Cyfroteka.pl

klikaj i czytaj online

Cyfro
Czytomierz
00059 007012 14665476 na godz. na dobę w sumie
Przekaz Umysłu - ebook/pdf
Przekaz Umysłu - ebook/pdf
Autor: Liczba stron: 117
Wydawca: Projekt Wydawniczy Miska Ryżu Język publikacji: polski
ISBN: 978-83-64213-29-8 Data wydania:
Lektor:
Kategoria: ebooki >> religia i rozwój duchowy >> religia
Porównaj ceny (książka, ebook (-8%), audiobook).

Przekaz Umysłu. Nauczanie mistrza zen Huang-po jest zapisem jasnych, przenikliwych i niezwykle mocnych nauk jednej z najbardziej wpływowych postaci w historii zen. Huang-po żył w okresie dynastii Tang (618-907 n.e.) obfitującej w wielkich i niezwykłych mistrzów. To oni właśnie dali początek szkołom, których tradycja kontynuowana jest do dziś. Prezentowana tu książka należy do najstarszych tekstów źródłowych i jest prawdziwą perłą w literaturze zen. Nauki w niej zawarte, dalekie od akademickich dysput, mają formę krótkich i esencjonalnych mów oraz dialogów z uczniami. Ich celem jest bezpośrednie usunięcie przeszkód na drodze duchowej praktyki, tak aby oczyszczony dzięki medytacji umysł mógł otworzyæ się na własną absolutną naturę. Od wieków adepci przebudzenia, początkujący i zaawansowani, nieprzerwanie czerpali inspirację z tego dzieła, powszechnie uznawanego za absolutną klasykę zen. Powierzając je teraz uwadze polskiego Czytelnika, mamy nadzieję, że ujrzy w niej jak w lustrze choćby zarys tego, co zen nazywa prawdziwym obliczem.

Znajdź podobne książki Ostatnio czytane w tej kategorii

Darmowy fragment publikacji:

tyl ko w wy ni ku nie wła ści we go my śle nia, pro wa dzącego do two rzenia wszy- st kich ro dza jów kar my13. 8. Na sza pier wot na na tu ra bud dy jest cał ko wi cie po zba wio na choćby ato mu przedmio to wo ści. Jest pu sta, wszech o bec na, mil czą ca, czy sta; jest wspa nia łą i ta je mni czą spo koj ną ra do ścią — i to wszy st ko. Za nurz cie się w niej głę bo ko, prze bu dza jąc się ku niej sa me mu. To, co jest przed wa mi, jest w ca łej swo jej peł ni ab so lut nie cał ko wi te. Nie ma nic po za tym. Na wet je śli przej dzie cie przez wszy st kie stadia bo dhi sat twy, krok po kro ku, ku sta no wi bud dy i w koń- cu, w jed nej chwi li, osią gnie cie peł ne urze czy wi st nie nie, urze czy wi st ni cie je dy nie na tu rę bud dy, która was nig dy nie opu szcza ła, a te wszy st kie po prze- dza ją ce stadia nic do niej nie do da ły14. Spoj rzy cie kie dyś na te eo ny pra cy i osią gnięć ja ko na nie wie le lep sze od nie rze czy wi stych dzia łań po peł nia nych we śnie. Dla te go wła śnie tatha ga ta po wie dział: „Rzeczy wi ście nie osią gną łem ni cze go dzię ki nie prze ści gnio ne mu cał ko wi te mu oświe ce niu [an nu ta ra sam jak sam bo dhi - przyp. tłum. pol.]. Je śli co kol wiek mia ło by zo stać osią gnię te, Bud da Di pam ka ra nie uczy nił by swo jej prze po wie dni na mój te mat”15. Po wie dział rów nież: „Ta Dhar ma jest ab so lut nie po za roz róż nie nia mi, nie jest ani wy so- ka, ani ni ska, a jej imię brzmi bo dhi”. Jest czy stym umysłem, źródłem wszy- st kie go, które, prze ja wia jąc się ja ko czu ją ce isto ty lub bud do wie, ja ko rze ki i góry świa ta po sia da ją ce for mę, ja ko to, co po zba wio ne for my al bo ja ko to, co przeni ka ca ły wszech świat, jest ab so lut nie wol ne od roz róż nień, po nie waż nie ma w nim ta kich po jęć jak jaźń i odmien ność. 9. Ten czy sty umysł, źródło wszy st kie go, nie u sta ją co świe ci zna ko mi to ścią swo jej do sko na ło ści. Jed nak lu dzie te go świa ta nie prze bu dza ją się ku nie mu, uwa ża jąc za umysł tyl ko to, co wi dzi, sły szy, czu je i wie. Ośle pie ni przez swój wła sny wzrok, słuch, uczu cie i wie dzę nie po strze ga ją oni du cho wej do sko- na ło ści źródła-isto ty. Je śli by tyl ko w jed nej chwi li po zby li się ca łe go po ję cio- we go my śle nia, wte dy to źródło-isto ta prze ja wi ło by się jak słoń ce wzno szą ce się przez pu st kę i oświe tla ją ce ca ły wszech świat bez żad nych prze szkód ani gra nic. Za tem je śli wy, ucznio wie Dro gi, chce cie do ko nać po stę pu po przez pa trzenie, słu cha nie, czu cie i po zna nie, to kie dy po zba wie ni zo sta nie cie 33 34 wa sze go po strze ga nia, od cię ta zo sta nie wa sza dro ga do umysłu i nig dzie nie znaj dzie cie wej ścia. Mu si cie więc urze czy wi st nić fakt, że cho ciaż praw dzi wy umysł wy ra ża się w tych po strze że niach, to ani nie sta no wi ich czę ści, ani nie jest od nich róż ny. Wa sze po strze ga nie nie po win no sta no wić po cząt ku ro zu mo wa nia; jed nak nie po win ni ście rów nież po szu ki wać jed ne go umysłu po za nim al bo po rzu cić go na dro dze Dhar my. Nie trzy maj cie się wa sze go po strze ga nia; ani nie po rzu caj cie go, ani go nie roz pa mię tuj cie, ani do nie go nie lgnij cie. Po nad wa szy mi gło wa mi, pod wa szy mi sto pa mi i wszę dzie do o- ko ła was wszy st ko spo nta nicz nie ist nie je, po nie waż nie ma ta kie go miej sca, które by ło by po za umysłem bud dy. 10. Kie dy lu dzie świa ta sły szą, jak mówi się o bud dach prze ka zu ją cych doktry nę umysłu, wy da je im się, że ist nie je coś do osią gnię cia al bo urze czy- wi st nie nia po za umysłem, i skut kiem te go po szu ku jąc Dhar my uży wa ją umysłu, nie wie dząc, że umysł i przedmiot ich po szu ki wań są jed nym. Nie moż na użyć umysłu, aby zna leźć coś po cho dzą ce go od umysłu, po nie waż w ten spo sób, na wet po prze mi nię ciu mi lio nów eo nów, nie na sta nie ju trzen- ka zwy cię skie go dnia. Ta kiej me to dy nie na le ży po rów ny wać z na głym wy ko- rzenie niem po ję cio we go my śle nia, co sta no wi fun da ment Dhar my. Je śli by wo jow nik, za po mniaw szy, że no si już swą per łę na czo le, miał szu kać jej gdzieś in dziej, mógł by prze mie rzyć ca ły świat, nigdy jej nie znaj du jąc. Jed nak je śli ktoś wie dział by, na czym po le ga kłopot i wska zał by wo jow ni ko wi per łę, ten na tych miast zro zu miał by, że by ła ona tam przez ca ły czas. Dla te go je śli wy, ucznio wie Dro gi, bę dzie cie my lić się co do wła sne go praw dzi we go umysłu, nie po zna jąc, że jest on bud dą, [w takim wypadku] szu kać go bę dzie- cie gdzie in dziej, zaj mując się róż ny mi osią gnię cia mi i prak ty ka mi oraz ocze- ku jąc, że coś dzię ki ta kim stop nio wym prak ty kom osią gnie cie. Jed nak na wet po eo nach pra co wi tych po szu ki wań nie bę dzie cie w sta nie osią gnąć Dro gi. Tych me tod nie moż na po rów ny wać z na głym wy ko rzenie niem po ję cio we go my śle nia, z wie dzą, że nie ma zu peł nie ni cze go, co po sia da ło by ab so lut ną eg - zy sten cję, ni cze go, cze go moż na by się trzy mać, ni cze go, na czym moż na by po le gać, żad ne go miej sca, w którym moż na by się schro nić, ni cze go su biek- tyw ne go al bo obiek tyw ne go. To dzię ki za po bie ga niu po wsta wa nia po ję cio we- go my śle nia urze czy wi st nisz bo dhi, a kie dy to uczy nisz, urze czy wi st nisz tyl ko bud dę, który za wsze ist niał w two im wła snym umy śle! Eo ny prób oka- żą się jedynie zmar no wa nym wy sił kiem, tak jak wo jow nik zna la zł szy per łę od kry wa je dy nie to, co ca ły czas wi sia ło na je go czo le - jej od kry cie nie mia- ło nic wspól ne go z je go wy sił ka mi zna le zie nia jej gdzieś in dziej. Dla te go Bud- da po wie dział: „Rzeczy wi ście nie osią gną łem ni cze go dzię ki nie prze ści gnio- ne mu cał ko wi te mu oświe ce niu”. To z oba wy, że lu dzie te go nie zro zu mie ją, oparł się on o to, co jest po strze ga ne pię cio ma ro dza ja mi wzro ku i wy ma wia- ne pię cio ma ro dza ja mi mo wy. Tak więc cy tat ten w żad nym ra zie nie jest pu stym ga da niem, lecz wy ra ża naj wyż szą praw dę. 11. Ucznio wie Dro gi nie po win ni mieć wąt pli wo ści, że czte ry ży wio ły skła- da ją ce się na cia ło nie sta no wią „ja źni”, że „jaźń” nie jest rze czą re al nie ist- nie ją cą i że moż na z te go wnio sko wać, że cia ło nie jest ani ja źnią, ani re al nie ist nie ją cą isto tą. Po za tym, pięć skandh16 two rzą cych umysł [w po tocz nym te go sło wa zna czeniu] nie sta no wią ani „ja źni”, ani ist nie nia, stąd moż na wy de du ko wać, że [tak zwa ny in dy wi du al ny] umysł nie jest „ja źnią” ani ist- nie niem. Sześć orga nów zmy słów [włą cza jąc w to mózg], które ra zem z sze- ścio ma ro dza ja mi per cep cji i sze ścio ma przedmio ta mi per cep cji sta no wią świat zmy słów, na le ży ro zu mieć w ten sam spo sób. Te osiem na ście aspek tów zmy słów są ra zem i osob no pu ste. Ist nie je tyl ko umysł-źródło, bez gra nicz ny w swo jej roz le gło ści i ab so lut nie czy sty. 12. Dla te go ist nie je je dzenie zmy sło we i je dzenie mą dre. Kie dy cia ło zło żo ne z czte rech ży wio łów cier pi na pa dy gło du, do star czasz mu wte dy po ży wie nia, jed nak bez chci wo ści i nadmia ru — to na zy wa my mą drym je dzeniem. Z dru- giej stro ny, je śli ła ko mie roz ko szu jesz się je go czy sto ścią i sma kiem. po zwa- lasz na roz róż nie nia, które po wsta ją w wy ni ku nie wła ści we go my śle nia. Po - szu ki wa nie li tyl ko za spo ko je nia zmy słu sma ku, nie czu jąc, że zja dło się już wy star cza ją co du żo, na zy wa się je dzeniem zmy sło wym17. 13. Śra wa cy osią ga ją oświe ce nie po przez słu cha nie Dhar my, dla te go na zy wa się ich śra wa ka mi18. Śra wa cy nie poj mu ją swo je go wła sne go umysłu, a słu- 35 36 cha jąc dok try ny, po zwa la ją na po wsta wa nie po glą dów. Nie za leż nie od te go, czy sły szą o ist nie niu bo dhi i nir wa nie dzię ki nad na tu ral nym si łom, szczę ściu al bo ka za niom, osią gną oni stan bud dy do pie ro po upły wie trzech eo nów nie- skoń czo nej dłu go ści. Przy na le ży to do dro gi śra wa ków, dla te go na zy wa się ich śra wa ka-bud da mi. Jed nak naj wyż szą dro gą jest prze bu dzić się na gle ku praw- dzie, że twój wła sny umysł jest bud dą, że nie ma nic do osią gnię cia ani żad- ne go dzia ła nia do wy ko na nia — to zna czy na praw dę być jak bud da. Moż na się tyl ko oba wiać, że wy, ucznio wie Dro gi, przy po wsta niu na wet po je dyn- czej my śli wznie sie cie mur po mię dzy so bą a Dro gą. Od mo men tu-my śli do mo men tu-my śli: Ŝad nej for my; od mo men tu-my śli do mo men tu-my śli: Ŝad ne go dzia ła nia — to zna czyć być bud dą! Je śli wy, ucznio wie Dro gi, za mie rza cie stać się bud da mi, nie po trze bu je cie stu dio wać żad nych dok tryn, lecz mu si cie na u- czyć się, jak uni kać po szu ki wa nia i przy wią zy wa nia się do cze go kol wiek. Nie po szu ki wa nie ni cze go za wie ra w so bie po ję cie nie zro dzo ne go umysłu, wol- ność od przy wią zań za wie ra w so bie po ję cie nie uni ce stwio ne go umysłu, a to, co nie jest ani na ro dzo ne, ani uni ce stwio ne, jest bud dą. Osiem dzie siąt czte ry ty sią ce me tod prze ciw dzia ła nia osiem dzie się ciu czte rem ty siąc om ro dza jów ułu dy to tyl ko wy ra że nia, które ma ją za za da nie przy cią gnąć lu dzi ku bra mie. Tak na praw dę, to żad ne z nich nie po sia da rze czy wi stej eg zy sten cji. Po rzu ce- nie wszy st kie go jest Dhar mą, a kto to ro zu mie jest bud dą, jed nak po rzu ce nie ca łej ułu dy nie zo sta wia żad nej Dhar my, której moż na by się uchwy cić19. 14. Je śli wy, ucznio wie Dro gi, pra gnie cie zro zu mieć tę wiel ką ta je mni cę, uni kaj cie tyl ko przy wią zy wa nia się do ja kiej kol wiek rze czy ist nie ją cej po za umysłem. Po wie dzieć, że praw dzi wa dharmakaja Bud dy20 przy po mi na pu st- kę, to w in ny spo sób po wie dzieć, że dharmakaja jest pu st ką i pu st ka jest dharmakają. Lu dzie czę sto gło szą, że dharmakaja jest pu st ką i że pu st ka za wie ra w so bie dharmakaję, nie zda jąc so bie spra wy, że są one jed nym i tym sa mym. Jed nak je śli zde fi niu jesz pu st kę ja ko coś ist nie ją ce go, wte dy nie jest to dharmakają; na to miast je śli zde fi niu jesz dharmakaję ja ko coś ist- nie ją cego, wte dy nie jest to pu st ką. Po wstrzy maj się jedynie od ja kich kol- wiek przedmio to wych po glą dów na te mat pu st ki — wte dy jest to dharmakają; a je śli po wstrzy masz się od ja kich kol wiek przedmio to wych po glą dów na te mat dharmakaji, to wte dy jest to pu st ką. Nie róż nią się one od sie bie, podob nie jak nie ma żad nej róż ni cy mię dzy czu ją cy mi isto ta mi a bud da mi, mię dzy sam sa rą a nir wa ną, al bo mię dzy ułu dą a bo dhi. Bud da jest wte dy, gdy po rzu co ne zo sta ną wszy st kie ta kie for my. Zwy kli lu dzie spo glą da ją ku swo je mu oto czeniu, pod czas gdy po dą ża ją cy Dro gą spo glą da ją ku umysło wi; jed nak praw dzi wa Dhar ma zna czy za po mnieć o obu. Pierw sza z tych dwóch wy mie nio nych rzeczy jest ła twa, jed nak dru ga — bar dzo trud na. Lu dzie bo ją się za po mnieć o swo ich umysłach w lę ku przed upad kiem w po zba wio ną cze go kol wiek pu st kę. Nie wie dzą oni, że pu st ka nie jest tak na praw dę pu st- ką, lecz kra i ną praw dzi wej Dhar my. Ta du cho wo oświe co na na tu ra nie ma po cząt ku, jest tak sta ro żyt na, jak pu st ka, nie pod le ga ją ca na ro dzi nom ani uni ce stwie niu, ani ist nie ją ca, ani nie ist nie ją ca, ani czy sta, ani nie czy sta, ani krzy kli wa, ani ci cha, ani sta ra, ani mło da, nie zaj mu ją ca żad nej prze strzeni, nie po sia da ją ca ani we wnątrz, ani ze wnątrz, roz mia ru czy for my, ko lo ru czy dźwię ku. Nie moż na jej po szu ki wać, zro zu mieć dzię ki mą dro ści czy wie dzy, wy tłu ma czyć sło wa mi, do tknąć jej czy też osią gnąć peł ny mi za sług czy na mi. Wszy scy bud do wie i bo dhi sat two wie, ra zem ze wszy st ki mi ży ją cy mi stwo- rzenia mi, dzie lą tę wiel ką nir wa nicz ną na tu rę. Tą na tu rą jest umysł; umysł jest bud dą, a bud da jest Dhar mą. Każ de my śle nie po za tą praw dą jest cał ko- wi cie nie wła ści wym my śle niem. Nie mo żesz uży wać umysłu po szu ku jąc umysłu, [używać] bud dy po szu ku jąc bud dy ani Dhar my po szu ku jąc Dhar my. Dla te go wy, ucznio wie Dro gi, po win ni ście na tych miast po wstrzy mać się od po ję cio we go my śle nia. Po zwól cie, aby mil czą ce ro zu mie nie by ło wszy st kim! Każ dy pro ces my ślo wy mu si pro wa dzić do błę du. Ist nie je tyl ko prze kaz z umysłu do umysłu. Oto wła ści wy po gląd. Uwa żaj, aby nie spo glą dać na ze wnątrz ku ma te rial ne mu oto czeniu. Po my lić ma te rial ne oto czenie z umysłem to wziąć zło dzie ja za wła sne go sy na21. 15. Tyl ko w opozycji do chci wo ści, gnie wu i igno ran cji ist nie je wstrze mię- źli wość, spo kój i mą drość. Bez ułu dy, jak mo gło by ist nieć oświe ce nie? Dla te- go Bo dhi dhar ma po wie dział: „Bud da wy gło sił ca łą Dhar mę, aby wy ko rzenić naj mniej szy na wet ślad po ję cio we go my śle nia. Je śli cał ko wi cie po wstrzy mał- bym się od po ję cio we go my śle nia, ja ki po ży tek miał bym z ca łej Dhar my?”. 37 38 Nie przy wią zuj cie się do ni cze go po za czy stą na tu rą bud dy, która jest pier- wot nym źródłem wszy st kie go. Wy o braź cie so bie, że ma cie przy stro ić pu st kę nie zli czo ny mi klej no ta mi: w ja ki spo sób mo gły by one zostać [na niej] zawie- szone? Na tu ra bud dy jest jak pu st ka; na wet je śli przy stro i li by ście ją nie po li- czal ny mi za słu ga mi i mą dro ścią, w ja ki spo sób mo gły by one tam po zo stać?22 Po słu ży ły by tyl ko do za sło nię cia pier wot nej na tu ry pu st ki i uczy nie nia jej nie wi dzial ną. To, co na zy wa ne jest doktry ną umysło we go za po cząt ko wy wa- nia — [za którą po dą ża ją nie które in ne szko ły] — po stu lu je, że wszy st kie rze- czy stanowią część umysłu, i że prze ja wia ją się one przy kon tak cie z ze wnę- trz nym oto czeniem, a za ni ka ją, gdy oto czenie to nie jest już obe cne. Jed nak błę dem jest wy o bra ża nie so bie ja kie go kol wiek oto czenia od dziel ne go od czy- stej, nie zmien nej na tu ry wszy st kich rze czy23. To, co na zy wa ne jest Lu strem Kon cen tra cji i Mą dro ści24, wy ma ga uży cia wzro ku, słu chu, uczu cia i po zna nia, które pro wa dzi do na prze mien nie wy stę- pu ją cych po so bie sta nów spo ko ju i po d nie ce nia. Jed nak sta ny te zwią za ne są z po ję cia mi opar ty mi o przedmio ty oto czenia; są tym cza so wy mi środ ka mi na le żą cy mi do niż szych ka te go rii „ko rzeni do bra”25. Jest to ka te go ria, która po zwa la lu dziom je dy nie zro zu mieć, co się do nich mówi. Je śli pra gnie cie sa mi do świad czyć oświe ce nia, nie po win ni ście zaj mo wać się te go ro dza ju po glą da mi. Są to wszy st ko uzależnione od okoliczności Dhar my od no szą ce się do rze czy, które są i rze czy, których nie ma, opar te o ist nie nie i nie i st nie- nie. Je śli tyl ko bę dziesz uni kał po jęć ist nie nia i nie i st nie nia w od nie sie niu do ab so lut nie wszy st kie go, wte dy po strze żesz Dhar mę. 16. Pierw sze go dnia dzie wią te go księ ży ca Mistrz po wie dział do mnie: „Od cza su, kie dy Wiel ki Mistrz Bo dhi dhar ma przy był do Chin, mówił on tyl ko o jed nym umy śle i prze ka zał tyl ko jed ną Dhar mę. Użył bud dy dla prze ka za- nia bud dy, nig dy nie mówiąc o in nym bud dzie. Użył Dhar my dla prze ka za- nia Dhar my, nig dy nie mówiąc o in nej Dhar mie. Ta Dhar ma by ła bez słow ną Dhar mą, a ten bud da był nie u chwyt nym bud dą, po nie waż w rze czy wi sto ści by li oni tym czy stym umysłem, który jest źródłem wszy st kich rze czy. To jest je dy na praw da; wszy st ko in ne jest fał szem. Pradż nia jest mą dro ścią; mą drość jest nie po sia da ją cym for my umysłem-źródłem. Zwy kli lu dzie nie po szu ku ją Dro gi, lecz za spo ka ja ją jedynie pragnienia swo ich sześciu zmy słów, które pro wa dzą ich z po wro tem w sześć sfer eg zy sten cji. Uczeń Dro gi, po zwa la jąc so bie na jed ną je dy ną sam sa rycz ną myśl, upa da po mię dzy de mo ny. Je śli po zwa la on so bie na jed ną je dy ną myśl pro wa dzą cą do roz róż nia ją ce go po strze ga nia, po pa da w he re zję. Przez utrzy my wa nie, że ist nie je coś na ro- dzo ne go i próby je go wy ko rzenie nia, upa da pomię dzy śra wa ków26. Przez utrzy my wa nie, że ist nie je coś nie na ro dzo ne go, ale pod le ga ją ce go uni ce stwie- niu, upa da mię dzy pra tje ków27. Nic się nie ro dzi, nic nie zo sta je uni ce stwio- ne. Po zbądź się swo je go du a li zmu, swo je go »lu bię« i »nie lu bię«. Każ da rzecz jest tyl ko jed nym umysłem. Kie dy to po strze żesz, do sią dziesz ry dwa nu bud- dów”. 17. Wszy scy zwy kli lu dzie po grą ża ją się w po ję cio wym my śle niu opar tym o świat zja wisk, dla te go od czu wa ją po żą da nie i gniew. Aby wy ko rzenić świat zja wisk, po pro stu po łóż cie kres po ję cio we mu my śle niu. Kie dy ono usta je, zja wi ska są pu ste, a kie dy są one pu ste, usta je my śle nie. Jed nak je śli spróbu- je cie wy ko rzenić świat zja wisk bez uprze dnie go od cię cia po ję cio we go my śle- nia, nie uda wam się to, a je dy nie zwięk szy cie je go moc nie po ko je nia was. Stąd wszy st kie rze czy są ni czym in nym tyl ko umysłem, nie u chwyt nym umysłem; tak więc — co mo gli by ście mieć nadzie ję osią gnąć? Ci, którzy są ucznia mi Pradż ni28 utrzy mu ją, że nie ist nie je nic uchwyt ne go i prze sta ją my śleć o Trzech Wo zach29. Ist nie je tyl ko jed na rze czy wi stość, której ani nie trze ba urze czy wi st niać, ani osią gać. Po wie dzieć, że „je stem w sta nie coś urze- czy wi st nić”, al bo „je stem w sta nie coś osią gnąć”, to zna leźć się mię dzy aro- gan ta mi. Ci, którzy za trze po ta li [rękawami] sza t i opu ści li zgro ma dzenie, jak po wie dzia ne jest w Su trze Lo to su, by li wła śnie ta ki mi ludź mi30. Dla te go Bud da po wie dział: „Na praw dę nie otrzy ma łem od oświe ce nia nic”. Ist nie je tyl ko ta je mni cze mil czą ce ro zu mie nie, i nic wię cej. 18. Je śli by zwy kły czło wiek na chwi lę przed śmier cią mógł po strzec pu st kę pię ciu czę ści skła do wych świa do mo ści; czte ry fi zycz ne ży wio ły ja ko nie sta- no wią ce „ja”; praw dzi wy umysł ja ko po zba wio ny for my i ani od cho dzą cy, ani przy cho dzą cy; swo ją na tu rę ja ko coś ani za czy na ją ce go się w chwi li na ro dzin, 39 40 ani za ni ka ją ce go w chwi li śmier ci, ale ja ko nie po ru szo ną w swo ich głę biach ca łość; swój umysł i przedmio ty wy stę pu ją ce w śro do wi sku ja ko jed no — je śli na praw dę by mu się to uda ło, w jed nej chwi li osiągnąłby oświe ce nie. Po trój- ny Świat nie miał by już nad nim wła dzy; stał by się Tym, Który Prze kra cza Świat. Nie posiadałby naj mniej szych ten den cji ku po now nym na ro dzi nom. Je śli zo ba czył by wspa nia ły wi dok wszy st kich bud dów wy cho dzą cych mu na spo tka nie, buddów oto czo nych naj cu dow niej szy mi przejawami [nauk], nie czuł by żad nej po trze by zbli że nia się do nich. Je śli zo ba czył by okrą ża ją ce go naj róż niej sze for my bu dzą ce gro zę, nie do świad czał by stra chu. Był by po pro- stu so bą, nie po mny po ję cio we go my śle nia i po łą czo ny z absolu tem. Osią gnął- by stan nie u wa run ko wa ne go ist nie nia. To wła śnie sta no wi fun da men tal ną za sa dę31. 19. Ósme go dnia dzie sią te go księ ży ca Mistrz prze mówił do mnie: „To, co na zy wa się Mia stem Ułu dy, za wie ra Dwa Wo zy, Dzie sięć Stadiów Bo dhi sat- twy oraz dwa ro dza je Peł ne go Oświe ce nia32. Wszy st kie one są po tęż ny mi na u ka mi wy wo łu ją cy mi za in te re so wa nie lu dzi, jed nak wciąż na le żą je dy nie do Mia sta Ułu dy33. To, co na zy wa się Miastem Rzeczy Szla chet nych, jest praw dzi wym umysłem, pier wot ną esen cją bud dy, skar bem na szej wła snej praw dzi wej na tu ry. War to ści tych klej no tów nie moż na oce nić ani nie moż- na ich gro ma dzić. Jed nak sko ro nie są one ani bud dą, ani czu ją cy mi isto ta mi, ani podmio tem, ani przedmio tem, to gdzie mo że leżeć to Mia sto Rzeczy Szla- chet nych? Je śli za py tasz: „Do brze już, wy star czy o Mie ście Ułu dy, ale gdzie jest to Mia sto Rzeczy Szla chet nych?” — to nie moż na udzie lić ci żad nych wska zówek, jak tam do trzeć. Po nie waż je śli moż na by ło by je wska zać, to miej sce ist nia ło by w prze strzeni; stąd, nie mo gło by być praw dzi wym Mia- stem Rzeczy Szla chet nych. Wszy st ko, co mo że my po wie dzieć, to że jest ono gdzieś bli sko. Nie mo że zo stać do kła dnie opi sa ne, jed nak kie dy po sia dasz mil czą ce ro zu mie nie je go sub stan cji, tam wła śnie ono się znaj du je. 20. Ik czan ti ko wie są ty mi, których po glą dy nie są peł ne. Wszy st kie isto ty w gra ni cach sze ściu sfer eg zy sten cji, łącz nie z wy znaw ca mi mahaja ny i hina- ja ny, je śli nie wie rzą w swój po ten cjal ny stan bud dy, na zy wa się ik czan ti ka mi z od cię ty mi ko rzenia mi do bra. Bo dhi sat two wie34, którzy wie rząc głę bo ko w bud dadhar mę nie uzna ją podzia łu na mahaja nę i hinaja nę, ale mi mo to nie urze czy wi st nia ją jed nej na tu ry bud dów i czu ją cych istot, na zy wa ni są ik czan- ti ka mi z ko rzenia mi do bra. Tych, którzy są oświe ce ni głów nie dzię ki przy słu- chi wa niu się gło szo nej dok try nie, okre śla się mia nem śra wa ków (słu cha czy). Tych, którzy zo sta li oświe ce ni dzię ki po strze że niu pra wa kar my, na zy wa się pra tje ka-bud da mi35. Tych, którzy sta ją się bud da mi, jed nak nie dzię ki oświe- ce niu wła snych umysłów, na zy wa się słu cha cza mi-bud da mi. Więk szość ucz- niów Dro gi osią gnę ło oświe ce nie dzię ki Dhar mie na u cza nej sło wa mi, a nie Dhar mie umysłu. Na wet po ko lej nych eo nach peł nych wy sił ku nie do stro ją się oni do pier wot nej esen cji bud dy. Ci, którzy osią gnę li oświe ce nie nie od we wnątrz wła sne go umysłu, lecz słu cha jąc na u cza nej sło wa mi Dhar my, lek- ce wa żą umysł i przy wią zu ją wa gę do dok try ny, po su wa jąc się do przo du je dy nie krok po kro ku i za nied bu jąc swój pier wot ny umysł. Wy star czy, że po sią dzie cie mil czą ce ro zu mie nie umysłu, a nie bę dzie cie po trze bo wa li po - szu ki wać żad nej Dhar my, po nie waż wte dy umysł jest Dhar mą36. 21. Dla lu dzi czę sto prze szko dę sta no wi świat zja wisk do cie ra ją cy do nich dzię ki po strze ga ją ce mu umysło wi, oraz po je dyn cze zda rzenia wy ni ka ją ce z po strze ga nia pod sta wo wych za sad, dla te go nierzadko próbu ją uciec od świa- ta zja wisk, aby uspo ko ić swe umysły i za ćmić rze czy wi sty prze bieg zda rzeń, za cho wu jąc w ten spo sób swo je ro zu mie nie za sad. Nie zda ją so bie spra wy, że jest to tyl ko za cie mnia niem umysłem zja wisk, a zda rzeń — za sa da mi. Po pro- stu po zwól cie, aby wa sze umysły sta ły się pu ste, a pu stym sta nie się rów nież świat zja wisk; po zwól cie za sa dom za prze stać wpra wia nia zda rzeń w ruch, a zda rzenia sa me prze sta ną się po ru szać37. Nie uży waj cie umysłu w nie wła- ści wy spo sób. Wie le osób boi się opróż nić swój umysł, wy o bra ża jąc so bie, że wpad ną w pu st kę. Nie wie dzą, że ich wła sny umysł jest pu st ką. Igno ran ci uni ka ją świa- ta zja wisk, ale nie my śli; mę dr cy uni ka ją my śli, ale nie świa ta zja wisk38. 22. Umysł bo dhi sat twy jest jak pu st ka, po nie waż wy rze ka się on wszy st kie- go i nie pra gnie na wet gro ma dzić za sług. Ist nie ją trzy ro dza je wy rze czeń. 41 42 Kie dy wy rze czenie do ty czy wszy st kie go we wnątrz i na ze wnątrz, cie le śnie i psy chicz nie; kie dy, podob nie jak w pu st ce, nie po zo sta ły już żad ne przy wią- za nia; kie dy wszy st kie dzia ła nia są po dyk to wa ne tyl ko i wy łącz nie miej scem oraz oko licz no ścia mi; kie dy za po mnia ne zo sta ją podmio to wość i przedmio to- wość — oto naj wyż sza for ma wy rze czenia. Kie dy, z jed nej stro ny, po dą ża się Dro gą czy niąc do bre uczyn ki, pod czas gdy, z dru giej stro ny, ma miej sce wy rze ka nie się za sług i ja kich kol wiek nadziei na na gro dę — oto śre dni ro dzaj wy rze czenia. Kie dy do ko nu ją róż nych ro dza jów do brych uczyn ków z nadzie- ją na na gro dę ci, którzy zna ją na u kę o pu st ce dzię ki słu cha niu Dhar my, i dla- te go są wol ni od przy wią zań — oto naj niż szy ro dzaj wy rze czenia. Pierw szy jest jak wy so ko unie sio na go re ją ca po cho dnia, dzię ki której nie moż li wo ścią jest zgu bie nie dro gi; dru gi jest jak go re ją ca po cho dnia trzy ma na z bo ku, cza- sa mi oświe tla ją ca dro gę, cza sa mi nie; trze cia jest jak go re ją ca po cho dnia trzy- ma na za ple ca mi tak, iż nie wi dać czy ha ją cych z przo du pu ła pek39. 23. W ten spo sób umysł bo dhi sat twy jest jak pu st ka i wy rze ka się wszy st- kie go. Kie dy nie trzy ma się my śli o prze szło ści, jest to wy rze czeniem się prze szło ści. Kie dy nie trzy ma się my śli o te ra źniej szo ści, jest to wy rze czeniem się te ra źniej szo ści. Kie dy nie trzy ma się my śli o przy szło ści, jest to wy rze- czeniem się przy szło ści. Na zy wa się to cał ko wi tym wy rze czeniem się po trój- ne go cza su. Od kąd tatha ga ta po wie rzył Ka śja pie Dhar mę aż do chwili obecnej umysł prze ka zy wa no umysłem, i te umysły by ły iden tycz ne. Prze ka zu pu st ki nie moż na do ko nać sło wa mi. Prze kaz kon kret nych ter mi nów nie mo że być Dhar mą. W ten spo sób umysł prze ka zy wa ny jest przy po mo cy umysłu, i umysły te nie różnią się od sie bie. Prze kaz i przy ję cie prze ka zu na le żą do naj tru dniej sze go ro dza ju ta je mni cze go ro zu mie nia, dlatego na praw dę nie wie- lu by ło w sta nie go przy jąć. Jed nak w rze czy wi sto ści umysł nie jest umysłem, a prze kaz prze ka zem40. 24. Bud da po sia da trzy cia ła. Przez dharmakaję ro zu mie my Dhar mę wszech- o bec nej pu st ki praw dzi wej sa moist nie ją cej na tu ry wszy st kie go. Przez sam- bho ga ka ję ro zu mie my Dhar mę za sa dni czej uni wer sal nej czy sto ści rze czy. Przez nir ma na ka ję ro zu mie my Dhar mę sze ściu prak tyk pro wa dzą cych do nir wa ny oraz wszy st kie in ne ta kie środ ki. Dhar my dharmakaji nie moż na po szu ki wać po przez mo wę, słu cha nie czy też sło wo pi sa ne. Nie moż na po - wie dzieć ani udo wo dnić ni cze go. Ist nie je tyl ko wszech o bec na pu st ka praw- dzi wej sa moist nie ją cej na tu ry wszy st kie go, i nic po za tym. Dla te go po wie- dzieć, że nie ma żad nej Dhar my, którą moż na by wy ja śnić sło wa mi, jest na zy wa ne gło szeniem Dhar my. Sam bho ga ka ja i nir ma na ka ja re a gu ją od po- wie dni mi do da nych oko licz no ści prze ja wa mi. Wypowiadane nauki, które od po wia da ją na oko licz no ści po przez zmy sły, oraz róż ne ro dza je masek — żad ne z nich nie są praw dzi wą Dhar mą. Stąd mówi się, że sam bho ga ka ja czy też nir ma na ka ja nie są praw dzi wym bud dą ani gło si cie lem Dhar my41. 25. Ter min jed ność od no si się do jed no rod nej du cho wej ja sno ści, która dzie- li się na sześć har mo nij nie sple cio nych „ży wio łów”. Jed no rod na har mo nij na ja sność jest jed nym umysłem, pod czas gdy sześć har mo nij nie sple cio nych „ży wio łów” są sze ścio ma na rzą da mi zmy słów. Te sześć na rzą dów zmy słów łą czy się z przedmio ta mi, które je ka la ją — oczy z for mą, uszy z dźwię kiem, nos z za pa chem, ję zyk ze sma kiem, cia ło z do ty kiem, a my ślą cy umysł z rze- cza mi. Po mię dzy ty mi na rzą da mi oraz ich przedmio ta mi po wsta je sześć zmy- sło wych po strze żeń, two rząc w su mie osiem na ście sfer–zmy słów. Je śli zro zu- miesz, że te osiem na ście sfer nie po sia da żad nej obiek tyw nej eg zy sten cji, po łą czysz ze so bą sześć har mo nij nie sple cio nych „ży wio łów” w jed ną du cho- wą ja sność — jed ną du cho wą ja sność, która jest jed nym umysłem. Wszy scy ucznio wie Dro gi o tym wie dzą, jed nak nie są w sta nie unik nąć two rzenia po jęć na te mat „jed nej du cho wej ja sno ści” i „sze ściu har mo nij nie sple cio nych ży wio łów”. Skut kiem te go po zo sta ją przy wią za ni do rze czy i nie uda je im się osią gnąć mil czą ce go ro zu mie nia pier wot ne go umysłu42. 26. Kie dy tatha ga ta prze ja wił się na tym świe cie, chciał gło sić tyl ko je den Wóz prawdy. Jed nak lu dzie nie uwie rzy li by mu, i drwiąc z nie go po grą ży li by się w oce a nie smut ku (sam sa rze). Z dru giej stro ny, gdy by nie po wie dział zu peł nie ni cze go, by ło by to ego i zmem — nie przekazałby, z ko rzy ścią dla czu- ją cych istot, wie dzy o ta je mni czej Dro dze. Wy brał więc for tel po le ga ją cy na gło szeniu ist nie nia Trzech Wo zów. Jed nak sko ro wo zy te są sto sun ko wo więk- 43
Pobierz darmowy fragment (pdf)

Gdzie kupić całą publikację:

Przekaz Umysłu
Autor:

Opinie na temat publikacji:


Inne popularne pozycje z tej kategorii:


Czytaj również:


Prowadzisz stronę lub blog? Wstaw link do fragmentu tej książki i współpracuj z Cyfroteką: