książki odnieść można wrażenie, że zwycięża to katecheza, 10 D. Siwicka, Surowe oko kerygmatu, „Teksty Drugie” 1992, nr 3, s. 135. 22 Część pierwsza (Marian Maciejewski…) to historia literatury. Lecz autor jest bardzo czujny i ostatecznie nie sprzeniewierza się żadnej ze swych profesji. Dzieje się tak, jak sądzę, dlatego, że obie pojmuje na swój sposób, w obu interesuje go to samo: doświadczenie egzystencjalne […]. W samym tekście literackim interesuje autora nie doktrynalne wyposażenie, nie religijne motywy, lecz właśnie egzystencjalne doświadczenie zobrazowane jako świadomość podmiotowa „ja” lirycznego. Śledzi więc perypetie tej świadomości zarówno u Mic- kiewicza, jak i u pozostałych bohaterów tomu. Do tego służy mu kerygmatyczna interpretacja literatury. […] Maciejewski analizuje świadomość romantyków starając się oddzielić to, co było w niej jedynie religijne, od błysków chrze- ścijańskiego doświadczenia. I jest, o ile mi wiadomo, pierwszym, który podjął się takiego zadania.11 Przywołania z Siwickiej właściwie nie wymagają komentarza. Nawet jeśli krytyka kerygmatyczna pozostawałaby dla niektórych z nas w jakiś sposób obca, jej naukowa wartość jest niepodważalna, zwłaszcza w odniesieniu do literatury polskiego romantyzmu, tak nadzwyczajnie religijnej. Generalnie; Marian Maciejewski w istotny sposób poszerzył i pogłębił badania nad romantyzmem; dokonał również ważnego przesunięcia w naturze tych badań; już nie swo- ista opisowość, zmysł porządkowania czy idee „ramowe”, naddane (na przykład zapożyczone z zachodnioeuropejskiej nauki o roman- tyzmie) były w nich najważniejsze, ale o całokształcie rezultatu zdecydowały odkrywcze penetracje w strukturalno-artystycznej głębi suwerennego utworu i myśli z takich sond wyprowadzone. 11 Tamże, s. 137. Marian Maciejewski, czyli w trosce o kształt polskich badań… 23
Pobierz darmowy fragment (pdf)

Gdzie kupić całą publikację:

Procent od kontemplacji
Autor:

Opinie na temat publikacji:


Inne popularne pozycje z tej kategorii:


Czytaj również:


Prowadzisz stronę lub blog? Wstaw link do fragmentu tej książki i współpracuj z Cyfroteką: