Cyfroteka.pl

klikaj i czytaj online

Cyfro
Czytomierz
00702 013204 16919204 na godz. na dobę w sumie
Przygody Renatki - ebook/pdf
Przygody Renatki - ebook/pdf
Autor: Liczba stron: 56
Wydawca: Goneta Język publikacji: polski
ISBN: 978-83-62041-27-5 Data wydania:
Lektor:
Kategoria: ebooki >> obyczajowe >> opowiadania
Porównaj ceny (książka, ebook, audiobook).

„Przygody Renatki” to czysty kryminał, tylko że dla młodzieży w przedziale wiekowym dziesięć do dwunastu lat. Rzadko zdarza się tak dobrze skomponowane opowiadanie, nie za długie i biorąc pod uwagę wiek odbiorcy, napisane odpowiednio nieskomplikowanym językiem. Nie za dziecinnymi i nie za dorosłym. Renatka i jej przyjaciółka Barbarka zaczęły wakacje szkolne i od razu na ich początku zdarzyła im się niezwykła przygoda. Oto zaginął wieloletni przyjaciel dziadka Renatki — Wąsiaty Sam. Cała trójka postanowiła go znaleźć. A właściwie największym motorem działania była Renatka, pełna wigoru i rezolutności młoda dama o szczerym sercu przepełnionym szlachetnością pomocy drugiemu człowiekowi. Wszak Wąsiaty Sam to także i jej przyjaciel. A Barbarka... w szkole nazywana jest Niewiarką, bo ciągle się wszystkiego boi i niczego nie widzi w jasnych barwach, a wręcz przeciwnie według niej wszędzie czyhają na nią niebezpieczeństwa. Przygoda odmieni jej postawę, zrobi się pewniejsza siebie, znajdzie prawdziwych przyjaciół i będzie wreszcie szczęśliwa. Żeby znaleźć Wąsiatego Sama trzeba rozwiązać nie lada łamigłówkę, pokonać strach przed nieznanym i dążyć do celu. Wspomagają się wszyscy troje bohaterowie w tym dążeniu. Oczywiście osiągną cel i to z nie byle jakim zaskakującym zakończeniem. Cała historia kończy się szczęśliwie. I jak przystało na prawdziwą ślązaczkę, jaką jest Autorka z pochodzenia katowiczanka, w historii tej bohaterowi zjeżdżają do nieczynnego szybu kopalni. Akcja trzyma do końca w napięciu.

Justyna Gul urodzona 06.11.1979r. w Katowicach, zodiakalny Skorpion o skomplikowanej duszy. Uwielbia samotne podróże w nieznane, opowieści podszyte magią, tajemnice i czarną jak piekło kawę. Zafascynowana malarstwem impresjonistycznym, polską wsią i angielskim klimatem. Szczęśliwa posiadaczka wspomnień z dzieciństwa wypełnionego ciasteczkami babci i bajkami czytanymi przez dziadka Gieniusia. Na co dzień stara się powstrzymać swoje myśli na ziemi i zamiast bujać w obłokach pracuje jako ekonomistka. A, że nie zawsze jej ta samokontrola wychodzi to marzy i pisze...

Znajdź podobne książki Ostatnio czytane w tej kategorii

Darmowy fragment publikacji:

ROZDZIAŁ 1 Poznajemy (cid:297)elaznego Gieniusia — Pomy(cid:286)l, czy to nie jest wspaniałe? — wykrzykn(cid:266)ła Renatka z cał(cid:261) moc(cid:261) dwu- nastoletniego gardełka. — Przed nami całe dwa miesi(cid:261)ce wakacji. D-W-A M-I-E-S-I-(cid:260)- C-E — przeliterowała, jakby nie była pewna, czy Basia dobrze j(cid:261) usłyszała. — Tak, ponad osiem tygodni pełnych nudy i narzekania — mrukn(cid:266)ła dziewczyn- ka przez przyjaciół nazywana Barbark(cid:261). — Kochanie, znowu ubrudziła(cid:286) sukienk(cid:266)! Ko- chanie, spó(cid:296)niła(cid:286) si(cid:266) na obiad! — przedrze(cid:296)niała swoj(cid:261) babci(cid:266) i — nawiasem mówi(cid:261)c — całkiem nie(cid:296)le jej to wychodziło. Dziewczynki były przyjaciółkami ze szkolnej ławki, a poniewa(cid:298) poznały si(cid:266) ju(cid:298) w pierwszej klasie, Renatka miała kilka lat, (cid:298)eby przyzwyczaić si(cid:266) do marudzenia Barbar- ki. Teraz te(cid:298) nie zwracała uwagi na ponury ton i dalej rado(cid:286)nie podskakiwała, grzecho- cz(cid:261)c skarbami schowanymi w plecaczku. A były to bardzo smakowite skarby. Jej ko- chana babunia przygotowała słoik truskawkowych konfitur, upiekła słodkie, dro(cid:298)d(cid:298)owe bułeczki, a do popicia był najlepszy na (cid:286)wiecie sok ze (cid:286)wie(cid:298)o wyci(cid:286)ni(cid:266)tych pomara(cid:276)czy. Renatka i Barbarka wybierały si(cid:266) na piknik, (cid:286)wi(cid:266)tuj(cid:261)c pierwszy dzie(cid:276) wakacyjnej wolno(cid:286)ci. Impreza miała odbyć si(cid:266) w Alei Ró(cid:298)anej 361, na terenie ogródka działkowego, b(cid:266)d(cid:261)cego własno(cid:286)ci(cid:261) dziadka Renatki. Ten starszy pan z włosami białymi jak (cid:286)nieg i lekko haczykowatym nosem był znan(cid:261) w mie(cid:286)cie postaci(cid:261), prawdziwym ogrodnikiem-gaw(cid:266)dziarzem. Wielu przera(cid:298)ał i prawd(cid:266) mówi(cid:261)c Barbarka obawiała si(cid:266) troszeczk(cid:266) tego twardego marynarza i podró(cid:298)ni- ka. Renatka natomiast uwielbiała dziadka i nie trwo(cid:298)yła si(cid:266) na jego widok wcale a wca- le. Godzinami mogła słuchać opowiadanych przez niego historii o dalekich krajach, po- znanych ludziach i fantastycznych przygodach prze(cid:298)ywanych podczas wypraw i rejsów. Dziewczynka przez cały rok czekała na te dwa miesi(cid:261)ce sp(cid:266)dzone pod skrzy- dłami dziadków. Dzi(cid:286), nazwany przez kolegów (cid:297)elaznym Gieniusiem staruszek, miał w zanadrzu now(cid:261) histori(cid:266). Renatka a(cid:298) dr(cid:298)ała z emocji, zastanawiaj(cid:261)c si(cid:266), czy usłysz(cid:261) z Barbark(cid:261) o potworach uwodz(cid:261)cych słodkim głosem, jednor(cid:266)kich bandytach, czy te(cid:298) o ci(cid:266)(cid:298)kiej pracy na plantacji ry(cid:298)u w Chinach. 5 — Ho! Ho! Ho! — wykrzykn(cid:261)ł (cid:297)elazny Gieniu(cid:286) na widok zbli(cid:298)aj(cid:261)cych si(cid:266) do ogrodowej furtki dziewczynek. — Kogo moje stare oko wypatrzyło? To(cid:298) to dwie najpi(cid:266)k- niejsze rybki we wszystkich stawach! — komplementował je staruszek i, uchylaj(cid:261)c czar- n(cid:261) przepask(cid:266) skrywaj(cid:261)c(cid:261) jedno oko... mrugn(cid:261)ł. — Dzie(cid:276) dobry Panu i dzi(cid:266)kuj(cid:266) za zaproszenie — dygn(cid:266)ła zawstydzona tro- szeczk(cid:266) Barbarka. — Dziadzio! — zdołała wykrzykn(cid:261)ć druga z dziewczynek zanim wpadła w obj(cid:266)cia marynarza. — Siadajcie dziewczynki, siadajcie — dziadek ze (cid:286)miechem podniósł Renatk(cid:266) i posadził na grubo ciosanej drewnianej ławie. — Przyniosły(cid:286)my ci podwieczorek od babci i chcemy posłuchać jednej z twoich wspaniałych historii — poprosiła wnuczka. — Musz(cid:266) was srodze rozczarować — staruszek nagle si(cid:266) zas(cid:266)pił. — Dzi(cid:286) rano otrzymałem tragiczn(cid:261) wiadomo(cid:286)ć i nie mam zupełnie głowy do opowiada(cid:276) i wspomnie(cid:276). — Co si(cid:266) stało? Czy to co(cid:286) powa(cid:298)nego, prosz(cid:266) pana? — przej(cid:266)ła si(cid:266) Barbarka, która była urodzon(cid:261) pesymistk(cid:261) i we wszystkim widziała katastrof(cid:266). — Obawiam si(cid:266), (cid:298)e tak — przytakn(cid:261)ł (cid:297)elazny Gieniu(cid:286). — Zagin(cid:261)ł mój najlepszy przyjaciel, towarzysz podró(cid:298)y i poszukiwacz skarbów — W(cid:261)siaty Sam. W tej chwili nikt, kto spojrzałby na m(cid:266)(cid:298)czyzn(cid:266), nie rozpoznałby w nim nieustra- szonego wilka morskiego. Jego ramiona były przygarbione, a w k(cid:261)cikach oczu zebrały si(cid:266) łzy. — Jak to zagin(cid:261)ł? To trzeba go odnale(cid:296)ć! — oburzyła si(cid:266) trze(cid:296)wo my(cid:286)l(cid:261)ca Re- natka. — Byłe(cid:286) u niego w Pszczelim Ulu? Pytałe(cid:286) goł(cid:266)bi? Czy policja go ju(cid:298) poszukuje? Ze wszystkich pyta(cid:276), jakie z pr(cid:266)dko(cid:286)ci(cid:261) huraganu zadała dziewczynka, tylko ostatnie było dla Barbarki zrozumiałe. Nie wiedziała, tak jak i wy nie wiecie, drodzy czy- telnicy, (cid:298)e W(cid:261)siaty Sam był pasjonatem zwierz(cid:261)t, owadów i ptaków. Przez całe swoje (cid:298)ycie przywoził dziwne stworzenia z podró(cid:298)y z ka(cid:298)dego zak(cid:261)tka planety. Leczył chor(cid:261) nó(cid:298)k(cid:266) ptaszkowi z Etopii, badał ile procent ró(cid:298)owego koloru jest w ró(cid:298)owych flamingach, postanowił te(cid:298) policzyć wszystkie kropki na grzbietach wszystkich biedronek. Zazwyczaj (cid:297)elazny Gieniu(cid:286) uczestniczył w eksperymentach i pracach ba- dawczych Sama, ostatnio jednak m(cid:266)(cid:298)czyzna zrobił si(cid:266) bardzo tajemniczy. Nie chciał nikomu zdradzić nad czym aktualnie pracuje, wszem i wobec rozgłaszał, (cid:298)e przechodzi na podró(cid:298)nicz(cid:261) emerytur(cid:266). Kupił te(cid:298) działk(cid:266) niedaleko (cid:297)elaznego Gieniusia i wybudo- wał mał(cid:261) chatk(cid:266) w kształcie ula. Zaj(cid:261)ł si(cid:266) równie(cid:298) hodowl(cid:261) kolorowych goł(cid:266)bi poczto- 6 wych. Nieraz Renatka widziała, jak dziadek dostawał od Sama zaproszenie na kubek miodu. Było ono zawsze pi(cid:266)knie wykaligrafowane na małej karteczce i przypi(cid:266)te do nó(cid:298)ki ptaka. Kiedy tylko Renatka wyja(cid:286)niła to wszystko przyjaciółce, zwróciła si(cid:266) do dziadka: — Koniecznie musimy go odnale(cid:296)ć! — wykrzykn(cid:266)ła z zapałem. — W ko(cid:276)cu je- ste(cid:286)my jego najlepszymi przyjaciółmi! Dziadek długo spogl(cid:261)dał na dziewczynk(cid:266), namy(cid:286)laj(cid:261)c si(cid:266) gł(cid:266)boko. W ko(cid:276)cu podniósł si(cid:266) energicznie z ławy i zasalutował: — Tak jest, Pani Kapitan! 7
Pobierz darmowy fragment (pdf)

Gdzie kupić całą publikację:

Przygody Renatki
Autor:

Opinie na temat publikacji:


Inne popularne pozycje z tej kategorii:


Czytaj również:


Prowadzisz stronę lub blog? Wstaw link do fragmentu tej książki i współpracuj z Cyfroteką: